REKLAMA

Tam nie da się tanio? Potrzymaj mi portfel! Polacy mistrzami budżetowych podróży

dziewczyna w pociągu
Foto: La Bella Studio / Shutterstock

Islandia, Chorwacja, Norwegia, Izrael, Nowa Zelandia – to kraje, które coraz częściej wymienia się jednym tchem w odpowiedzi na pytanie o najdroższe kierunki wakacyjne. I nic dziwnego, bo to jedne z tych miejsc, w których każdy zakup powoduje ból serca, ceny noclegów szokują, a przeciętna polska pensja może wzbudzić co najwyżej litość. Tymczasem okazuje się, że – parafrazując – gdzie budżet nie może, tam Polaka poślą.

Płacisz za nocleg i już dzwonią z banku, że chyba ktoś ukradł nam kartę, bo tak wysokiej transakcji to nie widzieli od czasu, gdy ktoś powiedział ci, że pierwszą wypłatę trzeba bezpardonowo przehulać. Czytasz „średnie ceny produktów spożywczych” i oczy wychodzą ci z orbit niczym wilkowi z Red Hot Riding Hood, gdy patrzył na swoją ulubioną rudowłosą piosenkarkę. Pasowałoby jeszcze zapłacić za bilety lotnicze, na miejscu chciałbyś wynająć auto, przejechać pół kraju i wykupić ubezpieczenie, a tymczasem wszystko wskazuje na to, że zabije cię pierwszy rachunek w restauracji.

Tak właśnie marzenia o niektórych krajach zderzają się z rzeczywistością – bo a to się okaże, że bilety tanie a ceny na miejscu bardzo wysokie, albo odwrotnie – bilet kosztuje tyle, że kilkumiesięczne oszczędności to dalej niewiele. Innym razem dobije nas koszt wizy, niewielka baza noclegowa (a więc i wywindowane ceny) czy rosnąca popularność danego miejsca, za którą idzie też wzrost cen.

Nie ma jednak znaczenia, dlaczego dany kraj jest dla nas drogi. Ważne jest to, że choćby był najdroższy na świecie, to zawsze znajdziemy sposób, żeby go odwiedzić. Wszystko pokazuje bowiem, że Polacy – jak mało kto potrafią odnaleźć się w każdych warunkach. Nawet gdy wyobraźnia znacznie przekracza budżet, a wielu znając nasz stan konta, pukałoby się w głowę.

przyjaciele na wakacjach
Foto: nd3000 / Shutterstock

Drogie kraje w taniej wersji? Kto jak nie my!

Zaledwie kilka tygodni temu Islandia została uznana za najdroższy kraj w Europie. Eurostat wziął pod uwagę ceny blisko 2 tysięcy towarów i usług – w tym transportu, wyżywienia, noclegów, benzyny, cen prądu i wielu, wielu innych. Wyniki badania zbiegły się jednak w czasie z opublikowaniem nowych danych statystycznych dotyczących turystów w kraju lodu i ognia.

I co się okazało? Polacy – ci sami, którzy w rankingach zarobków nigdy nie brylowali – odwiedzają tę wyspę na potęgę. W ciągu ostatniego roku liczba turystów z naszego kraju odwiedzających ten kraj wzrosła o 5,7 proc., a w ogólnym rozrachunku stanowimy piątą najliczniejszą grupę narodową pośród wszystkich obcokrajowców. Jednocześnie przeciętny polski turysta wydaje na swój islandzki wyjazd średnio 65 052 ISK, czyli ok. 2056 PLN – najmniej ze wszystkich krajów świata. Drudzy na liście Duńczycy przewyższają nas średnio o 1420 PLN wydając przeciętnie 3467 PLN. To naprawdę spora różnica, ale biorąc pod uwagę, że nie jest straszny nam couchsurfing, kempingi i bagaż wypełniony własnymi zapasami – nie ma się co dziwić.

Islandia to wyjątek? Ależ nic bardziej mylnego. Na początku sierpnia informowaliśmy o stale rosnących cenach w Chorwacji. Kwoty są tak wysokie, że narzekają na nie nawet sami Chorwaci. Zaniepokojone lokalne media podają konkretne przykłady – grillowana ośmiorniczka za równowartość 58 PLN, małe espresso za 19 PLN, lane piwo za 18 PLN, a 0,5-litrowa coca-cola w sklepie nawet za 15 PLN. Z roku na rok sytuacja jest coraz gorsza, a z racji wzrostów liczby turystów z zamożniejszych krajów jak Niemcy, USA czy Wielka Brytania, można się spodziewać, że dobre czasy mamy już dawno za sobą.

Tymczasem Polacy niezmiennie są jedną z najliczniejszych grup odwiedzających Chorwację. Tylko w ubiegłym roku przyjechało nas tam niemal milion, co plasuje nas na piątym miejscu pośród najliczniejszych narodów wśród turystów. Jednocześnie wśród Polaków jest to najczęściej wybierany zagraniczny kierunek na tegoroczne wakacje – wynika z badań prowadzonych przez Mondial Assistance wraz z biurem Neckermann. Jak to możliwe skoro nasze pensje daleko odbiegają od tych, które pozwalałyby na wydawanie takich kwot w restauracjach przez dwa tygodnie urlopu?

– Do Chorwacji w dalszym ciągu dojeżdżamy samodzielnie, sami rezerwujemy też tam noclegi. W przypadku tego kraju duże znaczenie ma właśnie szybki dojazd, ale też to, że porozumiemy się tam po polsku, bo oba języki są do siebie podobne. Ten element z pewnością ośmiela ludzi starszych, którzy nie posługują się tak biegle językami obcymi jak młodzi – tłumaczył w rozmowie z Fly4free.pl Maciej Nykiel, prezes Neckermanna.

Nie jest też tajemnicą, że do Chorwacji często zabieramy własne zapasy spożywcze i decydujemy się wynająć kwatery z dostępem do kuchni. Omija nas więc drożyzna w restauracjach, a w sklepach spożywczych dokupujemy jedynie pojedyncze rzeczy, których zabraknie podczas wyjazdu. Wozimy ze sobą grille, a czas spędzamy na bezpłatnych lub niedrogich rozrywkach – plażowaniu, imprezach we własnym gronie i wycieczkach, które podobnie jak cały wyjazd, organizujemy bez pośredników.

Jak to mówią – kto nie chce, zawsze znajdzie powód, a kto chce – na pewno znajdzie sposób. Jeśli więc kiedyś niskobudżetowe podróże staną się dyscypliną olimpijską, to miejsce na podium mamy gwarantowane.

para w górach
Foto: Alena Ozerova / Shutterstock

Nie po to oszczędzam na wakacje, żeby oszczędzać na wakacjach?

Prawdą jest, że jeśli wiem, że wybieram się do drogiego kraju, który marzył mi się od dłuższego czasu, to choćbym miała jeść cały miesiąc ziemniaki z kefirem (lato, jesteś super!), jestem gotowa oszczędzać tak konsekwentnie i intensywnie, by nie obracać osiem razy każdego grosza już na miejscu. Jednocześnie są i takie kraje, w których nawet pól roku takiej niskobudżetowej diety nie wystarczyłoby na to, by w trakcie wyjazdu żyć na bogato.

Wtedy zarówno u mnie – jak i pewnie u wielu z was – włącza się tryb łowiecko-przygodowy. Jesteśmy w stanie wyniuchać każdą promocję, znaleźć każdą zniżkę, jak ryba w wodzie zaczynamy się poruszać po grupach autostopowych, namiotowych, couchsurfingowych i trzystu innych –owych, pod warunkiem, że pozwolą nam zobaczyć jak najwięcej i maksymalnie przedłużyć pobyt. Szukamy osób gotowych podzielić z nami koszty wyjazdu, bierzemy nadgodziny, sprawdzamy dokładnie, co lepiej zabrać z Polski, a co taniej kupić na miejscu, skrupulatnie przygotowujemy wstępną rozpiskę potrzeb i wydatków, by sprawdzić, ile jeszcze nam brakuje.

Zaprawieni w boju i najbardziej zdeterminowani doskonale wiedzą, że niezależnie od kraju – zawsze znajdzie się sposób. Musi być tylko naprawdę dobry, choć w każdym kraju może oznaczać coś zupełnie innego. Zawsze się da – pod warunkiem, że jesteście gotowi na ustępstwa, pewne wyrzeczenia czy jak to mówią mówcy motywacyjni – wyjście ze strefy komfortu. Świetne podpowiedzi znajdziecie w tysiącach relacji naszej społeczności, gdzie nie brakuje konkretnie wypunktowanych kwot, oszczędnych patentów skrojonych pod dane miejsce, a od czasu do czasu takich budżetowych perełek, że aż żal nie wypróbować osobiście.

Sami też wciąż jeździmy i sprawdzamy dla was wiele miejsc. Na naszych łamach podpowiadaliśmy chociażby jak tanio spędzić czas na Islandii, jak przetrwać kilka dni w Izraelu bez zaciągania kredytu hipotecznego, jak odwiedzić Norwegię i nie zwariować zliczając rachunki, a nawet jak się nie załamać planując pobyt w Szwajcarii.

Każdy z tych krajów potrafi doprowadzić człowieka na skraj bankructwa, ale równocześnie każdy z nich jest tak niezwykły, piękny i fascynujący, że grzechem byłoby go nie odwiedzić. Nawet, jeśli ciągle szukacie notariusza, który poinformuje was o spadku po nikomu nieznanym wujku, wciąż bezskutecznie śnicie o sześciu właściwych liczbach skreślonych w Lotto, wypatrujecie końca tęczy, przy którym czeka garnek złota czy po prostu planujecie się dorobić dopiero za jakiś czas, bo na razie idzie dość opornie.

Jeśli jednak wolicie poczuć się na wakacjach bogaczami, to pamiętajcie, że kilka miesięcy temu podpowiadaliśmy jakie kraje są tanie nawet dla Polaków – będą miłą odmianą po wszystkich przebojach związanych z notorycznym oszczędzaniem. I nieco wyrównają bilans, nie zmuszając do rezygnacji z podróży na czas „odkuwania się”.

dziewczyna na hamaku
Foto: Peera_stockfoto / Shutterstock

Nie ma się czego wstydzić!

Mówiąc krótko – chwilę to trwało, ale nauczyliśmy się podróżować naprawdę tanio. W kwestii cen nie ufamy już bezwzględnie biurom podróży i chętnie organizujemy wszystko na własną rękę. Wiemy, gdzie szukać tanich biletów, przyjeżdżamy na miejsce wiedząc, ile powinna kosztować taksówka z lotniska, jaki jest kurs wymiany walut i znając przynajmniej kilka najpopularniejszych przekrętów, które są regularnie stosowane na turystach. Chętnie dopytujemy o polecenia i wskazówki w mediach społecznościowych, czytamy artykuły, blogi, a forum Fly4free niemal pęka w szwach od informacji i podpowiedzi gromadzonych przez lata i tysiące użytkowników. W większości zgadzamy się też, że lepiej pojechać i żyć oszczędnie niż nie pojechać i w zamian ósmy raz odwiedzać któryś kraj tylko dlatego, że jest tani.

Na pewno znajdą się tacy, którzy nazwą to cebulowym podróżowaniem, choć jego granica jest dość wyraźnie zaznaczona. Wszyscy wiemy, że czymś innym jest skorzystanie z couchsurfingu, a czym innym wchodzenie przez dziurę w płocie, gdy inna osoba odwraca uwagę strażnika. Może więc trzeba spojrzeć na to inaczej? I docenić, że niewątpliwie jesteśmy narodem spryciarzy, kombinatorów (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i budżetowych magików – gotowych poświęcić pewne wygody na rzecz tego, by zobaczyć najpiękniejsze zakątki naszej ziemi bez względu na to jak drogie są tam hotele czy restauracje. 

W końcu podobno to, co najcenniejsze zawsze jest za darmo. A czy także w podróży? To pytanie pozostawiam wam.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
"zgadzamy się też, że lepiej pojechać i żyć oszczędnie niż nie pojechać i w zamian ósmy raz odwiedzać któryś kraj tylko dlatego, że jest tani."Ja akurat się z tym nie zgodzę. Skoro nie stać mnie na wyjazd i przeżycie w XXX, to nie ma sensu się tam pchać - lepiej przeboleć i dozbierać, albo pojechać gdzieś indziej. Co z tego, że będziemy w XXX, jak tego nie zobaczymy, bo wstęp drogi, z tego nie skorzystamy, bo drogo, tego nie zjemy, bo sporo kosztuje. Jaki w tym większy sens, poza pochwaleniem się przed znajomymi paroma fotkami i tym, że tam byliśmy? 
pawel84, 12 sierpnia 2019, 8:27 | odpowiedz
Dlatego napisałam, że "w większości zgadzamy się też", a nie, że każdy tak uważa ;) 
pawel84 "zgadzamy się też, że lepiej pojechać i żyć oszczędnie niż nie pojechać i w zamian ósmy raz odwiedzać któryś kraj tylko dlatego, że jest tani."Ja akurat się z tym nie zgodzę. Skoro nie stać mnie na wyjazd i przeżycie w XXX, to nie ma sensu się tam pchać - lepiej przeboleć i dozbierać, albo pojechać gdzieś indziej. Co z tego, że będziemy w XXX, jak tego nie zobaczymy, bo wstęp drogi, z tego nie skorzystamy, bo drogo, tego nie zjemy, bo sporo kosztuje. Jaki w tym większy sens, poza pochwaleniem się przed znajomymi paroma fotkami i tym, że tam byliśmy? 
Aneta Zając, 12 sierpnia 2019, 9:54 | odpowiedz
 Ależ, oczywiście :) przecież nie zakładałem, że każdy tak uważa.
Aneta Zając Dlatego napisałam, że "w większości zgadzamy się też", a nie, że każdy tak uważa ;) 
pawel84, 12 sierpnia 2019, 14:58 | odpowiedz

Najlepsza oferta

Wycieczka do Rzymu od 311 PLN

Paweł Iwanczenko | 2019-08-18 16:15
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel