Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 114 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 21 Lis 2017 00:54 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
27 dni, ponad 7000 km i 3 postsowieckie "stany": Kirgistan, Uzbekistan i Tadżykistan...

...od Wysokiego Pamiru i maleńkich wiosek przycupniętych nad rzeką Pandż, na samej granicy z Afganistanem, przez jurty kirgiskich nomadów rozsiane po górach Tienszan, aż po legendarne miasta Jedwabnego Szlaku i brzeg zanikającego w błyskawicznym tempie Morza Aralskiego - to nasza podróż w telegraficznym skrócie ;)

ARE YOU OUT OF YOUR MIND!? - reakcja mojej rodziny na wieść o tym dokąd tym razem się wybieramy była mniej więcej taka, jak moja wtedy, gdy poznany w busie student z Andaluzji wyznał nieśmiało, że przyjechał na Erasmusa do Polski tylko na semestr zimowy [sic!]

Pewnie większość z wytrawnych forumowiczów radzi sobie bez problemu z ciężarem pytań z serii: “po co i dlaczego”, jednak ja - mając raczej skromne doświadczenie w wyprawach do miejsc, w których nawet najdroższe ubezpieczenie turystyczne nie pomoże, bo żadna pomoc medyczna i tak nie dotrze na czas - sama się trochę z tym "dlaczego", a raczej "czy aby na pewno" zmagałam.

No bo pomyślmy... na snowboardzie w Alpach złamałam żebro na płaskiej jak deska (pun intended!) zielonej trasie i prawie utonęłam na kursie nurkowym w Chorwacji, więc... WHAT CAN POSSIBLY GO WRONG IN TAJIKISTAN?

I zaczęło się faktycznie dość nieciekawie - dokładnie na 6 dni przed naszym wylotem na naszym przesiadkowym lotnisku w Stambule, gdzie mieliśmy spędzić niemal 20 godzin, doszło do ataku terrorystycznego. Zginęło 45 osób, 230 zostało rannych. Jeden z terrorystów podobno był Kirgizem, drugi - Uzbekiem. Cóż, skłamałabym mówiąc, że to wydarzenie w żaden sposób nami nie wstrząsnęło - i to pomimo bazyliarda przeczytanych książek wychwalających serdeczność i gościnność mieszkańców Azji Środkowej i naszej nieposkromionej wiary w to, że właśnie tego doświadczymy na miejscu...

Ale potem było już tylko lepiej. NAJLEPIEJ. Wprawdzie pierwszą rzeczą jaką zrobił mój żołądek po przejechaniu 8823645856 kilometrów od granicy z Kirgistanem do Taszkientu rozklekotaną taksówką w 45-stopniowym upale, było pożegnanie się z obiadem... Wprawdzie na 3 minuty przed wyruszeniem na 9-godzinną wyrypę przez pustynię nad brzeg Morza Aralskiego jeden z moich towarzyszy podróży postanowił zapuścić korzenie w uzbeckiej toalecie, a potem szarpał tabletki "Imodium" jak żelki Haribo... I wprawdzie tenże sam towarzysz prawie zszedł na zawał, kiedy w trakcie przejazdu pamirskim traktem nagle uświadomił sobie, że podczas ostatniego postoju zostawił na dachu auta swój ukochany aparat... Ale to wszystko jednak - jakby nie było - mieści się w podróżniczej "normie" :)

***

Także zapraszam do czytania, oglądania i czerpania informacji. Oczywiście te przydatne - jak dział mięsny i piwo w hipermarkecie ;) - będą na samym końcu. A póki co - dla wzrokowców - kilka zdjęć "na zachętę"...

Z KIRGISTANU:

Image

Image

Image

Image

Image


Z UZBEKISTANU:

Image

Image

Image

Image


Z TADŻYKISTANU:

Image

Image

Image

Image


***

PS. Dodam jeszcze, że to moja czwarta przymiarka do napisania relacji z wyprawy. Tak, CZWARTA :( Po każdej podróży, którą zawdzięczam fly4free - zarówno pod względem polowania na bilety, jak i zaczytywania się relacjami na blogach i forach - obiecuję sobie, że tym razem to już na pewno, no ale NA PEWNO zrewanżuję się społeczności, edytuję te zdjęcia, zasiądę przy kawie nad lapkiem, naklikam tego tekstu... i oczywiście nic z tego nie wychodzi. Zdjęcia z tegorocznej wyprawy nr 1 jeszcze nie edytowane, zdjęcia z wyprawy nr 2 - nawet nie skopiowane na laptop z kart pamięci :/ Także ten… trzymajcie kciuki, żeby tym razem nie skończyło się jak zawsze :)

Mam nadzieję, że tym razem się zdjęcia poprawnie wyświetlą <fingers crossed> Aż strach klinkąć "wyślij" ;)
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)


Ostatnio edytowany przez nenyan 31 Gru 2017 19:37, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
60 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 21 Lis 2017 01:03 

Rejestracja: 03 Lut 2015
Posty: 9
Loty: 82
Kilometry: 194 952
Zdjęcia prześliczne i zapowiada się super. Dokończ tą relację dla dobra forumowiczów, bo brakuje tutaj fajnych i praktycznych relacji z Azji Srodkowej
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 21 Lis 2017 01:16 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
Łukasz Kosowski napisał(a):
Zdjęcia prześliczne i zapowiada się super. Dokończ tą relację dla dobra forumowiczów, bo brakuje tutaj fajnych i praktycznych relacji z Azji Srodkowej


Dzięki za motywację, postaram się dotrwać do końca ;) W ubiegłym roku przed wyjazdem przeczytałam wszystko co tylko było na Forum o Azji Centralnej, w poszukiwaniu wiadomości i inspiracji, także czas się odwdzięczyć. Tym bardziej, że region jest przepiękny <3
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 21 Lis 2017 01:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
I dobrze, że kliknęłaś "Wyślij", bo dzięki temu możemy podziwiać te fotograficzne cuda!;-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 21 Lis 2017 01:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lip 2011
Posty: 592
Loty: 125
Kilometry: 288 984
srebrny
eh... co tu dużo mówić. rewelacyjne kadry!
_________________
Image
Relacja z Malawi
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 21 Lis 2017 01:43 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
Może jeszcze zanim przejdę do właściwej relacji - tytułem przedstawienia - kilka słów o autorce i jej kompanach podróży :) Do Azji Środkowej pojechaliśmy w piątkę, ale na czas zwiedzania Uzbekistanu rozdzieliliśmy się na dwie mniejsze ekipy. Niemniej jednak przez większość czasu funkcjonowaliśmy w takim oto składzie:

Image

Ja i mój mąż - N. Jak zapewne dobrze widać na załączonym obrazku (fot. B.M.) - na targu w kirgiskim Koczkorze bardzo wylewnie świętowaliśmy naszą 6. rocznicę ślubu ;) W drodze ja jestem od: fotografowania ;), logistyki i planowania trasy (wyszukiwanie pięknych podróżniczych miejscówek na blogach, forach i pinterestach, to moje guilty pleasure, a kolejne wyjazdy mam chyba zaplanowane na najbliższe 10 lat ;)), a mój N. - od negocjacji cenowych i prowadzenia pojazdów cztero- i dwukołowych w najbardziej ekstremalnych warunkach ;)



Image

Towarzyszka podróży S. i towarzysz podróży G. - niezaobrączkowani, ale jak widać po tych wprost kipiących ze zdjęcia emocjach - ze sporą szansą na związek z długoletnim stażem ;) S&G najbardziej ze wszystkiego lubią góry, a szczególnie góry w których są petroglify, dlatego w trakcie naszej podróży do Uzbekistanu, postanowili zostać w Kirgistanie i poeksplorować Tienszan.



Image

Towarzysz podróży B. Lubi fotografować - jak ja. I zawsze ze wszystkimi znajdzie wspólny język - w przeciwieństwie do mnie ;)


***

No dobrze, to czas na właściwą relację. Przystanek nr 1: Istanbul! :)
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)


Ostatnio edytowany przez nenyan 31 Gru 2017 16:06, edytowano w sumie 5 razy
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 21 Lis 2017 02:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 961
srebrny
Mocne wejście z tą relacją:) Piękne zdjęcia i czyta się miodnie. Czekam na c.d.
_________________
Bułgaria - Rumunia 2015: Góry Piryn, Delta Dunaju, Morze Czarne.
http://www.fly4free.pl/forum/z-bulgarii-do-bulgarii-przez-delte-dunaju,1512,81506
http://arturro.fly4free.pl/blog/1455/z- ... te-dunaju/
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 21 Lis 2017 08:38 

Rejestracja: 22 Sty 2016
Posty: 148
Loty: 91
Kilometry: 192 240
niebieski
Jako miłośnik fotografii przyznam, że zdjęcia robią wrażenia, bardzo dobre kadry!
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 21 Lis 2017 09:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 253
Loty: 758
Kilometry: 1 535 507
niebieski
hej

Fajne zdjecia :)
_________________
Image

Same fotki, czyli https://www.instagram.com/atamancia/
Blog o moich podróżach http://dopacanowa.blox.pl/html uwaga, dużo zdjęć ;)
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 21 Lis 2017 09:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Sty 2016
Posty: 32
Loty: 62
Kilometry: 166 394
Będzie grubo, czekam na dalszą część! :):):)
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 21 Lis 2017 09:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Kwi 2016
Posty: 784
Loty: 84
Kilometry: 119 207
złoty
Dawaj dalej, super zdjecia I bardzo dobry wstep do relacji :) czekam z niecierpliwoscia na Uzbekistan
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 21 Lis 2017 10:13 

Rejestracja: 20 Gru 2011
Posty: 2376
platynowy
Jedne z najlepszych zdjęć jakie widziałem tu w relacjach - brawo :) No i piszcie dalej ...
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 21 Lis 2017 10:50 

Rejestracja: 20 Mar 2014
Posty: 47
Loty: 16
Kilometry: 28 363
NA to czekałem !!!! :) :) :) :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 21 Lis 2017 12:37 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
Nic tak nie motywuje jak pozytywny feedback ;) także kolejne posty wieczorem.
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)
Góra
 Relacje PM off
smatekk lubi ten post.
 
 
#15 PostWysłany: 21 Lis 2017 12:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Mar 2011
Posty: 1350
złoty
Najlepsze zdjęcia tutaj na forum !
Jak już skończysz tą relację, to poprosimy o te 3 wcześniejsze z równie pięknymi zdjęciami !
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 21 Lis 2017 22:56 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
DZIEŃ “0” / BARCELONA

- Drodzy państwo, bardzo mi przykro, może za godzinę będziemy mieć więcej szczęścia... - od czterech godzin nasz pilot powtarza te słowa jak mantrę, za każdym razem, gdy nadchodzi nasz time slot na take-off.

Jest 4 lipca, godzina 23.00. Zostały 24 godziny do wyjazdu do Azji, który rozpoczynamy od podróży Polskim Busem do Pragi. Mój samolot powrotny z rodzinnej wizyty w Hiszpanii właśnie powinien podchodzić do lądowania na lotnisku w Pyrzowicach. Miałam być przed północą na lotnisku i o 01.20 w domu, żeby przespać się spokojnie do rana, szybko przeprać, spakować i wieczorem być gotowa na moją “podróż życia”. Tymczasem mój samolot nawet jeszcze nie wystartował z Barcelony. Już czwartą godzinę jesteśmy uwięzieni na pokładzie, na płycie lotniska El Prat. Francuscy kontrolerzy lotów strajkują, nie ma kto się nami zająć. Z obydwu sąsiednich samolotów wyprowadzono już pasażerów, ich loty dzisiaj się nie odbędą. Jeżeli nasze połączenie również zostanie odwołane, to w tym chaosie spowodowanym strajkami i przy takiej ilości odwołanych lotów nie będzie szans na powrót do Polski na czas. Kolejną godzinę siedzę więc jak na szpilkach

Moje zaklinanie rzeczywistości okazuje się jednak skuteczne - po północy wylatujemy. Do domu - dzięki kumplowi, który półtorej godziny jechał po nas na lotnisko (dzięki, Łukasz!) - docieram o 5.45 nad ranem. O “spokojnym śnie” nie ma już mowy, ale teraz to i tak bez znaczenia. Za kilkanaście godzin wyruszamy dalej, duuuużo dużo dalej. Kierunek - Kirgistan, Biszkek.


DZIEŃ 1-3 / PL - PRAGA - ISTANBUL - BISZKEK

Nasza podróż na miejsce - od wyjścia z domu do lądowania na Manas International Airport w Biszkeku - zajmuje nam dokładnie 52 godziny! Cóż, Marco Polo pewnie stwierdziłby z przekąsem, że to i tak krócej niż wielbłądem ;)

5 lipca / ok. 23.30 - łapiemy Polskiego Busa do Pragi
6 lipca / ok. 07.30 - wytaczamy się z naszymi manatkami na dworcu Florenc w Pradze
6 lipca / ok. 15.30 - odlatujemy do Istanbulu połączeniem Turkish Airlines
6 lipca / ok. 20.00 - lądujemy na lotnisku Ataturk Airport (IST)
(layover)
7 lipca / ok. 17.30 - wylatujemy podniebnym wielbłądem Turkish Airlines do Azji Środkowej
8 lipca / ok. 02.00 - lądujemy na Manas International Airport w Biszkeku
8 lipca / ok. 03.00 - padamy ze zmęczenia w naszym biszkeckim Apple Hostel


Dla kogoś kto jeszcze nigdy nie był w Stambule, a marzył o podróży do “Nowego Rzymu” od niemal 10 lat, dla kogo Nuri Bilge Ceylan jest jednym z najulubieńszych reżyserów, a Pinhani - jedną z najulubieńszych kapel, dla kogoś kto wszystkie najpiękniejsze punkty widokowe w Stambule ma wyryte w pamięci i kogoś kto nawet podjął się kiedyś karkołomnej próby nauczenia podstaw tureckiego (a że nieudanej? ojtam ojtam…. screw you, prefixes & suffixes!) te kilka godzin w “benim Istanbulum” to było zdecydowanie za mało.


Image

Image

Image

Image

Image



Zdążyłam jedynie powłóczyć się chwilkę po Sultanahmecie - całkowicie opustoszałym w drugi dzień Ramazan Bayramı (przyp. red. - święto na zakończenie Ramadanu), “pocałować klamkę” u bram zamkniętego Wielkiego Bazaru (rozpacz!), napić się najczarniejszej tureckiej kawy (całe dwa razy!), pierwszy raz w życiu trzymać w rękach wędkę i łowić ryby na Moście Galata (oczywiście nieskutecznie ;)), zaprzyjaźnić się z każdym napotkanym kotem (<3) i przekonać, że mój “turecki”... jest całkowicie bezużyteczny i do bani ;) ...i znowu trzeba było gnać na lotnisko :)


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image



Jednak wszechobecne, wszędobylskie kociska były moją największą stambulską miłością, a jednocześnie wielką zmorą N. /mój mąż ma tylko jedną jedyną wadę - koty akceptuje wyłącznie w wymiarze 2D w bajce "Tom i Jerry" ;) /

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image



***

Image

Image

Iyi geceler, dobranoc!
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)


Ostatnio edytowany przez nenyan 31 Gru 2017 19:38, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
22 ludzi lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 22 Lis 2017 00:15 

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 416
Loty: 63
Kilometry: 202 612
srebrny
Ja wiem, że się powtarzam (tzn za innymi powtarzam), ale te zdjęcia są naprawdę świetne!
Pisz dalej, a jak Ci się nie będzie chciało pisać, to chociaż zdjęcia wrzuć.
_________________
Image

Moje relacje:
USA - Roadtrip z namiotem na dachu
Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 22 Lis 2017 11:35 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
marcinsss napisał(a):
Ja wiem, że się powtarzam (tzn za innymi powtarzam), ale te zdjęcia są naprawdę świetne!
Pisz dalej, a jak Ci się nie będzie chciało pisać, to chociaż zdjęcia wrzuć.

dzięki, takich "powtórzeń" nigdy nie za wiele ;) postaram się wieczorem ogarnąć Biszkek i moją ulubioną część wyjazdu - konną wyprawę nad jezioro Song-Kol.
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 23 Lis 2017 01:40 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 86
niebieski
DZIEŃ 4. / BISZKEK, KIRGISTAN

No dobrze, wreszcie Biszkek i Kirgistan. Wreszcie "serce Azji". O 3 nad ranem dotarliśmy do hostelu i po prostu padliśmy ze zmęczenia.

Image

Po śniadaniu wyruszyliśmy na spacer w stronę centrum miasta, połączony z załatwianiem “kwestii organizacyjnych”, mających nam ułatwić dalsze podróżowanie, tj. kart telefonicznych, biletów na krajowy lot do Osz oraz wymiany walut w kantorze na kirgiskie somy.

Kirgistan jest moim zdaniem najlepszym miejscem na rozpoczęcie wyprawy po środkowoazjatyckich "stanach". Po pierwsze - jest jedynym "-stanem", który nie wymaga wizy (1 stycznia 2017 dołączył do niego w tym zakresie Kazachstan), po drugie - tutejsze kontrole graniczne są najmniej uciążliwe, a po trzecie - można tu wypożyczyć samochód i nawet wyjechać nim za granicę! (co dla naszej piątki miało spore znaczenie). To wszystko sprawia, że KG jest naprawdę świetną bazą wypadową. A poza tym - in my humble opinion - jest spośród "stanow" najpiękniejszy <3

"Najpiękniejszy"... tego jednak z całą pewnością nie można powiedzieć o Biszkeku. Żeby nie było - nie jestem zagorzałą przeciwniczką socrealistycznego budownictwa, czy brutalizmu - sama wychowywałam się na pastelowym blokowisku, pielęgnuję w sobie zarówno poczucie estetyki jak i zamiłowanie do kiczu ;) a do tego mam wrażenie, że futurystyczna, spójna, geometryczna i tworzona z przytłaczającym nieraz rozmachem architektura chińskich miast, blokovi w Belgradzie czy postmodernistycznych osiedli w Paryżu jest naprawdę bardzo fotogeniczna, ale Biszkek - zarówno na pierwszy jak i na drugi rzut oka - wydał mi się raczej nieciekawy i pozbawiony charakteru. Ale trudno też powiedzieć, że mieliśmy czas by dokładnie poznać miasto… Przecież nie dla Biszkeku do Kirgistanu przyjechaliśmy!


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Po pierwszym posiedzeniu na tapczanach (YAY!) i pierwszym posiłku w chaikhanie podczas którego pożarliśmy - między innymi - szorpo (ichniejszy rosół - mniam!), manti (ichniejsze pierożki - też mniam!) i tradycyjne danie nomadów - beszbarmak - przyrządzane z końskiego mięsa (jak dla mnie - fuuu) - zebraliśmy się na marszrutkę do Koczkoru. Średnia wysokość nad poziomem morza Kirgistanu to 2750 metrów, a obszary górskie zajmują niemal 90% powierzchni kraju! Innymi słowy, cytując Niedźwiedzia z Wietliny - “ahoj przygodo!”. Czas wyruszyć w góry!

Marszrutki do położonego w głębi kraju Koczkoru, “wrót do Tienszanu”, odjeżdżały z dworca sąsiadującego niemalże z naszym hostelem. Wpadliśmy tam z naszymi manatkami i z miejsca zostaliśmy oblężeni przez kierowców wszelkiej maści pojazdów, którzy się nawzajem przeskakiwali i przekrzykiwali, więc w pierwszej chwili poczuliśmy się wszyscy trochę przytłoczeni… wszyscy - poza N., który oczywiście był w swoim żywiole ;) Koniec końców w cenie biletów na wieloosobową marszrutkę mieliśmy obszerny samochód - tylko dla siebie. No niech będzie - dla siebie, “pilota” kierowcy i jednego okna, które panowie między sobą przewozili ;)


Image

Image

Image


***

Do miasteczka dotarliśmy późnym popołudniem. Kiedy rozstawialiśmy namioty w podwórzu, przed guesthousem zjawił się 19-letni syn gospodyni - nasz przewodnik na najbliższe dni - w towarzystwie całej gromady kumpli, którzy - wiedzeni ciekawością - przyszli nas chyba pooglądać i pewnie ocenić, czy podołamy trudom kilkudniowej konnej wyprawy ;) Dograliśmy ostatnie szczegóły przed jutrem, a następnie poszliśmy do prawdopodobnie jedynej otwartej jeszcze knajpki pozaznajamiać się znów z kirgiską kuchnią - tym razem zamówiliśmy chyba moją ulubioną kirgiską pozycję w menu (bo makaron, of kors ;)) - laghman, który zaskoczył nas bukietem smaków rodem z south east asia. Z czystej ciekawości zamówiliśmy też piwo w plastikowej butelce. Cóż, ten smak pominę lepiej milczeniem;)


Image

Image

Image

Image


A na dobranoc odtańczyliśmy jeszcze taniec z gwiazdami ;)

Image




DZIEŃ 5. / KOCZKOR, KIRGISTAN

- Dziękujmy Bogu za to spotkanie. Tak, wiem, że u was jest inna religia, ale to bez znaczenia. Bóg jest przecież jeden i wspólny, tylko różne nadaliśmy mu imiona... - tymi słowami żegnała nas nasza koczkorska gospodyni, stojąc w “drzwiach” ogrodowej jurty, w której właśnie kończyliśmy śniadanie.

Wymieniliśmy z chłopakami porozumiewawcze spojrzenia. Jeżeli jeszcze gdzieś czaił się cień wątpliwości pt. “jak to będzie, co to będzie”, to w tym momencie rozwiał się zupełnie - za sprawą tej jednej eleganckiej starszej pani, która niespełna godzinę temu przyszła do nas z cienkim zeszytem w kratkę - zapisanym przez jej dotychczasowych gości zwrotami w najróżniejszych językach - i poprosiła byśmy pouczyli ją polskiego. W ten sposób zainicjowała naszą pierwszą improwizowaną lekcję polskiego i kirgiskiego. Cóż, nie będę ukrywać, że szło jej o wiele lepiej niż nam… ;)

Image



***

Mieliśmy jeszcze trzy godziny do wyjazdu. A że w soboty w Koczkorze odbywa się największy w okolicy targ zwierzęcy, to nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tam nie zajrzeli. Targ zajmował spory teren, był podzielony na części pod roboczymi nazwami: “zwierzęta” i “inne” ;) oraz zadaszoną gwarną “strefę VIP”, gdzie wymieniano się ploteczkami i gdzie lokalni “biznesmeni” dobijali targów przy szaszłykach i herbacie.


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na załączonym obrazku: stragan naszej gospodyni na targu:

Image

Image

Image

Image

Image



*

- Otkuda Wy?
- My iz Polszy.
- Warszawa to takie piękne miasto!
- Ooo, był pan w Warszawie?
- Byłem, byłem! Ostatnio w 1964.


:D

“Na straganie w dzień targowy takie toczą się rozmowy…” ;) Oczywiście N. jak zawsze wdaje się w pogawędki z najciekawszymi delikwentami, choć w sumie nie mówi po rosyjsku :P Tym razem “paznakomił” się z lokalnym bossem, którego tradycyjny filcowy kapelusz kałpak w połączeniu z marynarką i słonecznymi okularami wzbudziły mój niemy zachwyt ;)

Image

A na załączonym obrazku: boss z kolegą, układającym dłoń i skinającym głową w geście tradycyjnego pozdrowienia.

Image


*

Co ciekawe na koczkorskim targu napatoczyliśmy się także na polskie akcenty! Wygląda znajomo? ;)

Image

Image

Jak to N. skwitował pół żartem, pół serio - “auta z Niemiec mają swoje drugie życie w Polsce, a trzecie - w Kirgistanie”

:mrgreen: ;)
_________________
Szczypta ironii, garść wzruszeń i baaaardzo duuuuużo zdjęć: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie :)


Ostatnio edytowany przez nenyan 22 Sty 2018 08:32, edytowano w sumie 5 razy
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
sko1czek uważa post za pomocny.
 
 
#20 PostWysłany: 23 Lis 2017 09:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1965
Loty: 364
Kilometry: 432 757
platynowy
Jak tak się przyglądam to w tym Biszkeku chyba aż tak beznadziejnie nie jest. Przynajmniej Kino Rosja, Pałac Ślubów Muzeum Narodowe i cyrk wygladają niczego sobie.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 114 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group