Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 114 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
#61 PostWysłany: 29 Gru 2017 01:31 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
DZIEŃ 23-24 / ARSLANBOB, KIRGISTAN

663 kilometry. Tyle dzieli Osz od Biszkeku. Na pokonanie tej odległości mieliśmy trzy dni, mogliśmy więc spokojnie zamarudzić jeszcze chwilę w jakimś czarującym miejscu. Na to miejsce wybraliśmy niewielkie miasteczko Arslanbob, popularne zarówno wśród turystów lokalnych, jak i zagranicznych. Faktycznie, było to bez wątpienia najbardziej turystyczne miejsce do jakiego trafiliśmy w Kirgistanie. Oczywiście “turystyczne” w stopniu zupełnie dla nas akceptowalnym, bo turystyczne "po kirgisku" - czytaj: takie Zakopane tylko tak ze 150 lat temu ;)


Image

Image

Image

Image

Image


*

Arslanbob przywitało nas niestety pochmurnym niebem, deszczem i wszechobecnym błotem. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy pozwolili pogodzie popsuć nasze plany i powstrzymać przed eksplorowaniem okolicy. Tym bardziej, że to dla tej okolicy wszyscy tutaj przyjeżdżają...

Pierwszym “dobrem eksportowym” sprowadzanym z Kirgistanu do Europy nie był ani fergański koń, ani koczkorski filc. Był nim natomiast podobno... arslanbobski orzech. Orzech juglans regia w Polsce znany jest pod dość nietypową nazwą - jako “orzech włoski”. Niemniej jednak w wielu europejskich państwach jego nazwa wprost sugeruje kraj stanowiący jego “pierwszego importera”, czyli brzmi: “orzech grecki”.

A zatem kto pierwszy sprowadzał orzechy juglans regia do Europy? Komu dziś zawdzięczam świąteczny smak mojego ulubionego miodownika z orzechową posypką? Według kirgiskich teorii… samemu Aleksandrowi Wielkiemu, który w trakcie prowadzonych w Azji Środkowej podbojów rozsmakował się podobno w tutejszych orzeszkach i zapragnął mieć je u siebie w Helladzie.

Do dnia dzisiejszego wzgórza otaczające Arslanbob porasta największy na świecie naturalny las orzechowy - z niemal tysiącletnimi orzechowcami! Arslanbobski orzechowy las zajmuje obszar 11 tysięcy hektarów pomiędzy Doliną Fergany, a Górami Czatkalskimi i produkuje rocznie 1500 ton orzecha włoskiego. I pomimo marudnej, płaczliwej pogody postanowiliśmy się po tym wiekowym lesie powłóczyć…


Image

Image


*

Spośród lokalnych “szlaków”, zaznaczonych koślawo na ręcznie malowanej mapce wiszącej na ścianie w tutejszej siedzibie CBT, S&G wybrali trasę do jednego z dwóch wodospadów w okolicy, natomiast nasza trójka postanowiła wdrapać się na pobliskie klify w poszukiwaniu szerszego spojrzenia na okolicę. “Szlak” oczywiście nie był oznaczony, więc wydostanie się z miasteczka i obranie prawidłowego kierunku zajęło nam kilka chwil i kilka próśb o wskazówki. Wreszcie trafiliśmy na właściwą ścieżkę, która pięła się zakosami pod górę i prowadziła przez wiekowy orzechowy las, soczyście zielony - pomimo szaroburej pogody.


Image

Image

Image

Image

Image

Image


*

Ku naszemu zaskoczeniu - chociaż powinniśmy już przywyknąć do środkowoazjatyckiego podejścia do gruntów horyzontalnych - na samym szczycie wysokiego klifu trafiliśmy na liczne pola uprawne. Pospacerowaliśmy chwilę pomiędzy polami. Lokalny chłopczyk, mijający nas na osiołku, nawet nas nie zauważył - całkowicie pochłonięty swoim telefonem. Ach te dzieci, wszędzie takie same… ;)


Image

Image

Image

Image



Natomiast widok z klifu na przeciwległy łańcuch górski - przyznaję bez bicia - uznaliśmy za “ładny”. Ot, po prostu “ładny” - i nic więcej. Co tu dużo mówić, byliśmy już jak widać tak rozpieszczeni przez spektakularne przestrzenie Pamiru i cudne pastwiska nad Jeziorem Song-kol, że trudno nas było zaskoczyć i zachwycić :? Ech, porzewracało nam się w... wiadomo gdzie ;) - od tego nadmiaru wrażeń :roll:


Image

Image

Image

Image

Image

Image
/fot. B.M./



***

W miasteczku cała nasza piątka spotkała się w lokalnej chaikanie, przysiadła na tradycyjnym tapczanie /ech, te częstochowskie rymy... przyjmijmy, że to taki wyraz lokalnego patriotyzmu ;) /, wsunęła spory obiad i powymieniała się żartami i uśmiechami z uroczą małą bussiness woman.


Image

Image

Image



***

Na poobiedni relaks, herbatkę i arbuza przetransportowaliśmy się do naszego guesthouse’u. Gospodarstwo należało do rodziny Uzbeków (Uzbecy stanowią 95% mieszkańców Arslanbob - ot, radzieckie “dziel i rządź” znowu w natarciu :( ) i było skromne, ale czyste i zadbane. W jego ogrodzie zadomowił się duży tradycyjny tapczan, a my i nasz arbuz z przyjemnością zadomawiliśmy się na nim ;)


Image

Image

Image

Image


A jednak na przedmiot naszego największego zachwytu trafiliśmy w sypialni… Do tej pory przywykliśmy już do widoku znaków graficznych zachodnich marek w najbardziej nieprzewidywalnych miejscach - na samochodach, w sklepowych witrynach, na stołowych ceratach…

Dla przykładu w samym Arslanbob:

Image

Image


...ale z tak zjawiskową kombinacją spotkaliśmy się po raz pierwszy:


Image

Image


FOR REAL! :shock: :o :shock:

Logo Ferrari wkomponowane w logo Apple, a do tego to różowawe kwiecie! It just doesn’t get any better than this!

N. do dnia dzisiejszego żałuje, że nie odkupiliśmy od gospodarzy jednego takiego kompletu pościeli, bo w tiszercie z takim wzorem byłby niekwestionowanym królem hipsterów na dzielni!
:ugeek: :mrgreen: ;)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie


Ostatnio edytowany przez nenyan, 31 Gru 2017 19:35, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#62 PostWysłany: 29 Gru 2017 11:14 

Rejestracja: 28 Gru 2017
Posty: 3
"Nie mogłam sobie odmówić i jestem teraz szczęśliwą posiadaczką fotki (która jednakże nie nadaje się do publikacji ;)) na tym jakże zjawiskowym tygrysie :mrgreen: "
Ja na Waszym miejscu namówiłbym A. do tego żeby jednak zdjęciem się podzieliła. Po pierwsze aby oddać hołd lokalnemu fotografowi. Po drugie... nie pożałujecie :twisted:
Góra
 Relacje PM off  
 
#63 PostWysłany: 29 Gru 2017 11:32 

Rejestracja: 29 Gru 2017
Posty: 1
bartoszm napisał(a):
Ja na Waszym miejscu namówiłbym A. do tego żeby jednak zdjęciem się podzieliła. Po pierwsze aby oddać hołd lokalnemu fotografowi. Po drugie... nie pożałujecie :twisted:

No to Ania czekamy na fotę... Nie wolno robić takich rzeczy "mam ale nie pokażę" ;)
Poza tym relacja fantastyczna, przeglądnęłam poboeżnie, ale czeka mnie piękna lektura :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#64 PostWysłany: 29 Gru 2017 12:10 

Rejestracja: 28 Gru 2017
Posty: 3
Dołączam do apelu o fotę :)!
Góra
 Relacje PM off  
 
#65 PostWysłany: 29 Gru 2017 12:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 1029
Loty: 320
Kilometry: 507 967
srebrny
@nenyan Twoje zdjęcia są tak niesamowite że szczęka opada. Bez wątpienia najpiękniejszy zestaw zdjęć jaki kiedykolwiek widziałam. I do tego cudowna wyprawa, gratulacje :)
Góra
 Relacje PM off
marcinsss lubi ten post.
 
 
#66 PostWysłany: 30 Gru 2017 11:20 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
-- 30 Gru 2017 11:14 --

maginiak napisał(a):
@nenyan Twoje zdjęcia są tak niesamowite że szczęka opada. Bez wątpienia najpiękniejszy zestaw zdjęć jaki kiedykolwiek widziałam. I do tego cudowna wyprawa, gratulacje :)


Wow, dziękuję! <3 :) Cieszę się bardzo, jeśli moje zdjęcia i historie chociaż trochę oddają klimat tych miejsc! A w rzeczywistości było tam naprawdę jeszcze fajniej i piękniej :)

-- 30 Gru 2017 11:20 --

bartoszm napisał(a):
"Nie mogłam sobie odmówić i jestem teraz szczęśliwą posiadaczką fotki (która jednakże nie nadaje się do publikacji ;)) na tym jakże zjawiskowym tygrysie :mrgreen: "
Ja na Waszym miejscu namówiłbym A. do tego żeby jednak zdjęciem się podzieliła. Po pierwsze aby oddać hołd lokalnemu fotografowi. Po drugie... nie pożałujecie :twisted:

@bartoszm Tak coś czułam, że będziesz chciał się zemścić za tego "B. orgazmicznie liżącego znaczki" :P
@ulkacz & @aga8_2007 not gonna happen! raz w internetach, na zawsze w internetach... ;) wystarczy mi już jeden kadr z Bieszczadów, który by się nadał na demota!
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#67 PostWysłany: 30 Gru 2017 11:24 

Rejestracja: 30 Gru 2017
Posty: 2
Jak przeważnie nie uczestniczę w tego typu dyskusjach, tak aż musiałem się zarejestrować by powiedzieć że trzeba mieć odwagę by coś takiego zrobić. Nie ukrywam bliższe mi tematy przyrodnicze w wyprawach niż ludzko-krajobrazowe, ale po zapoznaniu się z fotorelacją, aż kusi by przebyć analogiczną trasę skupiając się na aspektach przyrodniczych :) Dziękuję za inspirację i na pewno dalej będę śledził obserwacje w wątku! takie tematy jak ten pokazują że świat nie jest taki wielki, a przygoda jest w zasięgu ręki ! :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#68 PostWysłany: 30 Gru 2017 11:40 

Rejestracja: 30 Gru 2017
Posty: 3
Genialne ujęcia! I świetna relacja :)

Dzięki Twojej fotorelacji jak widzisz @Wildlife tourist może w końcu przekona się do cieplejszych klimatów i będzie nam dane zmienienie kierunku wakacji z północnego na południowy - cieplejszy :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#69 PostWysłany: 30 Gru 2017 12:28 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
Dzięki Kochani! No w Azji Centralnej też można porządnie zmarznąć - i nawet szczególnie nie trzeba się o to starać ;)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie
Góra
 Relacje PM off  
 
#70 PostWysłany: 30 Gru 2017 12:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 700
niebieski
Niesamowita wyprawa i fantastyczna, rzetelna relacja okraszona wspaniałymi zdjęciami, począwszy od widoków, przez ujęcia lokalsów, aż po foty nieba.Uszanowanie dla autorki za wyjątkowo lekką klawiaturę i czas poświęcony na napisanie relacji. ;)
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#71 PostWysłany: 30 Gru 2017 13:12 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
DZIEŃ 24-27 / WRACAMY...

Wraz z wyjazdem z Arslanbob rozpoczęliśmy trwającą w sumie 3-4 dni operację o kryptonimie "POWRÓT", chociaż niektórzy z nas mentalnie byli na etapie “wracania” już w Tadżykistanie ;) Mieliśmy do przejechania setki kilometrów drogą wijącą się skrajem kirgiskiej Kotliny Fergańskiej, brzegiem sztucznego jeziora Toktogul, w poprzek Doliny Suusamyr i przez pasma górskie Tienszanu: Góry Fergańskie, Góry Czatkalskie, Góry Talaskie i Góry Kirgiskie. Caaaałe dwa dni w drodze do Biszkeku.


Image

Image

Image

Image



Droga którą jechaliśmy stanowi jedną z 2-3 głównych arterii transportowo-handlowych w Kirgistanie, jest więc intensywnie uczęszczana przez ciężarówki - tak chińskie, jak kirgiskie. W górach towarzyszyła nam zdradziecka mżawka, było więc nieco ślisko i ciężarówki miały trudność z podjazdem na strome górskie przełęcze.

B. z przerażeniem zauważył, że blaszana barierka wiodąca poboczem drogi, wzdłuż jezdni, na każdym zakręcie - każdym bez wyjątku! - jest powyginana, pofalowana, a czasem nawet poprzerywana - ot, świadectwo bliskiego kontaktu I stopnia z obiektami o dużej masie i prędkości…

Na własne oczy widzieliśmy dwa takie “obiekty” - ciężarówki leżące w rowie, do góry nogami, otoczone wciąż wianuszkiem gapiów - dowód na to, że wszystko działo się dosłownie przed chwilą… Kolejne górskie kilometry pokonywaliśmy więc ostrożnie, mając ograniczone zaufanie do kirgiskich i chińskich kierowców, a oczy dookoła głowy. N. takiej czujności nie zachowywał nawet na Pamir Highway :lol: ;)


Image

Image

Image

Image



Na nocleg zatrzymaliśmy się nad jeziorem Toktogul, w miasteczku o tej samej nazwie, chociaż gdybyśmy mogli podjąć tą decyzję jeszcze raz chętnie pojechalibyśmy kawałek dalej - do malowniczej doliny Suusamyr. Dolina Suusamyr - od południa i północy pięknie domknięta górskimi masywami - jest kwintesencją tego co najlepsze w Kirgistanie. Wzdłuż strumienia wyznaczającego kierunek doliny ciągną się szerokie pastwiska jailoo, po których wałęsają się stada koni i kóz, a pasterze z przydrożnych jurt oferują podróżnym kumys, sery i mleko...

Przez Dolinę Suusamyru przejeżdżaliśmy następnego dnia, w słoneczne przedpołudnie. Poranne mgły snuły się w dolinie, a zaspane obłoczki wędrowały po zboczach gór. I jeszcze ta moja ulubiona, wszechobecna zieleń. MAGIA! Chociaż byliśmy już tak bardzo, bardzo zmęczeni, tutaj w tych górach moglibyśmy jeszcze chwilę pozostać - tydzień, może dwa, B. wspominał nawet coś o miesiącu…


Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Kirgistan przepięknie nas żegnał. Wrócimy! Wrócimy tu jeszcze...

Image

Image



*****

Do Biszkeku dotarliśmy późnym popołudniem, a następnego ranka opuściliśmy Azję Środkową lotem Turkish Airlines do Stambułu. Kolejny lot z Turcji do Czech zabrał nas jeszcze bliżej domu...


26-ego dnia podróży, późnym popołudniem, nasz cygański tabor wtoczył się na stację Florenc w Pradze... ;)

Image
/fot. B.M./

A dzień później Polski Bus zawiózł nas tam, gdzie ciepłe prysznice i własne kapcie... :)



THE END



PS. Wprawdzie to koniec podróży, ale jeszcze nie koniec postów - wypadałoby bowiem napisać wreszcie coś, co się faktycznie może przyszłym podróżnikom w Azji Środkowej przydać ;) Także ciąg dalszy nastąpi... Jednopostowy, ale zawsze ;)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie


Ostatnio edytowany przez nenyan 31 Gru 2017 19:36, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#72 PostWysłany: 30 Gru 2017 15:48 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
BooBooZB napisał(a):
Niesamowita wyprawa i fantastyczna, rzetelna relacja okraszona wspaniałymi zdjęciami, począwszy od widoków, przez ujęcia lokalsów, aż po foty nieba.Uszanowanie dla autorki za wyjątkowo lekką klawiaturę i czas poświęcony na napisanie relacji. ;)


@BooBooZB dziękuję :-) naprawdę super takie pozytywne słowa słyszeć od Ciebie, jestem wielką fanką Twoich podróży i relacji! :)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie
Góra
 Relacje PM off  
 
#73 PostWysłany: 30 Gru 2017 15:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 700
niebieski
Tym bardziej mi miło i jeszcze raz winszuję ;) Niezła perełka wśród relacji na sam koniec roku :P

A noclegi w miejscach, do jakich dotarliście stawiam ponad wszelkie hotele.
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#74 PostWysłany: 30 Gru 2017 16:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Paź 2014
Posty: 253
niebieski
Gratulacje za niezwykłą relację.
Mam nadzieję, że będzie kontynuacja i pojawią się następne :)
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#75 PostWysłany: 30 Gru 2017 17:37 

Rejestracja: 28 Lis 2017
Posty: 1
Niesamowita foto-relacja, czuję się jakbym sam to przeżył. ;)
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#76 PostWysłany: 30 Gru 2017 21:18 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
TIPS, TRICKS & LIFE HACKS, czyli kwestie organizacyjne...


1/ PRZYGOTOWANIA

Języki:

Rozpoczęliśmy nasze przygotowania na dobre pół roku przed wyjazdem - od zapisania się na korepetycje z języka rosyjskiego :D Ja&B. chcieliśmy sobie odświeżyć nasz zakurzony, zardzewiały rosyjski, a dla N. była to absolutnie pierwsza przygoda z tym językiem. Wprawdzie znajomość polskiego i angielskiego wystarczyłaby nam zapewne w codziennej, podstawowej komunikacji, a jednak rosyjski wielokrotnie otwierał nam szerzej drzwi, umożliwiał porozumienie na poziomie niedostępnym dla większości anglojęzycznych turystów i zachęcał napotykane, zaciekawione nami osoby do pogaduch i żartów. Dzięki temu zupełnie inaczej nam się podróżowało po Azji Centralnej niż, na przykład, po Ameryce Południowej.

O dziwo kilkakrotnie przydał się też mój turecki level A0,2 ;) - czyli znajomość może 200 tureckich słówek, w tym kolorów, liczebników oraz niektórych produktów żywieniowych, a także zasad konstruowania liczby mnogiej ;) Okazało się bowiem, że wiele ze znanych mi z tureckiego wyrazów po kirgisku czy tadżycku brzmi podobnie.

Żałujemy tylko, że przed wyjazdem nie podszkoliliśmy się z języka “piłki nożnej”. Jak się możecie domyślać, nie jesteśmy szczególnymi fanami… Tymczasem - tak jak już wspominałam - “Lewandowski” był najczęściej się pojawiającym skojarzeniem z Polską. Niektórzy Kirgizi i Uzbecy byli w stanie wymienić niemal cały skład naszej polskiej reprezentacji narodowej! I mogę sobie tylko wyobrażać, jak miło by im było, gdybyśmy mogli się wykazać znajomością chociaż niektórych lokalnych zawodników…

Czytadła:

Na miejscu w Azji Środkowej korzystaliśmy z 3 papierowych przewodników wydawnictwa Bradt, dotyczących odwiedzanych przez nas państw oraz z cyfrowego przewodnika Lonely Planet “Central Asia” - z wszystkich byliśmy całkiem zadowoleni.

Natomiast jeśli tylko pozwala mi na to czas, zaczytuję się reportażami podróżniczymi (Wydawnictwo “Czarne” na prezydenta!) i książki o Azji Środkowej towarzyszyły mi na długo, długo zanim marzenie o podróży nad Morze Aralskie stało się rzeczywistością, zanim wykiełkował plan roadtripu Pamirską Autostradą…

Poniżej lista w większości przeze mnie przeczytanych książek, a także kompilacja filmów i filmików - dokumentalnych, naukowo-historycznych, konferencyjnych wykładów, z których niestety obejrzałam tylko część. Być może kogoś zainteresuje i komuś się przyda :)

Image

Image


2/ WIZY… są pioruńsko drogie :(

KIRGISTAN: wiza nie jest potrzebna <hell yeah!>

UZBEKISTAN:
- koszt wizy uzbeckiej jednokrotnej to: ok. 280 zł od osoby,
- do tego doszły koszty pośrednictwa w jej wyrobieniu - czyli w naszym przypadku opłata na rzecz agencji WizaSerwis.pl - które wyniosły około 60 zł od osoby
- wizę uzbecką można oczywiście wyrobić w Ambasadzie Uzbekistanu w Warszawie, my jednak najzwyczajniej w świecie nie mieliśmy czasu, by tam pojechać (czytaj: oszczędzaliśmy dni urlopowe :P )

TADŻYKISTAN:
- koszt tadżyckiej wizy jednokrotnej 14-dniowej to: 40 euro,
- w Polsce nie można wyrobić wizy Tadżykistanu - najbliższa ambasada, która to umożliwia i z której usług w tym zakresie korzystaliśmy, jest w Berlinie
- dodatkowy koszt pośrednictwa wizowego i kuriera do/z Berlina wyniósł: 160 zł od osoby
- w cenie wizy otrzymaliśmy również pozwolenie na wjazd do Górnobadachszańskiego Wilajetu Autonomicznego (GBAO), jednakże nie jest ono przyznawane automatycznie - trzeba o taki permit odrębnie wnioskować, a we wniosku należy podać wszystkie miasta, wioski, rejony w Pamirze, które zamierza się odwiedzić - żeby na miejscu uniknąć nieprzyjemnych nieporozumień…


3/ TRASA

A tak wygląda opisywana przeze mnie podróż na mapkach… :)

Kirgistan:

Image


Uzbekistan:

Image


Tadżykistan:

Image


4/ WALUTA

Ze zdobyciem lokalnych walut nie mieliśmy większych problemów. W Kirgistanie wymienialiśmy amerykańskie dolary na kirgiskie somy w licznych kantorach w Biszkeku, natomiast tadżyckie somoni z łatwością zdobyliśmy w kirgiskim Sary Tasz, przed wjazdem na Pamir Highway, a następnie - już w samym Badachszanie - w banku w Chorogu.

Jedynie pozyskiwanie uzbeckich somów było nietypowym doświadczeniem…

1 uzbecki som dzieli się na 100 tayinów. W okresie, w którym byliśmy w Kirgistanie jeden tayin wart był... 1/2900 CENTA amerykańskiego dolara [sic!] - co też czyniło uzbecki som najmniej wartą walutą na świecie!

W obiegu używano głównie najwyższych wówczas papierowych nominałów, wynoszących 1000 som i 5000 som - a i tak podczas wymiany walut cinkciarze bardziej niż na faktyczną ilość banknotów, zwracali uwagę na grubość zwitka pieniędzy, a jednorazowa wymiana kilkuset dolarów groziła otrzymaniem całego wora z banktonami! Także nawet nie przeszło mi przez myśl, że oprócz tych niemal nic nie wartych papierowych somów istnieją tayiny - miedziaki... Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy nagle znalazłam taki pieniążek na ulicy... Oto przede mną leżała moneta, której koszt wytworzenia był wielokrotnie, wieeeelooookrooootnie większy od jej faktycznej wartości.

Amerykańskich dolarów nie opłacało się wymieniać po oficjalnym kursie - dwukrotnie lepszy był kurs czarnorynkowy. Wobec powyższego wymienialiśmy walutę tam, gdzie wszyscy - turyści, miejscowi, policjanci i politycy; tam, gdzie kupowaliśmy arbuzy, samosy i nan - na bazarach. Przed wyjazdem zastanawialiśmy się, czy nie będziemy mieć problemów ze znalezieniem na uzbeckich jarmarkach takich “wędrownych kantorów”. Tymczasem zawsze - ale to zawsze - “kantory” znajdowały nas… ;) Cinkciarzy ze sporymi reklamówkami pełnymi pieniędzy, spacerujących pomiędzy straganami, może nie zawsze było widać z daleko, ale za to zawsze można było usłyszeć ich dyskretne nawoływania:

- Euro! Dolar! Dolar! Euro! Dolar!

Wyczytałam jednak przed chwilą na Wikipedii, że we wrześniu 2017 r. doszło do uwolnienia uzbeckiej waluty i jej obecny kurs po uwolnieniu jest… słabszy niż uprzedni kurs czarnorynkowy! :shock:

On September 2, 2017 the President of Uzbekistan Shavkat Mirziyoyev issued a decree "On priority measures of liberalizing foreign exchange policy".The reform took effect on September 5, 2017. The currency was untethered from its US dollar peg and started to float. As a result the soʻm's exchange rate to the US dollar increased from 4,210 Uzbek soʻm to 8,100 Uzbek soʻm. The new rate was even weaker than the soʻm's black-market convertibility of about 7,700 to the dollar.

Najwyższe nominały banknotów wynoszą natomiast obecnie 10.000 i 50.000 som.


5/ NOCLEGI

Kompilacja naszych hostelowych noclegów:

Image

Na żadne z miejsc, w których nocowaliśmy nie mogę narzekać. Najmilej - z uwagi na przepiękny dziedziniec z tapczanami i z baldachimem z winorośli - wspominam nocleg w Samarkandzie. Ale i tak każda jedna z naszych kirgiskich nocy w jurtach i tadżyckich nocy pod namiotem - bije na głowę te wszystkie hostelowe noclegi razem wzięte ;)


6/ TRANSPORT

Na miejsce /i z powrotem/ dotarliśmy dzięki dobroczynnej działalności fly4free :D i promocji na połączenia lotnicze Turkish Airlines.

Natomiast w samej Azji Środkowej korzystaliśmy z najróżniejszych form transportu, najczęściej z shared taxi - czyli takich jakby taksówek (czy też bardziej “uberów”), tylko niezarejestrowanych i nie na wyłączność ;) Niestety nie pamiętam dokładnych czasów poszczególnych przejazdów shared taxi, ani ich cen, a nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd. Niemniej jednak, gdyby ktoś pilnie potrzebował informacji w tym zakresie - proszę pukać, pisać i pytać - postaram się przeprowadzić burzę mózgów wewnątrz mojej grupy wyjazdowej i udzielić jak najbardziej rzetelnej, wyczerpującej odpowiedzi ;)


7/ POLECAMY!

Nasza podróż na pewno byłaby o wiele trudniejsza i bardziej uciążliwa, gdyby nie wsparcie ze strony różnych miejscowych operatorów. Infrastruktura turystyczna w rejonie Azji Środkowej dopiero się rozwija, dlatego wydaje mi się, że warto wspierać dobrym słowem lokalne inicjatywy, które się nam sprawdziły i osoby, których pomoc była dla nas nieoceniona.

W naszym przypadku są to:

- kierowcy jeepów, zwerbowani w Nukusie przez nasz hostel “Jipek Joli”, z którymi pojechaliśmy przez pustynię nad sam brzeg Morza Aralskiego - auta prowadzili bardzo dobrze i pewnie, a przy tym wyglądali na takich, których niewiele w życiu może zaskoczyć, w mig przygotowali dla nas obozowisko i upichcili na ognisku najlepszy plov jaki jedliśmy podczas całej wyprawy

- Gulsanam Rozikova, przesympatyczna konsultantka z biura Advantour w Taszkiencie - bardzo pomogła nam w zakupie biletów, których nie dało się zamówić przez internet, czyli biletów lotniczych na krajowe połączenie Uzbekistan Airlines z Taszkientu do Nukusu oraz biletów kolejowych na całonocny, poradziecki pociąg z Urgenczu do Samarkandy, a ponadto podzieliła się z nami mapkami i turystycznymi folderami o Uzbekistanie, a w Taszkiencie przywitała herbatą

- Iron Horse Nomads (http://ironhorsenomads.com/bishkek/), czyli wypożyczalnia samochodów w Biszkeku - stąd mieliśmy naszą białą strzałę - Forda Rangera /Expedition 4x4 Diesel Manual/, która przejechała z nami tadżycką Pamir Highway i pół Kirgistanu. Przed wyjazdem do Azji Centralnej panowie z IHN błyskawicznie odpowiadali mailowo na każde, nawet najdziwniejsze moje pytanie, przygotowali dla nas wszystkie niezbędne papierzyska i dostarczyli nam auto z Biszkeku do Osz, a podczas podróży Pamir Highway czuliśmy się dzięki nim zadbani, dopieszczeni i bezpieczni ;) (i dzięki N. za kierownicą… ale może nie będę go już tak niepedagogicznie wychwalać, bo zaraz popadnie w samouwielbienie ;)) Wprawdzie wypożyczenie auta od IHN na pewno było baaaardzo obciążające dla naszego budżetu (i to nawet, gdy koszty dzieliliśmy przez 5), ale pozwalało nam na ogromną swobodę w podróżowaniu. IHN ma jednak w ofercie oprócz Fordów, nieco tańsze UAZy, Łady Niva oraz bodajże dwa motocykle enduro.

- Kyrgyz Nature Tours - czyli tak naprawdę dziewiętnastoletni Azkat z rodziną i przyjaciółmi… Rodzinny niewielki turystyczny biznesik nieśmiało konkurujący z pokomunistycznym molochem - CBT Kyrgyzstan. Z rajdu konnego do jeziora Song-kol, który zrobiliśmy z Azkatem, byliśmy bardzo zadowoleni. Także polecamy tego Allegrowicza! ;)


8/ NASTĘPNYM RAZEM


Czy teraz - mając już za sobą podróż do Azji Środkowej - zmieniłabym coś w naszym planie wyjazdu? Czy zrobiłabym coś inaczej?

Otóż... znacząco wydłużyłabym czas podróży ;) Z niespełna miesiąca… tak do 3-6 miesięcy minimum ;) Bo chociaż 4-tygodniowa podróż przy 26-dniowym urlopie wypoczynkowym brzmi naprawdę zacnie, to jednak do wielu miejsc, które mi się marzyły, nie udało nam się dotrzeć.

Moją listę “MUST SEE/MUST DO NEXT TIME IN CENTRAL ASIA” otwierają następujące punkty:

1/ off-roadowo-kajakowa wyprawa nad jezioro Kel Suu w Kirgistanie - okresowe jezioro o bajecznym, turkusowym odcieniu wody, ukryte gdzieś pomiędzy skalnymi ścianami Tienszanu, do którego dotrzeć można tylko off-roadowym autem, pokonując przy tym po drodze sporej głębokości rzekę - sounds like epic fun! (https://i.pinimg.com/564x/3e/87/fd/3e87 ... ee7738.jpg)

2/ kilkudniowy trek w tadżyckim Pamirze lub afgańskim Wakhanie - np. 5-dniowa wędrówka do jeziora Zaroshkul (http://picssr.com/tags/zaroshkul), albo dwudniowa do jęzora któregoś z lodowców - dopływów lodowca Fedchenki, albo 18-dniowa wyrypa przez afgański Mały Pamir (http://www.fredericlagrange.com/site_v2 ... -corridor/)

3/ noc w pobliżu “Bramy Piekieł” - Derwezy w Turkmenistanie - czyli krateru na pustyni Karakum, z którego wydobywający się gaz ziemny Sowieci podpalili w 1971 roku - w nadziei, że w ciągu 3 dni się wypali… a płonie do dziś (https://i.pinimg.com/564x/84/ac/f8/84ac ... 8f40c2.jpg)

...a poza tym chciałabym powędrować po górach Karakol w Kirgistanie, pojeżdzić konno nad jeziorem Kol Ukok, zwiedzić karawanseraj Tasz Rabat, zwiedzić Bucharę, dłużej poeksplorować Taszkient i Biszkek, i tak dalej, i dalej, i jeszcze...

Cóż, następnym razem! :)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie


Ostatnio edytowany przez nenyan 31 Gru 2017 10:12, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
8 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#77 PostWysłany: 31 Gru 2017 02:15 

Rejestracja: 07 Sty 2015
Posty: 1396
niebieski
Rewelacyjna relacją, piękne zdjęcia i niesamowita inspiracja do planów na kolejne wyjazdy!
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#78 PostWysłany: 31 Gru 2017 21:00 

Rejestracja: 15 Maj 2015
Posty: 105
"To już jest koniec, nie ma już nic..." ;)

Image

No to opowiedziałam wszystko, co było do opowiedzenia ;) Prawie wszystko - zapomniałam o kopalniach rubinu w Tadżykistanie, o konstrukcji tradycyjnych pamirskich domów i pewnie o wielu wielu innych rzeczach, ale szszszzzz... Mogłabym tak w nieskończoność uzupełniać tą relację przez ten przeklęty perfekcjonizm ;)

Gdy półtora miesiąca temu zasiadałam do pisania, mocno powątpiewałam w to, że uda mi się dobrnąć do końca. Tymczasem 50 dni, niemal 40 postów, ponad 60 stron A4 samego tekstu (!) i dokładnie 330 zdjęć później - here we are! Nie spodziewałam się, że codzienne (TAK!) pisanie będzie sprawiało mi tyle frajdy, że tak fajnie będzie "przeżyć to wszystko jeszcze raz"... Także na pewno nie jest to moja ostatnia opowiedziana na Forum podróżnicza historia ;)

Dzięki wszystkim czytającym za motywację do kontynuowania pisania - za polubienia, komentarze, prywatne wiadomości, rozmowy (i groźby :P). Świadomość tego, że oprócz mojego męża i przyjaciół ktoś jeszcze czyta te moje wypociny była bardzo dopingująca. Bez zewnętrznego wsparcia pewnie by się nie udało dojechać z powrotem do tego Biszkeku ;)

Do przeczytania! :)
_________________
*** podczas samoizolacji nadrabiam czytanie relacji ;) ***
Właśnie się pisze: Chiny w 2 miesiące, czyli oczekiwania kontra rzeczywistość
Przeżyte, obfotografowane i opisane: Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan - od Wysokiego Pamiru po Morze Aralskie
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
TIT uważa post za pomocny.
 
 
#79 PostWysłany: 01 Sty 2018 14:15 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 943
Loty: 124
Kilometry: 370 562
nenyan napisał(a):
... Także na pewno nie jest to moja ostatnia opowiedziana na Forum podróżnicza historia ;)


Pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz... i wołaj, jak coś napiszesz!
Cudownie było podróżować z Tobą i mam nadzieję na więcej...
Może jakąś książkę dałoby się z tego zrobić? Zupełnie się na tym nie znam, ale zorientuj się...
Może oprócz przyjemności z pisania miałabyś jeszcze środki na kolejne wyjazdy? Czego Tobie, sobie i pozostałym czytelnikom życzę :)
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
#80 PostWysłany: 02 Sty 2018 22:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1319
Loty: 269
Kilometry: 480 468
złoty
Chcę tam jechać, chcę tak pisać (choć trochę mnie razi nadmiar anglizycmów) i chcę robić takie zdjęcia. :) Dawno nie czytałem równie ciekawej relacji.
Góra
 Relacje PM off
nenyan lubi ten post.
 
 
 [ 114 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group