REKLAMA

Kolejna linia lotnicza zbankrutowała. W tym roku z nieba zniknęło już 24 przewoźników

lotnisko
Foto: HenriqueWestin / Shutterstock

Drugiego takiego roku w branży lotniczej ze świecą szukać. Zaledwie w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 24 linie lotnicze ogłosiły upadłość. To daje dwóch przewoźników na każdy miesiąc. Rekordowy, choć druzgocący rok pokazuje jak trudno utrzymać się w branży, gdy linie lotnicze za wszelką cenę muszą obniżać ceny, a koszty niekoniecznie maleją tak chętnie jak przewidywano.

Z jednej strony latamy tak dużo, jak nigdy wcześniej, a podróże lotnicze są tanie, dostępne i powszechne. Lotniska osiągają kres przepustowości, regularnie przybywa nowych tras, a wiele linii lotniczych rozwija się w zaskakująco szybkim tempie. Jednocześnie jednak nie brakuje tych, którzy nie utrzymali odpowiedniego tempa w tym lotniczym wyścigu kosztów, zysków i strat.

 

Gdy zabierałam się do pisania tego tekstu, na liście tegorocznych przegranych były 23 linie. Zaledwie chwilę później dotarła do nas informacja, że do tego niechlubnego grona dołącza kolejna, 24 upadła linia. „Jak tak dalej pójdzie, będziemy musieli zrobić z tego relację na żywo” – skomentował jeden z członków redakcji. I choć jest to śmiech przez łzy, to trudno nie przyznać temu racji. W tym roku przewoźnicy bankrutują na potęgę, choć wielu z nich jeszcze tuż przed ogłoszeniem decyzji, zapewnia, że wszystko jest w porządku, a pasażerowie mogą spać spokojnie.

A gdy się budzą, strona linii lotniczej ma już zupełnie nową formę – bez możliwości rezerwacji biletów, bez siatki połączeń czy chociażby zakładki kontakt. Pozostaje tylko ogłoszenie w stylu „Musimy zawiesić loty, przepraszamy za niedogodności, zakończyliśmy działalność” i rozgoryczenie klientów.

***

10-lat Fly4free.pl! Wygraj iPhona 11 lub hulajnogi Xiaomi. Odbierz kod rabatowy od Qatar Airways >>

***
pasażerka na lotnisku
Foto: Romrodphoto / Shutterstock

Najbardziej spektakularne upadki

Z perspektywy polskiego pasażera mieliśmy do czynienia z dwoma potężnymi bankructwami. Najpierw 28 marca zbankrutował WOW Air – islandzka niskokosztowa linia, która oferowała bardzo atrakcyjne ceny na połączenia transatlantyckie. Do ostatniej chwili przewoźnik robił, co mógł by uratować swoją działalność, ale doniesienia o kolejnych problemach finansowych tylko pogłębiały obawy potencjalnych nabywców. Przez wiele miesięcy toczyła się walka o zwiększenie kapitału, sprzedaż akcji i nowych inwestorów.

– Jesteśmy w końcowej fazie finalizacji podwyższenia kapitału z grupą inwestorów. Wszystkie loty zostały odłożone do czasu sfinalizowania dokumentacji – zapewniał WOW Air jeszcze kilka godzin przed oficjalnym ogłoszeniem upadłości.

Dziś jednak firma znów ma wrócić na niebo, chociaż w nieco innej formie i pod zupełnie nową nazwą. Czy Play nie popełni błędów, które doprowadziły do bankructwa WOW Air? Przekonamy się już niedługo.

I gdy myśleliśmy, że będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w tym roku, nagle przyszedł 23 września i świat obiegła informacja, że działalność kończy… Thomas Cook. Najstarsze biuro podróży na świecie ogłosiło upadłość, która objęła wszystkie spółki grupy, w tym linię lotniczą pod tą samą nazwą. Choć firma próbowała uzyskać wsparcie brytyjskiego rządu i poszukiwała prywatnych inwestorów, którzy pomogą im przetrwać kryzys, historia skończyła się tak samo jak w przypadku WOW Air – zabrakło czasu. W efekcie zakończenia działalności do Wielkiej Brytanii trzeba było sprowadzić 150 tys. turystów przebywających w tym czasie zagranicą.

Upadek Thomasa Cooka wpłynął także na polskich podróżnych. Zaledwie dwa dni później działalność musiało zakończyć biuro podróży Neckermann Polska. Początkowo anulowano tylko część wykupionych wyjazdów, ale ostatecznie prezes firmy zdecydował się złożyć wniosek o upadłość.

– Chciałbym zaznaczyć́, że polski oddział pomimo stabilnej kondycji finansowej nie może funkcjonować samodzielnie bez swojej spółki‐matki. Problemy naszego właściciela na rynku brytyjskim oraz niemieckim są przyczyną zlikwidowania działalności operacyjnej na wielu rynkach światowych, w tym na rynku polskim – napisał w komunikacie Maciej Nykiel, prezes zarządu Neckermann Polska.

Foto: Monkey Business Images / Shutterstock

Ale zostają jeszcze 22 inne linie…

Dwie pierwsze linie, które w tym roku ogłosiły upadłość to Asian Express Airline z Tadżykistanu i California Pacific z USA . Ta pierwsza miała w swojej siatce loty z i do Rosji oraz krajówki. Ta druga zamierzała dopiero rozwinąć skrzydła, ale upadła zaledwie dwa miesiące po oficjalnym rozpoczęciu działalności.

Luty przyniósł jednak jeszcze więcej złych wiadomości. Najpierw z rynku zniknęła Germania – niemiecka linia łącząca Berlin z blisko 40 miastami w Europie i na Bliskim Wschodzie. Latała m.in. na Baleary i Wyspy Kanaryjskie. Później upadek ogłosiła linia Bmi Regional z Wielkiej Brytanii, co okazało się być ciosem dla lotniska w Lublinie. Następny na liście jest Insel Air. Przewoźnik z siedzibą na Curaçao latał przede wszystkich do Ameryki Południowej i na Karaiby.

WOW Air upadł w marcu i choć był to niewątpliwie spektakularny kres działalności, który przysłonił podobne informacje z innych części świata, to wcale nie znaczy, że gdzie indziej linie lotnicze miały się świetnie. Aerolíneas de Antioquía z siedzibą w Medellin operowała 20 krajowych tras po Kolumbii, ale tylko do 29 marca, czyli zaledwie dzień dłużej niż mogliśmy latać WOW Airem. Niespełna dwa tygodnie wcześniej podobną decyzję podjęły południowokoreańskie linie Air Philip. W ślad za nimi ruszyły też Fly Jamaica Airways, która obsługiwała loty do USA i Gujany i obwieściły zamknięcie działalności 31 marca.

Ostrą walkę o utrzymanie się na rynku stoczył też Jet Airways. Indyjskie linie długo próbowały uporać się ze swoimi problemami, ale ostatecznie w kwietniu musiały zawiesić wszystkie połączenia. I choć przewoźnik jeszcze długo liczył, że tę sytuację będzie można odwrócić, to do tej pory nic się w tym temacie nie zmieniło, a powstępowanie upadłościowe trwa w najlepsze. W tym samym miesiącu zamknęły się też Al Naser Wings Airlines z siedzibą w Bagdadzie.

Maj był zaskakująco spokojny, a pasażerowie odetchnęli z ulgą i zaczęli intensywnie rezerwować wakacyjne loty. Jednak już w czerwcu działalność kończą dwie kolejne linie Avianca Brasil i Avianca Argentina, które były częścią kolumbijskiej grupy Avianca. Po spokojnym lipcu i sierpniu, nadchodzi wrzesień – ten sam, który zmieni branżę lotniczą na niespotykaną dotąd skalę.

Działalność kończy bowiem wspomniany Thomas Cook, ale tą samą drogą idzie też TAM Boliwia z siedzibą w La Paz, a także dwie francuskie linie Aigle Azur i XL Airways. Ostatniego dnia do wrześniowego wyniku dokłada się jeszcze Adria Airways ze Słowenii.

W październiku wcale nie jest lepiej. Już na samym początku miesiąca działalność kończą Peruvian Airlines. Później do grona upadłych dołącza New Gen Airways latająca głównie między Tajlandią a Chinami i Via Airlines – niewielki przewoźnik operujący tylko w obrębie USA. W listopadzie na listę trafiają dwie kolejne linie – Taron Avia z Armenii i Astra z Grecji.

W piątek, 13 grudnia do niechlubnego grona dołączyła jeszcze 24. firma – Far Eastern Air Transport z Tajwanu. Była jedną z najstarszych linii lotniczych w Azji i kiedyś bardzo silnym graczem na rynku. Po 60 latach musiała jednak zakończyć działalność ze względu na kłopoty finansowe.

pasażerka na lotnisku
Foto: KieferPix / Shutterstock

Bankructwa są zaskoczeniem? Nic bardziej mylnego!

Bankructwa nie zaskakują jednak ekspertów z branży lotniczej. Już pod koniec ubiegłego roku szef easyJeta przewidywał, że w nadchodzących miesiącach zobaczymy wiele upadków. I wcale się nie pomylił.

– Wielu słabych graczy znajduje się w trudnej sytuacji z powodu wysokich cen ropy. W niedalekiej przyszłości zobaczymy jeszcze niejedno fiasko – zapewniał wtedy Johan Lundgren, szef easyJeta. – Jeśli masz problemy z powodu podwyżek cen paliwa, bo wcześniej się nie zabezpieczyłeś, nie jesteś elastyczny ani nie masz produktu i usługi, za którą ludzie zapłacą dodatkowo, to powinieneś zacząć się martwić – dodał.

Do końca roku zostało 16 dni. Czy lista „przegranych” jest już zamknięta, a branża lotnicza dociągnie do sylwestra w obecnym składzie już bez żadnych problemów? Trzymamy za to kciuki. Ale pewność będziemy mieć dopiero 31 grudnia, bo wciąż wszystko może się zdarzyć. Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach z kłopotami borykają się kolejni przewoźnicy m.in. Alitalia czy Thai Airways.

Jeśli jednak przydarzy wam się sytuacja, że kupiliście bilety na lot, który z powodu bankructwa przewoźnika, nie dojdzie do skutku to nie jesteście z góry na przegranej pozycji. Przeczytajcie, co robić w takiej sytuacji i jakie są szanse, że odzyskacie swoje pieniądze? 

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.