Czarne chmury nad jedną z najbardziej znanych linii w Europie. Dziennie traci… 3 mln zł!
Włoski rząd, który 2 lata temu uratował Alitalię przed bankructwem znalazł się w kropce, bo kolejni potencjalni inwestorzy wycofują się. Sytuacja przewoźnika znów staje się bardzo trudna – Alitalia od 15 lat przynosi kolosalne straty.
Czwartek miał być kolejnym ostatecznym terminem, do którego uda się znaleźć inwestora dla znajdującej się w finansowych tarapatach Alitalii. Tak się jednak nie stało, a włoski rząd zdecydował się po raz kolejny przedłużyć termin składania ofert na udziały w Alitalii – to już ósmy raz, kiedy zdecydowano się na takie rozwiązanie. Stało się tak po tym, gdy rozmowy w sprawie przejęcia udziałów zakończyły się niepowodzeniem. Z negocjacji wycofał się bowiem państwowy włoski przewoźnik kolejowy Ferrovie dello Stato oraz firma Atlantia, która zarządza m.in. sieciami autostrad i kilkoma lotniskami w całej Europie. Obie firmy w komunikatach prasowych poinformowały, że warunki nie są odpowiednie, aby którykolwiek z tych podmiotów był w stanie zainwestować w przewoźnika.
To fatalne wieści dla Alitalii, która w 2017 roku cudem uniknęła bankructwa – włoski rząd powołał wówczas w firmie zarząd komisaryczny, a ratunkiem dla przewoźnika była rządowa pożyczka w kwocie 900 mln EUR. Teraz, po fiasku negocjacji, sytuacja mocno się skomplikowała, bo według włoskich mediów, Alitalia ma środki na funkcjonowanie tylko do końca roku. Nie może jednak być inaczej, skoro znana włoska linia lotnicza od 15 lat nie przyniosła zysku, a obecnie – jak szacuje Bloomberg – traci ona ok. 700 tys. EUR (czyli 3 mln PLN) dziennie! Nie jest to zresztą koniec ratunkowych wydatków włoskiego rządu, bo według Bloomberga szykowana jest już kolejna ratunkowa pożyczka dla linii w kwocie 350 mln EUR, aby mogła ona w dalszym ciągu latać.
Kto przejmie linię? To będą trudne rozmowy
Pierwotnie stworzeniem konsorcjum razem z Ferrovie, które przejmie Alitalię, były zainteresowane amerykańskie linie lotnicze Delta. Amerykanie podtrzymują teraz swoje zainteresowanie, jednak ich oferta nie do końca satysfakcjonuje ona włoski rząd. Opiewa ona bowiem na ok. 100 mln EUR w zamian za 10 proc. udziałów w przewoźniku. Drugą linią, która do niedawna była zainteresowana, jest niemiecka Lufthansa, tu jednak sprawa rozbija się o kwestię restrukturyzacji. Niemcy chcieliby bowiem trzęsienia ziemi w Alitalii: dużych zwolnień i znaczącego odchudzenia siatki połączeń, aby firma mogła odzyskać rentowność. I dopiero wtedy, gdy Alitalia zaczęłaby z czystą kartą, mogliby zostać inwestorem.
To raczej nie jest na rękę rządowi, bo jak w wywiadzie 2 dni temu stwierdził Stefano Patuanelli, minister rozwoju Włoch, absolutnym priorytetem przy rozmowach z inwestorem jest zachowanie miejsc pracy. Może się jednak okazać, że nie mają wyboru – minister przyznał, że absolutnie ostateczny termin na znalezienie inwestora mija w marcu 2020 roku. Czy po tym terminie Alitalia upadnie? Niekoniecznie, bo dziennik “La Repubblica” już pisze o kolejnym… planie ratunkowym. W myśl tego planu Alitalia miałaby zostać znacjonalizowana na okres przynajmniej 12 miesięcy i w tym okresie miałaby zostać dokonana restrukturyzacja firmy. Zdaniem rządu, wtedy linia lotnicza z pewnością stałaby się łakomym kąskiem dla inwestorów.
Nie da się bowiem ukryć, że hamulcowymi ewentualnych zmian mogą być silne związki zawodowe. W 2017 roku pracownicy Alitalii odrzucili w referendum plan ratunkowy, który zakładał obniżenie pensji i zwolnienie ponad 1300 osób w zamian za dokapitalizowanie linii przez Etihad – ówczesnego głównego udziałowca. Po odrzuceniu tego planu Alitalia znalazła się na krawędzi bankructwa.
Mimo kłopotów Alitalia wciąż jest jedną z największych linii lotniczych w Europie – w 2018 roku przewiozła prawie 21,5 mln pasażerów. Agencja Reuters donosi jednak, że dzieje się tak ogromnym kosztem – według wyliczeń analityków, włoscy podatnicy wydali na ratowanie linii lotniczej ponad 9 mld EUR. W przeliczeniu na naszą walutę – to grubo ponad 36 miliardów PLN!
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?