Fly4free.pl

Ryanair u progu bardzo dużej zmiany. „Niektóre lotniska mogą bardzo pożałować”

Foto: Bogdan Khmelnytskyi / Shutterstock

Irlandzka tania linia planuje dużą ofensywę na największe lotniska w Europie, które do tej pory z powodu wysokich kosztów linia omijała. Okoliczności są mocno sprzyjające: porty cierpią z powodu braku ruchu, a tradycyjni przewoźnicy zmniejszają swoją flotę i ofertę, w efekcie na lotniskach robi się znacznie luźniej.

Plany Ryanaira, ale też Wizz Aira nie są w sumie nowe, bo już rok temu pisaliśmy na naszych łamach, że przewoźnicy wykorzystują pandemię koronawirusa i uruchamiają bardzo agresywne strategie negocjacyjne, w ramach których domagają się od lotnisk wieloletnich rabatów lub całkowitego zwolnienia z opłat lotniskowych, a nawet dopłat w zamian za wznawianie lotów. Jednym z efektów takiej strategii może być to, że Ryanaira i inne tanie linie będziemy częściej oglądali na największych lotniskach w Europie, kosztem np. portów regionalnych. To zresztą powoli dzieje się już teraz.

Kilka dni temu szef Ryanaira Michael O’Leary zadeklarował, że jego linia chce w bardzo krótkim czasie szybko rosnąc na głównym lotnisku Brukseli, czyli Zaventem, który do tej pory był matecznikiem Brussels Airlines. Ryanair już teraz jest tam obecny, jednak ma tam zbazowane zaledwie 2 samoloty. Za to w bardziej oddalonym od Brukseli porcie dla tanich linii Bruksela Charleroi Ryanair ma aż 14 samolotów i znacznie bogatszą siatkę połączeń. Teraz Ryanair chce zmienić te proporcje.

– Rozmawiamy z obydwoma lotniskami w Brukseli na temat zwiększenia liczby samolotów. Na lotnisku Zaventem chcemy szybko zbazować kolejne 6-8 maszyn i docelowo sprawić, by było ich tyle samo, co na lotnisku Charleroi – powiedział O’Leary.

Nie powiedział tego wprost, ale może to też oznaczać transfer części samolotów i tras z Charleroi do Zaventem. Skąd ten pomysł? O’Leary nie owija w bawełnę – chodzi o kryzys linii Brussels Airlines, która z powodu pandemii mocno okroiła swoją ofertę, a jej flota samolotów zmniejszyła się o prawie 1/3 (z 54 do 38 maszyn).

Jednak do pełni szczęścia Ryanair potrzebuje slotów lotniskowych (czyli praw do wykonywania startów i lądowań o konkretnej godzinie), które w części blokuje właśnie flagowa belgijska linia.

– Wierzymy, że jest bardzo duży potencjał do mocnych wzrostów w Belgii od 2022 roku, jeśli uda nam się uzyskać więcej slotów – powiedział O’Leary i zaapelował do Komisji Europjeskiej i belgijskiego rządu, aby wymogły na Brussels Airlines oddanie cennych (i niewykorzystanych) aktywów.

Foto: Ryanair

Ryanair poleci z lotnisk, o których wcześniej nawet nie myślał

Takich przykładów w Europie jest więcej. Weźmy choćby niedawno ogłoszone uruchomienie lotów do Helsinek – Ryanair przez lata twierdził, że z powodu braku zniżek oraz niefortunnego położenia Finlandii, loty do tego kraju nie są dla niego opłacalne. Tymczasem pod koniec października irlandzka linia uruchomi stąd aż 8 nowych tras, w tym 2 do Polski: do Modlina i Poznania.

Równie ciekawa sytuacja będzie miała za kilka miesięcy w sąsiedniej Szwecji: od listopada Ryanair przeniesie swoje trasy (w tym 3 połączenia z Polski) z lotniska Sztokholm Skavsta na lotnisko Sztokholm Arlanda. Dlaczego to taka dobra zmiana? Port lotniczy Skavsta jest typowym lotniskiem tanich linii lotniczych i lata tam głównie Ryanair i Wizz Air. Jego największą zaletą są tanie bilety, a największą wadą – odległość od miasta.

Skavsta leży blisko 100 km od Sztokholmu, więc trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami dojazdu. Tymczasem Arlanda znajduje się zdecydowanie bliżej miasta – zaledwie 40 km od niego. Jest też głównym portem Sztokholmu i największym w całej Szwecji. W dodatku do tej pory lotnisko Arlanda było dostępne z Polski jedynie dzięki połączeniu LOT-u z Warszawy.

Nie są to jedyne porty, które w obliczu kryzysu zreflektowały się, że współpraca z tanimi liniami nie jest zła. Dobrym przykładem jest Zagrzeb, który przez lata uchodził za jedno z najdroższych lotnisk w Europie, a jego zarząd nie był zainteresowany usługami low-costów. Wszystko zmieniła pandemia – lotnisko skusiło się na ofertę Ryanair, który od razu ogłosił, że w krótkim czasie uruchomi stąd nawet 40 tras, co oczywiście nie spodobało się narodowemu przewoźnikowi Croatia Airlines.

Pamiętajmy też, że takich okazji szuka nie tylko Ryanair, ale też Wizz Air. Węgierska linia w czasie pandemii też weszła na kilka większych lotnisk, m.in. port Malpensa w Mediolanie.

Takich sytuacji będzie więcej

Zdaniem Michała Kaczmarzyka, dyrektora generalnego linii Buzz, czyli polskiej spółki-córki Ryanaira, duże lotniska coraz chętniej podejmują rozmowy z Ryanairem, bo… nie mają innego wyjścia.

– Myślę, że to naturalny proces i w kolejnych latach będziemy coraz bardziej obecni w dużych portach. Nie wszystkie lotniska chcą z nami rozmawiać, bo liczą na to, że po pandemii ruch pasażerski wróci w naturalny sposób, a już dziś wiemy, że tak się nie stanie. Może się więc okazać, że niektóre porty będą mogły żałować. Tym bardziej, że dzisiaj Ryanair jest jedyną linią, która dysponuje wciąż rosnącą flotą wolnych samolotów i jedyną, która może zagwarantować szybki wzrost liczby odprawianych pasażerów – mówi Kaczmarzyk.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »