Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 10 Wrz 2014 19:07 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Bliski wschód. Miejsce, które przez wiele lat uważałem ze tam jest tylko wojna Izraelsko – Palestyńska i tyle. A no, i coś w szkole wspominali o Fenicjan i podbojach Aleksandra Wielkiego w tamte rejony, i tyle. Aż do 2006r. Wojna w Libanie, strasznie na głoszona w Grecji. Powód? Od 1948r. Grecja zawsze pomagała Libanowi w każdej wojnie. Czy to finansowo, czy pomocy medycznej albo uchodźcom. W telewizji leciały wtedy filmy dokumentalne, jak premier Andreas Papandreou był w Libanie i uważał ze Libańczycy to jego bracia (tak samo twierdził o Muamarze Gandafi) i Grecja zawsze będzie im pomagać. A w radiu leciało non stop, kawałek zespołu

. I wtedy zacząłem się ciekawić o Libanie, potem Syrii i Jordanii. Jednak Bliski Wschód to nie tylko Izrael i Palestyna.

2009 Olympic Air ogłasza współpracę z Cyprus Airways, i mile z programu lojalnościowego Travelair, można było przeznaczyć na loty Cyprus. Mile było wtedy bardzo łatwo wygrać, przez różne aplikacje, i już pierwszy plan powstał ATH-LCA-BEY i DAM-LCA-ATH. Ale niestety zgłosiłem się o przydzieleniu, za późno, i przepadł wyjazd.

2014 Oferta LOT do Bejrutu. Nie tym razem muszę kupić ten bilet. Nie wiadomo czy Liban skończy tak jak Syria, to muszę tam polecieć. Koniec, kropka. Termin 4-8 wrzesień. Sam raz przed „Kampanię Wrześniową” no i dobra pogoda, która tam jest prawie cały rok. Po wykupieniu biletu, zaczęły się schodki. A tu chodzi o nocleg. Niestety Liban, nie posiada hosteli, i ceny noclegów kształtują się dość wysoko. Już rozważałem opcję couchsurfinga, ale tutaj przyszła oferta hotels.com i kupony obniżające ceny noclegów. 2 noclegi w 4* (de facto hotel zasługuje na mocną 3 ale ok.) Mayflower Hotel, w Hamrze za 30$, zamiast 110$. Not Bad ;)
Wszystko gotowe, spakowane i gotowy do podróży!


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 14 Wrz 2014 19:31 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Już ten magiczny dzień przyszedł. Przewodnik dawno kupiony (Blisko Wschód Pascala, 2010 polecam, bardzo dobry), bilet do Warszawy, LOTem kupiony, tylko rano skoczyć do pracy przy Kraków Arena, i potem smigiem do lotniska w Balicach.
Lot do Warszawy przebiegł spokojnie, tak samo jak lot do Bejrutu potem.

O 3 rano już wylądowaliśmy w Bejrucie, i pierwszy „pozytywny” szok to ciepełko, co przywitało nasz w Libanie. +30 W nocy, zapowiadało fajne 4 dni w Libanie. Kontrola paszportowa przebiegła gładko (warto mieć przy sobie długopis do napisania karty wjazdowej, jako znalezienie tam długopisu do wypełnienia to raczej nie osiągalne). Żołnierz poszukał jakiejś pieczątki z Izraela, i zaciekawił się, po co byłem w Azerbejdżanie na wakacje. Po chwili już zostałem powitany w Bejrucie i Libanie. Warto też dodać ze przy kontroli paszportowej, jest jedyny czynny kantor o 3 rano, na lotnisku (1 EUR – 1800 LBP, stan na 4 września 2014) jak ktoś będzie chciał jechać taksówką o 3 rano nad miasto i nie ma karty płatniczej.

Jako ze nie miałem, co robić w Bejrucie, o 3 rano, zdecydowałem się wyspać na lotnisku, tak do 8 rano, i wtedy dojechać do centrum. Można powiedzieć, ze tym lotnisku się spij bardzo dobrze. Nikt ci nie przeszkodzi albo obudzi w trakcje spania (tak jak w Charleroi np. ) i do 8 rano beż problemu się przespało.

Po porannej kawie, zacząłem rozkminiać, jak dojechać do centrum. Jedyny transport z lotniska to taksówka, a za 8km przejazd żądają 30$. No sorry Winetu, ale to jest prawie ¼ mojego budżetu. W Internecie można było znaleźć, różne informacje, ze jedzie autobus linii nr 5, koło estakady, nie daleko lotniska, prosto do dzielnicy Hamra. No i tak zrobiłem. Plecaczek, i prosto do mostu.

No i tu niespodzianka. Autobusu nie ma. Pytam się żołnierza, który tam stacjonował, co i jak z autobusem. On, po chwili myślenia i rozmów z krótkofalówką, powiedział ze autobus już nie jedzie od paru dobrych miesięcy, ale zaproponował mi przejażdżkę wojskowym czołgiem prosto pod hotel. No cóż, okazja jest, czemu nie wykorzystać :D Tylko jeden warunek. Zakaż robienia zdjęć czołgowi. No cóż, nie można mieć wszystko, ale i tak bardzo miło z ich strony.

Trasa prowadziła przez Plac Męczenników, miejsce gdzie 6 Maja 1916 Turcy Omańscy powiesili 21 chrześcijan maronitów, w ramach odwetu za zablokowanie portu przez Aliantów. Z daleka było już widać meczet Mohammada Al-Amina,

Załącznik:
1.jpg


a z tyłu znaleziska archeologiczne, z czasów Rzymskich.

Załącznik:
2.jpg


Po chwili było widać Wielki Seraj albo obecnie siedziba premiera Libanu.

Załącznik:
3.jpg


W Libanie mają dość ciekawe wybory. Jako ze naród jest wielo kulturowy, to przewodniczący narodu muszą też reprezentować każdego z narodu osobno. Pakt Narodowy z 1943 roku ustalił klucz wyznaniowy, według, którego są obsadzane stanowiska państwowe i rządowe w Libanie (prezydentem może zostać chrześcijanin maronita jeden z najsłynniejszych to był Baszir Dżemail, premier musi być sunnitą, a szef parlamentu szyitą).
Po jakieś 30 minut, dojechaliśmy do hotelu. Jako ze nie chcieli pieniądze za przejazd, to im podarował po Prince Polo, co dostałem z samolotu, na które z miłą chęcią przyjęli, tak samo jak po fajce zagranicznych papierosów.
Szybki check In, i wymarzony prysznic.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 14 Wrz 2014 19:56 

Rejestracja: 20 Sty 2014
Posty: 120
Przejazdzka czolgiem wymiata :D

Masz w planach Baalbek?
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 14 Wrz 2014 19:58 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Niestety, nie wyrobiłbym się
Mam Sydon, Tyr i Tripolis :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 11 Paź 2014 11:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 2154
Loty: 807
Kilometry: 1 954 890
srebrny
Kiedy będzie kontynuacja? :)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 11 Paź 2014 12:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Paź 2012
Posty: 676
Loty: 103
Kilometry: 154 647
niebieski
coraz bardziej żałuję że sam nie kupiłem biletu :D dajesz dalej ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 13 Paź 2014 19:19 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Po prysznicu już byłem przygotowany na pierwszy spacer i spotkanie "kulinarnego Bejrutu :D "

Załącznik:
1.jpg


W dzielnicy Hamra, tam gdzie nasz hotel, znajdują się akademiki ale także Amerykański Uniwersytet Bejrutu, co automatycznie znaczy ze będzie tanie zarełko wokół ich. I był! Może nie jak w Polskich barach mlecznych, ale bardziej takiej taniej gospody. Mój top? Pita libańska z dodatkami. Pierwszy raz zamówiłem z Cypryjskim serem haloumi i miętą. Coś pysznego! Koszt, to około 6 złoty ale warte było każdą lirę za to. Potem, zależy co każdy chciał dodać to cena wzrosła (np mięso, hamburger itd.).

Po posiłku, czas na pierwszą atrakcję Bejrutu, to są oczywiście Gołębie Skały (Raouché). Jako ze komunikacje miejską nie ogarnąłem tak szybko (no cóż, mały chaos tam jest), to postanowiłem pójść na nogach. Daleko nie było, pogoda dobra, to czemu nie?

Jak już wyjdziemy z dzielnicy Hamry, jesteśmy w następnej Manary, i tam już rozpoczyna się morze.

Załącznik:
2.jpg


I tam już zaczynają się piękne widoki na nowe kamienice ale także na skutki wojenne. Dobrym przykładem może być stadion klubu Nejmeh

Załącznik:
14.jpg


No i już się pojawiły te słynne Gołębie Skały

Załącznik:
3.jpg


Coś super? Raczej nie. Ładne, i tylko tyle. Nić więcej. Autokary tam się zatrzymują non stop, żeby turyści mogli zrobić "selfie" z skałami no i oczywiście z brudnym morzem z tyłu. A jak turyści to oczywiście i lokalsy którzy chcą zarobić za "reklamę Libanu" np. robiąc ci zdjęcia za 20$ albo sprzedając kawę po "Libańsku" za 5$. Dziękuję nie dla mnie.

Druga atrakcja która mnie interesowała, to Muzeum Narodowe w Bejrucie, który każdy przewodnik ma go w czołówce co warto zobaczyć. No to jazda, i idziemy tam. Znów mapka, przeliczanie ze na nogach to około 30-40 minut, i idziemy. Po drodze widzimy Riwjere Bejrucką

Załącznik:
4.jpg


i po chwili jak wchodzę znów na teren zabudowy, wojskowy przychodzi do mnie i prosi o paszport. Podaję mu, i mnie pyta gdzie idę. Mówię mu ze do muzeum Narodowego. Poprosił mnie żebym schował aparatu aż do muzeum i żebym uważał. Wtedy nie wiedziałem nawet po co. Po powrocie do Polski się dowiedziałem. Znajdowałem się w dzielnicach Sabra i Szatila. Tam, 16 września 1982, członkowie Falangi (partia "chrześcijan" Libanu) z pomocą Izraela, dokonali masakrę mieszkających tam Palestyńczykom. Więcej tu albo także polecam film Walc z Baszirem który pokazuje w formie kreskówki co się działo wtedy.

Po przejściu (bo spacerem tego nie można nazwać) i obejrzeniu hipodromu z zewnątrz dostałem się do muzeum. Normalny bilet 5000 LBP studencki 1000 LBP. Ogromny plus tego muzeum, jest darmowy e-przewodnik który można ściągnąć z Googleplay albo z iTunes po arabsku, angielsku i francusku. Muzeum, w 2 piętrach przedstawia nam historię Libanu od czaszach archaicznych aż do czasów podboju arabskiego i Mamluka.

Załącznik:
5.jpg


Symbol Libanu, Cedr

Załącznik:
6.jpg


Załącznik:
7.jpg


Czasy Greckie

Załącznik:
8.jpg


Muzeum z środka

Co pół godziny, w sali audiowizualnej, jest wideo które przedstawia historię muzeum Bejrutu ale i także jak obiekty muzeum przetrwały przez wszystkie wojny domowe Libanu.

Powrót do hotelu? No oczywiście ze znowu na nogach. A jak?

Po drodze znowu było widać budynki które zostały zbombardowane przez "nie wiadomo kogo" i tak zostawione na pastwie losu.

Załącznik:
9.jpg


Załącznik:
10.jpg


Przed placem Męczenników, coś zapachniało fajnego i zarażę orientalnego. Oczywiście to był falafel! Byłaby katorgą nie spróbować tego przysmaku w Bejrucie! Oczywiście, po co sanepid, jak tu wszystko jest CZYŚCIUSIEŃKO (na odmianie, zatrułem się 3 dni po powrocie do Polski, Polską mrożoną pizzą)

Załącznik:
11.jpg


Co do falafela. No pycha. Wszystko tak fajnie dopasowane, mięta, pomidorki, cebula no i sos pikantny. No cudo!

Załącznik:
12.jpg


Plac Męczenników i pomnik powstańców Libańskich

Załącznik:
13.jpg


I słynny hotel Holliday Inn który był siedzibą Falangistów w Wojnie Hoteli między 75-76

Powrót do hotelu, i wieczorem spotkanie z dziewczyną z CouchSurfingu, która zamiast wziąć mnie na herbatę lub drinka zaprosiła mnie na urodziny jej dziadka na wielką ucztę mezze. Niestety aparatu nie miałem, tylko komórkę i zdjęcia nie są dobrej jakości, ale mogę powiedzieć ze jedzenie było mega!

Tyle na dziś. Jak dobrze pójdzie w tygodniu pójdzie następna relacja z Libanu, Sydon albo Sajda ;D


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 19 Paź 2014 19:55 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Wycieczki na południe Libanu

Sydon lub Sajda (صيدا)


Drugi dzień w Libanie, był przeznaczony podróży na południe Libanu, w Sydonie i Tyrze.
Po szycącym i pysznym libańskim śniadaniu i kawy libańskiej

Image

wyruszyłem do "dworca" autobusowego Cola. Słowo "dworca" dodałem w nawiasach, bo raczej nie można to nazwać dworcem, lecz zwykłym parkingiem koło mostu. Z stamtąd odjeżdżają wszystkie autobusy/Service taxi/taksówki które jadą na południe Libanu. Można tam dojechać autobusem nr 5, i kierowca wam powie kiedy jest przystanek Cola. Za przejazd płacimy 500 lir.
Autokar do Sydonu, odjeżdża prawie na koniec "peronu" lub mostu Cola

Image

Są to klimatyzowane autokary, nie najnowsze ale wygodne, i za przejazd płacimy 2.500 lir. Przejazd zajmuje koło godziny, i jako ze jesteśmy na arabskim kraju, stajemy się atrakcją autokaru. :)

Sydon jest trzecie pod względem wielkości miasto Libanu, jest ono położone na wybrzeżu Morza Śródziemnego ok. 41 km na południe od Bejrutu. Sydon, w starożytności było to portowe miasto fenickie i budowano wtedy okręty, produkowano cenione wyroby ze szkła i prawdopodobnie oni wynaleźli mydło. Przez wiele lat, Sydon został zdobyty przez wielu najeźdźców (Asyryjczyków, Persów, Greków, Rzymian, Arabów, Krzyżaków, Osmanów). W czasie podróży do Rzymu odwiedził przyjaciół w Sydonie, Święty Paweł Apostoł.

Dworzec autobusowy, znajduje się niedaleko portu Sydonie i słynnej atrakcji, Zamku Morskiego (قلعة صيدا البحرية Kalaat Saida al-Bahriya)

Załącznik:
0.jpg


Promenada

Załącznik:
1.jpg


Zamek Morski

Druga największa atrakcja Sidonu to stare miasto, zbudowane za czasów Mamluka, w XIII w. Chaotyczne ale do tego urocze. Można tam kupić wszystko. Od chleba i pamiątek, po broni od Palestyńczyków i armii Hezbollahu, która tam się znajduje, dlatego nie ma się dziwić flagami Arabii Saudyjskiej albo Imam Khomeiniego które wiszą prawie wszędzie.

Załącznik:
3.jpg


Załącznik:
4.jpg


Załącznik:
5.jpg


W środku starego Souk, znajdziemy muzeum mydła, stworzonego przez bogatą Libańską rodzinę Audi. Wejście muzeum jest darmowe, i do tego jako ze turysta "nie arab" dla nich to wielkie zdziwienie i radość, to sam właściciel muzeum oprowadzi za darmo po muzeum. Trzeba przyznać ze muzeum jest naprawdę ciekawe, i warto zwiedzania go. Opisuje historie powstanie mydła ale także wyrobienia go ręcznie. Pod koniec wycieczki jest hamam (polecam!) i sklep z mydłami (tego nie polecam, z powodu wysokich cen).

Załącznik:
6.jpg


Muzeum Mydła

W muzeum, można dostać darmową mapę Starego Miasta, z trasą wartą do zwiedzania.

Załącznik:
7.jpg


Załącznik:
8.jpg


Załącznik:
9.jpg


I to na tyle z Sydonu, następny przystanek, Tyr. Ale to już inny dzień :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 20 Paź 2014 10:23 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 4736
srebrny
bardzo fajna relacja, czekam na więcej :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 21 Paź 2014 20:25 

Rejestracja: 31 Gru 2012
Posty: 120
Do Sydonu można dojechać za tysiaka autobusem podmiejskim nr.3
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 02 Sty 2015 14:09 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Tyr/Sur (صور)

Następny przystanek, to był słynne starożytne miasto fenickie, Tyr. Jego nazwa, w języku fenickim Ṣur znaczy „skała”.
Można tam dojechać prosto z Bejrutu autobusem, albo z Sajdy, jako ze to połowa drogi. Znalezienie busiku do Tyru, dużo nie zajmie. Co 30 minut zapełnia się jakiś i jedzie prosto tam, a okrzyki kierowcy :A Sur, a Sur, a Sur, nie da się ich ominąć.

Podróż trwa około godziny z Sajdy i kosztuje 1000 LBP, i po drodze można było zobaczyć, napięcie jakie tam jest. Jako ze miasto jest blisko granicy Izraela, dużo Palestyńczyków tam się dostało, i zarazem, zwolennicy Hamasu i Hezbolahu z Libanu. Czołgi Libanskiego wojska i Tymczasowych Sił Zbrojnych ONZ w Libanie dało się zapoznać, ze tu nie jest tak bardzo wesoło.

Po 40 minutach, żołnierze Armii Libanu, zatrzymali naszego autobusu i postanowili zrobić kontrolę dokumentów pasażerów. Słuchawki z iPoda zostawiłem na kolanie, i pokazuję paszportu, jednemu żołnierzowi. Jak ten pierwszy sprawdzał detalicznie mój paszport, drugi pokazuje mi, ze chce słuchawki. Daję mu i po chwili, prosi żeby nacisnąć Play. No i tak robię. W iPodzie był Bruce Springsteen, i w dodatku, piosenka

. Po paru sekundach, żołnierz nucił muzykę Bossa, i po chwili śpiewał USA. Z wielkim uśmiechem, pyta mnie, What Is this? I mówię mu ze Bruce Sprinsteen. On dużo nie zrozumiał to mu napisałem, żeby mógł poszukać na youtube. Po 10 minut kontroli, to jechaliśmy dalej to Tyru.

Autobus się zatrzymuje w 2 miejscach. Koło hipodromu i starego portu. Przewodnik Pascala, twierdził ze port jest najważniejszym punktem Tyru, no to podjechałem tam.

Port niestety, d... nie urywa. Ładniejszy był według mnie w Sajdzie.

Załącznik:
1.jpg


Niedaleko portu znajduje się bazar, z wieloma pamiątkami i przyprawami, tak samo jak kafejki które podają kawę po Libańsku (z kardamonem) i kościół mauretański św. Szczepana i Pawła. Ale za co słynie Tyr, to 2 obiekty w liście UNESCO, z czasów Rzymskich. Obiekty archeologiczne Al Bass: Mina/Nekropolis i Hypodrom.

Otwarte są od 08:30 do 16:30 (Grudzień-Styczeń) i do 18:00 pozostałe miesiące.
Cena biletów normalny/studencki 6000/3500 LBP


Załącznik:
2.jpg


Mina/Nekropolis

Załącznik:
3.jpg


Mina/Nekropolis

Przed wojnami, Tyr słynął z kurortów tam, jako ze posiadał (i dalej posiada) najpiękniejsze plażę. Niestety wojny zostawili zniszczone hotele i większość turystów z Zachodu zrezygnowali z urlopu tam, ale za to przyjeżdża dużo osób z Bejrutu na kąpiel.

Załącznik:
4.jpg


Plaża

Miasto, jak mówiłem na początku, jest "siedzibą" uchodźców z Palestyny, co przyszli po pierwszej wojny Izraelsko - Palestyńsko. Większość z nich, nie mają żadnego obywatelstwa, jako ze stracili to co mieli w Palestynie, i nie chcą dostać Libańskiego bo wieżą, ze Palestyna powstanie znowu, i wrócą do Palestyny. Tak samo dużo osób zmieniło nazwiska, na nazwy dzielnic co mieszkali przez wysiedleniem. Na ulicach znajdują się flagi Palestyny, Arabii Saudyjskiej, Palestyny, Hamasu, Hezbolahu i także plakaty Homeiniego, Ahmadineżada i Arafata. Ludzie, zamiast pieniędzy, mają karty płatnicze z ONZ, na które mogą zrobić zakupy w sklepach w Tyrze. Dzieciaki, jako prezenty, dostają zabawki, które zazwyczaj są plastikowe pistolety albo granaty i bawią się w wojnę. Podpalenie flagi Izraela, na co dzień to normalka tam.

Idąc do hipodromu, przechodzę obok stacji benzynowej, i po chwili, ktoś na mnie woła. Dwóch Palestyńczyków siedziało i mnie zaprosili na herbatę. Przedstawiają się jako Achmed Z Hebronu. W czasie rozmowy (trochę po Angielsku i łamanym arabskim) słyszałem całą jego historie życia i stracenia wszystkiego co miał w paru dni przez Izrael. Dom, pole, zwierzęta. W Hebronie był radnym a teraz to on tu jest nikim. No i do tego towarzyszyło wiele arabskich przekleństw, w stronę Izraela.

Załącznik:
5.jpg


Hipodrom w Tyrze jest największym hipodromem świata. Powstał w 2 w. p.n.e. i mógł zamieścić około 40000 widzów. Oprócz biegów konnych, był miejscem torturowanie chrześcijanom z Bliskiego Wschodu, czasach Djokletana. Obiekt przetrwał prawie wszystkie wojny, ale najbardziej ucierpiał w 2006 roku, wtedy jak "mądre bomby" Izraela zbombardowały większą część obiektu. Na pomoc ruszył ONZ z UNESCO, i część została odbudowana (jak np. Łuk). Jako ze turyści z Zachodu, są rzadkością tutaj, to jest duża okazja ze dyrektor obiektu, archeolog pan Amin, będzie chciał was oprowadzić z radością za darmo, w zamian za pocztówkę z kraju co przyjechaliście.

Załącznik:
6.jpg


Hipodrom

Załącznik:
8.jpg


Załącznik:
7.jpg


Łuk

Zwiedzanie zajęło mi, ponad 1;30 ale było warto. Dyrektor chciał nawet mnie podwieźć aż do Bejrutu, i po paru minutach kłótni, zgodziłem ze może mnie podwieźć do dworca autobusowego, i potem pojadę do Bejrutu busem. Przejazd autobusem kosztowało mnie 1800 LBP i jechało się autostradą jakieś 2 godziny.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 02 Lut 2015 15:18 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Szybki powrót do Bejrutu, i wieczorny spacer po mieście.

Załącznik:
0.jpg

Znaki wojny

Załącznik:
1.jpg

Riwiera

Załącznik:
2.jpg

Riwiera

Jako ze biali, tam to atrakcja numer jeden, nie zajęło mi długo znalezieniu nowych kompanów a zarazem piękne kompanki do zapalenie fajki wodnej, wypicia piwa no i przekąsek. Po godzinie, ogromny huk na ulicy i szczelanina z kałacha w powietrzu, i różne odgłosy i krzyki z auta. Ja wystraszony ze jacyś terorisci albo coś w tym stylu, ale potem mi powiedzieli, nowy znajomy, ze oni tak świętują koniec dnia, jako ze nikt nie umarł w Libanie przez wojnę. No cóż, taki zwyczaj. Posiedziałem z nimi jeszcze i potem wróciłem do hotelu, się wyspać, jako ze następnego dnia, jechałem do "najpiękniejszego" miasta Libanu, Tripolis/Tarabulus.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 02 Mar 2015 13:11 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Ostatni dzień wyjazdu, zostawiłem na zwiedzanie Trypolisu (طرابلس/Trablus).

Miasto które kiedyś tętniło życiem teraz jest jeden z najbardziej niebezpiecznych miast Libanu. State Department ma taki zapis:
Cytuj:
Due to the civil war in Syria, there have been reports of spill-over violence spreading to Tripoli. For this reason, the city is DANGEROUS and travel is not recommended. Recent security plans by the LAF have so far succeeded in bringing much needed calm to Tripoli. Update: As of 11/20/14, the city is reasonably safe to visit as long as you stay alert and keep a low profile.


Ale to mnie nie powstrzymało żeby nie zwiedzić miasto, które Libańczycy chwalili przez lata, jako stolica słodkich ciast w cukierni Hallab.

Wstałem rano, po bogatym śniadaniu, wyruszyłem do dworca autobusowego Charles Helou. Z stamtąd można dojechać do Trypolisu, Byblos i do Latakii albo Damaszku (już mnie kusiło żeby skoczyć do Syrii, ale ojciec dostał by zawału jak by się dowiedział)

Image
محطة شارل حلو حافلة / Charles Helou Bus Station

Autobus firmy Connexion za tą trasę chce 5000 LBP a taksówka 30$. Przejazd do Trypolisu to około 1:30 godzin, i autobusy wyjeżdżają co 30-40 minut.

Trasa prowadzi wdłuż całego wybrzeża Libanu, prawie aż do granicy z Syrią.
Załącznik:
trasa.PNG


Po drodze można zobaczyć (oprócz wybrzeża) reklamy promujące lokalnego piwa Almaza

Załącznik:
0.jpg


ale także plakaty Ruhollaha Chomejniego, Baszira al-Dżumajjila ale także Baszszara al-Asada, Arafata i flag Palestyny i Arabii Saudyjskiej.

Po drodze czytałem Siedem filarów mądrości (dla mniej kumatych, na podstawie tej książki powstał film, Lawrence z Arabii), które przyciniło ze byłem atrakcją autokaru. Po chwili przychodzi jakiś koleś do mnie, i mówi (łamanym angielskim) ze jego siostra, która jechała z nim, zakochała się mną, i on jako dobry brat, chce mi ją dać. Razem z nią chce jeszcze mi dać domek koło Bejrutu, z widokiem na morze, i pyta mnie, co mogę jej zaoferować. To powiedziałem ze obywatelstwo greckie albo polskie, dla niej i dla rodziny. Koleś nie wahał się sekundę, i powiedział it's a deal. Po wytłumaczeniu, ze już mam dziewczynę w Polsce, i niestety nie jestem zainteresowany, lekko się obraził (no cóż liczył na Unijnego Paszportu) zaczęliśmy rozmawiać o Libanie i sytuacji tam, i pod koniec dał mi namiary na niego, jak będę ponownie w Libanie, żeby mu dać znać, u niego spać :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#14 PostWysłany: 13 Mar 2015 13:52 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Trypolis (طرابلس/Trablus)

Załącznik:
0bis.jpg


Już dojechaliśmy do centrum Trypolisu. Nić co było opisane w przewodniku, nie przypominało ze kiedyś to miasto było perełką Libanu. Wszędzie wojsko, uchodźcy, zbombardowane kamienice i flagi syryjskie.

"Znajomy" z autobusu mnie zaprosił na kolejkę fajki wodnej i kawy po libańsku, przed moim spacerkiem po Trypolisie. Niestety, nie mogę wam polecić tą kawiarnie, bo ona została zbombardowana w styczniu 2015, przez wojska ISIS, zabijając 9 osób: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... Trypolisie

Po pysznej kawie po libańsku, czas zwiedzić to miasto. To znaczy, wszystko co zostało z niego. Pierwszy przystanek, znak Trypolisu, wieża zegarowa, z początku 20 wieku.

Załącznik:
0.jpg


برج الساعة

Zegar został zbudowany, na 30 urodziny, sułtana Abdula Hamida II, przy najstarszym parku Al Manshieh.

W trakcje robienia zdjęć, przyszedł do mnie młody Libańczyk, i zdziwiony mnie pyta co ja tutaj robię. Jak mu powiedziałem, ze zwiedzam turystycznie, tym bardziej był zaskoczony, bo turystów nie widział parę dobrych lat. Nazywał się Walid, i zaczął mnie pytać co ja bym chciał zwiedzić w Trypolisie. Powiedziałem mu ze chcę zwiedzić meczet Al Muallaq, Al Burtasiyat Madrassa, zamek krzyżacki Raymond de Saint Gilles i karawanseraje Ess Saboun i Al Khayyatin. Po chwili myślenia, powiedział ze wszystko jest trochę daleko żeby pójść na nogach, i mnie zaprosił do jego furgonetki do sprzedaży jajek.

Po drodze zaczęliśmy rozmawiać o sytuacji obecnej Libanu, o wojnie i uchodźcach. On, magister bussinesu i ekonomii po francusku, z powodu wojny stracił wszystko i pracuje za parę $ jako dostawca jajek. Cała jego rodzina została zabita przez walki wewnętrze Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jasera Arafata i od armii Syryjskiej.

Załącznik:
1.jpg


Dzielnica Syryjska

Załącznik:
2.jpg


Dzielnica Palestyńska


Po godzinie zwiedzania Trypolisu, z "lokalsem" nauczyłem się więcej o historii Libanu, niż dotychczas po przeczytaniu wiele książek. Przekazał mi, ze jak ktoś z Polski, Grecji będzie w Trypolisie, to ma zadzwonić/wysłać smsa do niego, i miłą chęcią oprowadzi was po mieście. Jego numer komórkowy: +9613344456

Zostawił mnie przy zamku Raymond de Saint Gilles. Zamek który został zbudowany przez krzyżaków w 12 wieku, do dziś służy jako forteca. Od krzyżaków, przez Turków aż do armii libańskiej.

Załącznik:
3.jpg


Wejście do zamku

W kasie, zdziwienie wielkie, ze turysta z zachodu przyjechał i chciał zobaczyć zamek. Pracownik, niestety po angielsku nie władał, ale znał bardzo dobrze mówić po francusku. Wejście do muzeum: normalny 10000 LBL, studencki 5000 LBL.

Załącznik:
4.jpg


Załącznik:
8.jpg


Główny gmach zamku

Zamek, jak zamek. Podobnych do innych, ale ten jest trochę inny. Obecność wojska w zamku (snajperzy, bazooki i karabiny to normalka), widok na różne dzielnice Trypolisu (od maronickich to Sunnickich albo Szyickich) i braku turystów!

Załącznik:
5.jpg


Dzielnica maronitów

Załącznik:
6.jpg


Załącznik:
9.jpg


Obecność wojska

Załącznik:
7.jpg


Dzielnica palestyńska

Załącznik:
10.jpg


Załącznik:
11.jpg


Dzielnica syryjska


W trakcje zwiedzania, zostałem zaproszony przez żołnierzy na kawkę, w ich koszarach. Całe koszary obwieszone zdjęciami Baszira i krzyżami. Okazało się, ze oni są z Falangi Libańskiej. Młode dzieciaki (po 18-19 lat), którzy skończyli szkołę, i musieli odbić obowiązkowe służby wojskowe. Mega ciekawi jak wygląda świat poza Libanem i Syrią i z marzeniami żeby dostać wizę UE, i pojechać dalej. Rozmowa dość przyjemna i dla mnie i dla nich. Myślę ze każdego by zagościli na herbatkę albo kawę.

Wracając do centrum, przez stare miasto (souk) byłoby mega szkodą nie odwiedzić meczet Al Burtasiyat Madrasa. Zbudowany na początku 14 wieku, przez andaluzyjskiego architekta, księcia Issa Bin Omar Al Bertasi Al Kerdi, należy do najładniejszych meczetów i szkół islamskich z czasów Malmuka. Niestety wejście do niego, dla innowierców jest zabronione, ale można pospacerować w pięknym ogrodzie.

Załącznik:
12.jpg


Meczet Al Burtasiyat Madrasa

Załącznik:
13.jpg


Stare miasto

No i oczywiście, przed wejściem do autobusu, do Bejrutu, zakup "słodkich pamiątek" od Hallaba http://www.hallab.com.lb/ przy ulicy Riad El Solh. Dla osób z słabymi zebami, nie polecam taką pamiątkę :)

Załącznik:
IMG_5692.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#15 PostWysłany: 13 Mar 2015 14:19 

Rejestracja: 20 Gru 2011
Posty: 2845
złoty
Nie ładuje się część zdjęć, a szkoda bo okolice nietuzinkowe:)
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 13 Mar 2015 14:26 

Rejestracja: 03 Gru 2013
Posty: 466
niebieski
ech, jaki potencjał, jak tam mogłoby być super gdyby nie to co się dzieje tak blisko...
jak kosztowo, przedstawisz jakieś orientacyjne ceny noclegów, jedzenia? dzięki:)
_________________
Meksyk http://www.fly4free.pl/forum/puerto-aventuras-riviera-maya-na-zywo-luty-2015-2-tyg,210,65109
Wietnam http://www.fly4free.pl/forum/wietnam-na-swieta-bn-i-nowy-rok-2015-2016-relacja-z-wloczegi,216,86193&start=0
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 13 Mar 2015 16:08 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Wszystkie info o cenach, będą w ostatnim poście :)

Zdjęcie poprawione :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 13 Mar 2015 18:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 209
niebieski
Chciałbym kiedyś odwiedzić Sanktuarium Św. Charbela w Annaya.
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 20 Mar 2015 17:58 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
Koło 17 byłem już w Bejrucie, w dworcu Charles Helou. Co kurde zrobić, jak lot dopiero o 4 rano. No to spacerkiem do hotelu po graty, no i po coś na ząb, jako ze wafelek Prince Polo w LOT to nic mi nie da.

Stare miasto (lokalsy mówią na nie souk), tętni życiem co dziennie i o każdej porze dnia.

Załącznik:
1.jpg


Załącznik:
2.jpg


Załącznik:
3.jpg


Oczywiście w całej dzielnicy, znajduje się wojsko Libańskie labo ONZ, i pilnują porządek, ale zawsze mili, ciekawy co "biały" w Libanie i chętni do pomocy.

Także znajduje się tam, Galeria Souks (Souks Mall Lebanon, http://www.beirutsouks.com.lb) Można tam odpocząć siedząc w cieniu i pobawić się darmowym WiFi ale także zrobić zakupy w markecie. Można znaleźć wiele artykułów libańskich i to w dobrych cenach. Od kuskusa, tabouleh, humus do ogromny ilości napojów alkoholowych.

Co do % pamiątek, zdecydowanie polecam libańskie wina, z szczepu z doliny Beqaa. A z winiarni to: Château Ksara, Kefraya, Musar albo z najstarszych: Domaine Wardy.
Ceny różne, zależy od pojemności. Można kupić za 5-10 złoty buteleczkę 0.25 Ksara (bardzo fajna pamiątka), do 20 złoty półwytrawny Kefraya (polecam bardzo dobry, lekko wędzony smak ale idealny do baraniny z papryką) do setki złoty, np. z Domaine.

Druga pamiątka to słynny Arak. Wódka anyżowa, i też w różnych rodzajach. Od małej butelki 250 ml, za 8 złoty, do 0.7 z kieliszkami do araku za 20-30 złoty. A ostatnia to piwo libańskie, Almaza w dwóch różnych odmianach Pilsener i mocniejszy malt (6% alc.). Smakowo, to stoi mega daleko od Bawarskich piw albo czeskich, ale dla konesera, to dobry okaż do spróbowania.

Można także tam kupić za śmieszne pieniądze przyprawy, składniki do falafela, ciasta libańskie, soki różne i mięso halal.

Powrót do hotelu, po moje graty, potem się pożegnać z moim libańskim fast foodem, kupując na drogę falafeli (miam) i kombinowanie, jak dojechać tanio na lotnisko. Niestety, tak jak pisałem na początku autobusu na lotnisku brak, jedynie busiki które nikt nie chciał mi powiedzieć skąd jadą. Przypomniałem sobie, ze busy/autobusy do Tyru, jechały koło lotniska (przy wiadukcie, i potem jest 1 km drogi na lotnisko), z dworca Cola, to jak nie znajdę jakiś busik na lotnisko, to pojadę tam autobusem do Tyru, i wysiądę przy wiadukcie. Przy pełnym bilecie, aż do Tyru, i tak taniej wyjdzie.

Ale niestety, nie wyszło tak kolorowo. Jak przyjechałem, to większość mówiła stanowczo nie i pokazywali mi taksówki. Taksówkarze, za tą odległość (zaledwie 5km) chcieli po 10$ za przejazd. A ja dalej uparty, szukałem. Na początku były problem językowy, bo jak pytałem ich o lotnisko, to patrzyli na mnie krzywo, i nie wiedzieli co to airport/aerporot. Po chwili przypomniałem, i mówiłem do nich, mataar Rafic Hariri, to wtedy skapnęli się, ze chodzi mi o lotnisko, ale dalej nić, tylko taksówki albo shared taxi.

Spędziłem tam, ponad godzinę, pytając każdego busika o mataar albo o tasreef (wiadukt) Jisr al-Matâr, idę do ostatniego kierowcy. Siły już nie mam, jak on powie nie, to pierniczę, jadę za 10$. Koleś do mnie zdziwiony, pyta mnie, czy umiem francuski. Odpowiadam mu, ze comme ci comme ça, i pięknym francuskim, odpowiada mi, ze shared taxi do lotniska, nie będzie kosztować więcej niż 3$. Jak mu odpowiedziałem, ze życzą ode mnie, 10$ tak się mega wkurzył, ze wysiadł z autokaru (pełno pasażerów) i zaczął łapać shared taxi. Do 3 razy sztuka, złapał taksę która jechała na lotnisko. Kierowca odpowiada ze chce 2$, ale jak widział ze nie wchodzi Libańczyk, ale Europejczyk, skoczył do 6$. Kierowca autokaru się wkurzył ponownie, i coś o gościnności Libanu przypomniał, i został przy 2$.

Trasa na lotnisku, była spokojna, kierowca wkurzony, ani słowa nie powiedział i mnie podrzucił, przy hali wylotów. Dałem mu tipa 1$, to w sekundę zmienił wyraz twarzy i nawet mi pomógł znieść plecak, aż do szklanych drzwi lotniska.

Tyle na teraz. Będzie jeszcze jedna część o Jak spędziłem 6 godzin na lotnisku (było mega wesoło) i konkluzja wyjazdu ;D


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
#20 PostWysłany: 29 Kwi 2015 16:26 
Sezonowy Cebulion
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Lis 2011
Posty: 19034
No to konkluzja całego wyjazdu.

Liban. Kraj nie dla osób którzy nie mieli okazje pozwiedzać/powędrować sami w innym kraju poza Europą. Trzeba się przygotować przed wyjazdem np. nauczyć się podstawowe zwrotki po arabsku(pisać, czytać i mówić) i mile widziane tam będzie francuski. Tak samo ciężko zorganizować coś przed wyjazdem, bo w tym kraju, wszystko może się zmienić w lada moment (np. blokada drogi, Hezbolah przejął tereny i zamknął dostęp). Z bazą noclegową także jest tam ciężko. Mało hosteli i hotele życzą sporo kasy na nocleg. No i jak na całym świecie, taksówkarze są gotowy was oskubać w lada moment, i dlatego znajomość arabskiego i targowania się mega wam pomoże.

Plus

Mega gościny ludzie. Odką wojny się rozpętały, to rzadko widują turystów, i dlatego zawsze będziecie mile widziany albo nawet zaproszeni na małe co nie co w ich domach. Do tego bardzo pomocny. Gotowy są was wziąć za rękę i oprowadzić was pod wskazany adres. No i największy plus: Jedzenie. Najlepsze meze co w życiu jadłem. Po prostu pyszne.

Koszty

Liban do tańszych nie należy. Ceny podobne do polski i może trochę wyższe. Całość (3 dni, przeloty, noclegi i koszty tam) wyszło mi około 1000 złoty. Ani nie głodowałem ani nie żałowałem. Ale do tego mega pomocne były kody z Hotels.com i także Świętej Pamięci AFT.

takie przykładowe ceny (w euro):

Pamiątka drewniana z Libanu: 1-4 euro
Kebab: 1-3 euro
Falafel: 0.5-2 euro
bilet komunikacji: 0,3 euro
Taksówka shared: 0,4-0,8 euro za 3 km (w środku miasta) a z Tyru 6 euro


Na koniec chciałbym podziękować wszystkich za czytanie mojej relacji i osób co przyślij do mojej prezentacji parę tygodni temu w Krakowie. Jak ktoś znajdzie jakieś błędy ortograficzne lub stylistyczne, to proszę o PW i poprawię je. :)
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
mashacra uważa post za pomocny.
 
 
 [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group