REKLAMA

Płacenie za hotele i bilety przez internet. Jak to zrobić najlepiej i się nie naciąć?

różne waluty
Foto: vinnstock / Shutterstock

Internetowe transakcje w obcej walucie to dla wielu początkujących podróżników czarna magia. Płacić kartą czy przelewem? Jaką wybrać walutę na stronie linii lotniczej albo hotelu? Dlaczego bank policzył nam za zakupy znacznie więcej niż nam się wydawało? Czy i kiedy przydaje się konto walutowe? Postaramy się rozwiać Wasze wątpliwości i odpowiedzieć na te i inne nurtujące pytania.

Rezerwacje noclegów, bilety lotnicze, wejściówki do atrakcji turystycznych – rzeczy, które opłacamy przez internet planując podróż jest mnóstwo. A ponieważ bardzo często są to transakcje w obcej walucie, łatwo dać się wmanewrować w plątaninę zawyżonych kursów, tajemniczych opłat i dopłat, niespodziewanych prowizji i przeliczeń, których nie powstydziliby się nawet PRL-owscy cinkciarze spod Pewexu.

Wystarczy jednak trzymać się pewnych zasad, zwracać uwagę na konkretne rzeczy i przede wszystkim dokładnie czytać, w co klikamy. Dziś podpowiadamy dokładnie, co warto wiedzieć i jak dobrze zorganizować wyjazd, by zamiast festiwalu frustracji z powodu masy dodatkowych wydatków po prostu cieszyć się wakacjami.

Kurs zmienia się jak w kalejdoskopie

Pierwsze zderzenie z płatnością w obcej walucie, to zazwyczaj etap kupowania biletów lotniczych. Przepracujmy to na dwóch popularnych przewoźnikach – liniach Wizz Air i Ryanair.

Sprawa jest dość prosta, jeśli lecicie z i do Polski i robicie jedną rezerwację na oba połączenia: w tej sytuacji opłata za bilet na 99,9 proc. wyświetli Wam się w PLN. Jednak jeśli np. lecicie do Rzymu, a wracacie z Neapolu lub po prostu kupujecie pojedyncze bilety w dwóch różnych liniach, to domyślną walutą na lot powrotny będzie albo waluta danego kraju albo waszej karty. I choć wydawać by się mogło, że najlepszą opcją jest zawsze płacenie w walucie naszej karty, to w rzeczywistości bywa różnie.

Ostatnio europejska waluta delikatnie spada i średni kurs w momencie pisania tego tekstu to 4,29 PLN za 1 EUR. W tej samej chwili za bilety z jednej rezerwacji z i do Polski warte 318 PLN na stronie węgierskiej linii można zapłacić też 79,86 EUR. Szybkie przeliczenie wystarczy, żeby odkryć, że Wizz Air policzył nam 1 EUR po 3,98 PLN. Sprawdzam sytuację w Ryanairze i w przypadku dwóch biletów na jednej rezerwacji – z i do Polski – Irlandczycy policzyli 1 EUR po 4,03 PLN (328,64 PLN do 81,41 EUR).

ryanair przeliczenie waluty
Foto: Ryanair.com
Foto: Wizzair.com

Brzmi atrakcyjnie, prawda? Ale czy to znaczy, że linie lotnicze mają super przelicznik, który powinniśmy uznawać w ciemno? Nie tak szybko.

Wystarczy bowiem wybrać bilet z zagranicy do Polski i nagle kurs jest zupełnie inny. Ryanair za bilet warty 88,73 EUR chciałby zgarnąć 406,52 PLN, czyli liczy 1 EUR po 4,58 PLN. Kwoty w Wizz Air są jeszcze bardziej imponujące – za 27,49 EUR przyjdzie nam zapłacić 128,87 PLN, czyli 4,68 PLN za 1 EUR.

Foto: Ryanair.com
Foto: Wizzair.com

Jednocześnie obaj przewoźnicy zastrzegają sobie w regulaminie ważne informacje na temat kursów.

„W przypadku zapłaty kartą debetową lub kredytową płatność będzie przetwarzana przez międzynarodowy system płatności. Może okazać się, że kwota pobrana z karty jest inna (i może być wyższa) niż cena potwierdzona przez Wizz Air w zamówieniu z powodu różnic kursowych” – czytamy w ogólnych warunkach przewozu węgierskiej linii.

Podobnie zresztą do tematu podchodzi Ryanair, choć oczywiście zapewnia, że warto zgodzić się na ich stawki.

„Jeśli nie wybierzesz kursu walutowego Ryanair, możesz zostać narażony na negatywne wahania kursów walutowych pomiędzy momentem dokonania rezerwacji a momentem, kiedy twój bank zaksięguje tę operację. W większości przypadków operacje takie są rozliczane i księgowane kilka dni po dacie dokonania rezerwacji” – ostrzegają Irlandczycy.

Co to znaczy „po naszemu”? Pisząc wprost: że kwota od linii wyświetlana na stronie swoje, a wyciąg z karty swoje. Nigdy do końca nie wiadomo, ile zapłacimy. I gdy już prawie, prawie daliście się namówić, że w przypadku lotu z Polski za granicę i powrotnego na jednej rezerwacji przelicznik jest na tyle atrakcyjny, by z niego skorzystać, złapcie trzy oddechy. Tu do gry wchodzi wasz bank.

Dodatkowe opłaty, prowizje, przewalutowania

Po pierwsze, jeśli mamy konto i kartę obsługiwaną w PLN, to bank przeliczy nam transakcję w EUR, USD lub GBP po własnym kursie, często bardzo niekorzystnym. Na szczęście można go wcześniej sprawdzić na ich stronie.

Po drugie, jeśli płacimy w EUR to najczęściej bank po prostu przeliczy PLN na EUR i tyle. Jeśli jednak płacimy w USD lub GBP, to bardzo często nastąpi podwójne przewalutowanie – z PLN na EUR, a później z EUR na GBP. Nawet mało wprawny matematyk zauważy, że to nie może być korzystna transakcja. Wszak banki chętnie korzystają ze spreadu, czyli różnicy pomiędzy ceną kupna i sprzedaży walut. Mówiąc prościej – sprzedają waluty drogo, kupują tanio. A tracimy my. Tym więcej, im więcej razy wymienimy walutę.

Po trzecie, poza spreadem, dochodzi jeszcze indywidualna kwestia prowizji za transakcje w obcej walucie. Niektóre banki odchodzą od tego, inne wciąż uparcie trzymają się wysokich opłat. Pamiętam swoją pierwszą kartę, która dokładała do każdej zagranicznej transakcji 3 proc. prowizji, z zastrzeżeniem, że nie może to być mniej niż 25 PLN. Oznacza to, że przy bilecie za 9 EUR, dopłaciłabym dodatkowo ponad 5 EUR.

I już wiecie, że może się opłacać, ale jak to zwykle bywa, odpowiedź na pytanie „jaką walutą płacić?” nie jest jednoznaczna i brzmi „to zależy”. Dlatego tak ważne jest, żebyście dokładnie znali swoje karty, konta. Choć to okropnie nudne, musicie przebrnąć przez tabele opłat, prowizji, zasady przeliczania walut, transakcji zagranicznych, spready i inne finansowe cuda-wianki.

Zresztą ta zasada sprawdza się analogicznie we wszystkich innych płatnościach – za hotele, za bilety wstępu do atrakcji, za wycieczki fakultatywne itd. Wszędzie tam, gdzie w grę wchodzi opłata w innej walucie. I nie dajcie się nabrać, bo wiele portali przelicza cenę na domyślną walutę użytkownika. Robi tak na przykład Booking, który zawsze pokazuje ceny w PLN. Zastrzega jednak, że jest to cena szacunkowa w oparciu o aktualny kurs, a zapłata odbędzie się w lokalnej walucie danego kraju.

Czym płacić?

Wiemy już, że trzeba dokładnie sprawdzić kurs zanim klikniemy „zapłać” i jeszcze dokładniej przejrzeć wszystkie regulacje dotyczące naszego konta. Ale przecież poza płatnością zwykłą, polską kartą, mamy jeszcze sporo innych opcji.

– Paypal – ani konto, ani karta. Paypal to mówiąc najprościej, taka cyfrowa portmonetka. Trzymasz w niej pieniądze i możesz z nich korzystać przy transakcjach internetowych. Otwarcie i zamknięcie konta jest darmowe. Pobiera jednak opłatę za przeliczanie walut – od 10 do 20 PLN.

– Zwykła karta debetowa/kredytowa lub konta walutowe – płacenie kartą to wciąż najpopularniejszy sposób pośród wszystkich metod płatności. Odbywa się jak każda inna transakcja, z tym, że opłaty i prowizje zależą od naszego konkretnego banku, każdy musi więc sam sprawdzić, ile to będzie dodatkowo kosztować. Jeśli chcecie uniknąć przewalutowań, a często płacicie np. w EUR czy USD, warto pomyśleć o coraz popularniejszych kontach walutowych. Działają jak normalne konto z wydaną do niego kartą, z tą różnicą, że gromadzicie tam obcą walutę. Dzięki nim możecie tez łatwo kupować i sprzedawać waluty w kantorach internetowych, po korzystnych kursach.

– Revolut – wśród wielu podróżników niezbędnik w podróży, także wielokrotnie polecany przez nas. Tłumacząc prostymi słowami to brytyjska karta wielowalutowa, która ma zastąpić i bank, i kantor. W przeciwieństwie do tradycyjnych kont walutowych, nie jest przypisana do żadnego banku, a pieniądze trafiają na nią przez doładowania z naszej zwykłej karty. Ma też szeroki wachlarz walut, których próżno szukać w tradycyjnej bankowości. Dlatego – w zależności od tego, w jakiej walucie potrzebujemy zapłacić – na bieżąco przeliczamy sobie pieniądze zgromadzone na karcie. Możemy też przed każdą transakcją doładować kartę odpowiednią kwotą, jeśli obawiamy się trzymać na Revolucie więcej pieniędzy. Dokładny test Revoluta przeprowadziliśmy na łamach Fly4free w ubiegłym roku. 

– Przelewy i Sofort – w teorii przelew wydaje się być o wiele bezpieczniejszą metodą płatności niż podawanie danych naszej karty na jakiejkolwiek stronie. Trzeba jednak pamiętać, że po pierwsze nie wszystkie linie lotnicze czy pośrednicy oferują możliwość płacenia przelewem, a po drugie zaksięgowanie takiej transakcji może potrwać nawet kilka dni. Z drugiej strony istnieją serwisy oferujące szybkie przelewy jak np. popularny i znany Sofort. Jednak mimo tego, że jest jednym z najczęściej używanych, wśród ekspertów wzbudza mieszane uczucia pod względem bezpieczeństwa, ponieważ wymaga podania loginu i hasła do banku i loguje się do niego niejako „w twoim imieniu”.

Nie można też zapominać, że wiele firm, np. pośrednicy sprzedający bilety lotnicze mają często preferowany sposób płatności. To znaczy, że jeśli wybierzecie ten wskazany przez nich, nie zapłacicie żadnej dodatkowej opłaty. To może być po prostu płatność kartą lub płatność konkretną kartą, czasem Paypal lub Sofort, ale właściwie nigdy zwykły przelew. Jeśli chcecie użyć innego sposobu, może się pojawić dodatkowa prowizja – procentowa lub kwotowa.

dodatkowe oplaty bilety lotnicze
Foto: Gotogate.com

Znów pojawia się pytanie, „to czym w końcu płacić?”. I ponownie odpowiedź brzmi „to zależy”. U jednego pośrednika najbardziej opłacalna będzie karta VISA, pod warunkiem, że nie mamy gigantycznych opłat za przewalutowania. U innego, który promuje transakcje Paypalem, będzie się opłacało skorzystać z tej metody. Najczęściej jednak będziecie płacić po prostu kartą debetową lub kredytową. I w wielu przypadkach na ratunek przyjdzie Revolut, który przeliczy pieniądze po sensownym kursie.

Podsumowując najważniejsze zasady:

  • zawsze przeliczaj proponowane kwoty i porównuj ze średnim kursem NBP
  • pamiętaj, że kurs walut to nie wszystko
  • znaj zasady panujące w twoim banku
  • sprawdź tabelę opłat i prowizji twojego konta i karty
  • organizuj transakcje tak, by twoje pieniądze przechodziły jedno przewalutowanie w przypadku EUR, GBP, USD i maksymalnie dwukrotne w przypadku tych trudniej dostępnych, jak: ISK, HRK, THB itd.
  • sprawdzaj, która forma płatności nie jest obciążana dodatkową prowizją
  • zobacz tabelę kursów swojego banku i sprawdź, na ile odbiega od średniej podawanej przez NBP
  • pomyśl o koncie walutowym lub alternatywnym sposobie płatności jak np. Revolut
REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Pescara widok na plażę
Najlepsza oferta

Włoskie wybrzeże za 343 PLN

Rafał Waśko | 2019-08-22 21:59
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel