Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Iran oczami blondynki.
#1 PostWysłany: 08 Paź 2018 21:53 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Po długiej zimie nadeszła upragniona wiosna, a wraz z nią nieustające myśli, że wakacje wkrótce, a pomysłu jak je spędzić, brak. Wkrótce z pomocą przyszedł jeden z podróżniczych portali internetowych i promocje w Ukrainian Airlines na loty z Pragi. Po znalezieniu odpowiedniego połączenia decyzja zapadła dość szybko bez głębszego zastanowienia. W składzie pary rodzeństwa: siostra i jej osiem lat starszy brat, we wrześniu 2018 roku lecimy do Teheranu. Lecimy do Persji.

Z racji, że młodsza część rodzeństwa jest studiująca, to ustalając czas podróży w grę wchodziła tylko druga połowa września. Tak więc, z Pragi wylatujemy 15 września i wracamy do niej 27. Planowo w Teheranie jesteśmy 16 września o 1 w nocy, natomiast 27 wylatujemy o 4 nad ranem. Daje nam to 11 pełnych dni, niezbyt duże pole do manewru, ale jak się przekonaliśmy, wystarczyło aby zobaczyć podstawowy pakiet irańskiego „must see” wraz z paroma dodatkami.

Nadszedł lipiec, a wraz z nim przygotowania do wyjazdu ruszyły pełną parą i tutaj dawka praktycznych informacji.

Udając się do Islamskiej Republiki oczywistym jest uwzględnienie odpowiedniego stroju, co się szczególnie tyczy nas, kobiet. Ja, jako 20-letnia blondynka zdecydowanie wolałam dmuchać na zimne i jednak mieć na sobie więcej aby później nie zostać obiektem spojrzeń i komentarzy irańskiej ludności lub nawet Strażników Rewolucji (policji obyczajowej). Co jednak nie oznacza, że należy kupić kilka kompletów burek :D
Mój codzienny strój, jedynie w różnych kombinacjach kolorystycznych, składał się z obcisłych spodni, tuniki do połowy uda przewiązanej paskiem w talii, rękawów ¾, pełnych butów i oczywiście chusty na głowie. Taki zestaw był zdecydowanie akceptowany. Mężczyźni mają zdecydowanie mniejszy problem z garderobą, ich dress code jest znacznie mniej restrykcyjny, wystarczą długie spodnie i koszulka z krótkim rękawem.

Oprócz odpowiedniego stroju dość istotną i potrzebną nam rzeczą jest wiza. I tutaj przedstawię dwa wypróbowane sposoby uzyskania jej. Obydwa nieuwzględniające żadnego pośrednika.
Pierwszym krokiem jest wypełnienie wniosku na stronie Irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (odsyłam: https://e_visa.mfa.ir/en/), gdy zostanie on zatwierdzony otrzymujemy numer referencyjny i w przeciągu paru dni roboczych informację zwrotną o przyznaniu (lub i nie) naszej wizy. Należy jednak zauważyć przy wypełnianiu formularza, że mamy możliwość wybrania miejsca odbioru wizy. Ja wybrałam Ambasadę Iranu w Warszawie, natomiast mój brat, lotnisko Imama Chomeiniego w Teheranie. I uwaga: w przypadku poczty gmail wszystkie maile dotyczące wizy były w folderze spam.

Przy wyborze pierwszej opcji, do ambasady udajemy się z naszym paszportem, dowodem wpłaty 50 euro, kopią ubezpieczenia i wydrukowanym formularzem wizowym. Całość zajmuje ok. 10 minut, a paszport trzeba odebrać osobiście lub zamówić kuriera tydzień później.

Przy wyborze drugiej opcji najważniejszym jest mieć wydrukowany formularz wizowy oraz potwierdzenie o zaakceptowaniu go (bratu ono przyszło dzień przed wylotem). Dokumenty sprawdzane są nie tylko przy stanowisku wizowym w Teheranie, ale również jak w naszym przypadku, podczas odprawy na lotnisku w Pradze. Teoretycznie jest możliwość uzyskania wizy od zera będąc już w Iranie, ale jak się przekonaliśmy przy stanowisku odpraw- tylko teoretycznie. Po wylądowaniu w Teheranie udajemy się za strzałeczkami prowadzącymi do biura wizowego. Tam składamy nasze dokumenty, ubezpieczenie (i tu uwaga: u nas polskie, nieprzetłumaczone ubezpieczenie było zaakceptowane, ale bywa z tym różnie, wtedy należy kupić ubezpieczenie na lotnisku za 15 euro) oraz wpłacamy 60 euro opłaty wizowej. W przypadku brata proces ten trwał ok. 40 minut, lecz spotkaliśmy Polaka któremu zajął on ponad 3 godziny. Kwestia losowa.

Nadszedł 15 września, do Pragi przyjechaliśmy dzień wcześniej, więc bez znacznego pośpiechu zbieramy się na lotnisko, lot mamy o 15:15.
Planowo, bez komplikacji opuszczamy lotnisko Vaclava Havla, przed nami dwugodzinny lot na kijowskie lotnisko Boryspol.
Ukraiński narodowy przewoźnik bez zarzutów, wszystko utrzymane w standardzie normalnych tanich linii. Autobusowe fotele, płatne przekąski, ale personel miły, samolot czysty i przede wszystkim na czas.

Będąc w Iranie, od jednego z poznanego tam Polaków usłyszeliśmy o lotnisku Boryspol taką opinię, że można być 3 godziny przed następnym lotem, ale i tak się możesz na niego spóźnić. Nogami i rękami ją potwierdzamy. Na samolot zdążyliśmy a nasza przesiadka trwała mniej niż 3 godziny, ale sprawność obsługi lotniska w podstawianiu schodów do samolotu czy kolejnego autobusu, pozostawia wiele do życzenia.
Absolutnie nie narzekamy, a jedynie przestrzegamy przed transferem trwającym mniej niż półtorej godziny. :)

O 20 z paroma minutami jesteśmy już w samolocie do Teheranu. Standard jest taki sam z małą różnicą w postaci smacznej kanapki i kubeczka ciepłej kawy.
Lądujemy na teherańskim lotnisku ok. 1 w nocy czasu lokalnego. Już w samolocie witają nas uśmiechnięte w naszą stronę twarze Irańczyków powtarzających „Welcome in Iran”, „Hello” etc.

Po załatwieniu opisanego wyżej procesu wizowego idziemy odebrać nasz bagaż.
Jest godzina 2.30, z całym dobytkiem wychodzimy z lotniska Imama Chomeiniego.
Góra
 Profil Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
G P uważa post za pomocny.
 
      
#2 PostWysłany: 09 Paź 2018 03:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
Wow, pierwszy post i od razu relacja. :)
BTW fajny tutul watku i ciekawie sie zapowiada.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#3 PostWysłany: 09 Paź 2018 08:06 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1399
złoty
Tylko zdjęć mało. Proszę się poprawić.

Wysłane z taptaka.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#4 PostWysłany: 09 Paź 2018 12:36 

Rejestracja: 07 Lip 2012
Posty: 282
niebieski
asiaad napisał(a):
Teoretycznie jest możliwość uzyskania wizy od zera będąc już w Iranie, ale jak się przekonaliśmy przy stanowisku odpraw- tylko teoretycznie.


Skąd pomysł że tylko teoretycznie?
Góra
 Profil Relacje PM off
marcino123 lubi ten post.
 
      
#5 PostWysłany: 09 Paź 2018 18:10 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Przy stanowisku odpraw obsługa linii lotniczych żądała okazania wizy lub jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego przyznanie jej.
Pewnie wszystko zależy od linii i osoby, ale to kolejna kwestia losowa :)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#6 PostWysłany: 09 Paź 2018 19:15 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 775
platynowy
Nie powinna żądać, jeżeli obsługa może sobie sprawdzić w systemie, że na posiadany poaszport i długość wyjazdu przysługuje visa on arrival. I to nie jest zależne od linii lotniczej ani osoby.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#7 PostWysłany: 09 Paź 2018 20:14 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
W takim razie niefart i niedoinformowanie z naszej strony. Dobra informacja na przyszłość i dzięki za korektę ;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
 Temat postu: Iran oczami blondynki.
#8 PostWysłany: 09 Paź 2018 22:02 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Na samym początku chciałabym skorygować jedną informację podaną we wcześniejszym poście. Mianowicie koszt wizy na lotnisku nie wynosi 60 euro, lecz 75. Drobna korekta :D
Załącznik:
fott2.jpg
fott2.jpg [ 466.93 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Dostanie gdziekolwiek w Europie riala irańskiego chyba graniczy z cudem, więc pojechaliśmy z portfelami pełnymi euro (w obawie, że USD może być niemile widziane, lecz jest zwyczajnie mniej popularne). Na lotnisku niedoinformowani, że w Iranie istnieje coś takiego jak kurs oficjalny i kurs nieoficjalny (o tym później) oraz przytłoczeni ilością oferowanych usług wymiany pieniędzy, daliśmy się trochę naciągnąć. W wyniku tego za 100 euro otrzymaliśmy 6 mln riali.
Do dziś plujemy sobie za to w brodę, ale cóż, chyba się to nazywa przecieranie szlaków. :D

Wychodząc z lotniska widzimy postój taksówek wraz z tablicą na której są ustalone ceny do poszczególnych miejsc.
My się udajemy na lotnisko Mehrabad. Stamtąd mamy o 16:15 lot do Shiraz. Lecimy tym razem z Iran Air. W drodze przez miasto mijamy złote kopuły i podświetlone minarety przy Mauzoleum Chomeiniego oraz symbol Teheranu - Łuk Triumfalny wzniesiony przez ostatniego szacha z okazji 2500-lecia Persji.
Za taksówkę płacimy 20 euro (kolejny wynik niedoinformowania o kursie riala).

Aby wejść do terminalu lotniska zostają prześwietlone nasze bagaże i przechodzimy kontrolę.
Oczywiście oddzielna jest dla kobiet, oddzielna dla mężczyzn. Znajdujemy przechowalnię bagażu, płacimy 20 000 riali i wychodzimy na zewnątrz.
Przy lotnisku Mehrabad znajduje się stacja żółtej linii (nr 3) metra, więc bez problemu można się przedostać do centrum miasta. Czekamy do 6 kiedy zostaje uruchomiona komunikacja i naszym pierwszym przystankiem jest spacer pod wspomnianym wcześniej Łukiem Triumfalnym. Przy poruszaniu się teherańskim metrem wygodna jest credid card, którą możemy kupić w okienku przy każdej stacji metra. Kartę doładowujemy odpowiednią ilością pieniędzy, jednak mając na uwadze, że irańskie metro należy do najtańszych na świecie i za jeden przejazd zapłacimy grosze, dosłownie. Kartę należy przyłożyć do czytnika przy wejściu jak i przy wyjściu z metra.

Po wyjściu na powierzchnię pierwszą rzeczą, która nas wprawia w osłupienie jest ruch uliczny. To co widzieliśmy dotychczas jest niczym.
Jednym zdaniem- dla przejeżdżających samochodów pieszy na przejściu nie jest powodem do zatrzymania się, motocykliści jeżdżący pod prąd na czerwonym świetle zdecydowaną i akceptowaną normą, a stukot silnika autobusu niecały metr od naszych uszu, uczuciem towarzyszącym codziennie.
Pierwsze przejście w części pokonaliśmy dzięki patrolującemu policjantowi, który po zobaczeniu dwóch europejskich twarzy się zlitował i wstrzymał ruch.
Załącznik:
fot6.jpg
fot6.jpg [ 74.11 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Pod Azadi Tower docieramy akurat na wschód słońca.
Załącznik:
43604079_180720106136852_1273357678986395648_n.jpg
43604079_180720106136852_1273357678986395648_n.jpg [ 72.69 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Załącznik:
fot1.jpg
fot1.jpg [ 354.32 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Załącznik:
fott5.jpg
fott5.jpg [ 373.38 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Po zrobieniu kilku zdjęć ruszyliśmy na poszukiwanie śniadania. W międzyczasie ukazał nam się nieostry obraz gór otaczających miasto.
Załącznik:
fott3.jpg
fott3.jpg [ 457.51 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Załącznik:
fott4.jpg
fott4.jpg [ 407.31 KiB | Obejrzany 9144 razy ]


Widok taki nie był wynikiem warunków pogodowych, lecz tego, że Teheran ma jeden z najwyższych na świecie poziom smogu. Powodów do zdziwienia w tych statystykach nie należy szukać, ponieważ witamy w mieście o 16 milionach mieszkańców, gdzie litr benzyny kosztuje ok. 15 groszy.

W drodze zjedliśmy prowizoryczne śniadanie i przedostaliśmy się linią metra nr 1 na północ miasta.
W planie było zobaczenie kompleksu pałacowego Saad Abad z wejściem do Białego i Zielonego Pałacu. No właśnie, w planie, bo na nim się skończyło.

Chcąc coś znaleźć w Teheranie to jedynym wypracowanym i działającym według nas sposobem jest zakupienie irańskiej karty SIM w celu posiadania pakietu Internetu. Chyba, że się nie obawiamy późniejszego rachunku od polskiego operatora, to ten punkt pomijamy.
Ale z racji, że pierwszego dnia takowej karty nie posiadaliśmy to i znalezienie konkretnego miejsca, dla nas równało się z niemożliwym.
Nie spodziewaliśmy się oznaczeń i kierunkowskazów po angielsku, jedynie pomocy paru przechodniów. Irańczycy, a przynajmniej ci z którymi my mieliśmy styczność, rzadko kiedy znają angielskie nazwy atrakcji turystycznych. Generalnie rzadko znają angielski.
Tutaj się nasuwa pewna rada, warto mieć przygotowane nazwy miejsc zapisanych w farsi. To znacznie ułatwi sprawę. Rozmawiając z pewną Polką w Yazd wspominała, że takowe udogodnienie znajduje się w przewodniku Small Planet. Warto sprawdzić.
Zauważyliśmy też pewną tendencję w zachowaniu Irańczyków. Mianowicie pytając o coś przechodnia on zawsze odpowie, wskaże drogę, nawet nie mając pojęcia o czym mówimy i gdzie to jest.

Kompleksu pałacowego nie znaleźliśmy, za to przeszliśmy się bazarem i klimatycznymi uliczkami północnego Teheranu.
Załącznik:
fttt.jpg
fttt.jpg [ 596.03 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Załącznik:
fott.jpg
fott.jpg [ 653.15 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Załącznik:
deedee.jpg
deedee.jpg [ 653 KiB | Obejrzany 9144 razy ]

Nadszedł czas na kolejne wyzwanie. Humory coraz gorsze, żołądki coraz bardziej puste. Obiad. Koniecznie.
Przy stacji metra Saadi znaleźliśmy przyjemną knajpkę prowadzoną przez (wniosek wynikający jedynie z moich obserwacji) męskie rodzeństwo. Starsze gotowało, młodsze przyjmowało zamówienie i pieniążki. Za ok. 450 000 riali otrzymaliśmy dwa dania główne, na które składała się wielka porcja ryżu, mięso i garstka warzyw, do tego dwie puszki Pepsi (tak, Coca-Cole też mają) i dwie buteleczki ajranu.
Do kwestii cen i przeliczania ich przejdę później, przy okazji relacji z Shiraz, bo właśnie tam zaliczyliśmy wycieczkę do kantoru.

Z pełnymi brzuszkami ruszyliśmy dalej, jednak już nie na długo, ponieważ zbliżał się czas powrotu na lotnisko.
Żelazna zasada bycia na lotnisku 2 godziny przed odlotem i tym razem znalazła swoje uzasadnienie.
W jakież osłupienie wprawiła nas tablica odlotów na której nie było naszego lotu, a bilety na niego kupiliśmy w Polsce 2 miesiące wcześniej. Sprawdzam jeszcze raz bilety, ale nic się nie zgadza. Udajemy się do uśmiechniętej pani w informacji i pytamy o co chodzi, dlaczego nie jest wyświetlone nasze połączenie. Na pytania pani nam odpowiada, że jedyny lot tego dnia z Teheranu do Shiraz jest o 21:30, a nie 16:15, ale obok jest biuro Iran Air, idźcie tam zapytajcie. Znowu pokazuję te nieszczęsne bilety, pan wtedy coś wstukuje w komputerze, następnie drukuje i daje nam świstek papieru. Samolot jest, ale o 19:15, o 17 należy iść po boarding passy.
No to ok, w miarę usatysfakcjonowani i zadowoleni, że jakoś dolecimy do Shiraz, idziemy znowu do tablicy odlotów a na niej żadnego z tych lotów nie ma, ani o 19:15, ani o 21:30. I znowuż idziemy męczyć panią z informacji, tym razem pytaniem czy to normalne, że lot który się odbywa nie jest wyświetlany na tablicy informacyjnej. Na co pani z wielkim uśmiechem na twarzy i pełnym przekonaniem odpowiada radośnie „YEES!”. :D

Także na lotnisku spędziliśmy więcej godzin niż zakładaliśmy na początku, ale zmęczenie i nieprzespana noc dawały o sobie znać, więc czas wykorzystaliśmy na krótką drzemkę.

Wybiła 17. Odebraliśmy boarding passy, idziemy do kontroli. Ja na prawo, brat na lewo.
Poziom bezpieczeństwa na irańskim lotnisku? Brat przeszedł kontrolę z półtoralitrową butelką wody i pustą puszką, a zaczynając się tłumaczyć i przepraszać strażników oni jedynie machnęli ręką i kazali iść dalej.
Po kilkugodzinnych przygodach z Iran Air siedzimy w samolocie do Shiraz.
Standard linii jak w takich europejskich sprzed ery Ryanair’a i Wizza. Na dwugodzinny lot dostaliśmy sporą kanapkę, przekąskę w postaci paczki orzeszków, coś słodkiego, buteleczkę wody i ciepły napój do wyboru.

Wychodzimy z lotniska, wita nas tłum taxówkarzy. Wsiadamy do samochodu jednego z nich, pokazujemy adres naszego hostelu i ruszamy.
Jest godzina 22, siedzimy na patio Taha Traditional Hostel i pijemy herbatę od naszego gospodarza, Hamida :)

Załączniki:
4.jpg
4.jpg [ 441.36 KiB | Obejrzany 9144 razy ]
Komentarz do pliku: Jeszcze trochę teherańskiego widoku. #2
3.jpg
3.jpg [ 799.63 KiB | Obejrzany 9144 razy ]
Komentarz do pliku: Jeszcze trochę teherańskiego widoku. #1
2.jpg
2.jpg [ 511.63 KiB | Obejrzany 9144 razy ]
1.jpg
1.jpg [ 607.43 KiB | Obejrzany 9144 razy ]
fot9.jpg
fot9.jpg [ 52.12 KiB | Obejrzany 9144 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
21 ludzi lubi ten post.
 
      
#9 PostWysłany: 10 Paź 2018 21:25 

Rejestracja: 04 Cze 2015
Posty: 222
Loty: 18
Kilometry: 92 755
niebieski
Czekam niecierpliwie na wszystko, co dotyczy podróży po Iranie.Marzę o zobaczeniu tego kraju.
Bardzo ciekawie piszesz, Blondynko.:))
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#10 PostWysłany: 10 Paź 2018 21:33 

Rejestracja: 18 Lut 2013
Posty: 151
Loty: 17
Kilometry: 35 612
niebieski
Zaczyna się interesująco, zatem czekam na więcej
_________________
Image

Quieta non movere
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#11 PostWysłany: 10 Paź 2018 22:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
@asiaad fajny masz styl, wciaga Twoja opowiesc. :D
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#12 PostWysłany: 10 Paź 2018 22:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Kwi 2012
Posty: 1044
Loty: 37
Kilometry: 86 073
złoty
asiaad napisał(a):
[...] do tego dwie puszki Pepsi (tak, Coca-Cole też mają) [...].

Jesteś pewna, że te same co u nas? 8-)
Fajna relacja, czekamy na kolejną część.
_________________
Przez Bliski Wschód i Kaukaz - Relacja z wyprawy do Turcji, Iranu, Armenii i Gruzji
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#13 PostWysłany: 11 Paź 2018 17:50 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Pabloo napisał(a):
asiaad napisał(a):
[...] do tego dwie puszki Pepsi (tak, Coca-Cole też mają) [...].

Jesteś pewna, że te same co u nas? 8-)
Fajna relacja, czekamy na kolejną część.


Dziękuję, bardzo mi miło! :)
A co do napojów, w przypadku Pepsi nie zwróciłam uwagi, ale na puszce Coca-Coli nad logo widniał napis "oryginal" :D
Góra
 Profil Relacje PM off
TikTak lubi ten post.
 
      
#14 PostWysłany: 11 Paź 2018 19:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
Pamietanm, w latach 90-tych nigdzie nie widzialem coca-coli tylko napoj cola podobny o nazwie Parsi-Cola. :D
W dzisiejszej dobie GLOBALIZACJI Iran legalnie importuje z Iralndii koncentrat od firmy nalezacej do Coca-Coli i firma Koshgovar produkuje za zgoda Coca-Coli niby oryginalny napoj. :D
Jakby nie bylo to Iran nie importuje bezposrednio z USA i podobno recepty produkcji pochodza z 1979, jeszcze za czasow Szacha, kiedy byly oficjalne umowy, bez zadnych sankcji.
Poza tym nie zdziwilbym sie, ze czesc moze pochodzic z przemytu, np. z Emiratow czy Iraku, podobnie jak Iranczycy sa w posiadaniu komorek marki iPhone. ;)
@asiaad czekam na CD, nie ukrywam, ze chcialbym uslyszec o stosunku Persow do mlodej i ladnej Blondynki. :)
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#15 PostWysłany: 11 Paź 2018 21:47 

CC jest produkowana na licencji australijskiej firmy i to stanowi dla Persów wystarczające rozgrzeszenie - przecież nie pijemy amerykańskiego napoju, proszę Cię!
Na moje pytanie o iPhona odpowiedź była również rozbrajająca - ale to z Chin, mejd in Czajna!

Co dotyczy przemytu z Dubaju, to w ostatnim półroczu władze skutecznie zablokowali. Nielegalnie ściągane kontenery (pod kuratelą funkcjonariuszy MSW, tak na marginesie) stoją teraz na olbrzymich placach a ich docelowi odbiorcy mają możliwość wykupienia towaru po zapłaceniu kary i cła. Próbowano importu mniejszymi partiami w łodziach, tylko skala zniszczeń towaru podczas takiego transportu była zbyt wysoka, sięgająca 25%, więc zaniechano.
Góra
 PM off
asiaad lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Iran oczami blondynki.
#16 PostWysłany: 15 Paź 2018 00:36 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Zanim jednak dotarliśmy do hostelu to czekała nas przeprawa przez miasto. Okazało się to większą atrakcją niż przypuszczaliśmy. Przejechaliśmy przedmieścia i powoli wjeżdżamy do centrum Shiraz. Zaraz się przekonujemy, że czeka nas kolejna niespodzianka, czyli trafiliśmy na celebrację jednego z najważniejszych szyickich świąt, czyli Ashurę.
Jest to święto żałobne, ponieważ wtedy opłakuje się męczeńsko zamordowanego Husajna, wnuka Mahometa.

Z powodu trwających w centrum miasta procesji nasz kierowca decyduje się na jazdę małymi i wąskimi uliczkami. A tak wąskimi, że dwie dorosłe osoby stojące koło siebie z wyprostowanymi rękoma by się nie zmieściły. Niestety nie mamy tego w żaden sposób udokumentowanego, ale nie była to nie byle atrakcja.

Nocleg mieliśmy zarezerwowany w Taha Traditional Hostel. Za pośrednictwem znanych nam stron jak booking.com bardzo ciężko jest znaleźć nocleg w Iranie w dobrej cenie. My ten hostel, jak i pozostałe zarezerwowaliśmy za pomocą strony hostelu Taha (odsyłam: http://www.iranianhostel.com/). Kolejna ważna uwaga, tamtejsze hostele mają standardy naszych prostych hotelików. Oddzielny pokój, własna łazienka z kosmetykami i kompletem ręczników, a rano zawsze czeka na nas pyszne śniadanie i kawa.

Zatrzymam się chwilę przy hostelu Taha, ponieważ chcę zaznaczyć, że to chyba najlepsze miejsce w jakim spaliśmy będąc w Iranie. Przemiła obsługa, właściciel który nas naprawdę ciepło ugościł i pomagał w każdej sprawie. Jeżeli ktoś ma w planie Shiraz, niezależnie od wieku, z całego serca polecam to miejsce.
Załącznik:
fot1.jpg
fot1.jpg [ 776.63 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Kolejny dzień, poniedziałek. Plany były ambitne, wstajemy o 7, z której mimo szczerych chęci, zrobiła się 9.30.
Przy pomocy jednego z pracowników hostelu uzyskaliśmy irańską kartę. Głównie chodziło nam o spory pakiet Internetu i możliwość dzwonienia, taka przyjemność kosztowała 1 000 000 riali. Całym procederem, włącznie z rejestracją karty, zajął się pracownik hostelu. Ten sam człowiek nam powiedział żebyśmy brali dowolną ilość napojów z lodówki, jedynie zapamiętali ilość każdego z rodzajów, a rozliczenie nastąpi przy wyjeździe.

Pierwsze pół dnia w Shiraz spędziliśmy na kompletnym plątaniu się po wąskich uliczkach miasta. Przeszliśmy dwoma bazarami, placem przy meczecie Vakil i wzdłuż murów Twierdzy Khana.
Załącznik:
fot9.jpg
fot9.jpg [ 680.06 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Załącznik:
fot10.jpg
fot10.jpg [ 584.79 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Załącznik:
fot6.jpg
fot6.jpg [ 522.18 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Znając z krajów arabskich obdarowywanie turystów drobnymi prezentami, a następnie krzyczenie o „one dolar” albo „one euro” byliśmy bardzo sceptyczni, gdy podczas spaceru podszedł do nas młody chłopaczek z dwoma owocami na dłoni. Wzbranialiśmy się kilkukrotnie, lecz koniec końców wzięliśmy dwa małe, granatowe owocki. W sumie do dziś nie wiemy co to było, ale było przepyszne. A chłopiec niczego nie chciał, niczego nie oczekiwał. Jedynie uśmiechnął się do nas od ucha do ucha i z powrotem pobiegł do grupy swoich rówieśników. A z każdą taką sytuacją sympatia do Irańczyków rosła.

Zdecydowaliśmy już wcześniej, ze popołudnie spędzamy w Eram Garden. Znajdujący się ogród wraz z pałacem, był oficjalną rezydencją żony Szacha podczas wizytacji w Shiraz.
Postanowiliśmy nie zamawiać taxówki tylko poczuć miasto, poprzyglądać się mieszkańcom w codziennych czynnościach, więc czekał nas godzinny spacer. Po drodze klasycznie, świeży sok z granata.
Załącznik:
fot11.jpg
fot11.jpg [ 692.65 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Za wejście do ogrodu płacimy 200 000 riali. Przeszliśmy każdy zakątek, pałac obejrzeliśmy z każdej strony i doszliśmy do wniosku, że pora znaleźć jakieś miejsce ma obiad.
Znaleźliśmy świetną restaurację.
Załącznik:
fot12.jpg
fot12.jpg [ 680.95 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Jak na irańskie standardy za obiad zapłaciliśmy bardzo dużo, bo aż 1 200 000 riali. Za taką cenę mieliśmy dwie miski zupy, talerze sałatek, wielkie talerze z daniem głównym oraz napoje w postaci buteleczek wody i kawy po turecku.
Załącznik:
fot2.jpg
fot2.jpg [ 96.65 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

W drodze powrotnej do hostelu wstąpiliśmy do kantoru. I teraz dochodzę do bardzo ważnej kwestii.
Jeszcze przyjeżdżając w maju, za 1 euro dostalibyśmy ok. 40 000 riali, lecz później stał się Donald Trump. Znajomi, którzy do Iranu przyjechali na początku września za 1 euro dostali 126 000 riali. My, wymieniając 17 września za 1 euro mieliśmy 165 000 riali(!!!). Różnica kolosalna, przerażająca i tłumacząca kilometrowe kolejki pod bankami. To jest właśnie kwestia kursu oficjalnego i nieoficjalnego. Irańska prasa i rząd wartość emisyjną pieniądza podaje wciąż sprzed maja, tak samo jak i wszystkie przeliczniki online. Znajomy podesłał stronę gdzie można sprawdzić kurs nieoficjalny, czyli ten po którym wymienimy w każdym banku i kantorze w Iranie, odsyłam: http://www.tgju.org/en. Takim sposobem wymieniając 200 euro staliśmy się milionerami, dostaliśmy 32 miliony riali.
Załącznik:
fot4.jpg
fot4.jpg [ 47.3 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Wróciliśmy do hostelu, trochę odpoczynku i około 20 wyszliśmy poobserwować celebrację Ashury. Coś niesamowitego i jedynego w swoim rodzaju. Tłum ludzi ubranych na czarno, w tym co druga osoba bijąca się w pierś. Po środku procesja z różnymi ozdobami trzymanymi przez minimum 10 osób, pomiędzy każdą z nich grupa mężczyzn, który symbolicznie biczują się materiałowymi sznurami z frędzlem. W tle cały czas bicie w bębny i puszczone przez magnetofony śpiewy i modlitwy. W międzyczasie grupka dziewczyn zafascynowanych naszym europejskim wyglądem robiła sobie z nami zdjęcia. Krótka rozmowa, wymiana Instagramem i WhatsAppem i idziemy dalej.
Jeszcze chwila na Ashurę i wracamy. Jest 22, a nazajutrz czeka nas bardzo wczesna pobudka.
Idziemy do Różowego Meczetu w czasie wschodu słońca.
Załącznik:
fot13.jpg
fot13.jpg [ 476.33 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Jest 6, wstajemy, zbieramy się i około 7.30 jesteśmy w Różowym Meczecie.
Wedle zaleceń jest to najlepsza pora, żeby zobaczyć salę z witrażami. Raz, faktycznie światło jest świetne o tej porze dnia, a dwa, wtedy jeszcze nie ma aż tylu turystów.
Spędziliśmy tam około półtorej godziny i wróciliśmy do hostelu na śniadanie.
Załącznik:
DSC05998.JPG
DSC05998.JPG [ 637.24 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Załącznik:
fot14.jpg
fot14.jpg [ 656.63 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Na 15 był zaplanowany wyjazd do Persepolis. Mając do dyspozycji ponad 5 godzin wybraliśmy się do Vakil Bazaar i jego okolic. Po drodze spotkaliśmy młodą dziewczynę, która zaoferowała swoje towarzystwo. Wydawała się bardzo sympatyczna jednocześnie znając dobrze angielski, więc czemu nie, idziemy razem.
Bardzo dużo nam opowiadała o współczesnym Iranie i o tym jak panujący system jest postrzegany przez młode pokolenie.
Jak się czuje przeciętna dziewczyna, która nie może wyjść z grupą znajomych, bo będą w niej osoby płci przeciwnej. Jak się czuje typowy licealista, który pamięta, że niespełna 3 lata temu powieszono dwóch siedemnastolatków, ich równolatków, za homoseksualizm.
Jak się czuje większość młodych osób, które jest w stanie chwycić się brzytwy, byleby uciec do Europy.
O tym, że za jakiekolwiek ruchy buntu i sprzeciwu władze nie szczędzą środków, a w więzieniach nie brakuje nastolatków. A w przypadku kiedy nie skończyli 13 lat, wtedy nie brakuje rodziców i opiekunów.
Mnóstwo, w naszej opinii, niesamowicie przerażających rzeczy, lecz mocno otwierających oczy.

Przed wyjazdem do Persepolis wpadliśmy na szybki lunch.
Załącznik:
fot3.jpg
fot3.jpg [ 75.26 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Wedle umowy kierowca pierwsze nas zawiózł do Naghsz-e Rostam. Groby Dariusza I, Kserksesa i Dariusza II. Niesamowicie potężne. Mówiliśmy, że taka mini Petra, do tego bez tłumów turystów.
Załącznik:
nekropolis.jpg
nekropolis.jpg [ 447.19 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Paręnaście kilometrów dalej zatrzymujemy się przy wjeździe do Persepolis. Kupujemy bilety, przechodzimy przez plac i wspinamy się małymi schodkami na górę. Pierwsze co się nam ukazuje to Brama Wszystkich Narodów. Przechodzimy dalej i po lewej widzimy pomnik gryfa, symbol wspominanych wcześniej linii lotniczych Iran Air.
Naszym zdaniem, jadąc do Persepolis nie ma potrzeby brania specjalnego przewodnika, który nam o wszystkim opowie. Są tablice informacyjne na których znajdziemy najważniejsze informacje. Także będąc średnim maniakiem historii taki poziom w zupełności wystarczy.
Załącznik:
persepolis.jpg
persepolis.jpg [ 449.72 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Załącznik:
persepolis2.jpg
persepolis2.jpg [ 317.06 KiB | Obejrzany 8698 razy ]

Po powrocie wspólnie ze znajomymi wstąpiliśmy na kolację. Każdy głodny, menu dość skromne, ale zachęceni nazwą „Kotlet, iranian beef” czekaliśmy z językiem na brodzie na nasze talerze.
To co dostaliśmy nie zawiodło, ale z pewnością zaskoczyło. Widząc nazwę „beef” każdy się spodziewał kawałka mięsa w niewiadomej do końca postaci, ale mięsa. A na naszych talerzach, obok świeżych oliwek i warzyw, leżały małe placuszki ziemniaczane. Wszyscy delikatnie zdziwieni, ale jednocześnie mocno głodni, więc większych narzekań jedzenie z talerzy zniknęło.

Wracamy do hostelu, żegnamy się z Hamidem i pozostałą częścią obsługi.
Symboliczna łezka w oku, mnóstwo wspomnień i poznanych ludzi.
Czas goni, musimy dojechać na dworzec autobusowy, a przecież całe centrum miasta wyłączone z ruchu.
Jest godzina 22, siedzimy na ławce dworca w Shiraz i czekamy na nasz autobus do Bandar Abbas.
Następny przystanek- Qeshm.

Załączniki:
fot8.jpg
fot8.jpg [ 398.51 KiB | Obejrzany 8698 razy ]
fot7.jpg
fot7.jpg [ 435.71 KiB | Obejrzany 8698 razy ]
fot5.jpg
fot5.jpg [ 533.89 KiB | Obejrzany 8698 razy ]
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
 Temat postu: Iran oczami blondynki.
#17 PostWysłany: 26 Paź 2018 23:10 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
Na samym początku chciałam przeprosić za chwilowe porzucenie wątku, lecz zaczęły się pewne obowiązki, a co za tym idzie mniej czasu na pisanie. Postaram się wszystko nadrobić :D

Wysiadamy na dworcu autobusowym w Banddar Abbas. Wita nas rażące słońce, upał i niewyobrażalnie wysoki poziom wilgoci w powietrzu. Czyli tak jak nas ostrzegano. Łapiemy taxówkę, która nas zawozi do portu, z którego popłyniemy promem na Qeshm.
Przeprawa promem trwała ok. 45 minut. Po drugiej stronie wraz z kartką z naszymi imionami, czekał na nas kierowca podstawiony przez gospodarza u którego mięliśmy zarezerwowany nocleg.

Spaliśmy w Assad Homestay, numer znajdziemy na TripAdvisorze, najlepiej się kontaktować przez WhatsAppa.
Załącznik:
fot1.jpg
fot1.jpg [ 213.86 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Za cenę 15 euro mięliśmy zapewniony nocleg oraz 3 posiłki przygotowane przez żonę Assada. On sam oraz jego 13-letnia córka dobrze mówią po angielsku, więc bez problemu można się z nimi dogadać. Gospodarz zorganizował nam kierowcę obwożącego po atrakcjach Qeshmu oraz na 800-kilometrową trasę do Yazd, ale o tym to później.

Z racji panujących na Qeshmie warunków atmosferycznych niemożliwym było wyjście gdziekolwiek przed godziną 15.
Odczuwalna temperatura wynosiła ok. 45 stopni.
Jako pierwsze pojechaliśmy do (sądząc po stanie rzeczy jaki tam zastaliśmy, to chyba opuszczonej, ale żadnej informacji potwierdzającej to nie znaleźliśmy) stoczni, która zajmowała się produkcją charakterystycznych dla tego miejsca łodziami. Obejście tego, porobienie paru zdjęć zajęło nam ok. 30 minut, na więcej nie mieliśmy siły.
Załącznik:
fot3.jpg
fot3.jpg [ 116.92 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot2.jpg
fot2.jpg [ 178.24 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Na po południe zaplanowana była godzinna przeprawa łódką aby zobaczyć mangrove forest (to chyba więcej komuś powie niż „namorzyny”).
Irański temperament do prowadzenia wszelakich środków transportu, jest wszędzie tak sam, niezależnie czy znajdujemy się na lądzie czy wodzie. Także godzinę spędziliśmy na kręceniu dzikich piruetów, niemalże rozbijając się o brzeg, podglądaniu miejscowego ptactwa i faktycznie wartej zobaczenia roślinności.
Załącznik:
fot4.jpg
fot4.jpg [ 200.91 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Po łódce śmierci pojechaliśmy do miejsca, na którym nam najbardziej zależało. Spacer po kanionie o zachodzie słońca.
Dla tego miejsca warto pokonać setki kilometrów. Dzikie, nieprzedeptane, bez wyznaczonych szlaków i tłumów ludzi. Nad widokami nie będę się specjalnie rozczulać, jedynie pozostawię zdjęcia.
Załącznik:
fot5.jpg
fot5.jpg [ 186.46 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot6.jpg
fot6.jpg [ 140.5 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot7.jpg
fot7.jpg [ 185.91 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Na następny dzień szybka pobudka i jedziemy zobaczyć jaskinię solą oraz jej okolice, wszystko tak, żeby zdążyć przed południem.
Przy naszych aparatowych możliwościach w jaskini jednak się nie udało zrobić zdjęć.
W drodze powrotnej zahaczamy o plażę wzdłuż Zatoki Perskiej.
Załącznik:
fot8.jpg
fot8.jpg [ 117.67 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Pomoczyliśmy tylko stopy, bo jak wiadomo- oddzielne plaże dla kobiet i mężczyzn, do tego oddalone od siebie paręnaście kilometrów. Żeby się nie rozdzielać rezygnujemy, szczególnie, że woda niezbyt orzeźwiająca, ma temperaturę ponad 30 stopni.
Po półtorej godziny wróciliśmy, jemy lunch i pod bramę domu przyjeżdża po nas prywatny kierowca.

Za trasę Qeshm-Yazd (760 km) zapłaciliśmy 60 euro. Wiadomo, że autobus był znacznie tańszym rozwiązaniem, lecz nasza trasa przypadała na kulminacyjny dzień Ashury. Sklepy nieczynne, komunikacja kursuje inaczej, ale nikt do końca nie wie jak, a zależało nam na jak najszybszym dotarciu do Yazd.
Większość drogi prowadzi przez góry. Niesamowicie malowniczo położona.
Załącznik:
fot9.jpg
fot9.jpg [ 88.5 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Przed samym wjazdem do miasta czeka nas pewna niespodzianka. Podczas ostatniej kontroli na autostradzie zatrzymuje nas policja. Strażnicy wypytują naszego kierowcę kogo wiezie, skąd i dokąd, a że on z tej kategorii co ani me, ani be po angielsku, to poinformował, że jesteśmy z Ukrainy. Policjanci wtedy zażądali naszych paszportów, które no jak się okazało, nic z obywatelami Ukrainy nie miały wspólnego. Co nas bardzo zaniepokoiło, jeden z nich gdzieś z nimi poszedł, a drugi kontynuował wywiad. Musieliśmy okazać potwierdzenie rezerwacji noclegu w Yazd oraz kontaktował się z naszym gospodarzem z Qeshm w celu potwierdzenia naszej wersji wydarzeń.
Wszystko skończyło się dobrze, zajęło ok. 20 minut, ale chwila wyobrażania sobie irańskiego więzienia została.

Po 21 meldujemy się w naszym Friendly Hotel. Świętowanie Ashury się już zakończyło, ale na ulicach wciąż tłumy ubranych na czarno ludzi. Znajdujemy otwarty sklepik i na kolacje była paczka chipsów i ciastek, orientalnie.

Rano wita nas śniadanie na dachu naszego hotelu. Plan na ten dzień był dość luźny, odnaleźć 2-3 przewodnikowe obiekty, a tak to plączemy się i gubimy w wąskich uliczkach starego miasta.
W południe udaliśmy się do sporej kawiarni na kawę i chłodne napoje.
Załącznik:
fot11.jpg
fot11.jpg [ 265.17 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Miejsce było połączone z księgarnią, sporym sklepem z pamiątkami i perskimi dywanami. W ciągu dnia wybieramy stolik przy małej sadzawce z fontanną, lecz wrócimy tutaj jeszcze na zachód słońca, tym razem siadając na dachu.
Wypełniając swoje plany, stare miasto obeszliśmy z każdej strony, w dzień jak i po zmroku.
Załącznik:
fot10.jpg
fot10.jpg [ 252.87 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot12.jpg
fot12.jpg [ 276.48 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot13.jpg
fot13.jpg [ 234.48 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot14.jpg
fot14.jpg [ 271.73 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Kończymy go w knajpce na dachu przy bezalkoholowym piwie, paląc szisze i podziwiając zachód słońca nad Yazd.
Załącznik:
fot15.jpg
fot15.jpg [ 223.56 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot16.jpg
fot16.jpg [ 165.88 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

W ciągu dnia znaleźliśmy biuro podróży z którym umówiliśmy się na następny dzień. Nasza umowa zawierała wycieczkę do Tower of Silence, do twierdzy w Meybod, stare miasto Kharanaq oraz przejazd na zachód słońca na pustyni wraz z noclegiem w niedalekiej wiosce. Zapewnione mieliśmy również lunch, obiad, śniadanie oraz przejazd tym samym prywatnym samochodem do Isfahanu. Taki zestaw kosztował nas 45 euro od osoby.

Jak było umówione o 7:30 przyjechał po nas nasz anglojęzyczny kierowca Hassan.
Pierwszy punkt dnia znajduje się pod miastem, Tower of Silence wraz z przylegającą do niej wioską.
Miejsce szczególne dla wyznawców zaratusztrianizmu. Ludzie wierzący w żywioły nie mogli pozwolić aby skazić ziemię zwłokami, dlatego był wyznaczany jeden człowiek, który nie mógł mieć żadnego kontaktu z resztą społeczności, a za zadanie miał wyniesienie ciała do wieży gdzie miało ono zostać zjedzone przez sępy. Praktyki tej oficjalnie zakazano 2 lata temu.
Załącznik:
fot17.jpg
fot17.jpg [ 197.08 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Udajemy się w dalszą drogę do Meybod na zwiedzenie twierdzy i Caravan Saray. Naszym zdaniem atrakcje, które śmiało można pominąć i nie mieć z tego powodu żadnych wyrzutów. Jedyne co, to z murów twierdzy rozciągał się piękny widok nowej części miasta w otoczeniu gór.
Załącznik:
fot18.jpg
fot18.jpg [ 218.67 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Po półtoragodzinnej drodze dojeżdżamy do Kharnaq.
Załącznik:
fot19.jpg
fot19.jpg [ 193.24 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Z początku bardzo zawiedzeni, bowiem na pierwszy rzut oka miasto nie wydaje się niczym interesujące, ot kupa gruzu podobna do tych co na każdej polskiej wsi. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy tylko weszliśmy do środka.
Ta kupa gruzu okazała się wielkim labiryntem korytarzy i opuszczonych pomieszczeń. Brak wytyczonej ścieżki, więc idziemy tam gdzie nas nogi poniosą. Momentami przez sypiące się dachy, więc towarzyszy nam nutka adrenaliny, ponieważ wysokości zaczęły się robić poważne. Pomiędzy nami cicha rywalizacja kto znajdzie miejscówkę z najlepszym widokiem. Oficjalnie jest remis, ale ja utrzymuję wersje, że konkurs wygrałam ja :P

W międzyczasie włączyłam Internet i wiadomości od znajomych, czy wszystko ok, czy nic nam się nie stało. Trochę nie rozumiem o co chodzi, lecz po chwili dostaję link do artykułu „Zamach w irańskim mieście Ahvaz”.
Od nieszczęsnego miasta byliśmy 800 kilometrów, lecz jednak dreszczyk strachu nas obleciał.
Załącznik:
fot20.jpg
fot20.jpg [ 232.15 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Załącznik:
fot21.jpg
fot21.jpg [ 292.64 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Po wyjściu z plątaniny uliczek, co wbrew pozorom naprawdę nam chwilę zeszyło, wyruszyliśmy w dalszą drogę, już na pustynię.
Jedziemy wąską, ale pustą drogą, niemalże szutrową z ostrymi zakrętami oraz uskokami, nasz kierowca na liczniku spokojnie 140 km/h. Opisane warunki nie przeszkadzały mu kiedy wchodząc w zakręt puszcza kierownice, spuszcza z oczu drogę i krzyczy abyśmy podziwiali „niesamowitą” studnię, jeszcze dodając komentarz, że Irańczycy jeżdżą bardzo spokojnie, ostrożnie i uważnie. :lol:
Po takiej przeprawie docieramy na pustynie. Odeszliśmy w głąb wpinając się po wydmach, żeby się położyć na jednej z nich i napawać się otaczającym nas widokiem.
Załącznik:
fot22.jpg
fot22.jpg [ 161.08 KiB | Obejrzany 7172 razy ]

Przyjeżdżamy do naszego hotelu w małej wiosce, której nazwy niestety żadne z nas nie pamięta, w stołówce obok dostajemy jedną z najpyszniejszych kolacji w Iranie i przed 22 bez trudu zasypiamy.

Następnego dnia pobudka o 7, śniadanie i przed nami do pokonania 400 kilometrów.
Nadszedł czas na Isfahan.
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
#18 PostWysłany: 26 Paź 2018 23:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
@asiaad ale sie fajnie czyta, dziewczyna to potrafi opowiadac tak ciekawie i kolorowo. :D
De facto swietne fotki.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#19 PostWysłany: 26 Paź 2018 23:53 

Rejestracja: 07 Paź 2018
Posty: 13
Loty: 20
Kilometry: 115 368
cccc napisał(a):
@asiaad ale sie fajnie czyta, dziewczyna to potrafi opowiadac tak ciekawie i kolorowo. :D
De facto swietne fotki.


Dziękuję, bardzo mi miło!
A co do zdjęć, powinnam była już to zaznaczyć wcześniej, że wszystkie wyszły spod ręki mojego brata ;) ale w jego imieniu dziękuje za słowa uznania! :D
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
#20 PostWysłany: 27 Paź 2018 10:06 

Rejestracja: 04 Cze 2015
Posty: 222
Loty: 18
Kilometry: 92 755
niebieski
Relacja wciągająca niczym powieść sensacyjna. C.d.n ? :))
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 26 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group