Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 38 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Kwi 2019 17:12 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Azerbejdżan nie jest na czele światowej listy krajów wartych odwiedzenia. Nie jest też chyba najbardziej atrakcyjnym państwem na Zakaukaziu, pod tym względem Gruzja czy Armenia biją go na głowę. Ale właśnie to mnie w tym miejscu pociąga - zamiast komercji i tandety mam nadzieję spotkać tu ludzi nie zepsutych jeszcze przez masową turystykę. Nie nastawiam się na zabytki klasy zero, to ma być spokojny i powolny wyjazd, bez wariackiego skakania od jednego do drugiego punktu napiętego programu.

Pierwszych parę dni leniwie spędzam w Baku. Nie jest to miasto porażające ogromem zabytków, w sumie główne atrakcje da się zaliczyć w ciągu paru godzin. Mi przeciąga się to do trzech dni, podczas których wreszcie wysypiam się do woli, spędzam długie chwile przy herbcie, przewodniku i internecie planując dalszą część wyjazdu. Spaceruję po Starym Mieście od czasu do czasu zaglądając do któregoś z zabytkowych meczetów, odwiedzam też pałac miejscowych szachów i starą basztę obronną, co to niby z niej dziewice się rzucały (przynajmniej tak twierdził samozwańczy przewodnik, zanim się od niego odpędziłem).
Załącznik:
az3.jpg
az3.jpg [ 126.1 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Poznaję potrawy miejscowej kuchni, czyli głównie mięso pod różnymi postaciami i słodycze.
Załącznik:
az1.jpg
az1.jpg [ 219.99 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Przy okazji uświadamiam sobie, że zupełnie przypadkiem mój pobyt w Azerbejdżanie zahacza o dni, w których w Baku rozgrywane będą zawody Formuły 1. Ściganie będzie miało miejsce na ulicach miasta, już ustawiane są barierki blokujące niektóre ulice, na poboczu budowane są trybuny. Muszę zastanowić się, czy skorzystać z takiej okazji i obejrzeć choć raz w życiu ten samochodowy cyrk czy trzymać się w te dni od miasta i tłumów z daleka.

Wyrabiam sobie znajomości w pobliskiej łaźni, będąc tam cowieczornym gościem. Po drugiej wizycie traktowany jestem tam jak swój, mam już swoją stałą szafkę na rzeczy a po wyjściu z bani bez pytania obsługa stawia przede mną szklankę herbaty.
Załącznik:
az4.jpg
az4.jpg [ 121.01 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Załącznik:
az5.jpg
az5.jpg [ 157.75 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Pół dnia poświęcam na wypad poza miasto do jednej z głównych atrakcji Azerbejdżanu. Petroglify w Gobustanie wpisane są na listę UNESCO i trzeba przyznać, że jak na swój wiek są całkiem nieźle zachowane i robią wrażenie. Trudno uwierzyć, że mają jakieś 8000 lat.
Załącznik:
az6.jpg
az6.jpg [ 339.96 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Nieopodal można też zobaczyć błotne wulkany. A właściwie wulkaniki, to kopczyki wyskości około metra co parę sekund robiące blurp i wyrzucające z siebie szare bańki. Patrzenie na to ma w sobie coś hipnotyzującego, chociaż większą frajdę mam z podglądania Chińczyków próbujących napełnić swoje butelki błotem. Ktoś powiedział im, że ma ono właściwości lecznicze i teraz do każdego z wulkanów ustawia się kolejka azjatyckich turystów. A ja w myśli robię zakłady, któremu z nich się uda a kto poślizgnie się i zafunduje sobie błotną kurację już na miejscu.
Załącznik:
az7.jpg
az7.jpg [ 241.17 KiB | Obejrzany 4608 razy ]

Jako, że wyjazd miał być leniwy, wicieczkę do petroglifów i wulkanów kupiłem w lokalnym biurze turystycznym za 40 manatów. Da się to owczywiście zrobić taniej, komunikacją miejską a potem piechotą bądź taksówką.

Trzeciego dnia wieczorem biorę plecak i idę na dworzec. Koleje azerskie są już prawie w pełni zdygitalizowane, bilet można kupić przez internet, da się zapłacić kartą ale potem trzeba odebrać papierową wersję w kasie - bez tego nie ma szans wejść do pociągu.

Starczy już cywilizacji, ruszam na prowincję.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik


Ostatnio edytowany przez pbak, 07 Cze 2019 10:03, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Profil Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
 
      
#2 PostWysłany: 27 Kwi 2019 17:50 

Rejestracja: 25 Paź 2012
Posty: 646
niebieski
Ciekawie się zaczyna :)
Góra
 Profil Relacje PM off
Abcn lubi ten post.
 
      
#3 PostWysłany: 27 Kwi 2019 21:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 2963
złoty
Lubię Cię słuchać i też tak mam od jakiegoś czasu, że lubię "być" a nie zwiedzać, czyli rozkoszować się przebywaniem a nie zwiedzaniem. Po prostu siedzieć, obserwować, gadać, nie pędzić, nie musieć nic robić.
Ale to jest jakieś nieporozumienie.
pbak napisał(a):
Azerbejdżan nie jest na czele światowej listy krajów wartych odwiedzenia. Nie jest też chyba najbardziej atrakcyjnym państwem na Zakaukaziu, pod tym względem Gruzja czy Armenia biją go na głowę. Ale właśnie to mnie w tym miejscu pociąga - zamiast komercji i tandety mam nadzieję spotkać tu ludzi nie zepsutych jeszcze przez masową turystykę
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#4 PostWysłany: 28 Kwi 2019 12:54 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
@cypel nie widzę tu nieporozumienia. Według mnie generalnie im bardzie turystyczny kraj tym bardziej ludzie traktują cie jako klienta a nie jako gościa. W mało turystycznych krajach / miejscach miejscowi nie biegają za tobą próbując sprzedać chińskie suweniry ale z autentycznym zainteresowaniem ciekawi są twojej osoby, rozmawiają z tobą nie patrząc na ciebie jak na worek pieniędzy i robią rzeczy bezinteresownie.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
#5 PostWysłany: 28 Kwi 2019 13:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 2963
złoty
Byłem w Gruzji i nikt mnie nie traktował jak bankomat, ludzie serdeczni. Niejednokrotnie częstowali czaczą czy winem nie oczekując nic. Dlatego moim zdaniem pisanie o komercji i tandedzie w stosunku do Gruzinów jest mocno krzywdzące.
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#6 PostWysłany: 28 Kwi 2019 13:27 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Podkreślony fragment nie odnosi sie do Gruzji, jest ogólny. Ale ten kraj też się zmienia i stosunek Gruzinów do turystów nie jest już taki sam jak 10 lat temu. Tanie linie, popularyzacja kraju jako miejsca do spędzenia wakacji za niewielkie pieniądze robi swoje. I ja to nawet rozumiem, można częstować winem czy czaczą sporadycznego turystę ale jak zamiast jednego czy dwóch dziennie pojawia się ich dwudziestu czy dwustu, to w pewnym momencie przestaje się to wszystko kalkulować.
Ale to temat na osobną dyskusję :-)
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
Pietrucha lubi ten post.
 
      
#7 PostWysłany: 28 Kwi 2019 16:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 2963
złoty
Podkreślony fragment odnosi się do Gruzji i Armenii. Ok Twoje zdanie, w ogóle byłeś w tych krajach?
Przy okazji proszę o przeniesienie relacji z działu Bliskiego Wschodu bo Azerbejdżan to nie jest Bliski Wschód.
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
Sz@lony lubi ten post.
 
      
#8 PostWysłany: 28 Kwi 2019 19:12 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
-- 28 Kwi 2019 19:01 --

Byłem, w obu.

Relację umieściłem tu, analogicznie do poprzedniej Zeusa. Mi to rybka, admini mogą to przenieść gdzie indziej.

-- 28 Kwi 2019 19:12 --

Azerskie pociągi są niemiłosiernie wolne. Pokonanie dystansu 300 km do Szeki zajmuje mi całą noc, na miejsce docieram z niewielkim opóźnieniem koło 8 rano. Jakiś sowiecki geniusz planowania przestrzennego umiejscowił stację kolejową ponad 15 kilometrów od miasta. Łapię na spółkę z innymi pasażerami taksówkę i za 5 manatów jadę do centrum, do mojego hotelu.

Za oknem widoki zupełnie inne od tych znanych z centrum Baku. Prowincja to zupełnie inny świat, dookoła mnie jest typowy post-sowiecki syf. Po drodze wyprzedzamy stare łady i żyguli. W rowie leżą śmieci i kawałki betonu. Od czasu do czasu mijamy ruiny jakiegoś zakładu przemysłowego lub sklepu. Na poboczu stoją bilbordy z patriotycznymi hasłami i portretami władcy; kiedyś byłby to Lenin, teraz mamy tutaj wszechobecną twarz zmarłego przed paroma laty prezydenta Aliewa.

Taksówkarz podwozi mnie pod sam hotel. Moja kwatera leży na skraju miasta, w małej ślepiej uliczce. Szybko dostaję pokój, udaje mi się też załapać na śniadanie. Gawędzę trochę z właścicielem a potem ruszam na zwiedzanie.

Szeki jest górzyste, zwiedzanie oznacza ciągłe chodzenie w górę i w dół, często po brukowanych ulicach. Pada mżawka, więc wszędzie jest ślisko.
Załącznik:
azer11.jpg
azer11.jpg [ 288.63 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Główna atrakcja tego miasta to pałac chanów. Z zewnątrz wygląda tak sobie, ot niewielki budynek z drewnianymi oknami i mozaiką. Dopiero po wejściu do środka widać, że władcy nie szczędzili pieniędzy na dekoracje wnętrz, każdy pokój jest pomalowany w piękne wzory roślinne i zwierzęce. Szkoda tylko, że nie można tam robić zdjęć.
Załącznik:
azer12.jpg
azer12.jpg [ 371.06 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Drugi punkt programu to karawanseraj. Ta stara budowla cały czas pełni swoją funkcję, tyle że teraz zamiast handlowców nocują w niej turyści. Ale nawet nie będąc gościem można bez probemu wejść do środka i pospacerować po starych korytarzach.
Załącznik:
azer14.jpg
azer14.jpg [ 251.81 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Załącznik:
azer13.jpg
azer13.jpg [ 327.48 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Zwiedzanie męczy, deszcz zaczyna padać mocniej więc robię sobie przerwę. Kupuję w sklepie kawałek lokalnego przysmaku, hałwę. Nazwa myląca to bardziej coś w stylu tureckiej bakławy tylko dziesięć razy bardziej słodkie. Zamawiam w knajpce obok dzbanek herbaty i przysłuchuję się rozmowie innych turystów z obsługą. Próbują od dłuższego czasu wytłumaczyć chłopakowi zza baru gdzie leży Walia. Ten biedny nic nie rozumie, zna Irlandię, o Szkocji też słyszał ale na tym jego wiedza geograficzna się kończy.
Załącznik:
azer15.jpg
azer15.jpg [ 271.42 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Po południu wyskakuję na przedmieścia Szeki. Tam, w miejscowości Kis znajduje się stary kościół z czasów, gdy Azerbejdżanu nie było jeszcze na świecie. Dla laika, czyli dla mnie, zabytek ten wygląda tak, jak kościoły w sąsiedniej Armenii. Ale nie mam zamiaru wspominać o tym miejscowym, wzmianka o tym, że mogą mieć coś wspólnego z ich znienawidzonymi sąsiedami raczej nie przysporzy mi przyjaciół.

Dojazd do Kis jest banalnie prosty. Miałem w planach pojechanie tam marszrutką z centrum miasa ale zupełnie przypadkiem w obie strony udaje mi się złapać dzieloną taksówkę. Koszt oszałamiający, 1 manat.
Załącznik:
azer16.jpg
azer16.jpg [ 310.66 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Na obiad funduję sobie przysmak lokalnej kuchni - piti. To dwa w jednym, zupa i drugie danie. Podawane to cudo jest w jednym kubku, należy najpierw odlać rosołopodobną zupę do drugiego talerza, pokruszyć do niej chleb a następnie widelcem rozdrobnić to, co pozostało na miazgę. Smak ciekawy ale nie będę raczej wielkim fanem tej potrawy.
Załącznik:
azer17.jpg
azer17.jpg [ 154.3 KiB | Obejrzany 4299 razy ]

Deszcz pada coraz mocniej, resztę dnia spędzam w swoim pokoju oglądając na youtube filmy o historii najnowszej Azerbejdżanu, ze szczególnym uwzględnieniem tematu korupcji i łamania praw człowieka.

Mój gospodarz to skarb, nie człowiek. Pytam go, czy blisko w okolicy jest restuaracja otwarta w porze kolacji - nie chcę za bardzo zmoknąć. Na to on prosi, żeby poczekać 15 minut a potem przynosi mi do pokoju pachnącą zupę z pierogami.

I jak tu nie lubić Azerów?
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
      
#9 PostWysłany: 30 Kwi 2019 08:51 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Kolejny punkt programu - malownicza wioska w górach. Żeby się tam dostać łapię najpierw marszrutkę z Szeki do Ismaili, stamtąd o 14 ma podobno odchodzić ostatni autobus do Lahic, celu mojej podróży. Sęk w tym, że marszrutka się spóźnia, bo po drodze zajeżdżamy jeszcze na stację benzynową, do jakiegoś handlarza ryb i mamy chyba ze cztery przerwy na papierosa. Na miejscu przesiadki jestem dopiero o 14:30. Bez większej nadziei rozmawiam z miejscowymi na dworcu autobusowym na temat dalszego transportu, na moje szczęście okazuje się, że jest jescze marszrutka o 16:00 więc obejdzie się bez łapania taksówki. Krótki spacer po Ismaili i już wiem, że nie za bardzo jest tu co robić. Czas do odjazdu autobusu spędzam w miejscowej pijalni herbaty (i piwa) będąc niemałą sensacją dla tamtejszej klienteli - co chwila ktoś podchodzi i pyta czy może zrobić sobie ze mną zdjęcie. Ale jak chce zrobić zdjęcie im to uciekają w popłochu...

Lahic jest rzeczywiście ładne. Położone w górach, z plątaniną wąskich brukowanych uliczek, domami z kamienia i starymi zakładami rzemieśliniczymi. W sezonie podobno pełne jest weekendowych turystów z Baku, w kwietniu w środku tygodnia mam to miejsce praktycznie dla siebie.
Załącznik:
az21.jpg
az21.jpg [ 284.07 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Dwa dni spędzam na chodzeniu po mieście i po okolicy. Gram z miejscowymi w domino, targuję się ze sprzedawcami pamiątek, podglądam rzemieślników wybijających finezyjne wzorki na metalowych talerzach. Zaglądam do muzeum mieszczącym się w dawnym meczecie, gdzie wstęp kosztuje co łaska.
Załącznik:
az22.jpg
az22.jpg [ 362.49 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Załącznik:
az23.jpg
az23.jpg [ 189.25 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Załącznik:
az24.jpg
az24.jpg [ 315.59 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Załącznik:
az25.jpg
az25.jpg [ 168.35 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Załącznik:
az26.jpg
az26.jpg [ 296.86 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Wieczorami rozmawiam z moim gospodarzem. A właściwie słucham jego monologów na różne tematy, począwszy od geopolityki i sugestii, żeby oddać Rosji Litwę, Łotwę i Estonię, bo to jej tereny, poprzez dywagację na temat średniowiecznej azerskiej poezji a na walorach turystycznych okolicy kończąc. A to wszystko przy pysznym jedzeniu domowej roboty.

Przy okazji wizyty w Lahic zobaczyć można jak bardzo tradycyjne jest lokalne społeczeństwo. W herbaciarniach przebywają wyłącznie mężczyżni, głównie oni zajmują się też sprzedażą pamiątek. Kobiety na ulicach widać rzadko. U mojego gospodarza jego żona i matka zajmują się podawaniem do stołu, czekaniem z boku aż skonczymy jeść a potem sprzątają talerze. Feminizm i równouprawnienie jeszcze tu nie dotarły.

Żałuję, że nie zabrałem ze sobą lepszych butów, z Lahic można sobie zrobić parę ciekawych wędrówek po górach. Zdobywanie szczytów o tej porze nie wchodzi jeszcze w rachubę, powyżej granicy lasu wszystko jest pod śniegiem. Trzeba będzie przyjechać tu kiedyś w lato.
Załącznik:
az27.jpg
az27.jpg [ 219.36 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Załącznik:
az28.jpg
az28.jpg [ 298.4 KiB | Obejrzany 4193 razy ]

Wydostać się z Lahic jest mi jeszcze trudniej niż tam dojechać. Mam w planach złapać autobus o 11 rano. Idę na przystanek, żeby dowiedzieć się, że dziś z odjazdu nici - kierowcy umarła siostra i wziął sobie wolne. Następna marszrutka będzie dopiero późnym popołudniem. Chcąc nie chcąc biorę taksówkę i ruszam w dalszą drogę.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
#10 PostWysłany: 30 Kwi 2019 10:14 

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 660
złoty
Super. Ja ruszam dzisiaj, ale na prowincję nie bardzo będę miał czas, no chyba, że liczyć Nachiczewan jako prowincję ;)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#11 PostWysłany: 01 Maj 2019 19:38 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Taksówką wracam z powrotem do Ismaili, stamtąd po krótkim czekaniu łapię kolejną marszrutkę. Tym razem jadę do Zaqatala. Scisk jest niemiłosierny, cieszę się, że udało mi się załapać na ostatnie miejsce siedzące. Widoki za oknem ciekawe, jedziemy szeroką doliną, pełną zieleni, kwiatów, drzew i wspomnianego wcześniej post-sowieckiego syfu. W oddali widać ośnieżone szczyty Kaukazu.
Załącznik:
az31.jpg
az31.jpg [ 161.03 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az32.jpg
az32.jpg [ 152.81 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az33.jpg
az33.jpg [ 156.56 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az34.jpg
az34.jpg [ 102.87 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

W porównaniu z moimi poprzednimi etapami podróży Zaqatala wygląda na prawdziwą metropolię. Nie ma tu może zabytków zapierających dech w piersiach ale centrum miasta jest bardzo przyjemne i dobrze utrzymane. Do tego jest tu trochę malowniczych ruin cerkwi i starej rosyjskiej twierdzy, co w połączeniu z radzieckim budownictwem i symboliką pokoju tworzy dość ciekawą kompozycję.
Załącznik:
az37.jpg
az37.jpg [ 228.45 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az35.jpg
az35.jpg [ 328.42 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az36.jpg
az36.jpg [ 218.53 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Kawałek za miastem leży wioska Car - jak twierdzi Lonely Planet jest ona chocolate-box (cokolwiek to znaczy), z malowniczymi domkami. Rzeczywistość jest trochę mniej różowa ale przy odrobinie wysiłku można uznać przynajmniej górną część miejscowości za ładną. Stąd można iść dalej w góry, w lato pewnie bym tam zrobił ale teraz błoto na szlaku powstrzymuje mnie od dalszej wędrówki.
Załącznik:
az38.jpg
az38.jpg [ 325.68 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az39.jpg
az39.jpg [ 345.58 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Załącznik:
az391.jpg
az391.jpg [ 259.26 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Popołudnia spędzam zawierając bliższe znajomości w barze z fajką wodną, głównie ucząc się od miejscowego mistrza puszczania kółek z dymu.
Załącznik:
az392.jpg
az392.jpg [ 132.35 KiB | Obejrzany 4112 razy ]

Po paru dniach lenistwa czas ruszyć dalej. Z Zaqatala chcę nocnym pociągiem wrócić do Baku. Znowu kupuję bilet przez internet, wieczorem łapię taksówkę i jadę na dworzec. Droga daleka, znowu ktoś zdecydował, żeby stację kolejową postawić 14 km od centrum. Dojeżdżam na miejsce, wchodzę do środka.... a tam pusto. Ani żywego ducha, kasa zamknięta na czetery spusty a nad nią kartka z informacją po azersku. Rozumiem z tego tylko "avtowakzal". Hm, chyba mam problem. Lonely Planet wspominal wprawdzie, że bilety na pociąg można kupić na dworcu autobusowym w centrum miasta, nie było niestety ani słowa o tym, że nie da się tego zrobić na dworcu kolejowym. A taksówkarz już dawno odjechał.

Stoję sobie w pustym budynku pośrodku niczego i kombinuję co dalej. Mam godzinę do odjazdu. Nie ma jak zadzwonić po taksówkę żeby wrócić do miasta, nastawiam się raczej na próbę kupienia biletu w pociągu albo danie łapówki konduktorowi. Rozważam w głowie różne warianty gdy nagle koło mnie pojawia się jakiś człowiek. Cały ubrudzony w smarze, to mechanik grzebiący w stojącej na bocznicy starej lokomotywie. Mówię mu w czym problem, on patrzy na mnie z politowaniem, potwierdza, że rzeczywiście kasa jest zamknięta ale niet probliema i jest rozwiązanie. Za chwilę przyjedzie tu miejscowy policjant i on zawiezie mnie do miasta po mój bilet. Banalnie proste, że też sam na to nie wpadłem.

Policjant rzeczywiście przyjeżdża parę minut później. Po krótkiej rozmowie z moim mechanikiem macha do mnie ręką. Wsiadamy do jego radiowozu, pamiętajęcego jeszcze czasy Breżniewa, i pędzimy do miasta. Jest ciemno, słońce już zaszło. Na drodze stada owiec i nieoświetlone samochody, chcę zapiąć pasy ale słyszę od policjanta, że nie trzeba... Dziesięć minut później po szaleńczym rajdzie dojeżdżamy do centrum Zaqatali, parę skrętów w lewo i prawo aż w końcu docieramy do końca małej, nieoświetlonej uliczki. Tu, w niepozornym blaszaku mieści się kasa kolejowa. W życiu bym sam jej nie znalazł. Dostaję mój upragniony bilet kolejowy i równie szybko wracamy na dworzec. Uff, udało się. Policjant nie chce żadnej zapłaty, dopiero po dłuższych prośbach udaje mi się wcisnąć mu parę manatów za benzynę.

Pociąg przyjeżdża punktualnie. Znajduję mój wagon, pytam konduktora, czy ma piwo do sprzedania. On na to, że spożywanie alkoholu jest zabronione, na nic moje argumenty, że piwo to żaden alkohol. Zamawiam herbatę, siadam przy stole i piszę pierwszych parę rozdziałów relacji. Potem krótka pogawędka z paroma współpasażerami, zawsze znajdzie się ktoś, kto był w radzieckiej armii i stacjonował gdzieś w Europie, szybko schodzi na wspomnienia jakto kiedyś było lepiej.

Wreszcie koło północy idę spać.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
      
#12 PostWysłany: 03 Maj 2019 20:50 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Zdecydowałem się odpuścić sobie Formułę 1, zamiast tego decyduję się jechać na jeszcze głębszą azerską prowincję.

Wcześnie rano dojeżdżam pociągiem do Baku, szybka przesiadka na metro, żeby dotrzeć na dworzec autobusowy. Stamtąd udaje mi się złapać ostatnie miejscue w busie odjeżdżającym za parę minut do Quby.

To miasto ciekawe jest same w sobie ale zostawiam je na później. Idę na lokalny targ, stamtąd chcę złapać transport do Xinalika. Kierowca znajduje się szybko, ma już dwie osoby, brauje tylko jednej. Dostaje zaproszenie na herbatę. I czekamy, czekamy...

Czas mija, tematy smalltalku zostały już wyczerpane. Zostaję sam na sam z jednym z taksówkarzy, zupełnie nieoczekiwanie zaczyna on narzekać na azerskiego prezydenta i rząd. Mówi o korupcji, koncentracji kluczowych gałęzi biznesu, takich jak telekomunikacja czy turystyka, w rękach rodzimy Aliewa. O tym, że z boomu naftowego kraj nie ma praktycznie nic - nowoczesne wieżowce w Baku może i wyglądają ładnie ale na prowincji cały czas infrastruktura kuleje. Drogi są dziurawe, pracy nie ma a wszystko jest drogie. Zamiast zająć się problemami typowego Azera rząd funduje sobie wyścigi samochodowe, wypasiony konkurs Eurowizji czy finał Ligi Europy. Dla mnie to żadna tajemnica ale po raz pierwszy słyszę tak otwartą krytykę od mieszkańca tego kraju.

Po trzech godzinach czekania decydujemy, że już starczy, jedziemy do Xinalika we trójkę.

Droga jest dobra, choć pełna zakrętów, stromych podjazdów i szalonych zjazdów. Im dalej, tym robi się bardziej ekstremalnie, pojawiają się ośnieżone szczyty, przepaście stają się coraz głębsze. Miejscami asfalt znika, zamiast tego mamy błoto i wyboje.


Ale widoki są niesamowite.
Załącznik:
az40.jpg
az40.jpg [ 168.55 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az41.jpg
az41.jpg [ 154.3 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az42.jpg
az42.jpg [ 182.63 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Xinalik leży na końcu świata. I to dosłownie, tu kończy się droga, dookoła są tylko góry.
Załącznik:
az43.jpg
az43.jpg [ 204.25 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Znajduję moją kwaterę, leży kawałek poza wsią. Nikt z mieszkańców nie mówi w żadnym języku poza własnym, wyglądają na trochę zaskoczonych moim przyjazdem. Na szczęsćie jeden z robotników rozbudowujących im dom mówi po rosyjsku. Potwierdza, że to właściwe miejsce, tylko głowa rodziny jakoś nie poinformowała innych, że wystawił pokój na bookingu i będzie przyjmować turystów...

Warunki proste, toaleta na zewnątrz, ciepła woda tylko po napaleniu w piecu. Za to widok z okna niesamowity.
Załącznik:
az44.jpg
az44.jpg [ 237.03 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Przez następnych parę dni znajdujemy z rodziną wspólny język. Pomaga goolgle transate (internet na tym końcu świata nawet działa), machanie rękami i ustalone słowa klucze. Jak słyszę "chleb" to oznacza, że w zależności od pory dnia śniadanie, obiad czy kolacja jest już gotowa. "Mnogo czaj" rozumie się samo przez się, będzie kolejna dolewka herbaty. Machanie rękami w kółko oznacza, że zbliża się wieczór i moja sypialnia będzie ogrzewana - za pomocą otwartego elektrycznego piekarnika.

W Xinaliku można robić wszystko albo nic. Jednego dnia ruszam na trekking po okolicy. Przewodnika nie trzeba, jest parę wyraźnych dróg do wyboru, śladem pasterzy wyprowadzających swoje owce na pastwisko.
Załącznik:
az45.jpg
az45.jpg [ 212.98 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az46.jpg
az46.jpg [ 174.75 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az494.jpg
az494.jpg [ 287.53 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Innego dnia kręcę się po wiosce. Widać, że bieda tu aż piszczy, domu budowane są metodą chałupniczą a wszędzie dookoła suszą się na zimowy opał zwierzęce odchody. Dobrze, że nie pada, po deszczu ulice zmieniają się pewnie w niezłe błoto.
Załącznik:
az48.jpg
az48.jpg [ 254.6 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az47.jpg
az47.jpg [ 320.44 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az49.jpg
az49.jpg [ 344.71 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Znajduję nawet knajpę, w której prowadzę długie rozmowy z miejscowymi. Dowiaduję się, że lokalny język nie ma nic wspólnego z azerskim i używany jest tylko w okolicy Xinalika (to akurat prawda) albo, że po potopie, jak już opadły wody to właśnie w tym miejscu powstała pierwsza osada ludzka (na to akurat dowodów brak).
Załącznik:
az491.jpg
az491.jpg [ 168.96 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az492.jpg
az492.jpg [ 250.44 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Załącznik:
az493.jpg
az493.jpg [ 195.23 KiB | Obejrzany 4032 razy ]

Po paru dniach na miejscu szkoda wracać do cywilizacji. Zastanawiałem się nawet, czy nie zostać we wsi dłużej, ale kończą mi się pieniądze a bankomatu nie ma. Pewnego ranka wsiadam więc do starej Łady Niwy, którą znajomy mojego gospodarza za połowę normalnej ceny zawiezie mnie z powrotem do Quby.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
      
#13 PostWysłany: 04 Maj 2019 00:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Maj 2010
Posty: 372
niebieski
Lubię Twoje podróże.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#14 PostWysłany: 05 Maj 2019 10:38 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 4894
Loty: 770
Kilometry: 726 495
platynowy
Kurcze, wydawało mi się, że to taki kraj na 3, góra 5 dni, ale wygląda na to, że się myliłem.

@pbak Ile czasu tam byłeś?
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#15 PostWysłany: 05 Maj 2019 11:31 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Byłem tam łącznie 15 dni, wczoraj wróciłem. I parę rzeczy musiałem skreślić ze swojego planu, nie wyrobiłbym się czasowo.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
Sudoku lubi ten post.
 
      
#16 PostWysłany: 08 Maj 2019 23:53 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
Quba to na pierwszy rzut oka typowe azerskie prowincjonalne miasto. Parę głównych dróg przecinających centrum, szerokie koryto rzeki, którym raz do roku spływa do morza topniejący śnieg z pobliskich gór; teraz środkiem doliny płynie tylko niewielki błotnisty strumyk. Dworzec autobusowy gdzieś na peryferiach, ruchliwy targ w miarę blisko centrum. Parę herbaciarni, jedna albo dwie restauracje z kebabami, zadbany park, w którym mężczyźni spędzają czas przy papierosie podczas gdy ich żony odbierają dzieci ze szkoły albo robią zakupy.

Jest też parę meczetów. Azerska wersja islamu jest raczej z gatunku tych liberalnych, kobiety rzadko kiedy noszą chusty a świątynie podczas dnia powszedniego świecą pustkami. Mimo, że 97% mieszkańców kraju wyznaje tą reigię, w żadnym z meczetów nie spotykam żywej duszy, mam całe wnętrze dla siebie. Można siedzieć do woli, chroniąc się w chłodnym wnętrzu przed upałem.
Załącznik:
az91.jpg
az91.jpg [ 237.94 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az92.jpg
az92.jpg [ 172.7 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az93.jpg
az93.jpg [ 190.67 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az94.jpg
az94.jpg [ 231.78 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Po pewnym czasie idę na drugą stronę rzeki i przechodzę magiczną granicę do innego świata. Jest jakby czyściej, domy są bogatsze i bardziej wystawne choć na ulicach jakby mniej ludzi. Jest cicho i spokojnie. Tylko po dekoracjach niektórych domów można domyśleć się, gdzie właściwie jestem.
Załącznik:
az95.jpg
az95.jpg [ 113.55 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az96.jpg
az96.jpg [ 284.98 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az97.jpg
az97.jpg [ 240.37 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Ta część rzeki to lokalna kolonia żydowska. Jedna z wielu w Azerbejdżanie, co używane jest przez władze kraju do pokazania jak bardzo tolerancyjne i nowoczesne jest to państwo.

Może nie ma wielkiego przenikania się kultur ale mniejszość żydowska musi czuć się jednak bezpiecznie i pewnie. Na ulicach widać mężczyzn w myckach na głownie, są też ortodoksi noszący swoje włochate kapelusze i pejsy.

Synagogi w Qubie są trzy - najstarsza jest właśnie w remoncie, wszystko odmalowywane jest na śnieżnobialy kolor, przy wejściu postawiono marmurowe lwy a wnętrze póki co pełne jest rusztowań. Druga świątynia zamknięta jest na głucho, do trzeciej udaje mi się wejść choć rabin nie pozwala mi robić zdjęć.

Nic to, odbijam sobie na pobliskim cmentarzu, wręcz zachęcany do tego przez odźwiernego, który daje mi klucz do furtki. Niektóre groby mają ponad sto lat, widać, że kolonia na dobre zadomowiła się w tej części kraju.
Załącznik:
az98.jpg
az98.jpg [ 310.81 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Załącznik:
az99.jpg
az99.jpg [ 306.05 KiB | Obejrzany 3374 razy ]

Szkoda tylko, że nie udaje mi się znaleźć żadnej otwartej restauracji z żydowską kuchnią. Wracam na muzułmańską stronę miasta, idę do knajpy w parku i pytam, czy mają tu coś do jedzenia. Kelner pyta, czy byłem za rzeką. Odpowiadam twierdząco a on na to: dam Ci coś, czego tam nie dostaniesz - i bez pytania stawią przede mną kufel zimnego piwa.
Załącznik:
az991.jpg
az991.jpg [ 129.46 KiB | Obejrzany 3374 razy ]
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
      
#17 PostWysłany: 09 Maj 2019 11:08 

Rejestracja: 03 Maj 2014
Posty: 301
Loty: 131
Kilometry: 176 923
pbakByłem tam łącznie 15 dni, wczoraj wróciłem. I parę rzeczy musiałem skreślić ze swojego planu, nie wyrobiłbym się czasowo.

Byłem w Azerbejdzanie 14 dni. Moj hotel za który zapłacilem 600PLN ze śniadaniami miał do dyspozycji kierowcę, który woził mnie po całym Azerbejdzanie. Jedyne za co płaciłem to papierosy dla kierowcy i wspólne obiady. Zresztą kierowca sam mnie woził po knajpach, które warto było odwiedzić. Jadłem takie posiłki, że niebo w gębie, Z twego opisu odwiedziłem wszystko i jeszcze więcej.
_________________
Flights: 106
Kilometers: 132896
Góra
 Profil Relacje PM off
cypel lubi ten post.
 
      
#18 PostWysłany: 09 Maj 2019 11:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 2963
złoty
@mathew77 możesz dać namiar na ten hotel?
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
#19 PostWysłany: 09 Maj 2019 12:29 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 765
platynowy
@mathew77 no nie wiem co mam odpisac. Kazdy kraj da sie zwiedzic biorac kierowce z samochodem i odhaczyc rzeczy z listy. Ale to nie moj styl podrozowania i nie w takim celu pojechalem do Azerbejdzanu.
_________________
Azerbejdżan - zakończona
Laponia - zakończona

Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Profil Relacje PM off
Pietrucha lubi ten post.
 
      
#20 PostWysłany: 09 Maj 2019 14:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Wrz 2012
Posty: 1080
Loty: 394
Kilometry: 632 642
złoty
@pbak
Xinaliq (Khinalug) to miejsce, do którego bardzo chciałem jechać ale nie udało się, zazdroszczę. Ale nie tylko Xinaliq ma swój unikalny język - także w Lahic mówią językiem zbliżonym do perskiego, odmianą perskiego, która nazywa się językiem tackim. Byłem w tym samym, wiejskim muzeum co Ty, tylko że jakieś ...naście lat wcześniej.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 38 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group