Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 19 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Oman i ZEA - relacja
#1 PostWysłany: 29 Lip 2015 22:26 

Rejestracja: 18 Paź 2010
Posty: 248
Loty: 62
Kilometry: 145 353
Pomysł na wyjazd w tamtym kierunku kiełkował od dawna. Promocja Air Serbia na loty do ZEA (Abu Dhabi), klika telefonów i szybka decyzja. Lecimy. Plan podróży ułożyliśmy trochę później. Podróż do Emiratów przekształciła się w dłuższy pobyt w Omanie i kilka dni w ZEA. Auto wypożyczone na lotnisku w Abu Dabi. 16 dni, 4 osoby, 2 namioty i mapa. Zapraszamy.

Nasz (bardzo) wstępny plan wyglądał następująco:
9-25.05.2015 - lot wieczorny do Abu Dhabi, 10-20.05 Oman, 21-23.05 Dubaj, 24.05 Abu Dabi, poranny wylot 25.05 + 6h w Belgradzie

Loty: WAW-BEG-AUH-BEG-WAW
Lot "tam" z przesiadką ok. 2h, powrotny ok. 6h
Auto - Nissan Tiida 1.8 automat - wypożyczone i oddane na lotnisku w Abu Dabi w "Dollar Car Rental".

Noclegi: głównie namiot, poza tym hotel w Salalah (1 noc), hotel w Dubaju (3 noce).

Trasa:
Abu Dabi- Al Ain- Bahla - Nizwa- Jabal Shams- Salalah i okolice- Ras Al Jinz- Wadi Shab-Muskat i okolice- Dubaj- Abu Dabi
Załącznik:
mapa.jpg


Pisząc tą relację skupiliśmy się głównie na informacjach praktycznych, przydatnych potencjalnym chętnym na wyjazd w tamte strony, ponieważ w naszym odczuciu taki jest główny cel tego forum. Barwnych opisów przyrody, lokalnej kultury, mieszkańców i miejsc raczej szukajcie gdzie indziej. Zdjęcia są jakie są ale mniej więcej można się zorientować jak poszczególne miejsca wyglądają – robione telefonem albo kieszonkową „małpką” - nikt z nas entuzjastą fotografowania raczej nie jest. Skupiliśmy się w naszej relacji głównie na Omanie jako kierunku mało znanym i rozpoznanym, a posiadającym ogromny potencjał jeżeli chodzi o turystykę – z Dubaju i Abu Dhabi relacji jest mnóstwo i my chyba już nic nowego w tej materii nie jesteśmy w stanie dodać, więc nie rozpisywaliśmy się za bardzo.
Nasza relacja jest subiektywnym spojrzeniem opartym tym co udało nam się zobaczyć, a na pewno wszystkiego nie widzieliśmy i nie poznaliśmy. Jak ktoś z Was ma inne doświadczenia to chętnie dowiemy się czegoś nowego.

Jakieś pytania? Jak tylko będziemy wiedzieli to chętnie pomożemy!


[b]Część dotycząca naszego pobytu.


Al Ain

Od razu po wylądowaniu w Abu Dhabi ruszyliśmy w stronę Omanu zatrzymując się na wczesny obiad i krótkie zwiedzanie w przygranicznym Al Ain. Mimo, że nasz przewodnik szeroko rozpisywał się o tym miejscu to poza fortem w centrum miasta przy głównym palcu (bilet 3 AED, w tym wstęp do muzeum) oraz rozległymi plantacjami palmowymi nie znaleźliśmy nic ciekawego. Fakt, że z uwagi na to, że chcieliśmy w miarę szybko wjechać do Omanu, nie rozglądaliśmy się jakoś zbytnio. Na plantacji palmowej szybko się zgubiliśmy ponieważ wszystkie drogi wyglądają tak samo. Po jakimś czasie traci się orientację i znalezienie wyjścia może trochę potrwać – słońce w zenicie nie pomaga w określeniu kierunku . Mimo tego zacienione alejki dobrze nadają się na poobiedni spacer.
Wyjeżdżając z Al Ain w stronę przejścia granicznego Mazyad po lewej stronie jest duże centrum handlowe z Carrefourem – można kupić wszystko czego potrzeba. Około kilometr za centrum handlowym jadąc od głównej drogi jest największy (podobno) w ZEA targ wielbłądów. Jak ktoś ma ochotę zobaczyć kilkaset wielbłądów w klatkach to można śmiało jechać – nas takie atrakcje raczej nie interesują – przyjechaliśmy, popatrzyliśmy i pojechaliśmy dalej. Mimo tego sprzedawcy są bardzo mili w stosunku do turystów i chętnie opowiedzą o swoich zwierzakach.

Załącznik:
fort w alain.jpg

Fort w Al Ain.

Załącznik:
plantacja palmowa.jpg

Plantacja palmowa w Al Ain.

Załącznik:
targ wielblodow.jpg

Targ wielbłądów koło Al Ain.

Bahla, Jabal Shams i Nizwa

Do Bahli przyjechaliśmy wieczorem i od razu ruszyliśmy na górujący nad miastem fort, który niestety jest zamknięty dla zwiedzających. Nie przeszkadza to jednak w wejściu na wzgórze, z którego roztacza się widok na miasto. My na górze zjedliśmy kolację po czym zaliczyliśmy spacer główną ulicą i zaczęliśmy szukać miejsca pod namiot. Przyjemne miejsce znaleźliśmy na wylocie z Bahli w stronę Al Hamry (droga na Jabal Shams).
Rano szybki kurs do banku po wymianę $ i ruszyliśmy w góry. Od oznakowanego zjazdu na rondzie w Al Hamra nie ma się jak zgubić – jest tylko jedna asfaltowa droga, która po minięciu Wadi Ghul zaczyna się piąć stopniowo w górę.
Wypad w góry podzieliliśmy na 2 dni – pierwszego dnia wjechaliśmy pod Jabal Shams. Należy się kierować na „Jabal Shams Resort Hotel” (dużo znaków po drodze) – innego hotelu nie ma w tej okolicy. Cena za noc w bungalowie chyba ok 80 OR / 2 osoby jakby ktoś był zainteresowany, ale jak byliśmy w maju to obiekt chyba już był zamknięty. Pod koniec spory odcinek drogi szutrowej ale osobówką spokojnie da radę. Tuż przed hotelem jest wspaniały punkt widokowy na cały wąwóz Wadi Ghul – na skraju przepaści idealne miejsce na śniadanie/obiad przez czekającą nas wędrówką.
Za hotelem jadąc ok. 15 min. szutrową drogą dociera się do niewielkiego parkingu, gdzie zaczyna się szlak trawersujący ścianę wąwozu i wiodący do opuszczonej wsi położonej na jego zboczach (ok. 1,5 - 2 h w jedną stronę, powrót ta samą drogą). Jest to chyba najciekawszy szlak w całym masywie. Widoki niesamowite a trasa praktycznie bez przewyższeń, więc każdy da radę. Oczywiście zapas wody niezbędny.
Na sam Jabal Shams nie dotarliśmy. Szczyt przypomina kopułę z bardzo łagodnie opadającymi zboczami - na szczycie charakterystyczne wysokie anteny. Uznaliśmy, że jego zdobycie w panującym upale nie będzie łatwe i dlatego zdecydowaliśmy się wyżej opisany szlak do opuszczonej wioski plus biesiadowanie nad urwiskiem wąwozu Wadi Ghul – zdecydowanie nie żałujemy.
Po górskich włóczęgach zjechaliśmy do Al Hamra na kolację i drobne zakupy. Jadąc od strony szczytu jest kilka nieźle wyglądających knajp przed głównym rondem. Po obiedzie skusiliśmy się na zimną Bavarię 0,0% - była to zdecydowanie jedna z najgorszych decyzji podczas całego wyjazdu… Odradzamy nawet najwytrwalszym piwoszom.
Na wieczór wróciliśmy w okolice Wadi Ghul, gdzie rozbiliśmy namioty i rozpaliliśmy grilla. Rano po śniadaniu ruszyliśmy do wąwozu Wadi Ghul. Zjeżdżając u wylotu wąwozu z głównej drogi wjeżdża się ok. 1 km w jego głąb szutrową drogą, po czym zostawia się samochód i rusza piechotą jego dnem. W wiosce można wynająć auto 4x4, żeby zwiedzić wąwóz ale nie wiemy za ile bo nie interesowała nas taka opcja.
Sam wąwóz wygląda niesamowicie – wysokie ściany skalne z obu stron a na dole oazy palmowe. Po ok. 2 godzinach dociera się do małej wioski za którą wąwóz się kończy. Idealne miejsce na odpoczynek w cieniu przed drogą powrotną. W maju wody w wąwozie było niewiele i zdecydowanie za mało, żeby się kapać – w innych porach roku zapewne panują do tego idealne warunki. Na samą wycieczkę proponujemy wybrać się jak najwcześniej, dopóki w wąwozie jest jeszcze trochę przyjemnego cienia.
Po zaliczeniu Wadi Ghul pojechaliśmy do Nizwy (ok. 1,5 h drogi). Miasto w sam raz na spędzenie leniwego popołudnia i wieczoru. W centrum spory meczet – nie muzułmanie mogą zwiedzać tylko rano koło 10-11, ale my byliśmy zdecydowanie za późno. Zdążyliśmy za to zobaczyć największy fort w centrum Nizwy i wdrapać się na jego najwyższą wieżę – zdecydowanie warto, bo ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Dodatkowo w samym forcie ciekawe (i klimatyzowane) muzeum. Wstęp (fort + muzeum) 1 OR / os. – czynne do 16.
W Nizwie zaliczyliśmy jeszcze lokalny suk, gdzie można kupić praktycznie wszystko (polecamy zdecydowanie suszone daktyle), spacer główną ulicą i powrót dnem wyschniętej rzeki. Po zmroku ruszyliśmy w nocna drogę do Salalah.

Załącznik:
fort w bahli.jpg

Fort w Bahli.

Załącznik:
w drodze na jabal.jpg

W drodze na Jabal Shams.

Załącznik:
wadi gul.jpg

Wadi Ghul widziane z góry.

Załącznik:
trasa do wioski.jpg

Trasa zboczem Wadi Ghul do opuszczonej wioski…

Załącznik:
opuszczona wioska.jpg

… i sama wioska. Ludzie poszli, kozy zostały.

Nie kupować pod żadnym pozorem!

Załącznik:
wadi ghul.jpg

Wadi Ghul.

Załącznik:
suk w nizwie.jpg

Suk w Nizwie.

Załącznik:
dziedziniec fortu w nizwie.jpg

Dziedziniec fortu w Nizwie.

Załącznik:
panorama z wiezy nizwa.jpg

Panorama Nizwy z wieży fortu.

Salalah i okolice

Z Nizwy do Salalah jechaliśmy główną drogą przez Al Hayma. Praktycznie przez całą drogę dookoła tylko bezkresna pustynia, aczkolwiek nocą niewiele było widać. Droga równa, dobrej jakości, ruch znikomy – wg nas najlepiej przejazd do Salalah zrobić nocą i nie tracić dnia. Na trasę Nizwa – Salalah trzeba liczyć ok 8,5 h bez postojów.
Wjeżdżając do Salalah od razu skierowaliśmy się na południe do Mughsayl, żeby zrelaksować się na piaszczystej plaży – podobno najlepsze w okolicy. Jako, że dojechaliśmy jakoś po 3 rano na plaże, zaliczyliśmy wschód słońca na tle otaczających plażę klifów, po czym wymoczyliśmy się w morzu robiąc przerwy na drzemkę w cieniu i grilla. Plaża faktycznie robi wrażenie – szeroka, piaszczysta i do tego pusta – my przez kilka godzin widzieliśmy tylko jedną osobę i stado wielbłądów. Wg pana z pobliskiej stacji benzynowej najlepszy odcinek plaży to ten na początku piaszczystego pasa wybrzeża jadąc od Salalah (tam też plażowaliśmy). Podobno na przeciwległym końcu plaży są widowiskowe wodotryski z wody morskiej przeciskającej się przez wyerodowane skały - my tam jednak nie dotarliśmy.
Po południu pojechaliśmy do Salalah do naszego hotelu - The Emirates Apartments rezerwowany przez Agoda.com kosztował 22OR za 4 osoby płatne na miejscu. Standard bardzo dobry – z tego co widzieliśmy klasę wyżej niż inne hotele w podobnych cenach, lokalizacja też ok. Na miejscu chwila oddechu, prysznic, pranie i ruszyliśmy zobaczyć Salalah. Nie mieliśmy jakiegoś specjalnego celu – przeszliśmy całe centrum wraz plantacjami palmowymi, plażami i dzielnicą imigrantów z Bangladeszu. Samo Salalah robi całkiem przyjemne wrażenie i mimo, że jest to drugie co do wielkości miasto to panuje tu dość leniwa atmosfera. Jeden dzień na poznanie samego miasta to w sam raz.
Następnego dnia po wymeldowaniu z hotelu pojechaliśmy do dużego centrum handlowego (Carrefour) przy drodze koło lotniska zrobić zapasy na dalszą część wyprawy. Potem ruszyliśmy zobaczyć stanowiska archeologiczne Al Balid na wschodnich przedmieściach Salalah – bilet 0,5 OR osoba. Na miejscu znajduje się chyba najciekawsze muzeum, jakie widzieliśmy w Omanie – spore działy dotyczące historii kraju z obszerną częścią marynistyczną. Wszystko nowe i dobrze utrzymane – zdecydowanie warto (chociaż na miejscu nie widzieliśmy ani jednej osoby zwiedzającej). W samym muzeum zakaz robienia zdjęć. Dookoła muzeum znajdują się wspomniane wykopaliska oraz długa laguna. Z ruin niewiele zostało ale warto przespacerować się wzdłuż brzegu na wieże widokową. Dodatkowo od strony morza budowany jest nowoczesny pasaż z (prawdopodobnie) barami i restauracjami. Jak byliśmy w Al Balid to budowa jeszcze trwała ale szeroka, pusta i piaszczysta plaża jak najbardziej nadawała się do kąpieli. Jak już mieliśmy dość upału ruszyliśmy na północ.


Załącznik:
mugsal swit.jpg

Świt na plaży w Mughsayl.

Załącznik:
mugsal 2.jpg

Mughsayl widziane z poziomu plażowego ręcznika.

Załącznik:
centrum salalh.jpg

Centrum Salalah.

Załącznik:
plazaw salalah.jpg

Plaża w Salalah.


Załącznik:
trad stroj.jpg

Tradycyjny strój omański noszony przez większość mężczyzn.

Załącznik:
al balid.jpg

Laguna Al Balid.

Załącznik:
ruiny al balid.jpg

Ruiny Al. Balid – w oddali widoczna plaża i budowane na niej promenada i pawilony handlowe.

Załącznik:
al balid 3.jpg

Al Balid

Załącznik:
plaza w nocy salalah.jpg

Wieczór na plaży gdzieś na wschód od Salalah.

Załącznik:
wadi darat.jpg

Wadi Darat.

Załącznik:
wadi darat2.jpg

Wadi Darat.



Droga między Salalah a rezerwatem żółwi Ras Al Jinz

Na przejechanie tego odcinka przeznaczyliśmy 4 dni (ostatecznie wyszły 3 dni). Podróże po ok. 300 km (3h) dziennie w czasie największego upału. Reszta czasu upływała nam głównie na plażowaniu i grillowaniu. Największą atrakcją tego odcinka są po prostu widoki, puste szerokie plaże i praktycznie brak czegokolwiek poza piachem, kamieniami, morzem i słońcem. Po drodze mijamy kilka mniejszych osad. W każdym z nich można znaleźć mały sklep spożywczy i bar więc jest wszystko co trzeba.


Załącznik:
wyjazd z salalah.jpg

Wyjazd z Salalah.

Załącznik:
wielblady.jpg

W dzień wyglądają fajnie ale jadąc w nocy trzeba na nie uważać.


Załącznik:
chwila przerwy.jpg

Chwila przerwy na rozprostowanie kości.

Załącznik:
plaza przy hotelu.jpg

Plaża obok naszego „hotelu”.


Załącznik:
hotel plaza.jpg

I nasz hotel :)

Załącznik:
sloncew zenicie.jpg

Słońce w zenicie…

Załącznik:
w drodze na plaze.jpg

W drodze na plażę :)

Załącznik:
plaza alduqm.jpg

Plaża na północ od Al Duqm – najlepsze miejsce dla zbieraczy wszelkiego rodzaju muszli i innych morskich skarbów wyrzucanych przez fale.

Ras Al. Jinz, Wadi Shab, Sur i Sinkhole

Rezerwat żółwi morskich w Raz Al Jinz to miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić. Nocna wycieczka na plażę i możliwość obserwowania kopania przez żółwie gniazd, składania jaj i wędrówki młodych żółwi do morza na długo pozostaje w pamięci.
Do wyboru są wycieczki po zmroku ok. 21 lub wcześnie rano ok 4. Termin należy wcześniej zarezerwować przez stronę… - od razu przysyłają potwierdzenie rezerwacji na wybrany dzień i godzinę. Płatność na miejscu 3 OR (dzieci 1 OR). My przyjechaliśmy o jeden dzień wcześniej niż mieliśmy rezerwację i weszliśmy bez problemu. Wycieczka zaczyna się od przejazdu busem na plaże, gdzie w asyście przewodnika z bliska można podglądać żółwie i dowiedzieć się o nich kilku ciekawych informacji. Całość trwa ok. 1,5h.
Żółwie zielone to jedna z większych atrakcji w Omanie. Przynajmniej dla nas. Ocena subiektywna, ale widok żółwi składających jaja na plaży w księżycową noc robi wrażenie. Rezerwat Ras Al Jinz to wysokiej klasy ośrodek turystyczny z hotelem, restauracją itp. Co do cen to odsyłamy na strony hotelu, ale były na tyle wysokie, że nawet o nim nie pomyśleliśmy.
W pobliskiej miejscowości Ras Al Hadd jest spokojna plaża oraz kilka knajp gdzie można zjeść obiad (w Ras Al Jinz tylko droga restauracja w budynku zarządu rezerwatu). My jedliśmy pyszną i świeżutką rybę w małej knajpce przy głównej ulicy za ok 1,7 OR – porcja taka, że nawet głodny facet ledwo da radę – ale my oczywiście daliśmy .
Po kolejnej nocy pod gwiazdami ruszyliśmy do Wadi Shab – jadąc z Sur w kierunku Muscatu należy zjechać z autostrady na zjeździe „Tiwi”. Sam wąwóz widać z daleka więc nie sposób nie trafić. Na sporym parkingu u wylotu wąwozu zostawia się samochód po czym przepływa łódką (1 OR/os w 2 strony – ostatnia łódka powrotna odpływa o 18.00 więc lepiej się nie spóźnić) na drugi brzeg, gdzie czeka nas ok. godzinna wędrówka. Wąska ścieżka wije się przez skały mijając po drodze niewielkie zbiornik z lazurową krystaliczną wodą. Mimo pokusy kąpieli należy wytrwale iść dalej do końca szlaku. Tam znajdują się ukryte w skałach urokliwe jeziorka ze słodką wodą. Miejsce robi niesamowite wrażenie i bez wątpienia można w nim spędzić pół dnia. Cały „kompleks” składa się z 3 jeziorek położonych jedno za drugim. Jedyny problem to fakt, że już w pierwszym jeziorku woda kryje i nie ma go jak obejść. Chyba najlepsze wyjście to zostawić rzeczy na brzegu, a wszystko co cenne (paszport, kasa) wrzucić do plastikowej butelki, zakręcić i zabrać ze sobą:)
Osoby potrafiące dobrze pływać i nie mające klaustrofobii koniecznie powinny dopłynąć na koniec ostatniego z jeziorek, gdzie znajduje się wąska zalana szczelina, którą przepływa się do podziemnego zbiornika z wodospadem w środku! Nigdzie wcześniej takiego miejsca nie widzieliśmy i chociaż w środku nie ma się nawet czego złapać a dna nie widać miejsce pozostawia niezapomniane wrażenia gwarantowane.
[Poniższe zdjęcia żółwi i cześć z Wadi Shab pochodzą z Internetu – na żółwiach nie można było w nocy robić zdjęć a w Wadi Shab nie mieliśmy wodoodpornego aparatu.
Po kąpielach i wędrówkach w Wadi Shab pojechaliśmy na obiad i wieczorny spacer do Sur. Miasto w sam raz na wieczór, sporo knajpek, orientalny klimat i zatoka z drewnianymi łodziami robią fajny klimat. Nad brzegiem jest miejskie muzeum, przed którym stoi duży drewniany podświetlony statek – podobno ostatni taki zbudowany tradycyjną technika w porcie w Sur. My byliśmy za późno i obiekt był zamknięty. Obejrzeliśmy statek tylko z zewnątrz – za to naprzeciwko dają dobrą shaormę 
Na nocleg wcześniej wypatrzyliśmy kawałek równego poletka na skałach nad morzem koło Tiwi. Niby blisko autostrady ale nocą (podobnie jak w dzień) praktycznie nikt nią nie jeździł – za to rano obudził nas przyjemny wschód słońca po czym znowu zrobiło się + 40 stopni.
Na śniadanie pojechaliśmy do pobliskiego Sinkhole (na znakach oznaczone jako Bimmah Sinkhole – jadąc autostradą nie sposób przegapić), które stanowi niewielki park z zacienionymi miejscami do odpoczynku, w środku którego znajduje się ogromne zapadlisko ze słoną wodą. Na dno prowadzą schodki a po zejściu nie pozostaje nic innego jak wskoczyć do orzeźwiającej wody! Dobrze mieć maskę+fajkę bo zapadlisko jest naprawdę głębokie i można nurkować do woli. My byliśmy na miejscu bardzo wcześnie rano i to chyba najlepsza pora bo wtedy nie ma praktycznie nikogo innego i bez skrępowania można szaleć do woli  Wstęp darmowy – jak furtka jest zamknięta należy zastukać w okno domku ochroniarza, na pewno wpuści. Podobnie jak Wadi Shab wg nas obowiązkowy punkt programu jeżeli chodzi o Oman. Na miejscu brak sklepów, są toalety, teren ogrodzony. Godziny otwarcia chyba od 8 rano do zmroku.


Załącznik:
lodka wadi shab.jpg

Krótka przeprawa łódką na początku wąwozu Wadi Shab.


Załącznik:
muzeum w sur.jpg

Muzeum w Sur.

Załącznik:
przedmiwscia.jpg

W poszukiwaniu centrum Sur zaliczyliśmy spacer po przedmieściach.

Załącznik:
sinkhole z gory.jpg

Sinkhole widziane z góry…

Załącznik:
sinkhole z dolu.jpg

… po zejściu na dno.

Muscat i okolice

Do Muscatu przyjechaliśmy po południu, żar lał się z nieba co jednak nie przeszkodziło nam w zwiedzeniu najciekawszych fragmentów miasta. Sam Muscat nie sprawia raczej wrażenia dużego miasta a raczej kilku mniejszych miast powciskanych między nadbrzeżne pasma górskie. Stara część Muscatu to przede wszystkim nadmorski bulwar z targiem oferującym wszelkiego rodzaju pamiątki i przedmioty kojarzące się z kulturą Omanu. Razem z położonym nad zatoka zielonym parkiem Riyam centrum Muscatu stanowi dobre miejsce na spędzenie leniwego popołudnia. W samym parku Riyam na wzgórzu znajduje się widoczna z daleka ogromna kadzielnica z tarasem widokowym na szczycie. Niestety jak byliśmy w Muscacie to kadzielnica była zamknięta i z tego co udało się nam dowiedzieć podobno trwa to już dłuższy czas. Niemniej jak otworzą na pewno warto zajrzeć.
Kolejnym naszym punktem był pałac Sułtana Omanu. Z centrum Muscatu jedzie się drogą wzdłuż wybrzeża na wschód ok. 5 km, po czym dojeżdża się do otoczonego skalistymi górami kompleksu pałacowego. Do samego pałacu wstępu nie ma ale można się swobodnie poruszać pomiędzy praktycznie wszystkimi budynkami rządowymi i podejść pod bramę pałacu – my spędziliśmy na miejscu cały wieczór krążąc między budynkami. Po lewej stronie od pałacu w skale wydrążony jest tunel, którym można dojść nad zatokę i podziwiać pałac z drugiej strony. Ma miejscu kilka knajp i sklepów więc spokojnie można posiedzieć dłużej.
Drugi dzień w Muscacie poświęciliśmy na odwiedzenie największej atrakcji czyli meczetu Sułtana Kaboosa. Znajduje się on po przeciwnej stronie miasta niż pałac Sułtana więc trzeba liczyć minimum godzinę na dojazd. Pięć wieży meczetu widać z daleka, mimo to bez większego problemu można się po drodze zgubić, co nam się udało. Przed wybraniem się do meczetu koniecznie trzeba sprawdzić godziny otwarcia – jak byliśmy to nie muzułmanie mogli wejść do środka od 8.30 do 11.30 (oprócz piątków, wtedy cały dzień meczet jest zamknięty) – wstęp bezpłatny, na miejscu duży parking.
Sam meczet jest ogromny i na zwiedzenie spokojnie można liczyć 2-3 godziny. Obowiązuje odpowiedni strój, tj. długie spodnie i zakryte ramiona a panie dodatkowo zakryte głowy. Przepych i bogactwo budowli uderzają i choć słońce grzeje niemiłosiernie to w środku panuje przyjemny chłód.


Załącznik:
riam park.jpg

Riyam Park i kadzielnica na szczycie.

Załącznik:
suk muscat.jpg

Suk w Muscacie.

Załącznik:
[arking meczet.jpg

Parking przed meczetem :)

Załącznik:
palackabula1.jpg

Pałac Sułtana w Muscacie.

Załącznik:
palac kabulanoc.jpg

Widok na pałac od strony morza (po przejściu przez tunel).

Załącznik:
meczet1.jpg

Meczet Sułtana Kaboosa.
Załącznik:
meczzet2.jpg

Załącznik:
meczet3.jpg


Załącznik:
fort nakhl.jpg

Fort w Nakhl.

Załącznik:
widok z wiezynakhl.jpg

Widok z fortowej wieży.

Załącznik:
al rustak.jpg

Wejście do fortu w Al Rustak – niestety już zamknięte.


Dubaj
Dubaj - miasto o który napisano już tyle, że potraktujemy je w dwóch zdaniach. Hotel w Deira, 3 spędzone w mieście dni, kilka znanych miejsc na zdjęciach. Warto przyjechać i zobaczyć:)

Załącznik:
dubaj1.jpg

W drodze do centrum

Załącznik:
dubaj2.jpg

Nasza ekipa w pełnej krasie.

Załącznik:
dubaj3.jpg

Burj Dubai.

Załącznik:
dubaj4.jpg

Przeprawa łódką przez Dubai Creek.

Załącznik:
dubaj5.jpg

Hotel Atlantis widziany z kolejki.

Załącznik:
dubaj6.jpg

Jeden z „liści” palmy Jumeriah.

Załącznik:
dubaj7.jpg

Dubai Marina nocą.

Załącznik:
dubaj8.jpg

I jeszcze raz Dubai Marina.

Sklep z pamiątkami przy stacji metra Al Rigga.

Załącznik:
dubaj10.jpg

Fontanny koło Dubai Mall widziane z 124 piętra Burj Dubai.

Załącznik:
dubaj11.jpg

Panorama Dubaju z Burj Dubai.

Załącznik:
dubaj12.jpg

Widok w stronę Jumeriah – w oddali po prawej stronie widoczne wyspy The World.

Załącznik:
dubaj14.jpg

Załącznik:
dubaj13.jpg

Akwarium w Dubai Mall

Załącznik:
dubaj15.jpg

Dubai Marina w ciągu dnia.




Abu Dhabi

Z Dubaju wyjechaliśmy rano chcąc uniknąć korków i w Abu Dhabi byliśmy ok. 10 rano. Na sama drogę między miastami trzeba liczyć ok. 2 godziny w zależności od tego, jaki jest ruch oraz gdzie dokładnie się jedzie. My zaliczyliśmy jeszcze przerwę śniadaniową na jednej ze stacji benzynowych.
Wjeżdżając do Abu Dhabi od strony Dubaju przejeżdża się koło wyspy Yas, więc zdecydowaliśmy się zaliczyć to miejsce jako pierwsze. Na początku wybraliśmy się do Ferrari World – wejście do środka odpuściliśmy (chyba ok. 250 AED / os) – zobaczyliśmy co było do zobaczenia w środku i poszliśmy na spacer dookoła kompleksu próbując się jakoś przedostać na tor Formuły 1 Yas Marina Circuit. W końcu znaleźliśmy jakieś boczne wejście ale nie było to dokładnie to widzieliśmy na różnych relacjach przed wyjazdem. Wróciliśmy po nasz samochód i udaliśmy się na drugą stronę toru (przeciwległą do Ferrari World, gdzie znajduje się marina i słynny obły hotel Viceroy, pod którym przejeżdżają bolidy). Po drodze zrobiliśmy przerwę na obiad w Ikea znajdującej się tuż obok – słynne klopsiki prawie takie jak u nas. Tylko zamiast żurawiny coś dziwnego – ale zjadliwe.
Wstęp na cały teren wokół hotelu i mariny przylegający do toru jest otwarty więc można wszystko z bliska zobaczyć. Między hotelem Viceroy a Ferrari World kursuje bezpłatny autobus dla turystów ok. 3 razy na godzinę. Będąc w Abu Dhabi zdecydowanie warto zobaczyć tor F1.
Potem ruszyliśmy do Meczetu Szejka Zayeda (Biały Meczet) w Abu Dhabi. Poza piątkami meczet przez cały dzień otwarty dla turystów – wstęp bezpłatny. Panie i panowie muszą posiadać odpowiedni strój o czym informują tablice na wejściach – jak ktoś nie ma to zostaje skierowany przez ochronę do podziemi, gdzie taki strój zostanie mu wydany. Sam meczet robi spore wrażenie i na pewno jest warty zobaczenia. Cała budowla wyłożona jest białym marmurem, a dziedziniec i główna sala modlitewna z największym dywanem na świecie (z drugiej strony w Meczecie Sułtana Kaboosa w Muscacie też podobno mają największy dywan na świecie ) robią ogromne wrażenie.
Kolejnym naszym celem w Abu Dhabi był nadmorski bulwar Cornihe ze znajdującym się na jego końcu The Emirates Palace – najbardziej luksusowym najdroższym pod wszystkimi względami hotelem na świecie. W odpowiednim stroju (długie spodnie, zakryte ramiona u pań, buty niebędące japonkami) turyści są wpuszczani do hotelu i mogą bez skrępowania poruszać się po całym kompleksie. W środku złoto, marmury i wszystko co najlepsze – na zewnątrz równo przystrzyżona trawka, fontanny i najnowsze samochody. W toaletach obsługa sprzątająca dokładnie kabinę i umywalkę za każdym razem jak ktoś z niej skorzysta 
Nocą po całym dniu zwiedzania udaliśmy się na lotnisko wydając po drodze ostatnie drobniaki w Ikea na hot-dogi i lody oraz doprowadzając do porządku auto przed oddaniem. Na lotnisku nocka i wcześnie rano wylot.

Załącznik:
abu1.jpg

Wejście do Ferrari World

Załącznik:
abu2.jpg

Budynek Ferrari World

Załącznik:
abu3.jpg

Tor Yas Marina Circuit.

Załącznik:
abu4.jpg

Wejście do Meczetu Szejka Zayeda.

Załącznik:
abu5.jpg

Główna sala modlitewna Meczetu Szejka Zayeda.

Załącznik:
abu6.jpg

The Emirates Palace.

Załącznik:
abu7.jpg

The Emirates Palace.

Załącznik:
abu8.jpg

The Emirates Palace.

Belgrad

Wracając mieliśmy przesiadkę w Belgradzie. Jako, że mieliśmy wolne 6 godzin postanowiliśmy jechać do centrum na pizzę i piwo (wreszcie). Autobus nr 1A z lotniska jedzie ok. 35 min. – bilet chyba ok. 2-3 euro / osoba w jedną stronę. W centrum odnieśliśmy wrażenie, że nie ma tu absolutnie nic ciekawego do zobaczenia (fakt, że nie dotarliśmy to twierdzy nad brzegiem Sawy ale nie wystarczyło czasu). Zjedliśmy obiad i zaliczyliśmy spacer główną ulicą do placu Slavy. Wszędzie przygnębiająca szarość – nie było nawet za bardzo gdzie jakiegoś ciekawego zdjęcia zrobić. Mieliśmy mało czasu i może przy dłuższym poznaniu miasto jest ciekawsze, niemniej nas rozczarowało.
Wracając widzieliśmy coś na kształt muzeum lotnictwa ok. 500 m od terminala – stara wieża kontroli lotów i kilkadziesiąt pordzewiałych samolotów na łące. Przy przesiadce rzędu 6 godzin i dobrej pogodzie chyba ciekawsze miejsce do zobaczenia niż wyprawa do centrum Belgradu.



Część dotycząca informacji praktycznych

Kursy walut w maju 2015 (przybliżone):
ZEA: 1 AED = 1 zł
Oman: 1 OR = 10 zł.
Sporo banków i kantorów zarówno w Omanie, jak i w ZEA. Różnice w kursach znikome, marży brak więc nie ma za bardzo znaczenia gdzie się wymienia. Spread niewielki, więc jak się wszystkiego nie wyda to można z powrotem zamienić na $ praktycznie bez straty. W Omanie większość banków czynna do 14.

Auto
Na cały pobyt (16 dni) wypożyczyliśmy samochód na lotnisku w Abu Dhabi. Z uwagi na plan wycieczki zależało nam bardzo na tym, żeby wypożyczonym autem można było wjechać do Omanu. Po wstępnym rozeznaniu, tj. wysłaniu maili do wszystkich wypożyczalni na lotnisku Abu Dhabi, które wyskoczyły na rentalcars.com okazało się, że najlepszą ofertę z opcją na Oman ma Dollar Car Rental. Za samochód zapłaciliśmy 1233 zł plus dodatkowo 350AED za ubezpieczenie auta w Omanie oraz 50 AED za dodatkowego kierowcę. Z tego co udało nam się dowiedzieć niewiele wypożyczalni zgadza się na wyjazd autem do Omanu – poza Dollarem chyba jeszcze Budget i być może Avis (ale liczyli sobie jeszcze jakieś dodatkowe opłaty, których w Dollar nie było).
Wypożyczyliśmy Nissana Tiida w wersji 5-cio drzwiowej – generalnie na 4 osoby z bagażem podręcznym + sprzęt do biwakowania wystarcza. Był do wyboru jeszcze stary Mitshubishi Lancer (ok. 150 zł tańszy od Nissana Tiida). Niby trochę większy ale obawialiśmy się, że niskie zawieszenie nie sprawdzi się poza asfaltem. A Nissan spisał się elegancko.
Z Dollar bezproblemowy kontakt mailowy. Nie robili żadnych problemów przy zwrocie, chociaż nie oddaliśmy z pełnym bakiem bo przy lotnisku nie znaleźliśmy stacji. Przy zwrocie opłata lotniskowa 25 AED.
Naszym zdaniem do zwiedzenia Omanu (nie wspominając o ZEA) nie ma potrzeby wypożyczać auta 4x4, a na pewno nie jest to warunkiem niezbędnym. Wszędzie gdzie chcieliśmy dojechaliśmy naszym Nissanem bez większych problemów, po szutrówkach też. Oczywiście zasady zdrowego rozsądku trzeba zachować i nie pchać się na środek pustyni.

Drogi
W Omanie bardzo dobre, szerokie i równe. Oznakowanie dość dobre – znaki po arabsku i angielsku więc z tym problemów nie ma. Miejscowi kierowcy jeżdżą spokojnie i generalnie przestrzegają przepisów (wbrew temu, co można na wielu stronach wyczytać). W ZEA autostrady nawet po 8 pasów i węzeł za węzłem więc pilot nie pośpi  Oznakowanie dobre.
Zarówno w ZEA jak i w Omanie bardzo dużo fotoradarów – uważać na prędkość! Choć nie wiadomo czy czynne;). Dodatkowo w ZEA widzieliśmy sporo nieoznakowanych samochodów policyjnych zdejmujących co szybszych kierowców.
W obu krajach sporo spowalniających garbów na drogach – uważać zwłaszcza w Omanie bo czasami są słabo widoczne, a bywają tez na drogach z dopuszczalną prędkością 80-100 km/h.
W Omanie trzeba uważać na kozy i wielbłądy wchodzące na drogi. Dodatkowo na drogach między Salalah a północą kraju checkpointy policyjne/wojskowe. Panowie zawsze mili i kulturalni – zdarza się że zerkną w paszporty ale nic po za tym. Chyba tylko raz poproszono nas o dokumenty samochodu – zostały bardzo pobieżnie przejrzane

Granica Oman/ZEA
Przy wjeździe do Omanu na posterunku ZEA nikt nas nie zatrzymywał co wydało się dosyć dziwne, tym bardziej, że widzieliśmy jak dokładnie kontrolują wjeżdżających do ZEA. Przed ostatnią z kilku wcześniej mijanych pustych bramek na przejściu Mazyad zawróciliśmy i w małym budynku przy parkingu znaleźliśmy jedynego policjanta (chyba), który podbił paszporty i pobrał 35 AED od osoby nie wiadomo za co, ale nie dało się nie zapłacić (płatność tylko kartą). Generalnie uważać, żeby nie wyjechać z ZEA bez pieczątki bo może być problem z powrotem.
Wiza do Omanu 20 OR na 30 dni do kupienia na granicy. Była jeszcze opcja 5 OR na 10 dni (licząc od dnia przyjazdu) ale dla nas takie wyjście odpadało bo musielibyśmy się spieszyć a przecież nie po to jedzie się na wakacje :) Osoby lądujące w emiracie Dubaju dostają w Omanie bezpłatną wizę (chyba 30-dniową). Niestety my lądowaliśmy w emiracie Abu Dhabi i trzeba było płacić.
W jedną i drugą stronę na granicy z samochodem nie było żadnych problemów. Jeden pan daje za przejazd samochodem małą karteczkę, którą na kolejnej bramce inny pan zabiera i nic poza tym. Dokumentów samochodu nikt nie sprawdzał.
Wracając z Omanu do ZEA ok. 3 w nocy na granicy było pusto i wjechaliśmy sprawnie (jechaliśmy przez przejście w Hatta).

Jedzenie
W Omanie małe restauracje są praktycznie w każdej większej miejscowości. Ich standard jest z reguły ok i spokojnie można zjeść coś na ciepło. Najpopularniejsze jedzenie to kurczak w różnej postaci z ryżem i warzywami podawanymi osobno (koszt od 1 do 1,5 OR – najczęściej nazywany Chicken Buriani). Nad morzem także świeże ryby. Dodatkowo w barach w większych miastach (także ZEA) po 16 można kupić shaormę (podobne do naszych kebabów tylko mniejsze) za ok. 0,3 OR – w zależności od tego jak jesteśmy głodni można zjeść dowolną ilość. My jedliśmy w lepiej lub gorzej wyglądających barach codziennie i nikt nie miał żadnych problemów żołądkowych – aczkolwiek do każdego posiłku przyjmowaliśmy sporą dawkę Coca Coli i ostrego sosu (jest w każdym barze).
Śniadania jedliśmy „w terenie” – sklepy, a zwłaszcza supermarkety w dużych miastach, są zaopatrzone bardzo dobrze więc nie ma problemów z kupieniem czegoś na rano.
W maju dobrze grzeje więc zawsze należy mieć coś do picia przy sobie. W samochodzie cały czas woziliśmy kilka zgrzewek wody na zapas.
W większych miastach Omanu i ZEA supermarkety z zaopatrzeniem praktycznie takim jak w Polsce oraz cenami podobnymi do polskich.
W Omanie (też w ZEA) często można kupić napój RANI w małych niebieskich puszkach. Jest to pyszny słodki sok owocowy z pływającymi kawałkami owoców – zimny smakuje zawsze. Cena 0,15 – 0,20 OR (w ZEA podobnie).
Załącznik:
rani.jpg


Alkohol
W ZEA tylko w restauracjach hoteli (ceny zaporowe), w Omanie podobnie, z tym że hoteli dużo mniej. Ogólnie na mieście nie do kupienia, a przynajmniej my nie znaleźliśmy. Jak ktoś nie wyobraża sobie plażowania bez piwa to trzeba jechać do Mielna:)

Paliwo
W Omanie od 0,120 do 0,130 OR za litr – stacje dostępne praktycznie w każdej większej miejscowości. W ZEA ok. 1,6 AED za litr.

Biwakowanie i wszystkie kwestie z tym związane
W ZEA spaliśmy w Dubaju w hotelu – namiot może w ZEA wchodzić w grę chyba tylko gdzieś na dalekiej prowincji ale nie próbowaliśmy. To co poniżej dotyczy Omanu.
Rozbijać można się wszędzie – terenu nie brakuje. Oczywiście jak się da to najlepiej przy plaży – w nocy przyjemnie wieje od morza i rano można się wykąpać. Poza plażami praktycznie zawsze można znaleźć kawałek równego terenu. My przeważnie wybieraliśmy ustronne miejsca ale czasami po zmierzchu już nam się nie chciało niczego szukać i spaliśmy tak, że namioty i samochód były widoczne z drogi/wsi – nikt nam z tego powodu nie robił problemów. Tylko raz we wsi pod Muscatem spaliśmy na boisku (klepisku z 2 bramkami) bo nocą po całodniowym zwiedzaniu nie mieliśmy ochoty szukać czegoś lepszego – przyjechał kapitan lokalnej drużyny i grzecznie poprosił o nieśmiecenie i spytał się do kiedy zamierzamy zostać, bo następnego dnia grają mecz 
Ze znalezieniem dobrego miejsca na namiot tak jak wszędzie – lepiej poszukać coś za dnia niż szukać po omacku w nocy.
W maju nocą jest ciepło więc tropika nie ma co zakładać – ważne żeby namiot miał sporą powierzchnię z siatki i zapewniał przewiew w środku. Jak wstaje słońce w namiocie robi się skwar więc dłużej niż do 7 nie da rady wyleżeć.
Jako prysznic wykorzystywaliśmy 1,5 l butelki wody – dla jednej osoby jedna butelka spokojnie wystarcza. Niemniej my w połowie pobytu w Omanie zaklepaliśmy tani hotel w Salalah, żeby wyprać rzeczy i się trochę ogarnąć - namiary powyżej.
Raczej poza Salalah i Muscatem baza noclegowa słaba, a jeśli już jest to raczej nastawiona na gości z grubym portfelem. W Omanie praktycznie brak tańszych hoteli lub nawet tych ze średniej półki. Albo drogie obiekty dla zorganizowanych wycieczek albo wyjazd na własną rękę i spanie pod namiotem.

Lokalna kultura i obyczaje
ZEA – Dubaj i Abu Dhabi to miasta nie mające w sobie wiele z świata arabskiego (oczywiście nie zmienia to faktu, że są jak najbardziej warte zobaczenia). Turyści nie są niczym nadzwyczajnym tak jak czasami w Omanie. Byliśmy w piątek w Dubaju (Deira) – życie zwalnia tak do 13 a potem już toczy się praktycznie normalnie. Oczywiście specyfiką tych miejsc jest to, że zdecydowana większość ich mieszkańców to imigranci z Indii, Pakistanu i innych azjatyckich krajów pracujący w różnych gałęziach gospodarki. Wszyscy mili i uprzejmi - nie ma żadnych zaczepek w stosunku do turystów. Al Ain ma już klimat zdecydowanie bardziej zbliżony do Omańskiego, ale byliśmy tam za krótko, żeby cokolwiek więcej napisać.
Oman – panowie i zwłaszcza panie powinni chodzić w długich spodniach – dotyczy to zarówno prowincji jak i większych miast, aczkolwiek jak ktoś pojawi się w krótkich to nie powinien się narazić na jakieś nieprzyjemności – wszystko jest kwestią wyczucia. Oczywiście na pustkowiu z dala od cywilizacji można chodzić w czym się chce. Dobrze sprawdzają się cienkie spodnie trekkingowe z odpinanymi/podwijanymi nogawkami.
Poza meczetem Sułtana Kaboosa w Muscacie oraz meczetem w Nizwie nie widzieliśmy innych meczetów, do których nie muzułmanie mają wstęp.
Omańczycy są ludźmi bardzo przyjaznymi i otwartymi na turystów, zawsze chętnie pomogą, wskażą drogę i powiedzą co i jak. Nawet brak angielskiego nie jest problemem, chociaż spora część spotkanych przez nas Omańczyków posługiwała się lepiej lub gorzej angielskim. Na ulicach widuje się przede wszystkim mężczyzn niezależnie od pory dnia – kobiet zdecydowanie mniej. W większych knajpach zdarzają się tzw. „Family room” dla rodzin i kobiet, podczas gdy panowie siedzą w innej (czytaj bardziej reprezentacyjnej) części lokalu. My siadaliśmy tam gdzie wydawało nam się najstosowniej i nigdy nikt nam uwagi nie zwrócił.
Omańczycy posiłki jedzą rękoma i co dziwne, ich tradycyjne stroje pozostają mimo tego nieskazitelnie białe. Dla turystów zawsze znajdzie się nóż i widelec, jednak jak ktoś ma potrzebę może kulkować palcami do woli  W każdej knajpie, nawet najmniejszej jest umywalka do umycia rąk przed i po posiłku.
W piątki wszystko się zamyka i dopiero coś wieczorem zaczyna się otwierać.

Na co uważać
Oman
– W Wadi Darat w wodzie podobno są ślimaki przenoszące jakieś choroby więc się nie kąpać (chociaż woda i sceneria zdecydowanie zachęca). My pomoczyliśmy tylko nogi (miejscowi też moczyli). Nie zmienia to jednak faktu, że miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia.
- W morzu na południu Omanu dwukrotnie widzieliśmy płaszczki wielkości talerza i w kolorze piasku – czy groźne nie wiemy ale chyba lepiej nie wdepnąć. Kąpaliśmy się w butach do kąpania – w Decathlonie chyba za 39 zł do kupienia.
- Jak są fale to mogą być również silne prądy wsteczne– raczej lepiej nie wypływać poza miejsca gdzie nie ma gruntu pod nogami (oczywiście jak morze jest spokojne to można pływać do woli gdzie się chce).
- Koło Salalah na plażach są tablice, zabraniające kąpieli w porze monsunu zaczynającego się pod koniec czerwca.
- Tak jak wcześniej napisane – kozy i wielbłądy nie uznają samochodów więc trzeba pod tym względem zachować ostrożność, zwłaszcza nocą. Dodatkowo zwalniające garby czasami słabo oznaczone.
- Węży żadnych nie widzieliśmy ale raz znaleźliśmy skorpiona przy wejściu do namiotu oraz pająka wielkości śliwki na samochodzie – zwłaszcza po zmierzchu lepiej nie trzymać rzeczy na ziemi. Oczywiście nie ma co popadać w panikę – szczelny namiot plus zamknięcie rzeczy w samochodzie gwarantują, że nic nam nie wejdzie. Much, komarów, karaluchów itd. praktycznie nie ma.
- Na pustyni bywają czarne żuki, którym wysuwa się kolec z odwłoka (takie same widzieliśmy w Izraelu nad Morzem Martwym). Nazwy nie znamy ale lepiej nie dotykać.
- Praktycznie brak ryzyka kradzieży, napaści itd. – przestępczość w Omanie jest wielokrotnie niższa niż w Polsce. Pod tym względem w żadnym momencie nie czuliśmy jakiegokolwiek zagrożenia, także ze strony imigrantów oraz nocą (oczywiście podstawowe zasady bezpieczeństwa, tak jak wszędzie indziej trzeba zachować).
- Słońce naprawdę jest palące – zawsze należy mieć nakrycie głowy i zapas wody pod ręką.
- Jak w większości krajów arabskich – ostrożnie z robieniem zdjęć mieszkańcom (zwłaszcza kobietom). Jeżeli chcemy z kimś porozmawiać to najlepiej mężczyzna z mężczyzną lub kobieta z kobietą, chociaż na ulicach praktycznie nie ma kobiet więc może nie być łatwo. Zagadywanie mężczyzn przez kobiety i odwrotnie lepiej sobie odpuścić bo może to zostać źle odebrane.

ZEA – żadnych potencjalnych zagrożeń nie stwierdziliśmy. Zarówno w Dubaju jak i w Abu Dhabi czuliśmy się bardzo bezpiecznie.

Pogoda
Słońce non-stop i temperatury do 40 stopni. W nocy ok. 30 stopni ale przeważnie wieje przyjemny wiaterek. Po południu ok. 12-15-tej lepiej się gdzieś schować (restauracja, klimatyzowane muzeum) lub wsiąść w samochód i przejechać do następnego miejsca, które planujemy odwiedzić. Nasza logistyka pod tym względem często szwankowała i wybieraliśmy się w środku dnia na plażę lub do jakiegoś wadi. Przy odpowiednim zapasie wody, grubej warstwie kremu z filtrem 50+ i kapeluszu da radę. Miasta po południu pustoszeją – sklepy się zamykają i wtedy może być trudno cokolwiek kupić. Maj to chyba ostatni moment, żeby tam jechać – potem jest za gorąco.

Co zabrać ze sobą
Poza rzeczami podstawowymi przy wyjeździe pod namiot i temperaturach grubo ponad 30 stopni (krem z filtrem 50+, sandały, kapelusz od słońca, czołówka itd.) warto mieć ze sobą:
- Kuchenkę na kostki spirytusowe do zrobienia herbaty lub zupki chińskiej np. na odludnej plaży o zachodzie słońca. Do kupienia bez problemu za niewielkie pieniądze np. na allegro (przechodzi w podręcznym, przynajmniej na WAW i WMI – sprawdzone przy innych wyjazdach).
- Jak ktoś lubi plażować a nie koniecznie się spalić to dobrym rozwiązaniem jest kupienie zwykłej plandeki oraz sznurka i zrobienie prowizorycznego zadaszenia przy wykorzystaniu np. rurek ze starego namiotu Legionowo  My tak zrobiliśmy i się sprawdziło – konstrukcja dużo bardziej przewiewna niż namioty i 4 osoby spokojnie się zmieszczą.
Załącznik:
namiot plaza.jpg


- Jakikolwiek nośnik z muzyką umożliwiający jej odtworzenie w samochodzie. W Omanie poza okolicami Muscatu, gdzie odbiera anglojęzyczne Radio High (całkiem ok ale częstotliwości nie znamy) w radioodbiorniku albo głucho albo arabskie piosenki przeplatane modlitwami. Oczywiście jak najbardziej jesteśmy za jak najszerszym obcowaniem z lokalną kulturą ale po jakimś czasie robi się już ciężko… My kupiliśmy przejściówkę z USB na gniazdo zapalniczki samochodowej, które umożliwia odtworzenie MP3 z dysku (telefonu) w samochodzie. Bardzo przydatne przy takiej eskapadzie – w supermarkecie w Al Ain kosztowało 39 AED chyba – w Polsce też jest.
- Mapa drogowa Omanu 1:850 000 wyd. Reise Know-How – chyba najdokładniejsza z tych dostępnych w Internecie – koszt ok 35 zł na allegro. Na miejscu nic lepszego nie widzieliśmy ale też specjalnie nie szukaliśmy. Dodatkowo jakaś świeża mapa + przewodnik po ZEA. Bez GPS spokojnie da radę. Ponadto mieliśmy przewodnik po ZEA i Omanie Pascala autorstwa Marty Kobylińskiej – chyba jedyny po polsku obejmujący też Oman – całkiem ok.
- Kratka do grilla – idealne rozwiązanie na wypad pod namiot - wystarczy kilka kamieni i mamy grilla w dowolnym miejscu o dowolnej porze, nawet na największym pustkowiu – patent sprawdzony też na innych wyjazdach. W supermarketach można kupić mięso więc jest co grillować. Do rozpalenia można użyć miejscowych brykietów (na pewno do kupienia na stacjach benzynowych), które jednak dość ciężko rozpalić – kostki spirytusowe się bardzo przydają. Ewentualnie nazbierać patyków (rzadko jest gdzie). Drewno palmowe i wszystko inne co pochodzi z palmy jest niepalne – przynajmniej takie są nasze doświadczenia z omańskimi palmami.
Załącznik:
kratka grill.jpg


- Witaminy do rozpuszczania w wodzie (popularne Plusssze). Po jakimś czasie woda na przemian z Colą to za mało, a pić trzeba naprawdę sporo. Możliwe, że na miejscu też do kupienia ale my mieliśmy swoje.

Transport publiczny
W Omanie nie korzystaliśmy ale z tego co widać to poza autobusami kursującymi między największymi miastami nic nie ma. Do zdecydowanej większości miejsc, które odwiedziliśmy transport publiczny nie docierał. Są za to taksówki (biało-pomarańczowe) – nie korzystaliśmy i cen nie znamy, ale chyba znośne.
W Dubaju zostawiliśmy auto na parkingu w hotelu (w cenie rezerwacji) i poruszaliśmy się metrem – bilet dobowy na metro+autobusy 22AED do kupienia w automatach lub punkcie informacyjnym na każdej stacji. W mieście często korki i płatne parkingi – metro w porównaniu z samochodem wydaje się korzystniejszym rozwiązaniem, zwłaszcza że dociera praktycznie we wszystkie interesujące miejsca. W Abu Dhabi byliśmy 1 dzień samochodem i spokojnie można wjechać do centrum – duży darmowy parking przy nadmorskim bulwarze Corniche za Hiltonem jadąc od The Emirates Palace.

Koszty
Ok. 600 zł – Bilety WAW-AUH-WAW
1230 zł auto + 350 AED omańskie ubezpieczenie + 75 AED dodatkowy kierowca i opłata lotniskowa – wszystko do podziału na 4 osoby.
Ok. 300 $ na osobę – wydatki na miejscu podczas całego pobytu (w tym hotel w Salalah i wizy)
125 AED – wjazd na Burj Dubai (wcześniejsza rezerwacja on-line)
Ok. 200 zł – 3 noce w hotelu w Dubaju (też wcześniej zaklepane).
Ok. 150 zł na osobę – kremy z filtrem 50+, trochę jedzenia przywiezionego z Polski na wszelki wypadek, mapy, przewodniki i inne drobiazgi kupione przed wyjazdem.
Ok. 70 zł – bilety na dojazd do z lotniska do Belgradu + knajpa
W sumie 16 dniowe wakacje w ZEA i Omanie za ok. 2600 - 2700 zł od osoby ze wszystkim.[/b]


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
31 ludzi lubi ten post.
9 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 06 Sie 2015 21:56 

Rejestracja: 06 Wrz 2014
Posty: 84
Loty: 72
Kilometry: 202 046
http://abudhabi.africaneastern.com/
W tym sklepie monopolowym w Abu Dhabi bez problemu kupiłem wódkę i to w cenie niższej niż w Polsce. Trafiłem jakąś wódkę Philips za 25 AED za litra lub 0,7 . Już nie pamiętam dokładnie. Nikt nie żądał żadnej licencji. Pobyt pod koniec lutego 2015. Na lotnisku też można kupić w duty free alkohol po wylądowaniu. Poinformowano mnie ,że mogę kupić 4 litry. Ja wziąłem litra i poprosiłem o wydanie reszty w AED , przez co miałem na bilet autobusowy.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 20 Sie 2015 15:26 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3309
Bardzo fajna relacja, bez nadęcia. Ciekawie napisana i zdjęcia super. Lubię takie.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 06 Wrz 2015 22:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Cze 2012
Posty: 33
Loty: 35
Kilometry: 141 692
Wielkie dzięki za tą świetną relację! Strzał w punkt szczególnie, że właśnie szukam wypożyczalni która pozwoli mi wywieźć auto z ZEA na kilka dni.
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 06 Wrz 2015 23:31 

Rejestracja: 28 Lip 2015
Posty: 74
Loty: 23
Kilometry: 58 104
[quote="mayli"]Wielkie dzięki za tą świetną relację! Strzał w punkt szczególnie, że właśnie szukam ...............
innej opcji oprócz Filipin

Wylatujemy 6.10 (za równy miesiąc) do Dubaju
Bardzo dziękujemy :D

Zastanawia mnie tylko koszt wynajmu samochodu ,
nas auto kosztuje 655zł na 2 tygodnie.
Czyżby jeszcze czekały nas koszty ukryte?
Mamy wypożyczalnię National
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 17 Paź 2015 22:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Cze 2012
Posty: 33
Loty: 35
Kilometry: 141 692
TrąbałaGd napisał(a):
mayli napisał(a):
Wielkie dzięki za tą świetną relację! Strzał w punkt szczególnie, że właśnie szukam ...............
innej opcji oprócz Filipin

Wylatujemy 6.10 (za równy miesiąc) do Dubaju
Bardzo dziękujemy :D

Zastanawia mnie tylko koszt wynajmu samochodu ,
nas auto kosztuje 655zł na 2 tygodnie.
Czyżby jeszcze czekały nas koszty ukryte?
Mamy wypożyczalnię National


Chętnie sie dowiem jak wrócicie jak wam poszło z tym samochodem bo coś turbo tanio? ja lecę dopiero 20 listopada to może zmienię zaplanowaną wypożyczalnię
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 20 Paź 2015 16:11 

Rejestracja: 28 Lip 2015
Posty: 74
Loty: 23
Kilometry: 58 104
Chętnie sie dowiem jak wrócicie jak wam poszło z tym samochodem bo coś turbo tanio? ja lecę dopiero 20 listopada to może zmienię zaplanowaną wypożyczalnię[/quote]


Okazało się iż kwota podana powyżej była jak najbardziej prawidłowa.
Jednak nie poinformowano nas ,że na Oman kaucja z wypożyczalni National
to 5000 AED ,a nie jak wcześniej sugerowano 1000.
Zmieniliśmy wypożyczalnię ,na Avis gdzie kaucja to 1600AED
na Oman. Samochodu już nie było takiego jakiego chcieliśmy
ale w zamian otrzymaliśmy propozycję wynajmu samochodu
z segmentu B (wcześniej był to segment A)z podwyższonym standardem i dopłatą 124zł.
Poinformowano nas też ,że na Oman musimy dopłacić 500 AED ubezpieczenia
W sumie razem z ubezpieczeniem samochód kosztował 1300zł,na 12 dni wynajmu.
Jakież było nasze zdziwienie kiedy odbieraliśmy samochód .
Odebraliśmy go 2 godziny szybciej niż było umówione,dostaliśmy nawigację
i wyjechaliśmy w podróż autem Mitsubishi Lancaster (segment D)
Kaucja została zwrócona tego samego dnia,kiedy zdaliśmy samochód.
Wszystko załatwialiśmy przez polski oddział rentalcars
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 20 Paź 2015 21:48 

Rejestracja: 09 Mar 2013
Posty: 44
Może mi ktoś napisać czy płacił za wynajem samochodu w Emiratach kartą debetową, ja posiadam T-mobile usługi bankowe. Mam rezerwację w firmie Dollar i jest tam napisane, że musi być karta kredytowa a nie debetowa. Jak to wygląda w praktyce? Przyjmą debetową jeśli będzie na niej dostatecznie dużo środków?
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 20 Paź 2015 22:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 Wrz 2014
Posty: 13
Loty: 54
Kilometry: 148 894
Fajna relacja, czytając wracam do wspomnień. Odwiedziłem większość z tych miejsc co Wy i serio, żałujcie, że nie mieliście aparatów na Wadi Shab :mrgreen: ale gratuluje za dojście do samego końca- póki co Wadi Shab uważam za najpiękniejszą miejscówkę na ziemi :D Zazdroszczę również nocy w namiocie.
Powodzenia w kolejnych wypadach :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 21 Paź 2015 15:33 

Rejestracja: 28 Lip 2015
Posty: 74
Loty: 23
Kilometry: 58 104
vetka87 napisał(a):
Może mi ktoś napisać czy płacił za wynajem samochodu w Emiratach kartą debetową, ja posiadam T-mobile usługi bankowe. Mam rezerwację w firmie Dollar i jest tam napisane, że musi być karta kredytowa a nie debetowa. Jak to wygląda w praktyce? Przyjmą debetową jeśli będzie na niej dostatecznie dużo środków?


Niestety taką kartą nie zapłacisz,mimo że masz środki .Debetówka jest traktowana po macoszemu .
Plus dla karty Getin bo na niej nie ma napisu Debit . Kaucję zapłaciliśmy kredytówką ,debetówką ubezpieczenie
(ale to tylko dobra wola pracownika) Z Dollar w Dubaju kolega miał przeboje.Proponuję sprawdzić kwotę kaucji.
Nie mógł też odebrać auta szybciej niż o ustalonej godzinie.
info z 7.10.2015


Jeszcze jedna cenna uwaga !!!! Wjeżdżając do Omanu miejcie gotówkę!!!
Za wizę zapłacisz kartą ,ale nawet na Shell ,oraz w MCD chcieli tylko kasę.
Na pytanie why? odpowiedź Tu jest Oman :lol:
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 23 Paź 2015 15:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Cze 2012
Posty: 33
Loty: 35
Kilometry: 141 692
TrąbałaGd napisał(a):
vetka87 napisał(a):
Może mi ktoś napisać czy płacił za wynajem samochodu w Emiratach kartą debetową, ja posiadam T-mobile usługi bankowe. Mam rezerwację w firmie Dollar i jest tam napisane, że musi być karta kredytowa a nie debetowa. Jak to wygląda w praktyce? Przyjmą debetową jeśli będzie na niej dostatecznie dużo środków?


Niestety taką kartą nie zapłacisz,mimo że masz środki .Debetówka jest traktowana po macoszemu .
Plus dla karty Getin bo na niej nie ma napisu Debit . Kaucję zapłaciliśmy kredytówką ,debetówką ubezpieczenie
(ale to tylko dobra wola pracownika) Z Dollar w Dubaju kolega miał przeboje.Proponuję sprawdzić kwotę kaucji.
Nie mógł też odebrać auta szybciej niż o ustalonej godzinie.
info z 7.10.2015


Jeszcze jedna cenna uwaga !!!! Wjeżdżając do Omanu miejcie gotówkę!!!
Za wizę zapłacisz kartą ,ale nawet na Shell ,oraz w MCD chcieli tylko kasę.
Na pytanie why? odpowiedź Tu jest Oman :lol:


A braliście to dodatkowe ubezpieczenie?
My ostatnio daliśmy się skusić bo ciągle nas spamowali mailowo ale teraz się waham - nigdy nie mieliśmy przygód na szlaku i niby jeździmy nieźle ale...
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 23 Paź 2015 15:55 

Rejestracja: 28 Lip 2015
Posty: 74
Loty: 23
Kilometry: 58 104
A braliście to dodatkowe ubezpieczenie?
My ostatnio daliśmy się skusić bo ciągle nas spamowali mailowo ale teraz się waham - nigdy nie mieliśmy przygód na szlaku i niby jeździmy nieźle ale...[/quote]

Nie braliśmy dodatkowego ubezpieczenia
To ,że wy jeździcie dobrze to super.Niestety nie arabscy kierowcy.
Poczytaj sobie w necie.Nie używają migacza zmieniając pasy
(a zmieniają je często i bardzo szybko) wymuszają pierwszeństwo na drodze
podporządkowanej, nie używają świateł po zmroku,jeżdżą powyżej 100km /h
nawet na rondach .
Pół biedy jeśli to Dubai . Im dalej tym gorzej.
W Omanie (w środku i w okolicach Sallalach ) wielbłądy wychodzą na drogę w nocy.
Kozy i osły nawet w wioskach.
Mieliśmy 2 sytuacje gdzie tylko umiejętności dobrego kierowcy spowodowały
że nie mamy skasowanego samochodu.Uważam ,że ostrożność w opłacie ok 350-500
zł ubezpieczenia nie jest wielką rozrzutnością .Ale to moje zdanie.
My wracamy do Omanu w lutym i na pewno weźmiemy ubezpieczenie.
Dziwne że was napastują o coś takiego. W ubezpieczeniu samochodu jest
też wkład własny ,ale nie jest on obowiązkowy i nie ma sensu go płacić
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 23 Paź 2015 20:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Cze 2012
Posty: 33
Loty: 35
Kilometry: 141 692
TrąbałaGd napisał(a):
A braliście to dodatkowe ubezpieczenie?
My ostatnio daliśmy się skusić bo ciągle nas spamowali mailowo ale teraz się waham - nigdy nie mieliśmy przygód na szlaku i niby jeździmy nieźle ale...


Nie braliśmy dodatkowego ubezpieczenia
To ,że wy jeździcie dobrze to super.Niestety nie arabscy kierowcy.
Poczytaj sobie w necie.Nie używają migacza zmieniając pasy
(a zmieniają je często i bardzo szybko) wymuszają pierwszeństwo na drodze
podporządkowanej, nie używają świateł po zmroku,jeżdżą powyżej 100km /h
nawet na rondach .
Pół biedy jeśli to Dubai . Im dalej tym gorzej.
W Omanie (w środku i w okolicach Sallalach ) wielbłądy wychodzą na drogę w nocy.
Kozy i osły nawet w wioskach.
Mieliśmy 2 sytuacje gdzie tylko umiejętności dobrego kierowcy spowodowały
że nie mamy skasowanego samochodu.Uważam ,że ostrożność w opłacie ok 350-500
zł ubezpieczenia nie jest wielką rozrzutnością .Ale to moje zdanie.
My wracamy do Omanu w lutym i na pewno weźmiemy ubezpieczenie.
Dziwne że was napastują o coś takiego. W ubezpieczeniu samochodu jest
też wkład własny ,ale nie jest on obowiązkowy i nie ma sensu go płacić[/quote]

Kurczę no to już sie robi bardziej uzasadnione - przemyślę, dzieki
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 01 Lis 2015 17:18 

Rejestracja: 01 Sie 2015
Posty: 5
Powiedz mi proszę zamierzam przenocować w Nizwa, rano wstać i ruszuć tym wąwozem Wadi Ghul. Z Nizwa jadąc tam będą normalnie kierunkowskazy na Wadi Ghul? I będzie wiadomo gdzie ten szlak się zaczyna? Wązowem idzie się około 2 h w jedną stronę?
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 03 Lis 2015 00:15 

Rejestracja: 01 Lip 2014
Posty: 40
Hej, czy dorogowskazy są to nie pamiętam, ale musisz jechać na Al Hamra (przez Tanuf). Od Al Hamra są już drogowskazy. Do wąwozu można zjechać szutrówką z głównej drogi i przejechać ok. 1 km. dalej pieszo.
2h to minimum, żeby dojść do oazy na końcu wąwozu. Oczywiście wąwóz ciągnie się dalej ale nie ma już normalnej drogi tylko skały. My już tam nie poszliśmy bo był straszny upał ale w lutym na pewno da radę.
Udanego wyjazdu!
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 08 Lis 2015 15:13 

Rejestracja: 20 Maj 2011
Posty: 715
niebieski
Uaktualnienie z wczoraj:
- fort Bahla jest otwarty dla zwiedzających, wejście kosztuje 0,5 OMR, tak jak w wielu innych miejscach (np. stacjach benzynowych), można płacić dirhamami UAE, i wtedy kurs wymiany wynosi 1:10. Fort jest odbudowany w dużej mierze od podstaw, co niestety widać, np. poprowadzona jest instalacja elektryczna, wiszą dosć nowoczesne kinkiety a ze ścian wystają skrzynki na bezpieczniki. Cała instalacja nie jest jeszcze uruchomiona.
- za opuszczoną wioską w wąwozie warto pójść jeszcze kawałek do miejsca gdzie niegdyś znajdowały się ich pola uprawne (terasy) a następnie w górę po kamieniach kilkadziesiąt metrów - znajduje się tam jezioro wyrzeźbione przez spadający wodospad. W porze suchej, gdy rzeka nie płynie woda w jeziorku jest bardzo ciepła i można się kąpać.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
FLY4FREE: Relacja z NAMIBII - dostawczakiem we dwoje
Góra
 Relacje PM off
marcind lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 08 Cze 2016 09:52 

Rejestracja: 14 Paź 2013
Posty: 1
Więcej na temat campingu w Omanie
http://sprytnypodroznik.pl/?p=263
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 08 Cze 2016 11:23 

Rejestracja: 08 Sty 2013
Posty: 274
niebieski
marcind napisał(a):
Naszym zdaniem do zwiedzenia Omanu (nie wspominając o ZEA) nie ma potrzeby wypożyczać auta 4x4, a na pewno nie jest to warunkiem niezbędnym. Wszędzie gdzie chcieliśmy dojechaliśmy naszym Nissanem bez większych problemów, po szutrówkach też. Oczywiście zasady zdrowego rozsądku trzeba zachować i nie pchać się na środek pustyni.


A to juz zalezy, jaki kto ma profil wycieczki. Wy widze mieliscie bardzie leisure. My akurat mielismy nieco inny z nastawieniem na trekking i kanioning i w niekytore miejsca bysmy nie wiechali bez przyzwoitego 4x 4. Wadi bani Awf na przyklad. Mielismy Mitsubishi Pajero, ktory kosztowal nad 560 EUR za 15 dni.

marcind napisał(a):

- W morzu na południu Omanu dwukrotnie widzieliśmy płaszczki wielkości talerza i w kolorze piasku – czy groźne nie wiemy ale chyba lepiej nie wdepnąć.


To sie nazywa guitarfish i nie jest grozne. Nie jest tez jadalne poniewaz w trakcie podgrzewania ryba przez skore wydala mocznik. Wyglada tak:
https://www.flickr.com/photos/kuba_szta ... 398499572/


marcind napisał(a):
Pogoda

Uwaga na flash floods!

I ostatnia rzecz dla amatorow zolwi: jesli ktos ma watpliwosci co do komercyjnej wycieczki w Ras Al Jinz, polecam wyspe Masirah (lokalny prom kosztuje grosze), a szczegolnie plaze na jej przeciwleglym do przystani promowej krancu. Na co drugiej plazy sa takie znaki:
https://www.flickr.com/photos/kuba_szta ... 398499572/
Uwaga! zabrac ze soba prowiant, jesli chcemy nocowac na plazy, bo wokol to juz naprawde nic nie ma - taki Finisterre :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 09 Cze 2016 22:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 4155
Ostrzeżenia: 1
platynowy
Fajna relacja. :)

Ja zwiedzilem Oman we wrzesniu 2001, bo moj przelot do Nowego Jorku, kilka dni po zamachu zostal anulowany. Mialem urlop i nie wiedzialem gdzie pojechac. W koncu polecialem do Omanu na 2 tyg. Pamietam, ze hotele byly praktycznie puste, bo turysci omijali wtedy kraje arabskie. W jednym hotelu dostalem nawet gratis kolacje, jako jedyny gosc hotelowy.
Probowaliscie w Salalah wspanialych sokow ze swiezo wyciskanych owocow? Ja nigdzie lepszych nie pilem.
A czy byliscie odwiedzic prawdziwych Beduinow na pustyni i probowaliscie swieze mleko od wielblada? ;)

Pozdrawiam.
_________________
Travel is a privilege, not a right.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się przeciw tobie i nie bądź tchórzem i kłamcą.

Szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw!

Z Kiruny na Socotrę
Goryle
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Stacja Arctowski, Bhutan, Burundi, magic Socotra etc.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 19 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group