Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 20 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 04 Lis 2018 16:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Plan na sierpień 2018r. miałem określony już rok wcześniej. Po wspaniałych wakacjach w Rosji bliższej rok wcześniej miały być jeszcze lepsze wakacje w Rosji dalszej. Plan ten popsuła mi @nenyan na spółkę z uzbeckimi władzami. @nenyan ponieważ jej zdjęcia przypomniały mi o moich sięgających dzieciństwa marzeniach zobaczenia Chiwy, Buchary i Samarkandy. Uzbeckie władze, ponieważ zliberalizowały przepisy wizowe do tego stopnia, że możliwe jest uzyskanie wizy bez ruszania się z domu.
Uznałem, że skoro jadę do Uzbekistanu, będzie to świetna okazja, aby odwiedzić sąsiadujące stany, do których od lat się wybieram – Tadżykistan i Kirgistan, Turkmenistan od początku postanowiłem sobie darować.
Z powodu błędów w planowaniu oraz tęsknoty za Rosją plan zrealizowałem tylko częściowo, odwiedziłem za to wschodni Kazachstan, czego w planach nie miałem.

Moje przygotowanie do wyjazdu ograniczyło się do przejrzenia informacji na temat Uzbekistanu i Tadżykistanu na caravanistan.com oraz przeczytaniu książki: „Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie” autorstwa młodej Norweżki Eriki Fatland. Caravanistan gorąco polecam, książkę polecam ozięble. Zawiera ona trochę interesujących informacji, jednak sposób opisywania wycieczki odbywanej w komfortowych warunkach, w wielu miejscach z przewodnikami, jako czegoś niezwykłego zupełnie mi nie pasował. Przeczytałem i obejrzałem też relację @nenyan.

Na początek coś w rodzaju podsumowania:

Uzbekistan rozczarował mnie, jest to pierwszy kraj w poradziecji do którego nie mam ochoty wracać (choć przegapiłem jeden budynek w Taszkencie, więc wrócić muszę, ale to pewnie przy okazji tranzytu do Tadżykistanu). Tym samym przegrał z Białorusią (Litwy, Łotwy i Estonii nie zaliczam do Poradziecji) To co zobaczyłem bywało ciekawe lub bardzo ciekawe i ładne, ale np. Chiwa na dobrych fotografiach wygląda znacznie lepiej niż w naturze (choć ciągle dobrze). Z drugiej strony musiałem tam pojechać i przekonać się sam, ponieważ nikomu bym nie uwierzył, że Uzbekistan może rozczarować. Za to Biszkek (jedyne miejsce w Kirgistanie, do którego dotarłem podobał mi się bardzo, podobnie było z moją wycieczką do wschodniego Kazachstanu.

Przed rozpoczęciem relacji spróbuję uzasadnić przyczyny mojego rozczarowania.

Przede wszystkim Uzbekistan znacząco różni się od odwiedzanych uprzednio krajów należących do dawnego ZSRR. Nawet po ostatniej liberalizacji po śmierci Islama Karimowa ten kraj to autarkiczna dyktatura trzymająca mieszkańców w izolacji od świata zewnętrznego. Na pierwszy rzut oka objawia się to … brakiem złomu samochodowego z całego świata. Po drogach poruszają się głównie Daewoo (występujące również pod marką Chevrolet i jeszcze jedną mi nie znaną) – produkowane pod Andidżanem oraz samochody pamiętające czasy radzieckie. Innych samochodów praktycznie nie ma ze względu na zakaz importu.
Mam wrażenie, że podobna sytuacja dotyczy również innych towarów.
Co ciekawe w tym niebiednym, naftowym kraju prawie nie widać klasy uprzywilejowanej licznej i rzucającej się w oczy w pozostałych państwach poradziecji.

Uzbecy są mili, ale daleko im do Irańczyków, nawet pomimo braku bariery językowej nie za bardzo udało mi się przeprowadzić interesujące rozmowy. Odczuwałem brak ciekawości świata (może miałem szczególny niefart). Jednak coś musi być na rzeczy, kiedy pytany o to czy wiem, co to jest płow odpowiadałem, że tak, bo płow był w Sojuzie znany prawie tak samo jak khinkali i chaczapuri, pytający nie wiedzieli o czym ja mówię. To było spore zaskoczenie.

Kolejne moje wątpliwości budziły same zwiedzane zabytki. Wydaje się, że w tej centralnie planowanej gospodarce przyszła nowa iluśtamlatka, w trakcie której postawiono na rozwój turystyki. Zabytki buduje się z wielkim zapałem. Nie wiem na ile to co jest stare pozostało autentyczne. Ponadto pewnym rozczarowaniem była ilość turystów zwiedzających trzy najbardziej znane miasta. Było ich naprawdę dużo. Pewnie w przyszłym roku będzie ich jeszcze więcej.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
wtak uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 04 Lis 2018 16:29 

Dokładnie. Mam podobne obserwacje, ale nie wszystkie. Po kolei:
1) bariera językowa - miałem albo pecha albo wysyłam złą energię ale trafiałem tylko na osoby, które mieszają swój język regionalny (np. karapałkacki) z rosyjskim w proporcjach 80:20. Porozmawiać po pierwsze nie ma o czym, bo nie mieli niczego ciekawego do powiedzenia, po drugie nie ma jak. Najciekawsza rozmowa była w monopolowym w Nukusie. O niczym szczególnym ale przynajmniej miała jako taki ład i skład.
2) żarcie - najlepsze uzbeckie jedzenie jadłem poza Uzbekistanem. W Uzbekistanie potrafią jeść makaron ze smażonym mięsem, a to wszystko zagryzać chlebem. Fast foody są straszne zarówno na poziomie mięsa (kurczak, wołowina), jak i sosów (poza kolorem nic nie przypominało mi tych znanych).
3) zabytki - dobrze @pabien napisał, że są one budowane, a nie odbudowywane. Widziałem stare zdjęcia Samarkandy i innych "must see places" i gdyby ktoś chciał odbudowywać z tej kupki kamieni, która została, to równie dobrze mógłby ryzykować stawianie piramidy Cheopsa na Mokotowie. Zadanie podobnie ambitne.
4) autostop - działa przyzwoicie.
5) naciąganie przez taksówkarzy - pod tym względem Uzbekistan to dla mnie raj. Otóż nie wiecie, że mam pewne szczególne upodobanie: lubię wyjść z dworca albo lotniska i czekać aż mnie otoczą. Potem rzucam cenę w rejonie -70% ich wyjściowej, czekam aż mnie wyśmieją, popróbują zaciągnąć do auta, po czym bawię się smartfonem i czekam na rozwój sytuacji. Wykruszają się powoli, jeden po drugim, solidarność plemienna zanika, a na końcu zostaje jeden desperat, który mnie zawiezie za cenę kilka groszy wyższą od wskazanej na wstępie.
6) kobiety - śliczne, w sporej części przypadków. Mają, jakkolwiek prosto to nie zabrzmi, niesamowicie zgrabne cztery litery. Może mieć kacze nogi, ale pupa i tak najczęściej będzie jak orzeszek. Nie znają języków obcych, co niekoniecznie jest wadą ;)
7) nie lubią Żydów oraz Ukraińców.
8) najciekawsze miejsca, jakie widziałem to: dziura w drodze w Nukusie, z której wystawał korzeń, Samarkanda, Termez - jak wszedłem na dworzec kolejowy to dyrektor zszedł się ze mną przywitać.

Ogólnie, to mam zamiar wybrać się ponownie ale tylko do wschodniej części kraju. Nie kupujcie pamiątek na głównym szlaku, bo za coś za co wołają 15 USD, zapłacicie w Termezie 3 USD.
Góra
 PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 04 Lis 2018 16:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
Don_Bartoss napisał(a):
Dokładnie. Mam podobne obserwacje, ale nie wszystkie. Po kolei:
1) bariera językowa - miałem albo pecha albo wysyłam złą energię ale trafiałem tylko na osoby, które mieszają swój język regionalny (np. karapałkacki) z rosyjskim w proporcjach 80:20. Porozmawiać po pierwsze nie ma o czym, bo nie mieli niczego ciekawego do powiedzenia, po drugie nie ma jak. Najciekawsza rozmowa była w monopolowym w Nukusie. O niczym szczególnym ale przynajmniej miała jako taki ład i skład.

@Don_Bartoss rosyjskiego nie znajesz? :D
Czyli mozna wywnioskowac, ze komunikowales sie po angielsku?
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 04 Lis 2018 16:49 

@cccc, a Ty polski znajesz? Przeczytaj jeszcze raz co napisałem :)
Góra
 PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 04 Lis 2018 18:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Kwi 2016
Posty: 3635
platynowy
@Don_Bartoss, nadal robie sporo bledow i nie wiem gdzie wstawic przecinek w zdaniu. :D
Na szczescie @Abcn czuwa i koryguje moje literowki.
_________________
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, obróci się p. tobie oraz nie bądź tchórzem, kłamcą!
Brak ochoty i szkoda czasu na forum, nie odpowiadam na pw.

Z Kiruny na Socotrę / zorze polarne
Afryka / Gorilla Trekking
Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda / Polska Stacja Arctowski, Czarnobyl
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 04 Lis 2018 18:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
-- 04 Lis 2018 18:20 --

Pierwsza część trasy do była zaplanowana już dawno temu. Był to lot do Almaty Ukraińskimi Liniami Lotniczymi. Stamtąd łatwo i stosunkowo niedrogo można dostać się zarówno na Syberię jak i do pozostałych stanów. Bilet ALA-TAS kupowałem jakieś 3 tygodnie przed odlotem przewoźnikiem były Uzbekistańskie Linie Lotnicze. W międzyczasie miałem nocleg w hotelu przy samym lotnisku w Almaty.

Lot do Almaty byłby bardzo przyjemny ze względu na upgrade do C oraz miłą konwersację z Brytyjczykiem, gdyby nie sąsiad po prawej, który cały czas puszczał śmierdzące bąki i nigdy nie przepraszał. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam siedzieć koło tego Pana, radzę szukać innego miejsca daleko od niego.

Załącznik:
Pierdziel-min.jpg


Brytyjczyk to ten typ, który pracuje w poradziecji od 25 lat i nie nauczył się języka. Konwersację, co rzadko się zdarza rozpocząłem ja, od zgadnięcia, że jest Brytyjczykiem – powiedziałem mu, że zgadłem, bo (według mojej dotychczasowej wiedzy) tylko Brytyjczyk może udać się do toalety boso. Ale poza tym rozmawialiśmy o lojalności w biznesie, sposobie utrzymywania więzi z partnerami biznesowymi i probkach w Moskwie, a także kluczowej przewadze UIA nad konkurentami na trasie z WAW do ALA. Rozmowa pozwoliła odwrócić uwagę od regularnie wydającego nieprzyjemne zapachy drugiego sąsiada.

Hotel przy lotnisku ma kilka zalet. Pierwszą jest to, że pokój dostaje się na 12h, więc nie ma problemu z wczesnym czy późnym czekinem, druga to widok spod prysznica, a trzecia, która jest w tym wypadku pierwszą to odległość od lotniska – rzut beretem.

Wypoczęty po w miarę wygodnej podróży i całkiem długim śnie udałem się na lot do TAS. Lot przebiegł bez żadnych przygód i ze względu na chmury, prawie bez widoków na leżące po drodze góry.

Formalności na granicy przeszły bardzo sprawnie. Terminal przylotów w TAS jest zaprojektowany inaczej niż wszystkie inne dotychczas mi znane, ponieważ ze strefy airside wychodzi się od razu na ogrodzony teren na otwartym powietrzu. Dopiero za ogrodzeniem czekają taksówkarze pełniący również rolę cinkciarzy. Jakiekolwiek usługi w tym kantor (z normalnym kursem) i bankomat (na karty visa) znajdują się w sąsiadującym terminalu odlotów.

WI-FI z tego co pamiętam nie działa bez numeru ze Stanów (ale chyba nawet z nim działa raczej słabo).

Drogę z lotniska pokonałem komunikacją miejską. Autobusem do dworca kolejowego, następnie metrem. Metro zwyczajnie, poradziecko atrakcyjne.

Załącznik:
metro.jpg


Pierwszy nocleg miałem w Hotelu Uzbekistan. Jest to raczej drogi hotel, przy umiarkowanym standardzie, słabym WI-FI (szybki net to w Uzbekistanie dobro trudno dostępne) i niezwykłej architekturze a dokładniej arabeskowej fasadzie, trochę popsutej przez instalację LEDowej reklamy, która wyświetla się na niej w nocy. Hotel jest zlokalizowany w miejscu, które chyba należy uznać za samo centrum Taszkentu.
Załącznik:
Hotel Uzbekistan2.jpg


Po zameldowaniu przyszła pora na pierwszy, wieczorny spacer po centrum. Jakieś ono nieludzkie. Przeskalowane budynki, szerokie ulice, czysto, porządnie. Na deptaku iluminacja i mnóstwo ludzi. Głównie na ulicy właśnie, ponieważ kawiarnie i restauracje nie są zbyt liczne i do tanich nie należą. Jak się okazało w jednej z nich piwo podają z nieoczywistym akcesorium.
Załącznik:
światełka.jpg

Załącznik:
piwo.jpg


Na kolejną dobę przeniosłem się do innego, również atrakcyjnego architektonicznie lecz znacznie tańszego hotelu i zacząłem realizować mój plan poszukiwania atrakcyjnej architektury. Trochę tego jest, ale do najciekawszego budynku jak już wspomniałem nie dotarłem.
Załącznik:
Muzeum.jpg

Załącznik:
kinoteatr.jpg

Załącznik:
drugi hotel.jpg

Kolejne zadanie polegało na zobaczeniu Taszkent na końcu linii metra. Wygląda gorzej niż w centrum i w sumie tak jak inne poradzieckie miasta, nie metropolie. W sumie dla zwiedzaczy poszukujących bardziej zabytkowych zabytków Taszkent nie ma chyba wiele (nic?) do zaoferowania. Ja tam takie lubię, ale nie w tym mieście. Miasto to nie tylko ciekawe budynki, a w Taszkencie widać, że tam nie ma swobody. Z bardziej przyziemnych wad wymieniłbym to, że o dobre jedzenie nie jest w tym mieście łatwo.
Załącznik:
rury.jpg

Wieczorem czekał mnie lot do Nukusu, do miejsca po którym wiele się spodziewałem i mocno obawiałem rozczarowania czyli do tamtejszego muzeum sztuki w celu obejrzenia mającej dobry PR kolekcji Sawickiego określanej jako największa kolejcja sztuki awangardowej ZSRR poza Rosją. Ale o tym będzie póżniej.

-- 04 Lis 2018 18:26 --

W drodze do Nukusu na mapach pokazujących trasę rejsu Morze Aralskie prezentowało się tak jak poniżej. O dokładnie takim uczyłem się w szkole. Choć to było dawno temu, już wtedy nie miało takiego rozmiaru


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 04 Lis 2018 18:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 Maj 2012
Posty: 298
srebrny
pabien napisał(a):
Uzbekistan rozczarował mnie, jest to pierwszy kraj w poradziecji do którego nie mam ochoty wracać


@pabien nie równaj z ziemią moich imaginacji :) Od dłuższego czasu Samarkandę i Bucharę chciałam zobaczyć..

P.S.
Hotel Uzbekistan wygląda jak ul, tudzież mrowisko. Ciekawe, czy tambylcy równie pracowici...
_________________
Ніночка
Góra
 Relacje PM off
elwirka lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 04 Lis 2018 18:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
@ninoczka to rozczarowanie nie jest aż tak wielkie, a Uzbekistan na raz jest w sam raz, kilka widoczków jest pierwsza klasa.

el sueño de la razon produce monstruos
Góra
 Relacje PM off
Ninoczka lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 04 Lis 2018 18:40 

Rejestracja: 14 Mar 2014
Posty: 1238
Loty: 85
Kilometry: 125 454
srebrny
Kiedyś jak byłem mały panowało takie hasło "Kto poczuł ten wytoczył" :D Jak zwykle świetnie się czyta....
Góra
 Relacje PM off
wtak lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 04 Lis 2018 20:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
-- 04 Lis 2018 20:33 --

W Nukusie plac przed lotniskiem wydaje się być głównym miejscem rozrywek miejscowej ludności. Dorosłych i dzieci było sporo. Dla mnie miłe było to, że do hotelu mogłem dojść na piechotę w ciągu kilku minut, więc jakiekolwiek negocjacje z taksówkarzami były zbędne. Lotnisko znajduje się w mieście i do centralnego placu na którym znajdują się budynki Muzeum Karakaplakstanu jest raptem ze 3 km.
Plan na zwiedzanie Nukusu obejmował 2 punkty. Muzeum i znalezienie sposobu dostania się do Chiwy.
Muzeum jest słynne na cały świat. Rosyjska awangarda na pustyni brzmi interesująco. Wejście do muzeum jest stosunkowo drogie, a za fotografowanie płaci się zupełnie absurdalną cenę – kilkadziesiąt złotych i co więcej wydaje się, że pracownicy pilnują, aby bez biletu nie fotografować.
Natomiast sama kolekcja okazała się co prawda duża, ale jakościowo taka sobie. Zaledwie kilka naprawdę dobrych prac w tym ta na fotografii. Ja mam teorię, że Sawicki, rosyjski archeolog z Kijowa po prostu bardzo tęsknił za Rosją, a wyjazdy na zakupy były świetnym usprawiedliwieniem wycieczek do centrum kraju. Natomiast z tego co zrozumiałem na zakupy dostawał pieniądze od miejscowego muzeum. Po przejrzeniu strony muzeum widzę, że jest jeszcze kilka, szczególnie grafik o wysokiej jakości, ale kolekcja w porównaniu z taką kolekcją Strzemińskiego z Łodzi jest jednak mocno nie pierwszej jakości.
Załącznik:
Muzeum budynki.jpg

Załącznik:
Grafika.jpg

Po obejrzeniu muzeum udałem się na poszukiwania wspólnej taksówki do Urgenczu (stamtąd już tylko kawałek do Chiwy). Po drodze po raz pierwszy zobaczyłem to co widziałem później wielokrotnie czyli mini-marszrutki marki Daewoo/Chevrolet oczywiście. Nie skorzystałem ani razu, uznałem że jestem na nie trochę za duży.
Załącznik:
transport.jpg

Taksówkę znalazłem stosunkowo szybko – odjeżdża z okolic targowiska, oczywiście. Na dodatek była już w ¾ pełna, więc odjechaliśmy natychmiast. Cena niewygórowana. Szybko dostałem ofertę, że jeśli dopłacę jakieś 20% będziemy jechać z włączoną klimatyzacją. Ponieważ droga prowadziła przez pustynię ochoczo przystałem na propozycję. Swoją drogą koncepcja oszczędzania klimatyzacji jest interesująca. Podróż przebiegła sprawnie, trwała krócej niż mówi google maps, widoczki po drodze nie były jakoś specjalnie emocjonujące za wyjątkiem miejscowości fabrycznej, pewnie cementowni – całej w pyle i przejazdu mostem nad Amu Darią.
Urgencz, w którym wiele ciekawego się nie znajdzie zwiedzałem w drodze powrotnej. W tę stronę jedynie wypiłem herbatę, którą dostałem za darmo, a w zasadzie za to, że jestem z Polski i mówię po rosyjsku, pogadałem i poszedłem na trolejbus do Chiwy.

-- 04 Lis 2018 20:36 --

Sam Nukus nie jest szczególnie ciekawy, jak większość odwiedzonych miejscowości był cały w budowie. Co się buduje widać na zdjęciu z marszrutkami.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 04 Lis 2018 22:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
-- 04 Lis 2018 22:03 --

Choć pisałem o rozczarowaniu, nie oznacza to wcale, że w mojej opinii do Uzbekistanu jechać nie było warto. Było, a najwarciej właśnie do Chiwy. I najlepiej zielonym trolejbusem.
Załącznik:
trojelbus.jpg

To prawda, że miasto nie wygląda aż tak ślicznie jak na dobrych (i pewnie trochę poprawionych) zdjęciach, ale jednak wygląda bardzo dobrze. Są też miejscowe małe dzieci chodzące po murach, nie tak kolorowe jak na zdjęciach, jednak bardzo sprawne.
Poza tym jest połączenie zabytków i poradzieckiego rozpierdzielniku, a poza murami można znaleźć miejsca wprost wspaniałe.
Załącznik:
Mury.jpg

Załącznik:
Snycerka.jpg

Załącznik:
mury rury.jpg

Załącznik:
rurymury2.jpg

Załącznik:
mury porn.jpg

Załącznik:
lala.jpg

Tuż za murami znalazłem cyrk, pamiętający dawne czasy. Nawet myślałem, aby pójść na przedstawienie, za bardzo bałem się jednak rozczarowania.
Załącznik:
Cyrk1.jpg

Załącznik:
cyrk2.jpg

Załącznik:
cyrk3.jpg


Trochę dalej ludyczne nawiązanie do architektury miasta oraz trochę popkultury poradzieckiej
Załącznik:
Park gorkogo.jpg

Załącznik:
Park gorkogo2.jpg

Załącznik:
Park gorkogo3.jpg


A przede wszystkim ten na wpół opuszczony budynek, dawne centrum usługowe. Jest w nim to co najlepsze w radziecji – modernizm, funkcjonalizm i korzystanie z lokalnej tradycji.
Załącznik:
Cudo1.jpg

Załącznik:
cudo2.jpg

Załącznik:
Cudo3.jpg

Załącznik:
Cudo4.jpg


Chiwa jest bardzo turystyczna. Jak to z turystami bywa chodzą oni tam gdzie są zabytki i stragany. Ponieważ nie jest to wielki obszar, a turystów przyjeżdża niemało, bywało całkiem ciasno.

W trolejbusie powrotnym do Urgenczu kierowca nie znał słowa po rosyjsku. To był pierwszy przypadek w którym nie byłem w stanie się porozumieć stąd wywołało to moje lekkie zdziwienie. Zwłaszcza na takiej trasie.

-- 04 Lis 2018 22:29 --

Do Urgenczu przyjechałem ładnych kilka godzin przed odlotem samolotu, postanowiłem zatem przejść się na lotnisko a po drodze poszukać jakiegoś miejsca na obiad (na saloniki lotniskowe nie ma co liczyć).
Przy okazji odnotowałem pozbawione sensu, funkcji i uroku nawiązania do historycznego stylu w nowych budynkach
Załącznik:
nowe.jpg

To potwierdzało moją opinię, że co do zasady (przy kilku znaczących wyjątkach) obecne czasy w poradziecji to okres upadku jeśli chodzi o wymogi i oczekiwania (czyt,. gusta) zamawiających. Wystarczy powyższe porównać z budynkiem którego zdjęcia zamieściłem powyżej czy choćby z arabeskami chroniącymi przed bezpośrednim wpadaniem promieni słonecznych w zwykłych blokach z czasów sowieckich
Załącznik:
stare.jpg

Po drodze jeszcze znalazłem taki relief na budynku kliniki urologicznej.
Załącznik:
uro.jpg

Jeśli zaś chodzi o posiłek wybór padł na lokal o nazwie Big Mag.
Załącznik:
big mag.jpg

Już wcześniej chciałem wstąpić do jednego z takich lokali, które wszystkie okna miały szczelnie zasłonięte. W środku wyglądało to tak:
Załącznik:
big mag wnętrze.jpg

Oprócz mnie gośćmi były dwie osoby, zachowujące się jednak raczej jak właściciel i kolega. Pewnie ruch w tym miejscu zaczyna się późno wieczorem. Jedzenie było znośne i nieszczególnie drogie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
wtak uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 05 Lis 2018 10:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Okazuje się, że warto pisać relację, ponieważ kiedy przeglądam zdjęcia zapominam o rozczarowaniu, o którym napisałem w pierwszym poście. Część miejsc, które widziałem jest rzeczywiście niezwykła. Nawet pomyślałem sobie, że mógłbym jednak wrócić do Uzbekistanu.
Dość jednak dygresji, wracam do opowiadania.
Kolejny etap wycieczki stanowiła Buchara. W tym mieście jest chyba najwięcej obiektów do zwiedzania, przy czym zważywszy na prowadzone roboty budowlane wydaje się, iż władze dążą do tego aby wkrótce do zwiedzania było jeszcze więcej.
Tutaj, w przeciwieństwie do Chiwy nie mieszkałem tuż przy zabytkach. Nie dlatego że nie chciałem. Po prostu nie przyjrzałem się mapie. Miało to swoje zalety, ponieważ mogłem przejść po drodze przez nieturystyczne obszary w centrum. Istnieje prawdopodobieństwo, iż wkrótce znikną, bowiem intensywność prac budowlanych jest w Bucharze duża.
W tym miejscu muszę się przyznać, iż pewien dyskomfort w trakcie zwiedzania miast Uzbekistanu powodowały u mnie trudności ze zrozumieniem koncepcji urbanistycznej poszczególnych założeń. Odnosiłem wrażenie, że składają się one głównie z meczetów i medres, z których każda jest podobna do siebie ponieważ ich fundatorzy w zależności od swoich możliwości chcieli pozostawić po sobie dzieło, które albo przewyższa albo przypomina poprzednie najlepsze. Przyszło mi na myśl skojarzenie z katedrami gotyckimi z naszego kręgu kulturowego, jednak te lepiej rozumiem, dodatkowo nie stoją obok siebie, a poza tym sztuka gotycka jest sztuką przedstawiającą.
Ale dość tego narzekania. W Bucharze akurat znajduje się ideał kompleksu architektonicznego Poi Kalon (meczet, medresa, minaret) i trzeba przyznać, że wygląda bardzo dobrze. To było miejsce z cyklu „typowy Uzbekistan”, które przypadło mi do gustu najbardziej.
Ponadto w Bucharze można znaleźć kilka budowli nietypowych w tym Chor Minor, występujący w wersji oryginalnej i dmuchanej.
Załącznik:
Ten słynny.jpg

Załącznik:
Poi Kalon wersja 2.jpg

Załącznik:
chor minor.jpg

Załącznik:
chor minor dmuchany.jpg

Ciekawy jest również grobowiec Samanidów, co ciekawe mieści się w Parku Gorkiego, czyli w wesołym miasteczku. Mury twierdzy Ark, choć wyglądają jak zbudowane wczoraj również przedstawiają się malowniczo. Sama twierdza również warta jest zwiedzenia. Wśród różnych eksponatów z twierdzy najbardziej przypadła mi do gustu składana strzelba. Są tam wystawy na temat historii i przyrody Uzbekistanu. Wstęp nie jest szczególnie tani, ale na pewno warto. Malownicze są również obiekty handlowe mieszcząc się między meczetami i medresami.
Załącznik:
mury arku jak nowe.jpg

Załącznik:
Nie jestem miłośnikiem broni.jpg

Załącznik:
grobowiec na placu zabaw.jpg

Załącznik:
supermarket.jpg

Z nowszych rzeczy szczególnie ładny jest budynek uniwersytetu, ciekawy jest również budynek administracyjny ze smutnymi balkonami. Wieża ciśnień jest również interesująca, choć nie umywa się do tej w Ciechanowie (chyba, że już zrobili z niej świecącego kolorowymi LEDami potworka). Moją uwagę zwróciły również oszczędna w środkach dekoracja na ścianie jednej ze szkół oraz brama jednej z publicznych budowli.
Załącznik:
Uniwersytet.jpg

Załącznik:
Gorzej niż w Ciechanowie.jpg

Załącznik:
smutny dom.jpg

Załącznik:
szkoła instalacja.jpg

Załącznik:
Metaloplastyka.jpg

Z Buchary udałem się do Samarkandy pociągiem mknącym z prędkością dochodzącą do 230 km/h. Warto tutaj wspomnieć, że o ile lotnisko w Bucharze znajduje się blisko centrum, do stacji kolejowej jest kilkanaście kilometrów.
Załącznik:
do Samarkandy.jpg

W Bucharze odbyłem jedną z nakciekawszych rozmó w czasie całego pobytu w Uzbekistanie, z właścicielką hotelu Golden Buchara, w którym mieszkałem. To lokalna businesswoman, która hotel postanowiła zbudować dla syna. Niestety pewnie będzie musiała mu mocno pomagać, ponieważ syn nie wydaje się mieć jakichkolwiek zdolności w zakresie usług hospitality, zna za to trochę angielski. W poruszonej przez @Don_Bartoss sprawie Żydów (o Ukraińcach będzie później), moja interlokutorka miała odmienne zdanie. Bardzo żałowała, że Żydzi i Rosjanie wyjechali z Uzbekistanu, mocno za nimi tęskni i serdecznie wita każdego, który teraz jako turysta wraca do swoich rodzinnych stron.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 06 Lis 2018 23:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Samarkanda. Tu poczułem zmęczenie Uzbekistanem, tęsknotę za Rosją, a także odczułem problemy związane z brakiem planowania mojej wycieczki. Stąd już niedaleko do Tadżykistanu, jednak za kilka dni miałem lot powrotny do Almaty. Próbowałem coś pozmieniać w kasie Uzbekistan Airways, ale wychodziło drogo – później okazało się, że w OTA pewnie mógłbym znacznie więcej zdziałać. Poza tym nie wiedziałem po jakim czasie dostanę wizę tadżycką i czy na pewno w przypadku powrotu DYU – TAS będzie działać bezwizowe 5 dni w Uzbekistanie. Na dodatek było gorąco. W ten sposób nie pojechałem do Tadżykistanu. Szukałem jakiejś alternatywy i wybrałem opcję mocno pokręconą, ale o tym później.

Załącznik:
registan.jpg


Właśnie w Samarkandzie poczułem, że z tamtejszą architekturą jest mi nie po drodze. Są tam trzy zespoły grobowców, medres, świątyń czy jakoś tak. Pomiędzy nimi teren uporządkowany tak jak u nas w wersji „sfinansowano przez Unię Europejską.” Same zabytki jak nowe, a częściowo nowe. Tak miałem tego dość, że Registan owszem obejrzałem, ale już do grobowca Temarlana iść mi się nie chciało.
Zwłąszcza, że w oddali zobaczyłem prawdziwego słodziaka z jakichś lat 70-tych. Potem okazało, się, że obok stał mniejszy budynek również ozdobiony metalową arabeską.
Załącznik:
dla turystów.jpg

Załącznik:
słodziak.jpg

Załącznik:
obok słodziaka.jpg

Załącznik:
oba słodziaki.jpg

Kawałek dalej stał natomiast chyba opuszczony hotel z pięknymi kratkami i wspaniałym, powiedzmy logo. Poprzyglądałem się również innym, kalekim arabeskom, znalazłem mozaikę, więc razem wyszło lepiej niż oglądanie trzeci raz tego samego (choć trochę mi wstyd z powodu tego nierozumienia innej kultury – może należało więcej poczytać). Zamiast oglądać oryginały o wątpliwej oryginalności starałem się przyjrzeć temu jak lokalna tradycja była przetwarzana w XX wieku.
Załącznik:
kratki.jpg

Załącznik:
metaloplastyka.jpg

Załącznik:
arabeska alternatywna2.jpg

Załącznik:
arabeska alternatywna.jpg

Załącznik:
mozaika.jpg

Jak już wspomniałem teren między kompleksem Gur-e-Amir (bodaj) a Registanem jest bardzo uporządkowany. Zrobione to zostało w specyficzny sposób. Szarą rzeczywistość zasłonięto pawilonami głównie z pamiątkami i można do niej dostać się przez drzwi pomiędzy nimi. Wygląda to tak jak na zdjęciach. Ale szara rzeczywistość bywa też bardziej malownicza – te kominy (choć są za cienkie) jakoś skojarzyły mi się ze statkiem parowym.
Załącznik:
przejście do rzeczywistości.jpg

Załącznik:
rzeczywistość.jpg

Załącznik:
rzeczywistość 2 - parowiec.jpg

Z innych obserwacji z Samarkandy wypada wspomnieć o wycieczce Uzbeków robiącej sobie zdjęcia pod pomnikiem ojca tyrana narodu Islama Karimowa. Po jego śmierci nowy prezydent trochę, ale tylko trochę zmniejszył poziom opresyjności reżimu, wykonał kilka gestów typu otworzenie dawnej autostrady Karimowa dla ruchu publicznego czy kolejowego dworca Północnego dla ruchu pasażerskiego, natomiast z samego pierwszego prezydenta zrobił coś w rodzaju świętego.
Załącznik:
Ojciec narodu.jpg

Jak już poprzednio wspominałem oprócz Daewoo po Uzbekistanie jeździ jeszcze trochę samochodów pamiętających ZSRR. Trzeba przyznać, że potrafią robić rzeczy całkowicie niedostępne Daewoom.
Załącznik:
wołga.jpg

Przed odjazdem z Samarkandy, już na stacji kolejowej zauważyłem takie oto parasole dla choinek
Załącznik:
parasol.jpg

Po takim nietypowym zwiedzaniu Samarkandy i spędzeniu w tym mieście dwóch nocy udałem się w podróż powrotną, już nie tak szybkim jak za pierwszym razem, pociągiem do Taszkentu. Jechałem czymś w rodzaju pierwszej klasy. W przedziale było miejsce dla 3 osób i telewizor z którego leciały reklamówki Uzbekistanu i nowego prezydenta. Mniej więcej wtedy, gdy oglądałem filmik na którym kawalkada nowych Mercedesów (w kraju, gdzie dla zwykłych ludzi szczyt motoryzacyjnych możliwości to Daewoo Chevrolet Captiva) jedzie przez opustoszałe ulice stolicy, przeczytałem że w Polsce w trakcie parady z okazji święta Wojska Polskiego postanowiono zaprezentować samoloty dla polityków.
Z Taszkentu następnego dnia rano, po pomyłkowym kupieniu dwóch biletów na jeden lot postanowiłem udać się do Fergany, a stamtąd do znanego głównie z masakry z 2005r Andidżanu, po to by będąc tuż przy granicy Kirgiskiej, wrócić do Taszkentu i stamtąd udać się do Almaty celem dorarcia do … Kirgistanu. Ale o tym w następnym odcinku.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 07 Lis 2018 02:36 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 125
Loty: 67
Kilometry: 121 216
niebieski
Super, pisz dalej, moje klimaty, ale ciągle przede mną
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 07 Lis 2018 22:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Od tego miejsca o starych zabytkach już nic nie będzie, ale będzie kilka widoczków, które byłyby ładniejsze gdybym wreszcie nauczył się robić zdjęcia. Będzie też trochę rzeczy dziwnych i nietypowych oraz tak ostatnio ulubiona przeze mnie architektura i sztuka poradzieci oraz trochę pozostałości po Sojuzie. Ten odcinek będzie pewnie najbardziej niestrawny, później powinno być trochę lepiej, bo i to co widziałem było ciekawsze. Uznajcie to za przygotowanie do mojej przyszłej relacji z Sosnowca.

Fergana do której przyleciałem jest jeszcze porządniejsza niż Taszkent, ale po drodze między lotniskiem i bazarem nic specjalnie mojej uwagi nie zwróciło. Natomiast ja byłem bardziej zauważany niż w pozostałych częściach Uzbekistanu. Szczególnie w czasie oczekiwania na marszrutkę do Andidżanu współpasażerowie i pobierający postanowili dowiedzieć się ode mnie czy podróżuję sam, czy mam żonę, dzieci, czemu przyjechałem do Uzbekistanu, czy jadłem już płow i co o nim sądzę, czym się zajmuje, ile zarabia się w Polsce i podobne. Wśród pytających znalazł się Uzbek, który był prawie w Polsce, bo służbę wojskową odbywał na Ukrainie. Zresztą nie był pierwszym z którym rozmawiałem wysłanym do wojska na drugi koniec Sojuza, ale oni tak mieli. Wcześniej w Taszkencie mój Uber (a w zasadzie Yandex) z dumą opowiadał, że jemu udało się odbywać służbę na lotnisku w Taszkencie - udało mu się podwójnie, bo i koło domu i w prestiżowej lokalizacji. Uzbekistan najwyraźniej na miarę swoich możliwości kontynuuje radzieckie tradycje. Trudno było zresztą nie dostrzec, że ten kraj jest najbardziej radziecki z odwiedzonej dotychczas przeze mnie poradziecji.
W trakcie rozmowy padła kwestia Ukraińców (to w nawiązaniu do zdania @Don_Bartoss kogo w Uzbekistanie nie lubią, zdanie o tęsknocie za Żydami było w przedpoprzednim odcinku, bodaj). Mój rozmówca nie wypowiadał się źle o Ukraińcach, stwierdził jedynie, że w Uzbekistanie jest spokój, a nie tak jak na Ukrainie ciągłe rewolucje. W trakcie całej podróży nie zdarzyło mi się, aby ktoś otwarcie powiedział coś złego o rządzących. Jeden z Yandexów owszem stwierdził, że teraz jest lepiej niż za Karimowa, ale to że wtedy było gorzej nie było winą Prezydenta, tylko jego otoczenia. Zasługą nowego Prezydenta było zatem to, że on to otoczenie przewietrzył.
Ale dość na ten temat, pora na obrazki. Już z Andidżanu, bo w Ferganie jakoś żadnego zdjęcia telefonem nie zrobiłem, a na oglądanie zdjęć z aparatu jeszcze nie nadeszła pora. Na zwiedzanie miałem mnóstwo czasu, a ponieważ w tym mieście chyba nie ma nic szczególnego, mogłem przyglądać się szczegółom, rzeczom dziwnym, brzydkim, ładnym i ciekawym.
Na początku brzydkie. Zamożni Andidżanianie mają gust (nie)szczególny i przy głównych ulicach stoi co najmniej kilka budynków podobnych do hotelu Elita poniżej. Wyjątkowo jak na moje zdjęcia wygląda on tutaj mniej tandetnie niż w naturze. Tymczasem na bocznych ulicach prezentuje się inny Fashion - akurat ten ma swój specyficzny urok.
Załącznik:
I linia zabudowy.jpg

Załącznik:
II linia zabudowy.jpg

Miałem również czas poprzyglądać się rurom i prętom w róznych kombinacjach. Rury gazowe to mój konik od jakiegoś czasu. Zawsze mnie zastanawia co się stanie jeśli ktoś wpadnie albo zahaczy o nie? W tej domowej roboty furtce jest coś słodkiego, a rury wentylacyjne na tle mozaiki są przedniej urody. No i jest jeszcze kompozycja z Y na ścianie reprezentacyjnego budynku o nie wiem jakim przeznaczeniu.
Załącznik:
luly.jpg

Załącznik:
metaloplastyka.jpg

Załącznik:
kompozycja z lulami.jpg

Załącznik:
Kompozycja z Y.jpg

Obok przedostarnich rur stała podróbka 7eleven - nie jest to co prawda gruziński google market ale i tak wyglądał z lekka obco.
Załącznik:
seveneleven.jpg

Klimatyzowany bilboard to nie była specyfika lokalna, takie same stoją przed lotniskiem w Taszkencie
Załącznik:
reklamom też gorąco.jpg

W Andidżanie mają również bardzo przyjemny park z dużą ilością metalowych sprzętów typu huśtawki, ładnym ogrodzeniem, koszami na śmieci w kształcie pingwinów, taka nostalgiczna poradziecja. Obok stoi nowszy amfiteatr, którego pilnuje taka bestja:
Załącznik:
bestja.jpg

Było już o nośniku reklamy. Pora więc kilka zdań o reklamach. Pierwsza nie wiem czego dotyczy, ale w naszym kręgu kulturowym połączenie słów piramida i bank chyba dobrze się nie kojarzy? Druga reklama chyba stanowi wyobrażenie przygotowującego ją grafika o kuchni europejskiej. Jak już wspominałem oni w znajomości kuchni innych krajów są słabi. A ta reklama była na płocie ogradzającym budowę najnowszego i największego w Andidżanie centrum handlowego.
Załącznik:
Piramida.jpg

Załącznik:
Kuchnia europejska.jpg

Na koniec kącik motoryzacyjno lotniczy. Jak już wspominałem samochody inne niż Daewoo i sowieckie to w Uzbekistanie rzadkość. Ale jak już się taki znajdzie, jest na co patrzeć.
Załącznik:
Niedaewoo.jpg

Załącznik:
Niedaewoo2.jpg

c.d.n.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#16 PostWysłany: 08 Lis 2018 18:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
W tym poście będzie małe uzupełnienie do poprzedniego odcinka przed rozpoczęciem opowiadania o ty co widziałem w kolejnych krajach.
Z praktycznych informacji na temat Uzbekistanu wymaga dodać, iż można tam podróżować bardzo tanio, przy czym wyższy standard noclegów i jedzenie w droższych restauracjach może znacząco zwiększyć koszty. Pełny posiłek z herbatą w lunchowni dla tubylców można było dostać za kilkanaście tysięcy sumów, przy czym za taką cenę w centrum Taszkentu, w nienajdroższym miejscu kupiłem moje pierwsze piwo w Uzbekistanie (to ze słomką). Jeśli chodzi o alkohole to miejscowe są tanie lub bardzo tanie i z moich doświadczeń wynika, iż oględnie mówiąc nienajlepsze. Importowany alkohol jest drogi.
Miejscowe wódki są stosunkowo egzotyczne jeśli chodzi o nazwy i opakowania. A ceny widać. 1 USD to w wakacje było bodaj ok 8000 SUM.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 08 Lis 2018 19:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Kontrast między Taszkentem a Almaty jest olbrzymi. Wszystko w dawnej stolicy Kazachstanu jest bardziej intensywne i bardziej różnorodne niż w Taszkencie. Ja postanowiłem skorzystać z tej różnorodności wybierając hotel o nazwie bodaj Royal Opera Hotel. Nazwa brzmi dumnie, liczba gwiazdek jest wysoka, cena bardzo atrakcyjna, a wnętrze oddaje wyobrażenia Kazachów o luksusie sprzed kilkunastu lat. Teraz jak już się nauczyli budować hotele "na bogato" czego przykładem jest leżący obok Royal Opera hotel Rixos.
Załącznik:
Almaty pokój.jpg

Załącznik:
Almaty łazienka.jpg

Załącznik:
Almaty śniadanie.jpg

I to by było prawie na tyle Almaty. Zwiedzałem już wcześniej to miasto. Tym razem było ono jedynie punktem przesiadkowym, na tym etapie przed podróżą do Biszkeku. W moim zmodyfikowanym planie zwiedzania poznawanie Kirgistanu ograniczyło się jedynie do trzech noclegów w Biszkeku. Zrezygnowałem z gór i jezior, postanowiłem zostawić je sobie na następny wyjazd do Kirgistanu i Tadżykistanu, mam nadzieję, że w przyszłym roku. Jako usprawiedliwienie dla siebie wybrałem zbyt wysoką temperaturę.
Do Biszkeku wybrałem się najpopularniejszym sposobem czyli marszrutką. Co ciekawe, można znależć na tym forum sporo informacji na temat tego jak pokonać tę drogę, nie ma natomiast informacji o tym jak ładnie jest koło dworca autobusowego w Almaty.
Załącznik:
Dworzec Almaty.jpg

Podróż Almaty - Biszkek nie trwa przesadnie długo, nie jest ani szczególnie niekomfortowa ani nadzwyczajnie interesująca. Moją uwagę w czasie tej podróży w największym stopniu zwróciła palma w stepie na obowiązkowym postoju na suisiu.
Załącznik:
Palma w stepie.jpg

Wielu pisze, że Biszkek jest nieinteresujący. Ja jestem innego zdania mi się tam podobało. W moim rankingu jest znacznie wyżej niż Almaty. Trochę przywodzi mi na myśl miasta ze wschodu Ukrainy, przy czym z oczywistych powodów jest zdecydowanie bardziej egzotyczny. Wspaniała jest oferta kulinarna, szczególnie po pobycie w Uzbekistanie. Jest smacznie i tanio. Wbrew pozorom jest też sporo do zwiedzania (przynajmniej dla mnie), a niespiesznie chodząc po ulicach da się zauważyć różne ciekawe rzeczy, które pogrupowałem następująco:
1. Pomniki, konstrukcje i instalacje
Wśród nich na pierwszym miejscu znalazł się prawie Pegaz
Załącznik:
Prawie pegaz.jpg

Kolejne było niewiadomo co. Dopiero teraz zauważyłem, że na ścianie nad tym czymś jest statyw chemiczny z kolbą, więc może to jest jakiś trop?
Załącznik:
Coś.jpg

Następna rzeżba zwróciła moją uwagę ze względu na pełnioną obecnie funkcję wieszaka do oświetlenia, co przez niektórych mogłoby zostać uznane za profanację, gdyż jest to rzeźba poświęcona ojcom narodu. Wydaje mi się jednak, że gdyby ci ojcowie mieli wygląd jak się patrzy, nikt by na nich lamp nie wieszał
Załącznik:
Pomnik ojców narodu.jpg

Najbardziej znaną pozostałością po olimpiadzie w Moskwie jest w Kirgistanie miś na jednym z budynków w Osz. Ja w Biszkeku znalazłem takie coś:
Załącznik:
olimpiada.jpg

Przy wejściu do jednej z poczt w alei Chuj znajduje się sympatyczny relief
Załącznik:
Poczta.jpg

A na koniec będzie reklama dawniej świetlna, starsza i trochę nowsza
Załącznik:
neon.jpg

Załącznik:
Nie metro.jpg

Z małej architektury znalazłem interesujące schody po dwóch stronach budynku teatru
Załącznik:
Schody.jpg

Załącznik:
schody2.jpg

a przede wszystkim oszczędną w formie fontannę
Załącznik:
fontanna.jpg

2. Architektura
Ciekawych budynków pamiętających czasy ZSRR jest sporo, ja wybrałem tylko kilka mniej znanych. Pierwszy to budynek teatru. Interesujący i niestety oblepiony paskudnymi drewnianymi dobudówkami mieszczącymi jakieś lepsze restauracje, nocne kluby i podobne.
Załącznik:
teatr.jpg

Załącznik:
Teatr2.jpg

Załącznik:
Teatr3.jpg

Kolejny budynek - łaźnia - jest niezwykle urokliwy. To kolejny po budynku z Chiwy ładny przykład nawiązania do tradycyjnej architektury
Załącznik:
łaźnia.jpg

Załącznik:
łaźnia2.jpg

A na koniec wejście do jednego z uniwesytetów.
Załącznik:
Uniwersytet.jpg

3 Malownicze płoty. To nie jest nic nadzwyczajnego, zwłaszcza płoty podobne do drugiego można znaleźć w wielu miejscach na świecie, ale jakoś mi się spodobały więc załączam.
Załącznik:
Płot1.jpg

Załącznik:
płot2.jpg

Ponad 2 dni i 3 noce w Biszkeku spędziło mi się bardzo przyjemnie. Sporo przeszedłem, dużo zjadłem, ale już wcześniej zaplanowałem kolejny etap podróży, który wymagał powrotu do Almaty. W drodze powrotnej na zapełnienie marsztutki czekałem zdecydowanie dłużej niż przed podróżą do Biszkeku, ale obeserwacja ruchu na dworcu oraz tego co Kirgizi są w stanie zapakować do busików, spowodowała, że czas czekania upłynął mi całkiem przyjemnie. Poza tym cieszyłem się na to co mnie czeka kolejnego dnia. A wybierałem się do miasta, którego centrum wygląda jak na fotografii poniżej
Załącznik:
Kolejny dzień.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#18 PostWysłany: 10 Lis 2018 22:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Dziś odcinek ostatni, o miejscu skąd jeszcze żadnej relacji nie było, choć niektórzy forumowicze tam byli i to nawet zimą.

W Uzbekistanie nie za bardzo wiedziałem co dalej robić. W Andidżanie byłem rzut beretem od Kirgiskiej granicy i ponoć niezwykle malowniczej drogi Osz – Biszkek, ale nie chciało mi się spędzać całego dnia w drodze. Na dodatek było gorąco i już od Samarkandy zastanawiałem się jak przy okazji wycieczki znaleźć się w chłodniejszym miejscu, bliższym pierwotnym planom wyjazdowym. I wymyśliłem, że pojadę prawie do Rosji na Prawie Syberię. Ze względu na bezpośrednie połączenie i dającą się znieść cenę biletów wybór padł na Ust Kamenogorsk lub po kazachsku Oskemen. Nic nie wiedziałem o tym mieście, ale sprawdziłem prognozę pogody (w dzień 25 stopni w nocy 15), przedtem ustaliłem, że warunek prawiesyberyjskości jest spełniony dzięki rzece, która przepływa przez miasto czyli Irtyszowi. Na miejscu okazało się, że moje wyobrażenie o syberyjskości Ust Kamenogorska było słuszne i zostało potwierdzone prze tambylców. Na mojej upragnionej (prawie) Syberii spędziłem 3 dni, nie mając nic specjalnego do roboty niby nie mając nic do oglądania, ale było bardzo przyjemnie. Trochę też sobie porozmawiałem o Kazachstanie.
Pierwszą rzeczą, którą zauważa się w Oskemen jest spokój i tempo życia kilkukrotnie wolniejsze niż w Almaty. Również kierowcy jeżdżą inaczej. Poza tym jest trochę skanksenowato – znaczna część ludzi żyje w takim otoczeniu jak za Sojuza. Zresztą to może być dla nich lepsze, bo trwalsze i lepiej zbudowane niż współczesne. Blisko centrum stoi nowe osiedle, do którego nikt nie chce się wprowadzić, bo jakość wykonania jest ponoć straszna.
W okolicach są góry, woda i w ogóle jest ładnie. Nawet na nartach można pojeździć (tylko trzeba być przygotowanym na -30 stopni), choć tam ponoć w górach jest cieplej. Mi się nie chciało jechać nigdzie daleko. Zwiedziłem tylko okolicę tamy na Irtyszu, gdzie da się dojechać miejskim autobusem.
Wschodni Kazachstan jest zamieszkany w dużej części przez Rosjan, stąd na przykład nowe nazwy miast słabo się przyjmują. Nie tylko tam językiem używanym na ulicy jest przede wszystkim rosyjski. Zresztą często zdarza się też, że kazachskie dzieci mówią wyłącznie po rosyjski. Stąd plan zastąpienia cyrylicy alfabetem łacińskim u wielu wywołuje popłoch – bo oni i tak słabo rozumieją obecne napisy po kazachsku, a jak będą pisane łacinką to już będzie dla nich tragedia. Słyszałem też o dobrze sytuowanej rodzinie kazachskiej, w której stwierdzono, że wypada nauczyć dzieci ich oficjalnego języka. W tym celu zatrudnili nianię gdzieś z dalekiej prowincji, która rosyjskiego nie znała, aby się nimi zajęła. Po kilku tygodniach okazało się, że … niania nauczyła się rosyjskiego, dzieci kazachskiego ani dudu.
I jeszcze przed zdjęciami ostatnie spostrzeżenie, które potwierdza to, co napisano w książce którą wymieniłem w pierwszym odcinku opowiadania. W Uzbekistanie od nikogo nie usłyszałem narzekania na władzę, w Kazachstanie narzekają wszyscy, oprócz tych którzy są z nią zaprzyjaźnieni. W Kazachstanie tak można, byle nie publicznie i byle nie w ramach organizowania się przeciw władzy – to już jest śmiertelnie niebezpieczne. Nazarbajew chce żyć wiecznie, już jakiś czas temu wycofał się z planów odejścia na emeryturę, nie mógł tego zrobić narodowi, który go potrzebuje, jednak mieszkańców zastanawia co się stanie jeśli plan życia wiecznego ich prezydenta się nie uda.

Kiedy pierwszy raz przejeżdżałem przez Irtysz byłem mocno zawiedziony jego wielkością. Spodziewałem się czegoś znacznie większego.
Załącznik:
Nieirtysz.jpg

Okazało się jednak, że to jakiś mały dopływ. Sam Irtysz w Ust Kamenogorsku nie jest jakoś szczególnie szeroki, ale nurt ma wartki jak górska rzeka. Kawałek przed miastem jest tama i tam jest już dużo wody, a także pierwsze dacze, bo właściwe daczowisko ustkamenogorszczan jest ładny kawałek dalej.
Załącznik:
Irtysz.jpg

Załącznik:
duzo wody.jpg

Załącznik:
dacze.jpg

W mieście jest dużo zabawek czy dekoracji albo pamietających czasy Sojuza, albo robionych nadal w niezmienionym stylu (w tym godny naśladowaniu upcycling dla przedszkolaków)
Załącznik:
Samolot.jpg

Załącznik:
miś.jpg

Załącznik:
lala.jpg

Załącznik:
hustawka.jpg

Załącznik:
cosie.jpg

Nie udało mi sie do jść do plaży miejskiej, do jednej budowano drogę, więc nie chciało mi sie iść w pyle, druga okazała się być czymś dziwnym, połączeniem kąpieliska z kiczowatymi budowlami, które jako miejece fotografii upodobali sibie nowożeńcy. Jednak po drodze znajdowały się dwie rzeczy warte sfotografowania. Bajtereczek Tower i ptzykład tego kiczu własnie.
Załącznik:
bajtereczek.jpg

Załącznik:
kicz.jpg

W Ust Kamenogorsku mieszczą się zakłady metalurgiczne, są one patronem parku gorkiego, jak równiez dosterczycielem elementów jego wyposażenia. Wyglada to tak:
Załącznik:
oskemen tower.jpg

Załącznik:
metalurg.jpg

Wydaje mi się, że również w tych zakładach zamówiono współczesną już reklamę sklepu
Załącznik:
patelnia.jpg

Architektura Ust Kamenogorska nie jest pociągająca, choć zwracają uwagę wykonane jakby z dobrej jakości materiałów bloki z lat 70 - 80. Nie warto jednak ich tu wrzucać, Moją uwagę tym razem zwrócił koszmarek architektoniczny - budynek, którego autor chyba nie mógł się zdecydować czy projektuje pałac (znaczy pałac hutnika) czy stodołę.
Załącznik:
WTF.jpg

Jeśli jednak przy budynkach jesteśmy, to w mieście są 2 oldskulowe hotele bardzo przystępne cenowo - Tourist, wygodniejszy, ale mniej ciekawy i Ust Kamenogorsk. W tym drugim na każdym pietrze są inne dekoracje - wspaniałe. Poniżej 3 z nich.
Załącznik:
hotel UST1.jpg

Załącznik:
hotel UST2jpg.jpg

Załącznik:
hotel UST3.jpg

Kontynuując temat hotelowy, a jednocześnie wracając do Almaty, skąd miałem lot powrotny, załaczam widok z łazienki, a w zasadzie spod prysznica w hotelu na lotnisku.
Załącznik:
łazienka almaty.jpg

KONIEC (ewentualnie dodam jakieś informacje praktyczne jeśli się do tego zbiorę, generalnie jednak wydaje mi się, że na 23 dni podróży wydałem mniej pieniedzy niż na tygodniowy wyjazd z córką do Portugalii i Hiszpanii)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 10 Lis 2018 23:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 2226
złoty
Sojuza klimaty.
Jak się pojedzie. Łatwo złapać bakcyla.
Mimo jednoznacznej oceny tych czasów.
Wrzuć parę info dotyczących cen.
Głównie transportu. ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 11 Lis 2018 14:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 1988
Loty: 368
Kilometry: 434 459
platynowy
Bilety do Ałmaty kupowałem w ofercie UIA lowcost, trochę późno więc było to poniżej 200 PLN OW, WAW-KBP podobnie, więc było w okolicach 100 PLN OW. Bilet ALA - TAS, odrobinę powyżej 220 PLN OW (ale słabo szukałem), kupowany 3 tyg przed wylotem. Bilety po Uzbekistanie od 40 do 150 PLN za odcinek, kupowane, 1-5 dni przed wylotem (można było dużo taniej). ALA UKG ponad 220 PLN OW, kupowany kilka dni przed wylotem. Ceny pociągów w Uzbekistanie małe kilkadziesiąt złotych. Przejazd Ałmaty - Biszkek jak opisano. Podróż z lotniska UKG do miasta miejskim autobusem za kilkadziesiąt groszy. Marszruta Fergana Andidżan poniżej 10 zł, wspólna taksówka Nukus - Urgencz małe kilkadziesiąt złotych (ale dopłaciłem za klimatyzację).
Góra
 Relacje PM off
wtak uważa post za pomocny.
 
 
 [ 20 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group