Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 143 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość
#121 PostWysłany: 30 Lis 2016 17:58 

Rejestracja: 08 Sty 2013
Posty: 274
niebieski
28 kg na plecach??? Mozesz wyjasnic - how come???

Swego czasu robilam Szlak Krolewski w Norwegii i Szwecji - wlasciwie robilismy go cala rodzina z wtedy 12 letnim synem. Nasz ekwipunek: maz - 17 kg, ja 14 kg, syn 5 kg (wlasciwie same karimaty i troche pierdol).

Warunki klimatyczno-przyrodnicze podobne. Zarcie w wiekszosci mielismy ze soba.

Zrobilismy jakies 130 km.
Góra
 Relacje PM off  
 
#122 PostWysłany: 30 Lis 2016 21:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
@‌sofizmat‌ - jako,że od mojego przejścia ACT minęło prawie 2,5 roku z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że nieco ewaluowałem na płaszczyźnie szeroko pojętego sprzętu oraz obecnie nawet czasem b.restrykcyjnego cięcia w bagażu z piłowaniem szczoteczki włącznie ;) Na tej wyprawie nie miałem liofilizatów, za to miałem dość ciężką odzież, którą nie zawsze nosiłem na sobie, 4-kg namiot i syntetyczny śpiwór, sporo jedzenia w puszkach.I tak na starcie wyszło.

Ale dopiero mając na plecach kajak plus wszystko inne można docenić, iż w ten czas, wcale nie było tak ciężko :P

@‌Japonka76‌ - dziękuję za b.miłe słowa i przebrnięcie przez relacje.Koszty - one może nie zamykają się w cenie przelotów, ale ich odchylenie jest b. nieduże, bo jak już ruszysz w dzicz, to nie ma gdzie wydawać pieniędzy ;) A konkretnie, na Grenlandię lotniczo można dostać się z Kopenhagi, Islandii lub Kanady.

Zazwyczaj najtaniej z Kopenhagi, ale nadal nie ma promocji takich jak kiedyś.A więc obecnie - około 3000zł za loty CPH - SFJ z różnicami w zależnie od pór roku. No i wiadomo - tu rzadko lata się z podręcznym.

Grenlandia ma dwa lotniska przyjmujące duże samoloty z kontynentu - wspomniane Kangerlussuaq oraz Narsarsuaq na południu.Stamtąd w inne części wyspy latają dwuśmigłowe Dashe albo helikoptery.Generalnie im dalej na północ tym oczywiście drożej, z docelowym lotem do Quaanaaq nawet za 13000.

Zależy czego oczekujesz od Grenlandii, trekkingowo ACT jest super i na pewno tam wrócę :P .A dostęp do lodowego piękna z bliska jest w Ilulissat i nazywa się Icefjord, z tym że już okolice Ilulissat nie są aż tak tradycyjne trekkingowo.
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
yokomaki uważa post za pomocny.
 
 
#123 PostWysłany: 17 Gru 2016 20:26 

Rejestracja: 09 Mar 2015
Posty: 7
Ja chyba za wszystko zaplacilem ponizej 8k PLN. Nie pamietam juz.

Policz sobie to tak:
2x bilet AirGreenland (CPH-SFJ i w druga strone, musisz leciec AirGreenland - serio, inna linia Cie wydyma - uwierz :>)
2x bilet do Kopenhagi skad tam bedziesz lecial (ja lecialem z Krakowa i nie pamietam juz czy te 700 PLN Norwegianem to bylo w 1 strone czy dwie)
1x bilet JHS->SFJ (ja placilem chyba cos kolo 550 PLN)
Do tego dolicz z 3-4 dni za hostel. Ja bylem chyba z 3 dni w Kangerlussuaq i 3 w Sisimuit.
Na miejscu licz mniej wiecej tak, ze koszt nienajgorszego sniadania, jak kupisz w sklepie to 50 PLN (tyle zaplacilem za kilka plasterkow sera zoltego, chlep i paste jajeczna).
Wszystkie atrakcje i w SFJ (np wyprawa na lodowiec), JHS i Illulisat da sie wygooglac razem z cenami.

Ja zaluje tylko jednej rzeczy, mianowicie ze nie bylem w Illulisat. Tam ponoc jest mega zajefajnie, wiec wlicz sobie to tez.

Reszte jedzenia przywieziesz samolotem w plecaku z PL. Aha, kup moskitiere na glowe - naprawde warto. :)
Góra
 Relacje PM off
yokomaki lubi ten post.
yokomaki uważa post za pomocny.
 
 
#124 PostWysłany: 18 Gru 2016 12:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
Tańsze bilety powrotne Air Greenland:

https://www.airgreenland.com/campaigns/ ... ets/takuss
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
ibartek lubi ten post.
 
 
#125 PostWysłany: 18 Gru 2016 12:32 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 4053
złoty
BooBooZB napisał(a):
Zazwyczaj najtaniej z Kopenhagi, ale nadal nie ma promocji takich jak kiedyś.A więc obecnie - około 3000zł za loty CPH - SFJ z różnicami w zależnie od pór roku. No i wiadomo - tu rzadko lata się z podręcznym.

troche to nielogiczne ze taniej ze jest z Kopenhagi niz Reykiaviku, szkoda bo na Islandie mozna sie latwo i tanio dostac wizzairem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#126 PostWysłany: 02 Wrz 2017 15:32 

Rejestracja: 15 Wrz 2014
Posty: 80
Loty: 213
Kilometry: 626 131
Cześć,
Chciałbym ale nie mam czasu pisać relacji z wyjazdu dlatego może kilka info na temat ACT.
Miałem okazje czytać ten wątek przygotowując się do wyjazdu więc napiszę kilka info jak u mnie było (część info może się powtarzać z tym co już poprzednicy napisali)
Loty:
Leciałem na 2 oddzielnych rez: WAW - CPH - KRK (SK) oraz CPH - SFJ - JHS / SFJ - CPH z GL.
Na locie do 1 nocka w CPH na zwiedzenie miasta. Na powrocie lądowanie po północy(lot opóźniony,nocka na lotnisku w CPH) i rano lot CPH - KRK.
Robiłem trasę treku od Sisimiut do Kangerlussuaq. Dlaczego w tą stronę?
- żeby na powrocie nie ryzykować, że lot JHS - SFJ spóźni się i nie zdążę na przesiadkę na lot SFJ - CPH
- że w SFJ dużo ciężej o gaz z wejściem na palnik zakręcany
...i kilka innych powodów
Lot CPH - SFJ - CPH posiłek na pokładzie, ekraniki przy fotelach, ale samolot stary. 278 seats. Samolot A332.
Lot SFJ - JHS Dash8, 37 miejsc. Miejsca zajmuje się kto pierwszy ten lepszy siada gdzie chce. Lot 30min.
Lotnisko SFJ:
- jest jeden ATM. Jest informacja turystyczna(czasem ktoś tam jest).
- Youth Hostel w mieście od 240-250 DKK za łóżko/za noc w pokoju wieloosobowym(pobiera extra 5% za płatność kartą, gotówka nie ma tej opłaty) (internet płatny 25DKK za 30min)
- Polar Lodge pokój 2 os ok 980 DKK/za noc
- Hotel lotniskowy 1645 DKK/noc
- supermarket na przeciwko lotniska(czynny codziennie do ok 20) = jak wylądowałem w SFJ nie było w markecie gazu zakręcanego, tylko Camping gaz(wbijany). Drugi dużo mniejszy market ok 2km od lotniska(niedaleko hostelu)
- na lotnisku/w hotelach/w hostelach/w supermarkecie można płacić kartą(płaciłem MC kantoru Aliora)
- na lotnisku SFJ jest internet płatny 40DKK za 1 godz.
Lotnisko JHS:
- malutkie, brak ATM na lotnisku.
- w mieście duży supermarket(czynny codziennie od 7-21)
- gaz zakręcany kupowałem w Sisimiut tu https://goo.gl/maps/5fWfGRkKMUD2. Koszt dużego kartusza to 100 DKK/duży kartusz(jak zamknięte drzwi to pukać mocno, może być czynne tylko do 16-17), też na stacji benzynowej można próbować(ale zakręcanego nie mieli)
- droga lotnisko - centrum miasta ok 4.5km pieszo zrobiłem
Szlak:
- miałem liofile przywiezione z Polski
- mapę szlaku można np ściągnąć aplikację maps.me i tam mapę Grenlandii, szlak i domki są tam zaznaczone/ewentualnie polecam ściągniecie tracku GPS z Wikiloc
- dziennie spotykałem ok 10-20 osób.
- spałem w domkach(1 raz w namiocie), szedłem 8 dni całą trasę
- polecam baaaaardzo dobre buty wodoodporne i dobrą pelerynę przeciwdeszczową
- w domkach są pozostawione kilka kartuszy gazu, ale zdecydowana większość pusta, jak nie kupicie gazu w mieście ryzykownym jest wyruszanie na szlak i "liczenie" akurat się znajdzie
- zasięg straciłem już pierwszego dnia zaraz po wyruszeniu z Sisimiut, a odzyskałem przy Kelly Ville, przy drodze na końcu szlaku. Używałem karty SIM prepaid Mobile Vikings, i miałem sms za 0.19gr na Grenlandii, a transfer danych też w sensownych cenach. Np z karty SIM abonament Play koszt sms 1PLN, transfer danych jakieś chore kwoty.
- można z Kelly Ville do SFJ zamówić taxi, nr tel znajduje się na kamieniu jak dojdziecie do drogi. Albo można zejść drogą żużlową 4km do drogi asfaltowej i tam próbować łapać stopa(jeszcze 13km do lotniska/miasta SFJ jest)
- na canoe przy Canoe Center/Katifik trzeba uważać bo wiele dziurawych połatanych taśmą :)
- tel satelitarny jak coś łapią na Grenlandii zasięg firmy Immersat oraz Iridium.
W razie pytań piszcie.
M.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
BooBooZB uważa post za pomocny.
 
 
#127 PostWysłany: 18 Wrz 2017 11:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2014
Posty: 149
Loty: 405
Kilometry: 918 570
niebieski
Ale mega. Właśnie mam pomysł na wakacje 2018 <3
_________________
Ruszaj ze mną w podróż: http://www.przepodroze.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#128 PostWysłany: 18 Wrz 2017 12:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
Dobry pomysł plus okoliczności także sprzyjające: kef-sfj-1380zl-wakacje-2018,232,117617

;)

W mijającym już sezonie, kilku forumowiczów przeszło ACT w różnych wariantach.
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
Gadekk uważa post za pomocny.
 
 
#129 PostWysłany: 19 Wrz 2017 11:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Mar 2014
Posty: 149
Loty: 405
Kilometry: 918 570
niebieski
BooBooZB napisał(a):
Dobry pomysł plus okoliczności także sprzyjające: kef-sfj-1380zl-wakacje-2018,232,117617

;)

W mijającym już sezonie, kilku forumowiczów przeszło ACT w różnych wariantach.


Może to już padało, ale muszę zapytać: jak na ACT wygląda kwestia niedźwiedzi polarnych? Czytałem, że na Grenlandii się zdarzają. Czy trzeba pożyczać armatę?
_________________
Ruszaj ze mną w podróż: http://www.przepodroze.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#130 PostWysłany: 19 Wrz 2017 14:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
W regionie ACT nie ma niedźwiedzi polarnych, więc spokojnie. Jak będziesz miał szczęście to zobaczysz woły piżmowe, a prawie na 100% renifery i zające polarne.
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
adamek lubi ten post.
 
 
#131 PostWysłany: 25 Wrz 2018 20:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
Po roku powyższy post jednak dementuję ;)

Image
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#132 PostWysłany: 26 Maj 2019 10:53 

Rejestracja: 26 Maj 2019
Posty: 4
Cześć,

dzisiaj specjalnie się zarejestrowałem żeby w końcu coś napisać :) w szczególności chciałbym bardzo podziękować BooBooZB - którego relacja kiedyś zachęciła mnie do wyruszenia na ACT w lipcu 2017 :) spotkałem tam na szlaku jakieś 25osób, z czego 2 Polki - także zachęcone relacją na tym forum :) w tamtym czasie Niemiec (Frude, o ile dobrze pamiętam - ten od akcji sprzątania ATC) który "opiekował się szlakiem" szacował że rocznie przechodzi go jakieś 1,5k turystów (wliczając też pokonujących zimą na psich zaprzęgach). W 2017 był plan, żeby wzdłuż szlaku wybudować ścieżkę pozwalającą pokonywać szlak konno i na quadach. Nie wiem na czym to się skończyło, podpisywałem gdzieś petycję o zaniechanie tego pomysłu. Co do "niebezieczeństw" szlaku - szlak jest coraz popularniejszy, przechodzi go coraz więcej ludzi, więc nawet idąc samemu, w przypadku jakiejś kryzysowej sytuacji jest spore prawdopodobieństwo że ktoś nam pomoże :) ALE niedźwiedzie rzeczywiście się tam pojawiają, nie ma chyba udokumentowanych przypadków ataku na ludzi, ale np. na inne zwierzęta już są :P dzieje się tak raz na kilkanaście lat - Frude pokazywał mi nawet zdjęcia niedźwiedzia chodzącego po ulicy w Kangerlussuaq (były 2, jeden został zastrzelony, 2gi... gdzieś uciekł :P). Nie jest to jakieś realne zagrożenie, ale niedźwiedzie się pojawiają. Frude, oraz tubylcy z Sisimiut mówili też o wilkach, ale żadne źródła tego nie potwierdzają - chociaż akurat oni powinni być nieźle poinformowani. Na pewno są rosomaki, sam jednego widziałem :) Mało gdzie wspomina się również o ruchomych pisakach, które tu jednak występują :P i zazwyczaj można przeczytać opinię że jeszcze nikt, w historii ACT nie potrzebował pomocy - a to nie do końca prawda. Na ostatnim odcinku, tuż przed samym Sisimiut jest "ołtarzyk" i kwiaty turysty z Chin który tam był widziany po raz ostatni. Jego ciała szukało wojsko i tubylcy, ponad 2tys osób, nie znaleziono nic. Oprócz tego, w pobliskich górach prawie że co roku tubylcy (najczęściej myśliwi, "zwykli" mieszkańcy z szacunku do przyrody nieczęsto wybierają się sami w dzicz) - nie na szlaku, ale w okolicach. Nie piszę tego, żeby kogoś nastraszyć, ale to nie jest wypad na Babią Górę - trzeba mieć respekt przed dziką naturą. Widziałem tam chłopaka z Portugalii w jeansach, który naczytał się że szlak można robić z 7 letnim dzieckiem. Pewnie że można. Pogoda może być cudowna i wtedy wszystko jest ok. Ale równie dobrze może spaść 30cm śniegu - czy to w lipcu czy sierpniu, a wtedy już nie jest tak kolorowo.

Tak czy siak, serdecznie polecam, super przygoda, BooBooZB - jeszcze raz dzięki za inspirującą relację. Jeśli ktoś chce, mam przydługawy filmik z mojego wypadu, pozdrawiam!

Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
Father Figure uważa post za pomocny.
 
 
#133 PostWysłany: 26 Maj 2019 12:53 

Rejestracja: 15 Maj 2014
Posty: 20
Po pierwsze, świetny film!!!, z jeszcze lepszą ścieżką dźwiękową (sam obejrzałem go kilkukrotnie przed umieszczeniem Twojego posta).

Jak Twoim zdaniem ma się sprawa z trekkingiem w Lipcu? Wiele osób poleca zdecydowanie Sierpień, argumentując to zarówno mniejszą ilością uciążliwych moskitów oraz roztopami, które w czerwcu i na początku lipca sprawiają, że droga bywa błotnista.
Jeżeli mógłbyś jeszcze napisać z iloma kg ma plecach startowałeś, ile dni zajął Ci trekkingi i czy pogoda w lipcu mocno go Tobie wydłużyła, byłym wdzięczny.
Góra
 Relacje PM off  
 
#134 PostWysłany: 26 Maj 2019 13:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
@pokrowce

Miło było dzięki Tobie "powrócić" na szlak.Filmik długi, ale obejrzałem go w całości z przyjemnością ;) W tym roku minie 5 lat od kiedy przeszedłem ACT, a mam wrażenie jakby to była co najmniej dekada. Widzę,że także miałeś bliższe spotkanie z reniferami. Zazdro za złowioną i zjedzoną rybkę :P

Co do zaginionego Chińczyka - także słyszałem o tym nieszczęśliwym przypadku. Takie są jedne z następstw popularyzacji szlaku.

Jest mi niezmiernie miło, że relacja zainspirowała Ciebie,a także kilku innych forumowiczów, którzy także ACT mają za sobą. ;)

@Father Figure, co do miesięcy:

Czerwiec - niewielki ruch na szlaku, ale teren po roztopach mocno podmokły, wylęg moskitów
Lipiec - największy ruch na szlaku, owady także na pełnej.
Od połowy sierpnia wraz pierwszymi nocami poniżej zera - brak komarów.Spory ruch na szlaku.
W chwili obecnej najlepszy czas to przełom sierpnia / września.Brak komarów i mniej piechurów.
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#135 PostWysłany: 26 Maj 2019 16:40 

Rejestracja: 26 Maj 2019
Posty: 4
@BooBooZB
dzięki, filmik rozciągnięty i zmontowany głównie z myślą o rodzinie, chciałem żeby poczuli trochę klimatu :P
w chatkach są księgi gości, było sporo wpisów polaków - obstawiam że większość zainspirowana Twoją relacją
pozdrawiam!

@Father Figure

dzięki, fajnie że filmik się spodobał - muzyka głównie grenlandzka :)

pewnie poniższym komentarzem narażę się na drwiny pewnych osób, ale może poniższe info okaże się przydatne.

od początku: na Grenlandii przebywałem od 5 do 16 lipca. opierałem się głównie na relacji BooBooZB - przeczytałem może 2-3 inne wpisy na anglojęzycznych blogach. stwierdziłem że nie ma co za dużo czytać - nie ma niedźwiedzi, szlak jest prosty, będzie to środek arktycznego lata, więc pogoda nie powinna być zła. mapy zamówiłem sporo wcześniej, jednak z Anglii dotarły do mnie dopiero tydzień przed wylotem, w informacji na odwrocie przeczytałem o ruchomych piaskach, oraz przestrogę żeby raczej nie chadzać samemu :P pomyślałem że może to był błąd że tak mało czytałem o szlaku, ale już nie było czasu, miałem trochę rzeczy na głowie. podczas lotu, siedziałem koło mniej więcej 30-35 letniego Grenlandczyka, który jako myśliwy-amator pół drogi przestrzegał mnie, żebym uważał, bo nawet oni grenlandczycy starają się nie wchodzić samotnie w dzicz. dodatkowo, dolatując nad lotnisko, okazało się że w górach leży śnieg z burzy śnieżnej która miała miejsce dzień wcześniej - co dodatkowo nakręciło mojego grenlandzkiego znajomego, który kazał mi obiecywać że będę na siebie uważać :D co było jednocześnie miłe i niepokojące ;-)
lotnisko jest jakieś 35km od lodowca od którego wieje zimny wiatr, do tego w nocy temperatura była na minusie, spadł śnieg i pomimo bezchmurnego nieba i słońca było po prostu zimno.
po wylądowaniu, chciałem zgłosić policji, że wychodzę na szlak, tak że jeśli nie pojawię się w Sisimiut do 9dni, niech się tym zainteresują :P „posterunek” (barak) był zamknięty, a na lotnisku w informacji powiedzieli mi, że nie muszę nic nikomu zgłaszać, że to Grenlandia i tutaj wszystko jest niebezpieczne i gdyby każdy każdemu zgłaszał że robi coś niebezpiecznego, to policja zajmowała by się tylko przyjmowaniem zgłoszeń :P po czym spotkałem Frude (niemca który opiekuje się szlakiem), który uświadomił mnie, że niedźwiedzie i wilki jednak czasem się tu pojawiają. uświadomił że jednak ktoś zaginął na tym szlaku i że zdarzają się załamania pogody, podczas których lepiej nawet nie rozkładać pałąków w namiocie, bo zostaną połamane, należy tylko wejść do namiotu bez jego rozkładania, zwinięty śpiwór wsadzić w reklamówkę, następnie pod brzuch i robić wszystko by nie zamoknął, bo później nie będę miał jak go wysuszyć :) do tego kupiłem ostatni mały kartusz w sklepie, a jak chciałem dokupić benzynę na „stacji benzynowej” to musiałem 3h czekać na kolesia który ma specjalną kartę dzięki której można zatankować, po czym stwierdzono że stawka dla turysty zamiast 3 korony duńskie wynosi 50 za litr! :) po czym tak czy siak stwierdzono, że mogą nalać benzynę tylko specjalnych kanistrów z atestem. zasady na końcu świata ;-)

tak więc na szlak wyruszałem z opóźnieniem, z obawą że oprócz ruchomych piasków, wilków i niedźwiedzi nie wiem o czymś jeszcze. stwierdziłem że jeśli znowu spadnie śnieg i będę musiał siedzieć np. 2 dni w namiocie, to 1 kartusz może mi nie wystarczyć do ogrzania. co tu dużo mówić: przypanikowałem :P uczucie wyściskanego żołądka towarzyszyło mi kilkadziesiąt km. wieczorem pierwszego dnia doszedłem do kellyville, jednak postanowiłem iść dalej, żeby nadrobić czas póki pogoda jest dobra. 3go dnia doszedłem do Eqalugaarniarfik. Dopiero tam wyluzowałem. Wraz z oddaleniem od lodowca pogoda się trochę poprawiła (chociaż kolejnej nocy i tak prószył śnieg), przyzwyczaiłem się do Grenlandii, już miałem pewność że nie chce mnie zabić :P miałem nadmiar jedzenia, gazu i czasu - i to był początek wielkiego chillu :) ponieważ nie miałem zaplanowanych etapów oraz tego ile danego dnia muszę przejść, miałem mega swobodę, spałem też głównie w namiocie, schodziłem ze szlaku i badałem co jest „za górą”. ostanie 2 noclegi spędziłem w chatce nad fiordem, niedaleko Sisimiut - było tam tak super, że nie chciało mi się stamtąd iść dalej, szczególnie że byli też bardzo pozytywni ludzie których spotkałem na szlaku. ryby, grzyby, owoce morza - Grenlandia ładnie się o nas zatroszczyła. teoretycznie szlak zajął mi 7 dni, ale były tam i dni „na spince” i totalnego luzu, gdzie patrząc na trasę szlaku nie posunąłem się o kilometr (łowienie ryb niedaleko chatki nad fiordem). z mojego doświadczenia, lepiej wyznaczyć sobie jeden dzień więcej i spokojnie iść, nie bojąc się że w razie jakiejś niespotykanej akcji zabraknie czasu i samolot odleci bez nas.
moim zdaniem lipiec jest spoko terminem, w 2017 noce bywały chłodne i moskity pojawiały się dopiero po południu, kiedy słonko było wysoko - zawsze też można iść nocą, wtedy ich praktycznie nie ma. po jakimś czasie (5dni?) już się nimi nie przejmowałem i chodziłem bez moskitiery - ważne żeby się smarować. w moim przypadku moskitiera trochę mi przeszkadzała w obserwacji i miałem wrażenie że przez nią trochę tracę. pierwsze dni wędrowałem również nocą i wtedy nie było z nimi problemów, zresztą nocą uaktywniają się też zwierzęta i jest ich znacznie więcej na szlaku. „nocą” - w najgorszym momencie jest szaróweczka i spokojnie można wędrować bez czołówki. taki system obrała 2ka duńczyków - jeden z nich doznał kontuzji achillesa, musieli wyrzucić jeden plecak, spakować najważniejsze rzeczy do jednego i powoli spacerować nocą - często odpoczywali i komary były dla nich uciążliwe.

plecak miałem stary, z lat 70 ze stelażem i oldschoolowym systemem nośnym - razem z 1,5l alkoholu ważył 26kg :D mógłbym zbić wagę, ale chciałem być totalnie samowystarczalny przez 10 dni. było ciężko, ale niewiele bym zmienił. na pewno wymienił bym plecak na jakiś z lepszym systemem nośnym. co do mokradeł, szedłem w starych, chyba 7letnich meindlach - ani razu mi nie przemokły chociaż przemakały na weekendowych wyprawach w góry. po prostu starałem się uważać gdzie stawiam nogi - ważna była dla mnie kwestia i bezpieczeństwa i suchych stóp. jedyne ciężkie momenty na szlaku to podejścia pod góry, ale tam zazwyczaj było sucho (wydaje mi się że męczące były głównie ze względu na wagę plecaka).

bywały dni że nie widziałem nikogo, bywało że spotykałem 6osobową grupę - ogólnie „tłumami” na szlaku bym się nie przejmował, no, chyba że chcesz codziennie spać w chatce, to wyobrażam sobie sytuację kiedy jest w niej więcej chętnych niż łóżek :P ale jeśli bierzesz pod uwagę namiot, lipiec wydaje się naprawdę okej. natomiast jeśli w sierpniu czy wrześniu nie ma turystów i komarów - to wtedy bajka.

osobiście polecam podróż DO Sisimiut, a nie odwrotnie, chociażby ze względu na wspomnianą chatkę nad fiordem - super miejsce żeby spędzić więcej czasu.

gdyby były jeszcze jakieś pytania - proszę walić śmiało :)

pozdrawiam
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#136 PostWysłany: 26 Maj 2019 18:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 3306
złoty
@pokrowce gratki za wyprawę, filmik długi, ale fajnie się ogląda
Rybsko dobra rzecz, ale młynek z pieprzem, toż to kur.... wersal :lol:
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#137 PostWysłany: 26 Maj 2019 20:48 

Rejestracja: 26 Maj 2019
Posty: 4
@cypel
dzięki. młynek, oraz inne skarby znajdują się w ostatniej chatce przed Sisimiut, nad fiordem. nie jest to oficjalna chatka ACT (oficjalna jest jakiś kilometr dalej, na górce, bez dostępu do morza), ale można z niej korzystać. jest to stara chatka rybacka, ponieważ jest nad fiordem, jest do niej łatwy dostęp z Sisimiut i jest wyposażona „na bogato”. jest trochę drewna (które na Grenlandii jest cenne, bo prawie nie rosną tam drzewa) które można wykorzystać do zrobienia ogniska, są wędki, naczynia, przyprawy (w tym młynek!), były folie aluminiowe i inne ekskluzywne rarytasy :D jak dla mnie, najlepsza miejscówka na ACT :) dostęp do słodkiej wody, strumień w którego oczku roi się od arctic char, morze które cofając się odsłania omułki i krewetki - czego chcieć więcej :)

pozdrawiam!
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
micnur uważa post za pomocny.
 
 
#138 PostWysłany: 27 Maj 2019 08:27 
Redaktor F4F
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Lip 2011
Posty: 1044
Wspomnienia wróciły! @pokrowce, gratuluję przejścia ACT :!:. Co ciekawe, patrząc na podaną przez Ciebie datę, widzę śmieszną koincydencję: wyruszyłem na szlak (Lodowiec Russella-Sisimiut) mniej więcej tydzień później... 8-) . Odniosę się tylko do jednego: bracie, 26 kg na plecach? :o #niezazdroszczę, u mnie blisko 10kg mniej :D
Załącznik:
ACT_forum.jpg

>> wieczorem pierwszego dnia doszedłem do kellyville, jednak postanowiłem
>> iść dalej, żeby nadrobić czas póki pogoda jest dobra. 3go dnia doszedłem
>> do Eqalugaarniarfik

A tutaj mam pytanie, które może pomóc także ewentualnie innym osobom, planującym ACT. Z tego co piszesz, wynika, że w dwa dni, mając 26 kg na plecach, przeszedłeś z okolic Hundeso do Eqalugaarniarfik. Hmm, z Kellyville jest kawałek do przyczepy (Hundeso), potem do Katiffik ~20km, dalej do Canoe Center i jeziorem Kangerluatsiarsuaq (~25km), następnie do Ikkattooq (16km) i jeszcze odcinek z Ikkattooq do Eqaluagaarniarfik, czyli jakieś 19km. Dobrze liczę?


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
╔═══════════════════════════════════════════════════╗
2b3.in ← życie to podróż. Podróżuj ze mną → ☼ felietony ☼ wywiady ☼ relacje
╚═══════════════════════════════════════════════════╝
Góra
 Relacje PM off  
 
#139 PostWysłany: 27 Maj 2019 21:04 

Rejestracja: 26 Maj 2019
Posty: 4
@OradeaOrbea - dzięki i również gratulacje! jest nas sporo, a będzie na pewno więcej :) 16kg - gratki, ja tyle nie miałem pewnie nawet po wyjedzeniu całego prowiantu :P

dobrze liczysz :) na etapie planowania ACT miałem nie do końca standartowe podejście - nie dzieliłem wcześniej szlaku na etapy, nie wiedziałem nawet ile jest dokładnie chatek, bo nie one miały wyznaczać moje dzienne cele. Chciałem spać w namiocie i brałem pod uwagę że w urokliwych miejscach mogę zostać trochę dłużej, a w „lepsze” dni trochę nadrobić trasę. wiedziałem też, że równie dobrze mogę iść nocą, uważałem że nie ma znaczenia czy będę się rozbijał i szedł spać o 7 rano czy o 19 po południu. ATC brałem jako całość i chyba stąd moje wątpliwości na początku :O dopuściłem myśl, że jednak mogłem przecenić swoje możliwości, że na Grenlandii mało może zależeć od Ciebie a dużo od Grenlandii :P no i ludzie których spotykałem byli świetnie przygotowani, a ja nie odrobiłem lekcji.

Dlatego też postanowiłem trochę podgonić na początku. Jeśli to komuś coś pomoże, moje pierwsze 3 dni wyglądały tak (daty i godziny na podstawie zdjęć):

środa, 5 lipca 2017

10:04 lądowanie w Kangerlussuaq

12:45 piwko u Frude, zdjęcie miśka szlajającego się po Kangerlussuaq, opowieści o wilkach, sztormach i zaginionym Chińczyku :P
Image

około 14 wyruszam w stronę Kellyville

18:18 Kellylle
20:00 przyczepa w której spotykam Brytyjczyków poznanych wcześniej u Frudego - zostają na noc w przyczepie, idę dalej
Załącznik:
przyczepa.jpg


czwartek, 6 lipca:
03:38 rozkładam namiot przy jeziorku, jakieś 1,5-2km od Katiffik
Załącznik:
namiot.jpg

13:00 wyspany i najedzony jajecznicą ruszam dalej :) w Katiffik spotykam 2 duńczyków, jeden z nich dozna później kontuzji achillesa, będą poruszać się nocą z uwagi na wolne tempo i komary, będą musieli pozbyć się połowy sprzętu, gdyż tylko jeden z nich będzie w stanie nieść plecak. po drodze urządzam sobie 2 krótkie drzemki bez rozkładania namiotu.

piątek, 7 lipca:
7:23 canoe center - spotykam tam sporo ludzi, śniadanie, drzemka i ruszam dalej
po drodze mijam pierwszą z Polek - pozdrawiam jeśli to czytasz, po drodze spotykam idącą z Sisimiut sporą grupę młodych Czechów. Chłopcy mówią że w jeziorze 2 chatki wcześniej (Eqaluagaarniarfik) pływają spore ryby - to miejsce stanowi mój dzisiejszy cel
Załącznik:
spalona.jpg

16:30 docieram do Ikkattooq, tam spotykam 2gą Polkę oraz parkę Czechów. Nie pamiętam imienia, ale ta dziewczyna była właśnie z tego forum :) pozdrawiam :) wstyd było mi się przyznać, ale jak opowiadałaś że powyrzucałaś praktycznie wszystkie rzeczy, żeby tylko zminimalizować wagę plecaka - tachałem jeszcze wtedy prawie 1,5l/kg 40% alkoholu :P plecak mi ciążył, ale ani przez moment nie pomyślałem o tym, że mógłbym się pozbyć cennego balastu :) chwilka gadki i lecę dalej
20:04 przekraczam strumień, spotykam Szwajcarkę która samotnie! z 28kg (chyba 28, pamiętam że był cięższy od mojego! :P ) plecakiem przemierza Grenlandię :O
22:17 docieram do Eqaluagaarniarfik, w środku jest 2ka niemców rosyjskiego i ukraińskiego pochodzenia, później się z nimi zaprzyjaźniam i spędzamy trochę czasu, łowimy ryby itp. tymczasem rozbijam namiot obok.

tempo mogło się wydawać szybkie, ale następnego dnia, gdy spałem w Lake House a na zewnątrz prószył śnieg, pośrodku nocy wpadło 2 duńczyków. byli totalnie przemarznięci, nie dali się nawet poczęstować wódką na rozgrzanie :P mówili tylko że w górach jest śnieg i ciężkie warunki. ściągnęli ubrania i wskoczyli do śpiworów na ziemi. byli to kolesie, którzy już raz zrobili ACT. tym razem chcieli go zrobić biegnąc z jednym tylko noclegiem. w lekkich ospreyach mieli tylko śpiwór i jedzenie na 2 dni. spotkałem też grenlandkę, która szła z Sisimiut do Kangerlussuaq i mówiła że czasami robi tą trasę i w zależności od pogody zajmuje jej to 3 do 4 dni :P w Sisimiut nasłuchałem się też o tubylcu, który ACT robi na jeden raz, bez przerwy na sen.

później wyluzowałem z tempem, więc może wam odpuszczę reszty relacji :P

p.s. w jeziorze koło Eqaluagaarniarfik nie widziałem żadnej ryby :P

pozdrawiam


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#140 PostWysłany: 15 Lip 2019 12:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 170
Kilometry: 214 264
srebrny
Czy ktoś się w tym roku wybiera na ACT?

Od około tygodnia niepodal doliny Nerumaq i Kangerluarsuk tulleq widoczne są tumany dymu. Pożary są niegroźne na dłuższą metę, lecz w tej chwili zaleca się, by:

There’s a lot of smoke and they recommand not to hike the Arctic circle trail right now.

Druga sprawa, około 12 kilometrów w Kangerlussaq spostrzeżono niedźwiedzia. Zagrożenia nie ma, gdyż został zastrzelony przez lokalne władze. W tym rejonie, jest to rzadkie zjawisko, lecz warto umieścić instrukcję na wypadek spotkania z misiem:

Cytuj:
Polar bears pose a potential threat to humans, livestock, effects, properties, etc. Avoid any behavior that may provoke an attack.

Feeding of polar bears

Feeding polar bears is prohibited, and should under no circumstances take place. This can lead to polar bears repeatedly seeking out residential areas.

Polar bears in the wild or outside city limits

Keeping a safe distance from a sighted polar bear is the safest option in avoiding any attack. Upon observing a polar bear, you must leave the area immediately. Contact The Ministry of Fisheries, Hunting and Agriculture, the village authorities and the wild life officer.
An adventurous nature and desire to take photographs of the polar bear do not justify any act that may put you or the polar bear in danger.

What to do upon encountering a polar bear:

Do not walk or sail up to the polar bear. Leave the area
If necessary, fire a few warning shots with a rifle, a signal pistol, a foghorn or something else that may work as a deterrent and scare the polar bear away
Notify The Ministry of Fisheries, Hunting and Agriculture, the village authorities and wild life officer about where you sighted the polar bear.
Travelling in polar bear country
In areas where observations of polar bears are frequent, it is recommended to carry a rifle of cal. .30-06 as a minimum, loaded with soft point ammunition, at all times. When camping in these areas, you should always have a polar bear guard and/or a warning system (e.g. trip wires). Ensure that sleeping tents and food stock are separated by a minimum of 50 meters. Handling of waste and its disposal must also be positioned well away from tents and the food stock. When placing your camp, avoid areas:
with active glaciers
with pack ice (on ice)
ravines/crevasses along the coast
where there is a polar bear den nearby
where there are traces of polar bears; tracks, fresh feces, etc.
that may disturb your hearing, e.g. a river.

Polar bears at towns and villages

When a polar bear is approaching a inhabited area, attempt to scare it away, firing warning shots with a rifle, signal pistols or similar. Metallic sounds, from banging on pots for example, can also be used as polar bear deterrent. Boats, snowmobiles or ATV’s may be used in such circumstances. The driving of polar bears is done in a slow pace - only a few km’s per hour as polar bears are easily overheated, which may have a lethal effect on them.
In any case, you must abide by the orders given by the Ministry of Fisheries, Hunting and Agriculture, Police, village authorities or wild life officer.
Problem Bears
Problem Bears are defined as individuals that repeatedly, and despite being driven away, seek out inhabited areas.

License to kill
The option of killing a polar bear is an absolute last resort. Cases of problem bears are evaluated individually by The Ministry of Fisheries, Hunting and Agriculture (APNN)1 to determine whether it is necessary to kill a polar bear. The necessity of killing a polar bear must be documented with photographs or other reliable source of documentation. As a general rule, police, village authorities or wild life officers stand in charge of the killing.

Figure 1: shot placement (sysselmannen.no)

In the case of polar bear cubs
Polar bear cubs are born in high winter, and it is estimated to be around the beginning of January. When a cub is approx. 2 years old, it is usually weaning from its mother. It will by then, regardless of gender have the same size as the mother. If the cub is NOT as big as the mother, it is approx. 1 year old, and would NOT be able to fend for itself.

If it is 1 meter long, measured from snout to tail, it will approx. be 1 year and with all probability, still dependent on its mother. If it is 1m high, standing on four legs, it is about. 1.5 -2 m long and would most probably already be 2 years old and able to fend for itself.

There is no significant difference in size, between the male and female polar bear in the very first years of its lifetime. Measured in March-April, the length measured in a straight line from snout to tail of 1-year-old polar bears in Greenland is ca. 147 cm, while the 2-year olds are about. 172 cm. The 2-year-olds are almost as long as their mothers.

 (Source; Greenland Institute of Natural Resources).

_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
Washington uważa post za pomocny.
 
 
 [ 143 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group