podróżnik

Eksperci: Pandemia zakończy erę podróżowania z plecakiem. Przesadzają?

Podwyżki cen biletów, obostrzenia, zmiana podejścia do masowej turystyki – to tylko kilka przyczyn, które według ekspertów mają sprawić, że niskobudżetowe podróżowanie z plecakiem przestanie być możliwe. Ale czy koronawirus faktycznie zabije backpacking? Coś nam się nie wydaje.

„Nowa era podróżowania” – tak o sytuacji turystyki na świecie i tym, co ma na nas czekać w przyszłości mówi się w branży już od wielu miesięcy. I choć przypuszczeń, teorii i scenariuszy jest wiele, trudno przewidzieć, który z nich stanie się rzeczywistością. Jednak zdaniem niektórych ekspertów cytowanych w dedykowanym temu zagadnieniu artykule CNN, jedną z najważniejszych zmian ma być stopniowe zanikanie czegoś, co czytelnicy Fly4free.pl lubią najbardziej – taniego podróżowania z plecakiem. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się tym przewidywaniom i argumentom specjalistów, a przede wszystkim zastanowić się, czy ich spełnienie faktycznie jest możliwe.

Kraje będą stawiać na jakość, nie na ilość, a backpackerzy nie wydają pieniędzy

Faktem jest, że niskobudżetowi turyści często liczą każdy grosz. Z naszych doświadczeń wynika, że najczęściej liczą te grosze w kontekście noclegów, transportu czy tych elementów, w których obniżenie standardu nie obniża jakości samej podróży. Skoro bowiem cały dzień spędzam poza noclegiem, to po co inwestować w pięć gwiazdek? Skoro chcę poznawać lokalną kulturę, to przejażdżka tanim autobusem będzie tylko wartością dodaną. Skoro kocham jedzenie, to wybieram tanią, ale super lokalną knajpkę zamiast jedzenia w luksusowej restauracji. Nie szczędzimy natomiast na zwiedzanie, przeżycia i co najważniejsze – większość z nas wydaje pieniądze bezpośrednio u mieszkańców.

Oczywiście pojawiły się już pierwsze przesłanki, że niektóre kraje wolałyby najpierw otworzyć się na turystów majętnych. Takie zapowiedzi wprost wysnuła chociażby Tajlandia zapewniając, że „przestanie być rajem dla backpackerów”. Wszak mniej osób z większym budżetem daje takie same wpływy do budżetu, a ułatwia zachowanie bezpieczeństwa w kontekście pandemii.

– Większość miejsc koncentruje się teraz na segmentach rynku o wysokich dochodach – komentował  Denis Tolkach, adiunkt w Szkole Zarządzania Hotelami i Turystyką na Politechnice w Hongkongu, w rozmowie z CNN. – W przyszłości nasz kraj będzie kierował reklamy do większej liczby zamożnych turystów – potwierdzał jego słowa Stuart Nash, minister turystyki Nowej Zelandii.

Więc na początku może faktycznie, backpackerom będzie trudniej. Ale pandemia przecież kiedyś się skończy! Nie można też zapominać, że zamożny turysta – choć faktycznie wydaje znacznie więcej – zazwyczaj korzysta z luksusowych hoteli i restauracji, wybierze wycieczkę fakultatywną z biura podróży i w rzeczywistości, najmocniej napycha kieszeń nie lokalnej społeczności, a zagranicznym biznesmenom.

W dodatku – popularność podróży z plecakiem sprawia, że choć w przeliczeniu na osobę wydajemy mało, to w ogólnym rozrachunku wcale nie są to drobne. Backpackerzy podróżują częściej i liczniej. Jak wynika z danych WYSE Travel Confederation, co roku odbywa się 45 milionów podróży z plecakiem, a średnie wydatki na nie to 4 tysiące USD. W Nowej Zelandii, która w ostatnich latach także była coraz mniej przychyla backpackerom, też mocno dorzucali się do budżetu.

– Przed COVID-em, liczba przyjazdów młodych obcokrajowców stanowiła ok. 25 proc. wszystkich gości w Nowej Zelandii i wniosła go gospodarki ok. 1,5 mld NZD (równowartość ok. 4 mld PLN) – wylicza Jenni Powell, przewodnicząca Backpacker Youth and Adventure Tourism Association w rozmowie z CNN. – Brak backpackerów jest zauważalny. Nie możemy się doczekać, aż granice ponownie się otworzą. Przynoszą oni nie tylko wartość ekonomiczną, ale i środowiskową czy społeczną, a nawet przyczyniają się do rozwoju kulturowego – dodała.

Podróże będą droższe, a tanie przybytki i atrakcje nie przetrwają pandemii

Następnym elementem, który ma zaważyć na stopniowym zanikaniu sektora niskobudżetowych podróży jest mniejszy wybór i wyższe ceny. Eksperci zwiastują bowiem, że nawet gdy podróże wrócą w pełnym wymiarze, to niskobudżetowi turyści nie będą już mieli dokąd ruszyć.

I niestety… tu akurat mogą mieć rację. Już pod koniec marca 2020 roku Międzynarodowa organizacja World Travel & Tourism Council (WTTC) wyliczyła, że każdy dzień kryzysu związanego z koronawirusem oznacza likwidację blisko miliona miejsc pracy na całym świecie – i to tylko w branży turystycznej. A od tamtej pory minęło już blisko 10 miesięcy.

Wiele miejsc w branży – zarówno lokalnych agencji turystycznych, jak i przewodników, hosteli, wypożyczalni sprzętu, restauracji i wielu, wielu innych może po prostu nie przetrwać koronawirusowego armagedonu.

– COVID-19 dziesiątkuję branżę. Prowadzi do bankructwa wielu hosteli – przyznaje Kash Bhattacharya, założyciel BudgetTraveller.org, cytowany w CNN. – Te, które borykają się z największymi trudnościami to właśnie te mniejsze, niezależne obiekty, które pod wieloma względami reprezentują duszę tego sektoru. To nie jest tylko miejsce do spania, ale reprezentacja społeczności w każdym z miast – tłumaczy.

Zresztą, wcale nie trzeba szukać przykładów ze świata, gdy decyzje rządu sparaliżowały niemal całą branżę turystyczną w Polsce. Już wiadomo, że większość stoków – nawet, jeśli zakaz ich funkcjonowania zostanie zniesiony – nie zostanie już otwartych, bo ich naśnieżanie na tak krótki czas nie będzie miało sensu. Brak ferii w tradycyjnej formie i obostrzenia w okresie świąteczno-sylwestrowym dla wielu właścicieli pensjonatów czy restauracji oznaczały gwóźdź do trumny.

To, czy części z nich uda się jeszcze podnieść, zależy już tylko od nas. Wielu próbowało znaleźć na ten czas alternatywne źródła dochodu, wielu kombinowało – jak ci, którzy w Polsce otwierali nagle schowki narciarskie i inne tego typu przybytki. Powstała nawet akcja Adopt a Hostel, w której można było wykupić voucher na przyszłe podróże i wesprzeć budżet obiektu. Ale rzeczywiście – ceny prawdopodobnie pójdą w górę, a dostępność zdecydowanie zmaleje. Choć z drugiej strony, wielu mówi, że ceny będą niższe niż kiedykolwiek, żeby skusić potencjalnych turystów. Jak będzie w rzeczywistości? Pozostaje czekać i obserwować.

Póki co trzeba jednak też do wielu swoich podróży doliczyć dodatkowe koszty, które stworzył koronawirus, jak chociażby testy PCR, za które przychodzi nam zapłacić nawet 500 PLN. Dla zamożnego turysty, nie ma to większego znaczenia, dla niskobudżetowego – może zaważyć na decyzji o wyjeździe.

Nie można też zapominać, że pandemia koronawirusa, poza ogromnymi stratami finansowymi, dała jednak wielu krajom do myślenia. Brak turystów był dobrym momentem do przemyślenia strategii na przyszłość i podjęcia decyzji o ograniczeniu liczby turystów. Może się więc okazać, że część atrakcji będzie trudniej dostępna, a co za tym idzie – droższa. Zresztą – przecież dokładnie to zwiastowali futurolodzy już na długo przed pandemią koronawirusa. Teraz sytuacja może po prostu przyśpieszyć.

***

Trzeba więc przyznać, że okoliczności nie sprzyjają niskobudżetowym turystom. Dodatkowe koszty, obostrzenia, kolejne pomysły krajów i bankructwa firm w branży turystycznej sprawiają, że.

Z drugiej jednak strony – kto sobie da radę w kryzysowej sytuacji, jeśli nie właśnie backpacker? Wszak zaskakujące sytuacje, kryzysowe momenty czy nieprzewidziane zwroty akcji to jeden z najciekawszych elementów. Szybkie dostosowanie się do otaczającej rzeczywistości to nasz chleb powszedni.

No i w przeciwieństwie do zamożnego turysty, nam najczęściej wystarczy namiot, odpowiednio zaadaptowany samochód czy chociażby gościna na couchsurfingu. A resztę i tak robią przeżycie – te zupełnie bezcenne, choć często darmowe lub za grosze.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Wycieczka do Florencji za 772 PLN 😍 Loty, transfery i 4* hotel w centrum 😎
Włochy z Krakowa 772 PLN

Florencja na city break w pełnym pakiecie: loty, transfery i hotel

Albania tylko dla dorosłych 🔞Tydzień w 5* hotelu z all inclusive za 2599 PLN 🌊🍹
Albania z 4 miast 2599 PLN

Luksus na Adriatykiem tylko dla dorosłych: All inclusive w 5* hotelu

Obudź się na Costa Blanca 😎 Loty i hotel w słonecznym Alicante za 646 PLN 🌅✨
Alicante z Gdańska 646 PLN

Przedłużony weekend pod palmą: Loty i hotel w świetnej lokalizacji

🏛️ Zmień otoczenie na maltańskie klify 🤩 Loty i hotel z pięknym widokiem za 749 PLN 🥰
Malta z Katowic 749 PLN

Słońce zimą na Morzu Śródziemnym. Loty i hotel z pięknym widokiem

🏝️ Egzotyka premium na Seszelach 😍 Loty Turkish Airlines i hotel przy plaży za 3732 PLN 🌴🥥
Seszele z Wiednia 3732 PLN

Komfortowy pobyt w raju: Loty Turkish Airlines i noclegi przy plaży

🏰 Luksus nad Dunajem: Loty i ⭐⭐⭐⭐ hotel Bristol w Budapeszcie za 579 PLN 🌉✨
Budapeszt z Warszawy 579 PLN

Weekend w Budapeszcie w wersji premium: Loty i 4* hotel w centrum

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
Spoko. I tak przetrwamy. Co najwyżej zmienimy kierunki na bardziej przyjazne.
marmur50, 8 stycznia 2021, 0:25 | odpowiedz
Odnośnie tezy w tytule: nie, wręcz przeciwnie. Nie czytając artykułu wg mnie tradycyjne hotele, po bankructwie części z nich podniosą znacznie ceny (bilety lotnicze również zdrożeją, tanio już było). Więc sporo ludzi będzie stać wyłącznie na wyjazd z przysłowiowym plecakiem i namiotem
ssaassaa, 8 stycznia 2021, 10:01 | odpowiedz