Fly4free.pl

Ależ tęskniliśmy! Ulubiony region backpackerów powoli wraca na turystyczną mapę

turystka w hoi an
Foto: noina / Shutterstock

Tajlandia otwiera dla turystów Bangkok i cztery kolejne regiony, Singapur tworzy krótką listę „zielonych krajów”, a Malezja i Wietnam będą testować otwarcie granic w wybranych, lubianych przez turystów obszarach. Azja Południowo-Wschodnia, na którą tak bardzo czekaliśmy, znów może powoli wpychać się w wasze podróżnicze plany.

Azja Południowo-Wschodnia to niewątpliwie jeden z ulubionych regionów dla podróżujących z plecakiem. Zamknięcie większości krajów w tym obszarze na długie miesiące oznaczało ogromną pustkę na podróżniczej mapie backpackerów. I gdy większość z nas straciła już nadzieje, że w najbliższym czasie będzie mogła tam wrócić, niektóre z państw wreszcie zaczęły się otwierać.

I choć jest to otwarcie powolne lub nie do końca takie, jak byśmy sobie wymarzyli, to każdy krok w kierunku swobodnych podróży jest na wagę złota!

Tajlandia otwiera Bangkok i kolejne regiony

Najważniejszym newsem ostatnich dni jest otwarcie kolejnych regionów w Tajlandii. Przypomnijmy, że najpierw, testowo w lipcu otworzyło się Phuket. Program się przyjął, a turystów z miesiąca na miesiąc przebywa. W efekcie kilka tygodni temu, do listy dołączyły kolejne regiony – prowincja Krabi (razem z Ko Phi Phi, Ko Ngai i Railay), a także Phang-Nga (czyli Ko Lak i Ko Yao) a także Surat Thani (w tym Ko Samui, Ko Phangan lub Ko Tao). I co istotne, wreszcie można łączyć ze sobą dwa różne regiony i nie trzeba siedzieć cały czas w jednym miejscu.

W trakcie pobytu możemy również korzystać z atrakcji, restauracji, usług, wybierać się na wycieczki, zwiedzać czy robić zakupy. Rząd rekomenduje w tym zakresie współpracę z firmami obecnymi na specjalnej liście, ale nie jest to wymagane.

A teraz – w końcu doczekaliśmy tego, że do otwartych regionów dołączy Bangkok, a także Hua Hin, Pattaya czy Chiang Mai. I to już od października.

Oczywiście trzeba pamiętać, że restrykcji nadal tam nie brakuje, bo pobyt jest możliwy tylko dla osób zaszczepionych, tylko w wyznaczonych ośrodkach i wymaga wykonania aż czterech testów. Szczegółów i pytań jest jednak tak wiele, że opisaliśmy je precyzyjnie w osobnym tekście. Jeśli więc macie jakieś wątpliwości, czy to jest dla was akceptowalne, to koniecznie zajrzyjcie tam!

Malezja i Wietnam robią próbę generalną

Dobre wiadomości płyną też z Malezji i Wietnamu. Pod koniec sierpnia Malezja zapowiedziała, że pójdzie tropem Tajlandii. Na początek otworzy bowiem jedynie Langkawi, choć na szczegóły musimy jeszcze chwilę poczekać. Od tego, jak wypadnie test i jak wpłynie na sytuację epidemiologiczną, zależy czy otwierać się będą kolejne regiony. Już teraz wiadomo też, że będą to te, w których łatwo zorganizować bezpośredni przylot i wylot, czyli np. pozostałe malezyjskie wyspy.

Podobnie sytuacja będzie wyglądać w Wietnamie, gdzie na początek otworzy się Phu Quoc – wyspa na południu kraju. Tu natomiast już teraz wiadomo, że wstęp – podobnie jak w innych krajach – będzie możliwy wyłącznie dla osób zaszczepionych i po wykonaniu testu przed przylotem. Nie wiadomo natomiast, czy kolejne badania będą wymagane również w trakcie pobytu. Pierwsi turyści mają być wpuszczeni już w październiku, a okres testowy potrwa sześć miesięcy.

Singapur otwiera się dla wybranych

Jeden z najbardziej futurystycznych krajów świata, również przez długie miesiące (blisko 1,5 roku!) był kompletnie zamknięty dla zagranicznych turystów. Ale w końcu, po kolejnych przesuwanych datach, po kolejnych obietnicach, doczekaliśmy się ich spełnienia. Od 8 września zmieniły się zasady i pierwsi goście mogą już przekraczać granice.

Na razie co prawda wpuszczani są turyści z Brunei… i Niemiec, ale to i tak postęp w kontekście całkowitego zamknięcia. Tym bardziej, że z czasem tych krajów dopuszczonych do turystycznej bańki, będzie więcej.

Warunki? Przede wszystkim trzeba być po pełnym cyklu szczepień i przez ostatnich 21 dni przebywać w „bezpiecznym” kraju. Podobnie jak w Tajlandii czekają nas aż cztery testy – jeden 48 h przed odlotem, drugi na lotnisku po przylocie i dwa kolejne – w trzecim i siódmym dniu pobytu.

Na resztę przyjdzie nam jeszcze poczekać

Choć każde otwarcie czy choćby poluzowanie obostrzeń w regionie, to dobra wiadomość, to na powrót do podróży, jakie znaliśmy przed pandemią przyjdzie nam jeszcze długo poczekać.

Niestety nie wszystkie rządy w Azji Południowo-Wschodniej wyczekują turystów. Laos czy Mjanma nadal są zamknięte na cztery spusty, a Kambodża utrzymuje uciążliwe restrykcje. Wizy można otrzymać wyłącznie w placówkach dyplomatycznych, a przed wjazdem trzeba wpłacić 2 tys. USD depozytu na poczet kosztów ewentualnego leczenia i przejść 14-dniową kwarantannę we wskazanym ośrodku.

Co ciekawe, stopniowe otwarcie zapowiedziała też Indonezja, ale dla zrównoważenia dobrych informacji od razu zastrzegła sobie, że będzie „filtrować wpuszczanych do kraju turystów”. Myślicie, że chodzi o COVID-19? Też, ale nie tylko. Tamtejszy minister gospodarki morskiej i inwestycji powiedział podczas wizyty na Bali, że – przynajmniej na początku – mile widziani nie będą backpackerzy. Jego zdaniem zostawiają bowiem na wyspie zbyt mało pieniędzy, by warto było ich zapraszać.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Jedna wyspa w Wietnamie, jedna wyspa w Malezji, 4 miasta w Tajlandii... Lepsze to niż nic. A nikt nie pisze, że od 19 sierpnia Sri Lanka jest praktycznie otwarta dla zaczepionych osób. Restrykcje są tak małe, że praktycznie nieistotne. W sierpniu do redakcji F4F wysyłałem nawet linki do rozporządzeń lankijskiego Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie. Ale tematu nie podchwycili... :(
semo, 15 września 2021, 22:42 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »