REKLAMA

Kolejne miejsca nie chcą już imprezowych gości. Część z turystów chce więc zwrotu pieniędzy

Foto: Roman Samborskyi / Shutterstock

Majorka, Amsterdam, a nawet Mielno – miejsc, które mają dość miana wyjazdowej Sodomy i Gomory przybywa z roku na rok. W efekcie pojawiają się ograniczenia, zakazy i nakazy, które mają nieco utemperować niesfornych turystów. Niektóre z nich tak zaskoczyły potencjalnych wczasowiczów, że teraz domagają się zwrotu pieniędzy za wakacje, które wykupili przed ich wprowadzeniem.

Przez wiele lat Baleary, a w szczególności Majorka i Ibiza kojarzyły się głównie z nieskrępowaną zabawą i hektolitrami przelewanego alkoholu. W szczególności upodobali je sobie młodzi, imprezowi Brytyjczycy, dla których Magaluf stało się niemal drugim, choć wakacyjnym domem. Polską Ibizą nazywa się z kolei Mielno, w którym też w szczycie sezonu bez trudu zaobserwujecie dantejskie sceny, a niejeden młody człowiek odkrył tam, jak to jest przekroczyć wszelkie granice.

Ale okazuje się, że choć taka turystyka może być bardzo dochodowa dla publicznego budżetu, to niesie za sobą sporo problemów – często szalenie kosztownych. Turyści w szale zabawy potrafią bowiem niszczyć infrastrukturę i przyrodę, muszą być pilnowani przez większą liczbę policjantów czy lokalnych strażników miejskich, a także korzystają ze służby zdrowia zdecydowanie częściej niż inni odwiedzający. W efekcie bilans nie zawsze wychodzi na plus, a irytacja mieszkańców, zmęczonych niekończącą się imprezą, rośnie.

Ograniczenia gonią ograniczenia

Nic więc dziwnego, że Baleary zabrały się za solidne porządki – w przenośni i dosłownie. W ostatnich latach wiele się zmieniło. Powstał kodeks dobrych zachowań, ograniczono liczbę jednorazowego plastiku i wprowadzono nowe przepisy dotyczące spożywania i sprzedaży alkoholu.

W ubiegłym miesiącu w trzech regionach – Playa de Palma, Magaluf na Majorce, a także w Sant Antoni na Ibizie, zabroniono sprzedaży napojów wyskokowych po godzinie 20:30, wprowadzono też zakaz promocji w stylu Happy Hour. Dodatkowo wszelkie imprezy na mniejszych lub większych łódkach i statkach, wycieczki typu „pub crawl” i automaty z alkoholem nie mogą się reklamować. Lokalne władze intensywnie pracują też nad zakazem oferowania gościom wyżywienia all inclusive, w który wliczony jest nielimitowany alkohol.

Potencjalne zmiany tak bardzo przeraziły m.in. brytyjskich turystów, że część z nich wystosowała nawet oficjalne pismo w tej sprawie. Brytyjskie stowarzyszenie branży turystycznej ABTA zapewniło jednak wszystkich klientów biur podróży, że kto zarezerwował swoje wakacje przed 23 stycznia 2020 roku, może spać spokojnie i o dostęp do alkoholu nie musi się martwić.

– Niektóre środki wprowadzone przez władze Balearów w celu ograniczenia zachowań antyspołecznych mogą wprowadzać zamieszanie wśród brytyjskich wczasowiczów, dlatego z zadowoleniem przyjmujemy ostatnie wyjaśnienia władz. Ograniczenia będą miały zastosowanie tylko do niektórych  obszarów na Majorce i Ibizie zamiast całych Balearów, jak pierwotnie zaproponowano. Ważne jest też, że limity w hotelach all inclusive nie mają zastosowania do wakacji zarezerwowanych przed 23 stycznia 2020 r. – poinformowała ABTA w oficjalnym oświadczeniu.

W rzeczywistości jednak takie zapewnienie wydaje się być nieco na wyrost. Wszak trudno sobie wyobrazić, żeby w hotelu czy w sklepie ktoś miał zapytać nas, kiedy rezerwowaliśmy wakacje. Jeśli zakaz sprzedaży obowiązuje od 20:30, to po prostu nie da się sprzedać alkoholu – niezależnie od tego, kiedy zdecydowaliśmy się na podróż.

Zaledwie wczoraj na łamach Fly4free.pl opublikowaliśmy informację, że Amsterdam przymierza się do zakazu korzystania z coffee shopów skierowanego do wszystkich turystów. To kolejny krok w walce z nadmierną turystyką, która nie jest już na rękę mieszkańcom i lokalnym władzom. Te od kilku lat pracują nad zmianą wizerunku Amsterdamu i stopniowo wprowadzają kolejne ograniczenia, które mają utrudnić przyjazd niskobudżetowym i imprezowym turystom, spragnionym jedynie dobrej imprezy i szaleństwa. Do tej pory ograniczono możliwość wynajmu krótkoterminowego na platformach typu Airbnb, zaostrzono podejście do wypisywania mandatów i znacząco podniesiono podatek turystyczny. Amsterdam zlikwidował też wycieczki do dzielnicy czerwonych latarni, próbował „przerzucić” część turystów do innych miast, a także planował zakazać organizowania wieczorów panieńskich i kawalerskich.

W 2018 roku nawet nasze polskie Mielno zaprotestowało przeciwko swojej nieprzypadkowej, imprezowej sławie. Wprowadzono częściową, nocną prohibicję, a władze chciały zmienić się w miejsce idealne dla rodzin z dziećmi. Szybko jednak okazało się, że sprzedawcy obchodzą nocny zakaz, a do zmiany profilu turysty jeszcze daleko. Prędzej czy później – ma się on jednak zmienić.

Foto: Money Business Image / Shutterstock

To znaczy, że nie będzie gdzie imprezować? Bzdura!

Oczywiście – jak to zwykle bywa – branża nie znosi próżni. W ekspresowym tempie pojawiają się miejsca, które są gotowe zastąpić popularne do tej pory imprezowe kierunki. Wśród nich znalazła się między innymi Bułgaria. I choć kilka lat temu przez krótki moment, bułgarski rząd zamierzał zapobiec rozwijaniu się imprezowej odnogi turystyki, szybko porzucił te plany.

W efekcie Bułgaria coraz mocniej przyciąga imprezowiczów z całej Europy – głównie Polaków, Niemców i wspominanych już Brytyjczyków. W sezonie gwarantuje bowiem dobrą pogodę, liczne, mocno rozrywkowe atrakcje, ale przede wszystkim… niskie ceny. W dodatku kluby, bary i wszelkie innych imprezowe przybytki wyrastają tu jak grzyby po deszczu.

Biura podróży nastawione na najmłodszych klientów są dosłownie zasypane ofertami szalonych wyjazdów. I choć nie zniknęła z nich ani Majorka, ani Ibiza, ani hiszpańskie wybrzeże, to właśnie Bułgaria nie ma sobie równych pod względem finansowym. Taki zorganizowany wyjazd może kosztować zaledwie 600 PLN, jeśli jesteście gotowi pokonać tę trasę autokarem, a od 1200 PLN, jeśli wolicie wybrać samolot. W zamian dostajecie 8-dniowe szaleństwo z opcją all inclusive, podobne sobie, młode towarzystwo, a całą organizację macie z głowy.

W dodatku coraz częściej pojawiają się nie tylko wakacyjne oferty dla dorosłych, ale nawet imprezowe „obozy młodzieżowe”. Niektóre są dostępne już dla… 14-latków. W programie wyżywienie all inclusive, zorganizowane imprezy niemal każdego wieczoru, zwiedzanie i „wielka integracja.”

– Zabierzemy Cię do najlepszych klubów w Złotych Piaskach m.in. Bonkers, PR Club, Arrogance. To tam bawić się będziecie w rytmach najlepszej klubowej muzyki w międzynarodowym towarzystwie – reklamuje swój wyjazd biuro podróży, w którym mogą uczestniczyć osoby od 14 do 18 lat.

Bułgaria nie jest jednak wyjątkiem. Młodzi ludzie – zarówno ci dorośli jak i ci młodsi, mogą wybierać w ofertach wyjazdów do Chorwacji, Czarnogóry i wciąż w Hiszpanii czy Włoszech.

„Dzielnic grzechu” nie brakuje też w bardziej egzotycznych krajach. Z nieskrępowanej zabawy słyną chociażby niektóre ulice w Ho Chi Minh, Cancun, Bangkoku czy Rio de Janeiro. Tutaj jednak trzeba się liczyć z długim lotem, wyższą ceną wyjazdu i mało który – zwłaszcza bardzo młody – człowiek może sobie na to pozwolić. Jeśli jednak jest budżet, to ograniczenia właściwie znikają.

Dlatego wciąż nie będzie więc problemu z imprezowymi wyjazdami, choć wielu tego typu turystów będzie musiało nieco zmienić plany i wybrać po prostu inny kraj. Taki, który nie zamierza przeganiać gości spragnionych suto zakrapianej zabawy. Przynajmniej do czasu, gdy te miejsca same zaczną się borykać z podobnymi problemami jak Amsterdam, Majorka czy nawet Mielno. Wtedy wprowadzą swoje ograniczenia, a ich miejsce znów zajmie nowy kierunek. I biznes się kręci – choć zmienia lokalizację.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.