Ryanair zmienia swoją strategię dla Polski. 8 nowych rzeczy, które wiemy po dzisiejszej ofensywie nowych tras
Choć Michael O’Leary obwieścił niedawno koniec taniego latania, to jednak według niego nie oznacza to problemów dla Ryanaira. Przeciwnie, guru z irlandzkiego low-costa jest przekonany, że w każdym kryzysie (tym dodatkowo napędzanym rekordowo wysoką inflacją) linie takie jak Ryanair przeżywają prosperitę. Dlaczego? Bo ludzie nie przestaną latać, ale – mając mniej pieniędzy w portfelu – zdecydują się na wybór najtańszej opcji, którą bez wątpienia są Irlandczycy. A Ryanair planuje szybki rozwój, co widać po dzisiejszych nowych trasach. Przypomnijmy, że w systemie przewoźnika znalazło się w sumie aż 16 nowych tras na przyszłoroczny sezon letni, co zwiastuje bardzo ambitne plany irlandzkiej linii dla Polski. Widać to zresztą po prognozach Ryanair: w ciągu 12 miesięcy do końca marca 2023 roku linia chce przewieźć w sumie ż 168 mln pasażerów, a w następnych latach kolejno: 185, 205 i 225 mln pasażerów w roku fiskalnym 2025/2026.
Dużo nowych tras oznacza też zwrot w polityce Ryanaira dotyczący Polski. Co to za zmiany i czego należy się spodziewać? Sprawdźmy.
Teneryfa od 2889 PLN na 10 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Alanya od 1996 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Majorka od 2434 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
1. Ryanair wykorzystuje swoją przewagę
Irlandzka linia znajduje się w o tyle uprzywilejowanej pozycji, że nie odczuwa aż tak bardzo efektów drogiej ropy i wysokich cen paliwa lotniczego. Dlaczego? Jest to możliwe dzięki hedgingowi, który sprawił, że Ryanair kupił duże zapasy ropy po niższej cenie niż obecne rynkowe kursy. W efekcie irlandzka linia może swobodniej kształtować swoją politykę cenową w przeciwieństwie choćby do Wizz Aira, który w szczycie pandemii zrezygnował z hedgingu paliwowego i… w momencie wybuchu wojny w Ukrainie zapłacil za to dość wysoką cenę. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.
2. …i rzuca wyzwanie Wizz Airowi oraz LOT
Nowe połączenia Ryanaira to przede wszystkim trasy urlopowe i city breakowe. Na liście są połączenia do strategicznie ważnych dla Ryanaira krajów jak Włochy czy Bułgaria, ale też trasy, gdzie Ryanair zamierza mocno rywalizować ze swoimi największymi konkurentami, czyli LOT i Wizz Air. Takich połączeń jest co najmniej kilka: to choćby trasa z Rzeszowa do Zadaru (na której w minione wakacje latał LOT), połączenia z Gdańska do Malagi i Barcelony (gdzie latał i zamierza latać Wizz Air) czy z Poznania do Burgas (a więc sezonowa trasa wcześniej obsługiwana przez Wizz Aira). Ryanair korzysta też z własnych doświadczeń z tworzeniem siatki i przenosi je na inne lotniska: tu świetnym przykładem jest połączenie z Gdańska do Rygi, które ma potencjał, by powtórzyć sukces trasy do stolicy Łotwy z Modlina
3.Więcej tras, nieco mniej lotów
Rzut oka na nowe połączenia pokazuje, że Ryanair chce uruchamiać z Polski więcej kierunków urlopowych, na przykład na ciepłe południe Europy, kosztem kierunków typowo emigracyjnych, które nie cieszą się już tak dużą popularnością, jak jeszcze choćby przed pandemią. O tej zmianie w polityce irlandzkiej linii mówił pół roku temu w rozmowie z nami Ray Kelliher, dyrektor Ryanaira ds. planowania siatki połączeń. Jednocześnie widzimy też, że bogatsza siatka połączeń oznacza też zmniejszenie częstotliwości lotów: jeszcze kilka lat temu większość ogłaszanych dzisiaj tras byłaby realizowana 3 razy w tygodniu, obecnie zaś widzimy, że oobowiązujacym standardem są 2 loty tygodniowo, najczęściej w formule obejmującej możliwość zorganizowania sobie długiego weekendu.
4.I więcej radosnych eksperymentów! Czy Sofia powtórzy sukces Rygi?
Na liście nowych połączeń jest kilka bardzo ciekawych tras. Są ciekawe powroty, takie jak połączenie z Krakowa do Lourdes, ale najciekawsze są trasy, na których tanie linie jeszcze nie latały z Polski. Takim połączeniem jest choćby trasa z Krakowa do włoskiej Perugii czy przede wszystkim – z Wrocławia do Sofii. Stolica Bułgarii wydaje się być świetnym miejscem na city break, ale do tej pory low-costy omijały to miasto w kontekście lotów z Polski. Teraz się to zmienia i z pewnością warto sprawdzić, czy połączenie to okaże się sukcesem. Tym bardziej, że Ryanair ma pewne doświadczenie w takich nietypowych trasach, weźmy choćby przykład Helsinek.
5.Smuteczek w Modlinie
Jeśli chodzi o nowe trasy, to można śmiało napisać, że Ryanair obdzielił po trochu wszystkie swoje najważniejsze lotniska w Polsce. Wszystkie? No tak, z wyjątkiem Modlina. Podwarszawskie lotnisko w nowym rozdaniu nie dostało ani jednej nowej trasy (choć wiosną wróci część zawieszonych na zimę połączeń, z trasą krajową do Szczecina na czele) i jeśli wierzyć słowom Ryanaira, nie ma co liczyć na duży rozwój siatki połączeń. A przynajmniej nie w sytuacji, jeśli obie strony nie dogadają się w sprawie nowej wieloletniej umowy na loty z Modlina. A jeśli wierzyć ostatnim doniesieniom, negocjacje są w impasie, a obie strony nie mogą się dogadać. Co się stanie, jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte?
6. Czy Ryanair przeniesie się do Warszawy? Jeszcze nie teraz, ale może za rok…
Na naszych łamach pisaliśmy wczoraj o slotach, które Ryanair otrzymał na uruchomienie szeregu połączeń z warszawskiego Lotniska Chopina. A ponieważ lista połączeń pokrywa się z siatką z Modlina, zasadne wydaje się pytanie o to, czy irlandzka linia przeniesie część swoich połączeń do Warszawy. Na dzisiaj wydaje się, że raczej nie. Zasięgnęliśmy języka u irlandzkiego przewoźnika (który oficjalnie nie komentuje sprawy) i usłyszeliśmy, że linia po prostu testuje swoje opcje i nie wyklucza, że skorzysta z nich np. w 2024 roku, gdy rozmowy z zarządemo Modlina skończą się fiaskiem. Czy powrót Ryanaira do Warszawy byłby dramatem? Okazuje się, że niekoniecznie, bo choć opłaty na lotnisku są znacznie droższe niż w Modlinie, Ryanair zdaje sobie sprawę z tego, że potencjał Chopina jest znacznie większy niż portu w Modlinie. Z drugiej strony trudno dziś sobie wyobrazić, aby porozumienie z Modlinem nie zostało wypracowane. Fiasko rozmów nie jest bowiem także w interesie… PPL ani LOT, czyli gospodarzy Lotniska Chopina. Powrót Ryanaira do Warszawy oznacza bowiem szybkie ograniczenie przepustowości na lotnisku (jeszcze większe niż obecnie) i pojawienie się konkurencji, która mogłaby skutecznie podbierać pasażerów narodowemu przewoźnikowi.
7. A może Radom?
Tematu pojawienia się Ryanaira na lotnisku w Radomiu na razie nie ma. Choć mimo oficjalnych zapowiedzi O’Leary’ego, który zarzeka się, że jego linia nigdy nie pojawi się na nowym lotnisku, nie jest to tak do końca wykluczone. Przedstawiciele Ryanaira w kuluarowych rozmowach przyznają, że lotnisko Warszawa-Radom ma „jakiś” potencjał, choć nie zamierzają tu mocniej inwestować, choćby tylko z uwagi na dużą bazę w Modlinie. Ale 1-2 trasy? Wydaje się, że w tym przypadku wszystko pozostaje kwestią ceny, a więc potencjalnego rabatu w opłatach lotniskowych, którego Ryanairowi byłby w stanie udzielić PPL. A coś nam mówi, że byłaby to z pewnością transakcja wiązana, dotycząca również np. Modlina. Ostatecznie cena, czyli możliwość pochwalenia się skuszeniem Ryanaira na swoje lotnisko, jest dość wysoka.
8. Wątpliwości? Jest jedna…
Ambitne plany Ryanaira dla Polski i nie tylko mają jedną wadę: są nią potencjalne problemy Boeinga z odbiorem nowych samolotów. Obecny plan zakłada, że irlandzka linia otrzyma kilkadziesiąt nowych Boeingów 737-8200 od amerykańskiej firmy w maju przyszłego roku. Czyli praktycznie tuż przed startem szczytu sezonu lotniczego. Oznacza to, że miejsca na błędy i kolejne opóźnienia właściwie już nie ma, o czym otwartym tekstem mówi szef Ryanaira. Co, jeśli się nie uda? Ryanair zapewne zrobi wszystko, by nie doprowadzić do cięcia letniego rozkładu, ale nie można tego wykluczyć.