Ryanair zmienia swoją strategię dotyczącą Polski. „Będzie więcej nieoczywistych kierunków”
Po zniesieniu obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa irlandzka linia mocno ruszyła do odbudowy swojej pozycji w Polsce. Przewoźnik uruchomił w okresie letnim wiele nowych tras, nie tylko międzynarodowych, ale także krajowych. Zapowiedział też wiele hitowych tras na zimowy rozkład lotów (na pierwszy plan wysuwa się tu także trasa krajowa, czyli loty z Poznania do Krakowa). Jednocześnie jednak irlandzka linia wyraźnie widzi, że musi nieco zmienić swoje priorytety, jeśli chodzi o kierunki, na których lata z Polski. Chodzi tu przede wszystkim o loty z i do Wielkiej Brytanii, która od lat była najpopularniejszą lotniczą destynacją z naszego kraju. I z pewnością się to nie zmieni, choć najpewniej zajdzie potrzeba pewnego przeskalowania i ograniczenia liczby połączeń. Z uwagi na Brexit, ale też to, co dzieje się obecnie na brytyjskich lotniskach.
Korfu od 2071 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Kemer od 2509 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Majorka od 2179 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
– Wojna w Ukrainie jako taka nie wpłynęła na liczbę rezerwacji do Polski. Znacznie większy wpływ ma Brexit, bo obserwujemy stały spadek liczby rezerwacji z i do Wielkiej Brytanii. Ten tradycyjnie duży ruch pasażerski mocno spadł i już nie wróci do poprzednich poziomów. A my chcemy się dalej rozwijać w Polsce, dlatego jesteśmy zmuszeni do testowania innych, nawet dość niecodziennych kierunków – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Ray Kelliher, dyrektor Ryanaira ds.planowania siatki połączeń.
Jakich?
– Na pewno będzie trochę więcej kierunków wakacyjnych, do ciepłych krajów południa Europy, także jesienią i zimą. Widzimy, że sezon turystyczny w wielu krajach jest wydłużany, bo takie jest też zapotrzebowanie ze strony podróżnych i staramy się na to reagować. Będziemy też mieli nieco bardziej zróżnicowaną siatkę, jeśli chodzi o kierunki emigracyjne, bo widzimy, że być może część ludzi mieszkających w Wielkiej Brytanii przeniosła się do innych krajów. Na przykład do Szwecji czy innych krajów Skandynawii. To jest kierunek, w którym na pewno będziemy podążać – mówi Kelliher.
Jednym z przykładów takiej polityki Ryanaira są ogłoszone ostatnio nowe trasy z lotniska w Łodzi, czyli debiutujące na jesieni połączenia do Bergamo, Brukseli i Alicante.
Jeśli chodzi o plany dotyczące konkretnych lotnisk w Polsce, Kelliher nie chce podawać konkretów, ale twierdzi, że linia chce się rozwijać w każdym polskim porcie. Jako przykład podaje właśnie lotnisko w Łodzi.
– Od jesieni będziemy stąd latali na 5 trasach, ale wiemy, że potencjał tego miasta jest znacznie większy. Jak duży? Trudno powiedzieć, to może być 15-20-25 tras w ciągu najbliższych 5 lat. Wszystko tak naprawdę zależy od popytu – mówi Kelliher.
Jak pisaliśmy już na naszych łamach, większe zainteresowanie Ryanaira lotniskiem w Łodzi może być związane z problemami z przepustowością lotniska w Modlinie. Podwarszawski port, gdzie Ryanair jest jedyną linią lotniczą, ma za sobą najlepszy maj w historii pod względem liczby odprawionych pasażerów. Co oznacza, że wraca temat rozbudowy i braku miejsca na nowe trasy.
Dyrektor Ryanair przyznaje jednocześnie, że liczba rezerwacji Ryanaira jest bardzo zadowalająca, choć przyznaje, że pewnym problemem jest fakt, że pasażerowie wciąż kupują bilety z bardzo krótkim wyprzedzeniem. To jedna ze zmian, którą przyniosła pandemia koronawirusa.
– Przed pandemią wielu pasażerów wybierało swoje wakacyjne kierunki już w styczniu, a szczyt rezerwacji następował na 3 miesiące przed lotem. Obecnie większość biletów kupujemy na 4 tygodnie przed wylotem. Nie ma to nic wspólnego z linią lotniczą, to raczej kwestia niepewności związanej z restrykcjami, a także obecną sytuacją w Europie, czyli choćby długimi kolejkami na lotniskach – mówi dyrektor Ryanaira
Efekt Brexitu widać też w innych liniach
Ograniczenie liczby lotów Ryanaira do Wielkiej Brytanii nie jest wielkim zaskoczeniem, bo już wcześniej decydowały się na to inne linie. Kilka tygodni temu wszystkie połączenia z Wysp Brytyjskich do Polski zawiesiła do września linia Jet2.com. Z kolei we wtorek linia easyJet znacząco zredukowała swoje loty z Krakowa: zawiesiła do końca października loty do Londynu-Luton i Manchesteru, a na pozostałych trasach zmniejszyła liczbę rotacji.