REKLAMA

Szaleńcy i wizjonerzy – bez nich nie moglibyśmy tanio latać po świecie

Niki Lauda
Foto: Veselin Borishev / Shutterstock

To zadziwiające, ale osobowość, charyzma i wizjonerstwo szefów linii lotniczych miało i ma bezpośredni wpływ na to, jak teraz wygląda podróżowanie.

Człowiek-encyklopedia. Najgorszy szef świata. Legenda świata motoryzacji. Cham i prostak. Prawdziwy wizjoner rynku lotniczego. Dusigrosz, który najchętniej pobierałby opłaty za wszystko.

Cóż to za lista? To tylko część z określeń, które doskonale opisują szefów linii lotniczych. Tych, z których usług korzystamy na co dzień. Ale także tych, którzy przyczynili się do tego, że obecnie podróż na drugi koniec Europy jest równie prosta jak przejażdżka tramwajem po Warszawie czy Krakowie.

Tutaj nie można być „zwykłym”. Na liście znajdują się osoby, o których można powiedzieć wiele… ale nie to, że są (lub były) zwykłe.

Legenda

W ostatnich dniach dotarła do nas smutna wiadomość: nie żyje Niki Lauda. Dla wielu osób to człowiek-legenda, kierowca Formuły 1, który wyprzedzał swoją epokę. Ale Niki Lauda był nie tylko mistrzem kierownicy – jego drugą miłością było… lotnictwo.

A ponieważ dla Nikiego Laudy marzenia to były po prostu plany z odłożonym terminem realizacji, w pewnym momencie przerwał swoją karierę, aby zająć się własnymi liniami lotniczymi – Lauda Air.

Ciąg dalszy jest znany: po kilku latach Niki Lauda wrócił do ścigania się w zawodach Formuła 1. Co z liniami lotniczymi, które legendarny kierowca z Austrii firmował swoim nazwiskiem? Całkiem nieźle radziły sobie na konkurencyjnym rynku lotniczym: w latach 90. samoloty Lauda Air przewoziły pasażerów nie tylko na lotach krótkodystansowych, ale także na trasach do Dubaju, Miami, Bangkoku czy nawet do Australii, z międzylądowaniem w Kuala Lumpur.

Lauda Air została ostatecznie sprzedana Austrian Airlines. Czy to był koniec romansu Nikiego Laudy ze światem lotnictwa pasażerskiego? Ależ skąd! Austriak przewidział, że rynek lotniczy będzie się zmieniać, a metodą na „ucieczkę do przodu” będą tani przewoźnicy. I tak w 2003 roku powstała linia Niki.

Linia Lauda
Foto: InsectWorld / Shutterstock
Linia Laudamotion
Foto: Dirk Daniel Mann / Shutterstock

* * *

Nie czas i miejsce na opisywanie wszystkich perypetii, związanych z dalszymi losami biznesów lotniczych genialnego kierowcy – dość powiedzieć, że nawet teraz, planując podróż po Europie, możemy wybrać usługi przewoźnika o nazwie Lauda. Brzmi znajomo?

Co ciekawe, aktualnie właścicielem marki Laudamotion jest… Ryanair. Szef Ryanaira, kontrowersyjny Michael O’Leary, kupując udziały w austriackiej linii lotniczej, nie krył się zbytnio z intencjami:

– Niki Lauda ma duże doświadczenie w przemyśle lotniczym, zwłaszcza w Niemczech i Austrii. Zna wszystkich graczy. Kiedy kupowaliśmy Laudamotion, miał dostęp do różnych ministrów w Austrii, do których my nie mieliśmy – bez ogródek stwierdził Michael O’Leary w styczniu 2019 r., cytowany przez Rzeczpospolitą.

Już ten cytat świadczy o tym, że szef Ryanaira to dość… hmm, specyficzna postać. I zdecydowanie warto się nad nią pochylić. Pożegnajmy zatem Nikiego Laudę, który zmarł 20 maja 2019 r. – i skierujmy swoje oczy w kierunku pewnego Irlandczyka.

Niki Lauda
Foto: cristiano barni / Shutterstock

Najgorszy szef świata

Tak, tytuł tego akapitu to nie żart. Opowieściami o charyzmatycznym szefie niskokosztowego przewoźnika Ryanair moglibyśmy wypełniać nasze łamy regularnie – i faktycznie, Michael O’Leary często u nas gości, nie zawsze w pozytywnym świetle.

Czy to faktycznie najgorszy szef świata? Cóż, specyficzną „nagrodę” przyznała mu kilka miesięcy temu Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych, zrzeszająca 312 organizacji związkowych w 155 krajach i mająca 207 mln członków. Nie dość tego, „sława” Michaela O’Leary’ego dalece przekracza światek lotniczy.

Zgadniecie, jakie wymagania stawiano przed osobami, które miały pełnić rolę asystenta prezesa Ryanair? Trzymajcie się mocno krzesła:

  • cierpliwość niczym święty lub anioł;
  • „gruboskórność”;
  • umiejętność pracy bez potrzeby snu;
  • kwalifikacje do masażu ego prezesa Ryanaira;
  • w przypadku, gdy jest się rowerzystą lub fanem zespołu Manchester United, aplikacja nie będzie rozpatrywana, a jej autor będzie tropiony, torturowany i zastrzelony;

Samo ogłoszenie reklamowane było jako najgorsza praca w Irlandii. I nie, to nie jest żart.

Michael O’Leary regularnie dolewa oliwy do ognia – goszcząc nie tylko w branżowych mediach, ale także na łamach plotkarskich magazynów: potrafi mu się wymsknąć, że piloci to przepłacane pawie, innym razem kupuje pałac na Majorce, wart kilkadziesiąt mln PLN, lub z wrodzonym sobie wdziękiem informuje, że według niego Chopin Airport to Shocking Airport.

Przez grzeczność nie wspomnimy szerzej o takich „drobnostkach” jak słynne przebieranki Michaela O’Leary’ego (na lotnisku w Rzymie był przebrany za papieża, trzymając tabliczkę z napisem: „Habemus niskie ceny biletów”) czy kontrowersyjne reklamy lub pomysły w rodzaju „bed and blow jobs”.

Michael O'Leary
Foto: katatonia82 / Shutterstock

...ale charyzmy i wizji mu nie brakuje!

Odzierając jednak szefa Ryanair z takiego wizerunku, okazuje się, że pod spodem kryje się niesamowicie sprawny biznesmen, który wielokrotnie udowadniał, że ma własną wizję rozwoju rynku lotniczego – i systematycznie wytycza nowe standardy, niekoniecznie spotykając się z uznaniem pasażerów.

Możemy się śmiać z kuluarowych opowieści, jak to Michael O’Leary spotkał się z szefem linii Southwest Airlines (Herbem Kelleherem), aby nauczyć się taniego latania. I tak chłonął wiedzę podczas spotkania, które nie odbywało się tylko przy samej wodzie i kanapkach, że… obudził się rano i nic nie pamiętał. Oddajmy zresztą głos samemu prezesowi Ryanaira:

– To był dla nas trudny moment, ale też jedyny sposób, by Ryanair zaczął działać. Spotkałem się z Kelleherem i zaczęliśmy pić. O północy straciłem przytomność. Obudziłem się o 3 nad ranem, a ten sk***** wciąż tam był i nalewał sobie kolejnego burbona. Myślałem, że przejmę od niego całą wiedzę i wrócę do Irlandii ze Świętym Graalem, ale następnego dnia nie pamiętałem niczego z naszej rozmowy – wspomina O’Leary.

Niemniej, wiele z pomysłów Michaela O’Leary’ego (i jego współpracowników) możemy na co dzień obserwować podczas naszych podróży lotniczych.

Popularny MOL jest mistrzem w wyciskaniu z nas, podróżnych, dodatkowych pieniędzy: i nie tylko o kombinacjach z rozmiarami bagażu podręcznego czy cenami bagażu rejestrowanego mówimy. Według opublikowanych kilka dni temu danych, średni poziom przychodów pozalotniczych w przeliczeniu na pasażera wzrósł w skali roku aż o 11 procent.

* * *

To tylko czubek góry lodowej (pamiętacie o pomysłach, aby wprowadzić w samolotach miejsca stojące lub wręcz… płatną toaletę podczas lotu) z działań człowieka, którego nazywa się papieżem tanich linii lotniczych. Niektórzy jednak preferują mniej błyskotliwy tryb życia i pracy, działając raczej w cieniu. Przyglądnijmy się kolejnej postaci, o której można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest „zwykła” i „banalna”.

Michael O'Leary
Foto: Ryanair

Wielki wizjoner i biznesmen

O Nikim Laudzie czy Michaelu O’Learym słyszało wiele osób. Ale czy mówi Wam coś imię i nazwisko pewnego biznesmena, który maczał palce w sukcesach dużej części tanich przewoźników na świecie? Tym dżentelmenem jest Bill Franke.

To właśnie do Billa Franke po naukę poleciał Michael O’Leary – wracając z bagażem nowych pomysłów na loty z małych lotnisk i likwidację wszystkich możliwych bezpłatnych usług, aby móc powiedzieć: „mamy najtańsze bilety na rynku!”.

Sam Bill Franke woli sterować wszystkim z tylnego siedzenia, kierując funduszem Indigo – patrząc na skalę jego działań, nie powiedzielibyśmy, że ma 82 lata! Guru branży lotniczej wciąż ma niespożyte siły i energię do działań. W pewnym momencie głośno było o planie przejęcia przez Billa Franke (precyzując, poprzez kontrolowany przez niego fundusz inwestycyjny) kontrolnego pakietu akcji… naszego narodowego przewoźnika, czyli PLL LOT. Padały nawet konkrety, latem 2015 roku wspominano o 70 mln USD za kontrolny pakiet akcji.

Wyobrażacie sobie, jak mógłby wyglądać LOT, gdy za zarządzenie tym przewoźnikiem wzięli się ludzie, którzy zjedli zęby na tworzeniu tanich linii lotniczych? Cóż, możemy na ten temat tylko pofantazjować.

Co motywuje tego geniusza branży lotniczej i sprawnego biznesmena?

– Wiecie, mógłbym teraz siedzieć w domu i po prostu gapić się w telewizor. Albo codziennie jeździć do klubu golfowego. Tylko nie uśmiecha mi się pić martini od 10 rano – stwierdza Bill Franke.

Bill Franke
Foto: Casa Rosada / Wikipedia

Charyzma lidera przyczyną sukcesów?

Trzy postacie, trzy różne historie. A to tylko początek plejady nietypowych wizjonerów. O zachowaniu i pomysłach Tony’ego Fernandesa, malezyjskiego biznesmena i właściciela m.in. linii AirAsia krążą legendy. Niemniej, to właśnie AirAsia pod jego rządami stała się wiodącym światowym przewoźnikiem niskokosztowym.

Z kolei Akbar Al-Baker, rządzący Qatar Airways, przez wiele osób uważany jest za szarą eminencję światowej branży lotniczej: pochodzący z Kataru 58-latek stoi na czele IATA (Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych). Nie zmienia to faktu, że zdarzają mu się takie kwiatki jak dość chamskie podsumowanie amerykańskich linii lotniczych i ich personelu pokładowego („pasażerowie są obsługiwani przez babcie”) lub jakże delikatna uwaga o statusie kobiet we władzach linii lotniczych („Qatar Airways musi być prowadzony przez mężczyznę, ponieważ to bardzo wymagające stanowisko”).

* * *

Szaleńcy, wizjonerzy, sprawni biznesmeni. Osoby, które wydarłyby z naszych kieszeni ostatni grosz. Ale zarazem to właśnie oni są odpowiedzialni za to, że latanie już nie jest czynnością elitarną, lecz egalitarną: ten sposób transportu stał się dostępny praktycznie dla każdego.

Warto o tym pamiętać, psiocząc niekiedy na warunki, w których przyjdzie nam odbywać swoją podróż.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


sylwester w wiedniu
Najlepsza oferta

Sylwester w Wiedniu - loty za 178 PLN

Tomasz Świerczyński | 2019-10-20 18:00
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel