REKLAMA

Micheal O’Leary wycofuje się z kontrowersyjnych słów. I zapewnia, że pilotom Ryanaira można zazdrościć

ryanair pasażerowie
Foto: JGA/Shutterstock
Szef Ryanaira słynący z bardzo bezpośrednich wypowiedzi, zaprzeczył jakoby słowa, którymi rozjuszył tysiące pilotów w ogóle padły z jego ust. I choć oficjalnie zmienia ton wypowiedzi, to dalej utrzymuje, że „pracownikom irlandzkiego przewoźnika mogą zazdrościć piloci z całej Europy”.

W całej sprawie chodzi o wypowiedź z 2012 roku, kiedy Micheal O’Leary w rozmowie z dziennikarzem Ryanem Turbidy miał powiedzieć, że piloci to „przepłacane pawie”. Choć jest to jedna z najbardziej znanych wypowiedzi szefa Ryanaira, to sam O’Leary – przesłuchiwany przed sądem – przekonywał, że nigdy nie ocenił w ten sposób własnych pracowników, a komentarze, które podłapały media dotyczyły pilotów konkurencyjnych przewoźników.

Irlandzka linia lotnicza sądzi się teraz z pilotami w sprawie o zniesławienie. W 2012 roku pracownicy założyli nieuznany do dzisiaj związek zawodowy Ryanair Pilot Group. Wśród działań jego przedstawicieli było m.in. wysyłanie maili do pracowników czy utworzenie strony internetowej, na której wielu z nich w swobodny sposób wymieniało się opiniami o swoim pracodawcy – także niepochlebnie.

Micheal O’Leary uznał jednak, że sprawę trzeba skierować do sądu i „zidentyfikować tych, którzy zagrażają Ryanairowi”. Przekonywał jednak, że nie chodzi mu o to, by sądzić się z każdym, kto skrytykuje firmę, ale musi reagować na nieprawdziwe informacje, na przykład dotyczące bezpieczeństwa.

Co więcej, kontrowersyjny biznesmen przekonywał w trakcie przesłuchania, że Ryanair zapewnia wynagrodzenie i warunki, które „budzą zazdrość wszystkich innych pilotów w Europie”. Według zeznań otrzymują oni 150 000 EUR rocznie i latają średnio przez 18 godzin w tygodniu. O’Leary zapewniał też, że Ryanair w przeciwieństwie do konkurencji oferuje stabilne zatrudnienie, co udowodnił upadek Air Berlin czy linii Monarch, których piloci podobno mieli zgłaszać się do Ryanaira po nagłej utracie pracy.

Trudno jednak wierzyć w rajską wizję pracy u irlandzkiego przewoźnika, kiedy szef linii na spotkaniu akcjonariuszy w Dublinie przyznał, że firma zawaliła harmonogram lotów przez co aż 2000 z nich musiało zostać odwołanych.

Choć O’Leary próbował namówić pilotów do porzucenia urlopu i powrotu do pracy, zrobił to jak zwykle, w swoim oryginalnym stylu sugerując, że jeśli nie zdecydują się pomóc przewoźnikowi, to w przyszłości również nie będą mogli liczyć na wsparcie.

To rozjuszyło pracowników, a wielu pilotów przyznało, że ma dość pracy pod żółto-niebieskim logiem. Tym bardziej, że mimo wspaniałych opowieści szefa linii, rzadko mogą się oni pochwalić doskonałymi warunkami pracy. Firma, która regularnie stara się zmniejszyć koszty, 1/3 pracowników zatrudnia na „śmieciówkach”.

Inni przyjmowani są przez zewnętrzne agencje na zasadach samozatrudnienia. Ryanair wydaje również irlandzkie umowy o pracę przekonując, że zatrudnione osoby pracują przecież w samolotach zarejestrowanych w Irlandii, a nie tam, gdzie są zbazowani. Dzięki temu, irlandzki przewoźnik może w łatwy sposób omijać wiele europejskich przepisów dot. prawa pracy.

Coraz częściej możemy też przeczytać wyznania pracowników, którzy w mediach opowiadają, jak ciężką i niewdzięczną pracą jest latanie dla Ryanaira. Samozatrudnieni piloci otrzymywali zapłatę jedynie za czas spędzony w powietrzu, więc gdy zdarzały się opóźnienia… siedzieli na lotniskach za darmo. Wielu pracowników musi samodzielnie opłacać sobie transport, noclegi, jedzenie, mundury, a nawet wodę w trakcie lotu.

Do tego dochodzi jeszcze opłata za szkolenia (ok. 2500 EUR dla stewardes i ok. 30 tys. EUR dla pilotów). Załogi pokładowe opowiadają o wyśrubowanych limitach dotyczących sprzedaży w trakcie lotów, a piloci wspominają nawet, że wymaga się od nich ograniczania zużycia paliwa.

– Jeśli podróżni mogą latać za 10 EUR, to powinni wiedzieć, że część tych kosztów wynika z warunków pracy personelu linii lotniczych – powiedział Yver Jorens, profesor prawa socjalnego na Uniwersytecie w Gandawie.

Choć wielu z nich próbuje tworzyć coś w rodzaju związków zawodowych czy rad pracowniczych, przewoźnik wprost przyznał, że nie uzna żadnego z nich, o czym niedawno pisaliśmy na łamach Fly4free. Wtedy rzecznik prasowy dodał także, że zamiast wysyłać bezsensowne listy, mogliby się skupić na realnych negocjacjach z pracodawcą.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.