Dziwne teorie, których wysłuchują solo podróżnicy. Czy jest w nich choć szczypta prawdy?
Nudne, drogie, niebezpieczne i wyłącznie dla ludzi, którzy nie mają znajomych – tak o samotnych podróżach wciąż myśli wiele (o ile nie większość) osób. Dziś rozprawimy się z najpopularniejszymi stereotypami!
W końcu, po długich przemyśleniach albo – wręcz przeciwnie – spontanicznie podjętej decyzji zamierzasz wyruszyć w drogę z wyniku splotu różnych wydarzeń, pragnień i marzeń. Ochoczo i z ekscytacją opowiadasz o tym wszystkim znajomym i rodzinie, czytasz setki artykułów i blogów, szykujesz się przy nieskrywanym aplauzie bliskich ci osób. Ciotka gratuluje i dopytuje, czy masz już plecak oraz prosi o przysyłanie zdjęć na bieżąco, znajomi klepią po plecach i mówią, że to świetna decyzja i na pewno czeka cię wiele przygód, pani z banku z uśmiechem zapewnia, że w tej sytuacji natychmiast podnoszą ci oprocentowanie na koncie oszczędnościowym, bo przecież podróż nie opłaci się sama, a szef od razu skraca godziny pracy, żebyś miał czas się szykować.
I tak by pewnie było, gdyby nie fakt, że w większości przypadków podróże solo traktowane są jak fanaberia. W rzeczywistości spadnie więc na ciebie lawina opinii od ludzi, którzy – gdyby tylko akademia rozdawała Oscary za pisanie czarnych scenariuszy – byliby już wielokrotnie utytułowani. I choć najczęściej wygłaszane wątpliwości wynikają z troski, to cóż… rzadko mają coś wspólnego z prawdą. Bo przecież…
Solo podróże są drogie
Tak i nie. Faktycznie, podróż w pojedynkę bywa droższa od tej, w której koszty dzielimy na dwoje. Zwłaszcza, gdy wybieramy trasę, w której kluczowe jest wynajęcie samochodu, brakuje hosteli z wieloosobowymi pokojami i musimy brać tzw. „podwójny pokój prywatny do pojedynczego wykorzystania” lub gdy po prostu – wybieramy się w podróż z biurem podróży. Nie brakuje jednak krajów, które są wręcz stworzone dla samotnych wyjazdów. W ubiegłym roku przygotowaliśmy dla was nawet specjalną listę – tak, by każdy solo podróżnik znalazł coś dla siebie. Niezależnie, czy woli wielkie miasta, spektakularne przygody czy po prostu szuka wytchnienia, relaksu i samotności.
W dodatku branża turystyczna doskonale wie, jaki potencjał finansowy drzemie w pojedynczych turystach i coraz częściej szykuje specjalne oferty dla tych, którzy nie chcą, nie mogą lub nie lubią wyjeżdżać ze swoimi znajomymi, ale też niekoniecznie chcą organizować na własną rękę.
Solo podróże są dla ludzi, którzy nie mają znajomych
Kojarzycie ten dość znany obrazek krążący po internecie, na którym – kiedy ogłaszasz, że wybierasz się w podróż, dookoła ciebie jest mnóstwo chętnych współtowarzyszy, a w miarę upływu czasu ich liczba stopniowo maleje, aż gdy wreszcie nadchodzi dzień wyjazdu – jesteś zupełnie sam? Jest zabawny, ale okrutnie prawdziwy. Znajomi zawsze znajdą stos powodów, dla których chcieliby, ale nie mogą jechać. Jeśli macie wolną chwilę podeślijcie im nasz tekst: „Chcesz się wywinąć z podróżowania? Nic z tego!” – obaliliśmy w nim najczęstsze wymówki.
Pierwsza samotna podróż najczęściej jest po prostu efektem tej jednej małej kropelki, która przelała czarę goryczy. Nie chcesz już dłużej szukać kogoś do towarzystwa, nie chcesz wiecznie czekać na innych, nie chcesz marnować swojego czasu, bo inni mają inne priorytety. Mówisz „dość!”, pakujesz plecak i nagle odkrywasz, że jedynym bezsensownym pomysłem było odkładanie tej decyzji na później. Mamy znajomych, rodzinę, przyjaciół. Ale to nie znaczy, że zawsze musimy z nimi wyjeżdżać. A czasem po prostu – nawet gdy chcą – to my czujemy potrzebę, żeby od nich odetchnąć. I mamy do tego święte prawo.
Solo podróżnicy są bardzo samotni
Podróżujemy samotnie, ale nie jesteśmy samotni. To kluczowa różnica, którą podkreśla wiele osób wyjeżdżających w pojedynkę. Gwarantuję, że w ciągu kilkutygodniowej podróży poznasz tak wiele osób, że często nie będziesz w stanie wszystkich zapamiętać.
Współlokatorzy z hostelu, współpodróżnicy z tego samego autobusu, ludzie w knajpie, na plaży, małżeństwo które prowadzi lokalną restauracje, dziewczyna, która najpierw tylko wskazała ci drogę, a od słowa do słowa zaproponowała też nocleg u swojej rodziny, a nawet przypadkowo spotkani w niewielkim sklepiku – bo akurat okazało się, że mówią po polsku, a przecież „obożejakto, skoro jesteśmy na drugim końcu świata”. Będąc samemu o wiele bardziej angażujesz się w rozmowy, bo czasem aż się chce – za przeproszeniem – zwyczajnie do kogoś gębę otworzyć. Samotnego podróżnika łatwiej przygarnąć do domu, łatwiej zaprosić na rodzinne świętowanie a dodatkowe +1, gdy pół hostelu wybiera się na wspólne zwiedzanie też nikomu nie robi różnicy. No i przede wszystkim nie zamykasz się na towarzystwo, co często zdarza się, gdy od początku podróżujemy z kimś.
Może cię spotkać wiele rzeczy, ale samotność to ostatnia z nich. Chyba, że na własne życzenie – a to przecież zupełnie inna sprawa.
Solo podróże są niebezpieczne
Każda podróż jest niebezpieczna. Nie ma znaczenia, czy jedziesz do Barcelony, na Mazury, Kenii czy do supermarketu. Zawsze może przydarzyć się coś niemiłego. Oczywiście stopień zagrożenia będzie zupełnie inny w środkowej Afryce, a inny na Krupówkach, ale to nie znaczy, że gdziekolwiek na świecie możesz zapomnieć o dbaniu o swoje bezpieczeństwo.
Zawsze – czy podróżujesz sam czy z towarzystwem – trzeba uważać. Nigdy nie świecimy swoim „bogactwem”, czyli tą garstką dolarów w starym portfelu, wielkim aparatem świeżo po jego premierze ani nie kładziemy plecaka „tylko na chwilę” w jakimś szemranym miejscu. Nie przyjmujemy drinków od obcych, a jeśli autostopujemy lub śpimy „na dziko” najpierw uczymy się to robić mądrze. Zawsze bądź przygotowany na kryzysowe sytuacje i dowiedz się zawczasu, co zrobić, gdy ktoś ukradnie ci dokument albo gdy ulegniesz wypadkowi, i sprawdź, gdzie szukać pomocy w setkach innych spraw.
Tak, miej z tyłu głowy potencjalne napady, kradzieże, oszustwa, naciąganie i wiele innych nieprzyjemnych sytuacji, bo one po prostu się zdarzają. Ale jeśli myślicie, że częściej trafia na samotnych podróżników, to nic z tych rzeczy. Bo jeśli ktoś chce cię napaść, to fakt, że będziecie we dwójkę jest marnym pocieszeniem dla was – i podwójnym zyskiem dla potencjalnych napadających. Wobec przestępców niemal zawsze jesteśmy na straconej pozycji, niestety.
Ryzyko można jednak minimalizować, choć często robi się to w trochę inny sposób niż w przypadku podróży z drugą osobą. Nie jest jednak bardziej niebezpiecznie, ale na pewno jest trochę inaczej.
***
Podsumowując, samotne podróże – nie inaczej niż te ze znajomymi, z rodzicami czy nawet w wersji zorganizowanej – mają zarówno wady i zalety. Jak pisaliśmy na łamach Fly4free, w samotnej podróży nikt nie wesprze cię, gdy zachorujesz, nie podniesie na duchu, gdy przyjdzie kryzysowy moment ani nie będzie patrzył razem z tobą na niezwykły wschód słońca. Jednak, gdy znajomi na propozycję podróży mają cały stos wymówek, a nas ciągnie w drogę – ruszenie w nią w pojedynkę będzie o wiele lepsze niż gnicie w domu i narastająca frustracja.
A wszystkimi teoriami wygłaszanymi przez wielkich znawców, którzy podróżują co najwyżej w życiowym trójkącie bermudzkim pt. supermarket – dom – praca, można sobie wypchać buty. Jeśli jednak nigdy wcześniej nie decydowaliście się na taką podróż, to ostrzegam – takie wyjazdy uzależniają. Bo często okazuje się, że z samym sobą bawicie się o wiele lepiej niż z kimkolwiek innym.