REKLAMA

Hotelarze bronią turystów przed podatkami. Miały odstraszać, a jest tłok

tłum w stambule
Foto: EvrenKalinbacak / Shutterstock

Przedsiębiorcy na Majorce chcą bronić budżetów i pieniędzy turystów, którzy do nich przyjeżdżają. Tymczasem poza Balearami podatki turystyczne, a nawet płatny wstęp do miasta mają się świetnie. I wbrew temu, co uważają na Balearach – nikogo jeszcze nie odwiodły od wizyty w wybranym kraju.

Wenecja, Bali, Majorka, Nowa Zelandia, Barbados, Japonia – to tylko kilka miejsc, których władze w ostatnim czasie zdecydowały się wprowadzić lub podnieść przeróżne opłaty dla turystów. Takie zmiany miały działać na korzyść obleganych miejsc, ograniczyć tłumy i oczywiście zapewnić regularne wpływy do lokalnego budżetu. Nie wszystkim się to jednak podoba. Ale o dziwo, najgłośniej wcale nie zamierzają protestować turyści, a… przedsiębiorcy. Tylko czy tu faktycznie chodzi o nasze dobro i finanse?

Wenecja ma rację, a inni nie?

Na pierwszy ogień weźmy Wenecję. Jej największym problemem są turyści jednodniowi. Uosabiają bowiem wszystkie wady masowej turystyki, ale większość z nich nie ma żadnych zalet. Nie korzystają z obiektów noclegowych, nie zostawiają pieniędzy w restauracjach, nie płacą podatku turystycznego, ale za to korzystają z infrastruktury, potęgują tłumy i szybko znikają.

Słynne włoskie miasto na wodzie zapowiadało, że wprowadzi opłaty za wstęp do miasta od wielu lat. A i tak, gdy w końcu doszło do konkretów zarówno turyści, jak i branża turystyczna byli nieco zaskoczeni. Wiadomo już, że opłata, która zacznie obowiązywać najprawdopodobniej w maju będzie wynosiła 3 EUR do końca 2019 roku. Od 2020 roku wzrośnie do 6, 8 lub 10 EUR w zależności od sezonu, a dwa lata później wizytę w mieście trzeba będzie rezerwować z wyprzedzeniem. Kary dla turystów, którzy wjadą bez wniesienia opłaty, wynosić będą od 100 do 450 euro.

I dziwnym trafem, żadna ze stron nie protestuje. Ani sami turyści, ani hotelarze, ani żaden przedsiębiorca z branży. Doskonale zdają sobie sprawę, że Wenecja osiągnęła kres możliwości i przy takim napływie jednodniowych turystów, którzy z ich perspektywy są bezużyteczni, i tak nie zarobią ani grosza więcej. Natomiast turyści, którzy chcieli tu przyjechać, wcale nie zmieniają planów. Wszystko kręci się nie gorzej niż się kręciło.

Hotelarze się bulwersują, a turyści... robią swoje

Ale przecież Wenecja to nie jedyne miasto, które ostatnio postanowiło czerpać dodatkowe zyski z turystów. Bali wprowadza podatek turystyczny w wysokości 10 USD, Japonia pobiera tzw. sayonara tax, czyli opłatę wyjazdową (ok. 31 PLN)w Chorwacji stawkę podatku dla turystów podniesiono, a na Barbadosie i w Nowej Zelandii pojawiły się zupełnie nowe opłaty.

Ale czy ktokolwiek się tym przejmuje? Większość nie. Oczywiście, takie opłaty nie są najprzyjemniejsze dla portfela, ale zazwyczaj stanowią jedynie niewielki procent kwoty, którą zamierzamy przeznaczyć na wyjazd. Nie wszędzie jednak branża ma takie samo zdanie jak w Wenecji.

Okazuje się bowiem, że to, co dla budżetu miasta czy regionu jest, a także dla samego środowiska i społeczności jest zbawieniem, dla hotelarzy wydaje się być przekleństwem. Na przykład na Majorce, gdzie podatek w zeszłym roku podwojono (dziś wynosi od 2 do 5 EUR za noc od osoby), przedsiębiorcy rozważają protest i domagają się natychmiastowego wycofania decyzji o podwyżkach. Boją się, że dodatkowa opłata stanowi „śmiertelne zagrożenie dla branży”, bo nikt już od nich nie przyjedzie. Ich zdaniem turyści przerzucą się teraz na tanie wakacje w Egipcie i Turcji.

Mądry hotelarz po szkodzie

Ciekawe jest jednak to, że branża turystyczna, a zwłaszcza przedsiębiorcy budzą się dopiero, gdy podatek może uderzyć bezpośrednio w ich biznes. Nie jest bowiem tajemnicą, że większość firm turystycznych ma w nosie, jak wpływa na lokalną społeczność i środowisko. Wielkie, wycieczkowe statki za jednym cumowaniem potrafią wypuścić do Wenecji, Barcelony i wielu innych portowych miast tysiące osób, tylko po to, by 10 godzin później odpłynąć z nimi w kolejne miejsce. Ale to, co po sobie zostawiają to już nie ich sprawa, prawda?

Hotele na Bali, Filipinach i innych krajach Azji wylewają ścieki prosto do mórz i oceanów, a protestują dopiero, gdy rząd decyduje się zamknąć tę czy inną rajską plażę. Oczywiście oficjalnie wszyscy robią to w obawie o dobro klientów, turystów, nas wszystkich.

Tylko czy ktokolwiek z Was, choć raz, zmienił kierunek wyjazdu ze względu na podatek turystyczny? Koszt wizy – w porządku. Gigantyczny koszt wstępu do najsłynniejszej atrakcji – jak najbardziej. Drogi bilet lotniczy – no jasne. Ale lokalna opłata?

Gdy więc widzę, jak nagle w szpaler ustawia się cały zastęp hotelarzy, gotowych bronić turystów przed złym systemem, który chce nam zabrać 2 EUR z portfela, wyczuwam wielką ściemę. I zwiastuję, że zamiast wielkiego odwrotu od miast i krajów, które przeżywają oblężenie, nastąpi dokładnie to, co w przypadku miejsc, które mają zniknąć z powierzchni ziemi – zwiększenie zainteresowania. 

I koło się nakręca…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
O co chodzi? Czy że opłaty są dobre czy może, że jednym wolno przeciw nim protestować a innym nie? No i rzeczywiście szokujące odkrycie autorki, że jak ktoś chce odwiedzić np Paryż to opłata turystyczna w wysokości powiedzmy 10 E nie spowoduje, że zamiast Paryża odwiedzi Dijon. Może spalę kolejny pomysł na artykuł ale podzielę się publicznie jeszcze jednym szokującym faktem. Otóż jak ktoś się wybiera do hotelu all inclusive i nie zamierza go opuszczać tylko odpoczywać z drinkami przy basenie to dodatkowa opłata może go jednak skłonić do zmiany planów bo baseny przy hotelach i drinki wyglądają podobnie. Może dlatego hotelarze z Majorki protestują?
lb102, 13 lutego 2019, 18:11 | odpowiedz
San Francisco nocą
Najlepsza oferta

Ameryka Północna od 1377 PLN!

Tomasz Świerczyński | 2019-04-21 16:25
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel