Ponad 2,7 tys. PLN za dwa drinki i jedno danie. Turystki dały się naciąć na rachunek
O tym, że Mykonos nie należy do najtańszych kierunków urlopowych mówi się od dawna. Ale jak wszędzie – da się tam znaleźć i tańsze miejsca i te ekstremalnie drogie. Boleśnie przekonały się o tym dwie turystyki z Wielkiej Brytanii, które nie mogły uwierzyć, gdy otrzymały rachunek po wizycie w jednym z lokali.
Chalkidiki od 2844 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Teneryfa od 2805 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Costa Brava od 1779 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Matka z córką zdecydowały się na spędzenie dnia w jednym z plażowych restauracji, które oferują drinki, jedzenie i leżaki. Czas upływał im pod znakiem relaksu i naprawdę dobrze się bawiły. W trakcie wizyty zamówiły sobie dwa drinki oraz jednego kraba – do podziału. Jak opowiedziały później w biurze podróży, były przekonane, że rachunek nie przekroczy 200 EUR.
Tymczasem kwota, którą miały zapłacić zwaliła ich z nóg. Na rachunku widniało bowiem dokładnie 598 EUR, czyli równowartość 2780 PLN. 520 EUR dotyczyło samego zamówienia, a 78 EUR to doliczony z góry napiwek. W efekcie wywiązała się spora awantura z personelem restauracji, ale na nic się ona zdała. Ostatecznie kobiety były zmuszone zapłacić za swoje zamówienie, ale zapewniły, że zgłoszą się z tym na policję. Postanowiły również nagłośnić sprawę przez biuro podróży i ostrzec innych turystów.
Sztuczka stara jak świat, ale ludzie wciąż są nieostrożni
To oczywiście nie pierwsza taka sytuacja. Turyści często dają się naciąć na sztuczki restauracji – czasem przez niewiedzę, czasem przez nieuwagę, a czasem… tylko dlatego, że wstydzili się zapytać o cenę. Kilka lat temu jeden z włoskich aktywistów był zszokowany rachunkiem opiewającym na 43 EUR za dwie kawy i dwie wody wypite przy placu Św. Marka w Wenecji. Innym razem troje turystów z Wielkiej Brytanii zapłaciło za obiad 526 EUR, bo kelner namówił ich na półmiski ryb, homara i owoców morza, a pewna turystka w Jerozolimie zapłaciła za shawarmę… 10 tys. PLN, bo źle przeliczyła walutę. Takie sytuacje niestety zdarzają się regularnie.
Jak się przed nimi ustrzec? Skorzystajcie z naszych poradników. W ubiegłym roku rozprawialiśmy się ze słynnymi paragonami grozy i podpowiadaliśmy, jak je omijać. Radziliśmy też, jak wybierać sensowne miejsca z jedzeniem i skąd wiedzieć, które omijać oraz jakie sztuczki stosują nieuczciwi restauratorzy. Warto też zajrzeć do tekstu o najpopularniejszych oszustwach wobec turystów – już nie tylko tych związanych z jedzeniem.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?