Ponad 10 tys. PLN za shawarmę w Jerozolimie! Oszukana turystka szuka pomocy
Zamiast smacznego posiłku i miłych wspomnień z Jerozolimy, amerykańska turystka toczy bój z jedną z lokalnych knajpek. Dziewczyna, która zamówiła jedynie talerz shawarmy, została skasowana na ponad 10 tys. PLN. Teraz ostrzega innych i wciąż próbuje odzyskać pieniądze.
To, że Izrael nie jest tanim krajem, wie większość podróżników. To oczywiście nie znaczy, że trzeba tu albo biedować albo bankrutować, ale na pewno warto mieć się na baczności. Każda restauracja, która ukrywa ceny nie powinna być przez nas brana pod uwagę, każdy rachunek opłacony kartą warto sprawdzić zarówno przed jak i w trakcie transakcji. Bo jak pokazuje historia Laury Ziff, nawet jeśli my przyjeżdżamy zwiedzać kraj z najczystszymi intencjami, to pracownicy gastronomii nie zawsze będą wobec nas uczciwi.
Dziewczyna zamówiła shawarmę – popularne na Bliskim Wschodzie danie robione ze skrawków mięsa pieczonego na rożnie. Choć jest to uliczna przekąska, nie zawsze będzie tanim posiłkiem – zwłaszcza w pobliżu najbardziej turystycznych miejsc. Laura wybrała właśnie jedno z nich. W lokalu „Old City Shawarma” zjadła swoją porcję, a później zapłaciła za posiłek kartą, niestety nie przeliczając dokładnie kwoty, która była na terminalu. Dopiero w domu zrozumiała, co tak naprawdę wydarzyło się w restauracji. Rachunek, który cudem zachowała, opiewał bowiem na kwotę 10100 ILS, czyli ponad 10 tys. PLN.
Temat szybko podłapały nie tylko izraelskie, ale i zagraniczne media. Gdy sprawa nabrała rozgłosu, z Laurą skontaktował się właściciel restauracji i zapewnił, że tak wysoki rachunek to jedynie pomyłka. Obiecał też, że pieniądze zostaną zwrócone, ale póki co dziewczyna wciąż czeka na odpowiedni przelew.
Na niektórych stronach internetowych z recenzjami pojawiły się też informacje, że w podobny sposób potraktowano też innych turystów. Przyznał to też były pracownik w wypowiedzi w telewizji Channel 12.
– To jeden z powodów, dla których przestałem tam pracować – mówił mężczyzna. – Grali cenami okropnie, a trzy razy turyści wrócili tu z policją – dodał.
Opowiedział też, że restauracja nie posiada żadnego oficjalnego menu. W rzeczywistości talerz shawarmy, który serwują wyceniają na 80 ILS (ok. 80 PLN), ale zdarza się, że klientom, którzy płacą kartą nabijają rachunek w innej walucie – np. 80 USD czy 80 EUR. Innym razem jak w przypadku Laury dochodzi do spektakularnego oszustwa. Przekręt jest tym lepszy, że w przeciwieństwie do zdeterminowanej kobiety, wiele osób po prostu odpuszcza walkę o swoje pieniądze – zwłaszcza, jeśli zdążyli już wyjechać z Izraela.
To nie pierwszy raz, gdy turysta tak boleśnie przekonuje się o wysokości rachunku, gdy jest już za późno na uratowanie sytuacji. W 2018 roku na ceny żalił się włoski aktywista, któremu za dwie wody i dwie kawy w Wenecji przyszło zapłacić 43 EUR. Rok wcześniej troje turystów z Wielkiej Brytanii dali się naciągnąć na półmisek ryb i owoców morza, który ważył blisko 3,5 kg. W karcie nie było cen, więc dopiero po jedzeniu zrozumieli, że ta uczta będzie ich kosztować aż 526 EUR. W maju przed jedną z greckich restauracji na Mykonos ostrzegali ci, którzy niestety dali się naciągnąć na ultra wysokie ceny dań.
– Naliczyli nam 830 euro za kalmary, 6 piw i 3 sałatki. Personel nie jest uczciwy, odmawia pokazania menu i cen – można przeczytać w recenzjach na Tripadvisorze.
A zaledwie kilka tygodni temu media obiegła historia Rickiego Hattona, byłego zawodowego boksera, któremu także na Mykonos przyszło zapłacić 1500 USD za porcję steka. Jak tłumaczył były sportowiec, nie miał pojęcia, że mięso, które zamówił będzie aż tak drogie.