pilot i stewardesa

Ludzie ciągle powtarzają tych 10 bzdur na temat latania. Też je znasz?

Od szaleńczych wizji, w których pasażer otwiera drzwi samolotu, przez zadania stewardes i idealny moment na kupno biletów, aż po jedyny skuteczny sposób na jet lag – mitów, które narosły wokół branży lotniczej, samego latania i samolotów jest sporo. W niektóre wierzy naprawdę wielu pasażerów, a dziś rozwiejemy najpopularniejsze z nich.

Niektóre mity powstawały latami, inne faktycznie miały kiedyś odwzorowanie w rzeczywistości, ale czasy, technologia i zasady się zmieniły. Są też takie, które są prawdą tylko w połowie. Dla części z naszych czytelników fakt, że są tylko utartymi pogłoskami, nie będzie zaskoczeniem. Jednak wśród was znajduje się wiele osób, które do samolotu wsiadają rzadko, a wiedzę w dużej mierze czerpią z zasłyszanych historii. Być może przy okazji całkiem nieświadomie dały się przekonać do rzeczy, które… wcale nie są prawdą.

Pasażer w napadzie szału może otworzyć drzwi samolotu

To chyba najpopularniejszy mit, jaki dotyczy latania samolotem. Nic dziwnego, bo w nagłówkach często przewija się zwrot „próbował otworzyć drzwi samolotu w trakcie lotu”. Niewątpliwie w ogromnych emocjach – napadzie paniki, złości czy strachu – część niesfornych klientów lotniczych faktycznie próbuje robić irracjonalne rzeczy. Na szczęście próbować można, ale wykonać już niekoniecznie. Wszystko dzięki prawom fizyki. Gdy samolot jest w powietrzu, ciśnienie w kabinie jest wyższe na zewnątrz. Upraszczając – drzwi są przyssane do reszty maszyny i bez supermocy znanych z uniwersum Marvela czy DC nie ma takiej możliwości, by człowiek je otworzył. Przynajmniej na wysokości przelotowej. Na niższym pułapie też jest to niemal niewykonalne. Warto też pamiętać, że drzwi samolotu ważą grubo ponad 100 kilogramów i są dodatkowo blokowane elektronicznie i mechanicznie. A co kluczowe – żeby je otworzyć, najczęściej trzeba pociągnąć je do siebie, a dopiero później „wypchnąć” na zewnątrz. Tak czy siak – nawet najbardziej zdesperowany pasażer nie jest w stanie sobie z nimi poradzić.

Nic się nie stanie, jeśli nie włączę trybu samolotowego

Faktem jest, że samoloty są naprawdę zaawansowanymi technologicznie maszynami. Sygnał z telefonu w 99,9 proc. przypadków nie jest w stanie zaszkodzić urządzeniom na pokładzie, może jedynie nieco zakłócać komunikację radiową, a i to sporadycznie. Ba, od czasu do czasu pojawiają się nawet takie plany, by w ogóle znieść nakaz włączania trybu samolotowego, bo „przepis jest z czasów, gdy nie wiedzieliśmy nawet, co to iPad” – jak kiedyś skomentował to jeden z pilotów easyJeta. Jest jednak zupełnie inny powód, dla którego warto zawsze wyłączyć telefon lub przynajmniej przejść w tryb samolotowy. A mianowicie – pieniądze. Boleśnie przekonał się o tym pasażer linii Aer Lingus, który po locie otrzymał rachunek na 1200 PLN. Operator twierdzi, że opłaty zostały naliczone, ponieważ telefon automatycznie połączył się z antenami satelitarnymi zainstalowanymi na samolocie i… zaczął pobierać dane w roamingu.

Rozmiar plecaka nie ma znaczenia, bo nikt tego nie sprawdza

Wśród wielu turystów funkcjonuje przeświadczenie, że podróżując wyłącznie z bagażem podręcznym lepiej mieć plecak, bo w przeciwieństwie do walizek – nie są one nigdy mierzone ani ważone podczas wchodzenia do samolotu. Dzięki temu łatwo nieco przekroczyć limit. I faktycznie – jeszcze kilka lat temu plecak nie zwracał niczyjej uwagi. Czasy się jednak zmieniły, a linie coraz bardziej restrykcyjnie podchodzą do swoich przepisów. Co też ciekawe, u niektórych przewoźników dużo ważniejsze jest ważenie niż mierzenie – zwłaszcza w azjatyckich tanich liniach. Niezależnie jednak od kraju, linii lotniczej, a nawet lotniska, dalej jest to totalna loteria. Raz sprawdzą wszystkim, raz nikomu, raz wyrywkowo. Oczywiście plecak łatwiej „upchać” w miarce, a walizka wejdzie albo nie wejdzie, więc z plecakiem nasze szanse rosną. Warto jednak zawsze przeliczyć, czy opłaca nam się dopłacić, jeśli zostaniemy przyłapani, czy jednak lepiej zabrać dwie koszulki mniej.

kobieta z plecakiem na lotnisku
Foto: La Bella Studio / Shutterstock

Istnieje magiczne lekarstwo na jet lag…

Gdyby dało się zrobić tylko jedną jedyną rzecz, by pojęcie jet lagu przeszło w naszym życiu do historii, wiedzielibyśmy o niej już dawno. Tak zwany zespół nagłej zmiany strefy czasowej pojawia się przy dalekich podróżach lotniczych – przede wszystkim tych na wschód i dużo częściej u osób, które na co dzień prowadzą bardzo unormowany tryb życia. Póki co można jednak minimalizować jego skutki, korzystając z kilku uniwersalnych rad. Zaleca się więc, aby przed i w trakcie podróży wystrzegać się kofeiny i alkoholu, stopniowo przyzwyczajać organizm do coraz późniejszego (lub wcześniejszego) zasypiania i przede wszystkim dostosowywać się do nowej strefy czasowej bez zerkania co chwilę na zegarek, sprawdzając „która godzina byłaby u nas”. Można też przyjmować melatoninę, a na pewno warto odpowiednio się nawadniać i regularnie rozruszać mięśnie w samolocie.

… i idealny moment na kupienie biletów

Na pewno z wielu z was choć raz spotkało się ze stwierdzeniem, że najtańsze bilety lotnicze pojawiają się we wtorki. Niemal z każdymi kolejnymi badaniami pojawiają się jednak nowe, „najlepsze” dni tygodnia i godziny. Jeśli dotąd wierzyliście w magiczny moment, to musicie się pogodzić z myślą, że nikt nie jest w stanie przewidzieć kiedy, za ile i jakie bilety pojawią się w systemie przewoźników. W teorii wylicza się to na podstawie różnych statystyk, jednak w rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak idealny moment na zakup biletów. No, chyba że sekundę po tym jak fenomenalna oferta pojawia się na Fly4free.pl. Jeśli jednak chcecie dokładniej zgłębić temat i wciąż zastanawiacie się, czy lepiej kupować bilety z dużym wyprzedzeniem, czy może wręcz przeciwnie, sprawdźcie poradnik, który przygotowaliśmy dla was dwa lata temu.

Zbieranie mil jest czasochłonne, skomplikowane i nieopłacalne

Myślicie, że zbyt mało latacie, żeby zbierać mile? A może w ogóle nie wiecie o co z nimi chodzi, więc cały proces wydaje się być mega skomplikowany? Jesteście przekonani, że w życiu nie przyjdzie wam nic z ich zbierania? Bzdury! Wystarczy zrozumieć kilka podstawowych zasad, przeczytać regulaminy, zdecydować się, co będzie dla nas najlepsze i po prostu… zacząć zbierać. Zresztą, przecież nic nie tracicie na tym, więc może warto spróbować? W dodatku nawet tanie linie – jak Wizz Air czy Ryanair, mają swoje programy lojalnościowe, w których możecie zbierać punkty chociażby za rezerwację hoteli. Jeśli udało mi się was przekonać, to koniecznie przeczytajcie, jak zacząć swoją przygodę z milami i raz na zawsze pozbądźcie się wizji, że to nie dla was.

Stewardesy to podniebne kelnerki i są po to, by cię obsługiwać

Nie, nie i jeszcze raz nie. Oczywiście do obowiązków stewardes należy także wydanie posiłków czy napojów albo pomoc pasażerom, ale przede wszystkim są tam dla naszego bezpieczeństwa. To na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za pasażerów, to one muszą zadbać, by każdy stosował się do reguł panujących na pokładzie i przede wszystkim to właśnie one poprowadzą ewakuację, gdy coś pójdzie nie tak. I choć do mediów przebija się głównie walka o to, czy powinny nosić spódnice albo szpilki oraz na ile można pozwolić załodze pokładowej, to w rzeczywistości naprawdę ciężki zawód poprzedzony solidnym szkoleniem. Nie zapominajcie o tym nawet wtedy, gdy słuchacie o zdrapkach do kupienia.

stewardesa
Foto: Denis Kabelev / Shutterstock

Bagaż rejestrowany gwarantuje, że możemy spóźnić się na samolot bez konsekwencji

To prawda, że bagaż nie może lecieć bez pasażera. Jeśli pasażer nadał bagaż rejestrowany, a nie zjawił się na pokładzie, obsługa musi znaleźć jego walizkę i wypakować ją zanim samolot dostanie pozwolenie na start. To bardzo kłopotliwa procedura, która potrafi zająć sporo czasu. Dlatego zdarza się, że łatwiej wpuścić spóźnionego pasażera, niż rozpoczynać wielkie poszukiwania w luku bagażowym. Nie myślcie jednak, że jest to reguła, a nadanie bagażu gwarantuje wam możliwość przyjścia do gate’u chwilę po czasie. Możecie się boleśnie rozczarować.

Tanie linie zawsze są tanie, a tradycyjny przewoźnik oznacza drogie bilety

Cała sztuka taniego podróżowania kręci się dookoła wyrzeczeń. Polecisz tanio, jeśli jesteś gotowy zabrać minimalny bagaż, zrezygnować z posiłku czy rozrywki pokładowej i zwykle poświęcić więcej czasu na całą podróż – np. ze względu na niezbyt atrakcyjne godziny wylotów lub ulokowanie bazy na lotnisku znacząco oddalonym od miasta. Jeśli jednak z jakiegoś powodu potrzebujesz bagażu, lecisz z dziećmi i chcesz by miały dostęp do kocyka i bajek albo masz dojechać do centrum z lotniska Oslo TORP albo Paryż – Beauvais, naprawdę w wielu przypadkach może się okazać, że taniej będzie kupić bilet u tradycyjnego przewoźnika, który leci na główne lotnisko i oferuje wiele udogodnień, zamiast zgarnąć ultra tani bilet, ale dopłacić za wszystkie dodatki.

Odprawa na lotnisku zwiększa szansę na podniesienie klasy w samolocie

Taką radę przeczytacie w wielu poradnikach. Chodzi oczywiście o tradycyjne linie, w których wybór miejsca jest darmowy i dostępny na długo przed lotem. Część pasażerów uważa, że najlepiej nie wybierać nic i poczekać na przydzielenie miejsca dopiero przy stanowisku odprawy na lotnisku. Wtedy rzekomo mamy mieć większą szansę na podniesienie klasy podróży. W rzeczywistości w większości przypadków zostaniemy jedynie z ręką w nocniku i słabym miejscem, którego nie chciał nikt inny.

Nie ma jednego sprawdzonego sposobu na to, by zwiększyć swoje szanse na podniesienie klasy w samolocie, ale jest szereg rzeczy, które mogą nam w tym pomóc. Żadna z nich nie zakłada odwlekania wyboru miejsca do ostatniej chwili. Jeśli linia będzie chciała zrobić wam tak miłą niespodziankę, zrobi to niezależnie od tego, czy macie już przypisane siedzenie.

***

Powyższa lista to dziesięć najczęściej powtarzanych mitów dotyczących lotnictwa. Na pewno jest wiele osób, które wciąż nie mają wątpliwości, że są w stu procentach prawdziwe. A może wy pamiętacie rzeczy, w które wierzyliście na początku swojej lotniczej drogi, a później okazały się być bzdurą lub jedynie pogłoską? Albo wspominacie z uśmiechem te, o których opowiedzieli wam mniej doświadczeni znajomi? Dajcie znać w komentarzach!

Sprawdź inne superokazje 🔥
Loty do Malezji z dużym bagażem ✈️🧳 Bilety z Warszawy za 2346 PLN
Malezja z Warszawy 2346 PLN

To właśnie stąd wywodzi się AirAsia!

Wycieczka do Barcelony za 559 PLN 😍😎 Loty i 2 noce w hotelu blisko plaży
Barcelona z Krakowa 559 PLN

Tania wycieczka do jednego z najchętniej odwiedzanych miast w Europie

Wypoczynek na Gran Canarii za 1529 PLN 🌤️⛱️Bardzo dobry hotel w Maspalomas i bezpośrednie loty
Gran Canaria z Wrocławia 1529 PLN

Niesamowite wydmy, malownicze zatoki i przepiękne zachodnie wybrzeże

⭐⭐⭐⭐⭐ all inclusive nad Morzem Czerwonym 🤿👙 Tydzień w Egipcie za 1297 PLN
Egipt z Warszawy 1297 PLN

Znakomity 5* hotel z parkiem wodnym i all inclusive

TOP ❗ City break w Palermo za 341 PLN 💚🤍❤️ Loty i noclegi blisko centrum
Palermo z Warszawy 341 PLN

Okołoweekendowa wycieczka w znakomitej cenie

Jednodniówki w Hiszpanii, Szkocji i Włoszech od 167 PLN 😮✈️
Jednodniówki z Krakowa 167 PLN

Zobacz fascynujące miasta o bogatej przeszłości

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
A propos mitu o zbieraniu punktów. Cze Redakcja mogłaby opublikować jakiś artykuł na ten temat? Mini poradnik? Pewnie zainteresowałoby to wielu czytelników. Co rusz czytamy tu, jakie to rzekomo proste. Tu darmowy przelot, tu biznes klasa, tu upgrade do first. A ja zaraz będę miał 200 lotów, zbieram punkty w każdym dużym sojuszu i nigdzie nie mam wystarczającej ilości na najtańszy lot OW! Z mojego punktu widzenia, z tymi punktami to żaden mit. W najtańszych taryfach za przelecianą mile dostaje się promil punktu. A po roku i tak kasują wszystkie. Żeby coś mieć z tych programów lojalnościowych, musiałbym chyba 30 razy w ciągu roku lecieć w biz do Australii. Co robię nie tak? Podejdźcie! 
hassim, 27 sierpnia 2019, 21:42 | odpowiedz
Niewątpliwie zbieranie mil przy losowym lataniu w najniższej klasie niewiele daje.
Aga_podrozniczka, 27 sierpnia 2019, 23:35 | odpowiedz
Robiliśmy kiedyś poradnik milowy, jest też podlinkowany w tekście: https://www.fly4free.pl/mile-lotnicze-jak-zaczac/  
hassim A propos mitu o zbieraniu punktów. Cze Redakcja mogłaby opublikować jakiś artykuł na ten temat? Mini poradnik? Pewnie zainteresowałoby to wielu czytelników. Co rusz czytamy tu, jakie to rzekomo proste. Tu darmowy przelot, tu biznes klasa, tu upgrade do first. A ja zaraz będę miał 200 lotów, zbieram punkty w każdym dużym sojuszu i nigdzie nie mam wystarczającej ilości na najtańszy lot OW! Z mojego punktu widzenia, z tymi punktami to żaden mit. W najtańszych taryfach za przelecianą mile dostaje się promil punktu. A po roku i tak kasują wszystkie. Żeby coś mieć z tych programów lojalnościowych, musiałbym chyba 30 razy w ciągu roku lecieć w biz do Australii. Co robię nie tak? Podejdźcie! 
Aneta Zając, 28 sierpnia 2019, 10:56 | odpowiedz