Niedługo nie będziemy musieli wyłączać telefonów w samolocie? „Przepisy są przestarzałe”
Obowiązek wyłączania urządzeń elektronicznych lub używania trybu samolotowego jest oczywistością. Ale wielu pracowników branży lotniczej przekonuje, że dziś zasada jest już przeżytkiem i nie ma żadnego uzasadnienia. Poza jednym wyjątkiem.
Wiele przepisów dotyczących bezpieczeństwa w podróży przyjmujemy już niemal bezrefleksyjnie. Tak jest od zawsze i mało kto próbuje z tym dyskutować. Tymczasem technologia idzie do przodu, świat się zmienia, a wiele zasad nie jest weryfikowanych na bieżąco.
– Jeśli chodzi o urządzenia elektroniczne, to w rzeczywistości nie ma się czym przejmować. Systemy kontroli samolotu są teraz tak wyszukane, że w żaden sposób nie zakłóca to ich pracy – przekonuje pilot Chris Foster w rozmowie z Liverpool Echo. – Przepisy pochodzą sprzed wielu lat, kiedy nie wiedzieliśmy nawet, co to iPad – dodał pilot pracujący dla linii easyJet.
Zdaniem pilota, jak i wielu ekspertów, którzy komentowali tę sprawę, w kolejnych latach prędzej czy później linie lotnicze, a ogólniej mówiąc cała branża lotnicza zrezygnuje z takiego zakazu.
– Na razie można używać urządzeń w trybie samolotowym, ale prawo zaczyna być coraz luźniejsze i myślę, że w najbliższych latach zobaczymy więcej zmian – przekonuje Foster.
I choć może się wydawać, że swobodne używanie telefonów razem z możliwością rozmów i dostępem do internetu, to spełnienie marzeń wielu pasażerów, to statystyki pokazują zupełnie coś innego. W badaniu Global Aviation Trends przepytano ponad 8 tys. pasażerów z 10 najważniejszych rynków lotniczych.
Aż 69 procent Niemców nie chciałoby, żeby obecne przepisy się zmieniły. Zdecydowanie przeciwni są też Francuzi (56 proc.), Brytyjczycy (52 proc.) i Szwedzi (57 proc.). Pełnej wolności w korzystaniu z telefonu w czasie lotu chcą za to Azjaci – najmocniej obywatele Indii (73 proc.) i Chin (70 proc.).