REKLAMA

Tanie podróże? Młodym to już nie wystarcza. Oszczędzamy, a potem korzystamy na potęgę

znajomi selfie
Foto: nd3000 / Shutterstock

Od wybieranie nietypowych kierunków, przez etyczne podejście do wyjazdów, aż po regularne oszczędzanie na wojaże – młodzi Polacy w ciągu ostatnich lat bardzo zmienili podejście do podróżowania. A rozprzestrzeniające się trendy udowadniają, że coraz częściej liczy się nie tylko cena, ale i jakość.

Kiedyś miało być jak najtaniej, bo niewielu młodych ludzi było stać na jakiekolwiek podróżowanie. Królowały więc namioty, własne jedzenie, podróże autostopem – od czasu do czasu wsparte tanim biletem lotniczym, by szybko oddalić się z tym planem od domu. Czasem wyjazd wykupiony w studenckim biurze podróży z 24-godzinną podróżą autokarem, może jakieś wczasy z rodzicami, jeśli tym powodziło się trochę lepiej. Wybieraliśmy tanie kierunki, tanie loty, tanie noclegi, a naprawdę dużo podróżowali tylko ci, którzy mieli w sobie wiele determinacji i umieli obniżyć oczekiwania.

To się jednak drastycznie zmieniło. Jeśli więc 20-latkowie kojarzą Wam się z byle jakim standardem, taniochą czy pokoleniem, które zaakceptuje każdy standard, to jesteście w błędzie. Wszak coraz więcej młodych ludzi po prostu ma pieniądze. Jedni zarabiają, inni dostają od rodziców, którzy chcą by ich dzieci „miały lepiej niż my mieliśmy”. Nieważne jednak skąd je biorą, bo dużo ważniejsze jest to, że kompletnie zmienia się sposób, w jaki je wydają. Oraz fakt, że pytanie dotyczące podróży nie zaczyna się już od „czy?”, ale od „jak?”

przyjaciele na wakacjach
Foto: YanLev / Shutterstock

Przede wszystkim – oszczędzamy

Wyniki najnowszych badań zleconych przez firmę Revolut kompletnie niszczą obraz „millenialsów”, jaki stereotypowo utarł się w myśleniu wielu ludzi.

– Okazało się, że wbrew miejskim legendom, młodzi wcale nie trwonią pieniędzy na przysłowiową latte i tosty z awokado. Aż 68 proc. potwierdziło, że po opłaceniu miesięcznych rachunków, regularnie oszczędzają coś z tego, co zostanie – czytamy w raporcie. – Najczęściej wybieranym celem oszczędności były wakacje (56 proc.), a tuż za nim uplasowało się odkładanie na tzw. czarną godzinę (55 proc.).

Badania dotyczyły ludzi pomiędzy 18. a 30. rokiem życia. Co ciekawe z wyliczeń stworzonych na bazie z danych z samej usługi Revoluta wynika dodatkowo, że młodzi Polacy oszczędzają więcej niż ich rówieśnicy w Czechach, jednak wciąż mniej niż młodzi ludzie we Francji, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Niemczech. W Polsce największe oszczędności mają mieszkańcy Gdańska – 585 PLN miesięcznie, Warszawy – 555 PLN i Krakowa – 457 PLN. Niżej plasują się ci z Katowic – 418 PLN, Poznania – 385 PLN, Wrocławia – 295 PLN i Łodzi – 188 PLN.

Ale pieniądze to nie wszystko. Bo skoro już je mamy, to okazuje się, że zaczynamy dyktować warunki i wymagać. Od siebie, ale także od innych.

przyjaciele w samochodzie
Foto: Jack Frog / Shutterstock

Nie chcemy już tam gdzie wszyscy

Tajlandia? Wszyscy tam jeżdżą. Egipt? No weź, przecież każdy w firmie był. „Poza utartą ścieżką” wydaje się być celem samym w sobie. Coraz częściej młodzi ludzie, dla których świat dzięki międzynarodowym stronom rezerwacyjnym, promocjom lotniczym i oszczędnościom dosłownie stoi otworem, wybierają mniej typowe kierunki. Widzimy to chociażby po ofertach, które sami publikujemy. Reunion, Etiopia, Uganda, Kazachstan, Seszele – to tylko kilka pierwszych z brzegu miejsc, do których regularnie znajdujemy dla was bilety, a które cieszą się dużą popularnością, mimo, że nie są to ultra budżetowe wyjazdy.

Nie boimy się latać do Iranu, wiemy, że nie trzeba zbankrutować na Malediwach, szukamy innych miejsc niż klasyczne kurorty Hiszpanii, Grecji i Bułgarii. Oczywiście nie brakuje też kompletnych podróżniczych wariatów (w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu), którzy docierają dosłownie na krańce świata. Znamy języki, więc mamy poczucie, że wszędzie sobie poradzimy. Przed wyjazdem możemy wyczytać na blogach, forach i w grupach facebookowych setki rad i przestróg, znaleźć najlepsze miejsca z jedzeniem, zarezerwować wycieczki czy przewodników, a nawet poznać ludzi, z którymi spotkamy się w tej podróży.

Widzę to po sobie i widzę to po dużo młodszych ludziach, którzy przewijają się na mojej podróżniczej orbicie. Choć jeździmy do popularnych miejsc – wracamy do Rzymu, Barcelony czy Lizbony, zwiedzamy tę „nieszczęsną” (a przeze mnie ukochaną!) Tajlandię, to coraz częściej i coraz bardziej ciągnie nas tam, gdzie jeszcze 10 lat temu nie pomyślelibyśmy, że w ogóle możemy się znaleźć. A teraz zastanawiamy się jedynie jak to zrobić i ile trzeba będzie na to oszczędzać.

A do tego dochodzi jeszcze ciekawsze kwestia. Wszystkie znaki na niebie wskazują też na to, że nawet jeśli pozornie jakiś kierunek, hotel czy usługa jest poza finansowym zasięgiem przeciętnego młodego człowieka, to eksperci słusznie przekonują, że biura podróży czy agencje turystyczne i tak powinny liczyć się z ich gustem. Brzmi zupełnie bez sensu? Na pierwszy rzut oka tak, ale okazuje się, że to właśnie młodzi ludzie mają gigantyczny wpływ na wakacyjne decyzje rodziców.

Tu badania dotyczyły osób z tzw. Generacji Z, czyli ludzi nieco młodszych niż millenialsi, ale to pokazuje pewien nasilający się światowy trend.

– Są młodzi, ale wywierają znaczący wpływ na decyzje dotyczące podróży – czytamy w raporcie stworzonym przez Virtuoso, amerykańską firmę zajmującą się luksusowymi podróżami. – I potrafią obudzić pragnienie posiadania bardziej aktywnych doświadczeń czy poszukiwania bardziej nietypowych miejsc także w innych osobach.

Z danych firmy wynika, że młodzi Amerykanie najczęściej próbują namówić rodziców na podróże m.in. na Islandię, Galapagos, Kubę, Antarktydę i Bhutan czy Rwandę. Oczywiście z różnym skutkiem. Za to wśród najczęściej wymienianych powodów wyjazdów wymieniają eksploracje nowych kierunków, skreślanie kolejnych pozycji z tzw. „bucket list” i poszukiwanie autentycznych przeżyć. Dopiero na końcu listy jest relaks i odpoczynek a także spędzanie czasu z rodziną.

– Oni doskonale wiedzą, dokąd chcą jechać i co tam robić. Mają taki sam wpływ na decyzje rodziców jak millenialsi, ale są o wiele lepiej przygotowani, gdy przychodzi do dyskusji i podejmowania decyzji – tłumaczy Jack Ezon w rozmowie w portalem Skift.

Szukamy ciekawych doświadczeń

To, o czym mówi Ezon odzwierciedla to, co możecie zauważyć na całym świecie. Dziś o wiele ważniejsze jest to, co konkretnie będziemy robić niż to, dokąd pojedziemy. I to odpowiedź na pierwsze pytanie determinuje odpowiedź na drugie. Jedziemy do Meksyku, bo chcemy nurkować w cenotach, jedziemy do Wietnamu, bo chcemy zjeść sajgonki w Sajgonie, na Bali spróbujemy jogi, imprezę trzeba odhaczyć na Ibizie, a na Bahamach zrobić strzelić fotkę ze świnkami. Szukamy pizzy w Neapolu, a pod wieżą Eiffla robimy piknik z croissantem. Na Borneo chcemy wesprzeć organizację pomagającą orangutanom, w Indiach przeżyć festiwal Holi, wykąpać się w Blue Lagoon na Islandii, krzyknąć „Prost!” na Oktoberfeście w Monachium. A jeśli jedziemy na żagle na Mazury albo na kemping w Bieszczadach to dlatego, że to fajna przygoda.

A jeśli już w grę wchodzą konkretne miejsca, a nie przeżycia to rzadko przypadkowo. Przecież staramy się stanąć na wszystkich kontynentach, dopisać kolejny kraj do listy, zwiedzić wszystkie stolice Europy, zobaczyć 7 nowych cudów świata.

Ba, coraz częściej sama droga staje się celem – bo jest słynną autostradą, bo możemy przejechać się koleją transsyberyjską, bo powtórzymy to, co w swoim programie pokazała ekipa Top Gear’a. Powstają rankingi najciekawszych doświadczeń, a przeróżne miejsca zastanawiają się jak podkręcić . Miarą sukcesu staje się między innymi to, czy miejsce jest popularne na Instagramie. Ludzie prześcigają się w tym, żeby kadr był ciekawszy, zdjęcie ładniejsze, strój bardziej dopasowany do lokalnej kultury, a pobyt pokrywał się z wyobrażeniami zaciągniętymi z Pinteresta. Miejsca konkurują w tym, jak to tym wszystkim turystom ułatwić.

A przecież to nie wszystko. Z drugiej strony mamy przecież trend zero waste i etycznych podróży, w których liczy się to, by swoją pasją nie czynić drugiemu krzywdy. Nie wspierać reżimów, nie zanieczyszczać środowiska, nie odwiedzać miejsc wykorzystujących zwierzęta, kupować odpowiednie pamiątki, wspierać odpowiednie organizacje. W grę więc wchodzi wybieranie wakacyjnych kierunków pod zupełnie innym kątem – nie ze względu na rajską plażę i instagramową popularność, a chociażby w oparciu o rankingi, które punktują podejście do masowej turystyki. 

Przed nami stoi więc nie tylko młody człowiek z jakąś tam pulą pieniędzy i spragniony nowych doświadczeń, ale coraz częściej świadomy podróżnik, który przede wszystkim wie, czego nie chce robić.

przyjaciele nad jeziorem
Foto: Jacob Lund / Shutterstock

Wyjazdy za wszelką cenę

Jednak moim zdaniem najciekawszą zmianą jest fakt, że podróże przestały być czymś super elitarnym. Nadal są niezwykłe, niesamowite i wspaniałe. Ale to już nie są czasy, gdy błąkanie się po ulicach Bangkoku, Mediolanu czy Nowego Jorku, czyni młodych ludzi oderwanymi od rzeczywistości i rówieśników kosmitami. Z dużym prawdopodobieństwem mają w swoim otoczeniu ludzi, którzy też już to robili. Lub robią regularnie.

Taka zmiana jednym się to podoba, inni wręcz nie mogą jej znieść. Niezależnie po której stronie stoicie, dostępność nawet dalekich podróży stała się faktem. Zjawisko nazywane powszechnie „modą na podróżowanie” to efekt wszystkich tych wspomnianych trendów – tego, że Polaków stać, tego że łatwo zorganizować taki wyjazd, tego, że znają języki, szukają ciekawych doświadczeń i no cóż, nie oszukujmy się – często po prostu chcą mieć ładne media społecznościowe czy móc się pochwalić.

Nie zważając na powody, to właśnie ta moda popycha młodych ludzi do tego, że starają się podróżować za wszelką cenę. Jeśli akurat mają ograniczony budżet, wybiorą wieloosobowy pokój w hostelu albo wrócą do konserw, ale pojadą. Jeśli brakuje urlopu, zorganizują krótki wypad do europejskiej stolicy, ale pojadą. Jeśli nie mają chętnych do podróżowania znajomych, poszukają towarzystwa lub postawią na podróż solo, ale pojadą.

Pojadą, bo chęć przeżywania, poznawania świata jest o wiele silniejsza niż czynniki, które próbują ich powstrzymać. Bo najważniejszą cechą podróży jest fakt, żeby… po prostu były w naszym życiu.

I tego można im (nam?) z czystym sumieniem zazdrościć.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Super artykuł :D
skowroonski, 4 czerwca 2019, 0:28 | odpowiedz
Miło się czytało, zgadzam się w 100% z artykułem. Często koledzy z pracy pytają skąd biorę pieniądze na podróże - zwyczajnie oszczędzam na ten cel. 
iPiter0, 4 czerwca 2019, 11:01 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wychodzę z założenia jeżeli komuś naprawdę zależy na jakimś egzotucznym wyjeździe to w ciągu roku jest w stanie odłożyć na wyjazd 
Roman Dudek, 4 czerwca 2019, 20:56 | odpowiedz

Blue Lagoon
Najlepsza oferta

Loty na Islandię za 132 PLN!

Rafał Waśko | 2019-08-24 16:01
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel