REKLAMA

Jesteście tłustymi kotami? Egzotyczne wyprawy Polaków coraz popularniejsze: to snobizm czy realna chęć eksploracji?

Egzotyczna przygoda wakacyjna
Foto: Andrey Paltsev / Shutterstock

Nieszablonowe miejsca, nietypowe „turystyczne” kraje, egzotyka zamiast klasycznych i sprawdzonych kierunków. Co ciągnie czytelników (i polskich turystów) w odległe części naszej planety?

Przeglądając oferty wyjazdów, które znajdziemy w internecie, biurach podróży i na serwisach turystycznych, w oczy rzucają się nam kolorowe napisy: Grecja – Turcja – Bułgaria – Hiszpania – Egipt. To tam najchętniej wypoczywają i wyjeżdżają nasi rodacy. To w tych krajach najczęściej słychać język polski. A jednak okazuje się, że coraz więcej Polaków wyjeżdża w miejsca, których sama nazwa kojarzy się ze sporą egzotyką. Jakie są tego powody?

Palau, czyli witajcie Polacy

Mały test geograficzny. Zamykacie oczy, słyszycie: Palau. Czy jesteście w stanie wskazać, w jakim miejscu na świecie znajduje się ten kraj?

Jeżeli Wasz palec bezbłędnie powędrował na wschód od Filipin, to gratuluję znajomości geografii politycznej świata. A przy okazji, na usta ciśnie się pytanie: skorzystaliście z oferty wylotu do tego egzotycznego państwa, stowarzyszonego z USA, którą opublikowaliśmy na naszych łamach?

Okazuje się, że świetna cena na przelot do bardzo oryginalnego miejsca powoduje, że wielu naszych rodaków decyduje się na zakup takich biletów i spędzenie swojego urlopu na drugim końcu świata. To jeden z głównych (i chyba najbardziej oczywistych) czynników, które motywują nas do tego typu podróży.

– To była genialna okazja. Nieco ponad 1000 PLN za przelot nad Ocean Spokojny? Kupiłem bilety tuż po tym, jak przeczytałem o tej możliwości – rozmawiam z Michałem z naszego forum Fly4free.pl

Nieco inaczej wygląda rozmowa, gdy dopytuję się go, czy wcześniej słyszał o tym miejscu.

– Nie, jeżeli mam odpowiedzieć szczerze. Zaintrygowała mnie nazwa, szybko rzuciłem okiem na mapę, uznałem to za okazję… i od razu kupiłem bilety.
– Nie chciałeś na spokojnie zastanowić się, poczytać, sprawdzić ceny noclegów, statystycznej pogody w wybranej porze roku?
– Bałem się, że bilety znikną, nie chciałem ryzykować. Po prostu w ciemno kupiłem, licząc, że na miejscu będzie OK. I było!

Egzotyka? Biorę!

Czyżby to było tak proste? Cena czyni cuda? Omamieni wizją przelotu i pobytu w nietypowym miejscu, chowamy do kieszeni rozsądek, a wyjmujemy z niej swoją kartę kredytową, wołając: „shut up and take my money”? W wielu przypadkach tak to właśnie wygląda.

Problemy zaczynają się (niekiedy) później… ponieważ takie zakupy mogą przerodzić się w podróż życia – ale równie dobrze mogą być dopiero początkiem problemów.

Palau
Foto: tanapong bhukaswan / Shutterstock

Magda również skorzystała z możliwości pobytu na drugim końcu świata.

– Pamiętam to Palau. Fakt, doskonała okazja na poznanie tego wyspiarskiego państwa, położonego daleko od Polski. Ale na miejscu wcale nie było tanio. Spotkaliśmy Polaków, którzy strasznie narzekali na ceny noclegów i wszelkich dodatkowych atrakcji. Zadziałał mechanizm: kurde, taaaaka opcja! A potem przyszło otrzeźwienie – śmieje się nasza czytelniczka.
– Ty także odczułaś ten zimny finansowy prysznic?
– U mnie i u mojego partnera wyglądało to nieco inaczej. Poświęciliśmy ze dwie godziny na szybkie sprawdzenie informacji o Palau. Wiedzieliśmy w jakiej cenie mniej więcej mogą być noclegi, ile orientacyjnie możemy wydać na miejscu, w miarę byliśmy przygotowani zanim kliknęliśmy w przycisk „Kup Bilet”.
– Nie było obaw, że w czasie, kiedy doktoryzujecie się z tematu Palau, okazja zniknie?
– Zawsze jest taka obawa. Ale nie mieliśmy ciśnienia na ten wyjazd. Gdyby przez nasze gapiostwo, chociaż takiego sprawdzania nie za bardzo mogę tak określić, bilety zostały już wyprzedane, to Palau obejrzelibyśmy w relacjach innych osób, a nie osobiście. Ot, ryzyko związane z takimi zakupami – puentuje Magda.

Myślicie, że to tylko jednostkowe przypadki? Że Polacy nie chcą latać w egzotyczne miejsca i nie korzystają z super-okazji? Nasz kapitan, Kamil Lodziński, pisał na forum Fly4free:

– Już tylu forumowiczów i forumowiczek dotarło na Palau, że właśnie kontaktowała się z nami organizacja turystyczna Palau, z zapytaniem, czy możemy częściej oferować tak niskie ceny (sic! 😉 ) – bo bardzo się cieszą z rosnącej populacji Polaków odwiedzających Koror.

Egzotyczna plaża
Foto: BlueOrange Studio / Shutterstock

Tłuste koty?

Co sprawia – oprócz ceny – że Polacy tłumnie ruszyli do egzotycznych krajów? Mój znajomy wysnuł teorię o „tłustych kotach”. I… w dużej mierze z nią się zgadzam. Oczywiście, przyjmując że nie mówimy tu o klasycznym pojmowaniu tego określenia (leniwy, zblazowany i mający wszystko gdzieś osobnik).

Otóż Kamil z Krakowa twierdzi, że jest coraz większa grupa naszych rodaków, która się już dość mocno rozleniwiła w kwestii wyjazdów. Byli w Hiszpanii, byli we Włoszech, byli w wielu innych miejscach, które często pojawiają się jako okazje cenowe. Takie rzeczy (i lokalizacje) już ich nie ruszają, nawet jak można kupić przeloty w niewiarygodnie niskich cenach.

Są sytymi, tłustymi kotami – nie rzucają się na każdą mysz (okazję), która się pojawia. Liczne okazje na tanie bilety sprawiają, że szybko można nabrać swoistego doświadczenia wyjazdowego. I poznać Europę – choć nie tylko – dość dobrze, za niewielkie pieniądze. Kolejna szansa na podróż, typu: „Bilety do Rzymu za 129 PLN” już nie wzbudzi u takich osób zbytniego zainteresowania. Przecież byli już w Rzymie. I to dwa razy.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy na firmamencie pojawia się coś oryginalnego. Wcześnie wspominane Palau. Mjanma. Nepal. Namibia.

Nagle tłuste koty ruszają na polowanie. Przecież to jest prawdziwe podróżowanie, prawda? Do Francji czy Turcji można zawsze pojechać. A taka Mjanma czy Namibia może się nieprędko powtórzyć. W ruch idą portfele, karty kredytowe… a kilka miesięcy później znajomi owych „tłustych kotów” mogą podziwiać piękne miejsca, uwiecznione na zdjęciach wykonanych podczas takich pobytów. Wszyscy są zadowoleni, w końcu najważniejsze jest, aby ruszyć w drogę. A że dla niektórych owa droga oznacza egzotykę? Cóż…

Safari
Foto: WitR / Shutterstock

Snobizm?

– Ciekawa sprawa z tymi wyjazdami. Ja się cieszę z każdego, obojętnie gdzie pojadę. Zawsze to odmiana od codzienności. Ale mam znajomych, którzy podróże traktują jako wyznacznik swojego statusu. Wszystkim i wszędzie chcą udowodnić, że oni TAM byli, TO robili i TO jedli. Męcząca sprawa na dłuższą metę…

Igor dotknął zjawiska, które również się nasila. Nie zrobisz wrażenia na gronie przyjaciół, pokazując im zdjęcia z Paryża czy Londynu. Ale wrzucając w media społecznościowe fotkę z raftingu na azjatyckiej rzece, z safari w Tanzanii czy z eksploracji rubieży północnej Kanady, wyróżniasz się.

Pół biedy, gdy jest to zdrowa chęć podzielenia się swoimi emocjami i przeżyciami. Mamy wypróbowane grono znajomych i pokazujemy im, że w takim i takim miejscu jest po prostu pięknie. Gorzej, gdy głównym celem jest po prostu… pochwalenie się, że właśnie wróciliśmy z egzotycznego wyjazdu. To dokładnie taka sytuacja, o której wspomina cytowany Igor.

Są jednak czytelnicy (i podróżnicy), którzy w swoich wyborach nie kierują się żadnym z powyższych elementów. Nie przypiszemy ich ani okazji cenowej, ani chęci snobistycznego pochwalenia się swoimi wyjazdami. Sporo osób po prostu spragniona jest egzotyki: chcą czegoś zupełnie innego od tego, co możemy zobaczyć w Europie.

Cóż ich napędza? Czy tylko wyjście poza swoją strefę komfortu, przebywanie w totalnie innej kulturze i „pięknych okolicznościach przyrody”?

* * *

Jagoda i Andrzej to podróżnicy pełną gębą. Jak sami opowiadają, mają za sobą ponad 50 odwiedzonych krajów. Dużo w czasach studenckich, kiedy podróżowali bardzo budżetowo. Teraz oboje dobijają do 30-tki, pracują w krakowskich korporacjach i… wciąż są głodni świata. Ale tego nieco dalej od Polski, odmiennego od Grecji czy Bułgarii.

– Mamy sprecyzowane plany podróżnicze: ja uwielbiam wszystkie akweny wodne, mój mąż jest zakochany w górach. Każdego roku planujemy dwa duże wyjazdy, na które oszczędzamy: nie tylko finanse, ale i czas urlopu. Nie chcemy się rozdrabniać na city-breaki, zresztą sporo ich przeżyliśmy w naszym wspólnym wyjazdowym życiu. Teraz mamy w sobie chęć realnej eksploracji.
– Czyli?
– Jeden wyjazd jest typowo „wodny”, drugi „górski”. I zawsze wybieramy dość egzotyczne miejsca. Mąż mnie zaraża górami – a ja staram się zrobić z niego marynarza pełną gębą.
– Opowiesz, jak wyglądały Wasze dwa ostatnie wyjazdy w góry i nad wodę?
– Jasne. W tym roku byliśmy w marcu na trekkingu w Himalajach, doszliśmy do bazy pod Mount Everestem. A końcówką kalendarzowej jesieni wybieramy się na Karaiby, w planie jest rejs na trasie Martynika – St. Lucia – Carriacou – Grenada – Union Island – St. Vincent… i powrót na Martynikę.
– A w ubiegłym roku?
– Byliśmy w Ekwadorze, wchodziliśmy na wulkany. I nurkowaliśmy na Mauritiusie, skorzystaliśmy z okazji na tani przelot, którą znaleźliśmy na Waszym Facebooku.

Katamaran na Karaibach
Foto: PlusONE / Shutterstock

* * *

Stare podróżnicze powiedzenie mówi: nieważne gdzie, ważne z kim. Ale niekiedy owo „gdzie” jednak jest ważne. Nie da się ukryć tego, że egzotyczne miejsca dostarczają nam zupełnie innych wrażeń niż miejsca, które są nam bliższe kulturowo i przyrodniczo.

Niekiedy z takich egzotycznych podróży można przywieźć spory bagaż doświadczeń, które potem zaprocentują. Ale czy na pewno tylko egzotyka da nam taką możliwość?

Tomek Michniewicz, znany polski podróżnik, ma na ten temat swoje zdanie.

– Podróżowanie opiera się na tym, że widzisz, że rzeczy mogą wyglądać inaczej, przywozisz rozwiązania i aplikujesz do swojego życia. Nie musisz zmieniać świata, ale najbliższe otoczenie możesz zmienić od ręki. W mikroskali podróże zmieniają świat – stwierdził w rozmowie z Pauliną Dudek.

I coś w tym jest. Egzotyka czy bliższe kierunki? Wybór (jak zwykle) należy do Was.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
[...] Chyba o to chodzi żeby zwiedzać najróżniejsze zakątki świata? Powinniście o tym sami najlepiej wiedzieć bo też takimi tłustymi kotami pewnie jesteście ;)
kalman, 22 sierpnia 2018, 19:39 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czy przytaczając w artykułach wypowiedzi forumowiczów moglibyście przytaczać ich forumowe nicki? Podejrzewam że powiedziałoby to wiele więcej niż "Magda" czy "Michał"...
Mareckipl, 22 sierpnia 2018, 20:39 | odpowiedz
Mogę/możemy ;) W sensie: przy takich wypowiedziach, które nie są brane jako cytat z forum, tylko wynikają z moich „prywatnych” rozmów z konkretnymi forumowiczami, nie wszyscy chcą, aby ich nick był wymieniany publicznie. Wtedy rozwiązaniem jest samo imię. Jednego nicka (autora „tłustych kotów”) mogę podać, zgodził się - to @gadekk ;) 
Mareckipl Czy przytaczając w artykułach wypowiedzi forumowiczów moglibyście przytaczać ich forumowe nicki? Podejrzewam że powiedziałoby to wiele więcej niż "Magda" czy "Michał"...
Paweł Kunz, 22 sierpnia 2018, 21:01 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Artykuł z serii: ludzie podróżują w rozne miejsca i z roznych powodów? 
Aga_podrozniczka, 22 sierpnia 2018, 22:59 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nowobogacka biedota podróżuje daleko aby w końcu spełnić swoje marzenia i wrzucić fotki na fejsa. Z osób, które znam i które mają naprawdę dużo pieniędzy nikt nie zapisz za się w niewiadomo jak dalekie miejsca. Raczej Europa i od wielu lat te same miejsca. 
roccobarocco, 23 sierpnia 2018, 11:27 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Każdy ma takich znajomych, na jakich sobie "zasłużył" :) Też mam kilku znajomych, co głodem nie przymierają, lubią egzotyczne podróże i w nosie mają chwalenie się tym przed całym światem. Ja też kocham dalekie podróże (choć i citybreakiem e europejskim mieście nie pogardzę). W wolnych chwilach czytam przewodniki i relacje, planuję podróże palcem po mapie ... i raczej nie zaskoczą mnie ceny i warunki na miejscu nawet przy błyskawicznym zakupie taniego biletu. Kicham na wszelkie fora społecznościowe i nie korzystam z żadnych twarzoksiążek, instów itp. Czasem coś skrobnę na forum podróżniczym, gdzie poza kilkoma znajomymi, który i tak wcześniej już widzieli moje zdjęcia, nikt nie wie, że ja to ja :)
radionx, 24 sierpnia 2018, 9:33 | odpowiedz

Wietnam, panorama
Najlepsza oferta

Tanie loty do Hanoi za 1636 PLN

Igor Więcek | 2019-10-21 10:44
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel