Masz trochę grosza? Kup sobie linie lotniczą!
O kupnie tej linii przez brytyjsko-hiszpański IAG mówi się już od kilku lat. Ostatnio w połowie listopada, gdy fiński dziennik „Kauppalehti” podał, że rozmowy między British Airways a rządem Finlandii (posiada 56,1 proc. akcji, reszta jest na giełdzie) są bardzo zaawansowane. Obie strony od razu zdementowały tę informację, ale sama reakcja rynku – akcje Finnaira na wieść o rozmowach wzrosły o 6 proc. - pokazuje, że jest to bardzo wyczekiwany ruch.
Finnair to bardzo ciekawa linia, która jest trochę podobna do LOT. Obie firmy miały problemy finansowe i cierpią z powodu konkurencji ze strony low-costów, obie przeszły przez restrukturyzację i wreszcie obie mają podobną filozofię – stworzenia regionalnego hubu, z którego pasażerowie będą latać do Azji i Ameryki Północnej.
Z tą różnicą, że Finnair tę strategię już realizuje. Na początku października linia odebrała jako pierwsza w Europie nowoczesnego Airbusa A350 XWB (o wrażeniach z pierwszego lotu tym samolotem możecie przeczytać tutaj) jako pierwszego z 18 tego typu maszyn. Nowe samoloty będą latać na trasach do Azji, gdzie Finnair ma ugruntowaną pozycję. Linia lata z Helsinek do 4 miast w Japonii: są to Tokio, Nagoya, Osaka i Fukuoka - ta destynacja wystartuje wiosną 2016 r. Finowie latają też do 6 miast w Chinach: są to Pekin, Chongqing, Hongkong, Szangchaj, Xi'an (połączenie sezonowe) i Guangzhou (połączenie sezonowe od maja do listopada 2016). Cel to podwojenie liczby pasażerów z Azji do 2020 roku.
Firma wychodzi też na finansową prostą: po kiepskim zeszłym roku zakończonym stratą 36,5 mln euro w tym roku linia ma wyjść na zero lub minimalny plus. W kolejnych latach zyski przewoźnika mają być już znacznie większe.
