Fly4free.pl

Lotniskowe saloniki tracą swój dawny blask? Kiedyś miejsce dla wybranych, dziś – ścisk jak w terminalu

Foto: Cathay Pacific
Linie lotnicze otwierają na nowo saloniki biznesowe na lotniskach, by skusić pasażerów typu premium do podróżowania. Wprowadzają jednak do nich duże zmiany – z jednej strony chcą jeszcze lepiej dbać o pasażerów typu premium, z drugiej zaś otwierają przestrzenie VIP dla „zwykłych” pasażerów z klasy ekonomicznej. Oczywiście, za dodatkową opłatą – czytamy w depeszy agencji Reuters.

Czy branża lotnicza w końcu odbije się od dna? Po obiecującym sezonie wakacyjnym, gdy ruch turystyczny zbliżył się do poziomów sprzed pandemii, znów czeka nas trudny sezon jesienno-zimowy. Jednym z powodów jest to, że wciąż nie odbudowały się podróże służbowe i biznesowe. Cierpią na tym nie tylko linie lotnicze, ale też lotniska. Wydaje się jednak, że pojawia się światełko w tunelu, związane choćby z poniedziałkowym otwarciem granic USA dla podróżnych m.in. z Europy, a co za tym idzie – powrotem ruchu transatlantyckiego. A wraz z przywracaniem kolejnych połączeń, przewoźnicy otwierają na nowo swoje saloniki biznesowe, choć wprowadzają w nich dużo zmian.

Jak czytamy w depeszy agencji Reuters, linia United otwiera swoje saloniki Polaris w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Chicago i Houston, a pozostałe zostaną ponownie otwarte w 2022 roku. Inne linie gruntownie odświeżają swoje saloniki: Air France kilka dni temu uruchomił nowy salonik o powierzchni 3000 mkw. w jednym z terminali paryskiego lotniska Charles De Gaulle. Duże usprawnienia w swoich salonikach planują też linie Emirates i Air Canada.

– Chcemy w przyszłym roku poprawić jakość serwowanych potraw i jakość obsługi – mówi Mats Winter, dyrektor produktu w linii Air Canada.

Dodaje jednak, że produkt ma być skierowany nie tylko do tradycyjnych użytkowników saloników, czyli do klienta biznesowego, ale też do… turystów i pasażerów podróżujących na urlopy, którzy stanowią coraz większy odsetek klientów saloników. Osób, które niekoniecznie uczestniczą w programach lojalnościowych przewoźników i nie mają odpowiednich „statusów”, mają za to pieniądze i są gotowi zapłacić za możliwość wstępu i zaczekania na lot w bardziej wygodnych warunkach.

Eksperci przyznają, że ten trend jest widoczny – wielu pasażerów z klasy ekonomicznej zaczyna się interesować salonikami, bo liczą, że uda im się tam uniknąć tłumów, bardzo niepożądanych w czasie pandemii koronawirusa. Sprzyja też temu zmniejszenie częstotliwości lotów – w efekcie pasażerowie muszą spędzać na lotnisku więcej czasu w oczekiwaniu na przesiadkę.

Widzimy coraz więcej pasażerów płacących za wstęp do saloników, co stanowi znaczący przypływ dochodów dla linii lotniczych – mówi w rozmowie z Reutersem Michael Di Corpo, dyrektor zarządzających firmy IEG, która sprzedaje oprogramowanie w salonikach biznesowych.

I faktycznie tak się dzieje. Linie imają się różnych sposobów: Qatar Airways wprowadził na przykład tańszą wersję biletu klasy biznes, czyli taryfę Business Lite, gdzie za wiele usług (w tym wstęp do saloniku) trzeba dodatkowo zapłacić. Z kolei linia American Airlines, która we wrześniu po pandemicznej przerwie ponownie otworzyła swoje najbardziej luksusowe saloniki Flagship Lounges, po raz pierwszy wprowadziła możliwość płatnego wstępu dla wszystkich pasażerów.

Przewoźnicy zapewniają jednak, że są granice tej „demokratyzacji” dostępu, bo każdy kij ma dwa końce: przewoźnicy nie chcą bowiem odstraszać swoich najbogatszych klientów, którzy mogliby zrejterować, widząc tłumy w salonikach.

I tak: płatny dostęp na cały dzień do saloniku Flagshio kosztuje 150 USD, jednak pasażerowie z klasy ekonomicznej i tak nie mają dostępu do najbardziej elitarnych usług w saloniku, a menu i jedzenie różni się znacząco od tego w części „elite”. Z kolei linia United już potwierdziła, że jej saloniki klasy Polaris będą otwarte tylko dla klientów „statusowych:”.
Inne linie eksperymentują z dostępem dla pasażerów z klasy ekonomicznej i nie zawsze są to eksperymenty udane.

– Nie chcemy, żeby zbyt szeroki dostęp do saloników sprawił, że będą one nadmiernie zatłoczone – mówi Winter z Air Canada.
Linia otworzyła w ubiegłym roku swoje 3 saloniki Maple Leaf dla pasażerów z klasy ekonomicznej oraz osób z biletami innych linii lotniczych, ale z powodu nadmiaru chętnych eksperyment zakończył się przedwcześnie w saloniku w Vancouver.

Salonik biznesowy
Foto: Shutterstock

Czy saloniki tracą swój dawny blask?

A może przeciwnie – czy klienci z tanimi biletami będą coraz częściej chcieli czekać na lot w bardziej komfortowych warunkach? Wskazuje na to choćby niedawna decyzja linii easyJet, która utworzyła w Londynie swój pierwszy salonik, z którego za dopłatą może skorzystać każdy z pasażerów linii (ale nie tylko, bo jest on otwarty także dla innych przewoźników).

Ten medal ma bowiem dwie strony: z jednej linie lotnicze desperacko szukają nowych źródeł przychodu, z drugiej jednak saloniki całkowicie tracą swoją elitarność. Co już od kilku lat negatywnie wpływa na jakość usług, o czym kilka lat temu pisaliśmy na naszych łamach.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Salonik w Katowicach ma swoje zalety (a przynajmniej przed pandemią miał, wtedy ostatni raz stamtąd leciałem): wejście na podstawową darmową kartę Miles and more kosztowało 49 zł. W tym oczywiście dostęp bez ograniczeń do jedzenia, picia i alko. Kanapka z kawą w restauracji na lotnisku to było wtedy 45 zł...
ssaassaa, 7 listopada 2021, 20:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mam priority pass, który dostałem kilka tygodni temu, ważny na trzy lata i teraz dodatkowo mogę wejść z osobą towarzyszącą
Tomasz Bajdi, 8 listopada 2021, 3:42 | odpowiedz
Obecnie saloniki są faktycznie przepełnione, ale ten proces rozpoczął się już dawno. Zaczęło się od wpuszczania całych rodzin na jedną  kartę. Dzisiejsze saloniki są pełne ludzi, nie zapewniają w żadnym stopniu spokoju a oferta posiłków to żart. Dla przykładu Lufthansa w swoich salonikach Business i Senator oferuje np. precle piwne, a ciepły posiłek to chociażby makaron z czerwoną memełygą nie wiadomo co zawierającą. Ostatnio w saloniku swiss Senator w Zurychu w ofercie były  ziemniaki z surówkami... To już jest standard, a nie wyjątek. Lepiej chyba jednak pójść do restauracji na lotnisku, albo wynająć pokój w hotelu do dziennego wykorzystania.
RosaVonJungingen, 8 listopada 2021, 8:57 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »