Kwarantannę można zastąpić w jeden prosty sposób. Ale czy nasz rząd się na to zdecyduje?
Od zarządców lotnisk, przez prezesów linii lotniczych, biur podróży, aż po samych podróżnych – wszyscy mają dość kwarantanny. Choć obowiązkową izolację można zastąpić testami na koronawirusa wykonywanymi po przylocie, nie wszystkie rządy są chętne, by z tego skorzystać. A co będzie z Polską?
Jeszcze niedawno polski rząd zapewniał, że obowiązkowa kwarantanna po wyjazdach zagranicznych nie wróci. Tak jak w wielu krajach na świecie, izolację miały zastąpić po prostu testy na koronawirus refundowane przez NFZ. Podobny model stosuje zresztą coraz więcej krajów na świecie. Jedni tylko wobec swoich obywateli, inni wobec powracających z konkretnych krajów (tzw. wysokiego ryzyka), inni zupełnie losowo. Wiele krajów rezygnuje też z kwarantanny dla turystów, jeśli w zamian okażą tzw. świadectwo zdrowia, bo wiedzą, że prędzej ktoś zdecyduje się zrobić test niż przyleci, żeby siedzieć dwa tygodnie w hotelu. W jeszcze innych przypadkach (np. na Islandii), turyści mogą zrobić test po przylocie, a w zamian mogą odbyć krótszą kwarantannę lub w ogóle nie muszą tego robić.
Właściwie jedynym krajem, który kurczowo trzyma się kwarantanny (wprowadzonej o wiele później niż w innych państwach) jest Wielka Brytania – regularnie wydłużająca listę krajów, z których przyjeżdżając czeka nas izolacja. I w sumie mogłoby nas to nie obchodzić, bo od 3 lipca w Polsce w ogóle nie trzeba przechodzić kwarantanny po powrocie z zagranicy, gdyby nie fakt, że rząd… znów zaczyna coś o niej przebąkiwać.
Kwarantanny powrócą także do Polski?
Jak już dzisiaj informowaliśmy, wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zapowiedział, że „osoby wracające z państw objętych zakazem lotów będą musiały odbyć obowiązkową kwarantannę”. I nie byłoby pewnie w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zdanie zostało rzucone, a konkretów nie ma żadnych. Od kiedy miałyby powrócić kwarantanny? Nie wiadomo. Czy obejmie to osoby, które wrócą do Polski z przesiadką? Nie wiadomo. Czy decyzja jest już przesądzona a kwestia wprowadzenia kwarantanny pewna? Nie wiadomo. Czy wiadomo, które będą to kraje? Nie wiadomo.
Choć akurat w kwestii tego ostatniego wiceminister przekonuje, że „dajemy z dość dużym wyprzedzeniem tę listę”. Trudno jednak się z tym zgodzić, kiedy stało się niemal tradycją, że nowe rozporządzenia są publikowane dosłownie kilka godzin przed wygaśnięciem starych. A, no i przy okazji wiceminister przypomina, że „ Polska jest pięknym krajem i w dobie koronawirusa lepiej wypoczywać na miejscu”. Ale tu komentarz pozostawiamy już Wam.
Czy kwarantanna ma sens?
Jednocześnie nie da się nie zauważyć, że poza politykami – niemal nikt już kurczowo nie trzyma się wizji kwarantanny. Większość krajów odeszła od tego pomysłu, a tam, gdzie kwarantanna wciąż obowiązuje branża niemal błaga o litość.
– Wszyscy musimy dostosować się do nowej sytuacji. Ale zablokowanie podróży lotniczych nie jest sposobem na osiągnięcie celu. Ministrowie mówią ludziom, że nie będą mogli już podróżować w trudnej do określenia przyszłości, a linie lotnicze mocno to odczują. Będą potrzebowały pilnego wsparcia rządowego, żeby przetrwać ten kryzys – tłumaczył Tim Alderslade, dyrektor Airlines UK, który broni interesów brytyjskich przewoźników, gdy Wielka Brytania dopiero przymierzała się do wprowadzenia kwarantanny.
Podobne zdanie wyraziło wiele firm, m.in. TUI, Jet2 Holidays, Wizz Air, British Airways, Aer Lingus, Iberia czy Vueling.
Swojego zdania – choć w charakterystycznym dla siebie stylu – nie omieszkał dorzucić też prezes Ryanaira.
– 14-dniowa kwarantanna jest nieskuteczna i niemożliwa do wdrożenia. Wymaganie od pasażerów poddania się kwarantannie po skorzystaniu przez nich z wielu usług jak transport publiczny w celu dotarcia na/z lotniska nie ma podstaw naukowych ani medycznych – mówił już pod koniec maja Michael O’Leary.
Również IATA apelowała, by przestać skupiać się na kwarantannie i znaleźć inne sposoby zapobieganiu rozprzestrzeniania się pandemii – a przede wszystkim skoordynować działania, bo dziś właśnie to jest największym problemem.
– Istotne jest, aby rządy i przemysł współpracowały ze sobą w celu stworzenia zharmonizowanego planu ponownego otwarcia granic – tłumaczy Rafael Schwartzman, regionalny wiceprezes IATA. – Rządy muszą poszukać skoordynowanego sposobu na zniesienie ograniczeń w podróżowaniu i znaleźć alternatywy dla wymogów kwarantanny – dodał.
Nawet amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), które od dłuższego czasu zachęcało podróżnych do poddawania się samoizolacji (także w przypadku, gdy nie ma takich odgórnych obostrzeń), kilka dni temu wycofało się z tych zaleceń.
Nie można też zapominać, że według najnowszych badań aż 80 proc. Duńczyków, Szwedów i Niemców, 70 proc. Brytyjczyków i 65 proc. Francuzów bez wahania odwołałoby wyjazd. Wprowadzenie kwarantanny po powrocie z danego kraju lub po przyjeździe do niego jest więc dosłownie śmiertelnym ciosem dla tamtejszej turystyki.
W kwarantannie absurd goni absurd
Jak widać, coraz więcej ekspertów (ale i właścicieli firm czy przedstawicieli branży turystycznej) kwestionuje, czy kwarantanna po podróży w ogóle ma sens. Zwłaszcza, gdy funkcjonuje na takich zasadach, jak to miało miejsce w Polsce – gdy najpierw z samolotu wsiadaliśmy do pociągów, autobusów, przemieszczaliśmy się po mieście i kraju, by rozpocząć izolację dopiero… po dotarciu do domu.
Nie wspominając już o tym, że zaledwie po kilku tygodniach od wprowadzenia pierwszego zakazu lotów i przepisów o obowiązkowej kwarantannie, szybko okazało się, że przepisy można do woli omijać. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy gotowi trochę pokombinować. Kto bowiem przylatywał chociażby do Niemiec, stawał się nagle podróżującym z Niemiec. Kto wracał z przesiadką, też zyskiwał. Kto na szybko zmienił swój lot powrotny i ostatecznie lądował w Czechach, na Węgrzech czy w Austrii – mógł wracać do Polski bez przeszkód i zapomnieć o kwarantannie.
Dochodziło też do takich absurdów, że na kwarantannie ląduje ktoś, kto pomyli drogę, ktoś, kto tylko zbliżył się do granicy albo pasażerowie samolotu, który wylądował… minutę za późno.
Pozostaje więc mieć nadzieje, że w obliczu tak wielu głosów z branży turystycznej, tak wielu absurdów, jakie kwarantanna tylko uwidacznia, tak wielu problemów jakie stwarza, polski rząd jednak nie zdecyduje się powrócić do tego pomysłu. I mimo dzisiejszych zapowiedzi, spełni te poprzednie – w których obiecywał, że kwarantanny nie powrócą.