REKLAMA

Te rzeczy na wakacjach robi każdy z nas. Grożą za nie grzywny lub więzienie

Foto: Agustina Camilion / Shutterstock

Zbieranie piasku „na pamiątkę”, żucie gumy, polizanie znaczka, łyk wody w metrze, kupienie okularów, ściągnięcie koszulki – na pewno zrobiliście na wakacjach choć jedną z tych rzeczy. Tymczasem nawet popularne zachowania, które można by skwitować zdaniem „przecież wszyscy tak robią”, mogą przysporzyć nam wiele kłopotów. W najlepszym przypadku skończy się to bowiem dla nas karą finansową, w najgorszym – możemy zostać skazani i pozbawieni wolności.

Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o nietypowej (na pierwszy rzut oka) sytuacji, w której mężczyzna kupił bilet na samolot, ale go nie wykorzystał. Chciał bowiem jedynie towarzyszyć zestresowanej żonie aż do momentu, gdy będzie wchodziła na pokład. Bilety były tanie, plan dobry, stres mniejszy i wszystko wydawało się mieć ręce i nogi. Para przegapiła tylko jeden drobny szczegół – w Singapurze, gdzie historia miała miejsce, takie wykorzystanie karty pokładowej jest przestępstwem. I grozi za to 14,5 tys. USD grzywny lub 2 lata więzienia.

Wszystko dlatego, że akurat w tym kraju wejście na teren lotniska bez zamiaru dostania się na pokład samolotu łamie ustawę o ochronie infrastruktury. Nie jest to może rzecz, którą robi każdy z nas, ale na pewno wiele osób przy azjatyckich cenach biletu byłoby wstanie kupić sobie „fałszywy” lot tylko po to, by zmniejszyć stres bliskich.

Są jednak rzeczy, które bez żadnych konsekwencji naprawdę robi większość turystów. Tymczasem to, co w jednym kraju jest w pełni akceptowalne, w innym może skończyć się boleśnie. I nie mówimy o klasycznym faux pas, a sytuacjach, które kończą się przynajmniej upomnieniem, a często i grzywną lub nawet więzieniem.

Singapur królem zakazów

O Singapurze mówi się na dwa sposoby – że jest to futurystyczne i imponujące państwo albo że jest to kraj zakazów. Nie bez powodu, bowiem faktycznie wielu rzeczy niewolno tu robić, a mieszkańcy bezwzględnie przestrzegający zasad tylko potęgują to wrażenie. Najsłynniejszym z zakazów jest ten dotyczący żucia gumy. Wszystko dlatego, że ludzie notorycznie przyklejali zużyte gumy w przeróżnych miejscach lub wypluwali je na chodniki. Kraj miał dość czyszczenia takich odpadów i po prostu… zakazał sprzedaży, wwożenia oraz używania gum do żucia. Wyjątkiem są wskazania medyczne. Mandaty sięgają 2830 PLN.

Na ulicach zauważycie też znaki dotyczące śmiecenia, ale w przeciwieństwie do innych krajów świata, tu przepisy są surowo egzekwowane. Wyrzucenie papierka na ziemię może nas kosztować 5660 PLN, picie lub jedzenie w metrze 1415 PLN, a dwa razy tyle palenie papierosów.

Warto też pamiętać, że w Singapurze wciąż legalna jest kara chłosty. Co prawda jest stosowana coraz rzadziej, ale historia zna przypadki, że nawet turyści byli na nią skazywani. Bolesne złamanie prawa nabiera tu więc zupełnie nowego znaczenia.

singapur zakazy
Foto: Aneta Zając / Fly4free.pl

Włosi też powariowali

Okazuje się jednak, że państwem, które mocno goni Singapur są… Włochy. W ostatnim czasie niemal nie ma tygodnia, w którym nie dowiadujemy się o kolejnych przepisach wprowadzanych czy to w Rzymie, czy na Sardynii, czy w Wenecji. Mandaty mogą nas kosztować zwykle do 500 EUR, a w skrajnych przypadkach włoskie władze mogą także zdecydować o tymczasowym zakazie wstępu do miasta lub konkretnych dzielnic – np. w Rzymie.

A czego nie wolno robić? Lista jest naprawdę długa i często zależy od konkretnego regionu. Na przykład turystka w Wenecji musiała zapłacić 250 EUR za opalanie się w bikini na jednym z miejskich placów, para Niemców zapłaciła w sumie 950 EUR mandatów za zrobienie sobie kawy na własnej kuchence gazowej. Dostali także nakaz opuszczenia miasta. Według urzędowych statystyk tylko w tym roku z Wenecji „wyproszono” już 40 osób. Policja goni turystów ze Schodów Hiszpańskich w Rzymie (do 400 EUR mandatu) i gwiżdże ostrzegawczo, gdy ktoś próbuje jeść w pobliżu fontann, a także surowo karze za wrzucanie do wody różnych przedmiotów – wyjątek stanowi jedynie pieniążek wrzucony do fontanny Di Trevi. Co ważne zakaz jedzenia przy atrakcjach turystycznych obowiązuje także we Florencji. W ubiegłym roku turysta na Sardynii zapłacił 1000 EUR grzywny za to, że chciał zabrać z plaży piasek na pamiątkę.

Mandaty czekają też za kupowanie wycieczek od naganiaczy (zarówno dla kupujących, jak i sprzedających) i biletów typu „omiń kolejkę” od nieautoryzowanych sprzedawców, ale także za zakupy od okołoplażowych sprzedawców. W ekstremalnych przypadkach za kupienie podrobionej torebki możemy zapłacić nawet dodatkowe 30 tys. kary. Karze podlega także korzystanie z usług – plecenie warkoczyków, robienie tatuaży z henny czy masaż na plaży.

Po centrum Wenecji nie wolno jeździć na rowerach, na mostach nie wolno wieszać kłódek, a używając poidełek dla turystów nie można dotykać ich ustami. W Cinque Terre zabroniono chodzenia w klapkach, a w Pompejach jedzenia kanapek. A to i tak nie wszystkie przepisy we Włoszech, które pojawiły się w ostatnich latach.

A to nie koniec…

Ze strojami kąpielowymi na ulicach walczą jednak nie tylko we Włoszech. Podobne obostrzenia pojawiły się w niektórych regionach Chorwacji, w Barcelonie i innych nadmorskich kurortach w całej Europie, a także w Tajlandii.

Jakie przepisy jeszcze mogą was zaskoczyć? W Tajlandii warto uważać na to, jak traktujemy pieniądze. Na banknotach jest bowiem wizerunek króla, a ich pomięcie (czy jakiekolwiek niszczenie) traktowane jest często jako obraza dla rodziny królewskiej. Nie warto też ich przydeptać, gdy nam spadną i próbują nam odfrunąć ani wkładać do tylnej kieszeni spodni. Dla bezpieczeństwa – zarówno nas samych, jak i naszego budżetu – lepiej po prostu używać portfela. Podobnie sprawa wygląda ze znaczkami pocztowymi. Jeśli będziecie wysyłać pocztówkę to powstrzymajcie się też przed polizaniem znaczka, jeśli widnieje na nim królewska twarz. Jeśli są palemki czy inne cuda – możecie lizać śmiało. 😉

Uważajcie też na przedmioty, które zabieracie ze sobą na pamiątkę. Poza wspomnianym piaskiem, problematyczne mogą być zarówno kamyki, jaki i rośliny czy fragmenty skał wulkanicznych – zwłaszcza, jeśli pochodzą z terenu zabytku lub parku narodowego. W malezyjskim pociągu wstrzymajcie się przed okazywaniem czułości, a w niektórych momentach noszenie żółtych ubrań – koloru kojarzonego z ruchem opozycyjnym – też może być kłopotliwe. Uważajcie również na wagony „tylko dla kobiet” – chociażby we wspomnianej Malezji czy Dubaju. Panowie nie powinni w nich przebywać nawet, jeśli jadą ze swoją małżonką. Za to w Las Vegas możemy zostać ukarani mandatem za wspieranie żebrzących osób.

malezja zakazy
Foto: Aneta Zając / Fly4free.pl

Myślicie, że nieintuicyjne zasady dotyczą tylko zagranicznych wojaży? Nic bardziej mylnego! Niewiele osób wie, że np. w Tatrach można dostać mandat za… zdjęcia ślubne. Sesje małżonków powinny być bowiem opłacone wcześniej, a odpowiednie zezwolenie kosztuje 150 PLN. I nie ma znaczenia, czy jest to profesjonalna sesja, czy ta robiona na własną rękę podczas górskiej wyprawy. W określonych porach roku – od 1 marca do 30 listopada, nie wolno też wychodzić na szlak przed zmrokiem. Choć wielu turystów łamie ten zakaz, w rzeczywistości zbytni pośpiech rano lub zbytnia zwłoka wieczorem może nas kosztować nawet 500 PLN. Kłopotów może przysporzyć też selfie ze słupkiem granicznym. Grozi za to mandat do 500 PLN, podobnie jak przy nielegalnym przekroczeniu granicy. Często turyści robią to zupełnie nieświadomie, a zaskoczeni są dopiero, gdy zostaną złapani.

– Różnie bywa. Czasem turyści od razu przyznają, że po prostu chcieli sobie zrobić zdjęcie i wiedzieli, że nie mogą przekraczać granicy, ale liczyli na szczęście – mówiła w rozmowie z nami chor. Anna Michalska z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. – Innym razem zdarzy się, że granicę przekroczą bawiące się w okolicy dzieci albo ktoś się zgubi czy zagapi w trakcie zbierania grzybów. Wtedy zwykle kończy się pouczeniem – dodaje.

***

Znacie inne zasady, które dotyczą pozornie zupełnie niewinnych zachowań? Spotkaliście się z nietypowymi zakazami, mandatami czy ostrzeżeniami? Dajcie znać w komentarzach i pomóżcie ostrzec innych – zanim będzie za późno.

Pamiętajcie też, że niedawno opisywaliśmy, jak wielkie znaczenie dla naszej podróży może mieć ubiór. Nieodpowiedni może nie tylko przeszkodzić nam w zwiedzaniu, ale także utrudnić podróż samolotem, stosunki międzyludzkie czy nawet wejście do lotniskowego saloniku. I choć zazwyczaj nie grożą za to kary finansowe, to i tak warto się dostosować – chociażby dla psychicznego komfortu i uniknięcia pełnych nienawiści czy politowania spojrzeń.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Varadero plaża
Najlepsza oferta

Dwa tygodnie na Kubie za 2489 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-09-19 20:10
REKLAMA
REKLAMA
Sprawdź relacje z podróży tutaj
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel