„Testament jest w lewej szufladzie”. Jak się latało w Polsce 90, 60 i 40 lat temu – przeczytaj wspomnienia
„Wniebowzięte” to historia latania w Polsce opowiedziana przez stewardesy – kobiety, które w PRL były obiektem zazdrości wszystkich. Bo z jednej strony nocowały w najlepszych hotelach, zarabiały w dolarach, wyjeżdżały na zachód i kupowały modne ubrania. Ale jest też druga strona medalu – bycie stewardesą w PRL to praca po dwanaście godzin na dobę przez niemal trzydzieści dni w miesiącu, konieczność radzenia sobie ze zmęczeniem, z trudnymi pasażerami, z służbami bezpieczeństwa i celnikami, którzy patrzą na ręce, z chorobami, ze strachem o życie swoje i koleżanek.
Zobaczcie, jak z perspektywy ich oraz pasażerów wyglądało latanie w Polsce na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.
W 1967 r. na pokładzie LOT do Warszawy przybyli Rolling Stonesi na swój słynny koncert w Sali Kongresowej. Lider zespołu Mick Jagger miał być podobno zachwycony atmosferą panującą w samolocie i na lotnisku. Udzielił nawet wywiadu reporterowi LOT-u. Brzmi on równie pięknie, co niewiarygodnie.
„Zwykle podróżujemy bardzo dużo – mówi dwudziestoczteroletni lider Stonesów – ale obecnie nasze europejskie tournée to zwariowany wyścig z czasem. Do poszczególnych miast wpadamy »jak po ogień« i niemal zaraz po występie pędzimy na lotnisko. Wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby nagle na trasie popsuła się pogoda i nie moglibyśmy lecieć. Tego rodzaju obawy przeżyliśmy w Paryżu. Na lotnisku ktoś nam powiedział, że w Warszawie jest mgła i być może nie będziemy mogli polecieć. Musielibyśmy zrezygnować z występów w Polsce, a bardzo nam na nich zależało – nigdy tu przecież jeszcze nie byliśmy. Sympatyczny przedstawiciel LOT-u w Paryżu szybko rozwiał jednak nasze obawy. Wkrótce też znaleźliśmy się na pokładzie polskiego samolotu typu Ił-18. Załoga powitała nas bardzo serdecznie, szczególnie podobały się nam zgrabne i miłe stewardesy. Stwierdziliśmy jednogłośnie, że uroda i wdzięk Polek zasługują na najwyższe uznanie” .
„Czy ma pan jakieś życzenia?” – pyta reporter. „Tak i to dwa. Przede wszystkim chciałbym pogratulować Dyrekcji Polskich Linii Lotniczych LOT tak doskonale wyszkolonych (lądowania prawie nie poczuliśmy) pilotów i stewardes. A poza tym kilku z nas zbiera namiętnie prospekty i nalepki lotnicze. Prosimy o parę egzemplarzy i z góry dziękujemy. Prosimy też o zdjęcia, które wykonał fotoreporter LOT-u. Będą dla nas miłą pamiątką. Przy okazji pięknie proszę pozdrowić służbę techniczną na lotnisku Okęcie za miłe powitanie nas po przylocie. I do zobaczenia znowu w Polsce. Może się uda…”
Fot. rollingstones.com
