Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 40 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#21 PostWysłany: 20 Sie 2022 18:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Po poprzedniej wizycie w Uzbekistanie wyrażałem swoje wątpliwości co do jakości działań wykonywanych przez konserwatorów a ZSRR a potem Uzbekistanie. Chodziło o zbyt dużą moim zdaniem ingerencję w historyczną synstancję. Może jednak specyfika materiału nie pozwalała na inne potraktowanie zwłaszcza murów obronnych. W każdym razie wszystko tam wygląda bardzo dobrze i daje poczucie, iż te budowle wyglądały podobnie kilkaset lat temu.

W Chodzencie wybrano inną drogę. Postanowiono zrekonstruować budowle stosując współczesne technologie budowlane. W efekcie wszystko wygląda jak nowe (bo jest) i jak sztuczne (bo także takie jest)

Image

Image

Image

Park pod murami cieszył się dużym powodzeniem wśród par młodych, ale to chyba wysoki sezon na śluby.

Spacerując zauważyłem, że nade mną porusza się kolejka gondolowa jadąca na drugi brzeg Syr - Darii. Postanowiłem skorzystać. Podobną drogę pokonywałem wcześniej w Niżnym Nowogrodzie, nad Wołgą i było to bardzo miłe przeżycie.

Bilet nie był drogi, mniej niż 7 zł w jedną stronę. Jeszcze przed zakupem zauważyłem, że kolejka była produkcji chińskiej. Coś tam z tyłu głowy powiedziało mi, że coś może być nie tak, w rezultacie zdecydowałem się kupić bilet w jedną stronę. To i tak był błąd. W każdym razie w drugą stronę bym nie pojechał, nawet jeśli mieliby mi dopłacić.

Kolejka poruszała się albo wolno albo prawie stała. W każdej pozycji trzęsła się i wydawała koszmarne dźwięki. Na dodatek była kołysana przez silny boczny wiatr. Owszem, sobie sprawę, że jeśli do tej pory nie spadła, to raczej tym razem też nie i przeżyję podróż. Było to jednak koszmarne przeżywanie

Jakie dźwięki potrafi wydawać ta kolejka można usłyszeć (i zobaczyć widok, nie najgorszy) na filmach poniżej





Kiedy już przeżyłem podróż rozpocząłem zwiedzanie Chodżentu z czasów Sojuza. Trochę tego było - ciekawe, tu wrzucę drobny wybór. Chyba klatka schodowa jest moją faworytką

Image

Image

Image

Image

Po drodze znalazłem jeszcze jeden sklep monopolowy z miłą parą tam pracującą. Powiedzieli mi, że wybierają się do pracy w Polsce. Taki jest los przeciętnego Tadżyka. Ten kraj i jego skorumpowana władza żyją z transferów. Przy okazji zapytałem czy gdzieś można napić się piwa w knajpie. Odpowiedzieli, że owszem i podali jakiś adres. Sprawdziłem - kawał drogi uznałem, że sobie daruję i będę kontynuował zwiedzanie. Tak dotarłem na bazar. Wspaniały prawdziwa wielonawowa świątynia handlu.

Image

Image

Próbując dostać się pod tę konchę nad wejściem głównym zauważyłem bar. Prawdziwy, z alkoholem, w środku pachniało gorzałką i stali i siedzieli wyłącznie panowie. Strasznie mi się to miejsce spodobało. I mieli piwo. Dziwne, niefiltrowane, niegazowane z wyraźnym smakiem drożdży. Raczej ciekawe niż ohydne i na dodatek za 2,60 zł

Image

Image

Te rzeczy na barze to zakąski do wódki. Klienci zamawiają kieliszek i zagryzają tym.

W ogóle Bazar był wspaniały, olbrzymi, było tam wszystko. Po piwie zgłodniałem - zapach doprowadził mnie do alejki z jedzeniem, głównie szaszłykami, ale natknąłem się też na taką knajpkę z płowem - nie mogłem go sobie odmówić. Muszę powiedzieć, że to nie była jakość singapurska, jadłem lepsze płowy, ale jadłem też gorsze

Image

Image

Tak sobie myślałem, że widziałem co nieco, ale nie natknąłem się na plac zabaw. Niedługo po tej konstatacji znalazłem taki i to pierwszej klasy. Była nie tylko rakieta lecz również armata i smok

Image

Image

Nie zobaczyłem pomnika Lenina, nie pojechałem nad zalew nieopodal, jednak skoro widziałem rakietę mogę uznać plan zwiedzania za wypełniony i jutro rano zabrać się do Dushanbe
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#22 PostWysłany: 20 Sie 2022 21:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 4012
platynowy
Widoczna za szynkwasem gorzałka "Miękka" dobrze brzmi 😏
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
pabien lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#23 PostWysłany: 23 Sie 2022 17:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Tam była też jakaś wódka organiczna. Ja bym podchodź do tych alkoholi z wielką rezerwą. 4 lata temu kupiłem wódkę w Chivie - nie zrobiłbym tego ponownie. W Duszanbe koło (nieczynnej) kanatki jest sklep firmowy odpowiednika naszego Varsowinu i tam różne wina słodkie, portwajny, kalwadosy. Gdybym nie był sam to bym zaryzykował (mniejsza prawie pewna strata wtedy by była), a możnaby poznać smak ZSRR).

Jeśli chodzi o relację to pojawiło się kilka problemów..
Tapatalk zdaje się nie działa i u mnie wydarzyło się tyle rzeczy, że nie wiadomo co wybrać. Na dodatek one w znacznej części występują w planie niefotograficznym
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#24 PostWysłany: 23 Sie 2022 17:45 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2772
srebrny
Nie mow ze cie posadzili ;)
Góra
 Relacje PM off
pabien lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#25 PostWysłany: 23 Sie 2022 18:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
To nie Rosja, poza tym mam już tu kolegów, na pewno by mnie uratowali.

Nie to takie różne informacje i spostrzeżenia
Podam kilka:

Narzekałem na technologię chińską. Może w kolejkach linowych są słabi, ale Iranczycy byliby pewnie jeszcze słabsi. Na drodze między Chodżentem a Duszanbe są 2 ponad czterokilometrowe tunele. Pierwszy, zbudowany przez Chińczyków jest OK, drugi to dzieło irańskie - ten jest jak z horroru: ciemny pełno pyłu, co pewien czas woda. Poza tym Chińczycy dostarczają tu wszelaką technologię. Za Sojuza część złóż węgla koksowniczego i uranu bodaj, była udokumentowana, ale nikt nie potrafił ich wydobywać. Przyszli Chińczycy i zbudowali kopalnie

W tym bardzo muzułmańskim kraju nie możesz mieć w dowodzie zdjęcia z brodą

Jak wiadomo Tadżycy pracują na budowach zagranicą, szczegnie w Rosji. Tutaj pracują Afgańczycy i Chińczycy

Kiedy 4 lata temu jechałem do Uzbekistanu, wydawało mi się, że on będzie jak Iran, tylko z możliwością dogadania się po rosyjsku. Nie był - Tadżykistan jest taki

Jednak z tym językiem to nie tak prosto. On nie jest powszechnie znany, szczególnie u osób młodszych

I na koniec. Odnoszę wrażenie, że Tadzycy są bardziej religijni niż Iranczycy, a kobiety tutaj mają znacznie mniej swobód niż w Iranie.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#26 PostWysłany: 24 Sie 2022 21:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Olaboga, ostatnie zdjęcia są z Chodżentu.
Spróbuję dziś trochę nadrobić.

Z Chidżentu do Duszanbe można polecieć samolotem. Jeśli kupi się bilety zawczasu, kosztują ok 20 EUR.

Można pojechać pociągiem (chyba) ale to zajmuje dobę czy coś (chyba). Można też pójść na PKS, gdzie czekają liczni kierowcy oferujący miejsca w swoich autach. To jest działalność w żaden sposób nie zorganizowana, oni walczą i wzajemnie sobie wyciągają klientów. A przejazd kosztuje 200 somoni - niemało jak na 300 km trasę.

Nie chciało mi się uczestniczyć w tym procederze, więc poszedłem na dworzec i znalazłem marszrutkę, która jedzie do miejscowości po drodze, miałem zamiar ją zwiedzić i pojechać dalej.

Tak za 15 somoni dotarłem do Istarwaszanu. Miasto mnie nie zawiodło

Image

Image.

Image

Image

Image

Image

W tej miejscowości przybył mi kolejny powód, aby nie lubić rosyjskich okrętów. Zauważyłem sgrafitto jak wyżej, a obok drugie z rzadkim napisem - pokój planecie. Zwykle jest mirumir. Tak intensywnie się im przyglądałem, że nie zauważyłem stopnia i uderzyłem się dużym palcem u nogi tak, że boli i miejscami jest fioletowy do dzisiaj. Uwaga na rosyjskie okręty w każdej formie.

W znacznej części spaceru towarzyszył mi tamtejszy emeryt. Tęskniący za ZSRR, świetnie mówiący po rosyjsku i opowiadający o tym jak to Rosjanie walczą z ukraińskimi faszystami. Rozmowa była trudna, choć może udało mi się zasiać u niego odrobinę wątpliwości co do wiarygodności przekazu, który chłonie, w sumie chyba najlepszy argumentem było wskazanie na to, że we współczesnej Rosji traktuje się Tadżyków oględnie mówiąc bez szacunku.

Swoją drogą to w marszrutce, którą jechałem siedział chłopiec mający koszulkę z napisem "Rosja". Kiedy się jednak odwrócił okazało się, że na plecach jest USA.

Kolejny odcinek przejechałem do Szachristanu za 8 somoni. W marzrutce zasnąłem i okazało się, że kończy ona bieg dość daleko od trasy do Duszanbe i na dodatek w miejscu, gdzie innych marsztutek nie ma. Postanowiłem pójść do głównej drogi I łapać co się da. Nie przeszedłem wiele, kiedy minął mnie stareńki mercedes, potem zawrócił i prowadzący go młodzieniec po angielsku zaoferował podwiezienie. Okazało się, że swoim autem jechali - w liczbie mnogiej bo z wójkiem - tylko do punktu oplat, a stamtąd już czym się da. Ponoć kosztuje to 50 - 60 somoni. Chwilę poczekaliśmy, pogadaliśmy, chłopiec oprócz angielskiego zna biegle rosyjski, kiedy prowadzący dostawczego Volkswagena machnął na mnie. To pewnie dla wszystkich lepiej, bo w 3 osoby trudniej zabrać się niż w dwie. Pozagnalem ich i znalazłem się w wiozącym 5 ton uzbeckich melonów aucie Murata Alego. On niestety rosyjski znał słabo - jak powiedział, tyle ile nauczył się od Rosjan na podwórku, ale jechało się przyjemnie i jakoś tam się dogadywaliśmy. Murad jest mocno wierzącym muzułmaninem, więc co chwila chwalił Allacha, 2 razy zatrzymaliśmy się na modlitwę.

Sama droga jest dość trudna wiedzie przez dwie przełęcze, malownicza, a zwazywszy jak Tadżycy jeżdżą, przy czym pasów nie używają, kilka razy czułem się trochę niekomfortowo

Po drodze nawet jakaś mozaika się znalazła. Okazało się, że tam węgiel wydobywa się w górach. W sumie nie wiadomo dlaczego u nas górnik ma góry w nazwie a tam jest szachtarem?

Początkowo miałem plan zatrzymać się po drodze - w jednej z górniczych miejscowości jest ponoć ładny teatr, ale z Muradem jechało się tak przyjemnie, że pojechałem do końca.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zresztą dobrze, bo do Duszanbe dotarliśmy o zmroku. Murad zaproponował mi pokazanie swoich okolic - za Dushanbe, kolację, a potem nocleg - ma taki swój pokoik w pracy (a pewnie nie ma pokoju gościnnego dla obcych, więc w domu byłoby ciężko - zasady, zasady. Ja jednak upierałem się, że jadę do Duszanbe - taksówka współdzielona za te 19 km kosztuje w nocy 10 somoni - w dzień 6

Zjedliśmy pyszne pstrągi z przecudowna sałatą z pomidorów ogórków i cebuli - te warzywa mają tu smak, do którego czasem zbliżają się ich bałkańskie odpowiedniki.

Popiliśmy to wszystko zieloną herbatą, zjedliśmy najlepszego melona jakiego w życiu jadłem i odechciało mi się wracać. Przespałem się nad magazinczykiem. Murad pojechał z rana po kolejne melony, ja się trochę przespacerowałem po okolicy i zabrałem do machania na auta. Stamtąd trzeba najpierw pojechać kawalek do bramy, a potem już do Duszanbe.

I okazało się, że ze 4 auta przejechały i nic. Zatrzymało się kolejne, które nie było Oplem, a w nim był Szuhrad. Ten mówi po rosyjsku lepiej niż Murad i jest bardzo zabawny w swoim rozemocjonowaniu możliwością pogadania z obcym. I zamiast pojechać do Duszanbe umówiliśmy się, że zostawi mnie w miasteczku, załatwi sprawę i gdzieś pojedziemy. Obejrzenie miasteczka całkiem mi pasowało. Przeszedłem się, znalazłem ciekawe rozwiązanie , betonowe, a jakze zasłaniające okna przed słońcem, przeszedłem się mostem pieszo - kolejowym i pojawił się Szuchrad. Początkowo mówił, że pojedziemy do Nureku, ale w końcu wyszło na to, że wzdłuż doliny w której mieszka. Zabrał mnie do domu, pokazał żonę, dzieci, zmienił auto z Infiniti na suva Audi i pojechaliśmy ... na pstrąga. Był pyszny, ponownie dostałem go 4free - to w sumie nie są tanie rzeczy. Co prawda pstrągi były olbrzymie, ale posiłek kosztował jakieś 120 zł, 1/5 średniego wynagrodzenia w Tadżykistanie.

Przy okazji okazało się, że Szuhrad religię traktuje w sposób bardziej pragmatyczny niż Murad. Wydawało mi się, że Audi gdy przyjechaliśmy nie miało tablic, ale kiedy wsiadaliśmy już się pojawiły. Przełożył je z Infiniti, zapytałem czy to niczym nie grozi. Odpowiedział, że potencjalnie poważnymi konsekwencjami, ale jak bóg da wszystko będzie OK. Jeszcze kilka razy odwoływał się do Allacha w takich sprawach.

Po jedzeniu pojechaliśmy w górę rzeki - on też tam dawno nie był. Droga była zła (stąd suv) i ładnie, ale bez przesady. Choć znalazlem najbardziej sowiecki przystanek eter, Szuhrad pokazał mi kamień w kształcie siedzącej małpy, woda miała ładny kolor i w sumie przyjemnie się rozmawiało. On zna tylko Tadżykistan i trochę Rosji mówi, że najlepiej odpoczywa u siebie. Ja u siebie nie mogę dwóch tygodni wysiedzieć, więc perspektywy mieliśmy odmienne

Szuhrad chciał, żebym u niego został, pokazał imponujący pokój gościnny, ja jednak uznałem, że chcę trochę pobyć ze sobą, ponadto takie jednak ta sytuacja była mocno krępująca. Kiedy odwoził mnie tam, gdzie miał zawieźć za pierwszym razem powiedział, że tak ja mu dziękuję, a tak naprawdę to jutro o nim zapomnę. Odpowiedziałem, że to absolutnie nie prawda - tego typu interakcja z nieznajomym i ta hojność to dla mnie rzeczy tak nowe, że nie ma szans, abym zapomniał, a poza tym opowiem o tym.

I trzeba pamiętać o tym, że ta gościnność to nie jest tak całkiem za darmo, bo zostałem bratem obydwu. Troszczą się, pytają, dzwonią i wypada odpowiadać. Kiedyś im opowiem o różnicach kulturowych.

Ostatni akapit brzmi jak narzekanie. Nie jest tak to były ciekawe, pouczające chwile. Ale na tyle intensywne, że starczy mi ich na całą podróż.

Później miałem jeszcze jedną ciekawą i zaskakującą rozmowę - z Azizą, ale o tym później i w ogóle to było jedynie istotne dla zrozumienia miejsca, gdzie jestem.

W ten sposób dotarłem z opowieścią do przedwczoraj. Może jeszcze zdążę coś podgonić
ImageImageImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#27 PostWysłany: 25 Sie 2022 10:43 

Rejestracja: 05 Lut 2011
Posty: 154
niebieski
pabien napisał(a):
Nie to takie różne informacje i spostrzeżenia
Podam kilka: (...)
W tym bardzo muzułmańskim kraju nie możesz mieć w dowodzie zdjęcia z brodą.


To ciekawa kwestia, rozwiniesz o co chodzi? Czy dotyczy to także turystów i zdjęcia w paszportach?
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#28 PostWysłany: 25 Sie 2022 12:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Jeśli jesteś tadżyckim turystą to jak najbardziej ciebie to dotyczy
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#29 PostWysłany: 27 Sie 2022 08:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
W końcu znów byłem sam i mogłem zacząć zwiedzanie Duszanbe.

Cześć trasy przejechałem zbiorczą taksówką, część autobusem miejskim. Caravanistan informuje, że oficjalnej miejskiej komunikacji nie polecam, bo zatłoczona i na kartę, którą trudno wyrobić. Ani nie była zatłoczona ani nie tylko na kartę. Kierowcy przyjmują płatność gotówką, choć z kartą jest to ponoć 90 tenge (tak się chyba drobne somoni nazywają), a gotówką 2,50 somoni. Mapy Yandex mają trasy tych autobusów i tramwajów, więc jest to pewnym ułatwieniem

Dushanbe buduje się w jakimś ogromnym rozmiarze. Nowych bloków powstają setki. Wszystkie są w wersji krasiwyje - czyli wielkie, wstrętne, we wdzianku klasycyzującym, czasem z nawiązaniami orientalnymi. Syfimalaria jednym słowem.

Image

Image

Image

Wszędzie też wiszą szmaty z ich prezydentem. To w ogóle ciekawa sprawa. Według moich spostrzeżeń państwo przejawia się w Tadżykistanie w szmatach - albo z prezydentem na budunkach publicznych oraz należących do lizusów albo we flagach - dużych na wysokich masztach.

Image

Dodatkowo głównym przejawem działalności państwa jest budowanie pałaców - jeszcze bardziej obrzydliwych niż nowe bloki - dla instytucji państwowych, ze szczególnym uwzględnieniem prezydenta. Choć tak jakby powiedział temu: stop

Image

Tak czy siak Tadżycy zdają się nie być specjalnie zainteresowani polityką, w czym zresztą administracja im pomaga. Poniżej śliczne podsumowanie raportu z wyborów sprzed dwóch lat opracowanego przez OBWE

"The 2020 presidential election in Tajikistan was conducted in a peaceful manner but it took place in a tightly controlled environment, with long-standing restrictions on fundamental rights and freedoms. Moreover, there was no space for pluralistic political debate and voters were not presented with genuine political alternatives"

Mówiąc prościej - w Tadżykistanie demokracji nie ma. W tym miejscu wypada wspomnieć, że Polska również idzie w tym kierunku.

Tadżycy w większości niczego od władzy nie oczekują, a jeszcze są wdzięczni za to, że im prezydent tak pięknie Duszanbe postroił

Flag jest mnóstwo, ale tę szczególną prezydent postawił obok swojego pałacu. Rahmon tu wykazał się wielką przebiegłością, dzięki której miał przez kilka lat najdłuższy maszt na flagę na świecie - ten jego powstał zaledwie kilka miesięcy po alijewowym - kacyk azerski musiał być wściekły, że jego rekord tak krótko się utrzymał.

I tak po kilku latach Saudowie pokazali dłuższy maszt, a obecnie przym w tym fallicznym wyścigu wiedzie nowa stolica Egiptu.

Ale Rahmon się nie poddał i stworzył nie największego ale najdziwniejszego fallusa.
Na zdjęciach fanaberie władzy z i bez kontekstu

Image

Image

Image

Image

Mam jeszcze jedno zdjęcie z serii "a gdzie dobro Polski"

Image

Rahmonowi nie udało się jeszcze zrujnować całej stolicy, choć jedno kino obłożone mozaikami zdaje się już nie istnieje. Nadal można znaleźć mnóstwo modernistycznych bloków i świetnie zachowane mozaiki. Oni zdaje sie lubią je, o czym będzie dalej.

Poniżej tylko drobny wybór tego co znalazłem, a zakładam że znalazłem max 1/4 tego co jest do odkrycia w Duszanbe

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na osobną uwagę zasłużyła mozaika poniżej

Image

Jest ona zaprzeczeniem obecnej polityki Rosji i przejawem inkluzywności ZSRR. Ten Pan z innej bajki to Awicenna, który był kobietą, tfu Tadżykiem (in a way), najwyraźniej został uznany za pioniera sowieckiego programu kosmicznego (którym nota bene kierował Ukrainiec)

I jeszcze raz będzie o cyrku. W tych stanach albo słowo cyrk nie oznacza również czegoś dziwnego, absurdalnego, albo im po prostu wszystko jedno. W Duszanbe w cyrku świętowano 31 rocznicę państwowości tadżyckiej

Image

W następnym odcinku będzie o niezwykle owocnej, choć nie zakończonej pełnym sukcesem wycieczce do Nurka czy tam Nureka bądź Noraku, czego zapowiedzią niech będzie ta słodka krowa

Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#30 PostWysłany: 27 Sie 2022 08:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Przed nurkowaniem, jeszcze wrócę do działania państwa. Drogówka w Poradziecji znana jest z tego, że brała/bierze. W części państw ten proceder został ograniczony czy zlikwidowany. W Tadżykistanie jest inaczej. W drodze do Dushanbe nasz samochód był kilka razy zatrzymywany przez drogówkę. Wyglądało to następująco. Podchodzi mient i mówi chyba dzień dobry. Wyciąga rękę, kierowca, czy w przypadku, gdy podchodzi od strony pasażera (czyli w tym przypadku mojej) podje mu się dłoń z pięcioma czy dziesięcioma somoni i na tym kończy się kontrola. Serio, nawet żadnych pozorów w postaci pokazywania prawojazdu czy dokumentów samochodu. Szuhrad nie był zatrzymywany przez drogówkę, ale to były jego okolice na które ma zapewne wykupiony abonament, zwłaszcza że ma jeszcze Kamaza rozwożącego betonowe bloczki, które produkuje.

Już wracam do wycieczki. Ponownie nie wiedziałem jak się tam zabrać. Opcja jeden to stop, płatny czy bezpłatny, pewnie z.przesiadką w znanym mi już Wahdadzie. Druga to znalezienie miejsca odjazdu taksówek do Nurka. W hotelu powiedzieli mi, że to przy dworcu czyli rzut beretem. Miałem szczęście bo w.samochodzie brakowało jednej osoby i starym mercedesem z sympatycznym kierowcą dojechałem do centrum. A tam cuda.

To znów tylko część tego co tam znalazłem. Mozaika jest z kamieni, to chyba najsłynniejszy kawalek nureckiej sztuki, ale tam jest tak dużo więcej dobra. I pomnik łyżki (od koparki) i przystanek ze sferycznych elementów, wreszcie rzeka i plujnia wody z zapory. Swoją drogą to musi być fantastyczna konstrukcja.

Do samej zapory nie udało mi się dotrzeć, pilnuje milicja, pewnie był sposób na jej przekonanie, aby wpuścili, ale nie chciałem go używać.

Warto zauważyć jak tam się buduje dacze nad wodą - najlepiej wleźć z nimi do wody.

I jeszcze największe zaskoczenie. Bar a w nim intarsja plus mozaiki własnej roboty wykonane przez właściciela, który tak normalnie rabotajet mientom, ale oprócz tego prowadzi bar, a w wolnych chwilach uklada mozaiki. Nie on jeden zresztą.

Szkoda tej tamy, ale ja tam i tak wrócę.

Swoją drogą w gość w barze zdziwił się, że ja nie przyjechałem do Nurka na rowerze, bo z jego doświadczenia to Europejczycy właśnie tak robią, a potem jadą dalej w PamirImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#31 PostWysłany: 27 Sie 2022 15:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Jak już wspomniałem wydaje się, że w Tadżykistanie kobiety w bardzo małym stopniu uczestniczą w życiu społecznym. Ich rola sprowadza się przede wszystkim do rodzenia dzieci i opieki nad domem.

Na dworze nie wchodzą w żadne interakcje, a jeśli przypadkiem skieruje się na nie wzrok z przerażeniem odwracają głowę. Podobnie kiedy robiłem zdjęcie jakimś budynkom, a wiecie, że ja ludzi raczej nie fotografuje widać było popłoch, gdy czuły, że mogą znaleźć się w kadrze. To akurat spoko, bo raczej nie byłyby tam pożądane.

To doświadczenie tak inne niż to w Iranie. Zresztą między tymi państwami jest taka różnica, że w Iranie kobiety zasłaniają się bo muszą, a w Tadżykistanie nie muszą, a robią to i to bardzo starannie w przeciwieństwie zrwsztą do Iranek. Swoją drogą te ich piżamy do chodzenia wyglądają całkiem zabawnie.

W takiej rzeczywistości jadę sobie autobusem, a tu dziewczynka w wieku lat 14 - 16, ubrana tak, że u nas by się nie wyróżniła zagaduje do mnie czyściutkim rosyjskim: co ja tu robię, jak mi się podoba, co mi się podoba, co w życiu robię itd - standardowy zestaw pytań, ale zadany z wielką swobodą. I to właśnie była Aziza, jedynaczka, wychowywana w domu w którym mówi się po rosyjsku, czyli takim jakich w Tadżykistanie jest niezmiernie mało.

Teraz przypomniało mi się, że jeszcze raz kobieta zwróciła się do mnie. To było w okolicy magazincziku Murada - miejscu, gdzie przed wojną mieszkali głównie Rosjanie, którzy potem wszyscy wyjechali. Ona była jedną z nielicznych Tadżyczek tam mieszkających i ponieważ robiłem zdjęcia jakimś reliefom pomyślała, że może jestem Rosjaninem, który udał się w sentymentalną podróż, czyli jej znajomym z dzieciństwa.

A i jeszcze w tej sprawie - bo to dobrze oddaje różnice kulturowe. Ali, który podwoził mnie w kierunku granicy w czasie rozmowy dowiedział się, że moja starsza córka jest już duża, ma 19 lat i odpowiedział, "no tak już zamężna" - w tamtejszych warunkach to pewnie na dodatek byłaby już w drugiej ciąży.

Ale skoro jesteśmy przy Alim to wracam do wyjazdu z Tadżykistanu. Carawanistan proponuje marszrutkę do przygranicznego miasteczka a potem taksę do granicy. Ja natomiast zauważyłem, że do drogi wylotowej można dojechać autobusem. Po drodze były jedne z ciekawszych panelaków.

Image

Okazuje się, że to przy wylotówce, a nie tam gdzie piszą na Caravanistan stoją marszrutki. Ale one są ciasne, muszą się zapełnić. Pomyślałem, że coś złapię kiedy wyjdę na drogę. Samochód Alego był może trzecim, który przyjechał.

A sam Ali z dwójką dzieci wracał po sprzedaniu ogórków i winogron oraz wizycie w ZOO. Mieszka w Tadżykistanie i uprawia ziemię, bo po 12 latach pracy deportowali go z Rosji, gdzie był brygadzistą na budowie. A byli tak: jego przyjaciele Czeczeńcy, którzy dotychczas zawsze go ratowali przed rosyjskimi służbami nagle wyjechali. Chwilę potem został złapany i wysłany do kraju z trzyletnim banem na wjazd.

To jak został potraktowany nie przeszkadza mu kochać Moskwy i tamtejszego życia. Mówił, że miał tam przyjaciół i żonę (nie wchodziłem w szczegóły i nie pytałem czy alternatywną do tadżyckiej - bo mówił, że cały czas przyjeżdżał tu do rodziny).

Na koniec zostałem obdarowany winogronami i ogórkami, które potem w spektakularny sposób rozsypały mi się po podłodze w pomieszczeniu kontroli paszportowej.

Miejscowoś obok ktorej zostałem wysadzony nazywa się Tursundzoda, mieści się tam imponująca Huta aluminium.

Image

Na ostatni kawałek trasy, do samej granicy zabrał mnie cudowny, miły człowiek, z którym rozmawiało mi się chyba najlepiej w Tadżykistanie. On nawet nie jechał do granicy, ale uruchomiła mu się imperatyw wsparcia człowieka w potrzebie. On też pracował w Rosji, tyle że się tam więcej nie wybiera. Mówił jak niezdrowy jest ten system, gdzie cudzoziemcy pracują latami a w każdej chwili mogą być złapani i wyrzuceni za to, że pracują. Mówił o tej postawie Rosjan źle traktujących wszystkich innych i powiedział, że to jest właśnie wspolczesny nazizm. Ta rezerwa w stosunku do Rosjan nie przeszkodziła mu, zatrzymać się i podwieźć mnie, choć był przekonany, że jestem Rosjaninem właśnie. Ot, zwyczajna postawa dobrego muzułmanina.

Na granicy zdawało się nie być wielkiego ruchu i do kontroli paszportowej doszedłem całkiem szybko. Jednak potem trafiłem na kilkudziesięcioosobowy tłumek pchający się do drzwi pilnowanych przez żołnierza. Tam nie było żadnego porządku czy kejności. Żeby wejść, trzeba było się pchać. Po chwili wahania, uznałem że ja też tak muszę.

Na granicy uzbeckiej pogranicznik po raz kolejny wnikliwie przez pewnie 10 min oglądał mojego bóghonora, ale wpuścił. Potem jakiś zapewne celnik postanowił oglądać moje witaminki, ale problemów żadnych nie było.

Wszystko zajęło pewnie mniej niż 1h, a samego chodzenia jest z 15 min. Nienajgorzej. Problem zaczął się później. Miałem plan A czyli dojazd do stacji kolejowej i dalej do Taszkentu, choć myślałem też żeby może jednak pojechać do Termezu - najbardziej na południe wysuniętego miasta Uzbekistani. Głównie po to żeby popatrzeć na Afganistan.

Z takimi zamiarami wyszedłem poza obszar przejścia granicznego i zostałem otoczony przez taksówkarzy. Moje "zostawcie mnie, odczepcie się" nie pomagało. Szli krok w krok za mną. Jak z czymś takim myśleć o złapaniu stopa?

Oczywiście oferowali podwiezienie gdziekolwiek, w tym do Taszkentu, Samarkandy i Buchary

W końcu dałem się przekonać. Chciał 100K, kiedy powiedziałem, że za drogo zgodzil się na połowę (23 zł). W sumie jak na tamte standardy to dużo za 20 km. Trudno, ale po drodze zawrócił kiedy powiedziałem mu, że chcę zrobić zdjęcie dostrzeżonej mozaice. Przy niej znalazłem drugą będąca kiedyś fontanną

Cdn


ImageImage
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#32 PostWysłany: 27 Sie 2022 18:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Na stacji kasjer poinformował mnie, że nie ma biletów na pociąg do 30 sierpnia. Zdziwiłem się trochę, bo 2 dni wcześniej sprawdzałem w internecie i było ich sporo.

W takiej sytuacji pozostało mi pojechanie taksówką lub stopem. Nastawiałem się na to drugie, ale szybko natknąłem się na miejsce skąd odjeżdżają auta do Termezu. Było dwóch kierowców, którzy walczyli o pasażerów. Ja, jak się po ok godzine okazało postawiłem na niewłaściwego. I to podwójnie. Pierwszy odjechał, a my czekaliśmy- chyba żebym zapłacił za 2 miejsca 100K somów zamiast 50. Nie chciałem, więc czekaliśmy razem 3h a w końcu i tak pojechaliśmy bez pasażera. I tu się okazało dlaczego dodatkowo nie powinienem wybierać tego kierowcy (w sumie już kiedy zobaczyłem kierownicę w jego samochodzie powinienem pomyśleć, że coś jest nie tak, ciekawe, że wczesniej tej nocy w hostelu trafilem już na "mercedesa")

Image

Image

Okazał się najbardziej nieodpowiedzialnym kierowcą z którym kiedykolwiek jechałem. Jechał zawsze za szybko, wyprzedzał nie zważając na jadących z przeciwka, trąbił oślepiał, hamował w ostatniej chwili. Na dodatek zastał nas zmrok, a tam z oświetleniem samochodów bywa różnie. Dodatkowo robił to wszystko bez przerwy trzymając rwlefon w ręku, rozmawiając bądź nagrywając i odsłuchując wiadomości. Słuchał najgorszej muzyki jaka istnieje. A rekordem bylo zapalanie papierosa w czasie rozmowy przez telefon i redukowanie biegu przy wyprzedzaniu. Nie wiedziałem co mam że sobą zrobić, więc uznałem, że zapięcie pasów i zaśnięcie będzie jedynym ratunkiem. Potem rozpoczął się problem, gdzie mnie wysadzić, ja mówiłem, że w centrum, ale to było słowo, którego on za cholerę nie rozumiał. W końcu dojechaliśmy pod jakiś hotel. Okazał się drogi, ale naprzeciwko był tani i śliczny choć z łazienką "na ulicy".

Rano udałem się na zwiedzanie Termezu/poszukiwanie bankomatu. To pierwsze mi się w końcu udało, ale zgubiłem klucz. Poszukiwanie bankomatu zmieniło się w poszukiwanie klucza. Z sukcesem. Znalazlem go tam gdzie zrobiłem drugie że zdjęć. Niestety oprócz pawia i niemiecko - afganskiego domu marzeń niczego ciekawego nie zobaczyłem, a zdaje się, że jest tam co zwiedzać. Trudno - musiałem do Karszy skąd poprzedniego dnia wieczorem kupiłem bilet na samolot do Taszkentu, a nie wiedziałem ile mi czasu zejdzie na znalezienie transportu. Co najgorsze nie zobaczyłem Afganistanu. Z Karszy go nie widać, co potwierdził taksówkarz i jego dwie pasażerki. Tak, w Uzbekistanie kobiety mają głos. Gdyby jechały dalej to nawet byśmy się pokłócili o Putina, bo w tym kierunku szła rozmowa.

Image

Image

Image

Image

Pojechałem z zatrzymanym Turkmenem na dworzec autobusowy i tam opadł nas tłum taksówkarzy łącznie z moim wczorajszym idiotą i jego mniej agresywnym konkurentem, którego niestety nie wybrałem.

Odwróciłem się na pięcie z mocnym postanowieniem, że idę na pobliskie rogatki łapać stopa, ale dopadł mnie jeden z nich i powiedział, że pasażerowie się zbliżają i za 10 min jedziemy. Wsiadłem do jego samochodu, posiedziałem 10 min i powiedziałem, że nie dotrzymał obietnicy i ja spadam. Wtedy okazało się, że przehandlował mnie innemu taksówkarzowi, któremu brakowało właśnie jednego pasażera. I tak po 15 min od przyjścia na dworzec pojechałem. Cena 100K somów.

Kierowca nie okazał się być specjalnie błyskotliwy, w zasadzie to nie dało się z nim rozmawiać, ale przynajmniej normalnie prowadził samochód.

Przykładowy dialog:

- Jak się żyje w Uzbekistanie? (on studiował w Umrainie i mieszkał tam do 1991 roku)
- Zwyczajnie, tylko mandaty drogie

Milicja uzbecka nie bierze (według niego), mandaty z fotką przychodzą do domu. Fotoradarów jest mnóstwo, do tego nieoznakowane samochody i drony. Nie udało mu się powiedzieć ile te mandaty wynoszą

Droga okazała się w znacznej części malownicza. Ciekawe formacje skalne, w tym kolorowe, pociąg na szczycie wzgórza, owco-kozy na drodze

Image

Image

Image

Image

Image


Kierowca powiedział mi też, że z Karszy o 16 odjeżdża szybki pociąg do Taszkentu. Sprawdziłem są nawet dwa chyba przed 15 i po 16 na ten drugi nie było miejsc, ale na pierwszy owszem. Samolot miałem o 21:50, zwrotny za jakimś potrąceniem. Zastanawiałem się czy nie pojechać. Dotarłbym do Taszkentu o normalnej porze, ale nie zobaczył Karszy. Wybrałem jednak zwiedzanie miasta. I to był błąd. Nie ma tam prawie nic ciekawego (a przynajmniej nie znalazłem, choć szukałem usilnie)

Był car park (ktory potem zmieniał się na zwykły park)

Image

Pomnik wojenny

Image

Źle portakrowana ceramiczna kompozycja

Image

W końcu most nad trzecią Darią. Most OK, ale znacznie lepiej wygląda kiedy przepływają przez niego wzburzone wody Kaszka Darii, niż kiedy jej poziom jest bardzo niski a woda stoi

Image

Nawet modernistycznych bloków nie było. W takiej sytuacji pozostało mi oadanie szyldów. To swoją drogą ciekawe, że oni mają biznesy organizowane tak jak w epoce przednowoczesnej. Konkurujące biznesy poszczególnych branż umieszczone są koło siebie. Przechodziłem obok zagłębia myjni samochodowych. Potem znalazłem dom na parterze (i w piwnicy którego były same apteki) w domu obok były kolejne dwie

Image

Albo zabawy ze słowem "rich". Pewnie bez zrozumienia, choć gdzieś widziałem reklamę po rosyjsku "fitness dla lepszych" - to było w Duszanbe. Ale czasem z tym rich coś nie wyjdzie

Image

Image

Wieczorna drogą piechotą na lotnisko wygląda całkiem malowniczo - przy czym to takie ujęcie bo obok jest 6 pasów jezdni, niezbyt ruchliwej o tej porze

Image

Jakoś przetrwałem dzień i wieczór i deciałem, lekko spóźniony do Taszkentu. Przyloty krajowe są niezwykle irytujące, bowiem samolot staje tuż przy lepiej położonym terminalu międzynarodowym skąd autobus powoli odwozi pasażerów dookoła lotniska do terminalu krajowego znajdującego się dalej od miasta.

Ok 23 komunikacji publicznej już nie było. Był natomiast dziki tłum taksówkarzy rzucających się na potencjalnych klientów. Ja byłem przygotowany. Pokazywałem cenę yandeksa i mówiłem, że mogę za tyle. A oni, że za tyle to nie, 2 razy więcej. I w ten sposób zapłaciłem 18% z 6,50 zł ruskiej korporacji. Teraz zdałem sobie sprawę jak tania była ta taksa. Hotel nie był blisko.

I w ten sposób dotarłem z opowieścią do dzisiaj. Taszkent przy Duszanbe to światowa metropolia. Zresztą to miłe miasto.

Nasrali tu trochę tym nowym klasycyzmem, ale jednak w sposób mniej inwazyjny. Są sowieckie arterie, ale jest też sporo zieleni. I mnóstwo wysokiej jakości socmodu. Poza tym jest metro. Jedno z najatrakcyjniejszych w poradziecji (ale jego już trochę było teraz dorzucę lampę)

Image

Jest też najlepszy z najlepszych - hotel Uzbekistan

Image

Tych budynków nie trzeba specjalnie szukać. Wystarczy iść ulicą



Image

Image

Image

Image

Więcej o Uzbekistanie, w tym miejscach turystycznych można przeczytać w mojej relacji sprzed czterech lat

o-tym-jak-nie-pojechalem-ani-do-tadzykistanu-ani-do-rosji,215,134854

Podstawową zmianą od tamtego czasu jest powszechna akceptacja płatności elektronicznych i możliwość wypłaty pieniędzy z licznych bankomatów (choć nie bez pewnych kłopotów)

Cześć jest bezprowizyjna. Niby visa jest szerzej akceptowana, ale znalazłem bankomat, który zaakceptował tylko MC. Są bezprowizyjne, ale część chce 1,5% prowizji. Co ciekawe taka prowizja dolicza sie przy większości płatności kartą.

Dziś jeszcze idę na wieczorny spacer, a jutro czeka mnie przekraczanie granicy z Kazachstanem, w wersji mam nadzieję wygodniejszej bo drogą kolejową

edit: Z Taszkentu do Szymkentu jest 120 km, pociąg pokonuje tę trasę 6h wiec może jednak dziać się coś dziwnego na granicy
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
Kothson uważa post za pomocny.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#33 PostWysłany: 28 Sie 2022 17:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Połowę czasu jazdy pociągiem Taszkent Szymkent zajmują kontrole graniczne. Pociąg stoi 2h w Uzbekistanie i 1h w Kazachstanie. Poza tym jedzie okrężna drogą.

Jest to więc opcja dłuższa niż dojazd taksówkami do granicy i od granicy, bo zgodnie z tym co mi kolejarze mówili granicę przechodzi się w godzinę. Wyszłoby zatem 4 - 5 godzin. I byłoby taniej, bo pociąg kosztuje 90 zł.

Są jednak plusy - cały czas siedzi się w klimatyzowanym wagonie, nikt się nie wpycha, nie trzeba czekać na słońcu bądź wietrze aż otworzą bramkę. I jest wygodniej. I jeszcze liczne pieski można pooglądać - Uzbecy mieli 2.

Celnicy czy tam pogranicznicy, zwlaszcza uzbeccy mieli trochę za dużo czasu, bo pociąg był daleki od zapełnienia, więc proszą o otwieranie walizek, ewentualnie wyjmowanie rzeczy. Nie żeby się jakoś szczególnie tym interesowali, ot dla zabicia czasu.

Nie wiem czy jadący drogą mieli podobne widoki i doświadczyli podobnych zjawisk co ja w pociągu (bo on jedzie mocno na zachód a potem skręca w kierunku Szymkentu, w każdym razie mogłem sobie oglądać burzę pyłową (bo trudno to piaskiem nazywać). Nawet bez niej step wyglądałby okazale. Nie wiem też jak takie zjawisko oddziałuje na auta. Pociągu, co oczywiste wiatr nie ruszał, natomiast zrobiło się wyraźnie ciepło. Istnieje prawdopodobieństwo, że w pełnej taksówce mogłoby być nieciekawie.

Zdjęcia robione zza szyby pociągu nie oddają uroku i grozy tego zjawiska

ImageImageImageImage
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#34 PostWysłany: 29 Sie 2022 17:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Ilekroć patrzyłem na mapę Kazachstanu, Szymkent i Kyzyłorda wydawały mi się miejscami, które warto odwiedzić. Na tę drugą zabraknie mi niestety czasu.

Oprócz tego, że misię wydawało nie przeprowadziłem nigdy głębszego riserczu. Dopiero dziś przeczytałem, że Szymkent to trzecie najlepsze miasto Kazachstanu. W materiałach reklamowych przeczytałem, że kiedyś wybrano je za najlepsze miejsce do życia w Poradziecji. Trudno mi to oceniać po jednym spacerze. Mogę natomiast powiedzieć, że jest to miasto najbardziej opakowane w siding w znanej mi Poradziecji oraz, także w związku z tym co powyżej, miejsce, gdzie dokonano masakry socmodu.

Na szczęście coś niecoś jeszcze przetrwało, raczej wśród bloków niż reprezentacyjnych gmachów.

Ciekawe jest też to, że w samym centrum, ale nie przy głównych ulicach jest całkiem sporo syfu jak na bogate miasto i najbogatsze z państw, które odwiedziłem. Przy czym jest on dość malowniczy

Image

Image

Image

Image

Choć nie można gonokreslić terminem:

Image

W czasie spaceru znalazlem kilka ciekawych bloków, interesujących kompozycji

Image.

Image

Image

Image

w tym mozaika

Image

Jednak najbardziej pouczające było to jak zmasakrowano modernistyczne budynki.

Poniżej 4 przykłady. Pierwszy na jednym zdjęciu, pozostałe pokazują oryginał i stan po przebudowie

Image

Hotel Szymkent (w którym mieszkam)



Image

Image

Ruski Teatr Dramy (wiem, że niepoprawnie, ale tak mi się bardziej podoba

Image

Image

I ostatnie, ocierające się o pornografię Kino Kazachstan

Image

Image

Pewnie gdyby dłużej pochodzić znalazłoby się wiele ciekawego, moim celem było jednak jedynie doświadczenie miasta a nie jego dogłębne poznanie.

Ciekawostką niech będzie to, że w Tadżykistanie lecz również w Uzbekistanie styl jazdy kierowców mocno odbiega od znanych nam standardów, tutaj jest pod tym względem prawie tak jak u nas. Jednak to właśnie w Szymkencie widziałem samochody stojące na ulicy po stłuczce.

Na koniec taka ciekawostka:

Image

* źródłem historycznych zdjęć jest artykuł ze Sputnika
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#35 PostWysłany: 30 Sie 2022 10:49 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 7954
Loty: 911
Kilometry: 876 816
platynowy
No jak to jest trzecie najlepsze miejsce do życia, to aż strach pomyśleć jak wygląda te dziesiąte czy piętnaste najlepsze... :shock:
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#36 PostWysłany: 30 Sie 2022 11:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Dziś na początek ciąg dalszy zwiedzania Szymkentu. I trochę niespodzianek. Dla mnie to coś wspaniałego odkrywać, a nie podążać mniej lub bardziej przetartym szlakiem. Gubić się, aby znaleźć coś wyjątkowego. A jak wyjatkowe rzeczy można znaleźć, o tym na końcu wpisu.

Na początku ciąg dalszy zmasakrowanego socmodu.

Image

Image

Choć wiele budynków zostało tak potraktowanych, na szczescie da się znaleźć również brutale beż tych wstretnych fatałaszków. Zresztą tuż obok.

Image

Image

Również CUM z zewnątrz został stosunkowo łagodnie potraktowany.

Image

A kawalek dalej można znaleźć bydynki z zielonymi balkonami.

Image

Jeszcze ciekawiej robi się przy dworcu. Z nienacka pojawia się mozaika pokazująca kto stał za całym postępem w Sojuzie. I tym razem nie był to Awicenna.

Image

Przeszedłem na drugą stronę ulicy i tam znałem wejście do raju. Niepozorne, ale bardzo wyraźnie oznaczone.

Image

Postanowiłem zwiedzić i opowiedzieć co i jak. Otóż pi pierwsze da się wyjść. Po wtóre w środku jest alkohol, acz w skromnym wyborze. Znacznie gorzej przedstawia się sytuacja z owocami i warzywami. Podsumowując: nie polecam poza rajem jest ciekawiej

Image

A jeszcze z nowych rzeczy oni tam lubią tulipany

Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#37 PostWysłany: 30 Sie 2022 16:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Kolejnym etapem podroży jest Taraz. Dostałem się tam w wersji na bogato i drogo. Coupe w Talgo kosztowało 70 zł za odcinek długości ok 180 km. Miałem jednak cały przedzialndla siebie, a podróż mogłem spędzić w pozycji leżącej. Nawet IRE mają w tych pociągach.

Taraz wybrałem ponieważ miałem na mapie zaznaczone, że w tym miejscu jest coś ciekawego do zobaczenia. Niestety nie jestem w stanie przypomnieć sobie co i gdzie. Z wieczornego spaceru wynika, że jest to miasto dzbanów, co dobrze nie wróży.

A przywitało mnie ono tak:



Oprócz dzbanów (w tym w wersji nowoczesnej) i folkloru śpiewanego trochę nie ichniego w mieście postanowili stworzyć imitacje historycznych budowli, także zdaje się nie ichnich.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Postaram się dowiedzieć o co chodzi z tymi dzbanami. Jeśli zaś chodzi o to co mnie kręci to znalazłem ładne kraty i jedne z ciekawszych panelaków jakie widziałem (jutro je sfotografuję, ale to raczej nie to zaznaczyłem)

Jutro poszukam kolejnych niedzbanów i planuję zrealizować plan B, bo siedzenie tu do jutra prawie do północy nie wydaje się mieć wielkiego sensu

Image

A i na koniec. Najwyraźniej i tu są miłośniczki twórczości Luca Bessona i talentu Natalie Portman, wychodzące na spacer z kwiatkami.

Image

A jeśli chodzi o dzbany, to przy okazji przypomniała mi się taka zupełnie znienacka śliczna piosenka o miłości w wykonaniu Młodego Dzbana



Ja wiem, że on jest ciężkostrawny, ale warto się przemóc i wysłuchać go
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#38 PostWysłany: 31 Sie 2022 09:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Chyba znalazłem powód dla którego oznaczyłem Taraz na mapach. To sgrafitto na stodole. Rzecz stosunkowo rzadka. Na dodatek nie bylejakie

A po drodze unikalne bloki (muszą poczekać na lepszy internet)

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#39 PostWysłany: 02 Wrz 2022 06:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Kpiłem z tego Tarazu, a okazał się fantastyczny. Do tego stopnia, że zrezygnowałem z planu B, choć wydawał się on być do pogodzenia ze zwiedzaniem miasta.

I jednak to inna kompozycja spowodowala, że zaznaczyłem miasto na mapie.

Rzecz w tym, że sam musiałbym mieć tydzień, żeby ją znaleźć. Na szczęście okazało się, że ktoś przede mną postanowił to zrobić I swoje spacery udokumentował/a w internecie.

Podaję link do bloga, może się komuś przyda:

https://snail-in-jail.livejournal.com/

Stodoła że sgrafitto była hen za dworcem w kierunku do centrum. Miłe, że ochroniarz nie miał żadnych problemów z wpuszczeniem mnie na teren zakładu, gdzie się znajdowała.

Po drodze jeszcze znalazłem olimpijską bramę.

Image

Kolejne miejsce z bloga znajdowało się niedaleko wieży radiowej, choć chwilę zajęło mi zidentyfikowanie, gdzie zlokalizowane są tamtejsze skarby.

Po drodze oglądałem bloki I znalazłem, przypadkiem, choć ona też występuje na blogu mozaikę zrobioną ze szkła z uwzględnieniem luster. Jest wspaniała lecz trudna w sfotografowaniu

Image

Image

Image

Image

A niedaleko wieży znajdują się cuda niezwykle - to tereny uniwersyteckie z ciekawą architekturą, sgrafitto i mozaikami

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kolejne cuda znajdowały się kawałeczek dalej. Miała to być mozaika na ścianie mleczarni. W jej poszukiwaniu trafiłem na inną, nie opisaną, ale właśnie tę, która znalazłem na insta i zaznaczyłem Taraz jako miejsce do odwiedzenia. Prosta, o przesiadaniu się z wielbłąda na autobus w drodze do postępu

Image

Natomiast ta z bloga znajduje się w faktycznie niespodziewanym miejscu. Pod wiaduktem na ścianie opuszczonego budynku.

Kiedy robiłem zdjęcia podjechała policja i miał miejsce taki dialog

- co tu robisz?
- zdjęcia mozaiki
- a kto ty?
- turysta
- skąd?
- z Polski
- a ty nie szpieg?
Wzruszyłem ramionami i pojechali sobie

Image

Na tym zdjęciu widać w jakiej okolicy znajduje się ta mozaika. W żaden sposób nie zabezpieczona

Image

Zwiedzanie zajęło mi sporo czasu. Była 18, pociąg do Almaty miałem o 23:30, hotel do 22. Zdążyłbym zrealizować plan B w postaci uzyskania pieczątek z Kirgistanu i jednocześnie skrócenia o 4 pieczątki życia mojego bóghonora, ale uznałem, że się za bardzo zmęczę. Zjadłem coś, wziąłem prysznic, uciąłem sobie krótką drzemkę i poszedłem na stację kolejowa.

Przedtem jeszcze odkryłem, że w Tarazie oprócz dzbanów licznie reprezentowane są również pierścienie. Nie odkryłem przyczyny takiego stanu rzeczy, pewnie wizyta w muzeum archeologicznym by pomogła

Image

Drzemka przed podróżą miała sens bowiem pociąg do Almaty przyjeżdżał o szóstej z minutami. Choć przespałem większość podroży, snu było jednak trochę za mało

Na szczęście na miejscu zameldowali mnie w hotelu o 7:30, bezatnie, dzieki statusowi, choć nie bez wątpliwości. To zresztą dało mi możliwość zjedzenia śniadania przed pójściem spać.

W Almatach poszedłem na spacer pooglądać bloki I mozaiki. To było niezwykle ważne miasto w Sojuzie (pewnie w pierwszej czwórce) stąd dobrej architektury jest tu pod dostatkiem. Mozaiki też występują

Poniżej maleńka próba Image

Image

Image

Image

Image

Dużo czasu spędziłem w barze z kraftami z tego większość na rozmowie z Londyńczykiem mieszkającym tu od 12 lat. Konwersacja byłaby ciekawsza, gdyby nie wpływ alkoholu, w pewnym momencie w rozmowy wkradł się haos.

Ciekawe rzeczy opowiadał m.in. o tutejszych protestach na które akurat przyjechał po świętach w Londynie. Stwierdził, że z tymi ludźmi to on protestów by nie urządzał. To potwierdza teorię, że miały one spontaniczny charakter, bez żadnego przywództwa czy tym bardziej sterowania z zewnątrz.

Jeszcze wypadałoby napisać jakieś podsumowanie, ale to kiedy indziej, bo właśnie kończy się boarding
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Te inne Stany
#40 PostWysłany: 02 Wrz 2022 15:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 3662
Loty: 558
Kilometry: 657 742
HON fly4free
Jestem bardzo zadowolony z tej wycieczki. Zważywszy, że wszystko planowałem na bieżąco zaliczyłem raptem jedną wtopę - Karszy. No OK, jeszcze bez sensu straciłem pół dnia na wycieczkę na ciepłą plażę w Aktau.

Trwającą dobę podróż autobusem, który kiedyś miał klimatyzację nie była decyzją mądrą, ale na pewno stanowiła ciekawe doświadczenie.

Jeśli przyłożyć to gdzie byłem w stosunku do planu maksimum, to niby wypada słabo, ale ten plan był czysto życzeniowy bez rozważań na temat połączeń czasów jazdy itp.

Nie udało mi się:

- Zobaczyć Kyzył - Ordy, Bajkonuru i Aralska
- Dojechać do Kirgistanu
- Przespać w hotelu hiltonowym i tym samym zbliżyć do odnowienia statusu
- Pooglądać natury inaczej niż z okna środka transportu

Jednak to co wyszło składa się na niezwykle interesującą całość.

Sporo rozmów, wiele mozaik i innych kompozycji, dużo socmodu. Jednak przede wszystkim obserwowanie życia i dnia codziennego w tych trzech jakże różnych od tego co znamy, a także różniących się między sobą krajach.

Odnoszę wrażenie, że Tadżykistan to, może poza jakimiś odległymi miejscami w Rosji, najbardziej egzotyczne miejsce, w którym jestem w stanie w miarę spokojnie się porozumiewać.

Miejsce gdzie państwo funkcjonuje sobie, a obywatele sobie. Oni jednak kochają ten swój kraj. Większość wyjeżdżających za pracą tam wraca. Stąd też ten kraj wygląda na znacznie bardziej zamożny, niż wynikałoby ze średniej zarobków, wynaoszacej 120 USD.

Z drugiej jednak strony to jest kraj wybitnie patroarchalny. Chyba najbardziej z tych, w których byłem

W Tadżykistanie jest jakaś dzikość no i anarchia - wiszące wszędzie zdjęcia prezydenta tylko ją maskują.

Uzbekistan. Najbardziej zsowietyzowany (pominąwszy Turkmenistan zapewne) kraj Poradziecji. Ludzie kupują te ograniczenia, ten brak wolności, brak wyboru. "Co z tego, że u nas kupisz tylko Chevrolety, w Tadżykistanie masz różne samochody, ale to sam złom. W Tadżykistanie nie ma państwa, u nas jest i wie co robi"

Tylko w autonomicznym Karakalpastanie ludzie nie boją się zgłaszać swoich wątpliwości co do funkcjonowania państwa.

Kazachstan jest największy i bajbardziej skomplikowany, jeszcze muszę go trochę obwąchać. Istnieje szansa, że w pazdzierniku.

Jeśli chodzi o przyrodę, to wydaje się, że najlepiej byłoby nie jeździć samemu. Optymalnie pewnie w 4 osoby. Wtedy nie ma problemu z komunikacją czekaniem na auto. Zawsze znajdzie się chętny żeby zawieźć w dowolne miejsce, a cena za 4 osoby będzie ta sama co za jedną. Tadżykistan czy Kirgistan i góry to wiadomo, ale wydaje mi się, że te pustynny stepowe części Kazachstanu oferują takie widoki jakie znane są głównie z Ameryki Południowej.

Jak już wspominam wcześniej, wydaje się, że Rosja traci wpływy kulturowe w tamtym regionie. Jednak tempo i skala tego zjawiska nie są takie oczywiste jak mi się początkowo zdawało.

Tadżykistan akurat do Rosji ma się nijak. Jeden z moich rozmówców lubił Moskwę, ale kiedy zabrakło jego kolegów z Czeczeni Moskwa go natychmiast znielubiła i wyrzuciła. Pozostali do Rosji podchodzili co najmniej z rezerwą, a jeden wręcz powiedział, że to co tam widział uznaje za nazizm. Był jeszcze emeryt, który Rosję widzi jako ZSRR, a wtedy żyło mu się lepiej. Ten bezkrytycznie podchodzi do putinowskiej propagandy. Ale propaganda tak ma, wielu ją łyka nie tylko w Poradziecji, jak doskonale wiemy.

O Uzbekistsnie ciężko mi coś mówić - zaczynałem dyskusję na ten temat, kiedy pasażerki akurat wysiadły z taksówki.

Rosyjski jednak słychać głównie na ulicach Taszkentu.

W Kazachstanie, w Tarazie miałem też rozmowę o Ukrainie. Oponentów było trzech. I czego oni nie opowiadali! o heilujacym Zełeńskim, 8 latach bombardowania Donbasu przez Ukraine itd. A na koniec powiedzieli mi - wspierajcie tę Ukrainę, za to będziecie marźli zimą.

A reverse propos marznięcia poniżej zdjęcia Morza Aralskiego na mapie i w rzeczywistości (po stronie Uzbeckiej zostało go trochę wiecej)


ImageImage
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 40 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group