Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 22 Sie 2019 05:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 142
niebieski
Opiszę całą procedurę, bo może komuś się przyda.
Na poczatku sierpnia lecialam do Dubaju z zupelnie "cudzym" dzieckiem. Wiek 11 lat, inny paszport, inne nazwisko, inny kolor skory, zero pokrewienstwa.
Bodajże w grudniu 2018 zmienily sie przepisy w ZEA odnosnie podrozy z nie-własnymi dziecmi.
Poprzednio ZEA nie wymagalo zadnych dokumentow oprocz paszportu dziecka.
Obecnie oficjalnie wymaga aktu urodzenia dziecka (przetłumaczonego na angielski). i jesli będą wątpliwości odnośnie tożsamości dziecka - również aktów urodzenia rodzicow oraz kopii paszportow rodzicow (jesli rodzice paszporty posiadaja).

Nasza podroz odbywala sie na trasie Tokio-Dubaj-Tokio (bo mieszkamy w Japonii).
Japonia ma absolutnie ZERO wymagan jesli chodzi o dokumenty dziecka, byle mialo paszport. Mozna z byle kogo dzieckiem sobie jechac do Japonii i wyjechac z Japonii.

Schody z Dubajem zaczely sie juz na samym poczatku, bo Emirates nie umialo odpowiedziec na pytanie co wymaga linia lotnicza aby wpuszczono nas na poklad. To nie moje pierwsze rodeo z nie-wlasnym dzieckiem, wiec wiem, ze rozne linie maja rozne wymagania.

Emiraty odeslaly mnie do ambasady ZEA, a ambasada ZEA odeslala mnie do Informacji na lotnisku w Dubaju. Informacja w Dubaju odeslala mnie do wydzialu kontroli granicznej, gdzie po kilku dniach dzwonienia w koncu ktos laskawie znal odpowiedz na pytanie odnosnie wymaganych dokumentow. Albo ta odpowiedz na poczekaniu wymyslil.

Pan ten powiedzial mi, ze oprocz aktu urodzenia dziecka w jezyku ktory moga oni (panowie paszportowi) zrozumiec, jesli beda watpliwosci odnosnie tozsamosci dziecka, wymagac tez beda rowniez aktow urodzenia rodzicow oraz kopii paszportow rodzicow (jesli rodzice paszporty posiadaja). No i ostatecznie - moze byc wywiad z dzieckiem, gdzie beda mu zadawac pytania o imiona, nazwiska, adresy, daty urodzenia, itp, itd. Bo jak mi powiedzial, "ZEA chce brac kwestie handlu ludzmi bardzo powaznie."
Pytalam sie czy tlumaczenie musi byc "przysiegle", potwierdzone przez notariusza, itp, itd, to sie smial ze mnie. Byle bylo cos po angielsku.

NIKT o papierku ze zgoda rodzicow na podroz dziecka nic do tej pory nie wspominal.
Zgode rodzicow przygotowalismy. Uzylam formularza z internetu jak do zgody na podroz do Stanow, bo skoro Stanom to pasuje, to Dubajowi tez powinno. Dodalam numery lotow, zeby sie Emirates nie czepialo.
Akty urodzenia dziecka i rodzicow przetlumaczylam sama, moj maz podstemplowal swoim stemplem z nazwiskiem, zeby jakas czerwona pieczatka na tym dobrze wygladala.
Do zgody rodzicow dodalismy tez zdanie o podejmowaniu decyzji w sprawach medycznych, itp, itd.
Notariusz nie chcial tego tutaj w Japonii podstemplowac, bo wszystko bylo po angielsku. Ambasada ZEA tez nie chciala tego poswiadczyc. W koncu jakas kogos znajoma, ktora pracowala na pol etatu w jakiejs kancelarii prawniczej poprosila swojego szefa o poswiadczenie.

Zrobiłyśmy odprawę online, ale walizki trzeba bylo nadac. I pani z Emirates przy odprawie bagazowej mowi ze nie ma pojecia co jest wymagane w naszej sytuacji, wiec pokazalam jej maila od ambasady ZEA i bylo bez problemow.

Kontrola graniczna w Japonii - pestka. Zero pytan. Bez mrugniecia okiem. Moglabym z jakims przypadkowym dzieckiem z ulicy leciec, zeby je na czynniki pierwsze sprzedac. Az strach doslownie.

Lot przyjemny, zero problemow.

W Dubaju dzieciak przygotowany odpowiadac na pytania, ja dokumenty w garsci.
Podchodzimy do pana paszportowego. Podtykam mu wszystkie dokumenty, on patrzy sie na mnie jak na wariatke. Stempluje paszporty i zyczy nam milego pobytu w Dubaju. Zero pytan, zero przesluchania, zero dodatkowych informacji. Moglabym z jakims przypadkowym dzieckiem z ulicy tam byc, zeby je w niewole odsprzedac. Az strach doslownie.

W drodze powrotniej NIKT nie chcial zadnych innych dokumentow oprocz paszportow.

I tak to bardzo powaznie Dubaj (i Japonia) biora pod uwage uprowadzenia dzieci i handel ludzmi.

Tydzien w Dubaju uplynal nam swietnie. Bylo goraco, ale my do tego przyzwyczajone. To byl moj piaty raz w Dubaju (kocham to miasto), a dziecka pierwszy raz poza Japonia.

Juz planujemy kolejna podroz. Tym razem na Malediwy na nowy rok.

Dziecko to corka mojej bardzo dobrej przyjaciolki.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group