Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 88 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
#61 PostWysłany: 11 Lis 2016 00:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
O godzinie 17 zamawiam Ubera do hotelu Conrad Bali, żeby zawiózł mnie do ostatniego już miejsca, gdzie będę nocował na tej indonezyjskiej wyspie, a dokładnie do Hilton Garden Inn. Jest to nowy hotel, otwarty w kwietniu 2016 roku. Znajduje się on bardzo blisko lotniska. Droga zajmuje nam około 20 minut. Oczywiście przed wjazdem na teren obiektu każdy samochód jest sprawdzany – zarówno podwozie, jak i bagażnik. Po podjechaniu pod lobby przechodzę do stanowiska check in. Tutaj bardzo uśmiechnięta recepcjonistka wita mnie z uśmiechem na twarzy i oznajmia, że pokój będzie gotowy za 5 minut. Hmm, zakwaterowanie jest teoretycznie od 15:00, więc powinien być już gotowy dawno temu, ale przecież parę minut nie robi mi różnicy, więc idę do baru zobaczyć jakiś mecz ligi holenderskiej w piłkę nożną. Okazuje się, że z 5 minut robi się 15, ale w końcu dostaję kartę do pokoju i idę zobaczyć czy wydane 6000 punktów HHonors na pokój typu Presidential Suite było dobrym dealem.

Image

Image

Image

Po wejściu do apartamentu, który znajduje się na 3 piętrze (dokładnie to 3032, bowiem chyba jest jeden), lądujemy w kuchni… Po prawej stronie mamy aneks kuchenny oraz dużą lodówkę z kostkarką do lodu. W środku znajdziemy około 20 puszek z różnymi napojami i co warte jest odnotowania mini bar w tym przypadku jest wliczony w cenę. Oprócz tego znajdziemy rozmieszczone po całym apartamencie małe butelki z wodą. Dalej wchodzimy do dużego salonu z sześcioosobowym stołem oraz zestawem wypoczynkowym. Wszystko jeszcze pachnie nowością. Pokój ten ma bezpośrednie połączenie z małą łazienką w której biegała sobie jaszczurka…

Image

Image

Image

Image

My idziemy jednak na prawo, gdzie dochodzimy do sypialni, a dalej do drugiej dużej łazienki z wanną, dwoma prysznicami i ubikacją. Wcześniej jednak możemy ponownie skręcić w prawo i wejść do pokoju, który nazwałbym przechowalnią bagażu. Mamy tam wielką szafę oraz biurko z krzesłem do pracy. I to w zasadzie tyle. Miejsce to jak dla jednej osoby jest zdecydowanie za duże. Część pomieszczeń jest taka jakby surowa i niezagospodarowana.

Image

Image

Image

Image

Zostawiam pokój i idę zobaczyć pozostałą część hotelu. Na 3 piętrze mamy jeszcze nowoczesną siłownię, a na parterze dwie restauracje. Oczywiście tutaj jest także basen i leżaki wokół niego. Niestety ten okupowany jest praktycznie cały czas przez chińskie grupki, które zachowują się bardzo głośno, a co gorsza mało higienicznie. W związku z tym nawet nie kąpałem się tutaj. Tego wieczoru umówiłem się na spotkanie z jednym z naszych forumowiczów, a dokładniej z @man4business, którego pozdrawiam. Prawie do północy wymienialiśmy się swoimi doświadczeniami odnośnie podróżowania, oczywiście ;) Już od wielu dni nie szedłem tak późno spać, więc zasypiam od razu…

Image

Image

Image

Rano kieruję swoje pierwsze kroki do hotelowej restauracji na śniadanie. To mam w cenie, jako posiadacz złotego statusu w HHonors. O poranku nie ma praktycznie nikogo poza mną. Wybór jedzenia jest bardzo szeroki, wszystko świeże i smaczne. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Oczywiście jest zdecydowanie skromniej niż np. w Conrad Bali, ale nadal w pełni zadowalająco.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Rozpoczynam planowanie dnia. Przeglądam strony w Internecie, żeby ustalić miejsce w które pojechać, a gdzie jeszcze nie byłem. Decyduję się uderzyć na Dreamland Beach. To niewielka plaża położona na południowym zachodzie Bali. W związku z tym zamawiam Ubera i ruszamy w drogę, która trwa około 40 minut. Kierowca na końcu próbuje mnie naciągnąć na jakiś parking, zupełnie nie wiem po co. Po drugie ten znajdował się zupełnie w złym miejscu. Poza tym podwiózł mnie nie tam, gdzie wszyscy tylko dużo za blisko przez co musiałem jeszcze sporo podejść, a pogoda tego dnia była wyjątkowo męcząca (bardzo gorąco i duszno).

Image

Image

Image

Image

Z uwagi, że fale na Dreamland Beach były ogromne i nikt się nie kąpał to postanowiłem udać się spacerem na drugą plażę, która jest niedaleko stąd. Trochę na północ mamy plażę Balangan, do której dojść można jednak tylko ścieżkami, które prowadzą bardzo na około. Przez to dokładnie do przejścia miałem 3,6 kilometra w pełnym upale. Po drodze o dziwo nikt nie proponował mi transportu. Przechodziłem kilka razy pod szlabanami. Raz tylko zatrzymał mnie jeden człowiek i wypytywał skąd, dokąd i po co idę. Co więcej kiedy zostało mi ok. 1,5 km ten twierdził, że przede mną jeszcze 5 km i lepiej żebym zamówił taksówkę. Mylił się i po kolejny 15 minutach byłem już u celu. Plaża Balangan otoczona jest z dwóch stron potężnymi klifami. Znajdują się na niej także leżaki z parasolkami do wynajęcia. Ludzi jest dużo mniej niż na Dreamland Beach, chociaż widokowo wydaje mi się ona gorsza. Pozwalam sobie zostać tutaj chwilę i podziwiać piękno przyrody.

Image

Image

Kiedy zbliża się godzina 12 ruszam spacerem w drogę powrotną. Mam plan, żeby przejść się i poprzyglądać się życiu mieszkańców Bali, gdzie nie dociera turysta. Mój spacer tym razem trwa ponad 1,5h i przechodzę blisko 8 kilometrów. Na końcu zatrzymuje się jeden z miejscowych i oferuje mi podwózkę (akurat była przede mną wielka górka). Zgadzam się i jedziemy około 2 km do sklepu, gdzie kupuję sobie wodę. Pomimo, że oferowałem mu w ramach podziękowania kupienie czegoś do jedzenia czy picia, ten odmawia i żegna się ze mną. Chyba pierwszy raz trafiłem tutaj na kogoś kto pomógł turyście bezinteresownie. Nie myślałem, że się tego doczekam na tej wyspie. Cieszę się, że byłem w błędzie.

Image

Image

Mam jeszcze chwilkę czasu do godziny wykwaterowania z mojego hotelu (udało się przedłużyć dobę hotelową o kilka godzin), więc zaglądam do napotkanego po drodze resortu Ayana. To miejsce, które wiele osób powinno kojarzyć z niesamowicie położonego basen praktycznie na samej plaży, na której są olbrzymie skały. Właśnie idę tam zobaczyć go na własne oczy. Poza tym cały teren tego hotelu jest przeogromny i spacer tutaj zabiera mi bardzo dużo czasu, przez co muszę się już spieszyć w drogę powrotną. Tym razem decyduję się zamiast Ubera wziąć zwykłą taksówę. Oczywiście jest problem, bowiem nikt nie chce jechać z licznikiem. W końcu taksówkarze wysyłają chyba najmłodszego ze swojej grupy, który zawiezie mnie do Hiltona Garden Inn. Płacę minimalnie więcej niż w przypadku Ubera.

Image

Image

Image

Image

Pakuję się i zabieram swoje rzeczy do recepcji, żeby je przechować do godziny odlotu. Oddaję karty od pokoju i idę na leżak przy basenie łapać ostatnie promienie słońca. O godzinie 16 jest tutaj dużo mniej ludzi przez co można odpocząć i nie trzeba słuchać chińskich okrzyków. Leżę i nic nie robię. Tak spędzam czas do godziny 20, kiedy to robię się mocno głodny. Postanawiam udać się na ostatni spacer. Trafiam do warunga (taka budka z jedzeniem, gdzie głównie spotyka się lokalsów), gdzie zjadam bardzo dobrą zupę z ryżem. Płacę 4,5 złotego. Jest już praktycznie najedzony, ale w drodze powrotnej natrafiam na budkę z Martabakiem. To bardzo smaczna potrawa smażona na tłuszczu. Nie mogę się powstrzymać i zamawiam jedną porcję za 6 zł. Czekam na przygotowanie około 5 minut. Zabieram pudełko z potrawą ze sobą i wracam do hotelu. Muszę przyznać, że ponownie martabak bardzo mi smakował. Zamówiłem najtańszą wersję tylko z warzywami, ale była bardzo smaczna. W zestawie dostajemy jeszcze saszetki z jakimiś sosami, zielone papryczki i małe kawałki ogórków.

Image

Image

Image

Image

O godzinie 22:40 idę odebrać swój bagaż z przechowalni i proszę o odwiezienie na lotnisko. Transport ten jest darmowy w przypadku nowego Hiltona. Za 5 minut jest już kierowca, który pakuje moją walizkę do bagażnika i porzuca pod terminal między narodowy. Udaję się do stanowiska odprawy linii Philippine Airlines, gdzie trwa check in na lot PR 538 do Manili. Kolejka jest bardzo duża dla klasy ekonomicznej, natomiast dla klasy biznes, którą polecę jest tylko jedna osoba przede mną. Proszę pracownika o dodanie mojego numeru z programu lojalnościowego Etihad do biletu, ale ten niestety nie potrafi tego zrobić… Chciałem już od razu naliczyć mile za przelot, żeby nie musieć później wysyłać skanów boarding passów. W przypadku tego rejsu (klasa C) będzie to 150% odległości.

Image

Image

Zmęczony już po całym dniu idę do odprawy paszportowej i kontroli bagażu, a dalej kieruję swoje kroki do Premier Lounge. Salonik ten znajduje się na piętrze i jest to ten sam, do którego możemy wejść np. na Priority Pass. Niestety nie robi on jakiegoś piorunującego wrażenia. Alkohol (bardzo mały wybór) wydawany jest przez barmana, a przy stanowisku z sokami przez cały czas brakuje szklanek, pomimo że obsługa na bieżąco chodzi i sprząta. Jest kilka potrwa do jedzenia do wyboru zarówno na ciepło jak i na zimno, jednak ja jestem już bardzo najedzony, przez co decyduję się tylko na małe szaszłyki i coś słodkiego. Nic niestety mi nie smakowało i już więcej rzeczy nie próbowałem. Było bardzo tłuste i praktycznie niedoprawione.

Image

Image

Image

Image

Kiedy na zegarze wybija godzina 1:00 ruszam w kierunku bramki numer 5 na swój rejs do Manili. Tutaj trwa już boarding i nie ma osobnego wejścia dla pasażerów klasy biznes. Pewnie było na początku, ale ja się spóźniłem. Wchodzę razem z innymi pasażerami i zajmuję swoje miejsce 2D. Obok mnie siedzi bardzo młody człowiek, który chyba także pracuje nad relacją, bowiem robi zdjęcia wszystkiemu co widzi np. magazynom pokładowym, nie wspominając już o siedzeniach czy jedzeniu.

Image

Image

Image

Image

Wróćmy jednak do rejsu. Po boardingu przychodzi do mnie steward z menu i prosi o wybranie dania głównego. Decyduję się na rybę lucjan z ryżem. Jak tylko wystartowaliśmy to jednak zasnąłem. Muszę przyznać, że fotele pomimo, że nie rozkładają się do pozycji poziomej to są bardzo wygodne i szerokie. Po samolocie widać już ząb czasu, ale trudno mieć jakieś uwagi do tego produktu PR. Miejsca na nogi jest bardzo dużo, a w poprzedzających siedzeniach mamy monitorki z systemem rozrywki. Niestety nie miałem już siły go testować, przez co nie jestem w stanie powiedzieć Wam jak on działa. Nie wiem także ile minut po starcie podano jedzenie, ale ma pewność, że przystawka w postaci łososia była bardzo smaczna. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o daniu głównym, które było jakieś takie ciężkostrawne i ogólnie nie zachwyciło mnie. Tym bardziej, że miałem spore oczekiwania odnośnie tej potrawy, bowiem możliwe, że pamiętacie ale także zamówiłem ją w czasie mojego lotu „na weekend do Australii” na trasie Doha – Singapur liniami Qatar Airways także w biznes klasie. Tego smaku nie zapomnę na długo. A ten, w Philippine Airlines mam nadzieję zapomnieć szybko ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

I to by było na tyle mojej historii z lotu, który trwał 3,5 godziny do stolicy Filipin. O tym co działo się w Manili napiszę Wam już niebawem. Dzięki serdeczne za uwagę i przepraszam jak zbyt obszernie podszedłem do tematu (w Wordzie relacja ma już 21 stron...) :)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#62 PostWysłany: 11 Lis 2016 09:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2505
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Nie czuje sie zachecona do wizyty w tym Garden Inn po tym komentarzu o chinskich turystach. Apartament prezydencki pewnie dobry na duza impreze :-)
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#63 PostWysłany: 11 Lis 2016 10:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 1431
Loty: 134
Kilometry: 137 048
srebrny
Super to Bali :-) Gdzie Ci się bardziej podobało, tam czy w Australii?
_________________
Moja relacja po Gruzji

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#64 PostWysłany: 11 Lis 2016 19:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lis 2011
Posty: 328
Loty: 163
Kilometry: 328 718
niebieski
Aga_podrozniczka napisał(a):
Nie czuje sie zachecona do wizyty w tym Garden Inn po tym komentarzu o chinskich turystach. Apartament prezydencki pewnie dobry na duza impreze :-)


Zależy jak trafisz. Podczas mojego pobytu w ubiegłym miesiącu nie było żadnej grupy - jednego dnia pływaliśmy z żoną w basenie od 9 do 12 całkiem sami ;)

BTW Wspaniała podróż! Powodzenia w dalszej części! ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#65 PostWysłany: 11 Lis 2016 20:11 

Rejestracja: 07 Cze 2016
Posty: 332
Loty: 79
Kilometry: 145 783
aarongeru napisał(a):
Aga_podrozniczka napisał(a):
Nie czuje sie zachecona do wizyty w tym Garden Inn po tym komentarzu o chinskich turystach. Apartament prezydencki pewnie dobry na duza impreze :-)


Dokładnie ,smarkanie do basenu, jedzenie jak pig przy nim, bekanie przy każdym
drinku to ,to co lubię najbardziej omijać.
Ale skoro balują do późna to można liczyć na poranne słonko i pływanko
bez tej nacji.
Ostatnio siedziałam w samolocie z 2 chinkami w rzędzie.
Jeszcze nie wystartowaliśmy,a już jedna dwa razy wychodziła do wc.
Pomyślicie ,że ze stresu :-) Niestety nie, mieliśmy opóźnienie z wylotem 40 min
a jak tylko samolot zaczął startować
już miały zjedzone pół torby jedzenia.
Na szczęście udało mi się przesiąść ,bo bym furii dostała :(

Relacja super, pozdrawiam
Góra
 Relacje PM off  
 
#66 PostWysłany: 11 Lis 2016 23:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2505
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Ja na razie mam bilety do BKK luzno pokrywajace sie z moja rezerwacja na Bali. W zaleznosci od tego jak bede stala z punktami i gotowka, moze skusze sie na tego Conrada, widzialam ceny 20K punktow + $100 za noc. Czytalam tez recenzje i duzo osob dostaje upgrade do tego pokoju co Przemos74. Od grudnia bedzie tez dostepny Hilton Bali Resort, 30K punktow za noc lub 12K + £45. A jak nic nie przypadnie mi do gustu, to moge poleciec z Bangkoku gdzies indziej.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#67 PostWysłany: 12 Lis 2016 16:33 

Rejestracja: 03 Wrz 2015
Posty: 311
Zbanowany
Uwaga co do wypozyczalni Avis, aby wynajac samochody klasy Avis Prestige w Niemczech musisz miec dwie wypukle karty wystawione przez rozne banki lub jedna zlota karte wystawiona przez niemiecki bank i miec minimum 25 lat. Nieprawda jest twierdzenie ze musza byc dwie karty z czego jedna zlota.

Gratulacje z wycieczki 911 Targa po Frankfurcie.
Góra
 Relacje PM off  
 
#68 PostWysłany: 12 Lis 2016 17:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Po przylocie do stolicy Filipin szybko opuszczam samolot i udaję się za jednym z pracowników, który prowadzi nas do odpowiedniego zejścia do karuzeli bagażowych. Do przejścia mieliśmy pewnie z kilkaset metrów. Szybko opuszczam halę przylotów i szukam WiFi, żeby zamówić Ubera do hotelu. Udaje mi się to bez najmniejszych problemów (ustalamy dokładne piętro i zatoczkę przy której czekamy) i za niecałe 5 minut podjeżdża kierowca. Proszę go o podwiezienie do hotelu Novotel Manila Araneta Center. Obiekt ten znajduje się w centrum biznesowym Quezon City na wschodzie miasta. Dojazd o godzinie 6 rano zajmuje mi zaledwie (!) 45 minut. Piszę Wam to celowo, bowiem czas przejazdu w drugą stronę będzie zgoła inny.

Image

Image

Po przyjeździe do hotelu kieruję się do stanowiska check in. Nie mam dużych nadziei, bowiem jest przed 7 rano. O dziwo pani w recepcji wita mnie z uśmiechem i zaprasza do saloniku na 24 piętrze (najwyższym), gdzie jest specjalne miejsce dla gości ze statusem platynowym w LCAH. Wjeżdżam razem z nią i drugim recepcjonistą, który pomaga przy bagażu (pomimo, że zupełnie tego nie potrzebowałem). Na górze czeka na mnie trzecia recepcjonistka, która zaprasza mnie na kawę. Tutaj w miłej atmosferze otrzymuję informację, że mój pokój został upgreadowany do Executive i w cenie będę miał śniadanie (chyba pierwotnie też miało być z uwagi na jakąś promocję). Teraz wraz z człowiekiem pomagającym przy bagażu zjeżdżamy na 21 piętro, gdzie czeka na mnie pokój i wreszcie mogę położyć się po nieprzespanej nocy.

Image

Image

Image

Image

Image

Jeszcze nie zdążyłem zasnąć, a już ktoś puka do drzwi. Tym razem kelner przyniósł mi na powitanie talerz z owocami i kilka ciasteczek (swoją drogą bardzooo smaczne). Dobra, postanawiam wywiesić karteczkę z napisem nie przeszkadzać, żeby w końcu móc odpocząć. Budzika nie nastawiam, zobaczymy co się wydarzy….

Image

Budzę się po godzinie 11 rano. Pospałem około 3 godzin. Czuję się nie najgorzej i mam ochotę wybrać się do miasta, które już trochę poznałem 4 lata temu będąc w Manili dwukrotnie w czasie wycieczki po Filipinach. Wtedy jednak moim celem były głównie wyspy Palawan i Bohol. Sprawdzam szybko w Internecie mapę i interesujące punkty. Zapisuję sobie także informacje w wersji offline. Jestem gotowy do zwiedzania.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zamawiam Ubera i jako miejsce docelowe ustawiam oceanarium. Nie mam zamiaru go zwiedzać, ale wygląda ono na dobry punkt startowy do spaceru po mieście. Nasz przejazd trwa około 70 minut. Niestety korki są potworne, a do przejechania było tylko 10 kilometrów. Po dotarciu kieruję się w stronę Starego Miasta, ale po drodze mogę obserwować nowoczesne centrum biznesowe wzdłuż ulicy Makati. W końcu staję przed bramami starego miasta. Tuż po wejściu na ten teren zaczynają mnie zaczepiać kierowcy tricykli, którzy za jedyne 160 pesos obwiozą mnie po wszystkich najważniejszych tutaj zabytkach. Mają nawet przygotowane laminowane informatory z mapkami na których pokazują co trzeba zobaczyć. Dokładnie to samo było przed czterema laty.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Docieram do kościoła świętego Augustyna, który jest najstarszy w mieście (datowany na 1606 rok). Został on wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to jeden z dwóch kościołów, które znajdują się na terenie Intramuros. Kiedyś było ich u siedem. Drugi to Katedra Metropolitarna Niepokalanego Poczęcia przy Plaza de Roma.

Image

Image

Image

Image

Image

Dalej idę do Fortu Santiago, przed którym jest jeden wielki plac budowy, bowiem trwa renowacja parku. Ten zlokalizowany jest przy ujściu rzeki Pasing. Kupuję bilet za 75 pesos i wchodzę do środka. Kieruję się w stronę fortu, który jest najstarszą częścią fortyfikacji Intramuros. Jego budowę rozpoczęto w 1571 roku i zakończono po 150 latach. Tłumacząc tę nazwę z łaciny „w obrębie murów”, dowiadujemy się, że to Hiszpanie zabezpieczyli Manilę murami obronnymi. W końcu był to ośrodek handlu kolonialnego, bowiem krzyżowały się tutaj pacyficzne drogi morskie. Mamy tutaj zrekonstruowaną bramę, pozostałości lochów i Plac Broni. Można tutaj zobaczyć fort, w którym m.in. generał McArtur miał swoją siedzibę. Zobaczymy go, a dokładniej jego podobiznę siedzącą na ławeczce, gdzie każdy się dosiada i robi sobie fotkę. Ja z tego zrezygnowałem, bowiem już taką mam;) Co ciekawe przy forcie Santiago jest polski konsulat.

Image

Image

Image

Image

Image

Powyżej skupienie Filipińczyków w związku z wyborem Tumpa na prezydenta w USA :)

Zaraz za Intramuros, kiedy spojrzymy na drugą stronę rzeki widzimy slumsy (dzielnice biedoty). Biedę widać tutaj na każdym kroku, a niektóre zakątki miasta wyglądają, jakby było ono obiektem działań wojennych. Stolica Filipin została praktycznie zrównana z ziemią w czasie II wojny światowej. Wiele zabytków zostało zniszczonych. Również po drugiej stronie rzeki Pasing jest najstarsza chińska dziecina na świecie o nazwie Binondo. Niestety nie miałem czasu tam się wybrać.

Image

Image


Filipiny to tak bardzo katolicki kraj, że nikt nie wstydzi się tego manifestować. Obrazy ze świętymi możemy oglądać nawet na rikszach (motorynki z koszami) czy samochodach. Po mieście jeżdżą też popularne jeepneye, czyli najpopularniejsze pojazdy, którymi możemy najtaniej przemieszczać się po mieście. Są to przerobione na busy jeepy.

Image

Image

Image

Kiedy wychodzę z Intramuros od południa to mijam Rizal Park, czyli miejsce z pięknymi ogrodami (chińskim i japońskim) oraz m.in. muzeum narodowym, orchidarium czy planetarium. Jest już godzina 17, a z tego co zapamiętałem w tym czasie w moim hotelu zaczyna się cocktail time w lounge. Postanawiam złapać taksówkę i wrócić. Wcześniej próbuję jednak zamówić Ubera, bowiem znalazłem darmowe WiFi. Niestety kierowca po 15 minutach anuluje zlecenie… Jestem wkurzony, bowiem straciłem cenny czas. Myślę, że jednak złapanie taryfy nie będzie problemem i jestem w olbrzymim błędzie. Przechadzam się uliczkami, gdzie ruch jest olbrzymi, jednak wszystkie samochody są pełne i nikt nawet mną się nie interesuje. Jak na złość, kiedy potrzebuję transportu to go nie ma, a kiedy nie chcę nigdzie jechać to co chwilę ktoś mi proponuje podwiezienie. Po dobrych (!) 30 minutach w końcu łapię taksówkę. Kierowca jednak nie chce jechać z licznikiem. Mówi, że mój hotel jest bardzo daleko i pojedzie za 800 pesos! Nie zgadzam się i tłumaczę, że w drugą stronę zapłaciłem 220 pesos i chętnie dam tyle samo. Targujemy się długo i w końcu staje na 300 pesos, co i tak jest wydaje mi się bardzo niską ceną.

Kierowca jest sympatyczny i przez całą długą drogę rozmawia ze mną m.in. o zwyczajach świątecznych na Filipinach. Czas mija mi przyjemnie. Wie, że się spieszę i niekiedy łamie przepisy po czym przybijamy sobie piątkę w geście radości ;)

Image

Image

Image

Do hotelu przyjeżdżam dosłownie 20 minut przed zakończeniem wspominanej kolacji na 24 piętrze. To mnie nie zniechęca i udaję się tam, żeby coś zjeść i się napić. Okazuje się, że poza mną jest jeszcze tylko jedna osoba. Niestety wybór przekąsek jest dosyć skromny, podobnie z alkoholami. Średnią ofertę gastronomiczną nadrabiają piękne widoki z tarasu oraz bardzo uprzejma obsługa. Spędzam tutaj chwilę i wracam do pokoju, a następnie idę na basen, który mieści się na szóstym piętrze. W zasadzie to są tutaj dwa baseny, siłownia i restauracja. Wszystko bardzo zadbane i pięknie świetnie przygotowane dla klienta.

Image

Tak właśnie spędzam ostatnie godzin tego dnia, który jest moim przedostatnim w Azji. Już jutro lot do Londynu w biznes klasie Philippine Airline. Do usłyszenia!
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
19 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#69 PostWysłany: 12 Lis 2016 19:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lis 2012
Posty: 1110
niebieski
Teraz już wiem jaki był prawdziwy powód, że z nami do Argentyny nie poleciałeś - za dużo lotów w Y :P A na serio to skoro już się zbliżamy do końca to muszę napisać, że świetny trip Ci z tego wyszedł i świetnie się czyta/śledzi taki relacje na luzie, bez spiny i bez żadnego parcia, a za to z porcjo dużo rzadziej tutaj spotykanych relacji z C/F i dobrych hoteli. Mi ostatnio trochę krócej zajęło dotarcie do Londynu, ale mimo tego chętnie bym się zamienił ;)
Góra
 Relacje PM off
Gadekk lubi ten post.
 
 
#70 PostWysłany: 14 Lis 2016 17:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
@‌Aga_podrozniczka‌, ja miałem w Garden Inn kilka rezerwacji na przyszły rok w Presidential Suite. Anulowałem je po pobycie tutaj. Szkoda mi punktów. Też czekam na otwarcie nowego Hiltona na Bali. Stawki wyglądają zachęcająco.

@‌klapio‌, jeżeli chodzi o ludzi i klimat to zdecydowanie Australia. Jeżeli wezmę pod uwagę ceny to zdecydowanie Bali. Trudno mi jednoznacznie wybrać.

@‌aarongeru‌, @‌gdanszczanka76‌, @‌Gadu-777‌ dzięki :)

@‌kiew‌, hehe, tej Argentyny z Wami strasznie żałuję, ale wtedy mój stan zdrowia chyba rzeczywiście nie pozwalał na wojaże. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się tam dotrzeć :)

Nastał dzień w którym rozpoczynam już taki konkretny powrót do domu (jeżeli w podróży dookoła świata można mówić o locie powrotnym). Wstaję około godziny 6 rano i powoli zaczynam pakować swoje rzeczy. Następnie udaję się do recepcji, ponieważ mój kabel do ładowania telefonu rozleciał się na dobre i chciałbym pożyczyć ładowarkę. Obsługa oferuje mi podłączenie smartfona do ich ładowarki, którą mają w recepcji. To w pewien sposób mnie urządza, ponieważ do czasu wylotu będę miał czynny telefon, a później może uda mi się kupić nowy kabelek na lotnisku. Po załatwieniu tej sprawy kieruję się na śniadanie, które serwowane jest od godziny 7 w restauracji na parterze.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po odhaczeniu mojego pokoju na liście gości, sympatyczna kelnerka zaprowadza mnie do stolika i oferuje ciepłe napoje do zamówienia. Wybieram kawę i udaję się do bufetu, żeby zobaczyć co jest serwowane na śniadanie w Novotelu Manila Araneta Center. I tutaj następuje pełna konsternacja. Wybór jedzenia jest zdecydowanie największy jaki do tej pory widziałem na tym wyjeździe. Dostępne są najróżniejsze potrawy nie tylko z kuchni filipińskiej czy europejskiej, ale także indyjskiej czy japońskiej. Każde danie wygląda bardzo smacznie i świeżo. Niestety nie sposób spróbować wszystkiego. Na uwagę zasługują m.in. najróżniejsze soki z wyciskanych owoców i warzyw, włoska pizza w kilku wydaniach, zupy gotowane przez kucharza ze składnikami, które sobie zażyczymy, placuszki indyjskie czy przepyszne słodkie babeczki.

Image

Po śniadaniu w głównej restauracji udaję się dokończyć pakowanie, a następnie wjeżdżam na 24 piętro, żeby porobić zdjęcia okolicy za dania z tarasu, który znajduje się w Premier Lounge. Tutaj liczba osób, które jedzą śniadanie jest niewielka. Wybór również zdecydowanie mniejszy niż w restauracji na dole. Z uwagi, że zaczyna gonić mnie czas to wracam do pokoju po walizkę, a następnie zjeżdżam windą na dół oddać kartę od pokoju i odebrać swój telefon. Zamawiam Ubera na godzinę 8:30, żeby dojechać na lotnisko. W czasie oczekiwania postanawiam wykorzystać voucher na drinka powitalnego (mój będzie pożegnalny) i zamawiam w barze Mohito. Zostaje ono podane wraz ze szklanką wody i orzeszkami.

Image

Image

Image

Image

Mój wylot jest planowany na godzinę 12:25, więc mam 4 godziny czasu do odlotu. W związku z tym nie stresuję się i zasiadam w taksówce, która ma mnie zawieźć do terminalu 2, skąd lata Philippine Airlines do Londynu. Okazuje się, że korki są tak olbrzymie o tej godzinie w Manili, że nasz przejazd trwa dokładnie 3h! Przecież trasę ok. 10 kilometrów spokojnie pokonałbym na piechotę dużo szybciej. Pojawia się lekki stres, bowiem nie spodziewałem się, że pokonanie tak niewielkiego odcinka może zabrać mi tyle czasu.
Od razu kieruję się do stanowiska odprawy biznes klasy, gdzie na szczęście zupełnie nie ma kolejki. Pasażerowie tak podróżujący mogą zabrać bagaż podręczny i rejestrowany do 40 kilogramów (do Europy, Australii i kilku innych miejsc). Następnie ma miejsce szybka kontrola paszportowa i bagażowa. Po tym kieruję się na koniec terminalu, gdzie znajduje się salonik Mabuhay Lounge. Po sprawdzeniu mojego biletu wchodzę do środka, gdzie liczba oczekujących osób jest niewielka. Wstęp mają tutaj tylko pasażerowie klasy biznes oraz osoby należące do programu Frequent Flyer Mabuhay Elite i posiadające status Premier Elite.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Poczekalnia ta to bardzo dobre miejsce do relaksu, pracy i zjedzenia czegoś smacznego. Mamy tutaj także możliwość skorzystania z prysznica przed podróżą. Nie brakuje stanowisk z najnowszą prasą i magazynami oraz sali telewizyjnej. Ja jednak kieruję się do drugiego pomieszczenia, gdzie po prawej stronie znajduje się bar z napojami, a po lewej bufet z ciepłym i zimnym jedzeniem. Jest także trzeci pokój, w którym możemy napić się kawy i posiedzieć w ciszy z gazetą. Jeżeli chodzi o wybór jedzenia to znajdziemy tutaj sporo świeżych owoców, słodyczy, a także niezły wybór dań na ciepło. Nie zabrakło oczywiście soków, zimnych napojów gazowanych, kawy i herbaty, a także alkoholi. Obsługa w zasadzie tylko sprząta po gościach, a barman wydaje drinki przy barze. Panuje tutaj duży spokój. Poczekalni tej oczywiście nie można porównywać do saloników Emirates czy Qataru, ale jest to całkiem nieźle wyposażone miejsce, gdzie możemy spędzić czas przed naszą podróżą.

Image

Image

Image

Kiedy zaczyna się boarding powoli zbieram się i kieruję do bramki. Po sprawdzeniu biletu przechodzę rękawem do samolotu Airbus A340-300. Tutaj wita mnie bardzo miły personel. Z uwagi, że nie ma jeszcze zbyt wiele osób to udaję się na spacer po kabinie ekonomicznej, której zdjęcie także tutaj Wam zamieszczam.

Image

Image

Image

Image

Wróćmy jednak do kabiny klasy biznes, w której podróżowałem. Widać, że ma już ona swoje lata. Układ foteli jaki oferuje to 2-2-2. To niestety nie zapewnia praktycznie żadnej prywatności. Z drugiej strony dopisało mi sporo szczęścia, ponieważ obłożenie tego lotu było niewielkie i prawie każdy siedział sam (również ja, miałem dwa miejsca do dyspozycji). Na początku szefowa pokładu proponuje mi do picie cztery rodzaje soków. Po chwili udaję się na rozmowę z jednym ze stewardów w sprawie zapotrzebowania na ładowarkę do telefonu ;) Ten odpowiada mi, że niestety nie mają takich do dyspozycji na pokładzie, ale da mi swoją prywatną quick charge, dzięki czemu szybko naładuję swój smartfon. Przy okazji dodam, ze przy każdym fotelu jest dostępne gniazdko do ładowania urządzeń elektronicznych. Poza tym mamy dostępną lampkę do czytania, wyjmowany stolik z podłokietnika, a także ekran z IFE. Z tyłu fotela poprzedzającego znajdziemy kieszeń na gazetki pokładowe, a także miejsce na butelkę z wodą. Na czas lotu otrzymałem poduszkę oraz koc, a także saszetkę z akcesoriami i kosmetykami.

Image

Image

Image

Image

Image

Na szczególną uwagę zasługuje fotel, który posiada możliwość rozłożenia praktycznie do pozycji leżącej. Możemy regulować każdy jego odcinek. Przy moim 188 cm wzrostu nie miałem problemu, żeby przespać w samolocie prawie 8 godzin i czułem się jakbym był w łóżku. Oczywiście w pierwszej klasie Lufthansy czy Etihadu (oba A380-800) było zdecydowanie wygodniej, ale już bardzo porównywalnie do biznes klasy Air Canada (787-9).

Image

Image

Gabinet pokładowy zebrał od pasażerów zamówienia na obiad. Do wyboru były cztery dania główne. O tyle jest tutaj dziwnie, że stewardessa podchodzi do nas z menu i stoi nad nami do momentu wyboru, a następnie je zabiera. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby menu były dostępne dla nas przez cały okres trwania rejsu. Jako czekadełko przed przystawką podane są hm… takie chlebki z kremami. Raczej przeciętne w smaku. Później dostaję sałatkę warzywną i kawałki łososia, a na danie główne zamówiłem ryż z wołowiną. Na deser podane są owoce oraz sernik. Tego drugiego już nie jestem w stanie zmieścić, więc dziękuję.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lot mija bardzo spokojnie. Chociaż warto podkreślić, że jakieś 20 minut po starcie kapitan poinformował o problemie technicznym z drzwiami i konieczności powrotu do Manili. Chwilę później jednak odwołał to i lecieliśmy dalej do Londynu. W czasie całego rejsu z tyłu był przygotowany bar z przekąskami – chipsy i jabłka oraz woda w butelkach. W między czasie podano kawę, a na 2,5 godziny przed lądowaniem śniadanie. Jest to o tyle dziwne, że lądowaliśmy przecież o godzinie 19, więc trochę późno na śniadanie ;)

Ten posiłek jednak dużo bardziej przypadł mi do gustu. Na początku były płatki z mlekiem, chociaż można było wybrać także jogurt czy banana. Na danie główne mogliśmy wybrać po raz kolejny jedno z czterech dań. Zapamiętałem, że była dostępna „polish kielbasa”, jednak ja na nią się nie zdecydowałem a wybrałem coś rodem z Chin. Była to także kiełbasa tylko, że opiekana oraz ryż. To danie smakowało mi i mogłem puszczać samolot najedzony.

Image

Image

Image

Na lotnisku Heathrow poszedłem w kierunku stacji metra. Tam znajduje się informacja turystyczna, gdzie podałem młodej dziewczynie adres mojego hotelu, a ona przedstawiła mi opcje dojazdu. Zasugerowała wyrobienie karty Oyster, żeby taniej poruszać się po Londynie. Jej koszt to 5 Funtów. Oczywiście tak zrobiłem i udałem się na metro. Jechałem z około godziny z jedną przesiadką i następnie autobusem 36 (koszt 1,5 Funta) praktycznie pod drzwi mojego hotelu. Tym razem zatrzymuję się w Best Western London Peckham.

Image

Image

W recepcji wita mnie nasz rodak i daje kartę do pokoju. Nie spodziewałem się super warunków, a tutaj duże zdziwienie. Cały obiekt wręcz pachnie nowością. Jest bardzo czysto, nowocześnie i Internet działa doskonale. Ja jednak szybko wracam na recepcję zapytać o najbliższy sklep, bowiem nadal potrzebuję kabel do mojego telefonu. Pan Łukasz wskazuje mi całodobowy store dosłownie 50 metrów dalej. Tam też udaje mi się nabyć upragniony kabel do ładowania smartfonu. Po powrocie do hotelu biorę prysznic i idę spać.

Image

Image

Różnice czasu najwyraźniej dają mi się we znaki, bowiem budzę się sam już po 4 rano. Stwierdzam, że to dobra okazja, żeby zaliczyć spacer po Londynie i coś zobaczyć na trasie dookoła świata także w Europie. Pakuje się, oddaję kartę na recepcji (teraz inny z naszych rodaków mnie żegna) i idę na autobus 36, którym podjeżdżam w okolice Tamizy. Stąd kieruję się pieszo na dworzec Victoria, skąd mam jechać na lotnisko Stansted. Wcześniej kupiłem bilet na przejazd Easybusem za 2 Funty. Trzeba było go wydrukować, ale totalnie o tym zapomniałem, więc mam lekki stres, że nie będę wpuszczony do środka. Na miejscu okazuje się jednak, że pojadę komfortowym national express, gdzie wystarczy pokazać bilet na telefonie.

Image

Image

Image

Image

Nasz przejazd z centrum Londynu na lotnisko Stansted zajmuje około 1,5 godzin. W związku z czym docieram na miejsce o 8:30. Mój rejs do Poznania zaplanowany jest na godzinę 11:20, więc mam sporo czasu, żeby udać się do saloniku Escape na śniadanie. Wchodzę tutaj za okazaniem karty Priority Pass. Jeżeli ktoś jednak jej nie posiada to może wejść także za opłatą 21 Funtów. To raczej przeciętna inwestycja, tym bardziej w porze śniadania. Wybór jedzenia jest skromny, a z menu możemy zamówić za darmo pięć dodatkowych dań np. jajko na miękko z tostami czy bułkę z boczkiem lub kiełbasą na ciepło. Spędzam tutaj blisko 2 godziny po czym udaję się na boarding rejsu FR do Poznania.

Image

Image

Image

Samolot jest pełen. Mój bagaż otrzymuje zawieszkę, że zostanie zabrany do luku bagażowego. Nie mam w nim nic, co mogłoby ulec uszkodzeniu więc oddaję go przed wejściem na pokład. Lecimy 1:50 h, po czym lądujemy w zimnej stolicy Wielkopolski. W Londynie było około 8 stopni więcej i aura była dużo bardziej zachęcająca. Po wejściu do hali odlotów jestem przywitany nie tylko przez moją dziewczynę (fajna niespodzianka :)), ale także przez młodzież rozdającą w ten dzień rogale świętomarcińskie.

Image

To już koniec mojej relacji z podróży. Dzięki serdeczne wszystkim czytającym, komentującym i lajkującym. Teraz jak tylko wszystkie blokady z kk zostaną rozliczone to podzielę się z Wami kosztami tego szalonego wyjazdu.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
46 ludzi lubi ten post.
6 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#71 PostWysłany: 14 Lis 2016 19:44 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1630
platynowy
Dzieki!! I wielki szacunek za relacje na zywo.

Wyslane z telefonu.
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#72 PostWysłany: 15 Lis 2016 09:35 

Rejestracja: 03 Lut 2016
Posty: 41
Świetnie się z Tobą podróżowało dookoła świata :) Dzięki za relację :)
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#73 PostWysłany: 15 Lis 2016 10:35 

Rejestracja: 16 Sty 2011
Posty: 3507
złoty
dzięki za ciekawą (i inspirującą) relację :)
_________________
Veni, vidi, volo
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#74 PostWysłany: 15 Lis 2016 10:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 Wrz 2014
Posty: 2312
srebrny
Ja się zmęczyłem tym lataniem tylko czytająć ;-)
Fajna sprawa:)

To jeszcze poprosimy podsumowanie koszto-punktów/mil, bo każdy pewnie z niecierpliwością przegląda swoje zapasy, sprawdzając jak daleko by zaleciał...
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#75 PostWysłany: 18 Lis 2016 11:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Dokładne podsumowanie, które Wam obiecałem.

Zacznijmy od tabelki z wydatkami. Kolumna cena regularna zawiera cenę, którą pokazał mi kayak.pl lub booking.com w dzień dokonywania rezerwacji. Oczywiście nie można brać sobie tego do serca, ale ma to na celu pokazać pewne różnice.
Załącznik:
Bez tytułu.png

Tutaj pokazuję jak wygląda dorobek milowo/punktowy:
Załącznik:
wd.png

Nie chcę jednoznacznie komentować swoich wydatków, ale myślę, że nie wyszło najgorzej. Tam, gdzie mogłem korzystałem jeszcze z opcji cashbacku za rezerwacje poprzez znane nam portale. Chciałbym jeszcze podkreślić, że wszystkie punkty/mile, które wykorzystałem zostały zarobione naturalnie.

Kilka komentarzy odnośnie wydatków:
Z rezerwacją lotu w pierwszej klasie czekałem do 14 dni przed wylotem, kiedy to jest to możliwe na stronach partnerów LH. Wyjazd ten bez tego byłby bardziej "zwyczajny", a chciałem spróbować czegoś nowego. Dodatkowo wiemy, że w M&B są atrakcyjniejsze stawki za klasy premium niż w M&M, więc była okazja na wykorzystanie zebranych mil. Dzisiaj nie wiem czy powtórzyłbym doświadczenie z F w LH. To produkt rzeczywiście perfekcyjny, ale niestety bez tego "czegoś", co oferuje np. Etihad w klasie pierwszej. Aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że żałuję. Serwis limuzynowy, możliwość wypożyczenia Porsche i terminal klasy pierwszej to jednak niezapomniane doświadczenie.

Hoteli przy lotnisku we Frankfurcie mamy bardzo dużo. Polecano mi zatrzymać się w Hiltonie, jednak z uwagi na późny przylot i wczesny wyjazd na lotnisko zdecydowałem się przespać w Mercure, który należy do sieci Accor. Największym plusem takiego rozwiązania jest darmowy transfer w dwie strony, który jednak musimy wcześniej zarezerwować (z hotelu na lotnisko). W hotelu niczego mi nie brakowało. Uważam, że to obiekt godny polecenia na kolejne wyjazdy.

Nocleg w Staybridge Suites Palmdale zarezerwowałem przy okazji promocji Point Breaks w IHG. Wiedziałem, że nie chcę zatrzymać się w centrum Los Angeles, ani w okolicach Hollywood, ponieważ byłem już tam trzy lata temu i chciałem zobaczyć coś nowego. W promieniu nawet 100 mil od lotniska można spokojnie dojechać wypożyczonym samochodem, a przecież bez tego poruszanie się po Kalifornii jest praktycznie niemożliwe. Hotel ten okazał się świetnym wyborem. Otrzymałem olbrzymi apartament i bardzo smaczne śniadanie (chyba najlepsze jakie jadłem w USA).

Drugi nocleg w USA wybrałem w Holiday Inn Express & Suites Rancho Mirage, tylko ze względu na bardzo bliskie położenie parku narodowego drzewa Jousego, a także z uwagi na idealnie pasujący mi ten obiekt do zadań w IHG Accelerate. Sam obiekt nie jest godny polecenia i przy stawce (z podatkami) 81 dolarów nie opłaca się tam zatrzymać. Po drodze mijałem inne HIXy, które były z tego co pamiętam minimalnie droższe, ale zapewne okazałyby się lepszym wyborem.

Przelot z Los Angeles do Melbourne rezerwowałem z błędu taryfowego linii Qantas. Jest to bardzo długi, bo aż 15 godzinny rejs przez Pacyfik. Tutaj nie mogłem wybrzydzać, bowiem w takiej cenie trudno o lepszą ofertę. Sama oferta Qantas w klasie ekonomicznej jest w pełni zadowalająca. Po przelocie byłem lekko zmęczony, ale w ogólnym rozrachunku to była dobra decyzja, żeby tak pokonać Ocean Spokojny.

Duży dylemat miałem z wyborem miejsca noclegowego w Melbourne. Tutaj zaobserwowałem pewną prawidłowość, która nie jest w przypadku każdej destynacji taka oczywista. A mianowicie cena wszystkich obserwowanych przeze mnie miejsc noclegowych rosła wraz ze zbliżającym się terminem. Aż, kiedy był dosłownie tydzień do wyjazdu ceny spadły do najniższych, jakie widziałem. Rezerwację zrobiłem od razu. Ostatecznie zdecydowałem się zatrzymać w Mercure Alberts Park, który jest położony ok. 3 km spaceru od ścisłego centrum. To kolejny hotel na który nie mogę narzekać. Świetna obsługa i wszystkie przywileje wynikające ze statusu otrzymane. Nie mam żadnych zastrzeżeń i z czystym sumieniem mogę polecić ten obiekt.

Rezerwując lot z Australii na Bali chciałem postawić na produkt w biznes klasie. Niestety w Star Alliance miałem do wyboru tylko Singapore Airlines lub Thai Airways. W przypadku tego pierwszego czekała mnie zawsze długa przesiadka w Singapurze, na co było mi trochę szkoda czasu, ponieważ miasto to odwiedziłem nie dalej jak w marcu (tutaj relacja). W przypadku tajlandzkiego przewoźnika trochę zniechęciła mnie ich stara kabina na tej trasie. W związku z powyższym obserwowałem przez długi czas ceny AirAsia i JetStar. Najatrakcyjniej wyglądał przelot z Perth do Denpasar, więc właśnie taką trasę zakupiłem. Około 250 złotych jak na 4 godzinny rejs o idealnej dla mnie godzinie to bardzo dobra cena.

Wcześniej jednak musiałem dostać się do Perth. Wykorzystałem jeszcze resztkę swoich mil w British Airways Executive Club i za pomocą polskiej infolinii dokonałem rezerwacji na lot linami Qantas. Tutaj ponownie klasa ekonomiczna, jednak tym razem miałem do dyspozycji dwa puste miejsca obok mnie.

Wybór hoteli na Bali jest przeogromny. Co jeden do lepszy. Jak to bywało do tej pory poza dobrą miejscówką, chciałem także zebrać coś punktów lub dobrze je wydać. Z uwagi, że na wyspie spędzałem trzy dni to mogłem trochę się poprzemieszczać. Pierwszy hotel potrzebowałem dosłownie tylko do przespania się, bowiem lądowałem o północy na Bali. W związku z tym wybrałem najtańszy Holiday Inn Express Bali Raya Kuta, dzięki któremu mogłem zrobić kolejne zadania w IHG. Poza tym oferuje on w cenie całkiem niezłe śniadanie, co było mi na rękę. Przy okazji zrobiłem tutaj drugi fikcyjny nocleg, dla ukończenia innego Accelerate. Tańszego hotelu z tej sieci chyba nigdzie indziej nie znajdziemy.

Kolejnym noclegiem, który zarezerwowałem na wyspie był Conrd Bali. Zrobiłem to natychmiast po ogłoszeniu promocji w sieci hotelowej Hilton, gdzie za każdy nocleg opłacony kartą Visa otrzymamy dodatkowe 5000 punktów. Ten obiekt zrobił na mnie piorunujące wrażenie i uważam, że stawka 85 USD + 20k punktów za noc jest bardzo atrakcyjna. Do tej pory mój numer jeden na wyspie, a w poprzednich latach odwiedziłem tutaj kilka innych, także dobrych hoteli.

Ostatnią noc na Bali zdecydowałem się spędzić w Hilton Inn Garden przy lotnisku. Głownie ze względu na błąd stawki punktowej za apartament prezydencki. W systemie widniała cena 6k punktów. Oprócz tego liczyłem na możliwość późnego wykwaterowania z uwagi na status w sieci Hilton oraz darmowe śniadanie w restauracji. Wszystko poszło jak należy, chociaż z samego pobytu byłem lekko rozczarowany. Mój pokój nie był gotowy o godzinie 17, a dodatkowo ci chińscy turyści przy basenie zdecydowanie zniechęcili mnie to powrotu w to miejsce.

Mój przelot na trasie Denpasar – Manila (stopover 30 godzin) – Londyn zabookowałem także w Error Fare, który popełniła linia Philippine Airlines. Udało się nabyć ten rejs w cenie 1580 złotych w klasie biznes. Istotnym dla mnie tutaj faktem była możliwość anulacji biletu w dowolnej chwili ze zwrotem pełnej kwoty. Rejs ten kupowałem kilka miesięcy temu, kiedy jeszcze nie byłem pewny, że moja trasa będzie miała akurat taki przebieg. Dodatkowo mile (150%) zarobione za te przeloty można naliczyć w programie lojalnościowym Etihad Airlines, gdzie ostatnio je naliczałem po odbytych rejsach Etihadem i Air Seyschelles.

W czasie pobytu na Filipinach zdecydowałem się zarezerwować hotel z sieci Accor. Zrobiłem to wykorzystując zebrane punkty. Mój wybór był podyktowany doskonałymi opiniami Novotel Manila Araneta Center oraz dostępem do saloniku dla posiadaczy platynowego statusu w LCAH. Z tej miejscówki również jest bardzo zadowolony.

Na koniec pozostało mi dostać się z Londynu do domu. Ponieważ lądowałem w stolicy Anglii wieczorem to czekała mnie tutaj jeszcze jedna noc. Tutaj z pomocą przyszedł kod zniżkowy w jednym z OTA na pakiet lot + hotel, dzięki któremu zapłaciłem dokładnie 0,01 Funta za pobyt w hotelu sieci Best Western i rejs ze Stansted do Poznania.

To by było na tyle z mojej strony. Oczywiście na wszelkie pytania i komentarze chętnie odpowiem. Dzięki, że byliście w tej podróży razem ze mną.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
28 ludzi lubi ten post.
14 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#76 PostWysłany: 18 Lis 2016 11:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2505
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
To teraz mozesz odpoczac i odespac :-) Tez sie zmeczylam od tego czytania, bez latania. Troche sie minelismy, bo ja akurat polecialam na wschod jak Ty wrociles, a teraz lece wlasnie na zachod :-)

Co do hotelu we Frankfurcie, to obok Mercure jest jeszcze Ibis Budget i pewnie jeszcze pare innych. Wszystkie korzystaja chyba z tego samego autobusu na lotnisko. Nocowalam tam kiedys dosc tanio i chyba bylo w porzadku, bo nie pamietam nic zlego ;-) Hiltony sa duzo blizej, ale rzadko widze je tanio. A jak ktos by sie skusil na te promocje pierwszej klasy i Porsche to szczerze polecam wypad na poludnie po autostradzie, najlepiej w sobote po poludniu i niedziele rano, kiedy nie ma tirow i drogi sa pustawe. Mozna sobie troche "polatac" na odcinkach bez limitow.

Na Bali ladnie zaweziles wybor hoteli. Jak wroce z obecnej eskapady i zbiore troche punktow, to moze wezme tego Conrada prowizorycznie. Zawsze mozna anulowac i zmienic plany.

"Promocja" Qantas byla niezla, ale ja nie moglam wtedy zlozyc zadnych dat. Nie wiem tez czy chcialabyms spedzic tyle godzin w ekonomicznej.

Pozdrawiam z saloniku w DUS.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#77 PostWysłany: 18 Lis 2016 12:17 

Rejestracja: 17 Kwi 2011
Posty: 1963
złoty
@‌przemos74‌
Tylko za dwa noclegi w IHG zgarnąłeś aż 154k punktów??
Góra
 Relacje PM off  
 
#78 PostWysłany: 18 Lis 2016 12:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
@‌Aga_podrozniczka‌, autobus jadący do Mercurego zatrzymywał się także przy Ibisie, ale chyba nie Budget.

PS. Udanej podróży :) Dokąd teraz lecisz?

@‌kacper451‌, widzę, że niedokładnie przeczytałeś relację :( noclegów potrzebowałem w sumie cztery. Po kilku edycjach bardzo trudnych zadań wreszcie poszli mi na rękę ;)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off  
 
#79 PostWysłany: 18 Lis 2016 12:40 

Rejestracja: 17 Kwi 2011
Posty: 1963
złoty
Może zbyt pobieżnie, aż bardzo poszli Ci na rękę:)
Góra
 Relacje PM off
przemos74 lubi ten post.
 
 
#80 PostWysłany: 18 Lis 2016 12:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Sie 2011
Posty: 2387
Loty: 116
Kilometry: 302 191
srebrny
Wydaje mi się, że masz błąd w wyliczeniach przy hotelach Accora.

2000 pkt to 40€ (~170 pln), u Ciebie wychodzi to tak, jakby te punkty obniżały Ci cenę przynajmniej 2 razy więcej, tj. o ~340 pln, a w pierwszym przypadku to nawet o ponad 400 złotych.

Szkoda, że straciłem platynę w Accorze, bo Manilę w lutym po twojej rekomendacji Novotela załatwiłbym tak samo ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 88 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 4 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group