Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 88 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 04 Lis 2016 12:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Cze 2013
Posty: 589
Loty: 2
Kilometry: 1 679
niebieski
lukasz666 napisał(a):
fajna relacja i super zdjęcia; możesz zdradzić jakiego aparatu używasz?

Canon 700D + LG G4 ? ;)

relacja świetna ! :geek:
_________________
◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►
Góra
 Relacje PM off  
 
#42 PostWysłany: 04 Lis 2016 13:11 

Rejestracja: 25 Lis 2013
Posty: 1595
Loty: 375
Kilometry: 522 841
srebrny
Miałem o to samo zapytać :)
Ale są też zdjęcia z kamerki czy się mylę ?
Góra
 Relacje PM off  
 
#43 PostWysłany: 04 Lis 2016 15:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Witajcie ze słonecznej Australii! :)

Dziękuję za liczne komentarze. Bardzo się cieszę, że relacja budzi Wasze zainteresowanie. U mnie na zegarze już po północy, a jutro rano kolejny lot, ale nie poddałem się i przygotowałem kolejną część.

@‌Aga_podrozniczka‌, byłem w saloniku Oneworld, ponieważ Qantas ma tutaj tylko lounge First Class. Nie wiem czy by mnie wpuścili...

@DanielD1978, @‌Szyn3k‌, @‌orfik11‌, dzięki wielkie :)

@‌maciass‌, masz rację z tym WiFi płatnym w F to jest lekka przesada. Taki Norwegian udostępnia za darmo i wszyscy są zadowoleni ;)

@‌michzak‌, ja 95% swoich lotów też mam w Y. W tym roku chciałem popalić większość swoich mil i dodatkowo jakiś EF się trafił. Stąd tyle tego.

@‌rysiekkk‌, @‌pieerx‌, dokładnie taki zestaw + Xiaomi Yi.

Do tej pory zawsze na lotnisku w Los Angeles korzystałem z poczekali KAL, do której wstęp jest możliwy z kartą Priority Pass. Tym razem otrzymałem zaproszenie do lounge OneWorld. Przed wejściem pani z obsługi zeskanowała mój bilet i wskazała wejście. Trzeba przyznać, że salonik robi wrażenie. Jest rzeczywiście bardzo duży, nowocześnie urządzony i dobrze wyposażony. Zdecydowanie lepszy od wspomnianego wcześniej saloniku Korean Airlines. Mamy tutaj kilka stref wypoczynkowych, miejsca do pracy, stolik do spożycia posiłków oraz bufet z potrawami na ciepło i na zimno. Oprócz tego jest duży bar, w którym możemy zamawiać mocniejsze alkohole oraz korzystać z samoobsługowego serwisu win (białe, czerwone i różowe, po kilka rodzajów). I teraz najśmieszniejsze – kiedy poszedłem po kieliszek zostałem poproszony o pokazanie swojego dokumentu tożsamości. Ostatnio proszono mnie o dowód osobisty jakieś 8 lat temu, więc było to dla mnie bardzo zabawne, ale wcale nie było mi z tym źle ;) W trakcie mojego pobytu tutaj leciał akurat mecz w Baseball, którym co najmniej połowa gości niesamowicie się emocjonowała. Obsługa także nie pozostawała obojętna temu wydarzeniu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Nie będę się rozpisywał za bardzo na temat tego co był dostępne tutaj do jedzenia, ale wstawię kilka zdjęć, żebyście mogli sami ocenić OneWorld Lounge na lotnisku w LAX.

Image

Image

Image

Image

Image

Boarding na lot do Melbourne rozpoczął się 45 minut przed odlotem. Po opuszczeniu saloniku skierowałem się schodami na dół i dalej w kierunku bramki 143, skąd był odlot. Do samolotu zostaliśmy zawiezieni autobusem. Nasza maszyna stała zaparkowana co najmniej kilometr od terminala, a przejazd trwał niezwykle długo. Tym razem podróżowałem Boeingiem 747, a rejs trwał ponad 15 godzin (!). Niestety w klasie ekonomicznej mamy układ foteli 3-4-3, którego bardzo nie lubię. Dobrze, że nie było problemu z otrzymaniem miejsca aisle. Po starcie podano nam butelkę wody, a następnie rozpoczął się serwis. Do wyboru były dwa dania. Ja zdecydowałem się na sałatkę z kurczakiem, która była bardzo smaczna i sycąca. Do tego był jeszcze deser w postaci puddingu, którego już nie skosztowałem. Wino serwowane było w małych butelkach.

Image

Image

Image

Image

Przez cały czas trwania rejsu można było udać się na tył kabiny, gdzie dostępne były przekąski w postaci wafelków musli oraz jabłek. Po kolacji poszedłem jednak spać i obudziłem się za 7 godzin. Fotele w tym samolocie są całkiem wygodne, miejsca na nogi jest sporo, a jedynym minusem są bardzo małe kieszeni w poprzedzającym fotelu. Do dyspozycji było także gniazdo USB do ładowania telefonu. Złego słowa nie można powiedzieć o systemie rozrywki, z którego nie korzystałem zbyt wiele, ale przeglądając ofertę filmów, programów telewizyjnych czy muzyki muszę stwierdzić, że jest bardzo obszerna.

Image

Image

Image

Image

Dokładnie na 3 godziny przed lądowaniem rozpoczęto serwis śniadaniowy. Do wyboru było angielskie śniadanie (jajecznica, boczek, pieczarki etc.) lub talerz owoców. Wybrałem pierwszą pozycję, chociaż wokół mnie zdecydowanie stawiano na zastrzyk witamin. Po posiłku dłużyła mi się już każda minuta, ale ostatecznie wylądowaliśmy o godzinie 9:15 dnia 4 listopada. Przypomnijmy, że wylot z Los Angeles był o 22:55 dnia 2 listopada. Ot taka ciekawostka ;)

W kolejce imigracyjnej ludzi znowu sporo. Czas oczekiwania mija jednak szybko, ponieważ po tylu godzinach bycia poza offline jest co czytać na telefonie ;) Tym razem bez żadnych dodatkowych kontroli jestem wpuszczony do kraju. Co ciekawe aplikowałem o wizę kilka dni temu i nie dostałem żadnego potwierdzenia.

Od razu po wyjściu z lotniska kieruję się w prawą stronę do Skybusa. Ostatnio będąc w Melbourne (w marcu) też skorzystałem z tego typu transferu. Bilet w 2 strony kosztuje 38 dolarów australijskich tj. ok. 115 złotych. Niestety trudno tutaj o jakąś rozsądną alternatywę, więc zaciskam zęby i kupuję. Po 5 minutach jestem już na pokładzie autobusu, żeby po kolejnych ok. 20 minutach być w centrum miasta.

Image

Image

Image

Jeszcze na zegarze nie ma godziny 11, ale z walizką zwiedzać nie będę, więc zamawiam Uber na przystanek Skybusa i jadę do swojego hotelu. Tym razem zabookowałem hotel Pullman & Mercure Melbourne Albert Park. Zrobiłem to oczywiście z wykorzystaniem punktów w programie Accora. W drodze do hotelu uciąłem sobie rozmowę z kierowcą (młodym człowiekiem), który pytał mnie m.in. o ceny wódki w Polsce, czy mamy ładne dziewczyny, ile średnio zarabiamy (on mówił, że zarabia 30 AUD/h) i jakimi pieniędzmi operujemy. Czas minął dzięki temu bardzo szybko, a za przejazd zapłaciłem 11 AUD.

Image

Image

Image

Image

Image

W hotelu do check in były inne osoby, ale stanowisko Priority dla gości statusowych było wolne i obsługiwał je sam menager do relacji z klientami. Oznajmił, że mój pokój jeszcze nie jest gotowy, ale zaraz się dowie ile muszę poczekać. Okazało się, że dziesięć minut. Kazał zostawić bagaże i poczekać na kanapach. Rzeczywiście po tym czasie przyszedł do mnie z kopertą i oznajmił, że dostałem upgrade do pokoju Privilage z widokiem na jezioro. Właśnie sprawdziłem ile kosztuje taki typ pokoju na bookingu i widnieje tutaj cena 857 złotych za noc.

Image

Image

Image

Image

Pokój rzeczywiście robił dobre wrażenie. Jest tutaj biurko do pracy, osobny stolik do wypicia kawy oraz fotel do oglądania telewizji. Nie zabrakło szlafroków i kapci w szafie, a w łazience znalazła się wanna z hydromasażem. Po lekkim rozczarowaniu ostatnim moim hotelem tutaj muszę przyznać, ze wszystko było świetne. Co więcej po 30 minutach, kiedy szykował się do wyjścia zapukał do moich drzwi kelner i przyniósł mi truskawki w czekoladzie oraz list w całości napisany ręcznie od menagera. Takie drobiazgi, a bardzo cieszą.

Dalszą relację będziemy kontynuowali już niebawem 
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
36 ludzi lubi ten post.
 
 
#44 PostWysłany: 04 Lis 2016 15:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Maj 2015
Posty: 668
Loty: 36
Kilometry: 76 837
czytam relacje od samego początku i generalnie rewelacja.
zdjęcia, opis, jakieś takie fajne tempo tej relacji, generalnie jak wszyscy dla mnie bomba!
Góra
 Relacje PM off  
 
#45 PostWysłany: 04 Lis 2016 15:39 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 7432
Tak ładnie podaną wstawkę widziałem tylko w Novotelu w Łodzi (świetny hotel) ;)
_________________
Odpoczynek od forum
Góra
 Relacje PM off  
 
#46 PostWysłany: 04 Lis 2016 15:47 

Rejestracja: 18 Lip 2011
Posty: 605
Loty: 1
Kilometry: 3 789
niebieski
Czekam na nowe informacje i czytam z zapałem - to jakiś inny równoległy, świat dla mnie. Brawo.
Góra
 Relacje PM off  
 
#47 PostWysłany: 05 Lis 2016 16:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 Gru 2015
Posty: 49
Loty: 26
Kilometry: 90 094
Jak zwykle kolejna świetna relacja. Czekam na część dalszą z niecierpliwością!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#48 PostWysłany: 06 Lis 2016 01:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
@‌adix1982‌, @‌maarcin1938‌, @‌Amcio‌, dzięki :)

@‌michzak‌, nigdy tam nie byłem, ale jak będzie okazja to zatrzymam się w łódzkim Novotelu ;)

Trzymamy tempo dalej i jedziemy z relacją:

Melbourne to miejsce, które mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło w trakcie mojego wyjazdu na weekend do Australii, który opisałem tutaj. Miałem olbrzymią ochotę tutaj wrócić i ponownie poczuć klimat tego miasta. Od zawsze kojarzyło mi się ono z Gran Prix F1 czy turniejem tenisowym Australian Open. Po ostatniej wizycie dowiedziałem się, że to także wspaniała architektura, przyroda i niesamowicie życzliwi ludzie. Ponownie nie miałem zdefiniowanego planu zwiedzania. Po prostu ruszyłem na spacer w kierunku centrum miasta. A miałem kawałek, bowiem z mojego Pullman & Mercure Melbourne Albert Park do centrum pieszo było 5 kilometrów. Ale przy tak genialnej pogodzie to żadnej problem.

Image

Image

Już od początku spaceru byłem zmuszony do podnoszenia głowy do góry. To wszystko z uwagi na niesamowite wieżowce, które mają w sobie coś niezwykłego. Nie mamy tutaj tylko stalowych czy szklanych ścian, ale bardzo wymyślne kształty i łączenia. Po drodze mojego spaceru mijam m.in. Melbourne Cricket Ground,, czyli stadion, który jest w stanie pomieścić 100 widzów. Odbywają się tu wydarzenia sportowe, jak i kulturalne. W 1956 roku odbyły się w tym miejscu Igrzyska Olimpijskie.

Image

Image

Image

Image

Przekraczam bramy Royal Botanical Garden. Do tej pory byłem w naprawdę wielu parkach i ogrodach, ale ten zrobił na mnie doskonałe wrażenie. Jest ogromny i przepiękny. Dawno nie widziałem tak zadbanego parku. Można tutaj spotkać turystów (głównie Azjatów), jak i mieszkańców Melbourne. Aż się dziwię, że nie byłem tutaj ostatnim razem. Gdybym mógł to spędziłbym tu nawet kilka godzin. Nie mam, więc idę dalej :).

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po drodze przechodzę przez Fitzroy Gardens, czyli kolejny park, gdzie znajduje się domek kapitana Cooka. Idę dalej aż natrafiam na Royal Exhibition Building wraz z Ogrodami Carlton. Jest to pierwsze dzieło ludzkich rąk w Australii, które zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. W tym miejscu zaczyna się nieco psuć pogoda – robi się wietrznie, ale słońce nadal się przebija.

Kiedy jest już po godzinie 17 zatrzymuję się w Hungry Jacks, gdzie zamawiam fast fooda. Niedaleko mijam Chinatown, gdzie słyszałem o wielu pysznych i niedrogich restauracjach. Nie decyduję się na wejście i idę dalej. Na wprost mnie idzie jakiś wielki protest Hindusów. Coś wykrzykują, a asekuruje ich policja. W związku z tym skręcam w pierwszą uliczkę w lewo.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na koniec spaceru docieram pod Flinders Street Station, czyli lokalny dworzec. Wygląda pocztówkowo. Jego architektura zachwyca mnie od pierwszego wejrzenia. Stał się dla mnie pewnym symbolem tego miasta i nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Tuż obok mamy Federation Square, czyli miejsce które swego czasu dzieliło mieszkańców Melbourne. Teraz jest to miejsce spotkań. Z jednej strony mamy rzekę, z drugiej galerie sztuki, a z trzeciej wspomniany dworzec. Tutaj dostępne jest cały czas darmowe i szybkie WiFi. Łapię łączność ze światem, siadam na murku i dzwonię przekazać najbliższym, że mimo że jestem tutaj sam, to otaczający mnie ludzie i widoki pozwalają mi na częsty uśmiech. W tym miejscu dostępna jest także informacja turystyczna. Tym razem nie odwiedzam jej. Podobno w tym miejscu odbywa się w listopadzie festiwal polski.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Cały czas wyczekuję zachodu słońca, który ma mieć miejsce o godzinie 19:50. W związku z tym schodzę w pobliże rzeki Yarra i spaceruję wzdłuż jej. Tutaj, na trawnikach zasiadają dziesiątki młodych ludzi i piją piwo w butelkach. Z drugiej strony znajdują się liczne restauracje i bary, gdzie tysiące ludzi postanowiło spędzić dzisiejsze popołudnie i wieczór. Jedzą, piją i rozmawiają. Wszyscy wyglądają na szczęśliwych. Klimat jest niesamowity. Tego wieczoru wiatr w Melbourne jest niesamowity. Wieje tak mocno, że kiedy robię fotkę smartfonem trzymając go dwoma palcami nagle zwiewa mi go. Ten leci jakieś 5 metrów dalej i oczywiście odpada klapka na baterię i sama bateria. Telefon na szczęście po złożeniu działa nienagannie.

Image

Image

Image

Image

Image

Wracając już do hotelu zahaczam o Shrine of Remembrance, czyli słynną piramidę. Jest to nic innego jak Świątynia Pamięci, którą zbudowano na cześć żołnierzom, którzy polegli w trakcie obu wojen światowych. Pomnik robi niesamowite wrażenie. Szkoda, że nie dotarłem tutaj za dnia, ale jest on dobrze oświetlony. Podobno w środku znajduje się darmowe muzeum. Z uwagi, że położony jest on wysoko to z drugiej strony możemy obserwować panoramę miasta.

Image

Image

Image

Image

Image

Chciałbym również zauważyć, że w Melbourne działa darmowy tramwaj, którym można zwiedzać centrum miasta. Ja jednak przy takiej pogodzie wolałem spacer, dzięki czemu w każdym miejscu mogłem spędzić tyle czasu ile potrzebowałem. Jak widzicie Melbourne można zwiedzić praktycznie za darmo i z uwagi, że jest to bardzo atrakcyjne miasto, to nie powinien nikt być zawiedziony. Kolejnym razem zapewne zdecyduję się wjechać na Skydeck w Eureka Tower, gdzie jest punkt widokowy na miasto.

Image

Po dotarciu do hotelu szybkim krokiem skierowałem się w stronę basenu, żeby trochę się zrelaksować. Na koniec udałem się do baru, gdzie wypiłem piwo rodem z Melbourne i poszedłem spać. Snu zostało mi tylko 4,5 godziny, bowiem budzik nastawiony na 5 rano, a kolejny lot, tym razem do Perth cztery godziny później.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
20 ludzi lubi ten post.
 
 
#49 PostWysłany: 06 Lis 2016 01:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 Lis 2012
Posty: 1104
Loty: 202
Kilometry: 342 942
srebrny
@‌przemos74‌ tysiące Ci zjadło w liczbie widzów MCG :)
Miło wspomnieć własną wizytę w Melbourne sprzed 3 lat, dzięki za dużą liczbę zdjęć. Wyjechać na Eureka Tower warto moim zdaniem - dobry widok między innymi na Albert Park oraz na korty i Melbourne Cricket Ground. Ale jak napisałeś możesz to zrobić następnym razem. Też tak czasem mówię o atrakcjach w miejscach, do których mam zamiar wrócić :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#50 PostWysłany: 06 Lis 2016 19:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Widze, ze miales ladna pogode w Melbourne. Jak przelatywalam przez nie 2 tygodnie temu to bylo 13C i deszcz. Lecisz troche w odwrotna strone niz ja ostatnio :-)

Ladne zdjecia nocne. Pomysle nad ta pierwsza klasa w Etihad do MEL w egipskiej promocji ...
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 06 Lis 2016 20:09 

Rejestracja: 03 Sty 2012
Posty: 1827
niebieski
Aga_podrozniczka napisał(a):
Pomysle nad ta pierwsza klasa w Etihad do MEL w egipskiej promocji ...


Leciałem MEL-AUH w F EY w środę - rewelacja, polecam.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#52 PostWysłany: 07 Lis 2016 13:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
@‌kevin‌, do Melbourne to mogę wrócić nawet jutro. Jedno z moich ulubionych miast na mapie :)

@‌Aga_podrozniczka‌, pogoda przez cały trip jest praktycznie idealna. Tylko w Perth było trochę za gorąco, o czym poniżej wspominam ;)

Historia powtarza się kolejnego dnia. Budzik nastawiony na 5 rano, a ja już budzę się 10 minut wcześniej. Jestem jeszcze niespakowany, więc układam wszystkie rzeczy w walizce i zjeżdżam windą do recepcji żeby oddać karty od pokoju. Autobus na lotnisko odjeżdża z Southern Cross Station, więc na pieszo mam około 5 km. Postanawiam wsiąść w tramwaj i podjechać kawałek. Wysiadam blisko centrum, tak że już pozostaje mi 1,5 km spaceru. Jest ciepło i pusto na chodnikach. Dokładnie o 6:30 odjeżdża Skybus, więc jestem 5 minut przed czasem. Ponownie skanowanie biletu i można wsiadać.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W czasie drogi obserwuję wschód słońca nad Melbourne. Na lotnisko docieram po około 20 minutach jazdy. Od razu podchodzę do automatu i robię odprawę. Wybieram miejsce przy oknie. Jak się okazuje polecę Airbusem A330-200, zamiast Boeinga 737, który widniał jak przewidywany samolot, kiedy kupowałem bilet. Zmiana na lepsze zawsze cieszy. Bez kolejki przechodzę kontrolę bezpieczeństwa i kieruję się do Lounge Qantas, gdzie jem śniadanie. Salonik ten jest dobrze wyposażony. Bardzo smaczną kawę serwuje jeden z baristów. Co prawda jest ona podawana w plastikowych kubeczkach, ale chętnych nie brakuje. Bufet oferuje tosty, jajka, trochę warzyw i owoców, szybki, sery itd. Głodni na pewno stąd nie wyjdziemy.

Image

Image

Image

Boarding jest na czas, ale bardzo długo czekamy przy rękawie na wypychanie. Zrobiło się z tego ponad 40 minut opóźnienia. Po starcie serwowane jest śniadanie. Ja wybrałem jajecznicę z fasolką i szynką. Do tego napoje bezalkoholowe. Przed lądowaniem rozdane jest jeszcze ciepłe ciastko wraz z kawą i herbatą. Rejs przebiega spokojnie, bez turbulencji. Przez czas lotu udało mi się obejrzeć jeden film, dzięki bardzo dobrze sprawującemu się systemowi IFE.

Image

Image

Image

Image

Po wylądowaniu od razu kieruję się w stronę przechowywalni bagaży, które tutaj są dwie. A w zasadzie to automaty, gdzie wrzucamy pieniądze (stawka w zależności od wielkości szafki) i możemy zostawić swojego rzeczy. Otrzymujemy kod, którym później otworzymy drzwiczki. Następnie idę na autobus miejski do centrum. Kosztuje on 4,6 dolara australijskiego w jedną stronę i jedzie około 50 minut do miasta. Niestety można tylko płacić gotówką, przez co wracam do budynku terminala i wypłacam pieniądze.

Image

Dobra, idziemy zwiedzać Perth, które jest przecież największym miastem w Zachodniej Australii. Nie leży jednak dokładnie nad oceanem, bowiem z ścisłego centrum to około 40 minut drogi. Warto dodać, że czas na zegarku w stosunku do Melbourne musiałem przestawić o 3 godziny do tyłu. Miasto to mam wrażenie, że zbudowano na pustyni. Podczas lądowania tereny nie były zbyt ciekawe. Poza tym mówi się, że to także jedno z najdroższych miast na tym kontynencie. Przez Perth płynie rzeka Swan (nazwa od łabędzi, które tutaj można zobaczyć). Ja skupiłem się głównie na śródmieściu, gdzie jest masa wieżowców. Mamy także sporo przykładów wiktoriańskiej architektury. Zwiedzanie na piechotę jest bardzo łatwe i trudno się zgubić. Poza tym są punkty informacji turystycznej, gdzie dostaniemy darmową mapkę.

Image

Image

Image

O Perth mówi się, że to najbardziej samotne miasto świata. Coś w tym jest. Najbliższe duże miasto położone jest 3000 km stąd i jest to Adelaida. Z drugiej strony spotkałem tutaj wielu pogodnych i uśmiechniętych ludzi. Podobno nadal mieszka tutaj sporo Aborygenów. Miasto jest bezpieczne, czyste i bardzo zielone. Jego rozwój jest jednym z najszybszych na południowej półkuli. A mieszka tutaj 1/8 ludności Australii.

Image

Image

Image

Pierwsze kroki po wyjściu z autobusu kieruję do Stirling Gardens. To tutaj znajdują się słynne rzeźby kangurów. Są one wykonane z brązu i zostały pokazane w 1998 roku. Tuż obok można zobaczyć The Bell Tower, czyli budynek-instrument. Jeden z największych na świecie, jest on cały wykonany ze szkła. Wstęp do niego kosztuje 14 dolarów. W mieście odbywa się od 1 listopada jakiś festiwal krów i w całym mieście znajduję ich co najmniej kilkanaście.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Najważniejszym miejscem, które odwiedzam jest Kings Park, czyli park o wielkości 4 kilometrów kwadratowych, który położony jest na wzgórzu (dobra kondycja wymagana). To największy park miejski na kuli ziemskiej. Jak widzicie na zdjęciach znajdują się w nim niesamowite rośliny w tym np. przywiezione z Afryki baobaby. Spaceruje się tutaj pewien czas szklaną kładką, która robi świetne wrażenie. Widoki są przez cały czas niesamowite i co chwilę chce się robić zdjęcia. Mamy tutaj liczne jeziorka, wodospady i pomniki. Niestety bardzo tego dnia przeszkadza pogoda. Jest strasznie gorąco, porównałbym ten klimat do Bliskiego Wschodu i miesięcy kwiecień-maj. Najwyższym budynkiem, który widzicie na zdjęciach jest Central Park, to drapacz chmur o wysokości 250 metrów z 51 piętrami.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tuż przed udaniem się na dworzec autobusowy odwiedzam port przy Barrack Square. Stąd też jest świetny widok na panoramę miasta. Poza tym dla chętnych możliwe jest popływanie gondolą za jedyne 15 dolarów za 15 minut. Z tego miejsca można także popłynąć na pobliską wyspę Rottnest Island.

Image

Image

Image

Wracam na lotnisko około godziny 17. Mam 3 godziny do rejsu AirAsia na Bali. Muszę jednak odebrać bagaż, zmienić terminal i odprawić się. Taki zapas czasu gwarantuje mi, że bez pośpiechu wszystko uda się załatwić. I tak też było. Boarding na lot do Indonezji zaczyna się 50 minut przed odlotem. Wypełnienie samolotu to zaledwie około 30% miejsc. Obsługa bardzo skrupulatnie sprawdza czy każdy zajął swoje miejsce. Jeżeli nie to odprowadza na właściwe, przydzielone w czasie odprawy. Byłem na tyle zmęczony, że niewiele pamiętam, ponieważ praktycznie cały czas spałem. Po niecałych 4h w powietrzu dotknęliśmy płyty lotniska w Denpasar.

Image

Image

O tym co działo się i dzieje na Bali napiszę Wam już niebawem 
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
23 ludzi lubi ten post.
 
 
#53 PostWysłany: 07 Lis 2016 19:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Jak oceniasz tego A330-200 Qantasa w ekonomicznej? Wygodnie i wystarczajaco miejsca na nogi? Niebo faktycznie idealne :-)

Zapomnialam zapytac o amenity kit w LH First. Daja jeszcze Rimowy czy teraz jest cos innego?
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka, 07 Lis 2016 22:34, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#54 PostWysłany: 07 Lis 2016 22:01 

Rejestracja: 02 Lis 2012
Posty: 406
Loty: 133
Kilometry: 279 889
niebieski
@‌przemos74‌ dla moich znajomych jestem kozakiem , Ty dla mnie jesteś Bogiem :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#55 PostWysłany: 08 Lis 2016 01:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Maj 2012
Posty: 313
niebieski
Bardzo fajna relacja oraz styl pisania, jak bedziesz kiedys w Sydney to daj znac to wyjdziemy na piwo.
Góra
 Relacje PM off  
 
#56 PostWysłany: 08 Lis 2016 15:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
@‌fortuna‌, dzięki i na pewno się zgłoszę przy okazji odwiedzin Sydney :)

@‌silazak‌, hehe dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że mogę być inspiracją dla innych.

@‌Aga_podrozniczka‌, oceniam bardzo wysoko. W zasadzie wytrzymałbym tam i 8 godzin. Niczego mi nie brakowało, było wygodnie i przestronnie. Siedziałem też sam, co ma zapewne duży wpływ na moją ocenę, aczkolwiek jest dużo lepiej niż np. w Airberlin i ich A330. Co do zestawu kosmetyków z LH F to nawet nie zajrzałem, ale są w ciemnozielonym kuferku. Później sprawdzę i dam Ci znać.

Kiedy obudziłem się zobaczyłem, że za oknem pada deszcz. Trochę mnie to zmartwiło, bowiem przy moich krótkich pobytach we wszystkich miejscach pogoda może znacząco pokrzyżować plany. Na szczęście, już w momencie wychodzenia na płytę lotniska opad ustawał. Nie więcej jak 5 minut później nie było śladu po nim. Do terminalu przejechaliśmy autobusem. Nie było praktycznie żadnej kolejki do kontroli paszportowej i już po chwili byłem w hali odlotów. Tutaj rzucili się na mnie taksówkarze z pytaniami dokąd jadę i oferując średnio 4x wyższą stawkę niż normalnie. Oczywiście nie ma tutaj mowy, żeby ktoś zgodził się włączyć taksometr. Odchodzę kawałek i próbuję zamówić Ubera, jak się okazuje pomimo 2 prób żaden nie dociera. Później dowiedziałem się, że wojna z Uberem na Bali trwa w najlepsze i są nawet wyznaczone miejsca skąd nie wolno zamawiać Ubera. Podobno przy wjazdach do hoteli są tabliczki z przekreślonym logiem tej firmy, co ma świadczyć, że tam kierowcy ci nie wjadą.

W związku z powyższym opuszczam lotnisko pieszo i od razu łapię niebieską taksówkę. Kierowca bez pytania uruchamia taksometr i jedziemy do hotelu. Na pierwszą noc zatrzymam się w Holiday Inn Express Bali Raya Kuta, gdzie od razu zrobię sobie dodatkowy check in w celu wykonania zadań w IHG. Jest to chyba najtańszy hotel w tej sieci, bowiem nocka tutaj kosztuje około 25 dolarów za dwie osoby ze śniadaniem.

Image

Po dotarciu do hotelu recepcjonista informuje mnie, że obecnie mieszka tutaj grupa Chińczyków i poleca przyjść na śniadanie jak najpóźniej, bowiem są problemy z wolnymi miejscami i do tego jest bardzo głośno. Szybko biorę kartę od pokoju i idę się wykąpać. Jestem tego dnia bardzo zmęczony. Wstałem o 5 rano (po 4h snu), poleciałem do Perth, gdzie przeszedłem pieszo masę kilometrów, a następnie poleciałem na Bali. Kładę się kiedy jest 1 w nocy, a ja ledwo widzę na oczy.

Image

Image

Niestety to kolejny raz kiedy budzę się wcześniej niż powinienem i nie odczuwam potrzeby dłuższego spania. W związku z tym odpalam o godzinie 6 komputer i komunikuję się z najbliższymi. Następnie przygotowuję powyższą relację. Głód jednak jest na tyle silny, że postanawiam iść na śniadanie pomimo ostrzeżeń obsługi hotelu. Wcale nie jest najgorzej. Rzeczywiście restauracja prawie pewna, ale miejsce znajduję, a jedzenie jest donoszone tak szybko, że zjadam to na co mam ochotę.

Image

Image

Po śniadaniu idę na basen, żeby opracować jakiś plan działania na ten dzień. Decyduję się pojechać do Ubud. Zamawiam Ubera i tym razem bez żadnego kłopotu podjeżdża od pod hotel i kierujemy się w kierunku centrum wyspy. Przejazd tych 30 kilku kilometrów zabiera nam dokładnie 86 minut. Dlaczego zdecydowałem się pojechać właśnie tutaj? W listopadzie dotarłem tutaj na skuterze i bardzo mi się podobał klimat tego miasta. Niestety było już późno i nic poza sanktuarium małp (zamieszkuje je ponad 600 makaków) nie zobaczyłem. Wiele osób uważa, że jest to najładniejsze miasteczko na Bali.

Image

Image

Image

Image

Image

Postanawiam wysiąść w okolicy głównych świątyń. Jest ich tutaj naprawdę sporo. Przy głównej ulicy, czyli Cafe Lotus mamy Pura Saraswati Temple. To hinduistyczna świątynia, do której środka nie wejdziemy, ale obok mamy piękny wodny ogród kwiaty lotosu. Kto ma ochotę może tutaj wypić kawę z przyjemnym widokiem. Zaraz dalej idę do Ubud Palace. Tutaj jest mnóstwo ludzi. Możliwe, że będą jakieś występy. Nie zostaję zbyt długo.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Teraz czas na długi spacer po mieście. Spoglądam na mapę i kieruję się w stronę hotelu Four Seasons Resort Bali at Sayan na spotkanie. Niestety nie ma on konta tutaj, więc nie prześlę pozdrowień, ale jeszcze i na to przyjdzie pora przy okazji kolejnych osób (jaki ten świat mały…). Po spacerze około 4 kilometrów, między innym wśród pól ryżowych, docieram do hotelu. Nocleg w tym obiekcie kosztuje blisko 3000 zł za noc w najtańszym pokoju. Ogólnie jego teren jest olbrzymi, ale liczba gości niewielka. Znajdziemy tutaj piękne pola ryżowe, a także basen położony nad rzeką, gdzie są spływy raftingowe. Pięknie położona jest także restauracja. Ogólnie czuć tutaj pewien specyficzny klimat i uderzający spokój.

Niestety nie znam tej sieci osobiście, ale robię spacer po hotelu i muszę przyznać, że przyjemnie byłoby tu pomieszkać. Ostatecznie zasiadam na fotelu z pięknym widokiem i popijam wodę z cytryną. Mój czas niestety leci nieubłaganie, a przecież muszę wrócić do swojego hotelu po bagaż i przenieść się w inne miejsce.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tym razem wybrałem hotel w Nusa Dua. Zrobiłem to dosłownie 24h przed zakwaterowaniem, a nakłoniła mnie do tego promocja w hhonors. Już pewnie wiecie, gdzie będę spał ;)
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#57 PostWysłany: 09 Lis 2016 17:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 Cze 2013
Posty: 1896
Loty: 651
Kilometry: 1 617 242
złoty
Wychodzę z hotelu Four Season i czekam na zamówionego Ubera. Niestety przez 15 minut nikt się nie zjawia, a moja godzina wykwaterowania w Kucie powoli mija. A niech stracę, dzwonię do kierowcy i mówię mu dokładnie gdzie czekam. Ten coś przebąkuje, że mam wziąć taksówkę. Lekko zdezorientowany zagaduję do człowieka, który akurat podjechał czy jedzie do Kuty. Ten mówi, że będzie się przemieszczał w tym kierunku i za 100 tysięcy mnie podrzuci. To o 30% mniej nawet niż zapłaciłem wcześniej Uberowi, więc bez zastanowienia wsiadam i całkiem sprawnie jedziemy po mój bagaż do Holiday Inn Express.

W hotelu recepcjonista wita mnie z uśmiechem. Oznajmia, że już się niepokoił i dzwonił do pokoju, ale nikt nie odbierał. Proszę go o ponowną aktywację karty i idę po swoje rzeczy. Odbieram fakturę za pobyt i wraz z moim nowo poznanym kierowcom jedziemy do hotelu Conrad Bali, który znajduje się w Nusa Dua. Najszybciej możemy dotrzeć tam poruszając się drogą szybkiego ruchu, którą wybudowano 3 lata temu. Pozwala ona ominąć okolice lotniska, które są często zakorkowane, kiedy jedziemy na południe. Koszt przejazdu tutaj wynosi 11 tys. rupii. Dzięki temu po kolejny 20 minutach jestem już w hotelowym lobby. Zostaję przywitany mokrym ręcznikiem i chłodną lemoniadą. Staję przy stanowisku dla statusowców w HHonors. Recepcjonista wita mnie serdecznie i przedstawia fakty odnośnie mojej rezerwacji. Poza tym podpytuje o powód mojego przyjazdu, na co opisuję mu swoją podróż. Poza tym obiecuję mu wspomnieć o hotelu w relacji, którą piszę dla czytelników F4F ;)

Image

Image

Okazuje się, że z mojego pokoju dwuosobowego typu Delux dostałem upgrade do apartamentu z dostępem do laguny. O wow! Spoglądam sobie na cenę na bookingu i widzę prawie 2000 zł/noc. Świetna wiadomość. Od razu pytam co z salonikiem, bowiem wiem, że hotel takowym dysponuje. Okazuje się, że jest on tylko dla osób posiadających status Diamond, ale za chwile wykonuje on telefon do menagera, który zgadza się na udostępnienie mi tam wstępu. Czy mogło być lepiej? Zdecydowanie nie! Obsługa odprowadza mnie do pokoju i opowiada o poszczególnych częściach całego resortu, który rzeczywiście jest olbrzymi. Najważniejsze jednak, że znajduje się przy samej plaży (piaszczystej) i ma kilka naprawdę świetnych basenów. Najczęściej pojawiającym się minusem w sieci jest brak dostępu do Internetu w pokojach, ale nie wiem dlaczego, bowiem ja nie traciłem zasięgu WiFi w żadnym miejscu. W dodatku było to połączenie bardzo szybkie.

Image

Image

Image

Image

Image

Mój pokój, pfu, apartament jest rzeczywiście bardzooo przestronny. Znajduje się on na parterze (zjeżdżamy windą z 3 piętra, gdzie jest lobby) i oferuje dostęp do prywatnej (tego dnia nie miałem sąsiadów) laguny. Z jednej strony wchodzimy do niej po piasku, a od strony pokoju jak do basenu. Wróćmy jednak do samego mieszkanka, w którym mam sypialnię, dwie łazienki, aneks kuchenny z lodówką, ekspresem do kawy i czajnikiem, a także salon z płaskim telewizorem (+ kablówka) oraz odtwarzacz DVD.

Image

Image

Image

Po godzinie 17 udaję się do saloniku na wieczorne koktajle. Wcześniej ucinam sobie krótką rozmowę z obsługą, która wszystko mi dokładnie tłumaczy. Po chwili otrzymuję menu, z którego mogę wybierać dowolne drinki alkoholowe i bezalkoholowe, wina, piwa, mocne trunki oraz inne napoje Do tego cały czas mój stół jest uzupełniany poprzez przekąski w postaci sushi, krewetek itd. Wszystko jest bardzo smaczne i świetnie podane. Czas tutaj upływa mi bardzo szybko. Niestety przed 19 jest już ciemno, więc wracam do pokoju dalej się relaksować. W pokoju czeka na mnie wstawka w postaci dużego półmiska owoców. Na koniec dnia przychodzi jeszcze obsługa z solą do kąpieli i wręczają mi maskotkę, jako prezent od hotelu. Bardzo miły gest. Będę miał teraz oprócz kaczki z saloniku First Class LH także małpkę z Conrad Bali.

Image

Image

Image

Kolejnego dnia wstaję już o 5:30, żeby podziwiać fenomenalny wschód słońca ze swojej sypialni. Następnie idę na spacer po plaży, żeby wrócić na śniadanie do restauracji Suku, która oferuje naprawdę bardzo szeroki dostęp do różnych potrwa. Możemy korzystać z bufetu, jak i zamówić dania z karty. Dzień wcześniej zostałem jednak zaproszony przez koordynatora lounge na śniadanie do restauracji RIN, która jest położona w części wydzielonej dla mieszkańców najdroższych suitów. Tam idę o godzinie 10. Poza mną jest dosłownie jeszcze kilka osób. Zamawiam śniadanie w oparciu o kuchnię japońską. Jest ono przepyszne. Do tego piję świeże soki owocowe i jem jogurty marki Conrad.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Przechadzając się po hotelu znajduję m.in. siłownię, dwa korty tenisowe oraz wypożyczalnię rowerów. Jest także możliwość porannego uprawiania jogi. Idę zapytać się o możliwość późnego wykwaterowania. Niestety mój pokój z uwagi, że nie jest to jeden z wielu jest zarezerwowany przez co będę musiał go opuścić o 13:30 (najpóźniej). Mam jednak gwarancję, że nie będzie problemu z przebywaniem na terenie ośrodka i korzystaniu ze wszystkich jego udogodnień. W związku z czym wracam do „swojej laguny” spędzać ostatnie chwile w luksusach.

Image

Image

Image

Image

Image

W czasie wykwaterowania i opłacenia pobytu słyszę przez telefon, jak recepcjonistka wymawia w słuchawce moje nazwisko. Myślałem, że chodzi o sprawdzenie pokoju po jego opuszczeniu, ale jak się okazało dzwoniła ona do pani menadżer, która przybyła po chwili i wyraziła zainteresowanie moją podróżą dookoła świata. Chwilę porozmawialiśmy, wymieniliśmy się kontaktami i dodatkowo otrzymałem możliwość korzystania do woli z saloniku oraz bar przy lobby bez dodatkowych opłat na czas oczekiwania na transfer do kolejnego hotelu. Świetny gest, którego oczywiście nie nadużywałem, ale przed wyjazdem wypiłem sobie ostatniego bezalkoholowego drinka i zjadłem pyszne ciasto.

Image

Image

Image

Image

Image

Co mi się w hotelu nie podobało? Praktycznie nic. Może poza wydzieloną strefą wokół jednego z basenów, który jest najbliżej plaży dla osób, które uiszczą dodatkową opłatę w wysokości 250 tysięcy rupii za dzień (w cenie coś tam jeszcze jest). Nie można korzystać normalnie z tych leżaków, co jest lekko irytujące, tym bardziej że zainteresowanie taką dopłatą z tego co zaobserwowałem przez cały dzień było zerowe.

Image

Image

Image

Image

Poza tym hotel polecam każdemu, kto chce poczuć dawkę luksusu i pewnej wyjątkowości jak jest w tym hotelu. Miejsce to bardzo mnie urzekło głównie swoim klimatem, ale także bardzo profesjonalnym podejściem do klienta. Wszystko było tak jak byśmy tego oczekiwali po 5 gwiazdkowym obiekcie. Już teraz obiecałem sobie, że jeszcze w Conrad Bali zagoszczę.
Czas na zmianę hotelu i relację (przez wielu oczekiwaną) z Hilton Garden Inn i pokoju Presidential Suite.
_________________
Relacje: weekend w Australii i na Alasce.
Góra
 Relacje PM off
30 ludzi lubi ten post.
Velbandito uważa post za pomocny.
 
 
#58 PostWysłany: 09 Lis 2016 18:43 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Maj 2011
Posty: 7432
Co za hotel... :D Pokaż miśka :D
_________________
Odpoczynek od forum
Góra
 Relacje PM off  
 
#59 PostWysłany: 09 Lis 2016 21:57 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 1633
platynowy
Napisze krotko. Wow. Ciekawe czy haslo: podroz dookola swiata otwiera wszystkie drzwi.

Wyslane z telefonu.
Góra
 Relacje PM off  
 
#60 PostWysłany: 09 Lis 2016 22:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
To dobrze, ze masz pozytywne wrazenia z Conrada. Czytalam recenzje i niektorzy pisali, ze w porzadku, ale nie taki dobry jak w innych miejscach na swiecie. Conrady to moja ulubiona marka hotelowa. Niestety ten hotel nie mial bledu punktowego, ktory przytrafil sie innym Hilton w Indonezji.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 88 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group