Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 35 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 13 Lis 2013 23:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Data: 15-22.06.2013
Bilety: Lot, Warszawa – Tel Aviv, kupione w Szalonej Środzie za około 600zł/os

Dzień 0 Start
Późnym czerwcowym wieczorem spieszymy się na lotnisko lekko zestresowani zapowiadanymi wielkimi kolejkami do kontroli. Okazuje się, że niepotrzebnie. Odprawa przebiega dość sprawnie. Planowy start, szybka kolacja i resztę lotu przesypiamy.

Dzień 1 Morze Martwe
*
Kontrole na lotnisku Ben Guriona w Tel Avivie tez nie przysparzają nam żadnych problemów. Kilka pytań o cel wizyty i stosunki nas łączące i to wszystko. Obawialiśmy się trochę o nasze zupki i kanapki w bagażu bo według niektórych źródeł do Izraela nie można wwozić jedzenia, ale nikogo one nie zainteresowały.
Wychodzimy do hali przylotów i rozglądamy się za kimś z wypożyczalni aut, kto miał na nas czekać. Nikogo takiego nie ma. Po dość długim poszukiwaniu okazuje się ze czekający na nas człowiek siedzi sobie spokojnie na ławeczce, tylko ze nie uznał za potrzebne posiadania jakichkolwiek znaków ze on to właśnie on. Chwilę potem jedziemy już busem do wypożyczalni i odbieramy małego czarnego Hyundaia i10.
Zgodnie z wcześniej opracowanym planem ruszamy w kierunku Morza Martwego. Mijamy po drodze Jerozolimę, nie wjeżdżając do niej i zaczynamy zjeżdżać w kierunku najniżej położonego miejsca na ziemi. Odtąd zaczynają się już tereny Autonomii Palestyńskiej, ale droga i jej okolice są pod kontrolą Izraela. Uświadamiamy sobie, że przecież nie wypłaciliśmy żadnych pieniędzy i jesteśmy praktycznie bez grosza. Mieliśmy to zrobić na lotnisku, ale za bardzo zajęło nas poszukiwanie pana z Europcaru. Nie bardzo mamy ochotę wracać i błądzić po Jerozolimie, wiec postanawiamy spróbować coś znaleźć już nad Morzem.
Nad Morzem Martwym po stronie Izraelskiej są właściwie trzy miejsca, które są w jakikolwiek sposób zagospodarowane. Pierwsze z nich to zgrupowanie kilku plaż i hoteli na samym północnym krańcu morza. Tam właśnie się udajemy. Chcemy znaleźć bankomat i jednocześnie szukamy dobrego miejsca na relaks na plaży. Trafiamy na jakąś plażę, ale miejsce nie wygląda zbyt zachęcająco. Wokół ruiny jakichś budynków, kilka sklepików, które dopiero się otwierają (jest niedziela, 7 rano) i płatna plaża. Bankomatu brak. Podejmujemy decyzję, ze wrócimy kawałek i podjedziemy do pobliskiego Jerycha. Trochę się wahamy bo to przecież miasto palestyńskie, a czytaliśmy, że odradza się wjeżdżanie tam samochodem z izraelskimi rejestracjami. Nie mamy jednak wyjścia, w pobliżu brak jakiejkolwiek innej cywilizacji. Przed miastem widzimy wielkie czerwone tablice, na których czytamy ze wjazd dla obywateli Izraela jest nielegalny. Ale żołnierz na granicy, po obejrzeniu naszych paszportów milo nas wita, wiec wjeżdżamy. Niedaleko widzimy wielki hotel, w którym znajdujemy upragniony bankomat i już bez jechania do centrum zawracamy i kierujemy się z powrotem nad morze. Jedziemy drogą na południe, zahaczając o punkt widokowy położony wysoko nad morzem. Teraz naszym celem jest Ein Gedi. Jest to mała osada (kibuc), położona zaraz po wyjeździe z terytorium Autonomii Palestyńskiej. Znajduje się tam rezerwat Ein Gedi, jedna z dwóch publicznych, bezpłatnych plaż nad Morzem Martwym i Ein Gedi Spa.
Decydujemy się na relaks w Spa, chociaż za tą przyjemność trzeba sporo zapłacić. W zamian dostaje się całe zaplecze w rodzaju przebieralni i pryszniców, możliwość korzystania z basenów (normalnego i drugiego z wodą z siarkowych źródeł), możliwość wysmarowania się błotem z morza oraz oczywiście plażę i kąpielisko nad morzem, do którego dowozi specjalny pociąg ciągnięty przez traktor (morze niestety cały czas się zmniejsza i obecnie plaża jest już bardzo daleko od budynków Spa i basenów). Czas upływa przyjemnie i leniwie aż do zamknięcia około godziny 18.
Zastanawiamy się jak spędzić wieczór. W Ein Gedi nie ma już o tej porze co robić. Z drugiej strony następnego dnia chcemy odwiedzić rezerwat Ein Gedi, wiec nie możemy oddalać się zbyt daleko. Postanawiamy pojechać do oddalonego o 30 km na południe Ein Bokek, czyli jedynego kurortu nad Morzem Martwym. (Tak naprawdę nie jest to Morze Martwe, które w tamtym rejonie wyschło już dość dawno temu, tylko sztuczny zbiornik stworzony przez firmy zajmujące się pozyskiwaniem soli.) Chcemy zrobić jakieś zakupy, bo kanapeczki z Polski powoli się kończą. Po drodze do Ein Bokek mijamy Masadę, starożytną twierdzę na wysokiej górze, którą mamy w planach zwiedzić jutro.
Ein Bokek to dość dziwne miejsce. Zgrupowanie wielkich i luksusowych hoteli właściwie pośrodku pustyni. Jest tam kilka niewielkich centrów handlowych z supermarketami, w których ceny są powalające, a wybór bardzo mały. Chcąc niechcąc kupujemy kilka rzeczy na kolację, miedzy innymi humus z jakimś sosem, który okazał się hitem wyjazdu.
Musimy podjąć decyzję o noclegu. Z racji tego, że wyjazd jest niskobudżetowy będziemy spać w namiocie. Wiemy, że można rozstawiać namioty na plażach publicznych, zarówno w Ein Gedi jak i w Ein Bokek. Nasz wybór pada na ta drugą. Wygląda jakoś przyjemniej a poza tym jesteśmy zmęczeni i nie chce nam się już dziś gdzieś jeździć. Widzimy też na plaży inne biwakujące tam osoby, wiec będziemy czuć się pewniej. Jeszcze mała kąpiel w cieplutkiej i gęstej od soli wodzie i padamy w naszym namiocie.

*Z geograficznego punktu widzenia Morze Martwe jest słonym jeziorem bezodpływowym ale tradycyjnie nazywane jest morzem.

Nasz dom na kółkach na najbliższe 6 dni
Image

Morze Martwe
Image

Najnowsza moda plażowa
Image

Wszędzie sól
Image

Ein Gedi Spa
Image

Rezydencja pod palmami
Image

Cdn, zapraszam
Image
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog


Ostatnio edytowany przez olus 25 Kwi 2016 16:16, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#2 PostWysłany: 14 Lis 2013 00:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2012
Posty: 237
Loty: 313
Kilometry: 587 923
e no fajne :-) czekamy na więcej .. Podsumuj na końcu jak wyszło autko na total.
_________________
pozdrawiam:

Image

https://mojeflagi.blogspot.com/
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 14 Lis 2013 00:12 

Rejestracja: 04 Cze 2012
Posty: 3647
Loty: 310
Kilometry: 703 688
srebrny
też jestem mega ciekawa, bo Izrael już za 7tygodni ;))
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 14 Lis 2013 09:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Lis 2011
Posty: 253
Loty: 102
Kilometry: 170 177
Super sprawa. Ładne zdjęcia Czekam na więcej. :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 14 Lis 2013 09:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Gru 2011
Posty: 5600
Loty: 169
Kilometry: 241 913
HON fly4free
Na ostatnim zdjęciu - góralek syryjski. Też je spotkałem w Ein Gedi, podobnie jak wielkie stado koziorożców nubijskich.
_________________
Blbec je blbec a blbcem zůstane
Ja tu tylko sprzątam
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 14 Lis 2013 15:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
krasnal napisał(a):
Na ostatnim zdjęciu - góralek syryjski. Też je spotkałem w Ein Gedi, podobnie jak wielkie stado koziorożców nubijskich.

Dokładnie. Będzie o nich w kolejnej części, już dzisiaj wieczorem.
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 14 Lis 2013 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Dzień 2 Morze Martwe-Eilat
O 7 rano temperatura w namiocie robi się nie do wytrzymania. Jest to jakiś plus, przynajmniej będziemy wstawać wcześnie. Szybka kąpiel pod plażowymi prysznicami, zwijamy obóz i w drogę.
Wracamy do Ein Gedi i udajemy się zobaczyć rezerwat Nahal David. Jest to jeden z wąwozów, w których wytyczono szlaki turystyczne. Atrakcją, zwłaszcza w tak upalne dni jest strumień tworzący wiele wodospadów i zatoczek, w których można się ochłodzić. Zaraz po wejściu do rezerwatu natykamy się na drzewo okupowane przez góralki syryjskie, które specjalnie się nas nie boja i dają sobie zrobić kilka zdjęć. Wyschniętym dnem wąwozu spacerują też koziorożce nubijskie. Wspinamy się dość łagodnym szlakiem w górę, aż do Wodospadu Dawida, do którego nie można wchodzić ze względu na spadające czasem z góry kamienie. Musimy zdecydować czy wracamy, czy próbujemy podejść do Dodim Cave, jaskini znajdującej się bezpośrednio nad wodospadem, do której jednak szlak prowadzi mocno okrężną drogą. Temperatura osiąga właśnie jakieś 40 stopni, ale decydujemy się na wejście. Tu kończy się już przyjemna, ocieniona roślinnością droga wzdłuż strumienia. Wspinamy się po stromych, prażących się w słońcu skalach. W dole rozciąga się piękny widok na Morze Martwe. W pewnej chwili, gdy dochodzimy do wąskich schodków nad przepaścią, jesteśmy prawie gotowi zawrócić, ale cale szczęście okazuje się, ze był to najgorszy odcinek, dalej droga jest już dużo łatwiejsza. Za jakiś czas znów idziemy wzdłuż strumienia. Mijamy małą skalną zatoczkę, która wydaje się wręcz stworzona do kąpieli. Idziemy jednak najpierw do jaskini. Na samym końcu szlaku trzeba pokonać ścianę z wbitymi metalowymi stopniami i jesteśmy u celu. Miejsce jest mocno ukryte i dość niedostępne, jednak my z góry słyszymy ludzi przebywających na dole pod wodospadem. Odpoczywamy chwile w przyjemnym chłodzie i wracamy do upatrzonej wcześniej zatoczki. Kąpiel w krystalicznej, chłodnej wodzie jest tak przyjemna, ze zapominamy o upływającym czasie. Zdecydowanie warto było tu przyjechać.
Gdy w końcu docieramy do wyjścia z rezerwatu jest już mocno po południu. Niedobrze, na ten dzień mamy zaplanowane jeszcze wejście do twierdzy Masada. Do Masady można dostać się kolejką linową lub też scieżką na piechotę. Podjeżdżamy w pobliże i oceniamy swoje możliwości. Jesteśmy dość zmęczeni, godzina późna, no i przede wszystkim nieznośny upał – nierealne, aby dzisiaj tam wejść. Cena kolejki linowej tez okazuje się zaporowa, wiec trudno, odpuszczamy, może kiedyś będzie okazja tu wrócić.
Przed nami długa droga na samo południe. Przejeżdżamy przez Ein Bokek nie zatrzymując się i niedługo potem wjeżdżamy na pustynie Negew. Jedziemy drogą wzdłuż granicy z Jordanią. Upał w samochodzie naprawdę daje się we znaki, niełatwo w takich warunkach utrzymać koncentrację. Jakoś sobie radzimy, ale te 200 km wydaje się nie mieć końca. Z ulgą spostrzegamy po jordańskiej stronie duże miasto, które musi być sąsiadującą z Eilatem Akabą. Centrum Eilatu przejeżdżamy i kierujemy się szybko w stronę granicy z Egiptem. Znajduje się tam SPNI Field School, na terenie którego ma być jedyny w Eilacie camping. W recepcji dowiadujemy się ze camping owszem, jest, ale w remoncie. Po krótkich negocjacjach pani stwierdza jednak, ze nam go pokaże i jeśli będzie nam odpowiadał to możemy zostać. Oczywiście zostajemy, nie chce nam się szukać nic innego. Jedziemy jeszcze do wypatrzonego wcześniej na przedmieściach dużego supermarketu, gdzie zastajemy wreszcie (w miarę) normalne ceny. Zaopatrujemy się w zgrzewkę wody, owoce, warzywa i oczywiście humus i szybko wracamy żeby zdążyć przed zamknięciem bramy do Field School. Dzisiaj mamy dostęp do prądu, więc z pomocą grzałki przyrządzamy kolację na ciepło. Przychodzi do nas kociak, który nie będzie odstępował nas na krok, kiedy tylko będziemy na campingu.

Góralki syryjskie
Image

Image

Wodospad, pod którym nie można się kąpać
Image

W drodze do jaskini
Image

Dodim Cave
Image

Zatoczka idealna na kąpiel
Image

Ciekawski kociak
Image
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog


Ostatnio edytowany przez olus 02 Gru 2015 20:53, edytowano w sumie 4 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 14 Lis 2013 21:54 

Rejestracja: 25 Sie 2011
Posty: 5791
Loty: 829
Kilometry: 785 039
platynowy
A ile kosztowało to spa w Ein Gedi?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 14 Lis 2013 22:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Około 90 zł za osobę na cały dzień. Bez dodatkowych zabiegów, masaży itp.
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 15 Lis 2013 11:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Cze 2012
Posty: 338
Loty: 16
Kilometry: 39 898
amiot rozumiem że składaliście na dzień, nie zostawialiście go od tak? Jak wygląda wgle sprawa z nocowaniem w Izraelu pod namiotem? Nikt nie robi problemów?
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 15 Lis 2013 14:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Prawie codziennie, oprocz 2 nocy w Eilacie na campingu, spalismy w innym miejscu, wiec siłą rzeczy namiot musielismy składać. I ten camping w Eilacie byl jedynym miejscem, ktore bylo zamkniete i strzezone. Tam namiotu na dzien nie składalismy, mimo wszystko jakies cenne rzeczy zawsze mielismy przy sobie albo zamkniete w samochodzie.
Co do spania pod namiotem, to w Izralu jest duzo takich "pól namiotowych", mniej lub bardziej zagospodarowanych. Czasem jest to po prostu jakis kawałek wolnego placu, czasem są jakies udogodnienia, toaleta lub chociaż kran z wodą. W takich miejscach można legalnie nocować i nikt problemu nie bedzie robil, chociaz czasem mozna spotkac tam rozne niespodziewane atrakcje, o czym napiszę w kolejnych częściach relacji :). Nie wiem jak z rozkładaniem się tak zupełnie na dziko. Jest tez sporo campingow płatnych i strzezonych, ale jedyny z ktorego korzystalismy to ten w Eilacie.
Wiekszosc tych miejsc jest opisanych na stronie http://www.israeltraveler.org/, chociaz informacje mogą byc nie do konca aktualne. Ogolnie bardzo polecam tę stronę wszystkim, ktorzy sie wybieraja do Izraela.
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 15 Lis 2013 18:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Cze 2012
Posty: 338
Loty: 16
Kilometry: 39 898
Dzięki za odpowiedź. Co do kamping campiongów to ja zarzucę coś od Siebie: http://www.tiuli.com/map.asp?lon=35.212 ... 34&lng=eng
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 15 Lis 2013 21:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Dzień 3 Eilat
Ten dzień spędzamy w większości na lenistwie nad Morzem Czerwonym. Chcemy pooglądać trochę rafy, wiec decydujemy się na płatną plażę z rezerwatem rafy koralowej, która znajduje się dosłownie naprzeciwko naszego campingu. Do wody wchodzi się długimi pomostami, żeby nie uszkodzić koralowców. Rafa nie robi jednak wielkiego wrażenia. Mimo wszystko jest dość zniszczona, a różnorodność ryb przy niej żyjących nie jest wielka. Do tego psuje się nam aparat do robienia zdjęć pod woda. Czas upływa jednak przyjemnie na pływaniu, odpoczywaniu w cieniu i odrobinę na opalaniu się. W pełnym słońcu nie da się wytrzymać dłużej niż 10 minut. Późnym popołudniem wybieramy się do centrum miasta. Spacerujemy trochę promenadą wzdłuż plaży, która przypomina bardziej targowisko z kiczowatymi pamiątkami i szukamy miejsca gdzie można by cos zjeść. W końcu trafiamy na knajpkę z falaflem i shoarmą w pobliżu głównego ronda w mieście. Siedząc tam możemy podziwiać niezwykły widok samolotów lądujących na lotnisku znajdującym się praktycznie w samym centrum miasta. Niestety nie udaje nam się uchwycić żadnego na zdjęciu. Potem robimy sobie samochodową przejażdżkę po dalszych częściach miasta i znów wstępujemy po zakupy do supermarketu. Na bramce przy wejściu siedzi starszy człowiek, zatrudniony jako ochroniarz sprawdzający torby i plecaki, który zagaduje do nas po rosyjsku. Kiedy mówimy, ze jesteśmy z Polski, okazuje się, ze świetnie mówi także w naszym języku, gdyż jego rodzice mieli polskie pochodzenie. Po zakupach wracamy na nasz camping i szykujemy się do wczesnego wyjazdu następnego dnia.

Z tego dnia mamy mało zdjęć, bo większość czasu spędziliśmy na plaży
Image

Image

Image

Nasz kot
Image
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog


Ostatnio edytowany przez olus, 02 Gru 2015 20:56, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 15 Lis 2013 22:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Cze 2012
Posty: 338
Loty: 16
Kilometry: 39 898
"super" zdjęcia :) czym robione? Jordanie celowo omijaliście? Tam podobno lepsza rafa.


Ostatnio edytowany przez Anonymous, 01 Cze 2014 22:26, edytowano w sumie 1 raz
prawidłowe określenie zachwycenia jakością zdjęć
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 15 Lis 2013 23:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Zdjęcia podpisane AB - Canon 40D, TK - Canon 7D + 7 kg różnych rupieci :)
W Jordanii byliśmy w 2010 roku. Tym razem było za mało czasu niestety, chociaż chętnie bym tam wróciła. A rafy jednak zdecydowanie najlepsze widziałam w Egipcie.
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 16 Lis 2013 18:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Dzień 4 Eilat-Pustynia Negew
Rano pakujemy namiot i ruszamy do pobliskiego Czrwonego Kanionu. Nie sądzimy, że będziemy mieć jakieś problemy z trafieniem tam, bo mamy mapę i opis w przewodniku. Według nich trzeba wjechać w góry otaczające Eilat i pojechać kawałek na północ wzdłuż granicy z Egiptem. No więc jedziemy i jedziemy i nie trafiamy na nic, co by wskazywało, że kanion się tam znajduje. W końcu zawracamy do pobliskiego posterunku wojskowego, ale żołnierze też nie potrafią nam pomóc. W akcie desperacji zostawiamy samochód na małym, dzikim parkingu, w miejscu które wydaje się najbardziej prawdopodobne bo prowadzi tam jakiś szlak. Oczywiście okazuje się, że nie jest to poszukiwane przez nas miejsce. Nieźle już wkurzeni wracamy do samochodu i postanawiamy nie tracić więcej czasu i jechać z powrotem do Eilatu. Już po powrocie do kraju okazało się, ze jednak trzeba było pojechać jeszcze kawałek dalej, po prostu za szybko zawróciliśmy.
Tego dnia chcemy dojechać dość daleko w stronę Tel-Avivu po drodze zahaczając o kilka atrakcji.
W Eilacie decydujemy się na ostatnią szybką kąpiel w Morzu Czerwonym, na publicznej plaży w centrum, a potem ruszamy znaną już drogą wzdłuż jordańskiej granicy. Jedziemy tą drogą bo chcemy zobaczyć Timna Park, rezerwat z ciekawymi formacjami skalnymi. Po parku jeździ się własnym samochodem bo odległości są duże. Można zobaczyć między innymi skalne grzyby, łuki czy formację w kształcie organów. Dla kogoś, kto wcześniej nie widział tego typu krajobrazów, miejsce na pewno może zrobić duże wrażenie. Na nas aż takiego nie robi. Podobna, choć bardziej dzika pustynia Wadi Rum w Jordanii bardziej nam się podobała. Niemniej nie żałujemy przyjazdu tutaj. Na końcu dojeżdża się do sztucznego jeziora, jest tam restauracja, oraz można sobie samodzielnie zrobić pamiątkową buteleczkę wypełnioną kolorowym piaskiem.
Dalej jedziemy już przez pustynię, mijając po drodze tereny wojskowe na których trwają jakieś manewry i ćwiczenia. Następnym przystankiem jest Mitzpe Ramon, miasto położone nad kraterem Ramon. Wbrew nazwie, jest to wielkie, lecz naturalne zagłębienie terenu. Na krawędzi krateru jest platforma widokowa, na której spędzamy trochę czasu.
Gdy spojrzymy na mapę, Mitzpe Ramon leży praktycznie na środku pustyni Negew, jednak prawdziwa pustynia właśnie tu się kończy. W krajobrazie przestają dominować góry i skały, pojawia się za to dużo więcej roślinności i więcej wsi i miasteczek. Temperatura też jest o dobrych 10 stopni niższa niż na południu, tej nocy po raz pierwszy nie będziemy się dusić w namiocie.
Dzień powoli się kończy, więc trzeba zacząć myśleć o noclegu. Wiemy o darmowym polu campingowym, znajdującym się kilkanaście kilometrów dalej, w okolicy miasteczka Sde Boker. Planujemy się tam zatrzymać, ale przed zachodem słońca podjeżdżamy jeszcze do niedalekiego krateru Gadol. Miejsce przypomina wcześniej oglądany Ramon. Robimy kilka zdjęć i zabieramy się z powrotem. Po drodze trafiamy jeszcze nad jezioro w okolicy miasta Yeruham i zastanawiamy się nad noclegiem tam, ale ostatecznie decydujemy o powrocie na upatrzone wcześniej miejsce. Dzięki tej decyzji przeżyjemy chyba jedną z dziwniejszych nocy, o czym w następnym odcinku :)

W górach ponad Eilatem. Widok na 3 kraje - Izrael, Jordanię i Arabię Saudyjską
Image

Timna Park
Image

Image

Nad kraterem Ramon
Image

Image

Image

Krater Gadol
Image
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog


Ostatnio edytowany przez olus 02 Gru 2015 22:22, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
alecrim lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 17 Lis 2013 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Bardzo dziwna noc
Miejsce, które wybraliśmy na nocleg to takie trochę pole campingowe a trochę przydrożne miejsce odpoczynku. Czasy świetności ma już niestety za sobą. Po przyjeździe jesteśmy tam sami i trochę zaczynamy się obawiać spać samotnie na takim pustkowiu. Toalety zastajemy zamknięte na wielkie kłódki. Ogólnie teren wygląda trochę jak po przejściu jakiejś powodzi, ale jest sporo stolików, drzewa, a nawet po jakimś czasie udaje się znaleźć kran z wodą. Wybieramy miejsce i rozstawiamy nasz namiocik.
Najpierw na sygnale przyjechali jacyś strażnicy. Wyszłam na chwile poza teren campingu i w tym momencie uruchomił się alarm w pobliskim zagrodzonym budynku, chyba przepompowni wody. Oczywiście nie sądzę, żebym to ja ten alarm uruchomiła, ale takie było wrażenie. Nie minęło kilka minut jak strażnicy byli na miejscu. Pokręcili się chwilę wokół i odjechali. No cóż, pomyśleliśmy, przynajmniej będziemy bezpieczni.
Zabraliśmy się do kolacji. Wtedy przyszedł pies. Widzieliśmy go już wcześniej jak obszczekiwał samochód strażników. Położył się w bezpiecznej odległości i nieufnie nas obserwował. Podzieliliśmy się z nim resztkami kolacji i wtedy przestał się już tak bardzo nas obawiać.
Chwile później na camping wjechał samochód. Szybko znalazł miejsce przy jednym ze stolików. Z samochodu wysiadł jakiś chłopak i otworzył bagażnik. Błyskawicznie wyjął obrus, którym nakrył stół, po czym zaczął rozstawiać jedzenie. Za chwilę do pikniku dołączyła jego dziewczyna. Właściwie to ucieszyliśmy się ze nie będziemy sami, jedynym problemem była bardzo głośna muzyka dochodząca z ich samochodu, a my jednak mieliśmy nadzieję na spokojną noc po bardzo męczącym dniu.
W międzyczasie przybłąkał się kocur, który tez został poczęstowany resztkami z kolacji.
Nie skończyliśmy jeszcze jeść, kiedy na parking wtoczył się autokar i stanął w pewnej odległości od nas. Wyskoczyły z niego dwie dziewczyny, jedna kucnęła przed autokarem, druga stała nad nią. Nie wiedzieliśmy co robią, wyglądało trochę jakby grzebały w ziemi albo czegoś szukały.
- Hmm, czemu ona załatwia się przed samym autokarem, w świetle reflektorów? Nie mogła pójść gdzieś dalej?
- Może jej niedobrze i dlatego tak szybko wyskoczyły na zewnątrz.
Tak się zastanawialiśmy, a tymczasem dziewczyny otworzyły bagażnik i zaczęły wynosić z niego różne dziwne rzeczy. Pojawiły się deski, palety, a w końcu ustawiły coś, co wyglądało trochę jak szafa, a trochę jak przenośna toaleta. Byliśmy lekko skonsternowani, ale zaczęło nas bawić obserwowanie tej scenki. W autokarze siedziała kilkuosobowa grupka młodych ludzi ale początkowo nie bardzo palili się do pomocy dziewczynom. Po jakimś czasie jednak, kiedy wielka drewniana konstrukcja była już gotowa, reszta również opuściła autokar i zaczęli rozstawiać składane stoły. Kiedy wyciągnęli skrzynki z jedzeniem i piciem wreszcie się domyśliliśmy – to będzie ogromne ognisko. Ciekawe tylko ze zrobili je pod samymi drzewami, kiedy mieli do wyboru mnóstwo innych miejsc.
Zajęci obserwacja nie zwracaliśmy uwagi co dzieje się wokół nas, gdy w pewnej chwili...
- Ty, tu jest koń!
- Co? O kurczę, rzeczywiście. – Konik chodzi sobie kilka metrów od nas.
- Słuchaj, rozstawiliśmy się na jedynym w tej okolicy fragmencie świeżej trawy, jak ich przyjdzie więcej to nam namiot stratują. – Odwracam się w stronę namiotu. – Za późno, tam już jest kolejny.
Koń stoi sobie przy namiocie i spokojnie skubie trawkę. Zwierzaki okazały się nieszkodliwe ale niestety próba nawiązania kontaktu zakończyła się ich spłoszeniem.
Wróciliśmy do obserwacji towarzystwa z autokaru. Wszystko wydawało się gotowe, jednak ogień jeszcze nie rozpalony. Wtedy zrozumieliśmy – oni na kogoś czekają! I to na niemałą grupę sądząc po ilości jedzenia. Goście ewidentnie się spóźniali, bo widać było lekkie oznaki zniecierpliwienia. W końcu ognisko zostało rozpalone a wielkie buchające płomienie sprawiły, że naprawdę zaczęliśmy się zastanawiać czy zaraz cały lasek nie pójdzie z dymem, łącznie z naszym namiotem. Po pewnym czasie, gdy ogień prawie już dogasał, wreszcie zajechał drugi autokar. Rzeczywiście, ten był pełny. Wysiadło kilkadziesiąt starszych osób i impreza zaczęła się na dobre. Kiedy wyciągnęli gitary i rozpoczęli chóralne śpiewy, uznaliśmy, że trudno, ale musimy chociaż spróbować iść spać, bo dochodziła już północ.
Nie było jednak nam to dane. W chwili gdy zamierzaliśmy iść do namiotu pojawił się kolejny autokar i zatrzymał się tuż przy nas. Ku naszej rozpaczy wysypała się z niego duża grupa dzieciaków, które z entuzjazmem zaczęły buszować po całym terenie. Opiekunowie wzięli się oczywiście za rozpalanie ogniska, a do nas skierował się uzbrojony pan strażnik, który milo zapytał czy może sobie usiąść przy naszym stoliku. Równie milo odpowiedzieliśmy mu, że oczywiście tak, ale, jako że dla nas było to już za dużo atrakcji na jedna noc, skierowaliśmy się do namiotu.
To jednak nie był jeszcze koniec przygód. Atmosfera zabawy nie pozwalała zasnąć, wiec przypomnieliśmy sobie, że kolega, który interesuje się astronomią mówił nam, że pustynia Negew to jedno z najlepszych miejsc do obserwacji gwiazd. Leżeliśmy wiec w otwartym namiocie i patrzyliśmy w niebo, które rzeczywiście było piękne. Jednak nagle...
- Te gwiazdy się ruszają!
Uświadamiamy sobie, że z każdej strony widzimy poruszające się punkciki. Ogłuszający huk po chwili nie pozostawia złudzeń, to są myśliwce. Zaczyna się festiwal na niebie, nadlatują co chwile z ogromna prędkością, po 2 czy 3, z różnych stron, zaraz za nimi kolejne. Wypuszczają flary, które świecą się przez chwile i potem gasną (w tamtym momencie autentycznie mieliśmy wrażenie, że oni coś bombardują). Trwa to długi czas i zastanawiające jest tylko, że rozbawione towarzystwo nic sobie z tego nie robi. Zasypiamy w końcu z przeświadczeniem, że właśnie zaczęła się wojna, ale tej nocy jest nam już naprawdę wszystko jedno.

Cisza przed burzą
Image
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog


Ostatnio edytowany przez olus 02 Gru 2015 22:23, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 17 Lis 2013 21:54 

Rejestracja: 04 Cze 2012
Posty: 3647
Loty: 310
Kilometry: 703 688
srebrny
olus - i co to było? jakieś święto? ćwiczenia wojskowe?:)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#19 PostWysłany: 17 Lis 2013 23:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1036
Loty: 200
Kilometry: 375 582
niebieski
Jak już wróciliśmy do Polski to znaleźliśmy informację, że to jakieś duże ćwiczenia były. Zresztą nic nadzwyczajnego w Izraelu, tam się często takie podobno odbywają, ale wtedy jakoś nie byliśmy świadomi jak to wygląda "od środka".
_________________
Relacje na forum: Izrael | Tajlandia | Korea Południowa | Grecja | Portugalia | Teneryfa i Gran Canaria | Palau
Zapraszam na bloga: olus blog
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 17 Lis 2013 23:40 

Rejestracja: 05 Sie 2011
Posty: 1003
Witam. Świetna relacja. Powoli przygotowuję się do myśli o Tel Avivie, więc bardzo mnie ta relacja zajmuje. Pozdrawiam
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 35 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group