Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 13 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 01 Lis 2016 03:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
"W moim życiu największymi dobroczyńcami okazały się podróże i sny." - Grek Zorba Nikos Kazantzakis

Hellado! Zatęskniliśmy za Tobą. Za Twym błękitem pięknie kontrastującym na tle bieli, za winem w szklaneczkach, za ciepłem okalających Cię mórz. Podobno ludzie dzielą się na miłośników Italii lub Grecji. Zdecydowanie to nie my, bo my dzielimy tę miłość sprawiedliwie. A teraz przyszedł czas na Ciebie Hellado!

Powrót do Grecji zamarzył nam się na lanzarotańskiej plaży. :arrow: iexcl-hola-islas-canarias,1506,97027 Wiedzieliśmy, że możemy sobie na to pozwolić, ale tym razem bez szaleństw, raczej budżetowo. W naszych marzeniach był tydzień na małej wyspie, skąd nie będziemy mogli się ruszyć i zbytnio kombinować, by zwiedzić wszystko, także to co dookoła niej. Chcieliśmy tydzień relaksu, bez bycia na walizkach i spania w 5 miejscach, co zazwyczaj praktykujemy na wyjazdach. Za namową znajomej pierwsze nasze myśli skierowane były wokół Skopelos. Wyspa znana z filmu Mamma Mia, a ostatnio rozpowszechniona dzięki ofercie biura Rainbow. Niestety im bardziej zgłębialiśmy temat, tym wizja tej wyspy się oddalała. Rainbow odstraszał, zarówno swoją ofertą, jak i dostępnością czarterów lub cenami za takowe. Kolejny minus to brak lotniska, trzeba by lądować na Skiathos, ceny Aegeana niezachęcające, a znając nas to oczywiste, że chcielibyśmy mieszkać na dwóch wyspach, a może i nawet trzech, wliczając do tego także pobliską Alonnisos. Być może fajnie, ale nie tym razem. Patrzymy na mapę i nagle mąż pyta: A to, co tu jest? To jest Skyros - mówię :D Naokoło niej żadnej wyspy, nie będzie kombinowania, by zwiedzić wszystko, co możliwe. Idealnie na nasz wymarzony chillout. Sprawdzamy ceny na Aegeanie. 130E RT dla naszej dwójki, nie jest źle, teraz trzeba znaleźć doloty do i z Aten i lecimy. 8-)
Załącznik:
Skyros.JPG
Sklejenie lotów okazało się nie lada wyzwaniem, poranny lot na Skyros sugerował, że bez dodatkowej nocki na lądzie się nie obędzie. Marzyło mi się, by zahaczyć też o Ateny, tym samym dusza podróżnicza byłaby zaspokojona, nie tylko nicnierobienie, a chillout+city break. 8-) A mężowi zamarzyło się, by zabrać sprzęt wędkarski, tym samym potrzebowaliśmy 1 bagaż rejestrowany. W końcu zdecydowaliśmy się na wylot z Aegeanem i powrót LOTem. Ceny, no cóż, mało budżetowe, ale jak się weźmie pod uwagę, że organizowaliśmy wszystko na 1,5 miesiąca przed wyjazdem i jak się doda ceny noclegów wyszło nam 1500/os. za loty i 8 nocek. Dla nas OK, nawet bardzo OK.
No więc Hellado, zatęskniliśmy za Tobą, zatem lecimy!

DZIEŃ 1 - 6 września

Nasz dzień wylotu to 6 września, w Warszawie piękne słońce. Lecimy greckimi liniami. Na lotnisku Chopina niemiła niespodzianka. Nasz samolot nie przyleciał, przewidywany czas opóźnienia 1,5 godziny. :ugeek: Dla nas szok, w Ryanairze prawie niedopuszczalne. W ramach rekompensaty dostajemy 2 butelki wody mineralnej i 2 kanapki. Szkoda, że akurat chwilę po tym, jak postanowiłam wydać miliony na to, by zakupić wodę na lotnisku. Ale i tak dobrze, woda zawsze przyda się. :D
W końcu jest nasz airbus. Greckie wakacje czas start!
Załącznik:
Greckie (2).jpg
Załącznik:
Greckie (4).jpg
Co mi się spodobało w greckich liniach? Np. to że w trakcie lotu widać na monitorkach, gdzie się jest, podobają mi się też stewardessy w koczkach i nawet fajnych sukienkach. Posiłek mi się mniej podoba, nawet prawie w ogóle, ale wg info z forum trzeba w rezerwacji zaznaczyć koszerne i ponoć wtedy jest smaczniej, może next time. ;)
Załącznik:
Greckie (10).jpg
Załącznik:
Greckie (8).jpg
W Atenach lądujemy ok. 22:00. Na lotnisku czeka na nas człowiek z hoteliku, w którym zatrzymamy się na pierwszą nockę. Czekamy jeszcze z 10 minut na gościa z Edynburga i gościa z Frankfurtu. W trakcie oczekiwań mamy zabawę w odgadywaniu kto będzie z nami jechał. Siwy pan z kurtce przeciwdeszczowej – tak, bezbłędnie odgadujemy pana z Edynburga i z automatu dostaje od nas ksywkę Edynburg. :D Chwilę później dołącza do nas Frankfurt i możemy jechać do hoteliku. Na zewnątrz ciepło, ale niemiła niespodzianka…pada! :roll: Punkt dla Edynburga za kurtkę. Natomiast minus dla mnie. Gdy raz od wielkiego dzwonu postanowię wyprostować moją szopę loków...a tu deszcz w Grecji. No cóż, nie zrażając się owijam głowę chustą a’la muzułmanka, na szczęście hotelarz zaparkował blisko. :)

Jedziemy. Naszym celem jest oddalony ok. 10 minut jazdy od lotniska Peri’s Hotel. Miejsce położone trochę ponad kilometr od morza. W planach mieliśmy spacer do którejś z knajpek przy plaży. Niestety deszcz nie ustaje
Załącznik:
Peri's.JPG
Po szybkim zameldowaniu pan z hotelu podwozi nas i jeszcze jednego dziadka do pobliskiej restauracji. Cóż za wybawienie, nie dość, że deszcz to jest ciemno, jesteśmy chyba na zadupiu, zero orientacji w terenie. Po drodze zabieramy jeszcze jednego dziadka. Wysiadamy z samochodu, knajpa zwie się To Aerikon, właścicielka wita nas serdecznie, jak dawno nie widzianych znajomych.:-) W środku już siedzi Edynburg, oczywiście doszedł tu na piechotę :D Dziadkowie z którymi jechaliśmy to jego koledzy.

Siadamy przy stoliku, cieszymy się winem w szklaneczkach, gyrosem, pitą i tzatzikami na talerzu. Nieważne, że Grecja przywitała nas deszczem, zaczęliśmy kolejne wakacje, mamy dobre nastroje. :)
Załącznik:
Prezentacja1.jpg
Gdy opuszczamy knajpę odkrywamy, że nie pada. Idealnie na powrotny spacerek do hotelu, w końcu to tylko 300 metrów. Tymczasem syn właścicielki oferuje nam podwózkę, no cóż, nie odmawiamy. :D Właścicielka wręcza nam ciepłe ciasto dla hotelarza, pewnie w podzience, że przywiózł jej nas - klientów.

Dochodzi 1:00, ale my jeszcze przed snem relaksujemy się na balkonie przy małym Mythosku. Cykady cykają, przyjemnie ciepły wieczór, pachnie śródziemnomorsko. Mówimy o Grekach, że przywitali nas bardzo serdecznie. Gdzieś blisko jest morze, co jakiś czas nad głową latają samoloty. Taki krótki przystanek, bo my też z rana lecimy dalej.
Załącznik:
Prezentacja2.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image


Ostatnio edytowany przez krasnal 01 Gru 2016 12:56, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 01 Lis 2016 03:32 

Rejestracja: 20 Lut 2012
Posty: 4033
złoty
co do Skiathos to Ci powiem ze udalo mi sie wyrwac w czerwcu lasta kupionego okolo 5-6 dni przed wylotem za 1640 za tydzien z Waw na dwie osoby z calkiem ok hotelem, wiem moze nie zawsze nie jest tak zle :) chociaz moze ma to zwiazek z czerwcem i mistrzostwami Europy kiedy ludzie skupiali sie na piciu piwa i ogladaniu pilki noznej :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 01 Lis 2016 12:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Tak jak napisałam wcześniej - my chcieliśmy siedzieć na jednej wyspie i się z niej nie ruszać. Skopelos najpierw odstraszyło ceną, a później faktem, że trzeba też "zrobić" Skiathos - co normalnie dla nas byłoby super opcją i będzie na pewno, gdy się tam wybierzemy;-) Poza tym jak się okazuje, nie umiemy lecieć na tydzień i spać w jednym miejscu, co będzie można zauważyć również na Skyros :-D

Wysłane z mojego E5823 przy użyciu Tapatalka
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 10 Lis 2016 18:22 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 102
Loty: 61
Kilometry: 134 874
pisz , pisz - czekam na Twoją relację :D ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 14 Lis 2016 02:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
„Morze, słodycz jesieni, wyspy skąpane w świetle, przezroczysty welon drobniutkiej mżawki, powlekający nieśmiertelną nagość Grecji. Myślałem, jak szczęśliwy jest człowiek, któremu przed śmiercią dane było żeglować po Morzu Egejskim. Wiele rozkoszy kryje w sobie ten świat – kobiety, owoce, idee. Ale pruć to morze w czas cichej jesieni, szepcząc imię każdej wyspy – to rozkosz, która zdolna jest przenieść serce człowieka wprost do raju. Nigdzie tak łagodnie i łatwo nie przechodzi się od rzeczywistości do marzenia. Zacierają się granice, a maszty najstarszych okrętów obrastają owocami, jak pędy winogron. Można powiedzieć, że tu w Grecji, cud rodzi się na zawołanie.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 2 – 7 września

Dzień zaczynamy od bezlitosnego dźwięku budzika. Jest 6:00, na zewnątrz jeszcze ciemno. Zbawienne napary w postaci kawy i herbaty pomału nas rozbudzają. Na śniadanie niestety nie zdążymy, bo wydawane jest od 8:00, a my o tej porze będziemy już siedzieć w samolocie. Trochę szkoda, że zawitaliśmy tu na tak krótko. Z chęcią poznałabym to miasteczko o mitologicznej nazwie Artemida. Może następnym razem.

O 6.30 schodzimy na dół, rozliczamy się, ponieważ hotelarz nie ma jak nam wydać, zamiast ustalonych 85e za noc z transferami, płacimy 80e. Czekamy jeszcze na pozostałych gości – babcię Greczynkę i parę Australijczyków, ci drudzy ponad 20 godzin w podróży, więc wybaczamy im małe spóźnienie.
Załącznik:
Greckie (41).jpg
Na lotnisku zjawiamy się niecałą godzinę przed odlotem, byliśmy pewni, że powinno być ok, tymczasem tłumy, wszystkie loty greckimi liniami wrzucone do jednego worka – jedna duża kolejka do nadania bagażu. Nie ma opcji żebyśmy zdążyli. Na szczęście załatwiam z pracowniczką lotniska, żebyśmy stanęli w kolejce business. 8-) Szybkie nadanie bagażu, od teraz już powinno być no stress. I tak jest. W okolicach naszego gate'u tłumik ludzi, jak się okazuje wszyscy oczekujący na Kretę do Chanii, a tylko kilka osób tak jak my na Skyros.
Załącznik:
Greckie (42).jpg
Autobus zawozi nas pod samolot, a tu kolejne zaskoczenie. Nasz Bombardier Dash 8 jest jakiś duży. Lecieliśmy już kiedyś Olympic Air z Karpathos na Rodos, wtedy ten samolot był o połowę mniejszy, już teraz wiem, że była to wersja Q100 dla 37 pasażerów, a podczas lotu na Skyros mamy przyjemność poznać Q400 dla aż 80 paxów. Przy naszej garstce ok. 10 ludzi wrażenie pustego samolotu smutne, zważywszy, że wszyscy siedzą z przodu, a my w 20. rzędzie.
Załącznik:
Greckie (43).jpg
Olympic Air pozostawił również po sobie wspomnienie, że podczas lotu dostaniemy nadziewany rogalik a’la 7 days i wybrany napój. Cieszyłam się na tę myśl, bo w końcu dzisiaj nie jedliśmy śniadania. Tymczasem jakie było nasze zaskoczenie, gdy stewardessa przyniosła nam to. :D
Załącznik:
Greckie (47).jpg
Sezamek. Już pomijając, że nie lubię, ale by nasycić głód postanowiłam skosztować. Jeśli macie słabe zęby, a przed wami będzie ten oto mały zdrajca, mówię wam nie wygracie. Moje kły z tych mocnych..nie dało się. Gdzie jesteś wyśmiewany przez wielu, kruchy Prince Polo z LOTu, tak bardzo bym chciała Cię mieć. :lol:
Pozostaje podziwianie widoków za oknem, po wczorajszym deszczu zastanawiamy się jaka będzie dzisiaj pogoda. Słońce walczy z chmurami. Jest nadzieja. Pod nami Morze Egejskie i małe wysepki. To Sporady, w skład tego archipelagu wchodzi także nasz cel.
Załącznik:
Greckie (48).jpg
Załącznik:
Greckie (49).jpg
Po 25 minutach lądujemy. Nie było to gładkie przywitanie z pasem startowym. Co tu dużo mówić: nieźle przypier***śmy :lol: Ale za to wyszło słonko. Kalimera Skyros! 8-)
Załącznik:
Greckie (52).jpg
Ku naszemu zaskoczeniu bardzo długo jedziemy pasem startowym. Jak się później okaże lotnisko cywilne znajduje się na terenie wojskowym.
Żegnamy naszego bombardiera. I niestety żegnamy słońce.:-/
Załącznik:
Greckie (54).jpg
Idziemy odebrać bagaż. Budynek lotniska malutki, taki, o jakim ma się wyobrażenie, że jest gdzieś w dżungli w Ameryce Płd. Przynajmniej ja mam :D
Załącznik:
Greckie (56).jpg
Odbieramy bagaż i wsiadamy do taxi. Do naszego hotelu jest 13 km, to jest 1/3 długości wyspy. Widoki po drodze nie zachwycają jakoś specjalnie, jest szaro i sennie.

Dojeżdżamy, płacimy 18,30 euro i za bardzo nie wiemy co ze sobą zrobić. Recepcji brak, wszyscy śpią. Na szczęście spotykamy pracowniczkę hotelu, która niespiesznie otwiera beach bar. Dostajemy tymczasowy pokój. Witamy się z plażą, pogoda nadal nie urywa, więc szybko postanawiamy, że idziemy odespać wczesną pobudkę.

Budzimy się przed 13., nasz pokój jest gotowy. Wita w nim nas nawet słonko. :)
Załącznik:
Greckie (73).jpg
Załącznik:
Greckie (69).jpg
Hotel Ferogia, w którym mieszkamy położony jest przy plaży, za pokój dwuosobowy z widokiem płacimy 40e/noc. Leżaki i parasole są bezpłatne, jak się później okaże tak jest tutaj wszędzie. Idziemy do baru rozbudzić się frappe. Słońce znowu się schowało, nie ma mowy o beztroskim plażowaniu, więc robimy sobie spacer plażą. Dochodzimy do porciku w Molos, tu na skałkach K. będzie łowił ryby.
Załącznik:
Greckie (91).jpg
Załącznik:
Greckie (90).jpg
Wzdłuż plaży jest kilka knajp, jedną wybieramy na pierwszy obiad. Miejsce zwie się Oi Istories Tou Barba – w hołdzie miejscowemu rybakowi, legendzie, gdy nie mógł wypłynąć w morze siadał w ogrodzie ze swoim kotem, pił wino i opowiadał historie, taki skyroski Zorba.

Zamawiamy miejscowe, tradycyjne pity, jedną z białym serkiem ze Skyros, drugą nadziewaną oliwkami. Każda po 5e. Trzeba przyznać nasze dania są dosyć osobliwe. :lol: Pity smażone w głębokim tłuszczu. Trochę spodziewaliśmy się czegoś innego. Jedynie wino nalane w charakterystyczny dzbanek przywołuje miłe wspomnienie z Karpathos. Obiecujemy sobie, że kolacja będzie prawdziwą ucztą.
Załącznik:
Prezentacja3.jpg
Dla urozmaicenia wracamy do hotelu lądem. Okazuje się to złą decyzją. Droga wije się, nagle urywa, a plażą było tak prosto. Na nasze nieszczęście znajdujemy po drodze sklep i robimy w nim zakupy za prawie 30e - głównie produkty na śniadanie, ale i także wino na balkonik. Gdy w końcu docieramy tą okrężną drogą do hotelu, wchodzimy do pokoju i nagle olśnienie: po co my to wszystko kupiliśmy? Przecież oprócz lodówki nie mamy tu nic do przyrządzenia śniadania, mało tego nie ma nawet czajnika, żeby zrobić kawę. :D Po kanaryjskich wakacjach przyzwyczailiśmy się, że wszystko jest, ba nawet w hotelu przy lotnisku było, a tu nawet noża nie ma. W końcu przyjechaliśmy się tu relaksować, więc na odstresowanie pijemy mythoska na balkonie. Około 17. słońce postanowiło nas znowu odwiedzić. Biegniemy my i pozostali spragnieni słońca, pogrzać się choć przez chwilę w jego promieniach.
Załącznik:
Greckie (114).jpg
Załącznik:
Greckie (115).jpg
Nad nami góruje białe Skyros Town. Tu spacerkiem wybieramy się na kolację. Jak się okazuje wejść do miasteczka nie jest tak łatwo, wchodzimy drogą o wysokim kącie nachylenia. Jakoś tu pusto i dziko - zdecydowanie to nie jest to wejście do miasteczka, rezygnujemy z tej wspinaczki. Idziemy dalej okrążając górę, wybieramy inną drogę, mniej uciążliwą. Uruchamiam GPSa w telefonie, by sprawdzić czy na pewno dojdziemy. Dojdziemy, ale google maps sugeruje, by wrócić do tamtej trasy. Zostajemy tu, idziemy podziwiając widoczki.
Załącznik:
Greckie (137).jpg
Załącznik:
Greckie (142).jpg
Załącznik:
Greckie (144).jpg
Dochodzimy do punktu widokowego, to dobry znak.
Załącznik:
Greckie (147).jpg
Załącznik:
Greckie (150).jpg
Załącznik:
Greckie (151).jpg
To jednak nie koniec wspinaczki :D Teraz zaczynają się schody, wąskie uliczki, schodki w lewo, schodki w prawo. Marzymy o tym, by już siedzieć w knajpie. Przylecieliśmy na tę wyspę chilloutować, a my od godziny się wspinamy.
Załącznik:
Greckie (163a).jpg
Załącznik:
Greckie (167).jpg
Załącznik:
Greckie (170).jpg
Zaczyna się robić klimatycznie. Starówka jest urocza. Dochodzimy do pierwszego placyku i od razu zasiadamy przy upragnionym stoliku.
Załącznik:
Greckie (173).jpg
Załącznik:
Greckie (174).jpg
Pora jest idealna, jest jeszcze pusto, ale za chwilę pojawia się gwarek, knajpki zapełniają się. Zamawiamy ośmiornicę marynowaną w vinegret, saganaki z krewetkami i oczywiście wino. Kolacja jest wyborna, zmęczenie wędrówką już odeszło, wino miło kołysze nam w głowach.
Załącznik:
Greckie (177).jpg
Załącznik:
Greckie (179).jpg
Zaglądamy do sklepików, kupujemy lody, dochodzimy do głównego placu, gdzie dzieci się bawią. Zbliża się 22, a nadal jest 28 stopni, prawdziwy letni wieczór.
Załącznik:
Greckie (183).jpg
Załącznik:
Greckie (185).jpg
Załącznik:
Greckie (187).jpg
Załącznik:
Greckie (188).jpg
Nastawiam GPSa, by wskazał nam drogę powrotną do hotelu. Okazuje się, że mamy ok. kilometra, czyli jednak istnieje jakaś lepsza trasa. Schodzimy na dół i wychodzimy wprost na drogę prowadzącą do nas. Na dole cisza, zupełnie inny świat.
Załącznik:
Greckie (189).jpg
Idziemy jeszcze na nasz taras przy szklaneczce wina pogadać o swoich wrażeniach. A jest co przeżywać. Stolica wyspy jest cudowna, autentyczna ze swoimi białymi domami, kamiennymi uliczkami i rytmem życia, jak sprzed wieków. Turystów zagranicznych, jak na lekarstwo, język jaki dominuje to grecki. Jeszcze tylko poprosimy błękit nieba i będzie idealnie.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 16 Lis 2016 18:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
„Do późna w noc siedzieliśmy, milcząc, przy ogniu. Raz jeszcze poczułem, jak prostą, codzienną rzeczą jest szczęście – szklanka wina, kasztan, jakiś nędzny piecyk, szum morza. Nic więcej. Ale by poczuć, że to wszystko jest szczęściem, trzeba mieć proste, skromne serce.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 3 - 8 września

Późny poranek. Jest 11., wszyscy na plaży lub beach barze, a my jemy śniadanie na balkonie. Jakoś dajemy radę bez sztućców, talerzy, kawy…dziękujemy chociaż za szklanki.:D
Chmury nadal nas nie chcą opuścić, ale słońce na szczęście również nam towarzyszy.
Załącznik:
Greckie (190)a.jpg
Dzisiaj będzie totalny luz, nie będziemy się wspinać do miasteczka, tylko plaża i korzystanie z ciepłego Morza Egejskiego. A trzeba przyznać, że dawno nie mieliśmy tak ciepłej wody. Czerwcowe morza i oceany jednak zimniejsze.

Z pokoju na plażę mamy minutę drogi. Mijamy drzewa figowe, laurowe, schodki w dół i jesteśmy.

Leżymy u nas, jednak ciągle mamy wrażenie, że chmury wiszą tylko nad nami.
Załącznik:
Greckie (199).jpg
Idziemy w stronę portu, tym samym w stronę błękitu nieba. K. rozkłada się na skałkach, będzie łowił ryby, a ja na plaży rozpoczynam swoją przygodę z Grekiem Zorbą.

Podoba mi się od pierwszych słów. Szczególnie tu na greckiej wyspie, autentycznej, pozbawionej komerchy czyta się ją świetnie. Idealna harmonia duszy z otoczeniem. Kontempluję, wertuję kartki, zatrzymuję się na informacjach wydawniczych…polish translation Elżbieta Chadinikolau i Ares Chadzinikolau. Ares! Poznałam go parę lat temu a propos jego udziału w jednym z telewizyjnych show. Raczej wycofany, trochę z boku, ale jednocześnie pogodny i otwarty na ludzi. Gdy wychodził na scenę totalny wariat, jak Zorba, gdy wyjmuje swoje santuri. Miałam wówczas dobry kontakt z kilkoma uczestnikami tego show, a jednak do Aresa nie odważyłam się podejść. Trochę żałuję, że ta znajomość nie przydarzyła się dzisiaj, z chęcią pogadałabym z nim o Zorbie.
Załącznik:
Greckie (203).jpg
Załącznik:
Greckie (208).jpg
Załącznik:
Prezentacja1a.jpg
Załącznik:
Greckie (222).jpg
Tymczasem znowu chmury wygrywają, a my idziemy do pobliskiej tawerny na obiad. Dzisiaj stawiamy na klasyk – micha sałatki greckiej i bakłażany zapiekane z fetą. Mniami!
Załącznik:
Prezentacja4.jpg
Do wieczora nic właściwie się nie dzieje, niespieszne delektowanie się wakacjami. Nasza sąsiadka podobnie - siedzi i czyta na balkonie.
Załącznik:
Greckie (238).jpg
Załącznik:
Greckie (245).jpg
Załącznik:
Greckie (248).jpg
Gdy nastaje wieczór prawie wszystko wokoło się zamyka – hotelowy beach bar, sąsiedni beach bar Juicy – gdzie w lato są imprezy. Jest pierwsza połowa września, a na wyspie czuje się tę pozasezonowość – szczególnie tu na dole. Spoglądamy na górujące Skyros Town – tam wszystko właśnie zaczyna tętnić życiem. Na szczęście Oi Istories Tou Barba jest otwarte, więc idziemy tam skosztować kolację. Spaghetti z owocami morza, saganaki z małżami, do tego butelka miejscowego wina. Chwilo trwaj!
Załącznik:
Prezentacja5.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
gosiagosia lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 19 Lis 2016 01:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
„Pogoda była piękna. Jesienne słońce świeciło łagodnie. Siedzieliśmy przed domem pod uginającym się od owoców drzewem oliwkowym. Między jego srebrnymi liśćmi przeświecało z oddali morze – spokojne, zastygłe. Nad naszymi głowami przepływały od czasu do czasu leniwe obłoczki, przesłaniając i odsłaniając słońce. Zdawało się, że ziemia oddycha to radością, to smutkiem na przemian.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 4 – 9 września

Otwieram oczy i spoglądam na zasłonkę z nadzieją, ze jak się odchyli ujrzę błękit nieba. Niestety jest tak jak do tej pory – chmury i walczące z nimi słońce. Może tu jest tak zawsze? Oglądam zdjęcia na bookingu, jako pierwsze wyświetla się widok z naszego pokoju, na niebie nawet centymetra chmurki. No cóż :D

Przed nami kolejny dzień nicnierobienia. Korzystamy z dobrodziejstw ciepłej temperatury morza. Jako że przylecieliśmy z bagażem rejestrowanym zabraliśmy przy okazji prawie cały dom, min. materac do pływania, płetwy, maski, rurki.

Na plaży jak zwykle garstka ludzi. Ciągle widzimy te same twarze, min. Greka, którego nazwaliśmy Stavrosem - pojawia się nagle znikąd, upodobał sobie nasz beach bar, zawsze siada w tym samym miejscu, również jak my jest spragniony słońca, jak tylko się ono wyłania ustawia swój leżak w jego stronę, a jak się zamyśli od razu biegnie do swojego stolika, by tę myśl zapisać.
Załącznik:
Greckie (276).jpg
Załącznik:
Greckie (289).jpg
Dzisiaj idziemy na obiad do beach baru JUICY. Tu leci chilloutowa muzyka, tu leży najwięcej ludzi. Jest piątek, mamy nadzieję, że wieczorem coś się tu będzie działo. Kelnerka mówi, że dzisiaj czynne dłużej…do 18 :D Trochę dziwimy się właścicielom, bo tu naprawdę jest fullec ludzi, myślę, że wieczorem byłoby podobnie. No nic, nie przejmując się zbytnio rzeczami na które nie mamy wpływu, delektujemy się winem, spoglądając na morze. Po raz pierwszy zamawiamy niegreckie jedzenie.
Załącznik:
Greckie (300).jpg
Załącznik:
Greckie (315).jpg
Załącznik:
Greckie (320).jpg
Załącznik:
Greckie (350).jpg
Załącznik:
Greckie (357).jpg
Załącznik:
Greckie (359).jpg
Załącznik:
Greckie (361).jpg
Przed 8. ruszamy na staróweczkę. Och, ach jak tu pięknie.
Załącznik:
Greckie (381).jpg
Załącznik:
Greckie (384).jpg
Załącznik:
Greckie (386).jpg
Załącznik:
Greckie (392).jpg
Załącznik:
Greckie (396).jpg
Załącznik:
Greckie (397).jpg
Załącznik:
Greckie (400).jpg
Siadamy w barze Oino na orzeźwiający schłodzony kieliszek wina.
Załącznik:
Greckie (401).jpg
Na przeciwko jest agencja turystyczna. Zaglądamy, by dowiedzieć się info o rejsie, który reklamowany jest na wszelkich plakatach i ulotkach. Niezbyt miły pan informuje nas, że rejs jest jutro i musimy się zapisać. Na ulotce jest, że „every day”, ale on ma pewność że jutro będzie, a w inne dni może nie być, bo na wyspie jest coraz mniej turystów i ciężko uzbierać grupę. Jego argument ma sens, ale przez chilloutowy tryb życia, jaki tu prowadzimy nie jesteśmy w stanie szybko podjąć decyzji. :D Będziemy mieszkać w porcie to na pewno ogarniemy temat rejsu, więc rezygnujemy.

Na kolację wybieramy knajpkę w bocznej uliczce, która klimatem przypomina nam Lindos na Rodos. Jest urokliwie, co jakiś czas biegają dzieci, turyści szukają drogi, a my oczekujemy na jedzonko.
Załącznik:
Greckie (410).jpg
Załącznik:
Greckie (418).jpg
Tym razem średnio nam się udało – burger mężowy to dwa mielone z frytkami, a moje hmm tortellini no cóż takie sobie. Ale sami jesteśmy sobie winni, bo zignorowaliśmy dzisiaj grecką kuchnię. Po drodze zaglądamy do innej agencji turystycznej, pani mówi, że rejs jest w niedzielę. Idealnie, w niedzielę będziemy w porcie. Idziemy jeszcze na lody, potem schodzimy na dół, bo Morfeusz już na nas czeka.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

„Byłem szczęśliwy, zdawałem sobie z tego sprawę. Rzadko szczęście odczuwamy wtedy, kiedy jest naszym udziałem. Dopiero gdy przeminie, spoglądamy wstecz i nagle pojmujemy – niekiedy ze zdumieniem - jak bardzo byliśmy szczęśliwi. A ja na tym kreteńskim wybrzeżu przeżywałem szczęście i wiedziałem, że jestem szczęśliwy.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 5 - 10 września

Czwartego dnia na Skyros stał się cud! :D Błękit nieba.8-)

Dzisiaj nasz ostatni dzień, kiedy mieszkamy na plaży w rejonie stolicy, jutro przenosimy się do portu. Ostatni dzień a my mamy tyle do zrobienia :lol: – musimy porządnie się poopalać, wdrapać się do miasteczka w porze obiadowej, by zjeść gyrosa w picie, zrobić sobie sesję w pomarańczowym zachodzącym słońcu w pobliskim porciku, wrócić do Skyros Town na kolację, by pożegnać się z miasteczkiem. :D

Dzień zaczynamy od późnego śniadanka w beach barze. Kanapki na ciepło z mrożonymi kawami spożywane 3 metry od morza. Tak, ten dzień zaczął się idealnie. 8-) Następnie zaczęliśmy wprowadzać w życie nasz napięty grafik. :D
Załącznik:
Greckie (434).jpg
Załącznik:
Greckie (458).jpg
Załącznik:
Greckie (459).jpg
Dzisiaj morze trochę szaleje. Pozabierało wszystkie kamyczki i próbuje nam odebrać plażę.
Załącznik:
Greckie (468).jpg
Załącznik:
Greckie (511).jpg
Ok. 15 ruszyliśmy w stronę góry na obiad. Tak wygląda nasz kameralny hotelik.
Załącznik:
Greckie (522).jpg
Załącznik:
Greckie (517).jpg
Załącznik:
Greckie (523).jpg
Załącznik:
Greckie (494).jpg
Załącznik:
Greckie (525).jpg
Załącznik:
Greckie (529).jpg
Załącznik:
Greckie (530).jpg
Załącznik:
Greckie (534).jpg
Wspinanie się w pełnym słońcu nie należy do najprzyjemniejszych czynności, zważywszy, że wybraliśmy sobie nową drogę. :D Za to widoki nam wszystko wynagrodziły.
Załącznik:
Greckie (536).jpg
Nasz cel wyprawy to gyros pita, który "chodzi za nami" od przylotu do Grecji, a jak się okazało produkt nieosiągalny na dole.
Starówka za dnia zachwyciła totalnie. Błękity kontrastujące z bielą – to Grecja o jakiej marzyliśmy.
Załącznik:
Greckie (541).jpg
Załącznik:
Greckie (542).jpg
Załącznik:
Greckie (561).jpg
Załącznik:
Greckie (562).jpg
Załącznik:
Greckie (568).jpg
Załącznik:
Greckie (571).jpg
Załącznik:
Greckie (572).jpg
Im bliżej centralnej części Skyros Town, tym nasza obawa, że nie zjemy gyrosa narastała. Wieczorem widzieliśmy kilka knajp serwujących pity, ale za dnia wszyscy się pozamykali, koty leniwie się wylegują, sjesta pełną gębą. :?

Mijamy jeden punkt – zamknięte. Mijamy główny plac i nagle naszym oczom ukazuje się pitowe eldorado :D Szczęśliwi zasiadamy do stolika. Kilka jest już zajętych. Za chwilę taras cały się zapełnia – Grecy zjeżdżają się samochodami, by dzisiaj tu obiadować. Gyros pita z zimnym piwkiem, tego było nam trzeba po męczącej wspinaczce. Nie muszę chyba dodawać, że zamówiliśmy dokładkę. Gyros na Skyros? Niebo w gębie! 8-)
Załącznik:
Greckie (577).jpg
Załącznik:
Greckie (582).jpg
Załącznik:
Greckie (583).jpg
Mega usatysfakcjonowani wracamy do nas. Nie zobaczyć Skyros Town za dnia byłoby grzechem, nie zjeść gyrosa na Skyros byłoby totalnym nieporozumieniem. :evil:
Załącznik:
Greckie (586).jpg
Załącznik:
Greckie (589).jpg
Załącznik:
Greckie (599).jpg
Załącznik:
Greckie (604).jpg
Załącznik:
Greckie (607).jpg
Na plaży wpadamy na chwilę do Juicy, a potem szykujemy się do naszej sesji.
Załącznik:
Greckie (623).jpg
Słońce pomału się zniża, wszystko oświetla na pomarańczowo. Uwielbiam to ciepłe światło. W naszym bagażu rejestrowanym zmieścił się również statyw do aparatu, dlatego nie mamy problemu z uwiecznieniem wspólnych zdjęć.
Załącznik:
Greckie (646).jpg
K. jeszcze chwilę próbuje łowić na skałkach. Niestety żadnego brania.
Załącznik:
Greckie (683).jpg
Ściemnia się, więc to oznacza, że czas na kolejną dziś wspinaczkę na górę. Na kolację siadamy w ostatnim wolnym stoliku pizzerii – zamawiamy oczywiście smak grecki – z fetą, papryką, oliwkami.
Załącznik:
Greckie (690).jpg
Później idziemy jeszcze do baru. Muzyka gra na całego, zimne mohito, żyć nie umierać. 8-) To ostatni wieczór na starówce. :cry: Jutro przenosimy się do portu...


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 20 Lis 2016 20:07 

Rejestracja: 18 Gru 2015
Posty: 102
Loty: 61
Kilometry: 134 874
Bardzo fajna relacja :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 26 Lis 2016 20:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
"Powiedz mi szefie, co to znów znaczy - czerwona woda. Stary pień wypuszcza gałęzie, zwisają z nich jakieś kwaśne ozdóbki, a po pewnym czasie dojrzewają w słońcu, stają się słodkie jak miód; nazywamy je winogronami, zrywamy je, wyciskamy sok i wlewamy do beczek, gdzie fermentuje; w październiku otwieramy je na świętego Jorgosa Bachusa. Wino gotowe. Cud! Pijesz ten czerwony sok i dusza ci olbrzymieje, nie mieści się już w swoim starym ciele, wzywa Boga do walki. Powiedz, szefie, jak to się dzieje." Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 6 – 11 września

Ostatni poranek z widokiem na plażę.
Załącznik:
Greckie (694).jpg
Autobus odjeżdża o 14.15. Wg bookingu wymeldowanie mamy do 12:00, zagadujemy z właścicielem, czy możemy zostać do odjazdu autobusu. Oczywiście nie ma problemu. Zatem nie spieszymy się z pakowaniem, korzystamy jeszcze z plaży.

W głowie pojawiają się wątpliwości, czy dobrze robimy, że opuszczamy to miejsce. Tu mamy wszystko, co potrzebne do prowadzenia chilloutowego trybu życia – kilka kroków na plażę, do barów i ciepłe Morze Egejskie.

Rozliczamy się – 160e/4noce. Żegnamy się z hotelem Ferogia, siedząc w ichniejszym beach barze. Czy to w ogóle jest hotel? Trudno stwierdzić :D Do tego proste umeblowanie, ale w ogóle nam to nie przeszkadzało. Balkon, widok, dwie szklanki, dobrze działające WIFI i idealne położenie. Ot, tajemnica sukcesu tego miejsca.:D
Załącznik:
Greckie (698).jpg
Załącznik:
Greckie (695a).jpg
Załącznik:
Greckie (706).jpg
Zabieramy walizę i idziemy na przystanek. Dobrze, że przyszliśmy 10 minut wcześniej, bo autobus nadjeżdża po chwili czekania. Okazuje się, że zmyleni opisem na bookingu spojrzeliśmy na rozkład ze Skyros Town, a tymczasem powinniśmy się sugerować rozkładem z Molos, chociaż miejsce w którym mieszkaliśmy to Magazia :D Tak czy siak, pomocnik kierowcy zabiera naszą walizę i ładuje do bagażnika, płacimy 4 euro za 2 bilety i żegnamy te rejony. Jedziemy całe 11 km na drugą stronę wyspy do miasteczka portowego – Linaria. Po drodze zgarniamy ludzi z walizkami – wszyscy spieszą się na prom.
Załącznik:
rozkład.jpg
Załącznik:
Greckie (714).jpg
W Linarii autobus zatrzymuje się kilka metrów od naszego hotelu Lykomides. Tu również za nasz pokój zapłacimy 40e/noc. Ale nie da się ukryć – wita nas tu lepszy standard. Duży, przestronny pokój z balkonikiem, tym razem z widokiem na port.
Załącznik:
Greckie (718).jpg
Załącznik:
Greckie (719).jpg
Załącznik:
Greckie (727).jpg
Załącznik:
Greckie (740).jpg
Jest po 15, wraz z odpłynięciem promu w miasteczku nastał spokój. Idealnie do niespiesznego delektowania się posiłkiem. Siadamy w jednej z knajpek. Właściciel przynosi nam do stolika skrzynkę ze świeżymi rybami. Wybieramy Lucjana i jeszcze jakieś 2 rybki. Decydujemy się także na szpinak. Obiad jest wyborny, ryby świetnie doprawione. Hmm to na pewno będzie kosztować. :lol: Do tej pory rachunki za nasze posiłki wynosiły 14-25 euro. Tymczasem dzisiejszy obiadek…tadam! 55 euro. :D
Załącznik:
Greckie (729).jpg
Załącznik:
Greckie (733).jpg
Załącznik:
Greckie (737).jpg
Krzątamy się trochę po naszej nowej okolicy. Pytamy o rejs, namierzamy właściciela łajby, bierze do nas kontakt, jak uzbiera ludzi to zadzwoni. Dzisiaj jest niedziela, a jednak nie wypłynął, więc pojawiają się obawy, czy w ogóle uda nam się skorzystać z tej atrakcji:-/
Załącznik:
Greckie (748).jpg
Załącznik:
Greckie (750).jpg
Załącznik:
Greckie (755).jpg
Załącznik:
rejs.jpg
Pogoda zrobiła się idealna na plażowanie. A my nie mamy plaży. :lol: Mamy nadzieję, że po drodze gdzieś znajdziemy.
Załącznik:
Greckie (769).jpg
Załącznik:
Greckie (773).jpg
Załącznik:
Greckie (777).jpg
Załącznik:
Greckie (788).jpg
Spacer i wino powodują, że po powrocie do pokoju ucinam sobie małą drzemkę, a tymczasem K. idzie zaprzyjaźniać się z rybakami. :D
Załącznik:
Greckie (797).jpg
Załącznik:
Greckie (801).jpg
Załącznik:
Greckie (803).jpg
Załącznik:
ryby.jpg
Po 19.00 budzi mnie harmider związany z przypłynięciem promu. Samochody osobowe, ciężarowe, motory, autobus, wszyscy zjeżdżają się do Linarii. Spoglądam w stronę balkonu, pomału się ściemnia, światełka migocą, cieszę się, że tu jesteśmy. Gdy prom wpływa do portu uruchamia specjalną muzyczkę. Wszyscy podziwiają ten spektakl ze swoich balkonów. Prom Skyros Shipping jest idealnym sposobem na zwiedzanie pozostałych wysp archipelagu Sporad Północnych – Skiathos, Skopelos, Alonissos http://www.sne.gr/index-en.php

Idziemy na kolację. Zamawiamy souvlaki, sałatkę grecką, karafkę wina. Mąż opowiada, że umówił się z jakimiś rybakiem na 6 rano na łowienie. Może na innym wyjeździe uwierzyłabym, że wstanie bez problemu, ale nie tu, nie na Skyros :D
Załącznik:
Greckie (825).jpg
Załącznik:
Greckie (827).jpg
Załącznik:
kolacyja.jpg
Załącznik:
Greckie (828).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image


Ostatnio edytowany przez LaVarsovienne 27 Lis 2016 13:29, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 26 Lis 2016 21:42 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1596
srebrny
Lucjan nie wygląda jakoś apetycznie ale te dwie rybki tak :)
_________________
www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#11 PostWysłany: 27 Lis 2016 01:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
Hihi, a w smaku mistrz:-)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 28 Lis 2016 16:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
„Nie mogłem zasnąć. Myślałem o swoim zmarnowanym życiu. Gdybym mógł zetrzeć gąbką wszystko, co przeczytałem, co widziałem i słyszałem, zapisać się do szkoły Zorby i zacząć się uczyć wielkiego, prawdziwego alfabetu. Jakże odmienną wybrałbym drogę! Ćwiczyłbym nieustannie moje pięć zmysłów i ciało, aby potrafiło radować się i rozumieć. Nauczyłbym się biegać, walczyć, pływać, dosiadać konia, wiosłować, prowadzić samochód, strzelać. Dusza moja uzupełniłaby się ciałem, a ciało – duszą. Dokonałbym w sobie nareszcie pojednania tych dwóch odwiecznych wrogów…” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 7 – 12 września

Pierwszy poranek w porcie. Niestety szary od ilości chmur.
Łajba, którą mamy nadzieję wypłynąć w rejs, stoi zacumowana, nic w jej okolicach się nie dzieje. Nie ma oczekujących ludzi. Dzisiaj na pewno nie wypłyniemy.
W świetnie zaopatrzonej kawiarni na dole kupujemy śniadanie. Siadamy na ławce z widokiem na miasteczko i zastanawiamy się: co tu robić?
Załącznik:
Greckie (836).jpg
Załącznik:
Greckie (841).jpg
Zagadujemy z właścicielką hotelu, proponuje, że zawiezie nas na ładną plażę, oddaloną o 6 km od Linarii. :) Uradowani pakujemy się w ekspresowym tempie. Po chwili siedzimy już w jej jeepie. 8-)

Nie da się ukryć, że pierwotnie planowaliśmy, że jak będziemy mieszkać w porcie wypożyczymy samochód na 1 dzień. Niestety jedyną wypożyczalnię jaką do tej pory widzieliśmy była w rejonach Skyros Town i wyglądało to tak, że na parkingu, gdzie powinny stać samochody do wynajmu, stały auta mieszkańców, tak jakby tamte odpłynęły promem z wyspy. :D Czy wypożyczalnia była zamknięta, czy otwarta, nie zgłębialiśmy tematu, chilloutowy tryb życia sprawił, że nie przejmowaliśmy się tym zbytnio.

Również w chęci poznania wyspy nie pomaga komunikacja publiczna. Autobus kursuje jedynie na trasie port-stolica-lotnisko.
Zostają nogi lub bycie na łasce ludzi dobrej woli – jak my teraz :D oraz taxi – co czeka nas w powrotną drogę:-/

W trakcie pogawędki nasza wybawczyni wyraziła obawy, czy knajpa na plaży będzie otwarta. No tak, jest pierwsza połowa września, ale po raz kolejny odnosimy wrażenie, że na Skyros jest już grubo po sezonie. :lol:

Dojeżdżamy do celu. Jak tu zielono! Plaża Pefkos wita nas:-)
Załącznik:
Greckie (842).jpg
Załącznik:
Greckie (844).jpg
Rozstawione leżaki oznaczają, że coś jest czynne. Uff, nie umrzemy z głodu i wycieńczenia. :lol:

Snoorkowanie, łowienie ryb, zaduma nad słowami Zorby oraz ucieczka w świat muzyki za sprawą słuchawek i smartfona - oto czynności, którym oddajemy się na następnych kilka godzin. :D
Oczywiście ze strawą i piciem w tle. 8-) Nasz wybawiciel, bar To Candynaki na pierwszy rzut oka nie wzbudził zaufania. :lol: Ubogie, typowo fastfoodowe menu, do tego najprawdopodobniej brak wina. Nic bardziej mylnego – specjalnie dla nas pani załatwiła pół litra wina – nalane w plastykowej butelce.:D Lodówa z zimnymi napojami dobrze zaopatrzona :twisted: Do tego jedzonko również nie było najgorsze – moje klubowe kanapeczki pychota! Wszystko zapakowane w pudełko, by można zabrać na swój leżak i skonsumować na plaży.
Załącznik:
Greckie (856).jpg
Załącznik:
Greckie (855).jpg
Wszystko jak zwykle nam się układało. Jedynie ta pogoda…nostalgiczna, jesienna już...
Załącznik:
Greckie (902).jpg
Załącznik:
Greckie (917).jpg
Załącznik:
Greckie (927).jpg
Przed 19.00 uznaliśmy, że wypadałoby zorganizować powrót, na plaży zostaliśmy sami, a tu trzeba jakoś załatwić taxi. Wizja 6 kilometrowej tułaczki nie przemawiała do nas.
Na całe szczęście stał tam jakiś dom, a na balkonie pani, która zamówiła nam taryfę.
Ceną za ten przejazd nie wypada się chwalić – ale wspominała już nam o tym właścicielka hotelu, że na tej trasie jest ona ustalona z góry – 15 euro. :roll:
Załącznik:
Greckie (941).jpg
Po powrocie do portu idziemy do widokowego baru Kavos. Akurat jak chcę zrobić zdjęcia na chwilę gaśnie prąd w całym miasteczku. :D
Załącznik:
Greckie (956).jpg
Załącznik:
Greckie (959).jpg
Szkoda, że nie mają tu jedzonka, bo jest tu fajny klimat i z chęcią bym została dłużej.https://www.facebook.com/KavosLoungeCafe/
Na kolację wybieramy zatem którąś z portowych, decydując się znowu na souvlaki, tzatziki, pitę, sałatkę.
Jutro ostatni dzień na wyspie Skyros…


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Japonka76 lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 30 Lis 2016 22:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
„Niezmienny rytm pór roku, obracające się koło wszechświata, cztery oblicza ziemi, oświetlane kolejno promieniami słońca, przemijanie życia i nasze przemijanie razem z nim – wszystko to znów legło mi na piersiach przygniatającym ciężarem. Głosy żurawi zabrzmiały mi w uszach straszliwym ostrzeżeniem, że to życie każdego człowieka jest niepowtarzalne, innego nie ma, a więc wszystkiego czego możesz skosztować, kosztuj dziś, bo nie ma nadziei na wieczność.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 8 – 13 września

Dzień rozpoczął się boskim prezentem od Heliosa. Błękit nieba i słońce. 8-) Jakże cudownie byłoby żeglować dziś po Morzu Egejskim, niestety stateczek stoi niczym niewzruszony...
Załącznik:
Greckie (960).jpg
Załącznik:
Greckie (970).jpg
Załącznik:
Greckie (978).jpg
Załącznik:
Greckie (971).jpg
Załącznik:
Greckie (973).jpg
Załącznik:
Greckie (979).jpg
Pogodzeni z losem wybieramy inny plan. Wczoraj w drodze na Pefkos widzieliśmy plażę w miarę blisko nas, wg google ok.1,5 km. Super, zatem idziemy!
Załącznik:
Greckie (1023).jpg
Załącznik:
Greckie (981).jpg
Po drodze podziwiamy widoki, urokliwe małe zatoczki, jednak my zmierzamy do Acherounes – tam czekają na nas darmowe leżaczki i tawerna.
Załącznik:
Greckie (986).jpg
Załącznik:
Greckie (1026).jpg
Załącznik:
Greckie (1015).jpg
Ostatnie plażowanie, kąpiele w krystalicznej wodzie…
Wyspa Skyros dała nam tyle, ile chciała dać. Nie zwiedziliśmy jej wzdłuż i wszerz. Ale poczuliśmy ją bardzo. Okazała się idealnym miejscem do niespiesznego, chilloutowego życia, a taki był cel tego wyjazdu.
Załącznik:
Greckie (991).jpg
Załącznik:
Greckie (1002).jpg
Załącznik:
Greckie (1037).jpg
Gdy wracamy zatrzymuje się rybak, z którym mąż miał łowić wczoraj rano :D Podwozi nas do portu, miło z jego strony :)
Załącznik:
Greckie (1051).jpg
Załącznik:
Greckie (1056).jpg
Załącznik:
Greckie (1063).jpg
Na kolację mamy ochotę na grillowaną ośmiornicę. W knajpie, w której usiedliśmy nie mają, ale za to właściciel proponuje nam smażone kałamarnice, ok, niechaj będą! To był dobry wybór, bo było smacznie.

Wieczorem rozliczamy się za nasz pobyt 120e/3 noce, płacimy kartą. W prezencie od właścicielki możemy wybrać sobie suszone przyprawy. Spośród kosza nic nie mówiących mi ziół decyduję się na bazylię, bo przynajmniej wiem do czego jej użyć.:D

Przed snem kupujemy jeszcze pamiątki w sklepiku na dole. Nie skłamię jeśli napiszę, że jest to chyba najładniejszy sklepik z pamiątkami, w jakim przyszło mi robić zakupy. Pozbawiony tej całej chińskiej tandety, do tego serdeczny właściciel, pochodzący z Wiednia. To przyjaciel właścicielki naszego hotelu. Ta z kolei rodowita mieszkanka Skyros. Wieczorem siadają wraz z innymi bliskimi przed hotelem i celebrują życie.
Załącznik:
sklepik.jpg

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

„Opanowało mnie gwałtowne pragnienie wyjazdu. Nie chęć zmiany, bo dobrze mi było tu, na kreteńskim wybrzeżu, siedzę wygodnie, nic mi nie brakuje, ale to nieustanne trawiące mnie marzenie, by ujrzeć na własne oczy jak najwięcej lądów i mórz, zanim umrę.” Grek Zorba Nikos Kazantzakis

DZIEŃ 9 – 14 września

Wczesna pobudka, by dokończyć pakowanie i nie spóźnić się na autobus. Na trasie port-lotnisko bilet będzie nas kosztować 4e/os.
O 7.15 ruszamy, rozkład jest dopasowany do godziny odlotu, a wylot mamy o 9.00.
Po drodze zgarniamy dzieci, jadące do szkoły, co jest ciekawym przeżyciem. My zaraz opuszczamy tę wyspę, a tu życie będzie się toczyć dalej swoim powolnym rytmem. Po drodze wsiadają też pozostali turyści.
Załącznik:
Greckie (1065).jpg
Na lotnisku tłum, ledwo się mieścimy w tym budyneczku.
W samolocie wszystkie miejsca zajęte, tak jakby ostatni możliwi turyści właśnie opuszczali wyspę.
Załącznik:
Greckie (1066).jpg
Pół godziny później lądujemy w Atenach. Zostawiamy bagaż w Care4Bag http://www.care4bag.gr/ i ruszamy w stronę przystanku autobusowego, X95 (6e/os.) zawiezie nas do centrum miasta.
Ok. 11.20 wysiadamy na placu Syntagma i rozpoczynamy nasz nieśpieszny ateński city break. Do wylotu do Polski mamy kilkanaście godzin, więc czasu na zwiedzanie co niemiara.
Zaczynamy od śniadania w kawiarni w okolicach placu. Później ruszamy pod Parlament, gdzie zebrany tłum ludzi oznacza, że za chwilę będzie zmiana warty.
Załącznik:
Greckie (1074).jpg
Załącznik:
Greckie (1075).jpg
Załącznik:
Greckie (1078).jpg
Załącznik:
Greckie (1096).jpg
Dajemy się namówić na zwiedzanie miasta ciuchcią (5e/os.). Jako że nie lubujemy się w ruinach nie mieliśmy jakiegoś konkretnego planu i napinki, że coś koniecznie musimy zwiedzić. Ale skoro już jesteśmy w Atenach wypadałoby coś zobaczyć i na tę chwilę owa ciuchcia wydawała nam się dobrym pomysłem. Trochę dziwne, że nie zatrzymywała się przy zabytkach..nie to, że my chcieliśmy, ale może ktoś inny miałby ochotę pospacerować np. po antycznym stadionie.
Załącznik:
Greckie (1103).jpg
Załącznik:
Greckie (1108).jpg
Załącznik:
Greckie (1116).jpg
Gdy ciuchcia wjechała w rejon Plaki, bardzo chcieliśmy z niej wysiąść, na szczęście w końcu zatrzymała się :D
Plaka pochłonęła nas totalnie. Zauroczyła. Tu krzątamy się bez celu, jemy pyszny obiad, rozmawiamy z kelnerem o Skyros.
Załącznik:
Greckie (1139).jpg
Załącznik:
Greckie (1123).jpg
Załącznik:
Greckie (1128).jpg
Załącznik:
Greckie (1135).jpg
Załącznik:
Greckie (1142).jpg
Załącznik:
Greckie (1148).jpg
Załącznik:
Greckie (1156).jpg
Załącznik:
Greckie (1166).jpg
Załącznik:
Greckie (1168).jpg
Załącznik:
Greckie (1172).jpg
Załącznik:
Greckie (1184).jpg
Załącznik:
Greckie (1189).jpg
Załącznik:
Greckie (1203).jpg
Załącznik:
Greckie (1206).jpg
Załącznik:
obiad.jpg
37-stopniowy upał i wino powodują, ze mamy ochotę poleżeć sobie w parku na trawie, idziemy zatem do National Gardens. Niestety znaleźć tam odpowiednie miejsce na tego typu relaks nie jest łatwo. W końcu ośmieleni faktem, że jedna para też sobie leży, kładziemy się i my. W ślad za nami grupa skośnookich turystów. Wylot mamy o 4.35 w nocy, a właściwie nad ranem, jak tu dotrwać do tego czasu?;-)
Załącznik:
Greckie (1217).jpg
Załącznik:
Greckie (1219).jpg
Załącznik:
Greckie (1223).jpg
Załącznik:
Greckie (1227).jpg
Wracamy przed parlament z nadzieją, że złapiemy ciuchcię. W końcu stąd nas zgarnęła, więc wydawało nam się, że ma jakiś przystanek. Niestety…czekamy, jedna jechała nawet się nie zatrzymała. Nigdy więcej żadnej ciuchci!

Obieramy zatem kierunek na wzgórze Lycabettus. Kupujemy bilety na kolejkę (7,5e/RT/os.).
Na wzgórzu mamy miasto na wyciągnięcie ręki, niczym bogowie chłoniemy je wszystkimi zmysłami. Widok jest nieziemski. Dziękujemy Grecjo...będziemy tęsknić!
Załącznik:
Greckie (1234).jpg
Załącznik:
Greckie (1236).jpg
Załącznik:
Greckie (1250).jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 13 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group