Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 35 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 30 Kwi 2022 10:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Główny cel na dziś (brane nie dosłownie, bo mam opóźnienie ;) ) to miasto Suwon, a tam kolejna koreańska fortyfikacja wpisana na listę UNESCO.
Swoją drogą, już w innym miejscu i o innej porze dowiedziałem się, że Koreę zwano kiedyś "krainą sanseongów", czyli górskich fortec i warowni. Ponoć w szczytowym okresie było ich ok. 5000. Charakteryzowały się maksymalnym wykorzystaniem walorów obronnych naturalnego ukształtowania terenu. Stąd właśnie ich usytuowanie (tak, jak w przypadku wczorajszego Namhansanseong) wzdłuż grzbietów górskich, czy chociaż wzgórz. A że 70% powierzchni Korei to różnej wysokości góry, było gdzie stawiać te sanseongi.

Do Suwon docieram autobusem, gdyż można w ten sposób dojechać znacznie bliżej atrakcji, niż w przypadku pociągu. Znaczną cześć trasy pokonuję znowu ekspresem podmiejskim, a dopiero w samym Suwon przesiadam się na lokalną linię. Wszystko to oczywiście przy użyciu karty T-Money. Jadąc autobusem podziwiam z jednej strony rozmach, z jakim pobudowali tu wiele odcinków dróg (od Seulu do Suwon ciągną się po 4 pasy w każdą stronę), a jednocześnie współczuję kierowcom, bo znaczne fragmenty tych szerokich dróg są mocno zakorkowane (a to nie są przecież już/jeszcze godziny szczytu). Na szczęście, jadę buspasem i żaden korek mi nie straszny.

W Suwon wysiadam w okolicy pałacu, ale idę najpierw pod niedaleką bramę Janganmun (północną). Rozglądam się chwilkę i może sprawiam wrażenie nieco zagubionego, więc pod swoje opiekuńcze skrzydła bierze mnie starsza pani z budki informacyjnej i klaruje mi, że:
1) mury miejskie można obejść dookoła, ruszając np. z tego miejsca w lewo lub prawo,
2) jest darmowe oprowadzanie z przewodnikiem (podejrzewam, że tylko jakiegoś fragmentu), ale dopiero za ok. godzinę,
3) proszę bardzo, tu jest książeczka, z którą podchodzimy do takiej drewnianej budki i tu można wbić na odpowiedniej stronie stempelek - jak uzbierasz takich 7, dostaniesz nagrodę podstawową, a jeśli 10 (czyli komplet), nagrodę specjalną.

No i najważniejsze - jak przy każdej mojej rozmowie z Koreańczykami, po przedstawieniu miejsca pochodzenia - Ależ wy tam w Polsce wspaniałe pomagacie... I tak dalej. Mam nadzieję, że nie zmarnujemy tego niesamowicie pozytywnego obrazu, który udało się wypracować w związku z najazdem orków (świetne określenie na wiadomo kogo, zaczerpnięte z komentarzy pod artykułami na https://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/) na Ukrainę. No i oczywiście, żeby ci orkowie sczeźli z kretesem...

Wybieram przemieszczanie się w lewą stronę. Wiąże się to niestety z pokonaniem (znowu) pewnych wzniesień, ale tu po prostu inaczej się nie da :D
Architektura niby taka, jak zawsze tutaj, ale są pewne ciekawe detale, jak np. "karykaturalne" okiennice dla łuczników.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kieruję się teraz w dół do bramy południowej, a potem dawnymi uliczkami rzemieślniczymi do pałacu. Co ciekawe, na "Rodeo St." (coś dla naszego Jarosława) natykam się na ostrzyciela noży. Swoją drogą, skąd to rodeo tutaj?

Image

Image

Na marginesie, fascynującym zjawiskiem w Seulu jest ubranżowienie wielu uliczek w mniej reprezentacyjnych częściach miasta. Całe poszczególne takie ulice poświęcone są jednej tylko gałęzi handlu. Na jednej jest to oprawianie luster i obrazów (często że sprzedażą tych drugich), gdzie indziej sprzedaż materiałów hydraulicznych, artykułów metalowych, aparatów fotograficznych, czy instrumentów muzycznych. Nie dwa, czy trzy punkty z tym samym asortymentem, tylko tuzin albo i więcej, jeden obok drugiego. Domyśleć się można, że to kontynuacja praktyki jeszcze sprzed kilkuset lat, gdy wokół pałaców rzemieślnicy i kupcy mieli swoje sektory. U nas to w zasadzie już zamarło. W Korei trwa w najlepsze.

Wróćmy jednak do Suwon. Sam pałac nie różni się szczególnie od widzianych przeze mnie wcześniej. Jest to z resztą jaskrawy przykład przywiązania do tradycji. Podczas, gdy w Europie, z dużą częstotliwością skaczemy z jednego nurtu w architekturze i sztuce w kolejny, w Korei przez kilkaset lat nie zmieniało się w zasadzie nic.

Ten pałac różni się jednak tym, że w wielu pomieszczeniach urządzono scenki rodzajowe, nadające budynkowi nieco życia.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A dla miłośników kinematografii koreańskiej jest nawet wspomnienie o kręconym tu dawniej serialu.

Image

Image

Przechodzę stąd teraz na prawo od bramy, przy której zaczynałem. Z powodu przebiegającej pod murami rzeczki, jest tu sielsko. W każdym razie w obecnych czasach. Mieszkańcy piknikują sobie (a w zasadzie bardziej inscenizują sobie plenery do zdjęć), a zwierzaki mają okazję zaprezentować najnowsze trendy w dodatkach dla nich przeznaczonych.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Gdy Docieram do bramy wschodniej, mam już te 7 cholernych pieczątek, ale nie chce mi się już w tym cieple (jest chyba z 30 st. C) wracać do bramy początkowej, by dostać souvenir. Może gdybym przejechał się takim ustrojstwem, miałbym więcej sił witalnych.

Image

Tuż przy panu z latawcem jest przystanek, z którego ruszam w drogę powrotną do Seulu.

Image

Image

W saloniku ładuję akumulator i nadrabiam to, co miałem zaplanowane na wczorajszy wieczór - pokaz na moście Bunpo. Wysiadam przy oświetlonych na ukraińsko "pływających wyspach" (faktyczne, budynki unoszą się na platformach pontonowych).

Image

Z kilku różnych miejsc obserwuję hektolitry wody wystrzeliwane z dysz zamontowanych na moście. Całkiem przyjemny widok.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Most jest o tyle charakterystyczny, że ma 2 poziomy, z których ten dolny bywa w ciągu roku wielokrotnie zalewany, gdy poziom wody w rzece Han podnosi się.

Image

Moje poziomy wszystkiego za to całkiem już opadły, więc wracam do Hiltona na ostatnią noc tamże i padam na wyro...
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 03 Maj 2022 08:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Jako się rzekło na koniec poprzedniego odcinka, po (jak zawsze :D ) obfitym śniadaniu opuszczam Millennium Hilton. Tu drobne sprostowanie - doczytałem gdzieś, że owszem, hotelu już tu nie będzie, ale sam budynek, wbrew temu, co pisałem wcześniej, nie zostanie zburzony. Z resztą, trudno sobie nawet wyobrazić, jak w ogóle miałoby tutaj dojść do rozbiórki takiego kolosa. Przeprowadzona będzie zatem jedynie transformacja wnętrz w powierzchnię biurową.

Tym razem przenoszę się ciut dalej niż o poprzednie siedemset kilkadziesiąt metrów. Z przystanku autobusowego blisko Hiltona (noszącego nawet nazwę hotelu) jadę do położonego na obrzeżu dzielnicy Insadong hotelu Moxy. Wybrałem go nie przypadkowo.
Po pierwsze, punkty, noce, no... sami wiecie, takie tam oklepane sprawy "lojalnościowe".
Po drugie, ale chyba ważniejsze, przyciągnęła mnie jego lokalizacja tuż przy Topgol Park. Jest to jeden z głównych punktów na trasie parady lampionów, która długą i szeroką aleją Jong-ro podążać będzie już jutro.

Image

Image

Dopiero u celu widzę, że umiejscowienie hotelu jest rewelacyjne nie tylko z uwagi na paradę.
Zejście do metra jest vis a vis drzwi wejściowych do Moxy, a może wyjściowych, albo wejściowo-wyjściowych, jak w Kabarecie Moralnego Niepokoju (w każdym razie, rozsuwanych, nie obrotowych :D ).
Życie w okolicy tętni, od rana do późnego wieczora. Jest tu nawet popiersie jakiegoś znanego koreańskiego wokalisty, przy którym co jakiś czas pojawia się ktoś z własnym nagłośnieniem i prezentuje swe umiejętności (lub ich brak). Przysłuchują się temu goście okolicznych jadłodajni, których liczba przerasta wszystko, co w Seulu widziałem do tej pory. Już wprost przed budynkiem stoi kilka zaparkowanych budek na kółkach, które przepoczwarzają się każdego wieczora w kilkustolikowe restauracyjki. W budynkach wzdłuż każdej z ulic rozchodzących się stąd w różnych kierunkach są dziesiątki, a może setki lokali różnych gabarytów i smaków, od podrzędnych mordowni, po... te mniej podrzędne. Bo wszystko tu nastawione jest raczej na autochtonów, studentów i innych mniej wysublimowanych gości. W sumie, w tym ostatnim zakresie pasuję tu idealnie, ale znalazłem w okolicy miejsce, do którego (wybiegając nieco w przyszłość) będę przychodził codziennie, nie szukając alternatywy.
To wszystko w bezpośrednim sąsiedztwie Moxy. A to przecież tylko drobny wycinek okolicy. Warto wspomnieć jeszcze choćby o położonym ok. 5 minut spaceru dalej deptaku Insadong-gil, czy o labiryncie sklepików i restauracyjek w Ikseondong Hanok Village, albo przypominającym nieco Dotonbori w Osace kwartale rozświetlonych neonami ulic w pobliżu rzeczki Cheonggyecheon

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Sam Moxy, niby szablonowy (czyli nastawiony na millenialsów, a może nawet i młodszych gości), ale nie do końca. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to recepcja na ostatnim, 16-tym piętrze, a tuż obok taras na dachu z uroczym widokiem na okolicę.

Image

Image

Image

Image

Nietypowy jest tu system bonusów dla statusowców w Bonvoyu. Sam upgrade jest standardowy (dostałem pokój na 12. piętrze, zamiast "basica"), ale gastronomicznie jest ciut inaczej niż normalnie, bo oprócz standardowego codziennego vouchera na 10 USD na osobę, można wybrać również bezpłatne śniadanie dla 1 osoby (gdy w pokoju są dwie, ta druga otrzymuje 30% zniżki na śniadanie). Jestem sam, więc biorę tą drugą wersję.
Tu istotna uwaga dla takich jak ja, czyli lubujących się w śniadaniach. W Moxy jest ono dwojakiego rodzaju. Od poniedziałku do piątku jest w postaci podawanego zestawu (American breakfast lub Korean set), a w weekendy jest buffet. Mój pobyt przypada od soboty do poniedziałku, więc mam okazję poświęcić się dla ogółu i przetestować obie wersje.
Cóż, o ile wersja weekendowa jest znośna, o tyle ta "tygodniowa" - przynajmniej amerykańska, bo koreańskiej nie sprawdziłem - jest fatalna.

Bufet:

Image

Image

American breakfast:

Image

Sam pokój ma bardzo efektywnie zaaranżowane wnętrze - malutkie, ale jest w nim dość miejsca na wszystko.

Image

Image

Image

Image

Image

Zgodnie z prognozą i idealnie na dzisiejszą przeprowadzkę, pogoda jest z tych mniej atrakcyjnych. Nie pada, ale jest pochmurno i nie zachęcająco do aktywności zewnętrznych. Na takie dictum aury pozoztaje wizyta w muzeum. A które są na szczycie top listy? Naturalnie te darmowe :D
W Seulu oznacza to przede wszystkim Koreańskie Muzeum Narodowe oraz War Memorial of Korea.

W drodze do pierwszego muzeum, w trakcie podziemnej przesiadki, na straganie z książkami dostrzegam jak szerokie horyzonty mają czytelnicy w Korei :D

Image

Stacja, na której wysiadam prezentuje się okazale odpowiednio do miejsca, do którego podążam.

Image

Na powierzchni wita mnie majestatyczna bryła budynku muzeum.

Image

Image

Wewnątrz skupiam się tylko na parterze, gdzie opowiedziana jest historia ziem Półwyspu Koreańskiego od paleolitu do początków XX w. (historii późniejszej poświęcony jest nastepna instytucja, którą dziś odwiedzę). Są tu jeszcze dwa dalsze piętra, ale tematyka mnie nie pociąga (kaligrafia, kolekcje podarowane). Niewykluczone, że to błąd, bo może omijam coś niezwykłego, ale musiałbym tu spędzić jeszcze pewnie z 3 godziny, by obejść wszystkie ekspozycje. A na sam parter zeszły mi chyba z dwie...

Dla zilustrowania wrzucam garść zdjęć, choć jest to tylko bardzo drobny wycinek.

Na sam początek 2 zagadki - co to jest? Odpowiedzi na końcu odcinka :)

Image

Image

A teraz pozostały materiał obrazujący muzeum.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W tych butach, to jest dopiero prawdziwe "chodzenie na szpilkach".

Image

Moją szczególną uwagę przykuwa ekspozycja prezentująca pewien specyficzny zwyczaj związany z pochówkiem w jednej z epok. Polegał on na zatykaniu zmarłemu wszystkich otworów jadeitowymi korkami. Wszystkich...

Image

Image

Żegna mnie jeden z tutejszych robotów. Ten ma akurat łatwą pracę. W Four Points by Sheraton bardzo podobne stworzenie woziło brudne naczynia :)

Image

Image

Image

Naver pokazuje, że spacer do War Memorial zajmie mi ponad 50 minut. W rzeczywistości docieram tam kwadrans szybciej. Jestem już przyzwyczajony, że czas marszu jest przeszacowany przez tą aplikację średnio o 20, a czasem nawet 30%.
Wizytę zaczynam od części zewnętrznej, gdzie usytuowano imponującą ekspozycję różnego rodzaju broni o dużych lub wręcz ogromnych gabarytach, której używały obie strony wojny koreańskiej.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Przy tym eksponacie...

Image

...od razu w głowie włącza się to:



W przepastnym budynku, na 3 kondygnacjach obejrzeć można ekspozycje poświęcone w większości wojnie, której skutkiem jest podział kraju na dwie części (choć zdecydowana większość wystawy poświęcona jest temu właśnie tematowi), a w nieco mniejszej skali również innym epokom.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Można się tu nawet przebrać wirtualnie w koreańskiego komandosa :D

Image

Image

Zadziwiająco mało jest tam informacji o czasie II wojny światowej i okupacji japońskiej, która była przecież tak straszna dla Korei. Nie wiem, być może tej tematyce jest poświęcone inne jeszcze muzeum?

Na mapie, w okolicy Moxy dostrzegam lokal wegański (a takich jest tu bardzo mało), więc myślę sobie, że warto spróbować. Mimo, że jestem bez córki, która bez litości weganizuje mnie na każdym wyjeździe, idę tam chętnie, organizm wzywa już do odreagowania od mięsa. W malutkiej uliczce trafiam do schowanego na parterze maleńkiego baru "Maru", w którym kilka starszych pań robi pyszności z samych warzyw, odpowiednio przerobionej soi, grzybów itd. Do tego wszystko w bardzo przystępnych, czy wręcz niskich cenach. Jadam tu już do końca pobytu w Seulu :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Na koniec dnia zaglądam jeszcze do świątyni Jogyesa - też rzut beretem od Moxy. I tu lampionowe szaleństwo jest w pełnej krasie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

A teraz, zgodnie z zapowiedzią, wyjaśnienie, czym są przedmioty pokazane w zagadkach :)

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#23 PostWysłany: 03 Maj 2022 15:20 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 838
złoty
Jeśli chodzi o muzeum historyczne to mają jeszcze "National Museum of Korean Contemporary History" stojące obok Ambasady USA i Pałacu Gyeongbokgung? Też jest darmowe, a wystawy odnoszą się również do okresu przed wojną koreańską.
W samym muzeum narodowym, z tego co pamiętam były darmowe wycieczki z przewodnikiem, które pomagały rozjaśnić to i owo. Ulubiona zagadka Koreańczyków gdy oprowadzają cudzoziemców to chyba ta :lol:
Załącznik:
P3162279 (2).JPG
Zdjęcie robione kalkulatorem, ale to oczywiście jest poduszka.
Obok muzeum narodowego jest też muzeum ich pisma, które w przeciwieństwie do innych zostało wymyślone przez króla, a nie tworzyło się przez setki lat jak inne. Sama wystawa moim zdaniem jednak średnia, choć temat, z dobrym przewodnikiem, jest interesujący.

W ogóle świetne zdjęcia, aż mam ochotę pojechać do Seulu, a mi się tam przecież zupełnie nie podobało. :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
tropikey uważa post za pomocny.
 
 
#24 PostWysłany: 03 Maj 2022 16:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Obok ambasady USA przejeżdżałem/przechodziłem kilkanaście razy (swoją drogą, to chyba najlepiej strzeżone miejsce w Seulu), ale nie przyszło mi do głowy, by rozglądać się tam za muzeum.
Może następnym razem :)
Co do nie podobania się Seulu, to w sumie miałem podobnie :D . Gdy byłem tam kilka lat temu, też miałem mieszane uczucia.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#25 PostWysłany: 03 Maj 2022 18:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Tradycji musiało stać się zadość - relacja "live" w toku, a ja już w domu. Załatwmy dziś zatem jeszcze jeden odcinek...

Gdy rano opuszczam hotel, przecieram oczy ze zdumienia. Ulica, która jeszcze wczoraj wieczorem była wypełniona po brzegi i zaśmiecona, dziś wygląda, jakby nigdy nic tu nie zaszło. Wieczorem przekonam się ponownie, jak sprawnie działa tutejsze MPO (ciekawe, czy młodsi forumowicze kojarzą, co to znaczy :D ?).

Image

Kieruję się do wspomnianej wcześniej rzeczki Cheonggyecheon. Na dziesiątki lat zniknęła ona z Seulu pod naporem industrialuzacji i rozwoju miasta. Jednak w naszym wieku, za niemal 300 mln dolarów przywrócono ją do życia (niekoniecznie w pierwotnym kształcie) i obecnie 11-kilometrowy "wąwóz" z płynącym jego środkiem strumieniem cieszy oczy. Przynajmniej ja to tak oceniam, jako zwykły turysta, a nie mieszkaniec Seulu. Oczywiście, nie omieszkuję przejść go w całości :D

Image

Image

Image

Image

Image

Te ozdoby stojące w wodzie, to znowu lampiony. Wkrótce zobaczycie, jak się prezentują po zmroku.

Jest tu również sporo historii.

Najstarszy most Seulu...

Image

...czy przeniesiona na tysiące kafli ilustracja że starej księgi, prezentującą ogromny orszak króla.

Image

Jest nawet miejsce na galerię zdjęć umiejscowioną pod mostem. Ciekawe, ile czasu przetrwałaby taka inicjatywa pod polskim mostem?

Image

Ludzie chodzą lub biegają, czapla zapuszcza żurawia, a pstrągi pławią się w czyściutkiej wodzie. Istna sielanka!

Image

Image

Image

Image

Docieram w okolicę bramy Heunginjimun, skąd już tylko kilka kroków do ekscentrycznej budowli kryjącej w sobie DDP (Dongdaemun Design Plaza).

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zaglądam do kilku pomieszczeń ogólnodostępnych (np. do sali multimedialnej z pokazem zupełnie jak na festiwalu LLUM w Barcelonie), choć na wystawę poświęconą Timowi Burtonowi nie mam już czasu.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Opuszczając tereny DDP obserwuję przez chwilę kolejne przygotowania do dzisiejszej parady, a potem ruszam do parku Naksan. Znowu pod górę.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tuż obok zaglądam do Ihwa Mural Village. Nazwa tego miejsca jest raczej na wyrost, bo murali jest tu liczba raczej deficytowa.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Do Brazylii się to nie umywa, więc zmywam się w dół. Czeka mnie tam jeszcze jedno rozczarowanie. Odwiedzam świątynię Jongmyo. Owszem, przy kasie widzę informację o pracach renowacyjnych, ale cena wstępu jest ponownie śmiesznie niska (3,5 zł), więc nie zwracam uwagi na szczegóły. Myślę sobie, że trudno... będą pewnie jakieś rusztowania. Tymczasem, gdy docieram do głównego miejsca kompleksu, mym oczom ukazuje się obraz niczym z budowy sarkofagu nad nieczynną elektrownią jądrowa.

Image

Image

Image

Image

Tak to mogłoby wyglądać w innych okolicznościach:

Image

Obok jest jeszcze jeden budynek składający się na kompleks, ale tu z kolei szykują się do uroczystości z udziałem oficjeli i mediów.

Image

Wracam do hotelu, żeby ubrać się nieco cieplej, bo po zmroku może się zrobić chłodniej. To już ostatnie chwile przed procesją z lampionami.

Image

Image

Image
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 03 Maj 2022 19:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 Cze 2012
Posty: 1004
Loty: 428
Kilometry: 398 855
niebieski
Świetna relacja!
Nie mogę się napatrzyć :) Ale mnie zaskoczyłeś informacją o tym, że Hilton idzie do rozbiórki. 3 lata temu wyglądał lepiej niż wiele innych nowszych.

P.S. Konieczniej jedź do Cho Yonsoon’s na Gwangjang Market do bohaterki odcinka Street Food z Netflix.
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#27 PostWysłany: 03 Maj 2022 21:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Czas zatem wreszcie poparadować :)
Ja sam aktywnego udziału brać w tym nie będę, bo nawet gdybym zorganizował sobie jakiś gustowny lampion, to taki samotny białas wymachujący podświetlonym pergaminem wyglądałby dość głupkowato :D

Staję sobie zatem w kilku różnych miejscach alei Jong-ro i z przyjemnością obserwuję dziesiątki tysięcy uczestników marszu. Są oni podzieleni na różnej wielkości grupy. Od kilkunastoosobowych po liczące kilkuset członków. Od prostych reprezentacji szkół, czy firm, niosących jedynie mało skomplikowane lampiony, po dobrze zorganizowane i skoordynowane twory, które miesiącami przygotowywały misterne konstrukcje na ruchomych platformach lub samochodach.

Oto garść zdjęć...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Później wracam jeszcze nad strumień, by zobaczyć jego wieczorny anturaż.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Przyciągnięty dźwiękami typowo koncertowymi, w drodze powrotnej do hotelu wpadam na punkt kulminacyjny wieczoru na skrzyżowaniu przy stacji Jonggak. Na scenie występują zespoły mocno przypominające nasze disco polo. Śpiewają na pewno z playbacku, ale taniec synchroniczny mają opanowany do perfekcji. Do tego stopnia, że jeden z zespołów nie przestaje tańczyć nawet gdy na skutek jakiejś usterki, na kilkanaście sekund urywa się dźwięk.
Zabawa jest jednak przednia :D
A do tego, niedaleko sceny ustawione są stwory, które wcześniej brały udział w paradzie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Dla pełniejszego obrazu, dwa materiały wideo (nie moje):

ujęcie syntetyczne



i rozwlekłe



Edit: zapomniałem wspomnieć, że już w drodze z kończącego się koncertu do hotelu, widziałem duże ekipy sprzątające, które doprowadzały całą okolicę do porządku po paradzie i imprezach towarzyszących. Następnego dnia nie było po nich żadnego śladu, łącznie z tymi różowymi papierkami.
To tak w nawiązaniu do mojego zdziwienia na widok ulicy przed Moxy, która po sobotnich imprezach została wysprzątana w stopniu niemal laboratoryjnym ;)


Ostatnio edytowany przez tropikey 03 Maj 2022 22:27, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 03 Maj 2022 21:59 

Rejestracja: 05 Mar 2017
Posty: 1232
złoty
adam1987 napisał(a):

W ogóle świetne zdjęcia, aż mam ochotę pojechać do Seulu, a mi się tam przecież zupełnie nie podobało. :)

mam dokładnie to samo :lol:
_________________
Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 04 Maj 2022 00:48 

Rejestracja: 21 Cze 2016
Posty: 343
niebieski
Czy mogę poprosić o podsumowanie kosztów wraz z lotem ?
_________________
Zamiast dziękuję klikamy „Lubię” / „Pomocny post”, jeśli tak jest.

Kochać to chcieć przemierzyć cały świat we dwoje, po to, by nie było miejsca na ziemi wolnego od wspólnych wspomnień.
Góra
 Relacje PM off  
 
#30 PostWysłany: 04 Maj 2022 05:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Coś tam będzie "pi razy oko", ale to przecież jeszcze nie koniec :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 04 Maj 2022 11:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Mój ostatni pełny dzień spędzam znowu na łażeniu po górkach.

Dojeżdżam autobusem pod muzeum poświęcone koreańskiej sztuce kamiennej. Położone jest one na zboczu masywu otaczającego Seul od północy. Droga tu prowadząca jest znowu kręta, niemal jak ta do twierdzy Namhansanseong. I tym razem kierowca nie ma litości dla pasażerów. Wszyscy - oprócz mnie, "młodzieniaszka" - to emeryci, którzy jadą do świątyni, nieco przed muzeum. Na każdym zakręcie ci, którzy nie załapali się na miejsce siedzące (wyścig do nich był emocjonujący) latają z jednej strony autobusu na drugą i z powrotem, przeklinając przy tym kierowcę. Tak się domyślam, sądząc po tonie cedzonych przez zęby słów ;)

Przystanek przy muzeum jest ostatni na trasie. Autobus zawraca, a ja przechodzę przez dzielnicę willową, w której swoje rezydencje mają m. in. przedstawiciele korpusu dyplomatycznego z różnych krajów, mijam centrum kultury Samcheonggak i wchodzę na ścieżkę prowadzącą jeszcze wyżej.

Na rozdrożu wybieram drogę w lewo. Jak się potem okaże, wrócę do tego samego punktu ścieżką po prawej.

Image

Image

Image

Image

Stromymi schodami wspinam się do drogi, przy której ulokowany jest Bugak Palgakjeong - sześcioboczny pawilon z pięknymi widokami na Seul i na szczyty parku narodowego Bukhasan.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Jest to teren dość mocno zmilitaryzowany. Tuż obok punktu widokowego, za drzewami majaczy bateria artylerii przeciwlotniczej, duże połacie terenu są odgrodzone wysokimi zasiekami, a na dojazdach ustawione są ciężkie blokady. Nawet na szlaku widać co jakiś czas betonowe postumenty do montażu broni, a czasem zamaskowane i raczej nie używane (ale zabezpieczone na przyszłość) bunkry. Cóż, sąsiedzi zza położonej tak niedaleko granicy nie dają gwarancji spokoju...

Oddalam się od Bugak Palgakjeong, by dojść do ścieżki prowadzącej w dół i zamykającej moją pętle. Prowadzi ona między innymi przez punkt widokowy Hogyeong-Am z jeszcze piękniejszą panoramą miasta.

Image

Image

Image

Image

Image

A potem już ciągle w dół...

Image

Image

...by dotrzeć do przystanku przy Friendship Park Seongbuk. Cała ta okolica ozdobiona jest flagami różnych państw. Z przyjemnością stwierdzam, że nasza tu dominuje, a nawet uzupełniona jest czasem gratulacjami z okazji rocznicy uchwalenia konstytucji.

Image

Image

Wysiadam w centrum, bo mam zamiar zrobić dziś jeszcze trochę zakupów (a zebrało się tego ostatecznie co nieco :D ), a tu - jak na 1. maja przystało - piękny pochód czczących święto pracy. A jest ich wcale nie mniej, niż wczorajszych "lampionarzy".

Image

Image

Image

Po zakupach pozostaje się spakować na jutrzejszą drogę powrotną.

Do zobaczenia w ostatnim odcinku :)
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
Złoty uważa post za pomocny.
 
 
#32 PostWysłany: 04 Maj 2022 18:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Rano nie ma pośpiechu, tym bardziej, że przyszła informacja z Lufthansy o przesunięciu wylotu o godzinę, z 12:15 na 13:15. Z jednej strony dobrze, bo można robić wszystko w zwolnionym tempie, ale z drugiej oznacza to wydłużone oczekiwanie na pożywienie. Bo śniadanie w Moxy (o czym pisałem wcześniej) jest dziś w dość minimalistycznej i mało atrakcyjnej wersji "dnia roboczego", a salonik na lotnisku (jak donosi https://loyaltylobby.com/2022/04/25/asi ... e-lounges/) jest w stanie agonalnym. W sumie, trudno się dziwić. Asiana, która opiekuje się tym salonikiem, będzie wkrótce wchłonięta przez Korean Air, więc dlaczego miałoby im zależeć na opinii klientów? Poza tym, lotnisko w Seulu jest obecnie cały czas w stanie letargu. Spójrzcie tylko na te pustki...

Image

Image

Image

Lot odbywa się dziś "księżną niebiesiech", czyli B747, w wersji 800. W Lufthansie oznacza to, że na czubku dolnego pokładu jest pierwsza klasa. Od dawna próbowałem zrobić upgrade do tejże przy użyciu moich evoucherów, ale nie było takiej możliwości. Mimo to, oddając bagaż zagaduję panienkę za kontuarem, czy może dałoby się przenieść mnie z aktualnie zajmowanego 83A (na górnym pokładzie) do pierwszej klasy. Panienka coś tam wklepuje, dzwoni, ale ostatecznie kiwa głową, że niestety "first class is fully booked". No nic, biznes po schodkach do góry też ujdzie. Ostatni raz miałem przyjemność przebywać tam w 2016 r., na trasie z Hongkongu na Bali. Narzeka się na klasę biznes w Lufthansie, ale słynne "trumienki" Cathay Pacific (już wycofane) to dopiero było coś!

W saloniku Asiany konstatuję ze smutkiem, że wszystko, co napisał Loyalty Lobby było w pełni uzasadnione. O ile samo lokum jest całkiem przyjemne, to to, co można tam konsumować woła o pomstę do nieba.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z tych siedmiu pierożków na ostatnim zdjęciu biorę jednego na spróbowanie, a że okazuje się całkiem niezły, wracam po więcej, ale nic już nie zostało. I do końca mojego pobytu stan ten nie ulega zmianie. Pozostaje raczyć się czerwonym winem...

Gdy nadchodzi ku temu pora, docieram pod bramkę i z przyjemnością patrzę na jumbo. No bo, jak tu nie lubić tego leciwego już tworu myśli ludzkiej.

Image

Idąc rękawem do samolotu wyciągam kartę pokładową otrzymaną podczas check in'u. Jeszcze raz sprawdzam numer miejsca i oczom nie wierzę...

Image

Nie mam pojęcia, skąd ta zmiana, skoro "first class is fully booked" (jak wcześniej stwierdziła check in'owa panienka), ale nie będę przecież protestować :D
Już w środku orientuję się, co jest grane. Otóż, kabina pierwszej klasy jest, ale z serwisem z biznesu. Z jakiegoś powodu linia zrezygnowała na tej trasie (a może tylko w czasie tego lotu?) z zaoferowania cateringu dla "pierwszoklasistów". Dostaję zatem taką kulawą F - bez kawioru i takich tam różnych innych benefitów. Biorąc jednak pod uwagę, że nie kosztuje mnie to zupełnie nic, oczywiście nie śmiem narzekać.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W takiej okrojonej wersji pozostaje to, co najważniejsze - bardzo wygodne "fotelisko", które jest sporo większe (w każdej pozycji) od fotela biznesowego. Na tak długi lot (prawie 13 h) idealna sprawa :)
Niestety, dobre wrażenie psuje archaiczny już system rozrywki pokładowej, którego jakość obrazu w porównaniu z tą w A350 jest jak z epoki kamienia łupanego.

We Frankfurcie mam tylko godzinną przesiadkę. Wpadam zatem do Heinemanna, by zrealizować kupon urodzinowy, a potem na moment jeszcze do saloniku LH dla senatorów. Po tym, czego doświadczyłem w saloniku Asiany w Seulu, ten we Frankfurcie jawi się niczym oaza :D

Nieco ponad godzinny lot do Gdańska jest bardzo przyjemny. Panie stewardessy mocno już leciwe, ale bardzo sympatyczne i sprawne.

Image

A rano z okna widzę małą powtórkę z Azji :)

Image

Szkoda tylko, że temperatury u nas takie mało azjatyckie.

Tak oto mój 10-dniowy wypad do Korei dobiegł końca.
Z tą "Koreą" w tytule to była trochę naciągana sprawa, bo przecież cały czas spędziłem w Seulu, wyskakując z niego co najwyżej na pół dnia, to tu, to tam. Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że czeka mnie takie "staycation", to bym się puknął w czoło. W ogóle jednak nie żałuję takiej formy. Wszystko odbyło się dzięki temu w spokojnym (acz nie leniwym) tempie, bez miotania się między hotelami i lotniskami. Muszę kiedyś jeszcze takie coś powtórzyć.

Sam Seul i okolice, po dużo bliższym poznaniu, niż kilka lat temu, gdy byłem tu tylko przez kilkanaście godzin, okazał się świetnym, urozmaiconym, dobrze zorganizowanym i łatwym do zwiedzania miejscem. Nie było ani chwili na nudę :)

Była prośba o podsumowanie kosztów, więc poniżej krótkie zestawienie:
1) lot: 2631 zł + 299 zł za PCR w Polsce
2) hotele: 2200 zł łącznie za Four Points (4 noce) i za Moxy (3 noce), a Hilton był za punkty (3 noce),
3) transport na miejscu: ok. 180 zł (za tyle z grubsza doładowałem łącznie kartę T-Money),
4) gastronomia: ok. 250 zł (koszt z 7 dni, bo w czasie pobytu w Hiltonie nie chadzałem dodatkowo na inne jedzenie),
5) wstępy do różnych instytucji: łącznie nie więcej chyba, niż ok. 50 zł.
Zakupów pamiątkowo-prezentowych nie liczę, bo to kwestia bardzo indywidualna.

Do kolejnego razu!


Ostatnio edytowany przez tropikey, 04 Maj 2022 18:38, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#33 PostWysłany: 04 Maj 2022 18:37 
Moderator forum

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 1458
Bartek, jak przy zmianie biletu wpadły mile? Dobrze widzę na bilecie, ze została klasa P? SEN już przedłużony? :>
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#34 PostWysłany: 04 Maj 2022 18:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Niestety, do przedłużenia jeszcze trochę brakuje :(
Mil statusowych wpadło łącznie coś ok. 48.000, więc sporo, jak za ten wydatek ;)
Teraz mam prawie 59.000, więc do 100k nadal brakuje "co nieco". Na jakiś error fare do 10.06 raczej nie liczę, a kupować czegoś na siłę, byle tylko załapać się na podwójne mile statusowe też nie chcę. Zobaczymy... Może los się jakoś uśmiechnie i te braki pozwoli jeszcze uzupełnić :)

Za to mil premiowych, pomimo zmian, dali jakieś śmieszne ilości. Muszę to jeszcze rozgryźć, bo coś mi się wydaje, że aż przesadzili ze skąpstwem.
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
tarman uważa post za pomocny.
 
 
#35 PostWysłany: 04 Maj 2022 19:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6568
HON fly4free
Zapomniałem o jeszcze jednej kwestii w podsumowaniu:

Łączna liczba przemaszerowanych kilometrów: 200 :D

Wychodzi średnio 20 km na 1 dzień, choć z tych 10 dni pierwszy i ostatni liczą się nieco mniej, więc raczej 25 km na dzień.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 35 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group