REKLAMA

Zakaz sprzedaży i konsumpcji alkoholu w samolotach i na lotniskach? Kto może zyskać a kto straci?

Alkohol w samolocie
Foto: PONG HANDSOME / Shutterstock

Rzadko się zdarza, aby dany temat rozpalał i dzielił aż tak mocno. Kwestia alkoholu podczas podróży lotniczej – od momentu przybycia na lotnisko, poprzez lot, skończywszy na przybyciu do miejsca docelowego – jest mocno dyskusyjna. Ścierają się różne poglądy, odmienne podejście… a w tle (jak zwykle) jest ogromny biznes. To jak to z tym alkoholem w podróży w końcu jest?

Małe piwko w oczekiwaniu na lot. Połączone z rytualnym narzekaniem na zbójeckie ceny, które musimy zapłacić za trunek z pianką („Dajcie spokój, zwariowaliście, 20 PLN za piwo?!”).

„Małpka” w samolocie – whisky, gin, wódka. Jedna, dla kurażu. Druga, aby podróż szybciej zleciała. Trzecia, bo tak fajnie rozmawia się z kolegą zajmującym fotel obok.

Wino i mocniejsze alkohole, strumieniem lejące się w salonikach biznesowych w portach lotniczych.

Ogromne sumy, które zarabiają operatorzy sklepów wolnocłowych na sprzedaży alkoholu.

Pijani pasażerowie, awanturujący się na pokładzie.

Zakaz picia w samolocie.

Problem?

* * *

– Piję, bo… boję się latać. Alkohol mnie uspokaja i rozluźnia. Nie chodzi o to, abym się zataczał. Po prostu po kilku piwach i drinkach jestem nieco otumaniony. I łatwiej znoszę podróż.

Kiwam głową, słuchając tych słów na jednym ze spotkań towarzyskich. To nie jest odosobniony przypadek. Robi tak wielu pasażerów. Argumentacja? Alkohol pomaga w podróży: uspokaja skołatane nerwy, pozwala zapomnieć o tym, że przecież mamy obawy przed lataniem – i niekiedy wydatnie przyczynia się do… przespania większej części podróży.

Do tego jest „wypełniaczem czasu” w trakcie długiego lotu, na równi z ofertą systemu rozrywki pokładowej.

– Jasne, rozrywka. Ciekawe, dla kogo? Spróbuj użerać się z pijanym facetem. Szczególnie w przypadku, gdy jesteś w pracy i nie możesz po prostu wyjść. Życzę powodzenia!

Marta, pracująca w Ryanair, szybko uzupełnia swoje słowa. Przez blisko godzinę słyszę o tym, do czego zdolni są pasażerowie „pod wpływem”. Wymiotowanie w toalecie samolotu. Grubiańskie zaczepki personelu pokładowego. Wyzwiska, niekiedy nawet bójki. Generalnie, obraz nędzy i rozpaczy.

– Nie, to nie tylko o Polakach mowa. Za każdym razem, jak mam w rozkładzie pracę na locie z Wielkiej Brytanii na Ibizę albo Majorkę, nastawiam się jak na wojnę. Po jednej stronie my, personel pokładowy. Po drugiej – „wesolutki” pan z Manchesteru albo Liverpoolu, który już wchodząc na pokład był w stanie prawie nieważkości. Bywa ciężko. Bardzo ciężko – wzdycha Marta.

Piwo w samolocie
Foto: Heather Shimmin / Shutterstock

Alkohol w samolocie

Co robi personel pokładowy z takimi osobami? Wachlarz działań jest szeroki. Od próśb, poprzez próby wpłynięcia na ograniczenia spożycia („To jest ostatnie piwo, które mogę Panu sprzedać”), skończywszy na usunięciu pasażera z pokładu, gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli i może zagrażać bezpieczeństwu lotu.

Pół biedy, jeżeli cała akcja ma miejsce jeszcze przed oderwaniem kół samolotu od ziemi. Gorzej, jeżeli maszyna jest już w powietrzu.

– Jestem tolerancyjna, wszystko rozumiem, ludzie często chcą się zrelaksować, lecą na wakacje. Po alkoholu wielu podróżnych jest wyluzowanych, rozgadanych, uśmiechniętych. Ale do cholery, pijany pasażer to niebezpieczny pasażer. Wszystko jest dla ludzi, ale nie można przekraczać granic – puentuje Marta.

Gdzie jest granica? Jeden z portali internetowych przytacza opowieść stewardesy, która wspominała pewnego „nietypowego pasażera”. Cóż takiego zrobił, że został zapamiętany? Wybrudził kałem ściany w toalecie i zwymiotował do zlewu. Następnie… zgubił telefon w koszu na śmieci – i poprosił stewardesę, aby go znalazła. Na koniec lotu przeprosił za swoje zachowanie, tłumacząc, że jego organizm źle zareagował na połączenie wina i leku nasennego.

Zakaz sprzedaży alkoholu na pokładzie?

Czy zakaz picia na pokładzie zmieniłby cokolwiek? Rozmawiam z psychologiem, zajmującym się m.in. terapią uzależnień.

– Jestem sceptyczny. To jak z nożem: jeden użyje go do smarowania masła, inny zabije nim człowieka. Alkohol to narzędzie, a represje tutaj niewiele dadzą.
– Co zatem robić?
– Edukować. Cierpliwie tłumaczyć. Próbować zmienić świadomość ludzi. Wiem, to ewolucja a nie rewolucja. Niekiedy jednak rewolucja nie przynosi rezultatu.

Media branżowe co pewien czas obiegają deklaracje niektórych linii lotniczych, które chcą walczyć z plagą pijanych pasażerów. Jet2 zaprzestało sprzedaży alkoholu na porannych lotach, motywując to… złym zachowaniem pasażerów. Ze strony Ryanaira płyną sygnały, że z chęcią przyklaśnie restrykcjom. Jakim? Zakazy sprzedaży alkoholu przed 10 rano oraz limitowi zakupu maksymalnie dwóch napojów alkoholowych na osobę. Ale… uwaga… owe ograniczenia miałyby według irlandzkiej linii mieć miejsce nie w ich samolotach, lecz na lotniskach.

Zdziwieni? Przyzwyczajeni do pokrętnej logiki panującej niekiedy w światku podróży lotniczych (podczas kontroli bezpieczeństwa zabiorą z Twojego plecaka małą butelkę z wodą, ale na pokład możesz spokojnie wejść z litrową szklaną butelką z płynem, zakupioną w sklepie wolnocłowym), nie powinniście podnosić brwi do góry. Kenny Jacobs z Ryanair tłumaczy:

– To niesprawiedliwe, że lotniska czerpią nieograniczone zyski ze sprzedaży alkoholu pasażerom, a linie lotnicze muszą rozwiązywać ten problem. […] Biorąc pod uwagę, że większość naszych lotów odbywa się na krótkich dystansach, to na pokładzie sprzedajemy naprawdę niewiele alkoholu. Dlatego to na lotniskach powinno wprowadzić się środki prewencyjne, zamiast pozwalać na nieograniczone spożywanie napojów wyskokowych, które rodzi dalsze problemy.

Alkohol w porcie lotniczym
Foto: First Class Photography / Shutterstock

Odbicie piłeczki? Cóż, przecież to proste: wystarczy podliczyć, ile alkoholu jest sprzedawane na pokładach samolotów, aby zrozumieć, że to naprawdę intratne źródło przychodu dla każdej linii lotniczej. Więc zarzynanie kury, która znosi złote jajka, nie jest w interesie żadnego taniego przewoźnika, oferującego w sprzedaży alkohol na pokładzie swoich maszyn.

Oddajmy sprawiedliwość Ryanairowi – oprócz przerzucania odpowiedzialności w stronę portów lotniczych, także próbuje walczyć z niepożądanymi zjawiskami (pisaliśmy o zakazie wnoszenia alkoholu zakupionego w strefie wolnocłowej na pokład samolotów Ryanaira operujących na trasach z Glasgow i Manchesteru do Alicante i na Ibizę).

Napoje wyskokowe na lotniskach i w samolocie

Latam dużo i często. Trasy krajowe, trasy europejskie, long-haule. Mam okazję (w kwestii alkoholu) obserwować pełne spektrum zachowań. I śmiem twierdzić, że problem nie jest taki jednoznaczny i oczywisty. Umówmy się: jeżeli pasażer jest ewidentnie „pod wpływem” jeszcze na lotnisku… jakim cudem jest wpuszczony na pokład samolotu?

Bełkoczący Anglik, który zamawia kolejnego drinka w barze na Lotnisku Chopina, powinien obejść się smakiem, a nie (wybaczcie grę słowną) smakować swój napój z procentami.

Pewne zjawiska są, używając kolokwializmu, nie do przeskoczenia.

– Na „partyzanta”, który kupił sobie butelkę wódki i sok pomarańczowy w sklepie bezcłowym, po czym przelał to do termosu albo innego bidonu, robiąc big-drinka, nie mamy wpływu. Jeżeli wyciąga taki termos na pokładzie, to dopóki ewidentnie nie będzie przesadzać, nie zareaguję – opowiada stewardesa z ponad 10-letnim stażem w tanich liniach operujących z Polski. – Ale to moje podejście, znam koleżanki po fachu, które zareagują bardzo szybko i stanowczo – dodaje.

Tak, potwierdzam. Sam nie jestem bez winy, nie mogę rzucić kamieniem. Turbo-cola lub obfite zaopatrzenie w salonikach lotniskowych („kultura bidonowa”, pozdrawiam czytelników!) niekiedy są rozwiązaniem. Niekiedy. Ale należy znać umiar.

* * *

Czy totalny zakaz sprzedaży alkoholu na lotniskach i na pokładach samolotów miałby rację bytu? Na pozór to utopia… ale patrząc na popielniczki w niektórych samolotach, łatwo sobie przypomnieć, że jeszcze niedawno rzeczą absolutnie nie do pomyślenia było to, aby ktokolwiek zakazał palenia w samolocie. Młodsi czytelnicy mogą tego nie pamiętać, ale całkowity zakaz palenia został wprowadzony w 1990 r.

Już teraz na świecie są linie lotnicze, które podchodzą do tematu alkoholu bardzo restrykcyjnie. Na pokładzie przewoźnika Saudia nie podaje się alkoholu, obowiązuje także całkowity zakaz konsumpcji własnych „procentów”, a nawet wnoszenia alkoholu na pokład w bagażu podręcznym.

Ale w czyim interesie byłoby wprowadzenie takiego zakazu globalnie? Ponownie, warto odwołać się do argumentów finansowych: sprzedaż piwa (wina, wódki, whisky) to solidny zastrzyk finansowy dla operatorów sklepów wolnocłowych i właścicieli barów ulokowanych na lotniskach całego świata.

Biznes

Co na to przedstawiciele portów lotniczych? Rozmawiam z rzecznik Kraków Airport, Moniką Pabisek.

Paweł Kunz, Fly4free.pl: Co z tym alkoholem? Czy przedstawiciele portu lotniczego mają wpływ na kwestie z tym związane, na przykład na odmowę wpuszczenia na pokład?
Monika Pabisek: To nie do końca tak wygląda. Zacznijmy od tego, że decyzję o odmowie przewozu pasażera będącego pod wpływem alkoholu podejmuje przewoźnik lotniczy, który jest reprezentowany przez agenta handlingowego obsługującego dany rejs.

To znaczy?
Agentami handlingowymi są firmy, które funkcjonują na terenie lotniska i zajmują się m.in. obsługą pasażerów w terminalu (odprawą biletowo-bagażową, boardingiem, czyli wejściem na pokład) oraz na płycie lotniska. Mówimy tu np. o przewożeniu pasażerów do samolotu, załadunku czy rozładunku bagażu). Decyzję o wycofaniu z rejsu może podjąć również kapitan samolotu.

Często macie do czynienia z takimi sytuacjami?
Na szczęście nie. Odmowa wstępu na pokład samolotu pasażera będącego pod wpływem alkoholu zdarza się sporadycznie.

Z Waszego punktu widzenia, zakaz sprzedaży alkoholu na lotnisku ma sens?
Cóż, wprowadzenie zakazu sprzedaży nie powstrzyma podróżnych przed spożywaniem alkoholu przed podróżą lotniczą. Mogą go przecież zakupić wcześniej, przed przyjazdem do naszego portu lotniczego.

A jak to wygląda teraz?
Na krakowskim lotnisku można dokonać zakupu alkoholu w punktach gastronomicznych, przy czym należy go spożywać tylko w miejscach konsumpcji (czyli na terenie punktu gastronomicznego). Alkohol można zakupić również w sklepach po kontroli bezpieczeństwa, jest też dostępny w salonach Business Lounge i w terminalu VIP.

Co z „trudnymi przypadkami”?
W przypadku, gdy pasażer będący pod wpływem alkoholu jest na przykład agresywny, musi liczyć się z dalszymi konsekwencjami prawnymi np. sprawą sądową i grzywną.

I jest to wykonywane? Czy to martwy przepis?
Odpowiem, podając przykład. W ubiegłym roku jeden z pasażerów, który będąc pod wpływem alkoholu (2,40 promila w wydychanym powietrzu), odmawiał wykonywania poleceń obsługi i był agresywny, został ukarany karą grzywny w wysokości ponad 10 tys. PLN oraz obciążony kosztami postępowania sądowego.

* * *

Z naszego punktu widzenia sprawa jest prosta. Wolimy pisać o promocjach i świetnych okazjach na tanie loty, niż szykować artykuł o naszym rodaku, który „nieco” przeholował w samolocie. Wszak wszystko jest dla ludzi, ale… bez przesady.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
na pytanie kto straci odpowiadam: Wszyscy. Sprzedawca nie zarobi, panstwo nie zedrze z tej sprzedazy podatku a ja sie nie zrobie.. choc nie pamietam kiedy ostatnio placilem za alko na lotnisku/w samolocie.A Saudia to nie żeni alko na pokladzie chyba z powodów religijnych niż z obawy o zaheftowanie klopa :D
tom971, 4 lipca 2018, 19:34 | odpowiedz
teneryfa wyspy kanaryjskie
Najlepsza oferta

Barcelona i Teneryfa za 220 PLN

2018-11-17 11:47 | Adam Płaszczymąka
REKLAMA
REKLAMA
Poznaj nasz kierunek miesiąca
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel