Yogyakarta, czyli najlepsze miasto w Indonezji! Co zobaczyć w krainie świątyń i wulkanów?
Środkowa Jawa to miejsce, do którego większość podróżnych trafia jedynie na moment, „w przelocie” zaliczając dwie najsłynniejsze świątynie. Pędząc dalej w stronę wulkanów we wschodniej części wyspy, by następnie wyruszyć na sąsiednie Bali. Moim zdaniem tak krótkie zwiedzanie to błąd! Zdaję sobie sprawę, że urlop nie jest z gumy, a ja miałem unikalną możliwość spędzenia tam całego miesiąca. Liczę jednak, że moje rady i inspiracje przekonają was, by planując kolejną wycieczkę do Indonezji spędzić tam więcej czasu i na własną rękę odkryć cuda kryjące się w okolicy.
W mojej opinii, Yogyakarta jest jednym z najciekawszych oraz być może jedynym nadającym się do życia miastem w Indonezji (może poza leżącym na Bali Ubud). Metropolia wciąż jednak różni się od miast znanych nam z naszego europejskiego podwórka. Mimo relatywnie niewielkiej populacji (w azjatyckim kontekście tego słowa) liczącej poniżej 500 tys. mieszkańców, potrafi dać się we znaki nawet komuś, kto przyzwyczaił się już do życia w Azji. Oznacza to, że korki bywają niemiłosiernie długie, spacerowanie pozostaje wyzwaniem, a palenie śmieci jest regułą. Jak zatem muszą wyglądać miasta, które „nie nadają się do życia”?
Z drugiej strony: młode społeczeństwo, turystyczny charakter miasta, mnóstwo zabytków, muzeów (szczególnie polecam wizytę w muzeum Affandiego) i wydarzeń dobitnie świadczą, że Yogyakarta ma do zaoferowania zdecydowanie więcej, niż szybki przystanek w celu zwiedzenia słynnych świątyń znajdujących się w pobliżu. I choć murale zdobiące miasto przypominają raczej te z pozostałości muru berlińskiego, aniżeli dzieła sztuki malezyjskiego Geroge Town, Yogyakarta to miejsce, któremu nie sposób odmówić uroku i swojego własnego, niepowtarzalnego charakteru. Przekonajcie się zatem, dlaczego moim zdaniem warto zatrzymać się tam na dłużej.
Borobudur i Prambanan
Dwie najsłynniejsze świątynie, które jak magnes przyciągają tłumy turystów. Leżące w odległości kilku oraz kilkudziesięciu kilometrów od Yogyakarty liczą sobie setki lat i dla większości to one są pierwszym punktem zwiedzania.
Ich pozostałości to prawdziwe perełki architektoniczne, niezwykłe pomniki kultury oraz milczący świadkowie burzliwej historii Jawy. Istnieje możliwość zwiedzenia obu kompleksów w jeden dzień, ja jednak polecam poświęcić na nie dwa osobne dni. Dodatkowo oferowane są łączone bilety wstępu do obu świątyń, taki bilet uniemożliwia jednak wstęp na taras ze stupami w Borobudur (co w mojej opinii mija się z celem). Obszerną relację z odwiedzin w Borobudur możecie przeczytać w tym miejscu.
W okolicach Prambanan znajdziecie również wiele mniejszych świątyń i stanowisk archeologicznych, które świadczą o bogatym dziedzictwie okolicy. Moi faworyci to Ratu Boko oraz Ijo, z których roztacza się wspaniała panorama okolicy.
Wulkan Merapi
W bezpośrednim sąsiedztwie miasta znajduje się jeden z najbardziej aktywnych wulkanów Indonezji. Majestatyczna góra o niemal idealnym stożkowym strzelistym kształcie regularnie przypomina o ryzyku związanym z życiem w cieniu wulkanu. Ostatnia duża erupcja miała miejsce w 2010 roku, pochłaniając życie ponad 100 osób i spowijając Yogykartę grubą warstwą pyłu wulkanicznego.
Ten czynny stratowulkan wypiętrzający się na wysokość ponad 2900 m n.pm. dziś stanowi jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych w regionie. W bezpośrednim sąsiedztwie góry znajdziecie kilka punktów widokowych, organizowane są specjalne wycieczki po zastygłej lawie, a w wiosce Kaliurang powstało muzeum wulkaniczne.
Choć na Merapi nie jest możliwe zorganizowanie wycieczek podobnych do tych prowadzących do Bromo lub Ijen, zdecydowanie jest to jedno z miejsc, które warto odwiedzić w trakcie pobytu.
Pałac wodny
Taman Sari, czyli dawna rezydencja sułtana wraz z podziemnym meczetem to zbudowany w XVIII w. świetnie zachowany i udostępniony zwiedzającym jeden z najsłynniejszych zabytków Yogyakarty. Co ciekawe, sułtanat Yogyakarty funkcjonuje do dziś, a jego władca pozostaje dziedzicznym gubernatorem regionu administracyjnego.
Bilet wstępu na teren wpisanego na listę UNESCO kompleksu to koszt 150000 IDR (około 37 PLN). Będąc na miejscu zdecydowanie warto rozważyć wynajęcie lokalnego przewodnika. Nie tylko opowie on historię tego niezwykłego budynku, ale również poprowadzi nas przez rozległy labirynt zabudowań, który w dużej części został dziś pochłonięty przez miejscowych i „prozę życia”. Z tego powodu nie powinno dziwić, że w trakcie zwiedzania można nie tylko przez przypadek wejść na czyjeś podwórko, ale również natknąć się na… suszące się pranie.
Unikatową w skali światowej atrakcją jest znajdujący się na terenie kompleksu Sumur Gumuling – podziemny meczet. Niestety aktualnie pozostaje on zamknięty dla zwiedzających, a jedyną opcją, by rzucić na niego okiem pozostaje próba zaglądnięcia przez okno na jego wewnętrzny dziedziniec.
Tradycyjny teatr lalek
Wayang, czyli jawajski teatr cieni, stanowi nieodłączny element kultury i tożsamości miejscowych społeczności. Odniesienia do motywów oraz żartów z przedstawień pojawiają się w Indonezji nawet na najwyższych szczeblach polityki, a tradycyjne inscenizacje gromadzą nie tylko całą lokalną społeczność i potrafią również ciągnąć się długimi godzinami, nawet w nocy.
Na szczęście dostępna jest również krótsza wersja dla turystów. Po zachodzie słońca udajcie się do muzeum Sonobudoyo, gdzie kilka razy w tygodniu organizowany jest tradycyjny spektakl w wersji „instant” (czyli taki, który nie trwa do rana). Przedstawienie oczywiście odbywa się po jawajsku i choć osobiście uważam, że jeden raz zupełnie mi wystarczy, nie nazwałbym tego doświadczenia stratą czasu. Tradycyjna orkiestra, misternie zdobione lalki oraz ciekawy klimat – nawet jeśli zrobione pod „turystów”, były czymś interesującym do zobaczenia.
Dodatkowa wskazówka: widowisko można oglądać z obu stron sceny, podziwiając misternie wykonane kukiełki lub ich cienie po „tylnej” części płótna. W czasie przedstawienia można przemieszczać się po sali, oglądając je z różnych perspektyw.
Plaże w okolicach Yogyakarty
Miasto, choć położone w głębi lądu, znajduje się tylko 30 km od południowego wybrzeża Jawy. Oznacza to, że w zależności od korków oraz początkowego punktu w centrum, w około godzinę będziecie mogli znaleźć się na plaży.
Najbliższą oraz zdecydowanie najbardziej popularną wśród lokalnych mieszkańców jest plaża Parangtritis. Ciągnąca się na kilka kilometrów szeroka, piaszczysta plaża idealnie nadaje się na niespieszny relaks. Jej rozmiar sprawia, że nawet w wysokim sezonie bez problemu znajdziecie tam spokojny zakątek bez tłumów.
Warto wspomnieć, że otwarty ocean w tym miejscu rzadko bywa spokojny, co może skutecznie uniemożliwić (lub ograniczyć) kąpiele. Również konserwatywna część lokalnej społeczności zazwyczaj wypoczywa szczelnie ubrana. Nie ma określonego dress code’u, turyści w strojach kąpielowych stanowią jednak mniejszość i zdecydowanie rzucają się w oczy.
Punkty widokowe i zachody słońca
Pofałdowany krajobraz środkowej Jawy miejscami został w bardzo twórczy sposób zaadaptowany przez miejscowych. W pobliżu naturalnych punktów widokowych jak grzyby po deszczu wyrastają kawiarenki, restauracje oraz małe parkingi. Za symboliczną opłatą możecie zatrzymać się przy jednym z nich i podziwiać słońce chowające się za horyzont.
Choć zachód słońca często przypomina pizzę (w tym kontekście, że nawet zła pizza, to przecież pizza), w okolicach równika prezentuje się jednak wyjątkowo fenomenalnie. Pamiętajcie jednak, że ze względu na szerokość geograficzną niemal przez cały rok dzień trwa tam bardzo krótko – około 17:30 będzie już po zabawie.
Które punkty widokowe warto odwiedzić, by zachwycać się widokiem słońca wielkiego jak pomarańcza znikająca za horyzonem? Mnie w szczególności do gustu przypadły Bukit Bintag, Bukit Paralayang oraz Hutan Pinus Pengger.
Dalsze atrakcje
Mając do dyspozycji więcej czasu oraz skuter lub samochód warto wybrać się na całodniową wycieczkę w nieco dalej położone zakątki. Poniżej kilka inspiracji.
Plaża Timang wraz z charakterystyczną wyspą, do której prowadzi most linowy oraz tyrolka to jeden z najbardziej fotogenicznie położonych punktów w okolicy. Zdecydowanie warto się tam wybrać, mając z tyłu głowy dwie rzeczy. Pierwszą jest problematyczny dojazd – ostatnie 3 kilometry to wyboista, kamienista droga, którą większość podróżnych pokonuje samochodem terenowym. Ja wybrałem się tam skuterem i zdecydowanie nie powtórzyłbym tego pomysłu po raz kolejny. Drugą jest wygórowana w mojej opinii opłata za wstęp. Zagraniczni turyści muszą zapłacić aż 250000 IDR (ok. 62 PLN) co według miejscowych standardów jest po prostu zdzierstwem.
Okolice plaży Kukup to jeden z najlepszych zakątków na spokojny relaks i podziwianie zachodu słońca. Ta zatoka w przeciwieństwie do innych plaż oferuje spokojną wodę pozwalając na kąpiele. Wstęp na nią jest bezpłatny.
Goa Jomblang to niezwykle malowniczy kompleks jaskiń udostępniony do zwiedzania turystom. W tym wypadku sugeruję jednak rozważyć zorganizowaną wycieczkę z jedną z lokalnych agencji turystycznych. Ze względu na dystans oraz obowiązujące zezwolenia dużo prościej tym razem będzie pozwolić komuś zorganizować to za was.
Nepal Van Java
Nazwa miejscowości budzi słuszne skojarzenie z Himalajami. Położona około 66 km na północny-zachód od Yogyakarty górska wioska słynie z kolorowych domów kaskadowo opartych o zbocza, wspaniałych widoków oraz… mgieł. W czasie mojej wizyty miejscami nie widać było przysłowiowego końca nosa, a temperatura znacząco różniła się od tej w nizinach.
Strome zbocza i wyboiste polne drogi prowadzące na szczyt mogą dać się we znaki nawet wytrawnym użytkownikom jednośladów. Z tego powodu, skuter polecam zostawić na jednym z parkingów, a na spacer po wiosce wybrać się pieszo.
Ze uwagi na swoje położenie, jawajski Nepal często odwiedzany jest wraz ze świątynią Borobudur oraz Gereja Ayamm czyli memicznym kościołem, który swoim kształtem przypomina… kurczaka. Obszerną relację z wizyty w obu tych miejscach napisałem już kilka tygodni temu.
Kultura picia kawy
Indonezja zdecydowanie nie jest kierunkiem dla turystów, dla których nieodłączną częścią urlopu jest spożywanie procentów. Nie oznacza to, że alkoholu nie ma, jest on jednak zdecydowanie droższy i mniej powszechny, niż w innych regionach Azji.
Można odnieść wrażenie, że miejscowi jego brak kompensują sobie spożywając nieprawdopodobne wręcz ilości kawy. Niemal w każdym miejscu natkniecie się na kawiarnie, w których ciężko źle trafić z wybranym napojem. Otwarte do późnych godzin nocnych, oferują wiele rodzajów ziaren i mieszanek zarówno w gorącym, jak i mrożonym wydaniu. Moja rekomendacja? Minimalistyczna nowoczesna kawiarnia Hayati na Jl. Demangan Baru i ich autorski blend z ziarnami Ombligon.
Bądźcie przygotowani, że w przypadku degustacji kawy na zewnątrz prawdopodobnie nieustannie towarzyszyć wam będzie charakterystyczna woń kretek – papierosów produkowanych z mieszanki tytoniu, goździków i innych dodatków smakowych. Indonezja jest największym na świecie producentem i eksporterem goździków, a ich wielka część trafia do przemysłu tytoniowego, który ewidentnie ma się w kraju doskonale. Mnie natomiast zapach ten zawsze już będzie kojarzył się z Yogyakartą.
Gastronomiczne safari
Indonezja to w mojej opinii jeden z najlepszych kierunków w Azji dla gastro turystów. Yogyakarta nie jest tutaj wyjątkiem. Miejscowa kuchnia to unikatowy mix lokalnych (jawajskich), holenderskich i chińskich wpływów.
Poza klasykami znanymi doskonale z całej Indonezji (nasi goreng, rendang, gado-gado), znajdziecie tam lokalne wariacje wspomnianych dań oraz inne nietuzinkowe propozycje: gudeg, bakpia pathok, lub pempek w miejscowym wydaniu (jakkolwiek niedorzecznie to brzmi, tym razem chodzi o indonezyjskie danie rybne).
Nocny rynek otwierający się po zachodzie słońca w okolicach Alun-alun to miejsce, gdzie warto przystanąć po szybkie przekąski. Smażone kraby, satay z sosem orzechowym oraz słodki cenil nigdzie nie smakowały równie dobrze, jak pod dwoma figowcami znajdującymi się w centrum placu.
Jednym z najbardziej charakterystycznych lokali na gastronomicznej mapie Yogyakarty jest owiana legendami restauracja Raminten’s Kitchen. Mieszcząca się wewnątrz dawnego domu lokalnego celebryty oferuje nie tylko 24-godzinny serwis, tradycyjne dania serwowane przez obsługę ubraną w jawajskie stroje ale również… znajdującą się na jej terenie stajnię. Mnie osobiście miejsce średnio przypadło do gustu, warto jednak zajrzeć tam choć raz, by wyrobić sobie własne zdanie.
Dobrze wiedzieć:
Jak dostać się do Yogyakarty? Do miasta możecie dolecieć lub dojechać pociągiem z Dżakarty, możliwe jest dotarcie tam również z innych dużych hubów w regionie (Kuala Lumpur, Singapur). Propozycję przykładowej wycieczki z Polski opublikowałem niedawno na łamach Fly4free.pl.
Dojazd z lotniska pociągiem jest szybszy i tańszy niż Grabem lub taksówką. Jedynym ograniczeniem może być godzina, o której ląduje wasz samolot, warto więc wcześniej sprawdzić rozkład jazdy. Wspomniana aplikacja Grab doskonale działa na terenie całej metropolii, oferując transport zarówno samochodami, jak i skuterami.
Yogyakarta jest jednym z lotnisk, gdzie bez problemu i zbędnych formalności załatwicie wizę on arrival. Jej koszt to 500 000 IDR (ok. 124 PLN) i można zapłacić za nią kartą.
Gdzie spać w Yogyakarcie? Większość hoteli znajduje się w okolicy dwóch najpopularniejszych turystycznych ulic: Jalan Malioboro oraz Jalan Prawirotaman. Tam też koncentruje się lwia część życia nocnego, a najważniejsze atrakcje są osiągalne również w odległości krótkiego spaceru z obu tych miejsc.
Gotówka w dalszym ciągu króluje w większości miejsc w Yogyakarcie (dotyczy to również niektórych hoteli i restauracji). Po wypłacie pieniędzy z bankomatu lub wymianie ich w kantorze można za to poczuć się jak prawdziwy milioner. Wysokie nominały drukowane na banknotach (10 tys. IDR to ok, 2,5 PLN) oznaczają, że wasze portfele będą dosłownie puchły od posiadanej ilości gotówki.
W mieście bez problemu wypożyczycie skuter, prawdopodobnie zaaranżuje wam to nawet hotel lub pensjonat. W moim przypadku długoterminowy wynajem kosztował około 15 PLN/doba. Warto pamiętać oczywiście o międzynarodowym prawie jazdy odpowiedniej kategorii, ubezpieczeniu oraz lewostronnym ruchu.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?