Fly4free.pl

Czy horrendalne ceny na lotniskach odejdą do lamusa? Niby wszyscy chcą, ale…

zakupy na lotnisku
Foto: Surachet Jo / Shutterstock
UOKiK od lat zwraca uwagę lotniskom w Polsce, Unia Europejska próbuje ustandaryzować cenę wody, dyskusja powraca wraz ze startem niemal każdego sezonu, a pasażerowie…. jak łapali się za głowę na widok cen, tak dalej się łapią. Na szczęście niektóre lotniska same wychodzą z inicjatywą obniżenia cen – nie tylko napojów. Ale czy to stanie się powszechną praktyką?

Gdy dwa lata temu zapytaliśmy was o wasze spektakularne wydatki na lotniskach, była to fascynująca lektura komentarzy. Wspominaliście (z perspektywy czasu już z rozbawieniem) o kanapce, wodzie i owocach za 90 PLN na lotnisku w Bostonie, dwóch kanapkach i dwóch piwach za 180 PLN na lotnisku w Krakowie, piwie i soku za 137 PLN w Doha czy dwóch piwach i dwóch porcjach pierogów za 340 PLN w Moskwie. Wygrał chyba jednak kabel do ładowania telefonu za 259 PLN na Lotnisku Chopina – tym bardziej, że z takiego zakupu czasem trudno zrezygnować.

Zresztą, lotniskowe ceny to już kwestia legendarna. Ale czy na lotniskach naprawdę musi być tak drogo? Coraz częściej okazuje się, że nie.

Nowy Jork rusza do walki z absurdalnymi cenami

W ubiegłym tygodniu operator lotnisk w Nowym Jorku zapowiedział niemal historyczną zmianę. W trzech bardzo popularnych portach – JFK, LaGuardia i Newark zaczną obowiązywać nowe wytyczne dla wszystkich lokali handlowych i gastronomicznych.  

Wszystko zaczęło się od „paragonu grozy”. Jeden z pasażerów podzielił się swoją historią lotniskowego piwa, które kosztowało 27 USD. Sprawa nabrała sporego rozgłosu i ruszyła lawinę – komentarzy, ale i decyzji. Najważniejsza z nich dotyczy końca naciągania pasażerów i zawyżania cen.

W efekcie zgodnie z nowymi zasadami ceny muszą być zbliżone do tych, które spotkacie poza lotniskiem. Różnica między cenami w Nowym Jorku, a na nowojorskim lotnisku nie może odtąd wynosić więcej niż 10 proc. Pracownicy portów będą natomiast sprawdzać, czy wszyscy się dostosowali.

W Europie też był taki pomysł, ale… skończyło się na niczym

Warto jednak przypomnieć, że pomysł regulacji cen na lotniskach, niemal jak bumerang wraca też w Unii Europejskiej. Najczęściej dotyczy jednego podstawowego produktu – wody. Od wielu lat Komisja Europejska chciałaby wynegocjować z portami lotniczymi stałą cenę za wodę. To miałoby być symboliczne 1 EUR we wszystkich największych portach lotniczych w Europie. Tymczasem, choć pomysł jest genialny w swej prostocie, wciąż nie doczekał się realizacji.  

W Polsce ten temat też przewijał się wielokrotnie. Już pięć lat temu UOKiK zajmował się sprawą cen wody. Po licznych skargach pasażerów, zwrócił się do portów lotniczych podkreślając, że albo muszą zrobić coś w sprawie obniżenia cen albo przynajmniej zapewnić dostęp do wody pitnej.

– Zgodnie z informacjami posiadanymi przez Prezesa UOKiK, na terenie portów lotniczych w Polsce ceny wody mineralnej butelkowanej w tzw. strefie zastrzeżonej są znacznie zawyżone. W wielu przypadkach cena butelki wody osiąga wielokrotność ceny tego samego produktu poza terenem portu lotniczego – brzmiał wtedy list UOKiK rozesłany do lotnisk. – W sytuacji braku bezpłatnego dostępu do wody pitnej oraz długiego przeciętnego czasu przebywania pasażerów na lotnisku, obowiązujące przepisy bezpieczeństwa wymuszają na konsumentach przebywających w strefie zastrzeżonej zaopatrywanie się w wodę w sklepach znajdujących się na terenie lotniska.

Tymczasem do dziś – jedynym momentem, w którym udało nam się zauważyć „normalną” cenę za napoje, były pierwsze loty po otwarciu polskiej przestrzeni lotniczej (w czerwcu 2020 roku). Wtedy zapasy trzeba było niespodziewanie szybko wyprzedać i nagle pojawiły się promocje.

Na szczęście niemal powszechną praktyką stają się lotniskowe poidełka. Wystarczy więc mieć swoją butelkę możemy ją szybko napełnić. Słynnym patentem jest też przenoszenie zamrożonej wody przez kontrolę bezpieczeństwa. W tej formie nie podlega ona bowiem ograniczeniom, ale żeby się napić będziemy musieli nieco poczekać.  

Są lotniska, które pokazują, że się da!

Na szczęście na świecie nie brakuje pozytywnych przykładów! Warto tu wspomnieć na przykład o hiszpańskich lotniskach zarządzanych przez AENA. Nie czekali oni na decyzje Komisji Europejskiej tylko sami postanowili narzucić maksymalną cenę butelki wody. W 2018 roku zdecydowano, że maksymalna cena nie może przekroczyć 1 EUR. Obostrzenie dotyczy butelek o pojemności 0,33 l w przypadku sklepów i 0,5 l w przypadku automatów.

Coraz więcej lotnisk zamiast stawiać na spektakularne zawyżanie cen dogaduje się też z mniejszymi czy większymi supermarketami. Możecie je spotkać np. w Wiedniu, Glasgow czy Dusseldorfie, a nawet w Dubaju. Zresztą, niemal wszystkie lotniska w Azji mają zawsze swoje małe punkty typu 7Eleven, w których ceny praktycznie nie różnią się od tych „na mieście”. I zawsze są w nich tłumy kupujących.

Ale nie trzeba też tak daleko szukać. Świetnym przykładem są londyńskie lotniska i słynna opcja „meal deal”. W jej ramach możecie wybrać sobie przekąskę (chipsy, owoce, słodycze), kanapkę (lub sałatkę, inne gotowe dania) i napój (wodę, colę, kawę i wiele innych) – a to wszystko za 4-5 GBP (czyli ok. 21-27 PLN). Dla porównania – taki sam zestaw w dowolnym Tesco jest tylko o 1 GBP tańszy.

Czyli jednak można i da się niemal pod każdą szerokością geograficzną i nie zawsze trzeba to regulować przepisami. Ale trzeba przynajmniej dobrej woli i dobrej współpracy ze sklepami. Czy kiedyś doczekamy się, że taka praktyka będzie powszechna? Chcemy w to wierzyć i szczerze sobie tego życzymy!

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Kupcie sobie butelke z filtrem dafi i woda bedzie za free na kazdym lotnisku i w kazdym samolocie :)
Marek Gołyński, 24 maja 2022, 6:57 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »