Wizz Air planuje wielki powrót na wschód i chce lotów krajowych po Polsce. Ale…
To pracowite dni dla prezesa Wizz Aira: do Warszawy przyleciał prosto z Katowic i już po 2 godzinach poleciał dalej do Wilna. W kolejnych dniach w planach jest m.in. Gdańsk, rumuńska Kluż-Napoka i Skopje – w tych miastach Wizz Air chwali się swoim nowym nabytkiem, czyli 230-miejscowym Airbusem A321 (naszą recenzję z wnętrza samolotu przeczytacie wkrótce na łamach Fly4Free.pl).
W Warszawie Varady w rozmowie z nami opowiadał o dalszych planach Wizza z okazji 12. rocznicy latania tej linii w Polsce. W tym czasie, czyli od 2004 r. Wizz Air przewiózł w naszym kraju ponad 43,4 mln pasażerów.
Loty krajowe? Tak, ale…
Varadi potwierdził w rozmowie z nami, że Wizz Air rozważa uruchomienie lotów krajowych po Polsce, ale w dłuższej perspektywie kilku lat. Przypomnijmy, że o tych planach Fly4Free.pl informowało jako pierwsze.
– Tak, zastanawiamy się nad uruchomieniem lotów krajowych po Polsce, ale na tę chwilę nie mamy żadnych planów i na pewno nie stanie się to natychmiast, w tym roku. Myślimy jednak o tym w szerszej perspektywie czasu – powiedział.
To jedyna deklaracja, jaką udało nam się od niego wyciągnąć na temat planów dotyczących Polski.
– Obecnie prowadzimy rozmowy z prawie setką lotnisk w różnych krajach. Podobnie jest w Polsce. Od czerwca będziemy latali z lotniska w Szymanach do Londynu i w zależności od zapotrzebowania nie wykluczamy stamtąd nowych tras – powiedział Varady.
A czy w związku z tym, że w drugiej połowie roku (prawdopodobnie od sierpnia) 2 nowe Airbusy A321 będą zbazowane na lotnisku Chopina możemy się spodziewać nowych dłuższych tras takich jak Warszawa-Dubaj?
– To możliwe, ale nowy samolot ma praktycznie identyczny zasięg jak A320. Oznacza to, że przy planowaniu nowych tras jesteśmy ograniczeni do lotów trwających maksymalnie 5-5,5 godziny – mówi Varady.
Wielki powrót na Ukrainę?
Varady wspomniał też o planach powrotu linii na Ukrainę.
– Widzimy, że sytuacja na Ukrainie stabilizuje się i z biznesowego punktu widzenia bardzo nam się to podoba, co teraz się tam dzieje. Poważnie rozważamy, aby ponownie mocniej wejść na ten rynek – powiedział Varady.
To bardzo ważna deklaracja, także w kontekście rozwoju Wizza w Polsce. Przed wybuchem konfliktu na Ukrainie węgierska linia była mocno obecna w tym kraju – miała tu własną spółkę Wizz Air Ukraine i 3 bazy operacyjne (w Kijowie, Doniecku i Lwowie). Rozwój zahamowała wojna – Wizz Air zamknął bazę w Doniecku w kwietniu 2014 roku, a dokładnie rok później – bazę we Lwowie i całą ukraińską spółkę. Wizz zamknął wtedy kilkanaście tras i zostawił tylko 1 samolot w bazie w Kijowie.
– Nie chodzi nawet o wojnę, ale o spadający kurs hrywny. W ciągu kilku miesięcy liczba pasażerów na Ukrainie zmniejszyła się o 30 proc. – tak tłumaczył wówczas tę decyzję prezes Wizz Aira.
Wojna z Ryanairem? Za rok będziemy od nich tańsi
Prezes Wizz Aira nie obawia się też konkurencji ze strony Ryanaira, który od października wraca na lotnisko Chopina.
– Konkurencja jest zawsze mile widziana, bo działa mobilizująco, ale przede wszystkim skorzystać mogą na niej pasażerowie. Czy spodziewam się wojny cenowej w Warszawie? Może na początku, ale ostatecznie decydujące będzie to, która linia będzie miała najniższe koszty. Nasze koszty już teraz są na poziomie Ryanaira i cały czas spadają. Jestem przekonany, że w przyszłym roku pod względem kosztów będziemy najtańszą tanią linią lotniczą w Europie, co przełoży się na niższe ceny biletów – powiedział prezes Wizz Aira.
To nie pierwszy raz, gdy prezes Wizz Aira składa takie deklaracje. Ryanair zdążył już na nią odpowiedzieć, a o wszystkim pisaliśmy niedawno na łamach Fly4Free.pl.