Ryanair już nie będzie najtańszy w Europie? Wizzair: „Wyprzedzimy ich w przyszłym roku”
Umiejętność trzymania w ryzach kosztów to sekret sukcesów tanich linii, które rezygnując z wielu „zbytkowych” wydatków są w stanie robić to, czego nie potrafią tradycyjni przewoźnicy: przy relatywnie tanich biletach zarabiać nawet na krótkich trasach po Europie.
Za najbardziej oszczędną linię w Europie uchodzi Ryanair, ale według prezesa Wizzaira już niedługo to się zmieni.
– Koszty Ryanaira będą rosły, bo lata na coraz więcej dużych lotnisk z wyższymi opłatami. Firma inwestuje też więcej w obsługę klienta. W tym samym czasie nasze koszty spadają i myślę, że w przyszłym roku wyprzedzimy pod tym względem Ryanaira – powiedział kilka dni temu Varadi w Dublinie podczas branżowej konferencji.
W branży najlepszym wyznacznikiem oszczędności jest koszt jednostkowy mierzony miarą CASK, czyli koszt przeliczony na pasażerokilometr. Liczy się go dzieląc wszystkie koszty operacyjne przewoźnika przez liczbę wytworzonych przez linię pasażerokilometrów. Generalnie: im mniejszy koszt jednostkowy, tym bardziej efektywna i zyskowna jest linia. Nie jest to jednak doskonały miernik, gdyż pokazuje tylko koszty obsługi „fotela”, niezależnie od tego czy z pasażerem czy bez.
Z danych z listopada za I półrocze tego roku fiskalnego wynika, że koszt jednostkowy Wizzaira wynosi obecnie 3,46 eurocenta i jest zbliżony do Ryanaira. Aby zobrazować różnicę w stosunku do tradycyjnych przewoźników napiszmy tylko, że CASK Lufthansy wynosi obecnie ok. 10 eurocentów.
Irlandczycy odpierają słowa Wizzaira.
– Nie uważam, aby nasze koszty rosły. Przeciwnie, spadają od dwóch lat – mówi Neil Sorahan, dyrektor finansowy Ryanaira.
Tłumaczy też, że przenoszenie się linii na większe lotniska nie generuje większych kosztów, ponieważ równoważy je większy napływ pasażerów i notowane przez linię wzrosty.
Ryanair utrzymuje, że różnica w kosztach między Ryanairem a Wizzairem wciąż jest spora i Irlandczycy są średnio o 1/3 tańsi. W ostatnim raporcie wyliczyli, ile wynosi koszt „obsługi” jednego pasażera i porównali z wynikami konkurencji. Wyszło im, że średni koszt jednostkowy Ryanaira wynosi 29 euro, podczas gdy dla Wizzaira ta średnia wynosi 39 euro.
Ta różnica wkrótce może się jeszcze powiększyć – dodaje Sorahan.
Koszty znajdują też odzwierciedlenie w średniej cenie biletu: u Ryanaira przeciętny koszt biletu to 47 euro, u Wizzaira – już 60.
Na czym oszczędzają tanie linie?
Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało: przede wszystkim na pracownikach. Prezes IAG (British Airways i Iberii) Willie Walsh powiedział kilka dni temu, że dla jego firmy większość kosztów to koszty wypłat dla pracowników. I dlatego mimo taniej ropy musi ciąć koszty.
Dla porównania: w Wizzair pensje i świadczenia dla pracowników to tylko 8 proc. wszystkich kosztów.
– Ale i tak musimy je obcinać ze względu na inflację – dodaje Varadi.
Węgierska linia mocno konkuruje z Ryanairem w naszym regionie. Do tej pory głównym polem bitwy dla obu rywali była Polska – Wizzair w 2015 r. obsłużył tu aż 6,1 mln pasażerów, co oznacza aż 30 proc. wzrost w skali roku.
Teraz obaj rywale mocno zaktywizowali się w Rumunii. Rękawicę rzucił szef Ryanaira Michael O’Leary, który ogłosił w grudniu, że chciałby mieć tu pięć baz. Na razie ogłosił jedną – od listopada w Timisoarze. Będzie z niej latał na 7 lotnisk: do Berlin, Weeze, Frankfurt Hahn, Brukseli Charleroi, Bergamo, Londynu Stansted i…Bukaresztu. To będzie pierwsza trasa rajowa uruchomiona przez Ryanaira w Rumunii.
Odpowiedź Wizzaira pojawiła się po kilku dniach: Węgrzy od czerwca będą 6 razy w tygodniu latać na trasie krajowej z Kluż-Napoki do Bukaresztu. To pierwsza krajowa trasa węgierskiej linii w ogóle. Pytany o ekspansję Ryanaira w Rumunii Varadi odpowiedział, że w regionie jest jeszcze mnóstwo miejsca dla obu linii na rozwój.
– Ryanair jest obecny w regionie od siedmiu lat, a konkurencja robi dobrze obu przewoźnikom – powiedział krótko.
