Wizz Air potwierdza zimowe cięcie siatki. Część tras znika na dobre, niektóre wrócą latem
W poniedziałek wieczorem z systemu przewoźnika zniknęło przynajmniej 16 tras z Polski – głównie z Warszawy i Katowic. Wizz Air uspokaja, ale nie zaprzecza. Część połączeń znika na dobre, a część staje się trasami sezonowymi. Co mają zrobić pasażerowie, których rezerwacje zostały anulowane?
Z systemu zniknęło 16 połączeń, w tym aż 6 z lotniska Chopina i 9 z Katowic. Jesienią na pokładzie Wizz Aira ze stolicy nie polecimy już do Wilna, Billund, Bazylei, Nicei, Porto i Lizbony. Dodatkowo ucierpiały też połączenia z Katowic do Memmingen, Malagi, Neapolu, Glasgow, Bari, Porto, Lizbony i na Teneryfę. Za to Agadir znika zarówno z Wrocławia jak i Katowic.
Nie wszystkie trasy zniknęły równocześnie. Od listopada nie ma lotów na trasach Warszawa – Bazylea, Warszawa – Porto, Warszawa – Lizbona, Katowice – Porto i Katowice – Lizbona, Katowice – Neapol, Katowice – Bari, Katowice – Teneryfa i Warszawa – Nicea. W październiku przyjdzie nam się pożegnać z połączeniami Warszawa – Bratysława (od 12.10) i Warszawa – Wilno (od 20.10). A już w połowie września znika trasa Katowice – Memmingen (od 14.09) i Katowice – Malaga (17.09).
Na szczęście część z nich powróci w rozkładzie letnim.
– Połączenia z Warszawy do Bazylei, Bari, Billund, Lizbony, Nicei i Porto, a także z Katowic do Bolonii, Glasgow, Agadiru i na Teneryfę oraz z Wrocławia do Agadiru będą obsługiwane tylko w sezonie letnim – informuje Andras Rado, menadżer ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air.
Wizz Air potwierdził całkowite zamknięcie trasy do Wilna i Bratysławy z Warszawy. Choć nie odniósł się do pozostałych tras, trzeba uznać, że najprawdopodobniej także zostały zlikwidowane.
Jednocześnie przewoźnik zapewnia, że zmiany nie mają nic wspólnego z problemami, jakie spotykają go na Lotnisku Chopina m.in. zakazem nocnych startów i lądowań czy wprowadzenia zakazu tankowania. Wiadomo było, że poza liniami czarterowymi, ucierpi na tym przede wszystkim węgierski przewoźnik.
Wielokrotnie mówiło się też o tym, że zarządzający lotniskiem PPL chciałby przenieść samoloty węgierskiej linii do Radomia. Tymczasem Wizz Air wydawał się być niewzruszony prośbami i konsekwentnie rósł w Warszawie, w której jest drugim największym przewoźnikiem.
– Wizz Air stale monitoruje wydajność swoich tras. Powszechną praktyką w branży lotniczej są zmiany częstotliwości lotów w zależności od sezonu oraz zainteresowania poszczególnymi trasami. Wizz optymalizuje swoją siatkę połączeń z Warszawy, Katowic i Wrocławia w zależności od wydajności trasy i zapotrzebowania rynku. – zapewnia Rado. – Mamy 160 tras do 30 krajów w swojej polskiej sieci i wprowadziliśmy w tym roku 21 nowych tras. Wizz Air pozostaje wierny Polsce – podsumował.
Teraz wiemy już na pewno, że wczorajsze zmiany nie są ani błędem systemu ani nie mają nic wspólnego z potencjalną zmianą godzin lotów. Przewoźnik obiecuje kontakt z pasażerami, którzy zdążyli kupić bilety na zlikwidowane lub zawieszone połączenia.
– Pasażerowie z rezerwacjami, których dotyczy ta zmiana, są informowani, a system automatycznie oferuje im alternatywny rozkład lotów, zapewnia pełne refundacje lub oferuje 120 proc. pierwotnej opłaty za bilet lotniczy – dodaje przedstawiciel linii.