Na Chopinie chcieliby, żeby Wizz Air przeniósł się do Modlina. Problem w tym, że…
Sytuacja w największym polskim porcie zmieni się drastycznie pod koniec marca, gdy Lotnisko Chopina wprowadzi całkowity zakaz nocnych startów i lądowań w godzinach od 23.30 do 5.30 rano. Z kolei od 22 i od 5.30 do 6 rano będzie obowiązywał limit tylko 50 operacji lotniczych. Ta decyzja uderzy najmocniej w linie czarterowe, które kończą lub zaczynają swoje rotacje właśnie w zakazanym terminie oraz w Wizz Aira, który w sezonie letnim ma aż 13 rejsów zahaczających o nocny zakaz.
Zarządzający lotniskiem PPL tłumaczy, że zmiany wprowadzono z powodu bliskości centrum miasta i skarg mieszkańców na nocne hałasy. Ale też nie ma co ukrywać, że chodzi także o „wykurzenie” czarterów i tanich linii lotniczych z Lotniska Chopina i zrobienie miejsca dla LOT, który chce się tu mocno rozwijać i promować połączenia przesiadkowe na dalekie trasy, ale z powodu ograniczeń przepustowości ma związane ręce.
Wszystko to łączy się z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego, gdzie LOT będzie głównym operatorem. Jednak w najbardziej optymistycznym wariancie – nowe, wielkie lotnisko pod Warszawą będzie gotowe dopiero za 10 lat.
W tej sytuacji pozostaje pytanie – co z tanimi liniami i czarterami? Dyrektor naczelny PPL Mariusz Szpikowski nie ukrywa w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, że najchętniej przeniósłby Wizz Aira i linie czarterowe do Modlina lub innego lotniska. Jest z tym jednak związany spory problem.
– Być może będziemy dążyć do administracyjnego podziału ruchu z drugim lotniskiem. Istnieją nikłe szanse na przekonanie np. linii Wizz Air, które są w sporze sądowym z Modlinem czy przewoźników czarterowych do przeniesienia tam operacji. Przewaga konkurencyjna Ryanaira jest miażdżąca, stawka wynosząca 6 PLN za odprawionego pasażera skutecznie zabija wszelką konkurencję. Już od dłuższego czasu brakuje slotów nocnych na Lotnisku Chopina, a nikt nie poszedł do Modlina – mówi w rozmowie z „PB” Szpikowski.
To kolejny etap wojenki PPL z samorządem Mazowsza o kontrolę nad lotniskiem w Modlinie. Przypomnijmy, że lotnisko w Modlinie, na którym jedynym przewoźnikiem jest Ryanair, planuje rozbudowę wartą 60 mln PLN. Chce na ten cel wziąć kredyt w banku, ale blokuje go PPL (jeden z trzech udziałowców), który oferuje podniesienie kapitału spółki do 100 mln PLN w zamian za uzyskanie pakietu kontrolnego w spółce zarządzającej lotniskiem. Na to nie chce się jednak zgodzić marszałek Mazowsza, jeśli PPL nie przejmie zobowiązań wynikających z umowy wsparcia pierwszej emisji obligacji. A ponieważ wszelkie decyzje w sprawie przyszłości Modlina muszą być podejmowane jednomyślnie – pat w tej sprawie trwa.
Co zrobi Wizz Air?
Wysłaliśmy pytania do węgierskiego przewoźnika o dalsze plany związane z Lotniskiem Chopina i czekamy na odpowiedź. Można się jednak domyślać, że Wizz Air nigdzie się nie wybiera. Jest drugim największym przewoźnikiem w Warszawie. W zeszłym roku przewiózł na tym lotnisku prawie 2 mln pasażerów, w I półroczu – aż 1,057 mln osób (wzrost o 21 proc.), a w przyszłym roku zbazuje w Warszawie ósmy samolot.
Do tego dochodzą względy historyczne – Wizz Air był już obecny w Modlinie przez kilka miesięcy w 2012 roku, tuż po oddaniu lotniska do użytku, jednak wyniósł się stamtąd po awarii pasa startowego. Przeniósł się wówczas na Lotnisko Chopina i już tam pozostał do dzisiaj.
Na razie Wizz robi dobrą minę do złej gry.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że jesteśmy obecni na Lotnisku Chopina. Z naszego punktu widzenia ogromną zaletą Chopina w porównaniu do Modlina jest to, że lotnisko jest położone tak blisko w Warszawie – mówił miesiąc temu w rozmowie z Fly4free.pl Johan Eidhagen, członek zarządu ds. marketingu linii Wizz Air.
Ale z drugiej strony Jozsef Varadi, prezes Wizz Aira, ostatnio bardzo mocno skrytykował LOT. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” stwierdził, że nie wyobraża sobie współpracy z narodowym przewoźnikiem, bo… nie ma pewności, że LOT przetrwa.
– LOT skorzystał z pomocy państwa, bo groziło mu bankructwo, co słono kosztowało polskich podatników. Pomyślałem wtedy, że Polska jest bardzo bogatym krajem, który może sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy lekką ręką. Teraz okazuje się, że polski podatnik będzie od maja przyszłego roku subsydiował także pasażerów węgierskich. Jeśli taka jest polityka państwa, to niech robi z pieniędzmi, co tylko chce. (…) Teraz z jeszcze większą uwagą będę obserwował, czy LOT rzeczywiście będzie w stanie przeżyć o własnych siłach, czy też po raz kolejny będzie potrzebował pomocy państwa – mówił Varadi.
Z Modlina faktycznie mało kto chce latać…
Jeszcze kilka tygodni temu Leszek Chorzewski prezes lotniska w Modlinie, zapraszał linie czarterowe do rozpoczęcia lotów z Modlina, kusząc brakiem ograniczeń do latania nocą i masą wolnych slotów. Tymczasem okazuje się, że może być trudno przekonać czartery.
– Modlin nie ma standardu porównywalnego z Chopinem. Wielokrotnie liczyliśmy koszty operowania z Modlina. Na kierunkach brytyjskich czy skandynawskich kalkulacja wychodziła całkiem dobrze, ale na kierunki wakacyjne, rejsy były kilkanaście minut dłuższe, a to znaczy droższe. Najważniejsze jednak, że turyści nie chcą latać z Modlina i nie można ich do tego zmusić – mówi w rozmowie z „PB” Grzegorz Polaniecki, prezes firmy Enter Air, czyli największej linii czarterowej w Polsce.
…więc może polecą z Radomia
W świetle pata w Modlinie zaskakująco brzmią informacje medialne sprzed kilku dni, jakoby PPL był zainteresowany przejęciem kontroli nad lotniskiem w Radomiu. Informacji tej nikt jeszcze nie potwierdził, ale gdyby tak się stało, to być może ten port mógłby przejąć część operacji czarterowych z Warszawy. O tym, że sprawa jest poważna, świadczą słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego.
– Wszystko zależy od strategii lokalnych, ale także od strategii komunikacyjnej kraju. Port Lotniczy w Radomiu ma szansę być istotnym portem rezerwowym, ale również samoistnym. Od tego, jak będzie się rozwijał, uzależniamy dalszą partycypację środków budżetowych – powiedział Morawiecki.
Kontrolowany przez samorząd w Radomiu port lotniczy ma na razie problemy z zainteresowaniem przewoźników. Jedynym przewoźnikiem latającym z tego lotniska jest Sprint Air, a liczba pasażerów przewijających się przez ten port nie przekracza 1000 osób miesięcznie. Lotnisko potrzebuje ponad 130 mln PLN na pilne inwestycje, w tym m.in. remont i wydłużenie pasa startowego.