Wizz Air chce przejąć easyJeta! Razem byliby prawie tak wielcy jak Ryanair
To byłaby z pewnością najgłośniejsza transakcja w ostatnich latach. Jak informuje agencja Reuters, „landrynka” miała złożyć ofertę na przejęcie większości udziałów w linii easyJet. Została ona odrzucona, co nie znaczy jednak, że brytyjski low-cost nie potrzebuje pieniędzy. Przeciwnie – linia zbiera obecnie fundusze, które pomogą jej przezwyciężyć skutki pandemii.
O transakcji jako pierwszy napisał w czwartek Reuters. Początkowo informowano, że ofertę przejęcia złożył anonimowy podmiot, jednak potem udało się potwierdzić, że za propozycją stał Wizz Air. Propozycja przejęcia większości udziałów w linii easyJet miała zostać dokładnie przeanalizowana przez zarząd i radę nadzorczą brytyjskiego przewoźnika, a następnie odrzucona.
W krótkim komunikacie easyJeta czytamy, że propozycja była zdecydowanie za mało atrakcyjna i w efekcie obniżała wartość spółki. Z drugiej jednak strony, gdyby udało się do niej doprowadzić – powstałby lotniczy gigant, który pod względem skali byłby niemal tak duży jak Ryanair, czyli największa obecnie linia lotnicza w Europie.
Potencjalny synergii jest więcej – obaj przewoźnicy korzystają w swoich flotach wyłącznie z Airbusów, a główną bazą brytyjskiej spółki Wizz Aira jak i linii easyJet jest lotnisko Londyn Luton.
Rynek też z pewnością patrzyłby na tę transakcję przychylnym okiem – w reakcji na informację o odrzuceniu inwestora akcje easyJet spadły nawet o 7,5 procenta.
Sytuacja linii. easyJet, podobnie jak innych przewoźników, jest w trakcie pandemii dość trudna. W prezentacji do inwestorów przewoźnik poinformował, że wciąż notuje straty rzędu 5 mln GBP dziennie.
Jednocześnie easyJet ogłosił, że planuje zwiększyć kapitał (m.in. poprzez emisję nowych akcji) i uzyskać z tego tytułu 1,2 mld GBP. Pieniądze te mają zostać przeznaczone na poprawę sytuacji finansowej spółki, która poniosła duże straty w czasie pandemii, a także inwestycje, wśród których najważniejszą wydaje się zakup nowych slotów na lotnisku Gatwick w Londynie. Co ciekawe, drugą linią najmocniej zainteresowaną tymi slotami jest… Wizz Air.
Ostatecznie więc do transakcji nie doszło, choć Johan Lundgren, prezes easyJeta, nie wykluczył, że rozmowy mogą być jeszcze wznowione. Swoją drogą: pół żartem pół serio kilka lat temu przewidzieliśmy taką transakcję w naszym tekście o przyszłości branży lotniczej. Jak pisaliśmy wówczas, linia miałaby się nazywać… WizzyJet.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?