Fly4free.pl

WizzyJet – nowa linia podbija Europę, Ryanair przejmuje Airbusy A380, a LOT… poleci do Australii!

Foto: Aviationcv.com
Dokąd polecimy z polskich lotnisk za kilkanaście lat? Zapnijcie pasy! Popuszczamy wodze fantazji i zapraszamy na podróż w czasie do 2035 roku, gdy LOT jest lokalnym hegemonem, a karty w Europie rozdaje linia... WizzyJet!

Mamy 24 listopada 2035 roku i wyraźnie widzimy, że prognozy Urzędu Lotnictwa Cywilnego znów okazały się błędne. W 2017 r. ULC szacował, że za 18 lat przez polskie lotniska przewinie się 94 mln pasażerów. Tymczasem mamy listopad i zanosi się na to, że łącznie liczba pasażerów we wszystkich polskich portach może przekroczyć 115 mln osób. Ponad połowę ludzi z tej liczby obsługuje hucznie otwarty w 2027 roku Centralny Port Komunikacyjny, który na koniec roku najpewniej przełamie barierę 60 mln pasażerów obsługiwanych  w ciągu roku. W kraju trwa ożywiona debata na temat budowy drugiego terminala, który zwiększy przepustowość CPK do 90 mln ludzi rocznie. Mocno domaga się tego prezes LOT, który straszy, że w przeciwnym wypadku przeniesie część swoich samolotów do pozostałych dużych hubów narodowej linii: w Budapeszcie lub Bukareszcie. Póki co narodowy przewoźnik obsługuje ponad 35 mln pasażerów rocznie i lata z CPK bezpośrednio na każdy kontynent. Oprócz cieszących się ogromną popularnością tras do USA i Azji największymi hitami są obecnie regularne połączenia do Rio de Janeiro, Buenos Aires oraz Mexico City.

Na tak szybki rozwój CPK wpłynął zdecydowany opór tanich przewoźników i linii czarterowych, które sprzeciwiały się przeniesieniu z Lotniska Chopina do portu w Radomiu. I choć ostatecznie udało się ich przekonać do przenosin od 2021 r., to linie lotnicze zgodziły się na to tylko tymczasowo, do czasu wybudowania Centralnego Portu Komunikacyjnego. Operator lotniska ugiął się tu pod presją biur podróży, które po przeniesieniu lotów z Warszawy do Radomia zaobserwowały stopniowy, ale sięgający nawet kilkunastu procent spadek zainteresowania wśród Polaków zorganizowanymi wyjazdami do ciepłych krajów. W efekcie linie czarterowe wróciły na CPK, podobnie jak największy low-cost w Polsce, czyli WizzyJet. Ten przewoźnik, który powstał w wyniku fuzji brytyjskiego easyJet i węgierskiego Wizz Aira skutecznie rywalizuje z LOT i Ryanairem o portfele polskich pasażerów na trasach point-to-point po Europie.

Fot. Wikipedia

A co z LOT? LOT kwitnie!

Zgodnie z zapowiedziami byłego prezesa Rafała Milczarskiego LOT stał się „ulubioną linią lotniczą pasażerów w Europie Środkowej” poprzez stopniowe wchodzenie na mniejsze, ale perspektywiczne rynki poszczególnych państw regionu. Strzałem w dziesiątkę okazało się np. przejęcie Croatia Airlines, dzięki któremu LOT zaczął stał się jednym z głównych przewoźników odpowiadających za lotniczy transport z i do Chorwacji. A to świetna informacja dla pasażerów z Polski – tylko w sezonie letnim z Warszawy, Krakowa i Wrocławia codziennie realizowane są przynajmniej po 4 rejsy dziennie do Dubrownika, Splitu i innych najpopularniejszych chorwackich kurortów.

W „wojnie” o Europę Środkową LOT rywalizuje z Lufthansą. Niemieckiemu przewoźnikowi udało się przejąć CSA i zdobyć przyczółki na Słowacji, w Słowenii, Bułgarii i Grecji. LOT rozwija się zaś na Węgrzech, gdzie założył własną linię MaLOT oraz w Rumunii, gdzie przejął za bezcen 49 proc. udziałów w narodowym przewoźniku Tarom i przemianował go na LOTRom. Polski przewoźnik przywiózł do Bukaresztu know-how i kilka starszych wyeksploatowanych Boeingów 787-9 Dreamliner, co pozwoliło na otwarcie kilka lat temu szeregu nowych połączeń z Bukaresztu, m.in. do Tokio, Bangkoku, Miami i Nowego Jorku. Dodatkowo część połączeń subsydiuje rumuński rząd, dla którego priorytetową sprawą jest dostęp do dalekich połączeń z Rumunii.

Dodatkowo estońska Nordica rozszerzyła swoją działalność na wszystkie republiki bałtyckie i jest drugą największą linia lotniczą w tym regionie po Ryanairze.

A mogło być jeszcze bardziej imponująco, bo LOT bardzo długo był wymieniany jako kandydat do przejęcia podupadłych linii Air France. Znany francuski przewoźnik znalazł się na krawędzi bankructwa z powodu fali strajków i mocnych związków zawodowych, sprzeciwiających się jakiejkolwiek restrukturyzacji i planom naprawczym. LOT uznał, że właśnie silne związki zawodowe sprawiają, że postawienie firmy na nogi będzie niemożliwe, a francuskiego przewoźnika najpewniej przejmie Lufthansa.

Przekazanie kilku Dreamlinerów do Rumunii rozwiązało część problemów flotowych LOT, który zastanawia się, co zrobić z tymi wiekowymi, wysłużonymi samolotami. Pozostałe we flocie 6 maszyn typu 787-8 lata obecnie na trasach krajowych. LOT realizuje obecnie m.in. po 8 połączeń dziennie na trasach z CPK do Gdańska, Wrocławia i Krakowa.

Oprócz rozbudowy CPK branżę lotniczą w Polsce rozpala też dyskusja na temat zamówienia LOT na nowe samoloty ponaddźwiękowe, które mają znacząco poprawić czas podróży międzykontynentalnych. LOT bardzo mocno zaangażował się w rozmowy z firmą Boom – jej pierwsze modele Supersonic weszły do służby w 2027 roku, jednak tylko w podstawowej wersji mogącej zabrać na pokład do 55 pasażerów. Boom pracuje nad większą wersją tej maszyny, zabierającą na pokład do 200 pasażerów, jednak prace się przeciągają. W tej sytuacji narodowy przewoźnik może ostatecznie wybrać dobrze znanego Boeinga, który kilka lat temu wrócił do zapomnianego projektu Boeing Sonic Cruiser.

Projekt Boeing Sonic Cruiser. Fot. Mariusz Piotrowski / Fly4free.pl

Gdy Boeing pokazał światu ten projekt w 2001 roku zapewniał, że będzie to innowacyjna maszyna – o 20 procent szybsza od wszystkich dostępnych wówczas na rynku modeli, osiągająca prędkość powyżej 1050 km/h i zabierająca na pokład do 250 pasażerów. Ostatecznie projekt nie doszedł do fazy realizacji z powodu zamachu terrorystycznego na World Trade Center, strachu przed lataniem i zmianie priorytetów przewoźników, którzy zamiast maszyn o 20 procent szybszych chcieli, aby były one o 20 proc. bardziej oszczędne. Z czasem usprawnieniu uległy jednak technologie i teraz Sonic Cruiser ma szansę stać się najbardziej ekonomicznym i najszybszym pasażerskim samolotem świata, rozwijającym prędkość do 2,2 macha, czyli grubo ponad 2,5 tys. km/h. A to oznacza, że podróż z Warszawy do Nowego Jorku, która w 2017 r. trwała 9,5 godziny, obecnie będzie trwała nawet o 5 godzin krócej.

LOT może stać się pierwszą linią w Europie, która będzie miała Sonic Cruisera. Gdy się to stanie, przewoźnik będzie mógł w końcu zacząć częściej latać do Australii i oprócz Perth zainaugurować również loty do Melbourne i Sydney w Australii.

Ryanair dalej eksperymentuje

W życiu pewne są tylko 3 sprawy: śmierć, podatki i to, że Ryanair pozostanie jedynym przewoźnikiem w Modlinie. Dla irlandzkiego przewoźnika minione 20 lat było okresem wzrostów wymieszanych z licznymi wzlotami i upadkami. Przełomową dla Ryanaira wydawała się zgoda Komisji Europejskiej na pilotażowe wprowadzenie miejsc stojących w samolotach (a właściwie: przypominających barowe siedziska fotelików zapinanych pasami przy ścianie). Testy trwały jednak tylko 9 miesięcy i zostały przerwany z powodu fali pozwów o odszkodowania ze strony pasażerów. Skarżyli się oni m.in. na (prawdziwe lub wyimaginowane) obrażenia kręgosłupa powstałe w wyniku turbulencji w samolotach. Część ze spraw sądowych Ryanairowi udało się wygrać, jednak skala problemu była tak duża, że Irlandczycy postanowili zrezygnować z tego „usprawnienia”. Linia lotnicza wprowadziła za to z sukcesem inne dodatkowe opłaty takie jak specjalne dopłaty dla pasażerów otyłych (wysokość opłaty jest określana na podstawie specjalnego parametru). W poszukiwaniu oszczędności Irlandczycy posunęli się nawet do rezygnacji z usług firm handlingowych na większości lotnisk w Europie – pasażerowie wykupujący bagaż nadawany (a obecnie jest to każdy bagaż z wyjątkiem damskiej torebki) sami muszą zanieść go do luku i zapakować, a po wylądowaniu – także odebrać na płycie lotniska.

Sukcesem okazała się za to polityka hubowa Ryanaira. Po uruchomieniu lotów do Mołdawii, Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu, Irlandczykom udało się uruchomić regularne połączenia do Aszchabadu w Turkmenistanie, Duszanbe, a także Sziraz i Teheranu w Iranie. Dwa ostatnie połączenia są realizowane z Modlina, który stał się jednym z 5 największych centrów przesiadkowych Ryanaira w Europie (obok Mediolanu Bergamo, Barcelony, Londynu Stansted i… Frankfurtu). W tym roku Ryanair ma szansę obsłużyć na podwarszawskim lotnisku ponad 16 mln pasażerów. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa ta passa, gdyż lotnisko pęka w szwach. Z powodu braku stanowisk do odprawy od 3 lat na lotnisku straszą gigantyczne namioty, które miały zostać tylko na kilka miesięcy. 74-letni Michael O’Leary grozi lotnisku w Modlinie, że jeśli się nie rozbuduje… resztę możecie sobie dośpiewać. Lotnisko w Modlinie odpowiedziało, że chciałoby renegocjować warunki 30-letniej umowy, w myśl której podwarszawskie lotnisko musi dopłacać Ryanairowi 3 EUR za każdego odprawianego pasażera.

W efekcie spółka zarządzająca lotniskiem w Modlinie wciąż notuje wyniki finansowe w okolicach zera, ma jednak imponującą siatkę połączeń. Oprócz ponad 100 połączeń do Europy i Azji, od 2 lat Ryanair lata też z Modlina do USA. To także pilotażowy program irlandzkiej linii powstały we współpracy z Airbusem, który specjalnie na potrzeby Ryanaira odkurzył zapomnianego Airbusa A380. W nowej wersji mniej paliwożerny największy samolot pasażerski świata zabiera na pokład ponad 720 pasażerów (wszystkie fotele są w klasie ekonomicznej), a układ miejsc to imponujące 3-5-3, a więc aż 11 osób w rzędzie. Na razie Ryanair lata z Modlina do… Nowego Jorku (a konkretnie na lotnisko Stewart, 150 kilometrów od Manhatanu), a także do Bostonu (a właściwie do Warwick, 110 km od tego miasta),

Kraków hitem wśród Azjatów, Gdańsk robi duoport z Helsinkami

Pozostałe lotniska regionalne radzą sobie równie dobrze. Najlepiej lotnisko w Krakowie, które w 2035 r. miało obsługiwać 12 mln pasażerów, jednak wynik przekroczył prognozy aż o 25 proc. Lotnisko w Balicach stało się jedną z najszybciej rosnących destynacji dla pasażerów z Azji, szukających nowych, ekscytujących kierunków podróży. Obecnie z Krakowa chińscy przewoźnicy latają do Shenzen, Xi’an i Chengdu, a LOT oprócz trasy do Chicago, operuje też na trasach do Nowego Jorku i Seulu.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja lotniska w Gdańsku, które w tym roku obsłuży 12 mln pasażerów. Trójmiejski port zaczyna zbierać owoce umowy z lotniskiem w Helsinkach, na podstawie której powstał jedyny w swoim rodzaju, Bałtycki Duoport. W ramach tej umowy Finnair, narzekający na brak wolnych slotów na lotnisku w Helsinkach, zaczął stopniowo realizować loty dalekodystansowe z Gdańska. W pierwszej fazie z Trójmiasta można dolecieć do Pekinu i Fukuoki. Pomiędzy oboma lotniskami funkcjonuje też regularne połączenie, operujące 6 razy dziennie.

Dobrze radzi też sobie Wrocław, który dobija do 10 mln obsłużonych pasażerów rocznie i jest dużą bazą przesiadkową Ryanaira dla pasażerów z Ukrainy. A także lotnisko w Szczecinie, które niespodziewanie stało się przyczółkiem dla WizzyJet i Ryanaira. Wszystko z powodu napływu pasażerów zza zachodniej granicy, których odstraszają wysokie opłaty lotniskowe wprowadzone przez port w Berlinie, by sztucznie neutralizować wysokie wzrosty i zainteresowanie pasażerów tanimi przewoźnikami.

A co z innymi lotniskami?

Właściwie to niewiele nowego. Po lotniskach w Łodzi i Bydgoszczy nie ma już śladu. Na dniach mamy poznać nową i na pewno ostateczną datę otwarcia nowego lotniska w Berlinie. A rzecznik portu lotniczego w Radomiu konsekwentnie utrzymuje, że trwają zaawansowane rozmowy z inwestorem i przewoźnikiem, dzięki któremu już za chwilę lotnisko nie będzie stało puste. Priorytetem, nieodmiennie od 20 lat, jest trasa do Londynu.

A jak wy widzicie polski rynek lotniczy w 2035 roku? LOT i CPK będą lokalnymi hegemonami czy też Ryanair i niskokosztowa spółka kompletnie zawładną Polską?

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Dość ciekawe. Tylko po co LOT lata 8 razy dziennie do Krakowa, Gdańska i Wrocławia skoro z CPK kolej ma dojeżdżać do centrów tych miast w 1,5 godziny ?
Tomo14, 24 listopada 2017, 19:44 | odpowiedz
Tomo14 Dość ciekawe. Tylko po co LOT lata 8 razy dziennie do Krakowa, Gdańska i Wrocławia skoro z CPK kolej ma dojeżdżać do centrów tych miast w 1,5 godziny ?
Trochę racja, choć z drugiej strony... Nie mam jakiejś szczególnie wielkiej wiary w polską kolej - zwłaszcza w spółki odpowiedzialne za inwestycje w infrastrukturę ;)
Mariusz Piotrowski, 24 listopada 2017, 19:49 | odpowiedz
Avatar użytkownika
zatem cytat: "kilka starszych wyeksplotanych Boeingów 787-9 Dreamliner" jakich ? literówki, ludzie... a z tego co mi wiadomo to my jeszcze czekamy na 787-9 !!!
atmega, 24 listopada 2017, 20:00 | odpowiedz
atmega zatem cytat: „kilka starszych wyeksplotanych Boeingów 787-9 Dreamliner” jakich ? literówki, ludzie… a z tego co mi wiadomo to my jeszcze czekamy na 787-9 !!!
Dzięki za uwagę, poprawiłem. Na 787-9 czekamy, odbieramy bardzo niedługo, ale zwróć uwagę, że w 2035 roku to będą już 17-letnie samoloty, a więc staruszki ;)
Mariusz Piotrowski, 24 listopada 2017, 20:09 | odpowiedz
Avatar użytkownika
"Na dniach mamy poznać nową i na pewno ostateczną datę otwarcia nowego lotniska w Berlinie" <3 :D
Mario21, 24 listopada 2017, 20:33 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Znowu nic z Poznania :(
wrzoch, 25 listopada 2017, 18:52 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »