Gdzie w Europie tanie linie rosną najmocniej? Mamy złe wieści: Polska nie jest już pupilkiem Ryanaira i spółki
Bankructwo linii Air Berlin sprawiło, że tanie linie lotnicze rzuciły się na Niemcy – już dawno czołowe low-costy w Europie nie otwierały u naszych zachodnich sąsiadów tylu nowych tras. Jak na ich tle wypada Polska? Cóż, bywało lepiej…
Jeszcze w styczniu pasażerowie z Polski mogli mieć spore powody do radości – w ubiegłym roku zostaliśmy 12 najszybciej rosnącym rynkiem lotniczym na świecie, a linie lotnicze utworzyły u nas aż 130 nowych tras.
Jednak w tym roku spodziewane jest spore spowolnienie – widać to już choćby po decyzjach Wizz Aira, który jesienią zamknie prawie 20 tras z kilku polskich lotnisk.
Nowe trasy ogłaszane przez przewoźników też jakoś szczególnie nie nęcą – też rozczarował Was trochę wczorajszy Wizz Air ogłaszający trasy z Gdańska i Wrocławia do Charkowa czy Warszawy do Wiednia? Gdzie się podziały te czasy, gdy tania linia ogłaszała 6 nowych tras: 2 do Włoch, do Hiszpanii, Portugalii, Gruzji i na Maltę?
A skoro gołym okiem widać, że nowych tras jest mniej, to… gdzie w takim razie low-costy je ogłaszają? Bo przecież muszą się gdzieś rozwijać. Odpowiedź na to pytanie przynosi najnowszy raport serwisu Anker Report, w którym porównano politykę tanich linii lotniczych w Europie w wakacje 2018 w stosunku do okresu sprzed 12 miesięcy. Wnioski?
Jak sobie radzi Ryanair i cała reszta?
W swojej analizie Ralph Anker porównał 5 największych tanich linii w Europie. Porównując je, zacznijmy od wzrostu oferowania. W skali roku największy wzrost liczby foteli zanotował Wizz Air (oferowanie wzrosło aż o 18,1 proc. w skali roku), dalej easyJet (wzrost o 13 proc.), Vueling (8,2 proc.), Norwegian (8 proc.) i Ryanair (tylko 4,6 proc.).
Irlandczycy rosną więc najwolniej, choć nie można powiedzieć, żeby próżnowali. W ciągu roku Ryanair otworzył aż 280 nowych połączeń, choć jak przystało na tanią linię, tylko na 27 z nich loty wykonywane są częściej niż raz dziennie. Najbardziej “zatłoczone” nowe trasy Ryanaira to Londyn Stansted-Belfast (27 lotów w tygodniu), Mediolan-Palermo (14 w tygodniu) i Stansted-Frankfurt (14 w tygodniu).
Z drugiej strony – Irlandczycy w ciągu minionego roku zlikwidowali aż 80 tras, w tym 14, na których latali przynajmniej raz dziennie. Wśród nich znalazły się m.in. nieodżałowane połączenia z Warszawy do Gdańska i Wrocławia.
Co ciekawe, w ciągu ostatnich 12 miesięcy Ryanair zanotował spadek oferowania w 3 krajach: we Francji, w Belgii oraz w Grecji (aż o 10 proc. w skali roku). Ten ostatni przypadek jest szczególnie ciekawy, bo inne linie lotnicze bardzo mocno rosły w tym kraju w ciągu mijającego roku.
Wizz Air też zanotował duży ruch w interesie. Przewoźnik w ciągu 12 miesięcy otworzył aż 100 nowych tras, ale tylko 7 z częstotliwością minimum 1 lot dziennie. Z drugiej strony – węgierska linia zamknęła aż 50 tras w ciągu roku, a pamiętajcie, że do tej liczby trzeba doliczyć żniwo z tras zamykanych od jesieni w Polsce.
Wizz Air poinformował w poniedziałek, że w pierwszym półroczu przewiózł 4,3 mln pasażerów w Polsce, czyli 18 proc. więcej niż rok temu. Do końca tego roku. oferowanie węgierskiego low-costa na trasach z Polski i do Polski wyniesie 10,3 mln miejsc. Sporo, ale jeszcze w styczniu było ono o ponad 800 tys. foteli większe, co pokazuje skalę redukcji połączeń u węgierskiej linii.
Znacznie więcej nowych tras, bo aż 130, otworzył easyJet. Brytyjska tania linia rośnie najmocniej dzięki otwarciu nowej bazy na lotnisku Berlin Tegel, gdzie otworzyła ponad 30 nowych tras.
W jakich krajach tanie linie rosną najszybciej?
Ogólem w III kwartale tego roku (od lipca do końca września) liczba miejsc oferowanych przez tanie linie w Polsce zwiększyła się o 6,9 proc. w skali roku. Nie jest więc źle, ale możemy zapomnieć o niedawnych czasach, kiedy przewoźnicy rośli u nas w dwucyfrowym tempie. Dzięki Ryanairowi i Wizz Airowi pozostajemy 9 największym rynkiem dla tanich linii w Europie, ale szybciej od nas rosną inni.
Najmocniejszy wzrost oferowania low-costów zanotowali Niemcy, gdzie liczba foteli wzrosła o 28,9 proc. w skali roku. Oprócz wspomnianego wcześniej easyJeta bardzo duży wzrost w skali roku zanotował tu Ryanair (15,8 proc.) Wizz Air (27,6 proc.) i Vueling (19,5 proc.).
Oprócz Niemiec, równie imponujący wzrost oferowania (wzrost o 17 proc.) zanotowała też Grecja, gdzie znaczące wzrosty zanotowały takie linie jak Volotea, Transavia, Jet2.com i Wizz Air. Podium zamyka zaś Dania (wzrost o 14 proc.), do którego najmocniej przyczyniły się Norwegian i easyJet.
Ale jak widzicie na powyższym wykresie, lepszą dynamikę wzrostu od Polski zanotowały też inne kraje. Czy ta tendencja się odwróci na korzyść Polski? Oby tak. A tymczasem czekamy na kolejne wieści od low-costów, mając nadzieję, że już wkrótce ogłoszą nowe, fantastyczne trasy z polskich lotnisk.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?